zyz_o
03.01.11, 16:21
Odwiedziłem ostatnio służbowo Kraków. Przejechałem się szybkim tramwajem. Bez względu na dzień tygodnia i porę dnia jeździ co dziesięć minut. Cena biletu jak za zwykłe tramwaje. Na każdym skrzyżowaniu dostaje natychmiast zielone światło. W środku czysto i schludnie, mimo śniegu i mazi śniegowej na ulicach. Nawet z zewnątrz czyste. Na każdym przystanku wyświetlacze informujące, za ile minut przyjedzie następny tramwaj. Bez względu na linię - każdy!
Kasowniki drukują wyraźnie. Kontrolerzy z czytnikami grzeczni. Odrobina luksusu...
Wróciłem do mojego miasta i wsiadłem w autobus K. Szyby brudne, podłogi brudne, z trzech kasowników dwa niesprawne. Syn jeżdżący tą linią mówi, że od około dwóch tygodni te kasowniki tak popsute.
Uprzedzając ironicznych "doradców", radzących mi przeniesienie do Krakowa, skoro tak dobrze tam, albo tych doradzających, żebym coś zrobił zamiast narzekać przed komputerem:
to jest moje miasto, tu pracuję i płacę podatki, z których dobrze żyje liczna grupa dworskich.
Dlatego chcę i nawet żądam normalności zamiast dynaminizmu.