Dodaj do ulubionych

Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi...

    • phantomasa1 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 15:39
      Ja miałem kiedyś taki przypadek.Dojeżdżam do pasów a chłopaczek z uśmieszkiem
      wręcz, wskoczył przed samochód,zdążyłem wyhamować ,miałem ochotę wyskoczyć z
      samochodu i dać mu w mordę,zrobił to specjalnie i z premedytacją!Gdybym go
      potrącił,co by było?!Pieszy musi zachować szczególną uwagę i ostrożność.
      • Gość: Tarantino Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.10, 16:39
        W Niemczech (cywilizacja) kierowca zwalnia przed pasami gdy widzi
        piszego, piszy nie musi NIC. Pasy sa jego - np. 7 letnie dziecko
        idace do szkoly lub starsza osoba po (85 np).

        Jesli kierowca samochodu widzac takich pieszych, nie zwolni i nie
        ustapi im pierwszenstwa - to ma automatycznie 5 pkt i prawo jazdy na
        1 miesiac out.

        Pisanie o zlosliwosci pieszych, ktorzy NA PASACH zlosliwie wskakuja
        przed panow w samochodach dyskwalifikuje was jako ludzi i stawia
        poza nawias cywilizacyjny.

        W malych miejscowosciach w Polsce - to kierowcy samochodow - 1/100
        zatrzyma sie przed pasami i ustapi pierwszenstwa pieszemu.

        Moja mama mieszka jeszcze NIESTETY w tym bydlecym kraiku i musi
        przechodzic przez jezdnie - na pasach - prawie nigdy nie ustapia jej
        üierwszenstwa polscy bandyci, zdarzylo sie natomiast - ze bedac na
        pasach byla spedzana z drogi, a potem zwyzywana przez polskiego
        bandyte od ku....ew !!!!!

        Polska to europejska porazka i pomylka, 4 rozbior i madra
        ADMINSTRACJA (Polska to Banditenland) nigdy taka nie bedzie.

        Polskie prawo i rzeczywistosc to tak jak te wasze radary na drogach -
        z wierzchu Oho ! a w srodku zalosna pustka
        • Gość: markus bo to wlasnie jest cywilizacja IP: *.superkabel.de 19.07.10, 17:22
          Polska to niestety kambodza europy
        • misiu-1 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 20.07.10, 08:50
          Gość portalu: Tarantino napisał(a):

          > W Niemczech (cywilizacja) kierowca zwalnia przed pasami gdy widzi
          > piszego, piszy nie musi NIC

          Ustrój, który zniechęca do wykazywania samodzielnej troski o własne
          bezpieczeństwo, proponując w zamian ochronę przez społeczeństwo, to nie żadna
          cywilizacja, tylko przeciwnie - socjalizm.

          > Pisanie o zlosliwosci pieszych, ktorzy NA PASACH zlosliwie wskakuja
          > przed panow w samochodach dyskwalifikuje was jako ludzi i stawia
          > poza nawias cywilizacyjny.

          Raczej należałoby mówić o głupocie i lekceważeniu własnego zdrowia i życia. A
          dlaczego pieszy nie miałby poczekać spokojnie, aż nadejdzie bezpieczna
          sposobność do przejścia?

          > Moja mama mieszka jeszcze NIESTETY w tym bydlecym kraiku i musi
          > przechodzic przez jezdnie - na pasach - prawie nigdy nie ustapia jej
          > üierwszenstwa polscy bandyci, zdarzylo sie natomiast - ze bedac na
          > pasach byla spedzana z drogi, a potem zwyzywana przez polskiego
          > bandyte od ku....ew !!!!!
          > Polska to europejska porazka i pomylka, 4 rozbior i madra
          > ADMINSTRACJA (Polska to Banditenland) nigdy taka nie bedzie.

          Jak ci się nie podoba Polska, śmierdzący folksdojczu, to siedź na dupie w tym
          swoim "cywilizowanym" kraju, którego "cywilizacja" polega głównie na wywoływaniu
          wojen i mordowaniu ludzi na rozkaz. I zabierz tam swoją matkę, która
          takiego_syna wychowała. Po co w ogóle rozmawiasz w polskim języku? Jeszcze
          pypcia dostaniesz.
          • Gość: Zenek Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.net.upc.cz 21.07.10, 01:07
            misiu-1 napisał:

            > Gość portalu: Tarantino napisał(a):
            >
            > > W Niemczech (cywilizacja) kierowca zwalnia przed pasami gdy widzi
            > > piszego, piszy nie musi NIC
            >
            > Ustrój, który zniechęca do wykazywania samodzielnej troski o własne
            > bezpieczeństwo, proponując w zamian ochronę przez społeczeństwo, to nie żadna
            > cywilizacja, tylko przeciwnie - socjalizm.

            Czyli naprzyklad kiedy nie trzymam kosy pod kurtka "tak na wszelki wypadek" to
            technicznie sam prosze sie o wpier** ?

            > > Pisanie o zlosliwosci pieszych, ktorzy NA PASACH zlosliwie wskakuja
            > > przed panow w samochodach dyskwalifikuje was jako ludzi i stawia
            > > poza nawias cywilizacyjny.
            >
            > Raczej należałoby mówić o głupocie i lekceważeniu własnego zdrowia i życia. A
            > dlaczego pieszy nie miałby poczekać spokojnie, aż nadejdzie bezpieczna
            > sposobność do przejścia?

            Czemu niby taka sposobnosc miala by nadejsc? Nikt nie stawia pasow w szczerym
            polu - robi sie to wmiejscach w ktorych sa potrzebne aka. NIE DA SIE PRZEJSC BEZ
            NICH W SENSOWNYM PRZEDZIALE CZASU.
            > > Moja mama mieszka jeszcze NIESTETY w tym bydlecym kraiku i musi
            > > przechodzic przez jezdnie - na pasach - prawie nigdy nie ustapia jej
            > > üierwszenstwa polscy bandyci, zdarzylo sie natomiast - ze bedac na
            > > pasach byla spedzana z drogi, a potem zwyzywana przez polskiego
            > > bandyte od ku....ew !!!!!
            > > Polska to europejska porazka i pomylka, 4 rozbior i madra
            > > ADMINSTRACJA (Polska to Banditenland) nigdy taka nie bedzie.

            > Jak ci się nie podoba Polska, śmierdzący folksdojczu, to siedź na dupie w tym
            > swoim "cywilizowanym" kraju, którego "cywilizacja" polega głównie na wywoływani
            > u
            > wojen i mordowaniu ludzi na rozkaz. I zabierz tam swoją matkę, która
            > takiego_syna wychowała. Po co w ogóle rozmawiasz w polskim języku? Jeszcze
            > pypcia dostaniesz.

            Widze ze jestes jedna z tych osob ktora wciaz denerwoja krzyzackie najazdy...
      • rilo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 21:54
        no ale zdążyłeś wyhamować i chwała Ci za to
      • Gość: maxim BMW ? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:34
        > Ja miałem kiedyś taki przypadek.Dojeżdżam do pasów a chłopaczek z uśmieszkiem
        > wręcz, wskoczył przed samochód,zdążyłem wyhamować ,miałem ochotę wyskoczyć z
        > samochodu i dać mu w mordę,zrobił to specjalnie i z premedytacją!Gdybym go
        > potrącił,co by było?!Pieszy musi zachować szczególną uwagę i ostrożność.


        szkoda ze zapomniałeś dodać, ze to samo musi kierowca a nawet więcej. Chyba
        dalej nie rozumiesz ze złamałeś prawo .
        Popełniłeś wykroczenie a dodatkowo chciałeś popełnić przestępstwo.

        Co ty pokazujesz ?
        Lepiej pochwal się czym jeździsz.
        Będziesz Miał Wypadek ?
    • Gość: Janko Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.inqbator.poznan.pl 19.07.10, 15:42
      Dla tych którzy twierdzą że piszy ma zawsze pierszeństwo na pasach
      polecam lekturę kodeksu drogowego... Sprawa wygląda trochę inaczej niż
      mówicie.
      • Gość: maxim taaaa i co jeszcze ? IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:30
        > Dla tych którzy twierdzą że piszy ma zawsze pierszeństwo na pasach
        > polecam lekturę kodeksu drogowego... Sprawa wygląda trochę inaczej niż
        > mówicie.


        szkoda ze jestes gołosłowny ale nie dziwi jak sie miało kodeks 5 lat temu w reku
    • wrednyluke Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 15:58
      Może zdziwią się ci, co pamiętają poprzednie moje wypowiedzi, ale w tym
      wypadku będę bronił policjanta. Nie twierdzę, że winien jest pan Łukasz - ale
      sam znam przypadek kiedy pieszy wszedł na jezdnię zza słupa i jadący 25 km/h
      kierowca nie miał nawet szansy na zahamowanie...

      Dziennikarze sprawdzili jak wygląda skrzyżowanie - ale czy sprawdzili jak
      wyglądało to w chwili wypadku? Paliły się wszystkie latarnie? Jak już tak
      rzetelnie wszystko opisują, to może daliby zdjęcie z owego skrzyżowania albo
      film, jak wygląda ono z pozycji kierowcy?...
      Oczywiście policjant powinien był choć zainteresować się co się stało z jego
      ofiarą, powinien był przeprosić... ale też nie rzucałbym się na niego z
      okrzykiem "WINNY!" "NA STOS!" jak to co niektórzy tutaj robią...
      • Gość: schabowy Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:10
        Kolego a gdzie do cholery są jakieś przypisy wyłączające odpowiedzialnosc
        kierowcy z powodu np.: braku widoczności przez słupek, martwego pola, złej
        widoczności czy - kuriozum - braku latarni. Tam jest jasno jak u pana Boga,
        kościół 50 m dalej, sklepy, lampy są w formie gwiazd sześcioramiennych!

        Co to kogo obchodzi że policjnat kretyn zza słupka swojego czy drogowego nic nie
        widział? To po co ma prawo jazdy i prawa obywatelskie jeśli argumentuje brak
        winy jak dziecko?

        Więc w jego gestii było wychylić nos zza kierownicy i patrzęc tak mocno aż
        pieszego przed autem dojrzy

        Nie rozśmieszajcie ludzie z taki farmazonami... że latarnie usprawiedliwiają
        kryminalistę w mundurze
        • wrednyluke Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 16:17
          Widziałeś ów wypadek? Znasz całą sytuację? Coś mi się nie wydaje... ale już
          wydałeś wyrok. Ja nie widziałem, dlatego nie feruję tu sądów.
          Jak zwalniasz przed przejściem dla pieszych - kiedy jedziesz? Do 20? 15? 10
          km/h? Jak Ci tuż przed maską wyskoczy zza drzewa czy latarni , to i tak nie
          zdążysz. Najlepsze oświetlenie nie pomoże kiedy po prostu nie widać pieszego
          zasłoniętego przez znak czy tam słupek.
          Jak było? Nie wiem, żeby mieć jakie takie rozeznanie, musiałbym widzieć to
          miejsce (może wrzucisz tu zdjęcie, skoro tak dobrze znasz to miejsce?). Ale
          byłbym daleki od implikowanego przez autora niniejszego artykułu wyroku jak to
          "policjant stoi ponad prawem".
          • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 02:05
            Widziałeś ów wypadek? Znasz całą sytuację? Coś mi się nie wydaje... ale już
            > wydałeś wyrok.
            nie wyrok a opinię.
            Tak samo postapił biegły i prokurator to też jeszcze nie wyrok.
            Jest wystarczająco duzo opini aby sobie wyrobić własną.

            W
            > Jak zwalniasz przed przejściem dla pieszych - kiedy jedziesz? Do 20? 15? 10
            > km/h?

            ja czasem do 50km/h zwalniam jak przejscie jest ze światłami.
            Przy innych się eni sprawdza wiec nei wiem .Wzrok mam wlepiony na boki. jak
            przejscie puste to nawet nei zwalniam.Wszsytko zależy czy widze obei stony
            rpzejescia z odlegołsci ponad 40 m bo tyle wynosi droga hamowania z 50km/h.
            Jak w prawoskrecie przecinam pasy to jadę wolniej niz 5km/h





            Jak Ci tuż przed maską wyskoczy zza drzewa czy latarni , to i tak nie
            > zdążysz.
            Ale zdąrzy do tego co go było widać.Nie sadzi się drzew ani nie stawia latarni
            tuz przed przejsciem.
            pieszy nie ma prawa zza zasłony wchodzić na jezdnię.



            Najlepsze oświetlenie nie pomoże kiedy po prostu nie widać pieszego
            > zasłoniętego przez znak czy tam słupek.

            Słupek znaku ma 5 mmm szerokosci i około 3 metrów wysokosci. Trzba się dobrze
            starać aby za niego sie schować.



            > Jak było? Nie wiem, żeby mieć jakie takie rozeznanie, musiałbym widzieć to
            > miejsce (może wrzucisz tu zdjęcie, skoro tak dobrze znasz to miejsce?).
            A nie łaska zobaczyć sobie na mapie UM ?



            Ale
            > byłbym daleki od implikowanego przez autora niniejszego artykułu wyroku jak to
            > "policjant stoi ponad prawem".
            Dlaczego byłbys daleko ?
            Zniszczył zycie chłopakowi i ejszcze stara sie go obciażyć winą za spowodowanie
            wyapdku.
            Nie wydaje ci sie to sku...synstwem do kwadratu ?
            Jeśli to nie sku...syństwo to sąd to powinien orzec a nie być może znajomek.
            Do sądu trafija sprawy ajk kieroca jednym kołem zaprkuej na trawniku.
            Tu okaleczono człowieka na całe zycie i spraw nie zasługuje na rozpatrzenie w
            sądzie.



            >Ja nie widziałem, dlatego nie feruję tu sądów.
            Kierowca tez nie widział .Nic nie widział.
            Sędzia też powie , nie widziałem nie feruję sądów ?
            Znaj umiar. My się tu wypowiadamy na podstawie doświadczenia życiowego i za
            kółkiem.Znamy policję i jej układy i metody pracy.
            TO wszytko do kupy i mamy poważne wątpliwości graniczące z pewnością ze sprawa
            jest śmierdząca.Idę o zakład , że komendant KWP powoła zespół do wyjaśnienia .
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 15:46
        > Może zdziwią się ci, co pamiętają poprzednie moje wypowiedzi, ale w tym
        > wypadku będę bronił policjanta. Nie twierdzę, że winien jest pan Łukasz - ale
        > sam znam przypadek kiedy pieszy wszedł na jezdnię zza słupa i jadący 25 km/h
        > kierowca nie miał nawet szansy na zahamowanie...
        >


        I dlatego zę tam stala latarnia należy uniewinnić policjanta hoć tu nie stala ?
        Gratuluje logiki.


        > Dziennikarze sprawdzili jak wygląda skrzyżowanie - ale czy sprawdzili jak
        > wyglądało to w chwili wypadku?
        pewnie wstrzas tektoniczny przesunał wysepke lub ulice.




        >Paliły się wszystkie latarnie?
        to znaczy ze jak soli sie jedna zarówka to juz skrzyzowanie oblewaja egipskie
        ciemnosci?

        PRZECIEZ TO BYŁA ZIMA WIEC JASNO JAK DZIEN BO SNIEG DZIAŁ JAK REFLEKTOR


        Jak już tak
        > rzetelnie wszystko opisują, to może daliby zdjęcie z owego skrzyżowania albo
        > film, jak wygląda ono z pozycji kierowcy?...

        ROZUMIEM ZE NIE WIESZ JAK WYGLADA przejscie z wysepka ?


        > Oczywiście policjant powinien był choć zainteresować się co się stało z jego
        > ofiarą, powinien był przeprosić...
        NIC Z TYCH RZECZY. To by wymagao odwagi cywilnej. Jak mozna komus spojrzec w
        oczy kogo planuje sie oskarzyć o spowodowanie wypadku ?

        ale też nie rzucałbym się na niego z
        > okrzykiem "WINNY!"
        Od tego jest sad i powinien pójsc pod sad .



        >"NA STOS!" jak to co niektórzy tutaj robią...
        nic nie rozumiesz albo celowo mieszasz.
        Domagamy sie sprawiedliwosci i uczciwego procesu.


    • Gość: Tarantino Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.10, 16:08
      W cywilizowanym kraju zabiera sie takiemu jak bydlu jak ty i inni
      polaczkowie prawo jazdy.

      Piesi w Polsce nigdy nie wiedza czy wejsc na pasy czy nie wejsc,
      gdy polaczkowie siedza za kierownica.

      A dokad ci sie to tak spieszy przed üasami, wiesz o tym, ze pieszy
      ma pierwszenstwo na pasach i masz obowiazek ustapic ??

      Czy ty w ogole umiesz myslec ???

      A dlaczego jak wyjedziesz za granice to wtedy nie poznac, ze
      pochodzisz z Polski. W tym miejscu Bartoszewski ma naprawde racje.
      Polacy to bydlo za kierownica, nie ci, co juz sie ucywilizowali -
      tylko pani/pan filippa.

      Masz dzieci w Polsce ? to pusc je niech same ida do szkoly, wiedzac,
      ze po drodze napotkaja na takich drogowych bandziorow jak ty.

      Milego dnia w Mongolii.
      • Gość: Janek Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 16:47
        Polecam wycieczkę do Tunezji.
        Kto był ten wie co mam na myśli.
        Tam nawet nie ma znaku "Uwaga piesi" tylko jest znak "Uwaga przebiegający piesi".
        Polska to dziki kraj i to jest prawda.
    • byrcyn11 Jest jeszcze jedna mozliwość. 19.07.10, 16:56

      Według tego co wyczytałem sprawa jest prawie jasna. W myśl przepisów które już
      były wielokrotnie cytowane, nie mogło to być wtargniecie (jedyna sytuacja
      gdzie kierujący jest niewinny), bo pieszy stał na wysepce i to jak wykazała
      wizja - dobrze oświetlonej. Skręcający kierowca i to z podporządkowanej, ma w
      tej sytuacji bezwzględnie przepuścić pieszego, do tego stojącego na prawidłowo
      oznakowanym przejściu (znaki pionowe i poziome), a wręcz się zatrzymać, by
      umożliwić podjęcie decyzji pieszemu (bo różni wariaci jeżdżą po drogach i to
      poważnie piszę). I teraz ta jeszcze jedna możliwość. Jeśli pieszego nie było
      widać, bo zasłaniał go słupek ze strzałką, czy cokolwiek innego, to znaczy, że
      przejście było wadliwie zaprojektowane, wybudowanie i odebrane przez
      odpowiedni nadzór. A wtedy, to winowajca może z oskarżenia prywatnego
      dochodzić WSPÓŁWINNY miasta, czy firmy nadzorującej dany odcinek drogi.
      • Gość: maxim Re: Jest jeszcze jedna mozliwość. IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 02:17
        teraz ta jeszcze jedna możliwość. Jeśli pieszego nie było
        > widać, bo zasłaniał go słupek ze strzałką, czy cokolwiek innego, to znaczy, że
        > przejście było wadliwie zaprojektowane,

        Na kazdym przejsciu stoi taki sam słupek z atestem .On zasłania tylko cześć
        pieszego nogi bo ma chyba nie wiecej jak 90-100 cm wysokości. Na każdej wysepce
        stoi jakiś znak lub latarnia i często piesi są bardziej zasłaniani niż tam.
        Ale zrozum jak mógł policjant za znakiem pieszego zobaczyć skoro on go nie
        zobaczył nawet przed swoja maską?
        Przeczytaj jego zeznanie.
        On nie widział pieszego ani na wysepce ani na jezdni on tak naprawdę nie wie w
        co uderzył.

        >wybudowanie i odebrane przez
        > odpowiedni nadzór. A wtedy, to winowajca może z oskarżenia prywatnego
        > dochodzić WSPÓŁWINNY miasta, czy firmy nadzorującej dany odcinek drogi.

        Nie bądź jak dziecko.
        Sztab ludzi pracował i sprawdzał czy jest zgodnie z przepisami a ty liczysz na
        odszkodowanie bo winny stęka ze przyczyna nie była u niego ?
        On wie, że nic nie wdział ale nie wie dlaczego.
        Wylicza znak, latarnie , ciemne ubranie m słupek w aucie.
        On wie i nie wie co mu zasłoniło.
        Nie może wiedzieć bo nie wie gdzie pieszy był skoro go nie widział.


    • tomesio PYLONY 19.07.10, 17:01
      Wczoraj wracałem do domu trasą, gdzie jakiś debil poustawiał właśnie
      takie pier...ne pylony. Nie dosyć, że ten badziew trzeba omijać, to
      wczoraj jeszcze padał deszcz i ledwo co było widać [noc]. W dodatku
      krawężnik ma to taki wysoki [jakby łagodnego nie mogli dać], że
      murowane jest uszkodzenie opony, felgi bądź zawieszenia [wymownie
      mówiły o tym czarne ślady od obtarć].
      Jadąc przez taki tor przeszkód, nagle pieszy wchodzi na jezdnię...
      Cóż... Czarno to widzę.
      • jureek Re: PYLONY 19.07.10, 17:20
        tomesio napisał:

        > Wczoraj wracałem do domu trasą, gdzie jakiś debil poustawiał właśnie
        > takie pier...ne pylony. Nie dosyć, że ten badziew trzeba omijać, to
        > wczoraj jeszcze padał deszcz i ledwo co było widać [noc].

        A słyszałeś coś o dostosowaniu prędkości do warunków na drodze? Jeśli miałeś
        problemy z tymi pylonami, to znaczy, że prędkości nie dostosowałeś.
        Jura
      • nazimno Abstrahujac od wypadku. 19.07.10, 17:23
        Niedawno jechalem do Novotelu na ul. Wyscigowej. Wlasnie skonczone
        skrzyzowanie z ul. Wojszycka ma dziwnie wyprofilowany kontur
        wysepki wychodzacej z ul. Wojszyckiej.

        Widac wyraznie po sladach opon kol autobusow, ze krzywizna i geometria
        tej czesci skrzyzowania nijak sie ma do rzeczywistych potrzeb
        pojazdow typu autobus. Krawedz wysepki JUZ JEST USZKODZONA.

        Myslenie drobnymi detalami nie jest mocna strona tej przebudowy.
        Dodatkowo: juz teraz niektore studzienki sa zapadniete na swiezo oddanej
        Wyscigowej.




        • Gość: pecik Re: Abstrahujac od wypadku. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 17:32
          Ze studzienkami stały patent, przebój PRLu do dziś nie ogarnięty. Sprawa jest
          prost. Pionowy komin podziemnej części włązu skąłda się z prefabrykatów o
          określonej grubosci.Ostatni krag pod kołnierzem studzenki zazwyczaj wykonawca
          kupuje jeden rozmiar, bo na etapie zakupu ciężko mu trafic w docelowy poziom
          asfaltu. Więc jak braknie 2-4 cm od solidnej podstawy do kołnierza studzienki -
          pakują tam co popadnie: kamienie, ślinę, pety, cegły, gips i zdechłe szczury.
          Masz odpowiedź dlaczego te kołnierze tak szybko siadają. Problem rzeczywiście
          jest na miarę XXII wieku nie do rozwiązania :))
          • Gość: z ukosa Kapelusze z glow przed panami inzynierami!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.07.10, 10:20
            Jestem pelen podziwu.
            • Gość: decydentek Re: Kapelusze z glow przed panami inzynierami!!! IP: 216.155.153.* 20.07.10, 21:16
              Panowie inżynierowie to by sobie z takimi problemami
              poradzili w 5 minut. Problemem są różni felozofowie-decydenci, ogólnie
              różnie pojęci, chu.maniści, policyści i różne pany franki na miejscu, którzy
              swoje wiedzą i jak wiadomo straśnie mundre som no i ogólnie
              "znajo się na życiu i wszystkiem kierujo".
      • Gość: maxim Re: PYLONY IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 02:21
        > Wczoraj wracałem do domu trasą, gdzie jakiś debil poustawiał właśnie
        > takie pier...ne pylony.
        przynmiej je zauważyeś

        >Nie dosyć, że ten badziew trzeba omijać,
        Mam fotki jak nie omijali



        to
        > wczoraj jeszcze padał deszcz i ledwo co było widać [noc].
        To już wiesz po co taki duzy postument znaku.



        W dodatku
        > krawężnik ma to taki wysoki [jakby łagodnego nie mogli dać], że
        > murowane jest uszkodzenie opony, felgi bądź zawieszenia [wymownie
        > mówiły o tym czarne ślady od obtarć].
        Jakby były mniejsze to by się nie bali wjeżdżać.
        To element spowolnienia ruchu.


        > Jadąc przez taki tor przeszkód, nagle pieszy wchodzi na jezdnię...
        > Cóż... Czarno to widzę.
        A jednak mozżna zobaczyć czarne ubranie :)
    • franz.jaeger Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 19.07.10, 17:41
      Winny jest pieszy, że nie odzobił się jak choinka oraz że za pomoca natarczywych
      sygnałów hukowo-wizualnych nie przyciągnął wystarczającej uwagi lorda sierżanta
      z niebieskiej skodziny. Przecież on by się spocił gdyby miał każdego pieszego
      gdzieś tam za znakiem wypatrywać...

      Idziesz chłopaku zimą przez drogę, to masz podskakiwać i machać w odblaskowym
      wdzianku, mieć na sobie minimum 300 W w żarówkach i megafon by władzy oznajmiasz
      uprzejma prośbę o przejście ulicy gdy oni zafrapowani sa wpier..aniem
      hamburgerów i grzebaniem w nosie za pieniadze podatników
      • Gość: polishcham Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 216.155.153.* 20.07.10, 21:22
        Jakich hamburgerów?
        On miał obok siebie znacznie ciekawszy obiekt do konsumpcji.
    • Gość: bgy Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.10, 20:55
      Przestańcie pisać głupoty.. Piesi chodzą jak świete krowy... Policja
      ma rację, gdyż większość z pieszych to gamonie, co wchodzą
      bezpośrednio pod koła, nie mowiąc o tym, że czerwonego światła w
      ogóle nie widzą... Kto włazi pod samochód, to jego wina..
    • Gość: andrzej Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.10, 21:21
      a co policjant nie czlowiek wlazl pod samochod i co teraz szuka winnych malo to
      razy zdarza sie ze pieszy wpada na pasy i pozniej rznie glupa ze wina kierowcy
      czy to policjant czy inny uzytkownik ruchu to jestesmy tacy sami i takie wpisy
      ze to policjant wolaja o pomste do nieba a co k---a myslicie ze jest od innej
      matki matolki
    • czerwony.poll74 Chwała bohaterom nożującym psy 19.07.10, 21:39
      Policja zachowuje się gorzej od SB w latach stalinowskich, SS -mani
      • Gość: gość Re: Chwała bohaterom nożującym psy IP: 62.87.131.* 20.07.10, 14:07
        Czy ktoś moderuje to forum, kto tego gostka tu "wpuścił" ? Facet,
        sam się tym nożem puknij w łeb, tylko rękojeścią, zebyś sobie
        krzywdy nie zrobił, jak chcesz coś pisać to merytorycznie, a
        zbrodnicze działania glryfikuj z podobnymi sobie może znajdziesz
        podobnego sobie, czego nikomu nie życzę.
    • Gość: ola Mój znajomy dostał mandat, bo jechał sam IP: *.lublin.mm.pl 19.07.10, 21:43
      Za nim wolniutko snuła się policja. Wiedział, że to polowanie. Mandat był za rzekome wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Na żadnym przejściu nikogo nie wyprzedzał, a zatrzymali go ze 2 km za tym rzekomym przejściem.
      Niestety policjantów było 2, on sam i nikogo w pobliżu, kto kumałby o co chodzi, bo to było już z miastem.
    • colombo31 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 22:59
      Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub
      zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności!!!
      Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla
      pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić
      pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
      2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest
      obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na
      skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.
      Czy POlicjanci z Wrocławia te przepisy Prawa o ruchu drogowym nie
      obowiązują ??? To, że Komendant Główny włącza "migacz" przy
      wyprzedzaniu, to odnosi ujemny skutek w dolnośląslie doły....
      • Gość: cornflake Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pies IP: 216.155.153.* 20.07.10, 21:18
        Cóż tu więcej można dodać?
    • Gość: enc Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.10, 23:37
      Niedawno brałam udział w rozprawie sądowej - kobieta wybiegła zza zaparkowanych
      aut prosto pod koła samochodu jadącego z prędkością, jak ustalili biegli, 40
      km/h. Sąd orzekł wyłączną winę kierowcy, nie było nawet tzw. "przyczynienia się"
      po stronie kobiety.

      Zanim zapadł wyrok, prokurator z całą elokwencja, na jaką go było stać,
      przekonywał, że pieszy jest na pasach święty choćby na jezdnię wbiegł, bo od
      tego jest znak, żeby kierowca zwolnił, a jeśli nie jest pewny, czy ma wolną
      drogę, to powinien się nawet zatrzymać.

      Zmiana oskarżonego i od razu zmiana podejścia- teraz to pieszy ma oceniać, czy
      kierowca jest w stanie zobaczyć go na oświetlonym przejściu. Pamiętajcie, piesi,
      jeśli drogą jedzie jakikolwiek inny samochód to spokojnie pod niego wskakujcie -
      kierowca do końca życia będzie was utrzymywał. Ale jeśli jedzie radiowóz to
      lepiej się cofnijcie. Bo będziecie płacić za wgnieconą karoserię.

      Trochę to smutne.
    • ppinc Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 19.07.10, 23:58
      policjant za kraty!!!!!!!!!!!!
      nie czekaj, zrób download darmowych
      programów i gier!!!

    • aboutblank Z policją się nie wygra. Tak już jest w krajach 20.07.10, 00:01
      totalitarnych jak POlska.
      • Gość: DF Re: Z policją się nie wygra. Tak już jest w kraja IP: *.251.255.13.threembb.ie 20.07.10, 16:18
        taki baran jak ty nie wygra,bo normalni by to spokojnie wygrali w SZTRASBURGU.
    • pawel_zet Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 00:06
      Nie lubię policji. W czasie stanu wojennego funkcjonariusze MO dali mi
      niejeden raz do wiwatu. Zwracam jeden uwagę, że ferowanie wyroków na podstawie
      jednostronnej notatki prasowej jest postępowaniem, delikatnie mówiąc, niezbyt
      roztropnym.
    • iinka80 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 00:10
      Praktyka na polskich drogach jest jaka jest, i idę o zakład, że kierowca
      pomyślał "tylko mi nie właź pod maskę - ok, przepuszcza mnie", a pieszy "ok,
      zwolnił, zatrzyma się, w końcu to radiowóz".
      Rutyna zabija. Ja, przechodzę przez przejście, gdy mam 100% pewność ze to
      przeżyję, nie ma tu miejsca na domysły.Bo co mi z tego, że prawo jest po mojej
      stronie (jak widać, nie zawsze), skoro to mnie włożą do czarnego worka?
    • Gość: iza Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.10, 00:26
      "pojazd jadący z prędkością bliską 30 km/godz. nie był w stanie się
      zatrzymać na śliskiej nawierzchni."

      W takim razie wina policjanta jest ewidentna, skoro nie dostosował
      prędkości do warunków jazdy:)))
    • joleczka Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 08:35
      Boże !!! jak ja mam tego kraju dosyć...
      • misiu-1 Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest 20.07.10, 09:10
        To co tu jeszcze robisz? Znajdź sobie lepszy.
        • Gość: Dav Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: 217.147.104.* 20.07.10, 15:28
          Bardzo chętnie bym zmienił, lecz niestety do tego potrzebne jest
          mnóstwo dokumentów, kilkaset złotych, wiele długich miesięcy czekania i
          co najgorsze - zgoda miłościwie nam panującego prezydenta.
    • markus_pol Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 08:52
      Czytając artykuł trudno jest wysnuć kto ponosi odpowiedzialność. Na dobrą sprawę trzeba byłoby mieć nagranie z kamery aby to rozsądnie ocenić.
      PS. DLA PIESZYCH:
      Ku przestrodze niech każdy pieszy, tzw. "święta krowa" wbije sobie w ten zakuty..., że wchodząc na pasy w momencie gdy zbliża się samochód pokłada odpowiedzialność za swoje życie w rękach kierowcy tegoż samochodu. Trzeba być co najmniej bezmyślnym aby tak postępować. Idąc na operacje człowiek ma obawy czy wyjdzie z tego cało, czy nie będzie żadnej pomyłki. A operują ludzie do tego przygotowani. Nie operuje jeden, tylko zespół! A na drodze nie wiadomo na kogo trafisz... może akurat kierujący nie ma prawa jazdy i może jest pijany, albo bardzo zmęczony. A wtedy każdy krzyczy, że wariat zabił na przejściu - zdarzają się takie przypadki. Ale ile jest wtargnięć na jezdnię! Ba, niech każda święta krowa wbije sobie do zakutego..., że w nocy nawet pod oświetleniem drogowym (żółte lampy sodowe lub inne) pieszy jest praktycznie niewidoczny. Do tego jeśli stoi za przeszkodą, za zakrętem wtedy w ogóle nie jest widoczny! Dodatkowo bardzo ważną rolę odgrywa kolor ubrania. - to podaje z własnego doświadczenia. Z kolei zimą niech każda "święta krowa" zwróci uwagę na warunki na drodze. Jest ślisko, samochód może nie wyhamować, a pieszy przechodząc przez ulicę może się pośliznąć!

      A co do wykroczeń policjantów, to zupełnie inna bajka. Niestety są poza prawem. Nawet jak gość wygra sprawę, to i tak zrobią wszystko aby dobrać się mu do tyłka.
      • Gość: ted Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: 95.143.243.* 20.07.10, 09:03
        Stary przestan pisac takie farmazony. Wiekszosc POlskich kierowcow to debile,
        nawet nie zwalniaja przed przejsciamia a powinni, zachodac bezpieczna predkosc.
        Bezpieczna to jest taka ktora umozliwi zatrzymanie pojazdu na czas!!!! Do tego
        Czesc kretynow nawet wyprzedza na pasach takiemu to tylko wpierdo.... Na nic
        wiecej ytaka szmata wyprzedzajaca na pasach nie zasluguje!!!! A analiza bieglego
        skandaliczna ( slupek przeszkadzal zobaczyc toz to kpina !!!!).
        • markus_pol Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 09:13
          Słupek - czytaj słupek z szerokim plastikowym znakiem żółto-jakimśtam. Dodatkowo
          na wysokości tułowia duży niebieski znak (strzałka) nakazująca omijać wysepkę z
          prawej strony. Postaw kolegę za tym znakiem w nocy i spróbuj go zauważyć. Ponad
          znak będzie wystawała tylko głowa. Zauważysz go jak będziesz o tym fakcie
          wcześniej wiedział. A tak to masz może 80% szans. Ja sam stojąc za podobnymi
          znakami muszę uważać, bo niekiedy nie widać jadącego samochodu - tym bardziej
          jak jedzie pod górkę. Trochę praktyki chłopie, a zmienisz zdanie.
          • jureek Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 09:29
            markus_pol napisał:

            > wcześniej wiedział. A tak to masz może 80% szans. Ja sam stojąc za podobnymi
            > znakami muszę uważać, bo niekiedy nie widać jadącego samochodu - tym bardziej
            > jak jedzie pod górkę. Trochę praktyki chłopie, a zmienisz zdanie.

            Otóż to. Trochę praktyki. Właśnie z praktyki wiem, że w sytuacji, gdy mam
            ograniczoną widoczność powinienem jeszcze bardziej zwolnić i zachować większą
            ostrożność.
            Jura

            • idepozapalki Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 10:28
              No to weź sobie chłopie teraz taką sytuację:
              lekko wilgotna jezdnia, 20km/h, szarówka.
              Nieoświetlone, albo co gorsze oświetlone lampami sodowymi przejście, pieszy w
              ostatniej chwili robiący krok na jezdnię.

              Ostatnia chwila to w tym momencie 1m od Twojego zderzaka.

              I teraz powiedz mi, mistrzu kierownicy, czy zareagujesz na to i zatrzymasz się
              tak, żeby go nie stuknąć.

              Nie mówię, że kierowcy są bez winy. Bo w wielu przypadkach są winni. Ale o winie
              pieszych też powinno się mówić. I wymagać od nich choć minimum wyobraźni.
              Kierowca też nie jest automatem - nawet przy "bezpiecznej prędkości" potrzebuje
              od 0,5 do 1 s reakcji. Dodaj do tego fakt, że żadne auto nie zatrzymuje się w
              miejscu.

              I masz cały obraz.

              Wystarczy, że pieszy zrealizuje jeden wierszyk kładziony dzieciakom do głowy od
              przedszkola:
              "Spojrzyj w lewo, potem w prawo,
              nic nie jedzie - ruszaj żwawo"

              Cała filozofia. Nic więcej. Ja jako kierowca nic więcej od pieszych nie oczekuję.
              • jureek Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 10:51
                idepozapalki napisał:

                > No to weź sobie chłopie teraz taką sytuację:
                > lekko wilgotna jezdnia, 20km/h, szarówka.
                > Nieoświetlone, albo co gorsze oświetlone lampami sodowymi przejście, pieszy w
                > ostatniej chwili robiący krok na jezdnię.
                >
                > Ostatnia chwila to w tym momencie 1m od Twojego zderzaka.
                >
                > I teraz powiedz mi, mistrzu kierownicy, czy zareagujesz na to i zatrzymasz się
                > tak, żeby go nie stuknąć.

                Nie jestem mistrzem kierownicy, ale jeśli ten pieszy nie wbiega całym pędem na
                przejście, to taka sytuacja nie powinna kierowcy zaskoczyć. Czy może uważasz, że
                kierowca jak koń z klapkami na oczach ma patrzeć tylko przed siebie, a to że do
                przejścia dochodzi pieszy, który chce na nie wejść, nie musi go obchodzić?
                Mieszkam w kraju, gdzie jako kierowca mam obowiązek ustąpienia pieszemu nie
                tylko wtedy, gdy pieszy już jest na przejściu, ale już w momencie, gdy widzę, że
                pieszy chce z przejścia skorzystać (dochodzi do przejścia lub stoi przy
                krawężniku i widać, że chce przejść) i to nauczyło mnie obserwowania i
                przewidywania, co może zrobić pieszy. To nie są żadne nadprzyrodzone zdolności,
                tego można się nauczyć.

                > Wystarczy, że pieszy zrealizuje jeden wierszyk kładziony dzieciakom do głowy od
                > przedszkola:
                > "Spojrzyj w lewo, potem w prawo,
                > nic nie jedzie - ruszaj żwawo"
                >
                > Cała filozofia. Nic więcej. Ja jako kierowca nic więcej od pieszych nie oczekuj
                > ę.

                A ja uważam, że wymagać powinno się przede wszystkim od siebie, więc jako
                kierowca uważnie obserwuję okolice przejścia, żeby nie dać się zaskoczyć, a jako
                pieszy nie wchodzę na przejście, jeśli nie jestem na 100% pewien, że droga jest
                wolna, albo że kierowca mnie przepuszcza.
                Jura
                • idepozapalki Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 11:24
                  No i w poprzednim poście napisałeś najważniejszą rzecz:
                  "A ja uważam, że wymagać powinno się przede wszystkim od siebie, więc jako
                  kierowca uważnie obserwuję okolice przejścia, żeby nie dać się zaskoczyć, a jako
                  pieszy nie wchodzę na przejście, jeśli nie jestem na 100% pewien, że droga jest
                  wolna, albo że kierowca mnie przepuszcza. "

                  Robię to samo. I gwarantuję Ci, że gdyby każdy tak robił - nie byłoby problemu.

                  Już Ci napisałem - nie jest tak, że bronię kierowców. Po prostu piesi powinni
                  też mieć świadomość, że kierowca prowadzi auto, które nawet przy bezpiecznej
                  prędkości nie zatrzymuje się w miejscu. Że są takie sytuacje, że są niewidoczni
                  (mgła, mżawka, deszcz, wymienione już światło latarni sodowych o zmierzchu).

                  Egzekwowania wtedy zasady "pieszy na przejściu ma zawsze pierwszeństwo" w
                  włażenie nań jak święta krowa jest po prostu głupotą.

                  Oczywiście tym bardziej powinno się też piętnować głupotę i brawurę kierowców,
                  którzy notorycznie wyprzedzają auta przepuszczające pieszych, jadą za szybko i
                  olewają znaki.

                  Jak już napisałem w tym wątku: wszystkim bez wyjątku (pieszym, rowerzystom,
                  kierowcom aut i motocyklistom) życzę po prostu większej wyobraźni.
                  • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 16:42
                    > Już Ci napisałem - nie jest tak, że bronię kierowców. Po prostu piesi powinni
                    > też mieć świadomość, że kierowca prowadzi auto, które nawet przy bezpiecznej
                    > prędkości nie zatrzymuje się w miejscu.

                    Gadasz jak dzieciak.Tego nawet nie wszyscy kierowcy wiedza o czym świadczą slady
                    w rowach.
                    Nie wymagaj od pieszych niemożliwego.
                    Choćbyś wspaniale wyedukował milion pieszych to zostaje ich jeszcze 39 mln.
                    Ciągle rosną nowi i zawsze piesi będą popełniali błędy.
                    Właśnie po to zakazuje się im łazi po jezdniach ale przecież na druga stronę
                    muszą przejść .
                    Zatem nie zachowuj się jak dziecko i pojmij dlaczego tak rygorystyczne przepisy
                    są ustanowione. One maja chronić pieszych świadomych ale i nie świadomych np
                    dzieci.Czy ci się to jako kierowcy podoba czy nie.
                    To tez dla twojego dobra bo po co masz za dziecko czy popitego faceta iść do
                    pierdla .
                    No po co powiedz ?
                    Takiś goopi, że chcesz ich uczyć PoRD i liczysz że będziesz mógł jeździć mniej
                    uważnie ?
                    Zanim zaczniesz uczyć pieszych, to weź 10 kierowców z różnym stażem i zrób im
                    test z kursu prawa jazdy.
                    Jak zobaczysz co ci powypisują to zmienisz zdanie i uznasz za każdy kierowca
                    najpóźniej raz na 5 lat powinien wrócić na kurs przypominajacy.
                    Chcesz uczyć pieszych a nie wiesz ile tysięcy kierowców robiło prawko zanim
                    pewne przepisy powstały.
                    Oni o nich nie mają bladego pojęcia.

                    > Jak już napisałem w tym wątku: wszystkim bez wyjątku (pieszym, rowerzystom,
                    > kierowcom aut i motocyklistom) życzę po prostu większej wyobraźni.
                    Pobożne życzenia.Zdajesz się nie rozumieć że pieszy i rowerzysta nie powodują
                    wypadków z brawury tylko z nieuwagi.
                    Kierowcy czują się zbyt bezpieczni w blaszakach i zbyt bezkarni wobec prawa, że
                    nie mają żadnych hamulców aby ryzykować.
                    Dopóki tego nie pojmiesz nie zrozumiesz o co biega w wypadkach.

                    Wszedzi warto kierować siły na edukację ale najwiekszy efekt osianie sie atm
                    gdzie sa anjwiesze rezerwy.Nei am sensu prosic baci lub dziecka aby nie wybeali
                    sie od swietego Piotra.
                    nauka przepisów tez nei poprawi ich uwagi i percepcji.
                    ale wiadomo dlaczego w Polsce sa wypadki bo po wyapdku jest duzo czasu na
                    ustalenie przyczyn.
                    Trzeba kierowców zmusić aby stosowali się do prawa bo prawo choć nie do końca to
                    gwarantuje bezpieczne poruszanie się.
                    aby kierocy stosowali sie do rpawa to daleka droga ale najpierw należy im wbić
                    do łbów podstawy bo ta dskusja wykazuje ze wiekszosc kieroców nei wie ze co
                    dziennei łamie prawo na pasach.







                    Że są takie sytuacje, że są niewidoczni
                    > (mgła, mżawka, deszcz, wymienione już światło latarni sodowych o zmierzchu).

                    Nie ma czegoś takiego jak "niewidoczni" jeśli nie schowali się za budką.
                    Musiałoby być oberwanie chmury.
                    jak są pogorszone warunki przejrzystości powietrza to trzeba jechać wolniej i
                    wszystko wraca do normy.Wtedy nie trzeba pieszego widzieć 100 metrów przed sobą.
              • computerro Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 18:53
                idepozapalki napisał:

                Wystarczy, że pieszy zrealizuje jeden wierszyk kładziony dzieciakom
                do głowy od przedszkola:
                "Spojrzyj w lewo, potem w prawo,
                nic nie jedzie - ruszaj żwawo"


                Dodam jeszcze piosenkę z przedszkola (najmłodsza grupa, trzylatki):

                "Czy to duże miasto, wioska czy osada,
                Kto uważnie chodzi, ten pod nic nie wpada."

                "Przejście przez ulicę nie jest trudną sprawą:
                Najpierw spójrzmy w lewo, potem spójrzmy w prawo.
                Jeśli nic nie jedzie można przejść bezpiecznie
                Ten drogowy przepis musisz znać koniecznie."
                • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 16:53
                  > Wystarczy, że pieszy zrealizuje jeden wierszyk kładziony dzieciakom
                  > do głowy od przedszkola:
                  > "Spojrzyj w lewo, potem w prawo,
                  > nic nie jedzie - ruszaj żwawo"

                  A potem od tyłu z ul.Górniczej wjeżdza w dzieciaka skręcajacy radiowóz.




                  > "Przejście przez ulicę nie jest trudną sprawą:
                  > Najpierw spójrzmy w lewo, potem spójrzmy w prawo.
                  > Jeśli nic nie jedzie można przejść bezpiecznie

                  Pokaż dziecku ulicę gdzie nic nie jedzie czyli jest bezpiecznie.
                  Dzieci trzeba uczyć jak przechodzić niebezpiecznie.



                  > Ten drogowy przepis musisz znać koniecznie."
                  Jeśli nic nie jedzie mozan przejsc bezpiecznie.
                  Oto Polska właśnie.
                  Wystarczy że coś jedzie już robi się niebezpiecznie.
                  Tak trzeba od dziecka uczyć dzieci, ze nie ma mowy o bezpiecznym przejściu po
                  ulicy po której jadą auta.


                  Jeśli cię pan kierowca widzi nie ufaj mu koniecznie, bo będzie niebezpiecznie.

              • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 10:52
                > No to weź sobie chłopie teraz taką sytuację:
                > lekko wilgotna jezdnia, 20km/h, szarówka.
                > Nieoświetlone, albo co gorsze oświetlone lampami sodowymi przejście, pieszy w
                > ostatniej chwili robiący krok na jezdnię.
                >
                > Ostatnia chwila to w tym momencie 1m od Twojego zderzaka.


                ale z boku zderzaka czy z przodu ?
                W jakiej odległosci jedziesz od krawężnika ?
                Ile pasów ?
                Widziałeś pieszego ?
                jak długo stoi na kraweżniku ?
                Widzi cię ?
                Stoi za innymi pieszymi ?
                Macie zesoba kontakt wzrokowy ?
                Czy przed toba jada inne auta ?
                Czy pieszy sie niecierpliwi ?
                Czy jest zajęty rozmowa zinna osobą ?
                Czy mozesz zmienić pas na stronę przejścia bez pieszych ?
                Do tego wiele innych okoliczności jak drzewa, wiaty przystankowe, barierki,
                nielegalnie parkujące auta przy przejściu lub wysepce.
                Czy zwalniasz , czy wcześniej zwolniłeś ?
                jak nie jesteś pewny czy pieszy nei wejdzie na przejscie to albo zwalnaisz albo
                się zatrzymujesz.

                Zatrzymaj sie i nie wymuszaj pierszenstwa.
                Jedziesz wolno , jest ciemno, widzisz znk przejscia i jak zobaczysz pieszych to
                zarówno kultura jak i prawo oraz twój interes nakazują ci się zatrzymać.
                Z,nasz wszystkie utrudnia , jesteś swiadomym kierowca , znasz przepisy jedziesz
                wolno, dlaczego miałbyś sie nie zatrzymac ?

                Tylko nie pitol że dopiero z 1 mtera jestes w stanie rozpoznac ze na przęjsciu
                czeka pieszy.
                Nie pitol ze pod latarniami sodowymi jest tak samo słąba wdocznosc jka gdy jest
                cemno tzn bez latarni.
                Światła sedowe to najbardziej wydajne światła i stawia sie je tylko na głównych
                skrzyżowaniach intensywnie je iluminując z wielu latarni.
                W takich miejscach zwykle zdjęcia można robić ale ty z 2 metrów nie widzisz
                pieszego.
                Pieszy tez cie nie widzi i wchodzi ci metr przed maskę.
                Może dlatego ze jedziecie sznurem w odstępach 3-4 metrów ?
                Jeśli nie umiesz zahamować z 20 km/h na 5 metrach to musisz zwolnić.
                Jak będzie lód to nawet jazda 10 km/h będzie za szybka


                > I teraz powiedz mi, mistrzu kierownicy, czy zareagujesz na to i zatrzymasz się
                > tak, żeby go nie stuknąć.A dlaczego zaraz nie stuknąc ?
                Nie rozwalę mu czaszki i nie wbije mi się dośrodka przez szybę jak przyhamuję do
                10 albo 5 km/h .
                tylko ze ostre hamowanie nie zdarza się jak pieszy wchodzi na metr tylko np na 5
                metrów.
                Nie ma zadnego prolemu aby z 20kmh stanać na 5 metrach lub zwolnić do prędkości
                śladowej.
                Można jeszcze odbić ostrzec klaksonem.

                Gdyby było jak piszesz to przejścia byłyby w kolorze czerwonym.
                Jak ci pieszy wtargnie a ty zwolnisz ponizej 1o km to ci żaden sąd nic nie zrobi.
                Chcesz linka gdzie niby kierująca jechała 50km/h a ciało pieszej odrzuciło na
                80 metrów zaś auto zatrzymało się po 100 metrach?


                > Nie mówię, że kierowcy są bez winy. Bo w wielu przypadkach są winni. Ale o wini
                > e
                > pieszych też powinno się mówić.
                pieszy jest winny ze wyszedł z domu to 0,00001 winy.
                gdy stanął na kraweżniku to juz 1% winy.
                Gdy sie nerwowo zachował i zmylił kierowce to już 10% wny .
                No i co z tego ?
                Co zrobił kierowca aby nie doszło do wypadku ?
                Wtargnięcie pieszego karze się innym mandatem.


                Kto podejmuje czesciej decyzję :
                pieszy aby wskoczyć przed auto tak blisko ze nei da sie zahamowac
                czy kieroca aby przeskoczyć niezależnie co zrobi pieszy ?

                Inaczej mówiąc ktorych wykroczń jest więcej wchodzenia przed auto w
                niebezpieczny sposób czy przejeżdzanie przed nosem pieszego co zawsze jest
                niebezpieczne.


                Trzeba przyznać, że wchodzenie na jezdnie jak jedzie sznur aut to nie
                wykroczenie bo bez tego nie dałoby się skłonić kierowców do zatrzymania.
                A gdzie jest wtargniecie ?
                Zwykle tam gdzie mimo to kierowcy jadą dalej mimo ze pieszy stoi już na samym
                przejściu.
                Wtargnięć z krawężnika jest niewiele.99,99% to wtargnięcia gdy pieszy już toi na
                przejściu.
                Zwykle pieszy wchodzi przed auto jak jest pewny ze kierowca go widzi i jest w
                stanie zahamować.
                Inaczej trup by się ścielił gęsto.Zatem takie zachowania to nie wtargnięcie
                tylko wymuszenie (wyegzekwowanie) swego pierwszeństwa.
                Pieszy ni wchodzi przed auto ale energicznie obok auta sugerując , ze zaraz w
                następnym kroku wejdzie przed auto i tylko dlatego kierowca hamuje.

                Co by nie powiedzić to kultura na drodze powodje ze pies i kierocy czsto sobie
                ustępuja pierszeństwa.
                ale tak jak ty gadas to uzmysławiasz nam ze jestes przkonany ze jesteś
                najwazniejszy na drodze.
                nei tylko swoich praw nei ustąpisz ale zabierasz cdze.
                Jk podczas tego zabierania staje się wypadek to mówisz ze tak musialo być alo ze
                wina pieszego.

                Zastanó sie co mowisz.
                Sa rózne syuacje na drodze ale poniewac 305 pieszych ginie na przejściach to
                przejscie jest jedynm tak chronionym miejscem na drodze.
                Jest tam wpadek to niezależnie od udziału pieszego winy jest zawsze kieroca no
                chyba że zza zasłony wbiegło dziecko itp.
                Bieg to zdarzenie nietypowe ale wejście pieszego na pasy to normalka i nazywanie
                tego głupotą świadczy o głupocie.
                Na pasach odbywa się regularna wojna miedzy pieszymi i kierowcami .
                Czasem pieszych ponoszą nerwy.
                Zarówno wtargniecęia jak i potrącenia to wynik tej wojny.
                Ale na przejściu agresorem jest kierowca , zrozum to wreszcie abyś nie płakał
                przed sądem.


                Żaden pieszy nie wejdzie celowo pod auto, ale każdy może popełnić błąd w ocenie
                np prędkości, a to nie to samo co celowe wejście bezpośrednio przed.
                Wchodzi się przed auto, ale nie pod auto.
                Wkracza się na przejście ale nie przed auto.
                Wchodzi się obok auta aby gdy wmusi to hamowanie zdecydować się wejść przed auto.
                To ze ktoś ostro hamuje a potem mu wchodzą przed maskę to nie wtargniecie. Jeśli
                tego nie rozumiesz to trąba z ciebie a nie kierowca.

                Ty straszysz pędząc na przejście to i ciebie piesi straszą.
                na złość ci a co.
                Jak widać udaje im się ciebie zezłościć.
                I dobrze , dzięki adrealinie będziesz bardziej uważał.
                Ja nie wchodzę przed auto ale robię taki szybki ruch tułowiem i nogą że kierowca
                robi w gacie.
                Myślę, że niejednego oduczyłem głupoty i może niejedno życie uratowałem .
                Warto poświecić jedne gacie.
          • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 09:57
            > Słupek - czytaj słupek z szerokim plastikowym znakiem żółto-jakimśtam. Dodatkow
            > o
            > na wysokości tułowia duży niebieski znak (strzałka) nakazująca omijać wysepkę z
            > prawej strony. Postaw kolegę za tym znakiem w nocy i spróbuj go zauważyć.
            Ale wysepka-azyl ma 2 metry szerokości a znak jest na wysokości około metra a
            tarcza znaku ma ok 50 cm średnicy. Znak stoi pośrodku wysepki czyli od znaku do
            krańca wysepki jest 75 cm .
            Auto jedzie jednia czyli kieroca patrzy na wysepke z boku pod kątem zatem widzi
            niezasłonięta wysepke na przodzie na 75 cm a z tyłu na 1,5 -2 metrów czyli cała
            niezasłonięta.
            Pośrdku pasów widzi zapewne sporo ponad 1 metr czyli ponad połowę szerokosci
            wysepki.Jak można pieszego nie zauwazyć jak tam mozna ich 10-ciu postawić i
            zaden nie bedzie zasłoniety ?
            A nawet gdyby był zasłoniety czesciowo to przeciez ponad znakiem widać dorosłego
            człowieka bo jest wyższy o kilkadziesiat cm .
            Przecież każda bariera przystankowa jest wyższa od tego znaku i kierowcy widzą
            pieszych ponad barierą.
            Oczywiście że znak mozna by pomniejszyć o 20 cm i zmniejszyć srednice tylko ze
            wtedy kierowcy by wpadali na wysepkę bo z dlaeka by znaku nie widzieli.
            Skoro na wysepce sa znaki których wielkość jest zatwierdzona latami badań i
            takie same są stosowane w całej Polsce to nie wydziwiajmy ze znak zasłania bo po
            to jest nakaz zwolnienia aby się rozejrzec .
            Duży znak wręcz informuje kierowce lepiej niż znak D6 ze tam jest przejscie bo
            jest niżej i przy oczach kierowcy bo z lewej strony auta.
            Strzłka przyciąga wzrok a swym grotem pokazuje pieszych stojacych pół metra
            przez nakiem.


            "Strzałka mówi --> Patrz głąbie tu stoi pieszy. Nie mów ze ci nie pokazywałam :)"





            Ponad
            > znak będzie wystawała tylko głowa. Zauważysz go jak będziesz o tym fakcie
            > wcześniej wiedział. A tak to masz może 80% szans. Ja sam stojąc za podobnymi
            > znakami muszę uważać, bo niekiedy nie widać jadącego samochodu - tym bardziej
            > jak jedzie pod górkę. Trochę praktyki chłopie, a zmienisz zdanie.
        • markus_pol Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 09:28
          Co to jest bezpieczna prędkość? To żadna prędkość. Żadna prędkość nie jest
          bezpieczna, bo zawsze znajdą się sytuacje, których nie przewidzisz.
          Sformułowanie "Bezpieczna to jest taka ktora umozliwi zatrzymanie pojazdu na
          czas" to prawniczy bełkot zwalający całkowicie winę na kierowcę i ułatwiający
          pracę sędziemu.

          Ja z kolei nigdy nie zatrzymuję się na przejściu, bo ktoś jadący za mną może
          tego nie zauważyć. Weź to pod uwagę, że kierowca jadący za tobą nie będzie
          widział pieszego. Jadąc prostą jezdnią jadący za tobą może przyjąć, że jedziesz
          stałą prędkością, a przed tobą nie ma widocznych dużych przeszkód. I jak
          zwolnisz/zatrzymasz się to może wjechać Ci w d...ę i będziesz miał machę pogiętą
          i pieszy może zginąć.

          Poza tym nigdy nie zatrzymuję się (chyba, że ktoś jest na jezdni) na ulicy dwu i
          więcej-pasmowej, bo to stwarza olbrzymie zagrożenie dla świętej krowy która
          przechodzi przez jezdnię. Ty się zatrzymasz, ale ten na drugim pasie
          niekoniecznie - ile było takich wypadków. A święta krowa nie ma w nawyku
          skontrolowania czy ten drugi kierowca się zatrzyma, bo wychodzi z założenia że
          są przepisy i musi się zatrzymać.
          Trzeba myśleć racjonalnie, a nie ślepo patrzeć na przepisy. Przepisy są dla
          ludzi inteligentnych, którzy potrafią wyciągnąć z nich wnioski.
          • unhappy Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 11:00
            markus_pol napisał:

            > Jadąc prostą jezdnią jadący za tobą może przyjąć, że jedziesz
            > stałą prędkością, a przed tobą nie ma widocznych dużych przeszkód.

            Nie może tak przyjąć jeżeli zbliżacie się do przejścia.

            > Poza tym nigdy nie zatrzymuję się (chyba, że ktoś jest na jezdni) na ulicy dwu
            > i
            > więcej-pasmowej, bo to stwarza olbrzymie zagrożenie dla świętej krowy która
            > przechodzi przez jezdnię. Ty się zatrzymasz, ale ten na drugim pasie
            > niekoniecznie - ile było takich wypadków.

            Najgłupsze tłumaczenie jakie znam :D
            • idepozapalki Re: Trudno powiedzieć czyja to wina 20.07.10, 11:35
              Tłumaczenie jest jest wbrew pozorom takie głupie. Klasycznie widać je np na
              przejściu przed mostem Zwierzynieckim, jadąc od zoo. Ile razy zatrzymywałem się
              tam - odpowiednio wcześniej, żeby pieszy stojący przy przejściu widział, że może
              wejść, a po mojej lewej jakiś idiota ciął po wyłączonych w tym miejscu z ruchu
              torach?

              Nie raz i nie dwa.

              Teraz wykonuję dwa manewry - albo jadąc daję pieszemu do zrozumienia, że go nie
              wpuszczę - działa. Albo odbijam delikatnie w lewo, tak, że ktoś kto jedzie za
              mną musi się zatrzymać.

              Tak naprawdę żeby zrozumieć pieszych - trzeba trochę połazić po mieście i po
              przejściach. Ale żeby zrozumieć kierowców - trzeba też spędzić trochę czasu za
              kółkiem. Ja i dużo jeżdżę i dużo chodzę. Śmigam też rowerem. I w sumie zawsze
              staram się rozpatrywać sytuację na drodze z dwóch stron.

              Tak jak było napisane: ślepe trzymanie się przepisów i egzekwowanie "prawa
              pierwszeństwa na przejściu" może prowadzić do wypadków.

              Na przepisy zawsze trzeba spojrzeć przez pryzmat inteligencji i.... wyobraźni!
              • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 17:59
                > Tłumaczenie jest jest wbrew pozorom takie głupie. Klasycznie widać je np na
                > przejściu przed mostem Zwierzynieckim, jadąc od zoo. Ile razy zatrzymywałem się
                > tam - odpowiednio wcześniej, żeby pieszy stojący przy przejściu widział, że moż
                > e
                > wejść, a po mojej lewej jakiś idiota ciął po wyłączonych w tym miejscu z ruchu
                > torach?
                >
                > Nie raz i nie dwa.


                I co nam chcesz w ten sposób uzmysłowić ?
                Ze sa idoci za kółkie to my wiemy.
                Ty jak sie nie zatrzymałeś z tego powodu to cie tez mogli piesi nazwać idiota
                podobnie jak tych co jechali za wami i następnych.
                Nie czujesz absurdu swojej wypowiedzi ?Znaczy ona muszę łąmać prawo aby
                zatuszować błędy tych co je łamią mocniej.
                Ale zaczyna się od tego co ty robisz na prawym pasie a z casem zaczniesz robić
                to co ci na lewym.

                Tymczasem jeśli zatrzymasz się odpowiednio wcześniej przed przejściem to piesi
                zauważą że ciebie wyprzedza jakiś idiota i nie wejdą mu pod koła tak jak i tobie
                nie weszli.
                Na dwupasmówce zatrzymuj się kilak metrów przed przejściem a nie pół metra od
                niego szczególnie jeśli jedziesz busem.


                > Teraz wykonuję dwa manewry - albo jadąc daję pieszemu do zrozumienia, że go nie
                > wpuszczę - działa.
                Bardzo wygodne i niezgodne z prawem

                > Albo odbijam delikatnie w lewo, tak, że ktoś kto jedzie za
                > mną musi się zatrzymać.
                Również niezgodne z prawem.

                zatrzymuj się wcześniej aby zwiększyć kąt obserwacji dla pieszych
                kierowcy co cie wyprzedza oraz wydłużyć jego drogę hamowania.
                tak trudno stanąć 4-5 metrów przed przejściem ?


                > Tak naprawdę żeby zrozumieć pieszych - trzeba trochę połazić po mieście i po
                > przejściach.



                O wreszcie cos z sensem.
                Wiekszosc błedów kierowców wynika ze doopy z auta nie wystawiają i zapomnieli do
                czego służa nogi


                Ale żeby zrozumieć kierowców - trzeba też spędzić trochę czasu za
                > kółkiem.
                Też racja.Trzeba sie naoglądać chamstwa, frustracji i bezsilne złosci w
                korkach.Reakcje wielu kieroców podlegałyby leczeniu.
                Kto to wszystko widział lepiej dlaczego polscy kierowcy sa grozni.


                > Tak jak było napisane: ślepe trzymanie się przepisów i egzekwowanie "prawa
                > pierwszeństwa na przejściu" może prowadzić do wypadków.
                Dlatego w Posce tak mało osób stosuje sie do przpisów i dlatgeo przodujemy w
                liczbie wyapdkó.

                Ludzie czyście si z końmi na łby pozamieniali ?
                Postudiujcie statystyki policyjne ( na stronie głównej policji) zanim zaczniecie
                swoje bzdurne teorie wygłaszać.
                Przecież to śmieszne jak jesteście przesiąknięci do szpiku kości złymi nawykami
                i złym myśleniem.
                tego się nie da czytać.
                To kwintesencja głupoty polskiego kierowcy.

                Zobacz ile wynosi mandat i ile punków karnych jest za nieustąpienie pierszeństwa
                pieszemu na pasach i porównaj to do innych wykroczeń to zobaczysz jak ciężkich
                wykroczeń sie dopuszczasz po wiele razy dziennie.
                W jeden dzień mógłbys stracić prawko jeśli wolisz obrazowo.
                NEi wiem ile godin ci trzba pisac aby to dotarło.
                Ty piszesz ze jakosć się kreci więc źle nie jest.

                Goowno prawda. Cmentarze są pełne tych co z tobą się nie zgadzają.
                ktoś niedługo zrobi niezłą kasę jak zacznie sprzedawać pieszym chorągiewki o
                długości 80 cm do wstrzymywania aut.
                Inni zaczną robić zdjęcia lub filmy i wysyłać na policję.
                Znajda się też tacy co będą wyłudzać odszkodowania od kierowcy za sfingowane
                potrącenia.
                Ile byś dał tysięcy zadośćuczynienia aby sprawa nie trafiła do sądu?


                > Na przepisy zawsze trzeba spojrzeć przez pryzmat inteligencji i.... wyobraźni!
                Nie lepiej przeanalizować liczby wypadków?
                Jak nie umiesz analizować to tak już policja sama wyciągnęła wnioski i je podała
                na tacy.
                polski kierowca to najgorszy kierowca w Europie. To fakt, można się tylko
                sprzeczać o powody tego stanu.
                To że nas Rumunia wyprzedza w statystykach wypadków to żadna chluba.



          • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 17:26
            > Co to jest bezpieczna prędkość? To żadna prędkość. Żadna prędkość nie jest
            > bezpieczna, bo zawsze znajdą się sytuacje, których nie przewidzisz.

            To taka predkość która pozwoli uniknąć wypadku w typowych sytuacjach


            > Sformułowanie "Bezpieczna to jest taka ktora umozliwi zatrzymanie pojazdu na
            > czas" to prawniczy bełkot zwalający całkowicie winę na kierowcę i ułatwiający
            > pracę sędziemu.
            Sam bełkoczesz. Nie malepsego kryterium bezpieczeństwa. Albo połamałes kogoś
            albo tylko przestraszyłeś ewentualnie potłukłeś.
            bezpieczna prędkosc to zaelżność miedzu kilkoma elemetami:
            masa
            prędkosć,
            przyczpność ,czas rakcji,
            sprawnosc hamulców,
            zmęczenie
            spostrzegawczosc
            widocznośc
            oświetlenie
            zdolnosci psychomotoryczne
            doswiadczenie
            itd




            >
            > Ja z kolei nigdy nie zatrzymuję się na przejściu, bo ktoś jadący za mną może
            > tego nie zauważyć.

            Typowy błąd i typowe głupie tłumaczenie.
            A niech rozwali sobie tobie gablotę to sie nauczy że zatrzymywanie w celu
            przepuszczenia pieszych to normalnosc w obrębie przejścia.
            No ale jak gwałtownie hamujesz od predkości maksymalnej to sam sobie jesteś winny.
            Masz

            Weź to pod uwagę, że kierowca jadący za tobą nie będzie
            > widział pieszego.

            Dlatego właśnie przepisy nakazują zwolnić zanim ci pieszy wejdzie na pasy.
            To tak proste że az nie do pojęcia.



            Jadąc prostą jezdnią jadący za tobą może przyjąć, że jedziesz
            > stałą prędkością, a przed tobą nie ma widocznych dużych przeszkód.
            Znaczy idiota nie zachowujący odstępu bo zakładający, że nie ustąpisz
            pierwszeństwa pieszym ?


            I jak
            > zwolnisz/zatrzymasz się to może wjechać Ci w d...ę i będziesz miał machę pogięt
            > ą
            > i pieszy może zginąć.

            No widzisz do czego powadzi jechanie z maksymalną prędkością przed przejściem ?
            A mimo to tak jeździsz ?


            > Poza tym nigdy nie zatrzymuję się (chyba, że ktoś jest na jezdni) na ulicy dwu
            > i
            > więcej-pasmowej, bo to stwarza olbrzymie zagrożenie dla świętej krowy która
            > przechodzi przez jezdnię.

            Jeszcze gorsze wykroczenie popełniasz
            Kazda wymówka jest dobra aby uzasadnić chamskie ymuszenie pierszeństwa.
            jak ulica dwupasmowa jest dluga to na całej długosc nie ustepujesz pieszym.
            ładnie, ale nie musiałeś tego pisac jedząc autem czy chodzc piechota lub
            poruszając sie skuterem czy rowerem widze ze chamstwo jest wszech obecne.
            trudno gdzie wściubić wzrok aby nie widzieć wykroczeń drogowych.

            Ty nie zatrzymujesz sie by ci w kufer nie wjechali.

            Pomyśl co będzie jak ty komus w kufer wjedziesz bo on się zgodnie z prawem zatrzyma.
            Idę o zakład ze pretensje będziesz miał do niego a niż do siebie
            Może nawet pieszego będziesz winił.
            jak pokazujesz złe nawyki są tak zakorzenione że nienormalnością wydaje się
            tobie stosowanie do przepisów.




            Ty się zatrzymasz, ale ten na drugim pasie
            > niekoniecznie - ile było takich wypadków.


            bo ktoś łamie prawo ma lewym pasie to ty postanawiasz na prawym ?



            A święta krowa nie ma w nawyku
            > skontrolowania czy ten drugi kierowca się zatrzyma,
            Swieta krowa a co to za chamskie określenia ?
            Przecież wykazałeś kilkakrotnie ze jeździsz po chamsku i myslę ze tylko dlatego
            ze czujesz się jak święta krowa.



            bo wychodzi z założenia że
            > są przepisy i musi się zatrzymać.
            > Trzeba myśleć racjonalnie, a nie ślepo patrzeć na przepisy.
            Policjant chciał się racjonalnie zachowac.




            Przepisy są dla
            > ludzi inteligentnych, którzy potrafią wyciągnąć z nich wnioski.

            Też doszedłem do tego wniosku czytając mało inteligentną twoją wypowiedź.
            Wobec powyższego nie dziwi ze nie stosujesz się do przepisów.
      • Gość: maxim Re: Trudno powiedzieć czyja to wina IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 02:42
        > Czytając artykuł trudno jest wysnuć kto ponosi odpowiedzialność. Na dobrą spraw
        > ę trzeba byłoby mieć nagranie z kamery aby to rozsądnie ocenić.

        mylisz sie .
        Po to jest ustalone pierwszeństwo aby mozna było ustalic bez kamery kto zawinił.



        > Ku przestrodze niech każdy pieszy, tzw. "święta krowa" wbije sobie w ten zakuty
        > ..., że wchodząc na pasy w momencie gdy zbliża się samochód pokłada odpowiedzia
        > lność za swoje życie w rękach kierowcy tegoż samochodu.
        I co w tym dziwnego?
        Jak idę chodnikiem to też mam całować kierowców ze nie przysneli za kierownica i
        nie wjechali na chodnik ?



        Ba, niech każda święta krowa wbije
        > sobie do zakutego..., że w nocy nawet pod oświetleniem drogowym (żółte lampy so
        > dowe lub inne) pieszy jest praktycznie niewidoczny.
        I po to własnie kierowca musi zwolnić a nawet sie zatrzyamć jak nie widzi terenu
        przed sobą.
        Poza miastem nie ma lamp sodowych i jest według ciebie bezpieczniej ?

        >...każda święta krowa wbije
        > sobie do zakutego...,
        Nie pij tyle bo to źle wpływa na wzrok.
    • bering Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 09:37
      Bardzo zaciekawił mnie komentarz pani Lubinieckiej :"Ta sprawa budzi
      wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że przeczy zasadom, które
      wpaja się nam od dzieciństwa: że pieszy na pasach ma bezwzględne
      pierwszeństwo, i to kierowca musi zachować szczególną ostrożność i taką
      prędkość, aby zapanować nad pojazdem."
      Kto wpajał pani takie zasady od dzieciństwa?
      Powyżej Pani komentarza jest bardzo dobre wyjaśnienie zasad
      pierwszeństwa na przejściu dla pieszych.
      Głoszona przez Panią zasada jest bardzo niebezpieczna... dla wszystkich.
      Stronnicze sądy to zupełnie inna sprawa.


      • Gość: kockodo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.10, 14:59
        A co z przepisem ze gdy na pasach jest wysepka to pieszy nie ma pierwszenstwa?
        • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 18:10
          > A co z przepisem ze gdy na pasach jest wysepka to pieszy nie ma pierwszenstwa?

          Od kogo takie głupoty słyszałeś ?
          Nie stać cię na kupno przepisów lub ściągnięcie ich z netu ?
          • Gość: kockodo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.07.10, 20:28
            prosze bardzo
            Art. 26. 1. Ustawy określa, iż kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

            Z tym, że jeśli „przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio DO PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH W MIEJSCU, W KTÓRYM RUCH POJAZDÓW JEST ROZDZIELONY WYSEPKĄ LUB ZA POMOCĄ INNYCH URZĄDZEŃ NA JEZDNI” [art. 13 ust. 8 Ustawy].
            • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 28.07.10, 07:40
              > prosze bardzo
              > Art. 26. 1. Ustawy określa, iż kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia d
              > la pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeń
              > stwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
              >
              > Z tym, że jeśli „przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezd
              > niowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten
              > stosuje się odpowiednio DO PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH W MIEJSCU, W KTÓRYM RUCH POJA
              > ZDÓW JEST ROZDZIELONY WYSEPKĄ LUB ZA POMOCĄ INNYCH URZĄDZEŃ NA JEZDNI” [a
              > rt. 13 ust. 8 Ustawy].


              No i gdzie tu jest napisane że pieszy nie ma pierwszeństwa albo ze pierwszeństwo
              ma kierowca ?
              Kierowca ma zwolnić a nawet się zatrzymać niezaleznie ile tam jest przejść .
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 18:04
        > Bardzo zaciekawił mnie komentarz pani Lubinieckiej :"Ta sprawa budzi
        > wiele wątpliwości. Przede wszystkim dlatego, że przeczy zasadom, które
        > wpaja się nam od dzieciństwa: że pieszy na pasach ma bezwzględne
        > pierwszeństwo, i to kierowca musi zachować szczególną ostrożność i taką
        > prędkość, aby zapanować nad pojazdem."
        > Kto wpajał pani takie zasady od dzieciństwa?
        > Powyżej Pani komentarza jest bardzo dobre wyjaśnienie zasad
        > pierwszeństwa na przejściu dla pieszych.
        > Głoszona przez Panią zasada jest bardzo niebezpieczna... dla wszystkich.
        > Stronnicze sądy to zupełnie inna sprawa.
        >

        Czego nie rozumiesz?
        Mogę ci to łopatoplogicznie wytłumaczyć.Zacznijmy od tego czy znasz przepisy ?
        AJAk znasz to ktorego nie rozumiesz lub sie z nim nei zgadzasz ?
        Denrwuje cie ze na przejsciu pieszy ma pierwszeństwo ?
        Czy to ze kierowca musi zachować szczególną ostrożność ?
        Rozumiesz ze kierowca musi zwolnić i to czesto bardzo znacznie a nawet się
        zatrzymać ?
        Rozumiesz ze musi się zatrzymać nie tylko jak piesi są na przejściu ale jak chcą
        na nie wejść ?
        Krew cie zalewa ze przepisy chronią pieszych ?
        To o co ci chodzi ?




    • romix71 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 09:51
      nie był w stanie się zatrzymać na śliskiej nawierzchni?
      tzn. że nie dostosował prędkości do warunków jazdy - stara śpiewka
      policjantów (chociażby z TVN TURBO)

    • maripoza1 Policjant potrącił na pasach, ale winny jest pi... 20.07.10, 10:04
      psy mają znajomości ale to im nie wystarczy!!Bezsprzeczna wina pały!!Pieszy powinien walczyć i wygra!
    • Gość: anka nie wchodzi się pod auto IP: *.net81.citysat.com.pl 20.07.10, 10:12
      Czytając to da się ewidentnie wyobrazić syuacje. Policjanci postąpili zgodnie z przepisami, jak prawo nakazuje, zwolnieli przed pasami dla pieszych, a że pisze sobie myślał, że zwalnia bo chce go puścić to chyba nie jest wina policjantow i nie siedzą w jego głowie, żeby wiedział, że ona sobie to tak wymyślił. Wlazł bezpośrednio pod jadący wolno samochód, który nie zdążył wyhamować. Skoro nie zdążył wyhamować - jak sam potrącony mówi - mimo, że zwolnił, czyli była to bardzo mała prędkość znaczy, że wtargnął bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód.
      moim zdaniem wina jest tego co poniósł obrażenia.
      Znam sytuacje od strony kierowcy i wiem, że na pasach dla pieszych ludzie notorycznie wchodzą pod auto. A jak kierowza nie zdązy wyhamować to jest najgorszy. I nie ważne czy to pan Kowalski, policjant, czy piekarz. Pod auto się nie wchodzi i kropka.
      • nazimno Jaka pewnosc siebie. Pogratulowac przytomnosci. 20.07.10, 11:14
        A moze glos jest "sponsorowany"?
        Najlepsza jest ta "kropka".
      • tbernard Re: nie wchodzi się pod auto 20.07.10, 12:02
        Aby wejść pod auto, to trzeba się tam wczołgać. Rzeczywiście, ktoś kto
        podstępnie wczołga się pod auto (na przykład stojące na czerwonym) i potem
        kierujący tym autem go przejedzie, to trudno obwiniać o to kierowcę. Artykuł
        opisuje jednak zupełnie inną sytuację.
        • Gość: misiek Re: nie wchodzi się pod auto IP: 94.42.104.* 20.07.10, 12:35
          Z opisu wynika jasno, iż facet wtargnął pod koła jak święta
          krowa.....Szkoda tylko, iż policja nie stosuje tej samej miary dla
          innych kierowców (gdyby to był jakiś Kowalski, już by siedział i
          nikt nie chciałby nawet z nim dyskutować...). Policja jeździ po
          mieście wiecej niż 50 km/h, ma wytłumaczenie dla ważniaków typu
          Siwiec (pouczenie przy prędkości 150 km/h). Dla reszty ma idiotyczne
          teksty patrz: Uwaga Pirat (TVN Turbo). Popisy głupoty, komunałów o
          bezpieczeństwie i bezwzględne kary......
          • Gość: wół Re: nie wchodzi się pod auto IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:19
            > Z opisu wynika jasno, iż facet wtargnął pod koła jak święta
            > krowa.....Szkoda tylko, iż policja nie stosuje tej samej miary dla
            > innych kierowców (gdyby to był jakiś Kowalski, już by siedział i
            > nikt nie chciałby nawet z nim dyskutować...).

            Sam jednak potwierdzasz, że to kierowca złamał przepisy, a upiekło mu
            się gdyż to właśnie on był świętą krową.

            Chodzi o to by świętych krów nie było, a tobie marzy się zwiększenie
            ich pogłowia i dołączenie do tego stada.
          • Gość: maxim Re: nie wchodzi się pod auto IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 20:04
            > Z opisu wynika jasno, iż facet wtargnął pod koła jak święta
            > krowa.....
            założmy ze wtrgnął no i co z tego ?
            Byl na przejsciu a zdecydowął sie iśc dalej bo radiowoz dzinie zmieniał prędkosc.
            Pieszy widzial ze zwalniał a z wypadku wynika ze musiał przyśpieszyć.Policjant
            przyznaje ze zwalniał ale nie mówi ze przyspieszał.
            Skoro pieszy widzial roadiowóz i uznał ze jest bezpiecznie a policjant nie
            widział pieszego i mógł nieopatrznie przyśpieszyć to kto zawinił ?
            Ten co uznał zę jest widziany czy ten co nie widział nic ?
            Kierowca nie widział błędu pieszego a to znaczy ze takiego mogło wcale nie być.
            Poza tymiał pierszeńswto i jak obaj się pchli jednoczesnie na przejscie to jeden
            był na wiąkszym prawie .
            No ale aby to prawo mu udzielić oboje sie musieli widzic .A widzial tylko jeden
            i to te prawniny.
            Ten neiuprawniny nie widział nic a prawo mówi ze jak nic nei widzisz to masz
            zwolnić az zobaczysz co pieszy che zrobić.Jak sienei zdąrzysz połapac to masz
            stanać i go przepuscić .
            Sutuacje gdy pieszy jest przy przęjsciu a kieroca rezgnuje z wszystkich
            opbowiazkow anrzuconych rpawem jest absurdalna.Mzona zatem uznac ze przyczyna
            wypadku było to że keiroca neiwidział pieszego.
            GDyby widzial mial 35 metrow na zareagowanie zgodnei z art 47 czyli zwolnienei
            aż do zatrzymania sie .

            nad czym tu deliberować ?
            Wina pieszego może i jest bo nie zachował dostatecznej ostrożności ale to rzecz
            względna .Liczą się fakty.
            Nie było zmniejszenia prędkości, nie było hamowania, nie było zatrzymania nie
            było właściwej obserwacji.
            Kierowcom się wydaję że musi byc najpierw obserwacja zagrożenia a dopiero potem
            akcja polegająca na zwalnianiu i hamowaniu.Tymczasem art 47 zmienia kolejność.
            Masz zwalniać aby dzięki mniejszej prędkości lepiej się przyjrzeć.Czy to takie
            trudne do zrozumienia ?


            Szkoda tylko, iż policja nie stosuje tej samej miary dla
            > innych kierowców (gdyby to był jakiś Kowalski, już by siedział i
            > nikt nie chciałby nawet z nim dyskutować...).
            jakto szkoda ?
            Policja stosuje właściwą miarę tylko tu właśnie zamieniła role ofiary i kata ,
            co jest o tyle podejrzany ze w wypadku brał udział policjant.
            Normalnie winę policja przypisuje kierowcom bo tak mówi prawo a praktycznie
            żaden kierowca nie umie go stosować.Ta dyskusja pokazuje, że kierowcy nie znają
            prawa i potem tak się tłumacząc są karani w sadzie.





            Policja jeździ po
            > mieście wiecej niż 50 km/h, ma wytłumaczenie dla ważniaków typu
            > Siwiec (pouczenie przy prędkości 150 km/h). Dla reszty ma idiotyczne
            > teksty patrz: Uwaga Pirat (TVN Turbo). Popisy głupoty, komunałów o
            > bezpieczeństwie i bezwzględne kary......
            Jak słusznie zauważyłeś gro winy spoczywa na policji bo nikt za nią ą porządku
            nie zrobi.
          • tbernard Re: nie wchodzi się pod auto 23.07.10, 18:14
            Gość portalu: misiek napisał(a):

            > Z opisu wynika jasno, iż facet wtargnął pod koła jak święta
            > krowa...

            Z opisu wynika, że kierowca wyjeżdżając z podoporządkowanej skupił się tylko na obserwacji, czy na poprzecznej nic nie jedzie kosztem obserwacji przed siebie tam gdzie zamierza jechać. Czasem się to może zdarzyć (mi się na przykład zdarzyło ale jakoś cudem wyhamowałem niemal na centymetry i do niczego nie doszło, słusznie postukała się w głowę patrząc na mnie wystraszona piesza). W naszym ruchu jest za dużo rywalizacji i nerwowości, ktoś kto zrezygnuje z manewru bo uznaje sytuację za zbyt niepewną zostaje obtrąbiony przez tych z tyłu, że niby jest taką fajtłapą.
            • Gość: maxim Re: nie wchodzi się pod auto IP: *.e-wro.net.pl 24.07.10, 14:44
              > Z opisu wynika, że kierowca wyjeżdżając z podoporządkowanej skupił się tylko na
              > obserwacji, czy na poprzecznej nic nie jedzie kosztem obserwacji przed siebie
              > tam gdzie zamierza jechać. Czasem się to może zdarzyć (mi się na przykład zdarz
              > yło ale jakoś cudem wyhamowałem niemal na centymetry i do niczego nie doszło, s
              > łusznie postukała się w głowę patrząc na mnie wystraszona piesza). W naszym ruc
              > hu jest za dużo rywalizacji i nerwowości, ktoś kto zrezygnuje z manewru bo uzna
              > je sytuację za zbyt niepewną zostaje obtrąbiony przez tych z tyłu, że niby jest
              > taką fajtłapą.



              ale Górnicza jest 35 metrów wcześniej niż to przejście.
              policjant powinien 10 razy wyrównać , przepuścić jadących Pilczycką i miał wiele
              czasu podczas jazdy na wprost na zachód przyjrzeć się obu stronom przejścia.
              Ten czas 5-10 sekund wykorzystał nie na obserwacje czy zwalnianie a dusił pedał
              gazu.
              Wystarczy przyjrzeć się zdjęciu aby zobaczyć jak duża jest dziura w głowie i
              uwzględniwszy ze szyba była też zbita należy uznać, że wszyscy tam udają idiotów
              wierząc lub udając że wierzą, że prędkość wynosiła 20-30km/h.
              Ta prędkość wynosiła według mnie 70km/h (60-80) z praktyki ok 30 lat za
              kierownicą.
              Ale nie trzeba wiedzieć co się tam wydarzyło aby zrozumieć przyczyny.
              Żaden gliniarz nie dostaje zaćmy w pracy.
              Żaden gdy łapie koleżankę za kolano nie dusi gazu do dechy.
              Tam było to co zwykle w 99,99% przypadków na przejściu.
              Gliniarz zwolnił czym zachęcił do wejścia na jednie pieszego.
              Pieszy wcześniej się zawahał szczególnie ze ludzie boją się przebiegać przez
              policją.
              To zawahanie wykorzystał policjant bo zwykle ludzie którzy się wahali złośliwie
              nie wchodzą przed radiowozy.
              Policjant depnął przed samym przejściem wiec prędkości nie musiał mieć więcej
              niż 50 km/h .
              Ponieważ do ostatniej chwili dusił nie było hamowania ani zwalniania a pieszy
              nie miał oczu z boku , szedł szybko na śliskim lub nawet starał się podbiec (
              dziś ani gliniarz ani pieszy tego nie powiedzą bo to będzie działało na ich
              niekorzyść) .
              Jak próbował podbiec to tym bardziej na bok nie patrzył i i cofnąć się tez nie
              mógł bo na śliskim trudno by mu było się zatrzymać.
              To przejście jest bardzo dziwne bo asfalt ma tam chyba 150-200 cm a cała połowa
              północna przejścia ma ok 400 cm bo składa się z zatoczki autobusowej wyłożonej
              chyba kostką granitowa.
              W efekcie zarówno pieszy jak i policjant liczyli że wyminą się już za asfaltem
              na tej zatoczce.
              No ale styczeń wiec kupa lodu przywartego do drobnej nierównej kostki, nie to
              samo co dwa metry wcześniej na czarnym asfalcie..
              Zatoczka zapewne wyniesiona kilka cm wiec sól z asfaltu tam nie napływała.

              Zatem typowa sytuacja.Oboje się widzieli .
              Pieszy widział krócej bo po wejściu zaczął patrzyć przed siebie.
              Od tech chwili dobrą widoczność miał tylko policjant.
              Zabiła go rutyna która mu podpowiedziała ze policji nikt w drogę nie wejdzie.
              A ze macho nie chciał przed koleżanką za mięczaka uchodzić nie ściągnął nogi z
              gazu a puszczając zapewne wiąchę "patrz jaki k...s" chciał pokazać co się z
              takimi robi i przejechać mu tuż przed nosem.


              Zbyt wielu policjantów znam i zbyt wiele km spędziłem za kółkiem aby stawiał
              więcej niż 1% że było inaczej.
              To była prosta 35 m.
              Puste ulice bo późno.
              Bez pieszych zapewne tylko tej jeden.
              Przejście krótkie podzielone dla bezpieczeństwa azylem.
              Długość przejścia przedłużona do 4 m ale to tak jakby był jeden pas 3,5 metra.
              Dobre oświetlenie bo to duże skrzyżowanie.
              Przed azylem pas wyłączony z ruchu w formie zamalowanego farbą klina długości
              30-35 metrów, żadnych przeszkód , drzew kiosków.
              Jeden mały znak wysokości ok 80 cm.
              Średnica znaku zapewne 40 cm (jak na wysepce)a nie jak standardowo 50-70 cm.
              Auto nowe sprawne, za państwowe pieniażki kupione i serwisowane.
              W aucie dwóch policjantów czyli 4 oczy, młodych sprawnych przebadanych ludzi
              wyselekcjonowanych podczas testów do pracy.
              Nie ma mowy o zmęczeniu pracą na upale czy przemarznięciu.

              Nic nie rozprasza uwagi na drodze, nie przewożą zatrzymanego.
              Nie ma śnieżycy.
              Latarnie chyba sodowe czyli najjaśniejsze w mieście.


              Trzeba chyba chcieć kogoś zabić albo być narwanym kozakiem policjantem aby komuś
              w takich warunkach zrobić coś takiego.

              To zwykłe typowe chamskie wymuszenie kierowcy coraz częstsze na drogach.
              U policji dodatkowo poczucie bezkarności tez się przysłużyło .
              Sposób prowadzenia sprawy pokazuje ze policjant miał rację że pozostanie
              bezkarny a przecież to legło u przyczyn wypadku.


              Wypadki nie dzieją się bez przyczyny.
              Albo sprzęt albo człowiek zawinił.
              Tu inżynieria ruchu zrobiła wszystko jak należy.
              Należy zmienić system szkoleń w policji i przywrócić zasadę, że policjant jest
              wzorem na drodze.


              Ale, ale , najpierw należy dokopać gnojkom , którzy zamiatają pod dywan i to
              jest pole do popisu dla nowego komendanta Mirosława Potockiego.


              Wyjście z zakrętu przy 25-30 km/h. Pieszy wchodzi na jezdnię gdy radiowóz
              rozpędza się na 35 metrach. Uderzenie przy 60-70 km/h.
              Brak drogi hamowania bo nie mogło być skoro było przyśpieszanie nawet metr przed
              pieszym.
              Dlatego trzeba było mówić ze się nie widziało aby wyjaśnić brak śladów hamowania.
              Potem lekko wystarczyło cofnąć aby auto nie stało 80 m za miejscem wypadku i
              mamy prędkość 20-30 km/h bez śladów hamowania.
              Tylko kretyni albo mający prawko mniej jak 3 lata w o uwierzą.
              Jedna rzecz mnie tylko ciekawi czy policjant był na tyle cwany że odpuścił
              hamulec aby skrócić ślad hamowania czy Skodzina miała ABS .Skoro biegły mówi ze
              było ślisko to ciekawe czy zabezpieczyli ślady hamowania za wypadkiem czy
              szukali ich tylko przed przejściem.
              No ale zimą na mokrej szosie inne auta szybciutko ślady roznoszą a wypadkowy
              radiowóz z SDR przyjeżdża często po kilku godzinach.
              To było późno zimą i na Hubskiej mogło nie być wszystkich załóg .
              Jeśli potrącenie miało miejsce na tej części z kostki to po chwili mogło nie być
              co badać.
              Chłopaki pomyśleli i wymyślili.
              W końcu świadków nie ma.

              A przecież jest jeden świadek ( świadkowa) .
              Nic jej nie grozi bo błędu nie popełniła.
              Szła do policji aby walczyć z bezprawiem.
              Nie potrzeba tortur aby wydobyć opis wydarzeń.
              Wystarczy w zeznaniu policjanta wykazać absurdy.
              "Nic nie wiem, nic nie widziałem" się nie utrzyma w sadzie.
      • Gość: pierniczenie Re: nie wchodzi się pod auto IP: 216.155.153.* 20.07.10, 18:10
        Kierowca ma zwolnić nie po to, by uspokoić swoje sumienie
        i legalnie jeźdzć po pieszych, tylko po to by móc wyhamować,
        tylko w ten sposób unikając pierdla!
        Czytaj przepisy w całości, a nie w kawałkach!
      • Gość: maxim Re: nie wchodzi się pod auto IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 19:37
        > Czytając to da się ewidentnie wyobrazić syuacje. Policjanci postąpili zgodnie z
        > przepisami, jak prawo nakazuje, zwolnieli przed pasami dla pieszych,

        Po co zwolnili aby zaraz przyśpieszyc ?


        a że pisz
        > e sobie myślał, że zwalnia bo chce go puścić to chyba nie jest wina policjantow

        Nie to wina prawa ktore nakazuje zwolnić aby przepuścić pieszego.



        > i nie siedzą w jego głowie, żeby wiedział, że ona sobie to tak >wymyślił.
        On to wymyślił czy ustawodawca ?



        Wlazł
        > bezpośrednio pod jadący

        Gdzie wyczytaleś ze bezpośrednio ?
        Przeciez policjant nawet nie wie w którym miejscu walnął pieszego bo go nie widzial.




        > wolno samochód, który nie zdążył wyhamować.
        Co ty pitolisz. Po to się jedzie wolno aby było mozna wyhamować.
        A gdzie ty wyczytałeś ze on hamowała ?
        Przecież on nie widział nawet pieszego to po co miał hamować ?
        Poza ty skoro hamował i walnął tak że szyba została zbita przy prędkości nie
        mniejszej niż 30km/h bo taka sam policjant podawała to znaczy ze jeśli wcześniej
        hamował to nie mógł jechać wolno jak podkreślasz tylko co najmniej 50.
        To według jego zeznań, ale obrażenia wskazują raczej na dużo większa prędkość.
        Zresztą policjant nic nie widział więc prędkość musiał mieć niezłą.




        Sk
        > oro nie zdążył wyhamować - jak sam potrącony mówi - mimo, że zwolnił, czyli był
        > a to bardzo mała prędkość znaczy, że wtargnął bezpośrednio pod nadjeżdżający sa
        > mochód.

        tak bo jakby wszedł 10 metrów przed nim to siła uderzenia byłaby inna.

        Czy ty nie rozumiesz ze radiowóz zwolnił bo np chciał przepuścić a potem zmienił
        zdanie bo np pieszy sie długo decydował ?
        W końcu jak ruszyli obydwoje to radiowóz już nie wyhamował .
        To tylko jedna z wersji ale bardzo prawdopodobna .
        na pewno nie jest prawdopodobna twoja wersja ze radiowóz długo hamował i nie
        dokończył hamowania bo pieszy sugeruje, że była podstawa do wejścia a policjant
        mówi że nic nie widział więc z pewnością nie cisnął hamulca.

        e wtargnął bezpośrednio pod nadjeżdżający sa
        > mochód.

        Po piersze wtragniecia nei apięta nawet policjant.
        To drugie jak mógl wtragnac przez auto skoro wczesniej patrzy w bok i widział
        radiowoz zwaolnajacy gdy eidzy pieszym i radowozem nic nie było. Nei mógl wejśc
        przed aradiowóz bo pieszy widzial ze radiowóz jechał i był z boku. Było to
        zapene na tyle daleko ze peiszy zdecydował sie wejść liczać ze te resztkę
        prędkosci kierowca wytraci. Gdyby to była mala oldegłosc to policjant by nie
        mógl mówić ze peiszego nei widizał.
        abstrachujac od tego czy policjant kąłmie czy nie jeśli miałby rzeczywiscie nei
        widzieć to musałby byc 5-10 m wczesneij i zwalnaić z innego powodu.
        Keiroca sugeruje że zwalnaił ay przpuscić auta a nei dla pieszego. Ale to by
        musiało byc 30 metrow cześneij bo tyle jest odsuneita wysepka od Górniczej.
        Ztem jeli radiowóz ruszył za autami ktor przepuscił to znaczy ze te auta pieszy
        przepuscił a radiowozu juz nei. Pytanie w jakiej odległości radiowóz jechał i
        czy to zwolnienie o ktory mówi pieszy to to samo co mówi kierowca o ul,Górniczej
        czy drugi raz zwolnił przed przejściem .W jednym wypadku pieszy patrzył w prawo
        i widział zarówno radiowóz jak i musiał widzieć te auta wiec cały czas patrzył w
        prawo . Po drugie jeśli pieszy chciał wejść między auta to dlatego ze długo stał
        na wysepce więc dziwna ze kierowca go przez te 35 metrów nie zauważył skoro już
        nie musiał patrzyć do tyłu.
        To upradopodabnie drugą wersje ze zwalniał tuż przed przejściem jadą za inny,i
        autami.To musiało sugerować pieszemu ze go puszcza.
        Trudno ustalić miejsce ale widocznie było problematyczne skoro policjant obrał
        obronę ze nic nie widział. To zbyt nieprawdopodobne. Uwierzyły m policjantowi
        gdyby przyznał ze gnał 40-50 i przyspieszał a tu między auta wszedł pieszy.

        Wersje obu uczestników się jako tako bronią więc nie będzie możliwości uznania
        winnego.
        Zatem o winie decyduje przepis zabraniajacy wjeżdżanai na przejście gdy nie ma
        pewności czy na nie nie wkracza pieszy.

        Tak naprawdę wtargnięcie można udowodnić gdy pieszy wbiegł wszedł zza przeszkody
        lub pieszych , lub są świadkowie że wszedł bez rozglądania się .
        Tam gdzie pieszy uznał, że odległość i prędkość jest bezpieczna żaden biegły nie
        jest w stanie tego podważyć.
        Nikt nie sprawdzi czy auto hamowało czy przyspieszało.






        > moim zdaniem wina jest tego co poniósł obrażenia.
        Czy tak trudno zrozumeić ze obrazenia zawsze na przejsciu ponoiszą piesi a
        winnymi sa prawie zawsze kierowcy ?
        Przecież twoj wywód nei ma sensu facet wszedł przed auto ale nikt nie wie czy
        bezpośrednio i jak była prędkosc auta i tor jazdy gdy pieszy wchodził. Skoro
        pieszy zna wszystkie szczególy tzn ze sie nie zagapił i patrzył w prawo w strone
        Górniczej.
        JEśli nei ma skłonności samobójczych i jest młodym potrafiacym ocenić prędkośc i
        odległosc mężczyzną to wyjasneinia policjanta mają mała sile przekonywania.

        Dla mnie sa kretyńskie i nastawione sa na wykorzystanie luk w prawie oraz
        uniknięcie przesłuchiwania pasażerki.









        > Znam sytuacje od strony kierowcy i wiem, że na pasach dla pieszych ludzie no
        > torycznie wchodzą pod auto
        . A jak kierowza nie zdązy wyhamować to jest najg
        > orszy. I nie ważne czy to pan Kowalski, policjant, czy piekarz. Pod auto się ni
        > e wchodzi i kropka.
      • Gość: maxim Re: nie wchodzi się pod auto IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 19:44
        > Znam sytuacje od strony kierowcy i wiem, że na pasach dla pieszych ludzie no
        > torycznie wchodzą pod auto
        .


        I dlatego trzeba im tam ustępować.
        jak nie ustąpisz to bardzo prawdopodobne ze wejda jak nie za tym razem to za
        ktorymś następnym.Skad zatem to zdziwienie ze piesi wchodzą na pasy przed auta ?
        Ty nie masz wpływu na odleg;ość z jaką wejda ale możesz zmniejszyć prędkość a to
        na to samo wychodzi.




        A jak kierowza nie zdązy wyhamować to jest najg
        > orszy.

        No tak Łamie prawo i jak zdarzy wyhamować to nikt go ne karze i tak to się setki
        razy upieka. Aż raz nie zdąży i wtedy jest najgorszy.Mozę być tak ze z
        wkroczenia zrobi sie przestępstwo a kto jest gorszy od przestępcy ?
    • Gość: kockodo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.07.10, 15:01
      a co z przepisem ze gdy na pasach jest wysepka to pieszy nie ma pierwszenstwa?
      • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 21.07.10, 20:05
        > a co z przepisem ze gdy na pasach jest wysepka to pieszy nie ma pierwszenstwa?

        Nie ma takiego rpzepisu
        • Gość: kockodo Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.07.10, 20:22
          na kilku forach znalazlem takie cos"Jeśli np. jest wysepka - oznacza to, że rozdziela przejście dla pieszych na wie połowy. Podczas przechodzenia pieszego przez jezdnię znajdującego się nie na naszym pasie, nie musimy ustępować nikomu pierwszeństwa, bo nie ma pieszego na przejściu dla pieszych po naszej stronie. Nie jest to wymuszeniem. Sytuacja zmienia się, gdy nie ma wysepki, wtedy pieszy ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych" jeszcze pogrzebie w przepisach ale tak wlasnie kiedys w gazecie tez wyczytalem i tego sie stosuje
          • Gość: maxim Re: Policjant potrącił na pasach, ale winny jest IP: *.e-wro.net.pl 28.07.10, 08:40
            > na kilku forach znalazlem takie cos"Jeśli np. jest wysepka - oznacza to, że roz
            > dziela przejście dla pieszych na wie połowy.
            nic to nie oznacza.
            Nie czegos takiego jak wysepka.
            Jest azyl dal pieszych.
            wysepka jaj jest to jest to przystankowa lub zwykła wysepka rodzielająca pasy
            ruchu np gdy stoi na niej latarnia.

            wysepki azyle sadwojakiego rodzaju.
            Wyniesione stad stara nazwa wysepka oraz na poziomie jedni czyli azy.
            Azyl jest ograniczony z obu stron miniwyspkami do umieszczenia znaku nakazu
            objazdu wysepek.
            TEraz prawo jest neijednoznaczne bo dopuszcza dwa rodzaje azyli.Azyl dzilący
            przeście na dwa i azyl na przejsciu ktory łatwo rozpoznac bo miedzy wysepkami są
            namalowane pasy.
            JEst to o tyle groźne że cześć kieroców myślacyh podobnie jak ty uważaże jezdnia
            należy do nich i tak samo myśla o przejsciu.
            Traktują że kto piewrszy wejdzie na przejscie to ma pierszeństwo.
            A TO BŁAD.
            Prawo nie zezwala na wyścigi i kieoca ma obowiazek zwalnainia a anwet
            zatrzymywania sie przed przejesciem.
            Kiedy nie musisz sie zatrzymac ?
            Wtedy gdy cie pieszy puszcza ( nie che wejsc na jezdnie) lub jęśli jego
            odleglośc od kraweżnika jest taka ze zdąrzysz przejechac zanim zrobi krok na
            przejscie.
            W akżdym wypadku masz zwolnić aby wyeliminować mozliwosć ze ci pieszy wejdzie
            przed maskę.
            Jesli ci wejdzie masz jechać z taka predkoscią aby zahamowac.
            Jak nie zdarzysz to to masz mieć prędkosć w trakcie uderzenia mniejszą od
            pieszego i wtedy mozesz sie wybronić.
            Żadne tłumaczenei nei bedzie wairodne ze zwolniłeś i uważałeś jak derzysz z
            prędkoscia 20-30 km b to znaczy ze zdarzyłeś wyhamowac z 40-50km a taka prędkosc
            w obrębie przejscia jest niedozwolona.
            Zatem zawsze odpowiedzialnosc spoczywa na kierocy i jeśli chca oni przejedżać
            przejscie bez swiateł z prędkoscią 40-50 a anwet wiecej km/h to czynią to an
            swoją odpowiedzialnośc.
            Chca zabijać i czasem zabijają bo nie znaja przepisu o obowiazku zwalniani i
            zatrzmywania się.
            Ty uparcie drązysz temat dzielenia przejscia na pół i zwiazanego z tym pierszeństwa.
            Wyjaśnij mi zatem jak kieroca ma rozpoznać czy wewnątrz aylu jest namalowana
            zebra czy nie ?
            Jakim rpawem wobec tego kieroca che decydować o pierwszeństwie pieszego na
            przejsciu skoro nei wie czy rzejscie jest podzielone ?
            Tak naprądę kierocy ktory stosje sie do prawa ta wiedza nei jest potrzebna bo on
            ma przepuscić pieszego zawsze jeśli ten moze wejsc na przejście przed autem.
            Ta sama zasda co na skrzyzowaniu.JEli peiszy am pierszeństwo na przejsciu to nie
            mozna mu odmawiac prawa pierszeństwa do wejscia na przejscie.
            Neie można mieć pierszeństwa i czekac aż 50 kieroca wpuści na zebrę.
            To normalne wymuszenia i nie ma sie co dziwić ze kiedys policjant wlepi ci
            mandat za nieustąpienie pierszeństwa .

            Kieroca na jedni ma "prawo" czasem opełnić bład ale ty masz czas na
            zastanowienie i drązysztemat dzielenia przejscia.
            Wytłumacz mi jakie to ma znaczenie jesli chodzi o winę kierowcy czy potraci on
            nadzielonym przejscu czy nie dzielonym?
            Swoimi dywagacjami wprowadzasz zamęt w głowach kierowców którzy lubią
            zapamietywac przepisy "przeciwko pieszym" błędnie interpretujac je jako
            pierwszeństwo dla nich.
            Ciebie jako kierowcy nie powinno obchodzić czy pieszy dostanie mandat za
            wtargniecie.

            Jakbys ruszył głowa to bys zrozumiał dwie kwestie.
            Pieszy z pewnscia nie wie ze sa dwa rodzaje azyli (99,99%).
            Kierocy tez tego niewiedzą (99,9)
            Zebra się sciera szczególnie po zimie i pieszy nei wie czy te marne resztki w
            azlu to stara zebra sprzed zamontwoania wysepe czy to starta zebra malowana
            jesienią.
            Zimą pieszy nie widzi zebry bo ta jest pod sniegiem.
            Generalnie pieszy stojac przy krawedzi ejdni nie wchodzi tak łatwo na jednie jak
            pieszy przechodzący przez azyl.
            Po pierwsze czuje się że jest na przejściu a po drugie azyl zwęża jezdnie wiec
            pieszy łatwiej podejmuje decyzje o kontynuacji marszu.


            Podczas przechodzenia pieszego prz
            > ez jezdnię znajdującego się nie na naszym pasie, nie musimy ustępować nikomu pi
            > erwszeństwa, bo nie ma pieszego na przejściu dla pieszych po naszej stronie.

            głupote wasc gadasz.
            Nie musimy ustepowac bo nie ma fizycznej mozliwosci aby nam wskoczył przed maske
            jak jest na innej jezdni (daleko).


            Ni
            > e jest to wymuszeniem.
            Jak mozesz wymusic pierszeństwo jak pieszy jest daleko ?
            Wymuszenie jest wtedy gdy strona mająca pierszeństwo musi zwolnic lub się zatrzymac.
            Nawet na długim przejsciu bez azylu mozesz przejechać przed pieszym jeśli nie
            zagrozisz mu.
            Nie jest to wymuszenie.





            . Sytuacja zmienia się, gdy nie ma wysepki, wtedy pieszy m
            > a pierwszeństwo na przejściu dla pieszych" jeszcze pogrzebie w przepisach ale t
            > ak wlasnie kiedys w gazecie tez wyczytalem i tego sie stosuje

            Nie bede powtarzał.Wysepka nic nie zmienia.
            Masz nie walnąć pieszego i jak to zrobic na przejsciu z azylem czy bez to twoje
            dywagacje o wyprzedzaniu pieszego gdy jest daleko nei mają zastosowania.
            JEsli walnąłes tzn ze nei zrobiłes jednej z dóch rzeczy:nie zwolniłes lub się ei
            zatrzymałeś.
            Są sytuacje (reguła) ze wystarczy zwolnić
            ale sa sytuacje szczególne gdzie trzeba sie zatrzymać.
            Pieszy nerwowy szybko dochodził do krawędzi jedni, dzieci, zwierzeta , osoby
            starsze , tłum, nietrzeźwy itd .
            Masz zwolnić a jeśli widzisz ze nie masz czasu dokładnie ocenić sytuacji po obu
            stronach to masz się zatrzymac.
            JEdziesz tylkow tedy i to z taka predkoscią że amsz gwarancje ze nei zrobisz szkody.
            Czy to tak trudno zrozumieć ?
            Myślisz ze przepisy mówią co innego i pozwalają w pewnych sytuacjach walnąć a w
            innych nie ?
            Jeśli porównasz PoRD i rozporządzenie o znakach budowie azyli to zauważysz
            sprzeczność .
            Ale z punktu widzenia kierowcy nie ma to znaczenia bo on i tak nie widzi czy
            między wysepkami zebra jest ciągła czy przerwana.


            Nie pisz ze stosujesz się do tego co wyczytałeś w gazetach tylko sięgnij do
            podstawowych przepisów jakie obowiązany jest znać kierowca bo się ośmieszasz.
            Poźniej w sądzie tacy się tłumaczą że nie stosowali się do kodeksu drogowego
            tylko polegali na opinii obiegowej.
            Już w samym artykule podano ci konkretny przepis art. 47 który mówi jak masz się
            zachować przed przejściem.
            Przepis nic nie mówi o różnych przejściach.
            Przejście to przejście i nie wiem w czym masz problem.





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka