Gość: Kim
IP: 217.153.95.*
14.09.10, 19:44
Postanowiłam pójśc do nowego dentysty u którego nie byłam z różnych powodów; wiem, że mam ósemkę do leczenia:
1. Od wejścia otrzymałam reprymendę,że mam tylko podbitą ks zdrowia a nie jakiś papier zus od pracodawcy (ta książeczka niby jest nic niewarta, pierwsze słyszę, że tak jest, zawsze chodzę tylko z ksiązeczką), no ale z wielką łaską dentysta "zaprosił" na fotel
2. Dentysta odchylił dziąło, zerknął, dosłownie rzucił okem, nawet żadnym przyrządem nie dotkął zęba i od razu stwierdził, że do wyrwania (inny dentysta mówił, że tylko do leczenia)
3. Od razu zaczął rozpakowywać strzykawkę do znieczulenia....z tego co wiem to do wyrwania ósemki należy najpierw zrobić zdjęcie.... podziękowałam i wyszłam
4. Ponadto drzwi do poczekalni były otwarte....trochę sobie nie wyobrażam, żeby przy leczeniu zębów mieć publiczność...
Dla mnie taka wizyta u dentysty to był jakiś koszmar, nie wiedziałam, że coś takiego się dzieje - rzadko chodze po lekarzach. Już sama nie wiem czy ja tego sobie nie wyolbrzymiam i tak standardowo jest u dentystów???? Dla mnie to był szok. A może dlatego takie podejście do pacjenta, brak profesjonalizmu bo chciałam leczyć na NFZ?