zzbyszekz 01.07.10, 09:17 No prosze jak "pingwiny" są łase na kasą !!! A podobno do zakonu wstepuje sie z powołania !!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Andrzej Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.up.wroc.pl 01.07.10, 09:25 Ta było kiedyś a nie teraz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Skoro było tak źle, to po co ją tam trzymała? IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.10, 14:19 Przecież mogła ja przenieść, skoro i tak płaciła za pobyt, to pewnie inni chętni też by się znaleźli. Odpowiedz Link Zgłoś
kadykianus Zdemoralizowane pingwiny. 01.07.10, 09:59 Dobrym zakładem jest ZPO w Obornikach Śląskich. Pracują tam prawdziwe pielęgniarki, a nie suki w habitach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: 156.17.73.* 01.07.10, 10:21 No proszę ! A kto siostrom darmozjadkom oddał za darmo ten obiekt ? A co się stało z licznymi artefaktami obecnymi na terenie byłego publicznego szpitala ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.adsl.inetia.pl 01.07.10, 14:22 > No proszę ! A kto siostrom darmozjadkom oddał za darmo ten obiekt? Lol co za poziom, jak sie coś komuś oddaje to za darmo, jak od kogoś się bierze za coś pieniądze to jest to sprzedaż, a jak ta rzecz, za którą bierze sie pieniądze należy do tego, od kogo sie je bierze to jest to najprawdopodobniej wymuszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
shia2 Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zmarła 01.07.10, 10:41 nie tylko im oddano obiekt, jeszcze dostają finanse na prowadzenie " rehabilitacji" jako zakład opiekuńczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ziuta ZOLe IP: *.as.kn.pl 01.07.10, 11:14 Niestety większość ZOLów to po prostu umieralnie, bez względu na to, czy pracują tam siostry zakonne czy świeckie pielęgniarki. Dziwię się tej córce, że oddała matkę do ZOLu, aczkolwiek w polskich warunkach mieszkaniowych być może nie było innego wyjścia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: ZOLe IP: *.finemedia.pl 01.07.10, 19:16 Nie chodzi nawet o warunki. Bywa, że osoba po udarze wymaga ciągłej opieki i potrzebuje rehabilitacji. Jeśli Ty i maż pracujecie, to chociażbyście na rzęsach stanęli nie dacie rady zająć się tym sami. Albo wynajmiecie kogoś by to zrobił, albo oddacie pacjenta do szpitala, w którym teoretycznie powinno się mu pomóc... Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Koszmar i nic wiecej 01.07.10, 12:10 Zaklad opiekunczo leczniczy to koszmarek medyczny wykombinowany przez chorych umyslowo , pozbawionych elementarnej wrazliwosci bydlakow z NFZ i szpitali, ktore dawno powinny zdechnac z powodu glupoty zarzadow i tepoty zatrudnionych lekarzy. Tworzy sie takie cos za publiczne pieniadze - z gminy, powiatu itp.Wyposaza za najmniejsze pieniadze w byle jaki , odrestaurowany sprzet.Zatrudnia niepotrzebne nigdzie indziej pielegniarki za najnizsze wynagrodzenie robiac laske ,ze w ogole prace maja. Jest tam brudno, chlodno, glodno. Lekarz traktuje wycieczke na ZOL jako dopust Bozy i najczesciej nie ma zadnej planowej opieki tylko sciaga sie dyzurnego z innego oddzialu lub w ogole pogotowie wola. Personel pielegniarski jest nieliczny, bez pozadnego sprzetu do utrzymania higieny i nawet ogranicza sie stosowanie lekow , zeby "tanio" bylo. Ktos , kto zatwierdza funkcjonowanie ZOL-i powinien isc siedziec do wiezienia za znecanie sie nad starymi ludzmi. Rodziny za 3000zl miesiecznie od osoby moglyby zatrudnic jedna pielegniarke na 2 osoby i trzymac babcie w domach. Wyganianie ich do ZOL jest bez sensu medycznie, finansowo i tak ogolnie ludzko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s Re: Dokładnie. Jest właśnie tak . IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.07.10, 14:17 do osmiol. Masz stuprocentową rację ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: squbel Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: 203.160.119.* 01.07.10, 12:30 Skandal! Zakonnice serkami i pasztetem doprowadzily do drugiego udaru u 78 letniej kobiety! Prokuratora! Do tego jeszcze nawet dziecko wie ze ser i pasztet jest u pacjentow z cukrzyca zakazany... Zawsze myslalem ze takie zaklady opieki z zasady sa rodzajem umieralni. Nikt o pacjenta nie zadba tak jak rodzina. Oczywiscie nie kazdy moze sobie pozwolic na opieke nad osoba po udarze we wlasnym domu. Tylko jakiej opieki mozna sie spodziewac za 100zl dziennie? I skad te absurdalne zarzuty o zaniedbaniach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: debile Re: cukrzyca pozwala jesc IP: *.pools.arcor-ip.net 01.07.10, 13:46 wystarczy, ze sumujesz jednostki cukrowe i nie przyjmujesz lychami cukru czekolad ciastek... Odmawianie sobie serka czy wedliny to stresowy koszmar, ktory podwyzsza cukier i cisnienie. Rodzina to nie przechowalnia i opieka dla chorych staruszkow chyba, ze w polskim modelu rodzinnym i u bidokow i patologii, co na jedno wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm 10.11.11, 16:31 Gość portalu: squbel napisał(a): > Skandal! Zakonnice serkami i pasztetem doprowadzily do drugiego udaru u 78 letn > iej kobiety! Chyba wyrzucę ser z lodówki, skoro taki groźny.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PL Nie toleruje głupoty IP: *.play-internet.pl 10.11.11, 16:50 Takie to dla Ciebie śmieszne? Śmierć drugiego człowieka?Dla tej Pani może Mama była całym światem-nie rozumiem jak nie można uszanować czyjegoś bólu. Nieważne, czy ten człowiek ma 5, 15, czy 80 lat- śmierć Rodzica zawsze boli jednakowo mocno. Skoro nie znasz tematu i nie wiesz co robią Boromeuszki na Rydygiera to uszanuj innych i nie zaśmiecaj tego forum bezwartościowymi komentarzami. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Nie toleruje głupoty 10.11.11, 16:55 1. Gdybyś miał w pracy z tym do czynienia - też byś podchodził do tego bardziej z dystansem. 2. Gdybyś miał odrobinę wiedzy o wylewach - zamknąłbyś się dla dobra ogółu.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia Nie jesteśmy sędziami IP: *.play-internet.pl 10.11.11, 17:37 Jestem kobietą. Ta Pani ma rację, że walczy o swoje. Mój Tato też zmarł przez ich zaniedbania: nie ma tam na codzień lekarzy, dokumentacja medyczna jest fałszowana, kupują najtańsze leki, trzymają ludzi na "diecie", wiecznie mało im pieniędzy. Niech prokuratura wyjaśnia tą sprawę- my nie jesteśmy sędziami, a każdy w tym kraju ma prawo do walki o swoje. Ktoś, kto nie przeżył takiego koszmaru, nigdy tego nie zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Owszem, ale.. 10.11.11, 21:40 .. ale głupi też ten, co na podstawie artykułu wyciąga jakieś wnioski i wiesza psy na tym ZOL'u. Co zaś do ZOL'i jako "umieralni" jak to ktoś określił - cóż, śmierć osoby starszej to nie jest nadzwyczajna sprawa - nikt nie żyje wiecznie. Mi też w ZOL'u umarła bliska osoba, o której wiedziałem, że dostawała bardzo dobrą opiekę. A co sąsiadka zmarłej? "DO PROKURATORA! PEWNIE JĄ TAM ZABILI!". Poza ZOL'em by chyba jej mniemaniu żyła 400 lat.. Ludzie - weźcie wy na wstrzymanie. Tyle i aż tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia Dla mnie nie ma "owszem" IP: *.play-internet.pl 10.11.11, 23:09 Nikt nie żyje dziś 400-czasy ze Starego Testamentu już dawno się skończyły. Być moze brakuje nam obiektywizmu, lecz oddając bliską osobą i to za tak niemałe pieniądze, człowiek chce miec zagwarantowane, że oddaje członka swej rodziny w dobre ręce. To już nie jest zwykła nonszalancja-to nie jest niedbalstwo: to jest OSZUSTWO. Jeden rozłoży ręce, drugi machnie ręką, a trzeci powie: Dość tego, będę walczył o wyjaśnienie sprawy do końca. Każdy ma do tego prawo. W firmie odszkodowawczej powiedziano mi, że na podstawie dokumentacji medycznej,jaką udało mi się od nich "wydrapać" pazurami sprawa jest jak najbardziej w orbicie zainteresowań Prokuratury. Człowiek nie jest rzeczą-to nie jest samochód, czy kawałek ciucha do wyprania. Skoro osoby sakralne decydują się prowadzić taką, a nie inną "działalność" powinny zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na nich ciąży i ponosić konsekwencje jak każdy, normalny człowiek za swoją naganną postawę. Odpowiedz Link Zgłoś
the_rapist Dobrze, ze to byly siostry milosierdzia 01.07.10, 13:52 Przynajmniej kobieta umarla jak zajaczek z bajki Krasickiego - wsrod zyczliwych jej osob. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nina Re: Dobrze, ze to byly siostry milosierdzia IP: *.as.kn.pl 01.07.10, 15:24 W życiu nie oddałabym ukochanej osoby pod opiekę sióstr zakonnych. Oczywiście, że są wśród nich osoby sumienne i opiekuńcze ale sporo jest takich, które przez pomyłkę trafiły do zakonu albo z powodu braku umiejętnośći radzenia sobie w życiu, zawiedzionej miłość i przed takimi uchowaj Boże! To frustratki i jak pokazują media osoby traktujące swoich podopiecznych w sposób agresywny, są po prostu nieobliczalne. Bała bym się nawet im czworonoga zostawić na wakacje a co dopiero kogoś bliskiego, chorego zdanego na łaskę i niełaskę. Wsród zakonnic, które miałam przyjemność spotkać tylko kilka wzbudziło moje pełne zaufanie a reszta miała jakiś problem z sobą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość krysta Re: Dobrze, ze to byly siostry milosierdzia IP: 109.199.4.* 02.07.10, 10:38 Zgadzam się z Tobą . Ja też nigdy nikogo bliskiego nie powierzę zakonnicom . Ciągle chodzą niezadowolone , są opryskliwe . Znajoma oddała dziecka do przedszkola prowadzonego przez zakonnice ... Gdy dziecko zaczęło moczyć się w nocy odwiedziła poradnię psychologiczną i dopiero tam okazało się , że zakonnice dzieci straszą szatanem , diabłami . Potrafią przylać lub zamknąć w osobnym pokoiku za karę np. że dziecko nie zjadło całego obiadu . Koszmar . Zresztą telewizja co chwila pokazuje podobne przykłady . Zanim oddamy bliskich pod opiekę obcych , zastanówmy się mocno . Zresztą za 100 zł dziennie można było wynająć fajną i kompetentną opiekunkę dla mamy , to sporo pieniędzy . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywny Re: Dobrze, ze to byly siostry milosierdzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.12, 22:20 Mówiąc o przedszkolach. Są chyba prowadzone bardzo dobrze. Na Piwnej trzeba zapisywać dziecko już jak się urodzi. Taką ma renomę. A dziecko które zaczęło się moczyć-to samo mogłoby się dziać w każdym innym przedszkolu. A może jest to właśnie wina rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa8a Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zmarła 01.07.10, 14:17 Niepokojaca jest tendencja do przekazywania opieki nad chorymi i dziećmi zakonnicom. Przecież te osoby nie mają żadnego przygotowania zawodowego. A i serca na ogół także. Odpowiedz Link Zgłoś
taja50 Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zmarła 01.07.10, 14:33 Ja przeszłam piekło z tymi siostrami w zeszłym roku. Tam umarł mój tato. Opieka straszna, zero kontaktu z lekarzem, który był nieuchwytny, o dodatkowych infekcjach dowiadywałam się po czasie, utrudnienia na każdym kroku. Siostra dyrektor zachowuje się jakby była Bogiem, a pani w sekretariacie jest potworem. Przeszłam horror. Do dzisiaj wraca w snach. Omijam ul. Rydygiera z daleka. Chrońcie swoich bliskich przed tum ZOL-em. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: patthecat Siostrzyczki z Rydygiera wysyłają do bozi... IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.07.10, 14:52 ...ekspresem... :D Odpowiedz Link Zgłoś
brrr3 Durnie i pismaki 01.07.10, 16:11 "Dla córki pani Franciszki sprawa jest oczywista: - To pobyt na Rydygiera doprowadził mamę do takiego stanu." Idąc tokiem rozumowania córki, do pierwszego udaru ( to oczywiste) matkę doprowadziła ona sama tak skutecznie opiekując się matką w domu lub na spółkę z samą chorą matką, która nie dbała o siebie.... ? Tak mam rozumieć, tę oczywistość ? Cały pismaczy artykuł to stek bzdur pisany pod jedną ideę by dokopać zakonnicom. W całym opisie nie ma nic, czego pan prorok może się czepić, tak by nie zrobić z siebie durnia. Może co najwyżej zarzucić zakonnicom błędy w dokumentacji. To wszystko. 1. udaru mózgu dostaje się najczęściej w wyniki miażdżycy naczyń mózgowych ( ta u chorych na cukrzycę postępuje dużo szybciej). 2. Do ZOL trafiają pacjenci, których najbliższe rodziny nie mogą, nie chcą, nie potrafią się opiekować ( niepotrzebne skreślić ) 3. Normalną drogą taka chora, po wypisie z szpitala idzie do domu i jeżeli jest zakwalifikowana do dalszej rehabilitacji szpitalnej w nim oczekuje na wyznaczony termin przyjęcia do oddziału rehabilitacyjnego. W między czasie rodzina zapewnia jej rehabilitację w warunkach domowych lub ambulatoryjnych. Ta domowa rehabilitacja jest często bardzo skuteczna. 4. W prawie wszystkich szpitalach, dokumentację chorych do wypisu przygotowuje się dzień wcześniej. O pomyłki w datowaniu więc bardzo łatwo. Jakoś bardziej w tej sprawie wierzę zakonnicom niż córce a tym bardziej pismakowi gadzinówki zwanej Gazetą wyborczą. Niestety.... 5. Zanim się spłodzi artykuł, dobrze jest zapoznać się z materią, której dotyczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewqa Re: Durnie i pismaki IP: 79.110.195.* 01.07.10, 17:06 BRRR3 to samo jest na sw Jozefa gdzie prowadza siostry tez za 95zlz a dzien ,leki jeszcze kaza rodzina przynosic i wykupowac i jedzenie i inna opieka medycna tez jak sie trafi,starsi ludzie ufaja zakonnica ale chyba one slbowalu pomoc ubogim ,skromnosc a tu wszyskie biznesy robio bo im oddano szpital a na dodatek siostry na RYDGIERA zatrudniaja so sprzatania osoby niepelnosprawne z II grupa aby byla wieksza dotacja PEFRONU i placa im ninimum brutto 1317zl aby na nich jeszcze zarabiac a nie dac prace czy pomoc ,oglaszja sie w posredniaku na Glinianej ,to nie jest pomoc to biznes i tak samo pwonno sie traktowac je i wymagac za co sie konkretnie placi .A wiadomo maja kredyty bo budynek byl przejety w bardzo zlym stanie i dlugo niszczal a teraz skac trzeba na to brac i zaoszczedzic na czyms bo siotry to teraz maja funkcje kierowniczo-pomocnicze ,sa pracodwacami,zatrudniaja ludzi a gdzie idea pomocy ubogim jak hospicjum Odpowiedz Link Zgłoś
mareknaw Śiostrom zakonnym - nie ufam 01.07.10, 19:16 Wiele lat temu oddałem do sióstr zakonnych do przedszkola swojego syna... Gdy okazało się, że jest bardzo ruchliwy i rozpiera go energia, siostry same nie chciały go w przedszkolu. Bo łatwiej zajmować się cichymi dziećmi i potem się nimi chwalić? - tak sądzę. Nie ufam żadnym instytucjom prowadzonym przez kościół. A sprawę z dzisiejszego arytykułu prokurator powinien prześwietlić dokładnie ! Czekam z niecirpliwością na kolejne artykuły śledzące to wydarzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ze Re: Siostrom zakonnym - nie ufam IP: *.lanet.net.pl 19.07.10, 13:04 A sprawę z > dzisiejszego artykułu prokurator powinien prześwietlić dokładnie< > i tam mają swoich i poradzą sobie. w Zakładzie prowadzonym przez siostry zakonne(miejsca prywatne i na nfz) gdzie bywam z przerażeniem patrzę na posiłki które dla ludzi zdrowych są niezjadliwe a co dopiero chory:( sama nie wiem kogo tym zainteresować ale przynajmniej powinien taki jadłospis dzienny być do wglądu-na widocznym!miejscu, bo jeśli nie mają nic do ukrycia... Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_zet Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zmarła 01.07.10, 20:16 Kolejny przykład, jak bardzo katolickie zasady moralne różnią się od tak zwanych wartości uniwersalnych. Dla mnie moralność kleru katolickiego jest całkowicie nieakceptowalna. Tu jeszcze jeden przykład: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8089822,USA__diecezje_deklaruja_bankructwo__by_nie_musiec.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benio Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.cust.tele2.se 01.07.10, 22:01 "Pingwiny" powinny byc okresowo brutalnie dymane przez zboczencow z zakladow karnych!!! Zabrac im prawo prowadzenia osrodkow opieki - to po prostu kure wskie psychopatki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pup Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.chello.pl 02.07.10, 04:32 benio powinien byc okresowo brutalnie dymany przez zboczencow z zakladow karnych!!! Zabrac mu internet - to po prostu kure wski psychopata teraz miło? :-P :-))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.10, 20:24 Jakiś czas temu koleżanka oddała dzieci do przedszkola prowadzonego przez zakonnice. Opowiadała o dziwnych metodach wychowawczych takich jak np. jeśli dziecko nie zjadło zupy to nie dostawało ani drugiego dania ani podwieczorku. Pozostawało cały dzień głodne a rodzice nic nie wiedzieli. Przecież wiadomo , że małe dziecko powinno być prawidłowo odżywiane. Na głodówki mogą sobie pozwolić jedynie dorośli , którzy są zdrowi.Zanim mamie o tym powiedziało minął jakiś czas . Nie wszystkie dzieci bowiem od razu opowiadają o takich sytuacjach w obawie przed konsekwencjami ze strony zakonnic , są pewne , że skoro zostały ukarane to znaczy , że zrobiły coś złego i nie chcą się tym przed rodzicami chwalić.Jak wyszły na jaw te i inne sprawki zakonnic , koleżanka zabrała dzieci do innej placówki. wszędzie czy to w placówkach świeckich czy katolickich pracują tacy sami ludzie - różni i różnie się zachowujący. Wszędzie są ludzie i ludziska... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antek Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.ita.pwr.wroc.pl 21.07.10, 16:01 Moje dziecko w przedszkolu przy ul. Wojrowickiej także karane było za nie zjadanie całych posiłków. Mówię o przedszkolu świeckim. Oczywiście nie bronię w żaden sposób przedszkoli czy innych placówek prowadzonych przez zakonnice. Ale zwyrodnialcy są wszędzie Odpowiedz Link Zgłoś
mpsnt Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zmarła 03.07.10, 15:17 A gdzie ci ludzie mają leżeć gdy w domu nie ma możliwych warunków? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: judyta Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.07.10, 17:33 Czytam i mam łzy w oczach? Mam sąsiadkę, starszą panią. Jedyny syn zginął w wypadku, nie zdążył się ożenić. Teraz zmarł jej mąż i kobieta ma 1000zł emerytury. Nie ma żadnej rodziny i co ona zrobiłaby w takim przypadku, gdy teraz nie stać ją na leki? Kobieta przepracowała 35 lat, a teraz na stare lata bieda z nędzą [ takich wiele]. Opłata 100zł dziennie, kogo starszego na to stać? Często zapraszam ją na obiad, ale widzę, że ją to krępuje. Starość w naszym kraju jest tragiczna, a przecież ci ludzie jeszcze niedawno byli młodzi. Jak widzę Niemców 90-cioparoletnich sprawnych kondycyjnie, to się zastanawiam dlaczego nasi 60 latkowie już niedomagają. Niemka 80 letnia=Polka 60 letnia. Czy to taka rasa, czy styl życia? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_kamila26 Mój Tato też zmarł przez te zakonnice!!! 10.11.11, 14:32 nice nie pokazały mi ani jednego opakowania po lekarz przeciwzakrzepowych, jakie powinien dostawać Tato. W rozmowie z tutejszym lekarzem (hawajska koszula, dżinsy, złoty łańcuch- taki ma on chyba strój roboczy) usłyszałam , że Tato był w podeszłym wieku, że powinnam się cieszyć, że i tak żyje!Ja sobie nie wybaczę do końca życia, że Go tam oddałam. Miał 74 lata i mógł jeszcze żyć, miał niesamowicie mocne serce, któremu dziwili się profesorowie z Borowskiej. W tym Zol-u nie ma opieki, jest to prawie umieralnia-tłumaczą się tym, ze za mało pieniędzy, pielęgniarki wiecznie przemęczone, za mało ich jest-wystarczy spojrzeć na s. Anuncjatę i jej fałszywe oczy oraz nalaną twarz żeby już mieć obraz tego, co tam się dzieje! na III piętro nie ma nikt wstępu- tam Boromeuszki urządziły sobie prywatny folwark i mają przepych niegodny skromnemu zakonowi (wiem to od pracownika tej placówki- to są same fakty). Każdy powinien zastanowić się, nim wpłaci im na fundację jakiekolwiek pieniądze, bo w tym wszystkim na pewno nie chodzi o życie i zdrowie tych chorych ludzi! NFZ powinien zastanowić się skąd mają pieniądze na dobre samochody i czy tym zakonnicom na pewno jest to takie niezbędne. Nie dajcie sobie zmydlić oczu, bo wasi bliscy skończą jak Mój Tatuś... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_kamila26 Mój Tato też zmarł... 10.11.11, 14:34 Witam! Jeśli ktokolwiek będzie chciał umieścić swoją bliską osobę u tych zakonnic we Wrocławiu, to gorąco odradzam!Mam wiele uwag dotyczących tych "sióstr miłosierdzia" , jakimi śmią się nazywać. Przywiozłam swego Tatę 19 kwietnie tego roku w stanie dobrym. Miał miażdżycę kończyn dolnych-tętnice udrożniono mu by passami i wstawili protezę udową w lutym. Tato miał się tam rehabilitować i powrócić do względnej sprawności i była na to duża szansa... Na pierwszy miesiąc przywiozłam leki-poprosiła mnie o to s. Anuncjata, zapłaciłam tez 1300 zł (770 z emerytury, 530 jako darowizna: tak sobie to wymyśliły), z NFZ dostają w granicy 1700 na jednego pacjenta i jeszcze im źle. Wyżywienie jest tam skromne, toaleta pozostawia sporo do życzenia,pranie trzeba zabierać do domu-gdy Tato dostał wysypki od leków, to nie mogłam się doprosić pielęgniarek o głupią maść- wszystko każą przynosić z domu. Rehabilitacja jest w godzinach porannych, spacery również, potem po 12 poza posiłkami dla pacjentów nie dzieje się tam praktycznie nic-nuda. Chorzy, którzy mogą- siedzą i oglądają TV. Usłyszałam o jakimś głupim limicie na jeden opatrunek dziennie-Tato miał odleżynę poszpitalną na pięcie i owrzodzenie małego palca na stopie. Musiałam o każdy kolejny opatrunek prosić pielęgniarki-w ogóle byłam tam co 2 dzień i patrzyłam im na ręce. Szkoda mi rodzin, którzy odwiedzają swoich bliskich raz na miesiąc i nie wiedzą co tak naprawdę na codzień się tam dzieje. Któregoś dnia, idąc do Taty natknęłam się na starszego człowieka leżącego na podłodze- wzywał dzwonkiem pomoc, ale nikt go nie usłyszał. Podniosłam go z tej podłogi-cud, ze przy upadku nic sobie nie połamał! S. oddziałowa tłumaczyła, że mogli być w innym skrzydle piętra i nie zawsze słyszą dzwonki. Co najgorsze- lekarzy nie ma tam na codziennych obchodach: przyjeżdżają kiedy im się podoba- umówić się na jakaś rozmowę z nimi jest cudem, ale w papierach przed NFZ mają porządek. Z ich całą siostra przełożona rozmawiałam na temat, że źle jest zsynchronizowana praca pielęgniarek i rehabilitanta, tzn.: że przychodzi pielęgniarka i wyłącza lampę, którą Tato miał naświetlane rany. Miałam uwagi do pielęgniarek, a nie do tego pana. Co zrobiła s. dyrektor? Wezwała rehabilitanta na dywanik, o co miał do mnie potem pretensje, bo omal nie został zwolniony za to, że mnie o tym poinformował. Chory, sfeminizowany, cyniczny zakład, który z opieką mało ma wspólnego. Najgorsze miało jednak nastąpić...Tato już zaczął po 2, 5 miesiąca pomału wracać do siebie- zaczął już chodzić o kulach, schodziliśmy na dół na spacery-o otwarcie podjazdu dla wózków trzeba się tam specjalnie prosić: pielęgniarka ma klucz, który wydaje z wielką łaską. Przyjechałam 20 lipca zabrać Tatę do domu. Co się okazało- w lewej nodze odczuwał od 2 dni ból, zatrzymało się krążenie-noga się zaczerwieniła, była całkowicie zimna i bezwładna, Tato zgłaszał to pielęgniarkom, a te to zbagatelizowały. Tramalem załatwiały sprawę. Noga na ich oczach umarła,. a one nie zrobiły nic- nie było lekarza! Wystarczyło, ze nie było mnie tam 3 dni, a stała się taka tragedia!Co więcej- dwie pielęgniary kazały mi Tatę pakować i zabrać do domu, a stamtąd dzwonić po lekarza. Powiedziałam, że nigdzie nie pójdziemy i mają wzywać karetkę. One na to, ze to lekarz jest tu władny wezwać pogotowie i proszę nie urządzać scen i nie szukać sensacji. Obiecały, ze zadzwonią po lekarza i przyjedzie. Czekaliśmy godzinę czasu!!!A noga dalej traciła puls i tętno!Lekarz ostateczni nie przyjechał i "wspaniałomyślnie" zadzwoniono po karetkę- ta przyjechała dopiero po 45 minutach. 22. 09. 2011 amputowali Tacie tę nogę na wysokości uda w szpitalu na Marciniaka. Ile bólu tam przeżył, to nikomu tego nie życzę-najgorszemu wrogowi. Po zakażeniu rany-sepsie i od stycznia łącznie 8 operacjach 22. 09. 2011 roku zmarł na OIOMIE w Miliczu...Pamiętam tylko, jak zostawiłam Go w lipcu na ławce przy tym Zol-u uśmiechniętego, zjadł loda, pożegnaliśmy się- o kulach pokonał kilka schodów i wszedł do windy...Zakonnice nie pokazały mi ani jednego opakowania po lekarz przeciwzakrzepowych, jakie powinien dostawać Tato. W rozmowie z tutejszym lekarzem (hawajska koszula, dżinsy, złoty łańcuch- taki ma on chyba strój roboczy) usłyszałam , że Tato był w podeszłym wieku, że powinnam się cieszyć, że i tak żyje!Ja sobie nie wybaczę do końca życia, że Go tam oddałam. Miał 74 lata i mógł jeszcze żyć, miał niesamowicie mocne serce, któremu dziwili się profesorowie z Borowskiej. W tym Zol-u nie ma opieki, jest to prawie umieralnia-tłumaczą się tym, ze za mało pieniędzy, pielęgniarki wiecznie przemęczone, za mało ich jest-wystarczy spojrzeć na s. Anuncjatę i jej fałszywe oczy oraz nalaną twarz żeby już mieć obraz tego, co tam się dzieje! na III piętro nie ma nikt wstępu- tam Boromeuszki urządziły sobie prywatny folwark i mają przepych niegodny skromnemu zakonowi (wiem to od pracownika tej placówki- to są same fakty). Każdy powinien zastanowić się, nim wpłaci im na fundację jakiekolwiek pieniądze, bo w tym wszystkim na pewno nie chodzi o życie i zdrowie tych chorych ludzi! NFZ powinien zastanowić się skąd mają pieniądze na dobre samochody i czy tym zakonnicom na pewno jest to takie niezbędne. Nie dajcie sobie zmydlić oczu, bo wasi bliscy skończą jak Mój Tatuś... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna Re: Mój Tato też zmarł... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.11, 23:44 Bardzo Ci współczuję. Opiekuję się chorą mamą i też przeraża mnie myśl, że nie daj Boże będą Ją musiała zostawić w jakimś ośrodku. Ale są różne sytuacje i nie każdy, nie zawsze może podjąć się opieki w domu. Nie czyń sobie wyrzutów. To z pewnością nie jest Twoja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_kamila26 Re: Mój Tato też zmarł... 14.11.11, 18:22 Strasznie jest mi przykro. Opiekowałam się Tatą z siostrą po szpitalu na Borowskiej przez dwa miesiące i różnie było, ale dawałyśmy radę. I podejrzewam, ze jakby był w domu, to do dzisiaj by żył, a nie umierał w takim bólu-nie byłby tak męczony, nie musiałby przechodzić przez te 8 operacji...Strasznie jest mi ciężko-nie doczekał moich obron prac mgr, nie doczekał ślubu, nie doczekał wnuków...Ta wigilia w tym roku będzie dla mnie najgorsza w życiu, to samo Wielkanoc i inne święta bez Niego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Mój Tato też zmarł... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.11, 21:13 No dobrze, ale coś tu nie gra. Zmarł na sepsę tego samego dnia, którego miał robioną amputację? E, tak szybko nawet sepsa nie działa. Miał 74 lata i córkę która dopiero robi magisterkę? Dorobił się jej mając 50 lat? Hm, możliwe ale jakoś mało prawdopodobne. Nie zadzwonił przez 2 dni że mu personel olewa drętwiejącą nogę? Też jakieś dziwne. No i to czekanie aż zadzwonią po karetkę zamiast samemu wziąć za telefon? Daleko mi do chwalenia takich instytucji, ale dziury są w tej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_kamila26 Re: Mój Tato też zmarł... 15.11.11, 08:36 Tak, popełniłam błąd w tekście-amputacja była przeprowadzona 22. 07. 2011 i Tato zmarł równo 2 miesiące po niej: 22. 09. 2011. Ja mam lat 26-między moimi rodzicami było 19 lat różnicy, stąd to wygląda tak, a nie inaczej. To, kiedy kończę studia, to moja sprawa-może gwoli usprawiedliwienia dodam, że są to dwa kierunki na państwowej uczelni. Być może są luki w tej historii, lecz była pisana pod wpływem emocji, dlatego uciekła mi dokładna chronologia. Nie to jest natomiast sensem tego postu-przede wszystkim chcę, aby ostrzec innych przed oddawaniem swoich bliskich do takich instytucji. Tato bał się sam zadzwonić po karetkę-po moim przyjeździe i żądaniu reakcja tych pielęgniarek była taka, ze mam zapakować Go do taksówki w takim stanie i zabrać do domu, a stamtąd dzwonić po lekarza. Tam panuje taka, a nie inna atmosfera-na pewno nie zrozumienia dla ludzkiej choroby i cierpienia...Odpowiedź dla tych, którym na usta ciśnie się pytanie: Więc po co oddałaś tam Tatę? To pytanie powinno być postawione państwu polskiemu, które spycha chore,starsze osoby na margines-Tato był diagnozowany przez panią ortopedę ze szpitala na Poświęckiej, która stwierdziła,ze może on rehabilitować się w domu-(na IV piętrze bez windy i na 36 metrach), W Goczałkowicach Zdroju miejsca były za pół roku, podobnie w większości placówek, które obdzwoniłam. Zakonnice były ostatnia alternatywą... Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi a co na to prokurator? 15.11.11, 08:56 brak właściwej opieki fałszowanie dokumentacji Odpowiedz Link Zgłoś
8zuzia prawda 11.04.12, 11:09 Witam pamiętam panią Franciszkę leżała na II piętrze.Przeczytałam te wszystkie opinnie i wyznania to prawda ZOL przy Rydygiera to prawdziwa umieralnia a zwłaszcza w ostatnim czasie a zwłaszcza na I piętrze od czasu jak oddziała przejeła po pani Poli siostra miłosierdzia Emanuela to dopiero zaczeła się umieralnia w przeciągu 5 miesięcy zmarło 7 osób.Zekoma siostra miłosierdzia dopadła sie do władzy i zaczeła wykańczać ludzi.I powiem to nie jest wina Pielęgniarek, Opiekunek czy Rehabilitant nie wińcie ich za to w takich zakładach Pielęgniarki naprawdę pracyją.Nie tak jak w szpitalach tu za małe pieniądze robią rzeczy które Pielęgniarki w szpitalu nie nie łapią się takiej roboty.A do tego muszą niestety wykonywać polecenia siostry Emanueli czy siostry Anuncjaty a jeśli się nie dostosowują do tego co ona mówi to poprostu są zwalniane tak było z jedną z piuelęgniarek miała poprostu inne zdanie o leczeniu i podawania leków była nie wygodna to ją zwolniły inne się boją. A jeśli chodzi o Opiekunki to choć dają z siebie wszystko a dają to są pomiatane przez ich przełożoną s.Emanuelę to jest dopiero wcielenie zła jej już z oczu źle patrzy.Matko jak te dziewczyny wytrzymują z taką jędzą upokarzają ludzi pomjatają i tyle. Pacięta mają za nic. Tylko skaczą tam gdzie mają korzyść.Niedawno na I piętrze jedna pani z rodziny Pacjęta przekazała kilkadziesiąt tys. zł na rzecz rechabilitacji ciekawe gdzie poszły te pieniądze bo napewno nie na te cele o których była mowa jak pieniądze były prekazane na rehabilitacji nie ma sprzętu do ćwiczeń wszystko się rozpada Rodziny sami kupują sprzęt.To jest naprawdę masakra co się dzieje w tym zakładzie. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_kamila26 Re: prawda 11.04.12, 11:57 Dlatego też, nie ma czego się bać-poszkodowane rodziny takie jak moja i pani Franciszki, powinny składać pozwy do sądu przeciwko tym zakonnicom. To ma być Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, a nie umieralnia!!! MEDI-system od blisko 10 lat prowadzi Ośrodki opieki długoterminowej. Przez ten czas zdobyliśmy unikalne doświadczenie w opiece nad Pacjentami wymagającymi codziennej, specjalistycznej pielęgnacji, cierpiącymi na szereg chorób uniemożliwiających właściwą opiekę w domu. Zdajemy sobie sprawę, że decyzja o przekazaniu nam opieki nad bliską osobą może być trudna. Dlatego przed jej podjęciem zawsze zachęcamy rodziny i opiekunów do wizyt w naszych Ośrodkach, zadawania pytań i dzielenia się z nami wątpliwościami. Zaufało nam już ponad 1000 rodzin. Zgodnie z definicją Zakład Opiekuńczo-Leczniczy (ZOL) to forma stacjonarnej opieki długoterminowej. ZOL udziela całodobowych świadczeń zdrowotnych, obejmujących leczenie, pielęgnację i rehabilitację osób nie wymagających już hospitalizacji, u których zakończono proces diagnozowania, leczenia operacyjnego, które jednak ze względu na stan swojego zdrowia i stopień niepełnosprawności oraz brak możliwości funkcjonowania w środowisku domowym wymagają stałego nadzoru fachowego personelu. ZOL ta zapewnia także środki farmakologiczne, materiały medyczne, wyżywienie odpowiednie do stanu zdrowia, terapię zajęciową. Nijak ma się to do placówki na Rydygiera!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zainteresowana Re: prawda IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.06.12, 19:50 Witam. Bardzo prosiłabym Panią o kontakt w sprawie tego ZOL-u. Mój e mail: airra85@gmail.com Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Realna pomoc Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm IP: *.dynamic.chello.pl 04.03.14, 18:51 Byłam po pomoc w rozpaczliwej sprawie u Wrocławskich wróżbitów Małgorzaty i Grzegorza z E.Stein, bo kompletnie wówczas nie mogłam się dowiedzieć od lekarzy co będzie z moją krewną. Wróżbici powiedzieli ,że zbliża się koniec dla mojej krewnej. Chyba że Ala będzie leczona za granicą. Lekarze z dużym opóżnieniem w końcu mówili to samo co wróżbici, ale jej nie leczyli należycie i zagranicznego leczenia nie polecali. Ala zmarła. Wtedy dopiero gdy się zaczęłam pieklić lekarze orzekli ,że rzeczywiście był ratunek dla Ali, ale za granicą. Czyli wróżbici jedynie od początku wiedzieli jak będzie. Trzeba było brać pieniadze i jechać daleko... Tam gdzie czekał realny ratunek... Teraz radzą mi Ci wróżbici w innych sprawach oczywiście bez mydlenia oczu. Tylko im warto zaufać okazało się. Jeśli jesteś na rozdrozu idż tam, żeby nie zabrnąć tak w ślepą uliczkę jak ja kiedyś. Pozdrawiam! Eliza Odpowiedz Link Zgłoś
warwara2 Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm 07.08.19, 08:43 Przywiozłam moją mamę tylko na 21 dni a po 18-tu pogotowie zabrało ją do szpitala bez kontaktu, odwodnioną, z odleżynami, gorączką - stan ogólny średnio-ciężki. Opieka straszna, o odleżynach dowiedziałam się przypadkowo zaglądając do pieluchy za co zostałam skarcona, ponieważ procedury nie pozwalają na przebywanie rodziny (która to samo robi w domu) w czasie przebierania pacjenta, ponieważ jest to uwłaczanie godności pacjenta ( słowa dyrektorki i siostry oddziałowej) . Dyrektor zachowuje się jakby była po szkoleniu korporacyjnym-mówi, mówi, mówi i dalej to nic nie znaczy. Dziwię się, że miasto dofinansowuje ten ZOL, bo opinia o nim jest negatywna Chrońcie swoich bliskich przed "Łóżkiem wytchnienia" w tym Zakładzie opiekuńczo-leczniczym. Odpowiedz Link Zgłoś
warwara2 Re: Rehabilitacja się udała, tyle że pacjentka zm 28.08.19, 10:18 Już nie 100 zł a 140 zł dziennie. Pytam się: za co? Odpowiadam:za brak właściwej opieki nad ludźmi chorymi, bezradnymi. Te "siostry miłosierdzia" doprowadzają w szybkim tempie do odwodnień, odleżyn itp. a potem szybko do szpitala na Ołbińskiej i problem z głowy Odpowiedz Link Zgłoś