Dodaj do ulubionych

Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie...

06.02.11, 18:15
No dobrze, Panowie pogadali sobie w gazecie, i co z tego winika? Zapewne tyle, że za 30 lat będzie można przypomnieć ich wypowiedzi i dalej będą aktualne...
Obserwuj wątek
    • allerune Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie... 06.02.11, 18:24
      Jako absolwent Politechniki mogę powiedzieć, że powyższe uwagi równie dobrze możnaby odnieść do mojej, jak i wielu innych uczelni wyższych.

      Patrząc na to z perspektywy, większość moich wykładowców była niekompetentna, traktowanie studenta przez nich, jak i przez pracowników administracyjnych skandaliczne.
      Dużo możnaby opowiadać historii, np. wielka szycha w PAN - profesor Bubnicki, który palił na wykładach i nazywał doktorantów idotami (przy studentach). Synowie, córki, znajomi pracowników naukowaych i administracyjych, którzy dostawali listy pytań przed egzaminami.

      Nic nie oddaje lepiej tej sytuacji, niż cytat z filmu Chłopaki nie płaczą: "Taka pobłażliwość wobec studentów jest niedopuszczalna, jeszcze gotowi będą pomyśleć, że MY tutaj jesteśmy dla nich".
      • Gość: gość Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.206.112.242.static.telsat.wroc.pl 06.02.11, 18:41
        Tylko widzisz, Allerune, profesor Bubnicki to naprawdę był KTOŚ. Miał wielką wiedzę i mało kto był mu w stanie dorównać. Ci doktoranci to naprawdę przy nim byli idiotami. OK - nie należało tego mówić publicznie. Ale taka była prawda :-) A że palił - no mój boże - każdy z nas ma jakąś słabość... kto nie ma, niech pierwszy rzuci kamieniem ;-)
        Poznałam profesora Bubnickiego, wysłuchałam kilku jego naukowych wystąpień i poczytuję to sobie za zaszczyt.
        Nigdy nie osiągnę takiej wiedzy, myślę.
        • Gość: gosc Lokalni "guru" naukowi IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 18:54
          To o czym piszesz to jeden z najwiekszych problemow polskiej nauki - zasciankowosc. Co z tego ze Bubnicki, jak piszesz, mial duza wiedze i byl erudyta, skoro nie mial ZADNEGO wplywu na miedzynarodowe badania w dziedzinach ktorymi sie zajmowal, podobnie zreszta wypromowani przez Niego doktoranci. Chyba ze uznamy ze Bubnicki wyprzedzil zachod, i to Polska jest potega w tych dziedzinach. Ale na swoim podworku sprawial wrazenie geniusza, i dawal to odczuc innym (zawsze to latwiej przekonac malo swiadomych studentow oraz rownie zaangazowanych w nauke kolegow z uczelni). Takich "Bubnickich" - lokalnych "guru" - jest w Polsce niestety wiecej. Czy to jest Nauka (przez duze N) ktora chcemy w Polsce promowac?
        • allerune Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 06.02.11, 20:01
          może to porównanie jest zupełnie nieadekwatne, ale zapewne doktor Mengele był świetnym specjalistą w swojej dziedzinie...

          ...tylko nie o tym mowa, mowa o praworządności, szacunku dla innych i STUDENTACH, którzy powinni być zachęcani do nauki, a nie gnojeni na każdym kroku. Człowiek ma prawo do traktowania z szacunkiem niezależnie czy jest wybitnie inteligentny, czy przeciętnie...
    • Gość: kde44 Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.11, 18:34
      Adiunkci, wreszcie ktoś zwrócił uwagę na ten problem. To jest katastrofa, ludzie, którzy nie dbają o "karierę", którzy w ciągu 10 lat publikują 2 artykuły, w czasopiśmie lokalnym. Nie zrobili i nie zrobią habilitacji, a na ich utrzymanie pracują inni.
      Etatowi profesorowie, którzy przydatni są tylko dzięki ustawie - punktów nie zarabiają, a oceny pozytywne zbierają dzięki temu, że są pod nich ustalone kryteria oceny pracowników.
      Najsłabszym ogniwem UWr są tacy ludzie oraz osoby pokroju dr. Dybczyńskiego.
      • Gość: gosc Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 19:24
        Zgoda. Co wiecej, na porzadku dziennym jest rownanie do sredniej - po co wiec sie starac i pracowac naukowo, lepiej wziac kolejny etat dydaktyczny i dorabiac. A juz zupelnie kuriozalne jest to ze duza czesc pensji akademickiej podlega uldze podatkowej ze wzgledu na "prace naukowa" - ktorej wiekszosc i tak nie robi. Ktory powaznie pracujacy naukowiec z zagranicy chcialby przyjsc pracowac w Polsce za ulamek pensji, a na dodatek nowi koledzy smieliby mu sie w twarz zarabiajac dwukrotnie wiecej za odfajczenie dodatkowych godzin dydaktycznych i zero dzialalnosci naukowej? Mam wrazenie ze te wszystkie dzialania dotyczace reformy, programy w celu sciagania najlepszch z zagranicy, promowanie najlepszych mlodych pracownikow, etc. sa pozorowane, tylko po to zeby zamydlic oczy dysydentom i podatnikom.

        Gdyby podchodzono do sprawy powaznie, osoby rzetelnie pracujace naukowo mialyby dwukrotnie wyzsza pensje niz te nie pracujace naukowo (bo teoretycznie praca naukowa to mnie wiecej polowa pensji pracownika akademickiego). Chodzi mi tylko o pensje, nie wliczam tutaj dodatkow z grantow - tak jak bedac fair po drugiej stronie nie wliczam dodatkowych dochodow dydaktycznych osob nie robiacych badan. Czy tak jest na choc jednym wydziale/instytucie w Polsce? Moze rektorzy, dziekani i dyrektorzy instytutow powinni uderzyc sie w piersi i przyznac personalnie do deprawowania naukowcow, bo majac instrumenty w postaci dodatkow i widelek placowych mogliby to proste rozwiazanie po prostu stosowac. Podobnie rzecz ma sie jesli chodzi o zwalnianie nieefektywnych pracownikow (od administracji po pracownikow akademickich) - duzo obietnic, ale jak jest kazdy widzi.
        • katarzyna767 humaniści jak z koziej.... 06.02.11, 19:27
          Każdy już chyba spostrzegł, prawda ?

          Że jedyne porządnie napisane po polsku teksty w tej całej pyskówce, to były te dwa napisane przez informatyków.

          • Gość: gość z łąk Re: humaniści jak z koziej.... IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.11, 20:43
            --> jedyne porządnie napisane po polsku teksty
            -->w tej całej pyskówce,
            --> to były te dwa napisane przez informatyków.

            Dybczas też języka nie kaleczy.
            • Gość: gość Re: humaniści jak z koziej.... IP: *.korbank.pl 06.02.11, 23:39
              true, but still 2:1.
          • Gość: tazz Re: humaniści jak z koziej.... IP: *.play-internet.pl 07.02.11, 16:08
            Chyba sobie jaja robisz :D
            to że czegoś nie rozumiesz wcale nie znaczy, że nie jest napisane poprawnie po polsku...
      • Gość: taka sobie Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 19:33
        Przypominam sobie, jak 15, a może i więcej lat temu ówczesny adiunkt napisał w GW artykuł pt.: "Brzuch adiunkta". Art. dotykał problemu wiekowych adiunktów, których wtedy na uczelniach było dużo (oczywiście adiunktów bez habilitacji). Czy może coś się zmianiło od tego czasu? Były burzliwe dyskusje (jak teraz), była zmiana ustawy (jak teraz) i co? Ano nic. Adiunktów wiekowych bez habilitacji jest na uczelniach jeszcze więcej i całkiem dobrze się mają. Może ktoś wskaże chociaż jednego adiunkta, który z powodu braku w terminie habilitacji stracił pracę? Praktyka jest taka, że ledwie jednostkom, które już nic, ale to nic nie robią (ZERO publikacji od 10 lat) stawia się propozycję przejścia na etat asystenta, często z zachowaniem dotychczasowego wynagrodzenia. Uczelnie są bardzo zachowawcze. Nic tu nie zmienu ustawa, bo ta zapewne zostawi senatom uczelni określenie szczegółowych zasad postępowania w przypadku takich to a takich adiunktów. A senaty wiadomo co ustalą . No bo jak tu zwolnić syna kolegi, rektora, czy dziekana, który akurat pod takie zwolnienie by podpadał? Byłoby to śmieszne, gdyby nie straszne :(
        • haga_z_rynku Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 06.02.11, 19:42
          mysle, ze gdyby "wyslac" tych naukowcow na mature, to pewnie z 70% mialoby powtorke w nastepnym roku.
        • wari Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 06.02.11, 19:53
          A po co Ci stada habilitowanych? Wszyscy maja być habilitowani? W jakim kraju tak jest? Czy zrobienie habilitacji świadczy o tym, że ktoś pracuje naukowo? A jak nie ma, to znaczy, że lezy do góry brzuchem?
          Może najpierw zadać sobie parę prostych pytań, żeby bzdur nie wypisywać.

          Znam takich, którzy uważają, że habilitacja przeszkadza w nauce, po prostu trzeba dostosować się do idiotycznych procedur, przerwać robione badania czy granty. Posiedzieć w papierach, czasem przygotować na te okazję oddzielnej monografii, pomyśleć o wykładach hab. i kolokwium habilitacyjnym. Rozliczać tak, ale według dorobku, a nie habilitacji, fetyszu, który często zastępuje pracę naukową. Nowa ustawa likwiduje i ma liczyć się tylko dorobek, to jakiś postęp, choć szkoda, że habilitacja w ogóle została.
          • Gość: kinga Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.wroclaw.mm.pl 06.02.11, 21:11
            Zgoda.
          • Gość: taka sobie Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 21:22
            Mi niepotrzebne są stada habilitowanych. A o problemie adiunktów pisałam, gdyż była to moja odpowiedź do poprzednika poruszającego ten temat, a po drugie ta sprawa pokazuje, że nawet najlepsze prawo stanowione nie jest w stanie zmienić tego, co dzieje się na polskich uczelniach, jeśli zostawi się ustalanie szczegółów senatom uczelni, których te szczegóły żywo dotyczą. Po prostu, jeśli od lat sami uczeni podkreślają, że jest problem nicnierobiących adiunktów, a potem to samo towarzystwo, gdy przyjdzie im cokolwiek zrobić na swoim podwórku, to palcem w bucie nie kiwa, to świadczy to o tym, że chęci zmian nie ma. Masz rację, że habilitacji może nie być. Sama uważam ją za twór sztuczny. Natomiast powinna być rzetelna ocena pracy naukowej pracownika i jej konsekwencje. A tej i tych brak. Nie mówię, że nie zdarzają się wydziały, które starają się rzetelnie ocenić pracownika. Zwykle są to te, które są deficytowe. Natomiast śmiem wątpić, czy któryś wydział zdecydował się na pożegnanie się z pracownikiem niepublikującym od lat. O samodzielnych pracownikach naukowych już tu nie będę pisać, gdyż oni mogą spokojnie absolutnie nic nie robić bez najmniejszych konsekwencji. To, że dla mnie jest to patologią, chyba nie muszę dodawać. Nowa ustawa też nic nie zmieni. Zachowuje status quo.
          • Gość: dala.tata Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.opera-mini.net 06.02.11, 21:26
            Szanowny Panie!

            Sytuacja polskiej nauki jest dziś, to jest pod koniec roku 2010, jedną z najlepszych na świecie i zdecydowanie jest ona najlepsza w całej ponad tysiącletniej historii Rzeczypospolitej, a to na skutek mądrej polityki prowadzonej przez rządy RP począwszy od roku 1989, czyli od momentu, gdy premierem został profesor Tadeusz Mazowiecki, a tym samym zakończyły się w Polsce rządy tzw. ciemniaków, jak to je trafnie określił nieodżałowany Kisiel.

            Lata 1989-2010 to okres nieprzerwanego ciągu sukcesów polskiej nauki, w którym to okresie, dzięki światłemu poparciu polskich władz i Kościoła, polscy uczeni odkryli m.in. szereg nowych planet, zbudowali szereg nowoczesnych aparatów - np. tzw. błękitny laser, a przede wszystkim odnieśli olbrzymie sukcesy w badaniach nad historią Polski czy też nad naszym ojczystym językiem. Osobny hołd należy zaś złożyć naszym iście genialnym ekonomistom, z profesorem Leszkiem Balcerowiczem na czele, którzy w sposób wręcz cudowny zapełnili towarami półki polskich sklepów, kończąc tym samym wieloletni okres tzw. gospodarki niedoborów.

            Owe sukcesy były możliwie tylko dzięki mądrej polityce premierów RP, a szczególnie profesorów-premierów takich jak profesorowie Mazowiecki, Bielecki czy Buzek. Owa światła polityka polegała głównie na:

            1. Nieingerencji władz państwowych w wewnętrzne sprawy wyższych uczelni, jako iż tylko rektor wybrany przez profesorów wie, jak najlepiej zarządzać wyższą uczelnią i jak dbać o interesy swych profesorów, a jak wiadomo, uczelnia wyższa to głównie profesorowie – bez nich nie może ona po prostu istnieć.

            2. Popieraniu prorodzinnej polityki selekcji młodych kadr naukowych i awansowania pracowników naukowych. Jak bowiem wiadomo, tylko potomstwo naukowców, wychowane w atmosferze naukowej od wczesnej młodości, ma szansę zostać naukowcem i efektywnie współpracować z podobnymi sobie osobami. Próby wprowadzenia do środowiska naukowego osób z plebsu muszą się zawsze źle kończyć, gdyż plebs z definicji ma niższą inteligencję i bardzo złe maniery.

            3. Duże znaczenie ma tu też stabilizacja kariery naukowej, czyli popieranie modelu ‘od studenta do rektora na tej samej uczelni’. W przeciwnym wypadku mielibyśmy jak na tzw. zachodzie: ciągłą niepewność co do jutra oraz ciągłe zmiany pracy, które uniemożliwiają optymalny rozwój naukowca oraz zbudowanie trwałego, dobrze ze sobą współpracującego zespołu naukowców.

            4. Istnieniu habilitacji. Bez habilitacji nie jest bowiem możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest jak nobilitacja, jest sitem, które ostatecznie odsiewa plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury.

            5. Istnieniu państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest przyjęciem w ekskluzywne grono szlachty akademickiej, tak mianowanie na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem w jeszcze bardziej ekskluzywne grono akademickiej arystokracji. Bez tej państwowej profesury nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Bowiem tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Otrzymanie dyplomu profesora to dla polskiego uczonego jest prawdziwy i jakże wymierny cel z życiu. Jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury. Tam byle chłystek z doktoratem może zostać profesorem i promować nowych doktorów. Nic więc dziwnego, ze w krajach takich jak np. Stany Zjednoczone, Zjednoczone Królestwo, Kanada czy Australia poziom takich dyscyplin jak np. historia Europy Centralnej (a szczególnie Polski), filologia słowiańska ( a szczególnie polska) czy tez lingwistyka słowiańska jest wręcz przerażająco niski.

            6. I wreszcie na obowiązku nostryfikacji zagranicznych dyplomów akademickich, szczególnie zaś doktoratów. Bez owej nostryfikacji istniałoby bowiem całkiem realne zagrożenie, że do polskiej nauki dostały by się osoby z niezweryfikowanymi w Polsce kwalifikacjami, obniżając tym samym jej, tak obecnie wysoki, poziom.

            Podsumowując: jeszcze nigdy w historii Polski nie mieliśmy aż tylu studentów. To jest nasz olbrzymi sukces, gdyż np. w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, a dziś mamy ich prawie 2 miliony ( w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano zaledwie 26 tytułów doktora (w tym tylko 2 czyli niecałe 8% - kobietom), a w samym tylko roku 2008 nadano doktoraty aż 5427 osobom, w tym aż 2719 (nieco ponad 50%) – kobietom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie.

            Tak więc nauka polska i polskie wyższe uczelnie wręcz dziś kwitną, i jedyne czego potrzebują to więcej pieniędzy i mniej ingerencji ze strony państwa. Nasz rząd powinien bowiem jeszcze bardziej zaufać polskiej profesurze, pod wieloma względami najlepszej na świecie, i zmniejszyć jeszcze bardziej swą ingerencję w sprawy nauki. Polscy profesorowie dowiedli, iż potrafią optymalnie sterować nauką i uczelniami wyższymi, więc zostawmy ową naukę oraz owe uczelnie pod ich światłym kierownictwem. Dajmy im tylko więcej pieniędzy, aby mogli szerzej rozłożyć swe skrzydła i poszybować jeszcze wyżej!

            Na początek proponuję więc następujące podwyżki uposażeń:

            1. Profesor zwyczajny 100%.

            2. Profesor uczelniany i docent z habilitacja 75% (bez habilitacji jak adiunkt z habilitacją).

            3. Adiunkt z habilitacją 50%.

            4. Adiunkt bez habilitacji i starszy wykładowca 25%.

            5. Asystent z doktoratem i wykładowca 10%.

            6. Pozostali pracownicy, w tym asystenci bez doktoratu 5%.


            Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, iż głos mój zostanie wysłuchany.

            ***
            Więcej informacji znajdziecie Pan na moim blogu: dalatata.blox.pl/html , na który także serdecznie zapraszam wszystkich uczestników dyskusji.


            Prof. zw. dr hab. dala.tata czyli dalatata01@gmail.com
        • Gość: teo Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.internetunion.pl 07.02.11, 12:04
          i juz widze te mobilnosc pracownikow naukowych... szczegolnie jak popatrzec na pensje, to az chce sie jechac na drugi koniec Polski i wynajmowac mieszkanie, zabrac Zone (jakis czas bedzie szukac pracy wiec nie dolozy do domowego budzetu), ...
      • Gość: ggg Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.e-wro.net.pl 06.02.11, 19:44
        Są winni, wreszcie profesor Inglot odkrył. To starsi adiunkci. Teraz wszystko jasne. Jest "chłopiec do bicia" i przyczyna nieszczęść uniwersytetu. To nic, że gdyby nie oni, nie miałby kto prowadzić dydaktyki (chyba nie doktoranci, którzy przychodzą "na chwilę", no i nie mogą być promotorami licencjantów czy magistrantów). Średnia czasu robienia habilitacji na UWr. to ok 15 lat. Nie wiem jak ludzie którzy robili to tak długo, mają odwagę wymagać od innych, aby robili to w 8 lat. Jakie to będą habilitacje? Takie jak doktoraty robione w 4 lata?

        O ocenie na UWr. to szkoda gadać - w komisjach siedzą często dyrektorzy instytutów (to ewenement na ogólnopolską skalę) - co powoduje, że najpierw piszą pracownikowi opinię jako przełożeni, a potem w komisji oceniają swoją opinię. Orwell się kłania.
        Do tej pory brak jest kryteriów oceny, w tym także na wydziałach. Pracownik nie ma pojęcia ile publikacji/punktów ma zdobyć, aby być ocenionym pozytywnie. Dlaczego tak jest? Dlaczego taki strach przed zobiektywizowaniem oceny? Ano jak wtedy przepuszczać zaprzyjaźnionych i "upupiać" niepokornych? Od jakiegoś czasu komisje oceniające stosują jedno kryterium - niezależnie od liczby publikacji, oceniają coś co nazywam "wróżeniem z fusów" czy adiunkt zrobi habilitację we właściwym czasie i dają negatywy tylko za własne odczucia i wrażenia. Komisjom nie przeszkadza, że kryterium stopnia przygotowania do habilitacji może być wg. statutu UWr. jedynie dodatkowym. Podobno po habilitacji człowiek doznaje takiego olśnienia, że prawo przestaje go obowiązywać. I tak się to toczy...a że profesor martwi się fraternizacją...na to już brak jest słów.
        • Gość: Zyzio Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 20:45
          Dokładnie tak to wygląda od środka.
          1. Adiunkci są tanią siłą roboczą "ciągnącą dydaktykę" (profesura nie ma czasu, bo musi zarabiać, więc na nich spadły też inne obowiązki, w postaci wykładów, egzaminów, czy seminariów magisterskich, nie mówiąc o obowiązkach organizacyjnych).
          2. Profesorowie, którzy średnio robili habilitacje po 15 lat (w zdecydowanie innych warunkach, gdy uczelnie nie były jeszcze kombinatami dydaktycznymi) nagle wprowadzają u nas "standardy światowe" - 8 lat na habilitację. Szkoda, że takich standardów nie egzekwują wobec siebie.
          2. Procedura oceniania jest niezgodna z ustawą - nie ma konkretnych kryteriów z prostego powodu: profesorowie nie mają ochoty być rozliczani z konkretnej pracy. Obecnie oceny daje się "na twarz" (oczywiście dotyczy to jedynie adiunktów, pokażcie mi profesora, który dostał negatywną ocenę okresową...) w zależności od tego kto za adiunktem stoi i czy był "grzeczny".
          3. Habilitacja? Nie rozśmieszajcie mnie. Byliście kiedyś na kolokwium habilitacyjnym? To są pokazy niekompetencji (recenzenci "z klucza"), hipokryzji (taki sam dorobek jest beznadziejny lub znakomity w zależności od politycznego usytuowania habilitanta) i patologii (10 % członków Rady Wydziału rozumie o czym pisał i mówi habilitant, ale głosują wszyscy). Brak jasnych kryteriów powoduje, że każdego można urąbać lub przepchnąć w zależności od układów i woli politycznej.



      • Gość: doktorantka Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.opera-mini.net 06.02.11, 19:45
        Ważnym bowiem osiągnięciem uczelni, niestety, zbyt późno zrealizowanym, jest obowiązek zatrudniania na etatach asystenckich kandydatów ze stopniem doktora.

        Jedyne, co się zmieniło, to że magistrów zatrudnia się teraz na uczelni na innych stanowiskach (niektóre specjalnie dla nich się tworzy), i tyle. Kwestia nomenklatury, nic więcej. Oto przykład: na 82 osoby zatrudnione w instytucie aż 26 posiada tylko tytuł magistra lub jeszcze gorsze wykształcenie (1/3 instytutu). I wciąż takie osoby są przyjmowane, przeważnie po znajomości. Na uczelni nadal panuje myślenie, że przepisy są po to, żeby je omijać. Smutne.
    • Gość: inżynier Bicia piany ciag dalszy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.11, 19:42

      Obserwuję te kolejne elaboraty i zastanawiam się, kiedy ktoś wreszcie dostrzeże, jak dalece bezsensowna jest to dyskusja. Proszę sobie wyobrazić jak prezesi 200 spółek-córek PKP siadają razem ze swoimi kuplami i szwagrami z rad nadzorczych, zapraszają związkowców i dyskutują o naprawie polskich kolei. I efekty tych dyskusji.

      Absurd? A to jest dokładnie tego rodzaju debata. Środowisko naukowe jest tak zdegenerowane, że jedynym rozwiązaniem jest ingerencja z zewnątrz (ze zmianami w prawie), konkretnie Rządu RP w osobie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jedynego chlebodawcy i żywiciela polskich uczelni. Polskie pańtwo finansuje szkolnictwo wyższe, świadomie rezygnując z egzekwowania jakichkolwiek kryteriów jakości, na wszystkich poziomach, od badań po administrację. Istniejące "mechanizmy oceny" to fikcja. Potrzeba brutalnej ingerencji z góry, takiej, która wyłowi te 10-15% polskiej nauki, które trzymaja standardy.
      Inne opcje to strata czasu, mielimy je w kółko od 20 lat.
      • Gość: gosc Re: Bicia piany ciag dalszy IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 06.02.11, 19:53
        To prawda, tylko kto mialby to zrobic? Czarno to widze. Moze trzeba szukac posrednich rozwiazan, w stylu coraz wieksza presja studentow, srodowisk, jakies przyklady jednostek ktore wykorzystaly istniejace mechanizmy (sa takowe, np. zwalnianie nieefektywnych pracownikow, widelki placowe, dodatki, etc.) i pokazalo jak efektywnie prowadzic dydaktyke i badania na dobrym poziomie, oraz jak wybrac i wspolpracowac z administracja?

        Wowczas mozna by wywierac coraz wieksza presje na ustawodawcy w celu sprecyzowania i egzekwowania odgornego rozliczania (przy jednoczesnym poprawieniu systemu prawnego), opartego na najlepszych sprawdzonych miedzynarodowych standardach. Niestety, o takich przykladach sie nie slyszy (przynajmniej mi sie nie obijaja o uszy) - co innego pojedynczy naukowcy na swiatowym poziomie - kto zada sobie trudu to do nich dotrze (w przeciwienstwie do bijacych piane lokalnych "guru", ktorzy nie istnieja w swiatowej nauce, za to w Polsce o nich glosno).
      • Gość: babkazwroclawia Nie ma co bic piany, trzeba do roboty IP: *.sip.mia.bellsouth.net 06.02.11, 20:51
        Zgadzam sie, potrzebna jest ingerencja zewnetrzna, takze ingerencje z gory on Ministerstwa edukacji, od podatnikow, i z dolu, to znaczy studenci musza docenic sile swojego glosu, docenic ze oni stanowia wiekszosc jak i ich dobro jest celem uczelni, i glosno jawnie rozmawiac i demaskowac wszystkie patologie.

        Domagac sie od profesorow jakosci i rzetelnosci, a od administracji rzetelnosci w sprawdzaniu kwalifikacji, rzetelnosci, jak i jakosci dydaktyki. Studenci i podatnicy powinny wziasc w garsc swoja przyszlosc stawiajac presje we wszystkich formach, poprzez otwarte dyskusje, poprez listy do Ministerstwa Edukacji, poprzez listy do uczelni, i wszystkie ine dosepne srodki zeby systematycznie wyplewiac patologie.

        Takie rzeczy jak ponizanie studentow, utrudnianie im rozwoju w karierze, utrudnianie zycie pracownikom uczelni nie maja zadnego miejsca w srodowisku akademickim. Dlaczego sie na godzimy i przymykamy oczy na tak bardzo razacy problem?
        Tego nie mozna pozostawic w rekach ludzi ktorzy pielegnauja swoje gniazdka w tej patologi Polskiego wyzszego szkolnictwa i jej bezwzglednie chronia tym samym chroniac swojego stolka, i maskujac swoje niekompetencje.

        (A w artykule jest podejty temat fraternizaji, prosze nie myslic fraternizacji z kumaterstwem, kumaterstwo stanowi patologie w systemie, to nie jest fraternizacja, i w stanach sie tego przestrzega)
        • haga_z_rynku lodwazno baba 06.02.11, 22:13
          [i]Gość portalu: babkazwroclawia napisał(a):

          > Zgadzam sie, potrzebna jest ingerencja zewnetrzna, takze ingerencje z gory on M
          > inisterstwa edukacji, od podatnikow, i z dolu, to znaczy studenci musza docenic
          > sile swojego glosu, docenic ze oni stanowia wiekszosc jak i ich dobro jest cel
          > em uczelni, i glosno jawnie rozmawiac i demaskowac wszystkie patologie.
          >
          > Domagac sie od profesorow jakosci i rzetelnosci, a od administracji rzetelnosci
          > w sprawdzaniu kwalifikacji, rzetelnosci, jak i jakosci dydaktyki. Studenci i
          > podatnicy powinny wziasc w garsc swoja przyszlosc stawiajac presje we wszystkic
          > ....................
          Mundras, niczym Jontek z Halki. A na egzaminie, sikasz/las ze strachu. Iled to razy "odezwalas" sie na studiach, i prawilas moralitety, reprezentujac studencka brac? Za takie numery, starzy wystawiliby ci walizke za drzwi!
          A' propos, nie pisze sie wziasc, a wziac! O reszcie nie wspominam, bo wstyd cytowac
          • Gość: babkazwroclawia Re: lodwazno baba IP: *.sip.mia.bellsouth.net 07.02.11, 01:22
            ? przejawiasz w swoim komentarzu pelnym agresji nieuzasadniony personalny atak. Nierozumie?

            Mowa tutaj jest o ulepszeniu wyzszego szkolnictwa dla dobra wszystkich, jezeli jestes studentem to takze dotyczy to ciebie, jezeli jestes pracowniekiem uczleni to takze to dotycczy ciebie, i chetnie przeczytalabym takze tutaj twuj, kimkolwiek jestes, wklad w te dyskusje.

      • Gość: Klaudiusz Re: Bicia piany ciag dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 15:24
        W dyskusji brane są pod uwagę stopnie, a nie dorobek naukowy. W Polsce jest najwięcej profesorów na liczbę mieszkańców (i to belwederskich), ale ich produkcja jest mało ważna. Podobnie jest z habilitacjami, itp. Zacznijmy rozliczać publikacje naukowe pod względem Impact Factor. Nie chodzi więc o profesorów, adiunktów i habilitacje - odwieczna dyskusja zastępcza w naszym kraju.
    • j-50 Skąd starzy adiunkci? 06.02.11, 20:00
      Podam przykłady z dwóch zakładów z czasów komucha. W obu szefami byli profesorowie-słoneczka. Wypalający przestrzeń wokół siebie do gołej ziemi. W jednym z nich nie było ani jednego doktoratu przez 25 lat. Ale znalazł się jeden podskakiewicz, który podczas wyjazdu zagranicznego szefa zakładu "ośmielił się" zrobić doktorat i go obronić. Zaraz po powrocie szefa wyleciał z hukiem z roboty. I tak miał "szczęście", bo go przytulił do innego zakładu drugi profesor-słoneczko. Tam z kolei były w ciągu 25 lat zrobione może 2 doktoraty. Za to jak jeden zrobił habilitację, to natychmiast został wyciepany. Argumentem wypowiedzianym wprost było: "pan nie będzie tu czyhał na moje stanowisko". Stałym zwyczajem było zatrudnianie młodych na stanowiskach technicznych. Chodziło o to, aby dydaktyczni mieli wielką górę nadgodzin i przez to wyrabiali dodatkowe forse. Takim technicznym starającym się zebrać materiał do doktoratu bez żadnej żenady rabowano zebrane wyniki. Inny przykład. Jeden z asystentów zapisał się na kurs j. francuskiego, bo w jego dziedzinie duża część literatury była tylko po francusku. Jego szef francuskiego nie znał. Wezwał zatem gościa do gabinetu i rzekł: "Pan zna już angielski, niemiecki i rosyjski. Po co panu czwarty język? Niech się pan natychmiast z tego kursu wypisze!". Dwaj goście kończyli doktoraty po wielu latach badań. No to szefuńcio wymyślił im dodatkowe badania uzupełniające, które niczego w sumie nie zmieniły, ale za to opóźniły o kilka lat obronę doktoratów. Jak je obronili, to już siwieli. Inny z kolei zmieniał chyba 5 razy promotorów, bo takie były "układy". Inny przykład. Gość miał napisany doktorat i powstał problem jego obrony. Był to rzeczywiście poważny problem. On polegał na tym, że wcześniej podpadł jednemu z gości zajmującemu się tą dziedziną. Doktorant uznał, że najlepiej będzie w takim razie wziąć sobie na recenzenta właśnie tego swojego "wroga". Dlaczego tak zrobił? Bo wolał, aby ten nie bruździł mu za plecami, tylko przed publiką musiał wystąpić w sprawie tego doktoratu. Jaki skutek? Ano taki, że ten szwanc wziął drugiego recenzenta pracy do swego gabinetu i tam nakazał mu zgnojenie doktoranta w2 recenzji. Układ był bowiem taki, że wcześniej temu gościowi załatwiał poparcie przy staraniach o profesurę. Oczywiście gość się ugiął, czego później nawet żałował. Skutkiem tego była awantyura na obronie, choć obaj recenzenci nie postawili ŻADNEGO merytorycznego zarzutu w swych recenzjach. Jak człek trochę popracuje na polskim uniwerku, to już do końca życie nic nie jest w stanie go zdziwić. Nawet to, że profesor po powrocie z zagranicznego wyjazdu naukowego walnął "naukowy" referat na podstawie cd-romu zawierającego reklamową promocję kraju, do którego wyjechał. Takie materiały miały oczywiście wartość zup[ełnie śmietnikową, ale wszyscy z uznaniem kiwali na tym spiczu głowami - NO BO TO PRZECIEŻ PROFESOR! KTO MU PODSKOCZY?
    • charioteer1 Jedna baba drugiej babie... ? 06.02.11, 20:08
      Wszyscy wiedzą, że np. w USA absolwent studiów doktoranckich nie może uzyskać etatu na uczelni, na której obronił swój doktorat.

      A skad niby "wszyscy" to wiedza? Nie ma w USA ani ustawy o szkolnictwie wyzszym, ani zadnego przepisu, ktory zabranialby zatrudniac wlasnego absolwenta zaraz po skonczeniu studiow doktoranckich. Tego sie nie praktykuje na duzych i dobrych uczelniach. Male i prowincjonalne czesto zatrudniaja wlasnych doktorow, bo po prostu nikogo lepszego nie maja. W Polsce jest podobnie.
      • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 21:34
        Czaruś, co ty słoneczko możesz wiedzieć o dużych i dobrych uczelniach, skoro ty takiej w życiu na oczy nie widziałeś? Jedyne co robisz od lat, to szlajasz się po różnych forach, gdzie zabijasz czas z nudów. A jak wygląda praca naukowa, to już dawno zapomniałeś.
        • charioteer1 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 06.02.11, 22:06
          Misiaczku, moj post byl o malych i prowincjonalnych. Masz jeszcze jakis problem?
          • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 22:41
            Bo ty Czaruś tylko takie znasz. Więc po co zabierasz dzieciaku głos, gdy o nauce rozmawiają dorośli?
            • charioteer1 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 06.02.11, 23:13
              Prosiaczku, jezeli jeszcze tego nie wydedukowales w swoim rozumku, to moze sprobuj zgadnac...
              • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 00:00
                Ależ my tu wszyscy doskonale wiemy, że wchodzisz na forum tylko po to, żeby je zaśmiecić. Więc nie czaruj Czaruś, tylko wracaj tam, skąd przyszedłeś.
                • charioteer1 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 10:52
                  Wy? Tzn. ty i Keller? Brawo, rhayader.pl !
                  • kagan.blox Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 11:48
                    Znow trolle z wiadomego forum?
                  • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 15:12
                    Napisz jeszcze Czaruś, że to wszystko Keller pisze. Pod różnymi nickami, z różnego IP, za każdym razem w innym stylu. I będę leżał pod stołem i kwiczał ze śmiechu do kolacji.

                    Zresztą już kwiczę...
                    • Gość: kaguśkłamuś Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:22
                      kwiczysz z tego, co sam wymyślisz??? wcale ci się nie dziwię... rzadko spotkać takie idiotyzmy, na codzień pewnie ktoś się wyżywa na tobie, a ty to przyjmujesz pokorą i odreagowujesz w necie... smutne...
                      • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 15:27
                        Zbanowali ci nicka Czaruś? A może nagle zabrakło ci odwagi, żeby się podpisać nawet własnym nickiem i podszywasz się pod Kagana? Jakoś mnie to nie dziwi, zważywszy na fakt, że robisz to pod różnymi nickami (ale z tym samym IP) już od jakiegoś czasu.
                        • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 15:29
                          Swoją drogą, na miejscu Kagana już dawno pozwałbym cię do sądu za coś takiego. Szybko urwałaby się twoja nadaktywność internetowa.
                          • Gość: kaganekbaranek Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:32
                            ???
                            w niczym nie naruszam kłamstwa, zwróć uwagę, że kagan nie potrafi odeprzeć zarzutów o kłamstwo, tylko pisze jakieś dyrdymały...
                            poza tym, to kagan jest na bakier z prawem... więc nie dość że narobiłby sobie kosztów... to jeszcze mogłoby się dla niego parę numerów źle skończyć, on o tym wie... ;-)))
                            • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:21
                              Nie potrafi? Dal ci linki do publikacji, ktore go cytuja. Czego wiecej mozna od niego chciec? I gdzie jest on "na bakier z prawem"? Uwazaj, bo to jest po prostu ZNIESŁAWIENIE!
                          • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:27
                            Niestety, ale za mymi adwersarzami stoi redakcja GW i admini tego forum, którzy ciągle mnie banują, oraz nie chcą mi podać adresów tych, którzy na forach GW zniesławiaja moje dobre imię...
                            lech.keller@gmail.com
                        • Gość: kaganek kochanek Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:30
                          ale ja się tego nie wypieram... ;-))), nie chce mi się dla potrzeb pouczeń dla dwóch matołków zakładać nicka... za to ty, brylujesz pod kilkoma, udając wiele osób...
                          • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:24
                            Ilu was jest, chario?
                      • Gość: KAGAN Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:30
                        Znow kolejny chamski atak ad personam, tolerowany a i wrecz popierany przez adminow...
                        kaguśkłamuś napisał z IP: *.ip.netia.com.pl: kwiczysz z tego, co sam wymyślisz??? wcale ci się nie dziwię... rzadko spotkać takie idiotyzmy, na codzień pewnie ktoś się wyżywa na tobie, a ty to przyjmujes z pokorą i odreagowujesz w necie... smutne...
    • j-50 Przykład pewnego Francuza 06.02.11, 20:21
      Gościłem kiedyś w swym domu jednego badacza francuskiego. Pewnego dnia rozpakował jedną ze swych walizek i wyłożył na stół kupę papieru. Dobre pół metra woluminów czasopisma francuskiego. Okazało się, że był to odpowiednik naszej pracy habilitacyjnej. Pracę tę robił przez 17 lat i zajmowała ona ok. 3000 stron druku. Zdążył przy robieniu tej pracy posiwieć. Okazało się, że taki tryb robienia pracy habilitacyjnej we Francji, w tej dziedzinie nauki, to normalka. U nas zostałby uznany za wyleniałego adiunkta i byłby pierwszy do wywalenia. Po co habilitacje? W wielu krajach w ogóle się ich nie robi. Jest tylko doktorat, a potem już tylko rozliczanie z bieżących osiągnięć naukowych. W ten sposób badacz nie jest zmuszony przez wiele lat koncentrować się na jednym tylko problemie naukowym. Tym bardziej, że w czasie jego realizacji może się on zdeaktualizować. Na marginesie mogę powiedzieć, że w zdecydowanej większości profesorowie połajający adiunktów sami robili swe habilitacje 15-20 lat.
      • haga_z_rynku powiadasz francuz? 06.02.11, 22:08
        j-50 napisał:

        > Gościłem kiedyś w swym domu jednego badacza francuskiego. Pewnego dnia rozpakow
        > ał jedną ze swych walizek i wyłożył na stół kupę papieru. Dobre pół metra wolum
        > inów czasopisma francuskiego. Okazało się, że był to odpowiednik naszej pracy h
        > abilitacyjnej. Pracę tę robił przez 17 lat i zajmowała ona ok. 3000 stron druku
        > . Zdążył przy robieniu tej pracy posiwieć. Okazało się, że taki tryb robienia p
        > racy habilitacyjnej we Francji, w tej dziedzinie nauki, to normalka. U nas zost
        > ałby uznany za wyleniałego adiunkta i byłby pierwszy do wywalenia. Po co habili
        > tacje? W wielu krajach w ogóle się ich nie robi. Jest tylko doktorat, a potem j
        > uż tylko rozliczanie z bieżących osiągnięć naukowych. W ten sposób badacz nie j
        > est zmuszony przez wiele lat koncentrować się na jednym tylko problemie naukowy
        > m. Tym bardziej, że w czasie jego realizacji może się on zdeaktualizować. Na ma
        > rginesie mogę powiedzieć, że w zdecydowanej większości profesorowie połajający
        > adiunktów sami robili swe habilitacje 15-20 lat.


        ale bajer. Trzeba bylo mu nakopac do dooopy i zabrac te jego dziela. Bylbys dzisiaj wielkim panem, a nie drobnym ciulaczem!
        • j-50 Re: powiadasz francuz? 06.02.11, 22:22
          Niedawno go widziałem w jakimś filmie popularyzującym naukę. Po tej habilitacji niczego większego już nie dokonał.
          Przy okazji - dykteryjka. Spośród znanych mi dziesiątków profesorów TYLKO JEDEN umiał krytycznie spojrzeć na swe dokonania (gość z Krakowa). Na konferencji naukowej zabrał głos po wygłoszeniu referatu przez jednego z jej uczestników. Powiedział coś takiego (cytuję z pamięci): "W moich pracach, na które powoływał się referujący napisałem kupę bzdur".
          • Gość: gaax Re: powiadasz francuz? IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.11, 22:45
            Akurat coś takiego słyszałem już niejednokrotnie. Najczęściej od profesorów nie spinających się już o szarganie opinii.
    • Gość: Zyzio Profesorska diagnoza: IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 20:29
      1. Profesorowie są w porządku, jedynym problemem jest to, że nadmiernie fraternizują się z braćmi mniejszymi
      2. Prawdziwym problemem uczelni są adiunkci, bo nie chcą pisać habilitacji.

      Wniosek: zachowajmy profesurę, wyrzućmy zużytych adiunktów i przyjmijmy nowych, od razu będzie lepiej. Pod kierunkiem światłych przełożonych ruszą z posad bryłę świata.

      Gratulacje.
    • j-50 Samotni długodystansowcy 06.02.11, 21:06
      Na wielu wydziałach brak jest u nas zespołów badawczych. Każdy sobie rzepkę skrobie. W nowoczesnej nauce największe osiągnięcia uzyskiwane są w pracach zespołowych. I tak się jakosik składa, że habilitacja musi być dziełem samotnego długodystansowca.
    • Gość: kot ogonem ? Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.wroclaw.mm.pl 06.02.11, 21:09
      No i wróciło stare. Była wojenka w płaszczyźnie nauki ścisłe/humaniści, wylano żale na administrację, a teraz (jednak wypłynęło, a może zostało wypompowane?) korporacja samodzielnych kontra niesamodzielni (albo odwrotnie żeby zachować polityczną poprawność). Powoli już mnie nudzą artykuły odkrywające kolejne linie podziału na UWr. Nic dobrego ani dla UWr ani dla reszty prócz "głowy" nie wyniknie.
    • mfru Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie... 06.02.11, 22:01
      "...
      największej uczelni Wrocławia, jaką jest nasz Uniwersytet, niegdyś im. Bolesława Bieruta, a obecnie czekający na godnego siebie patrona. ..."

      UWr do szczęścia brakuje jeszcze tylko dyskusja o wyborze godnego siebie patrona. Tylko nie to!!!! Dużo istotniejsze by był to UNIWERSYTET.


      Więcej... wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9062306,Zawsze_moze_byc_lepsze_jutro_na_Uniwersytecie___.html#ixzz1DDMIu8eF
    • Gość: A Krewni i znajomi królika IP: *.217.146.194.generacja.pl 06.02.11, 22:03
      to są krewni i znajomi, a nie krewni i przyjaciele
      • Gość: Jonasz leninowskie zasady IP: *.dip.t-dialin.net 06.02.11, 22:46
        Gość: babkazwroclawia
        Zgadzam sie, potrzebna jest ingerencja zewnetrzna, takze ingerencje z gory on Ministerstwa edukacji, od podatnikow, i z dolu, to znaczy studenci musza docenic sile swojego glosu, docenic ze oni stanowia wiekszosc jak i ich dobro jest celem uczelni, i glosno jawnie rozmawiac i demaskowac wszystkie patologie.

        Domagac sie od profesorow jakosci i rzetelnosci, a od administracji rzetelnosci w sprawdzaniu kwalifikacji, rzetelnosci, jak i jakosci dydaktyki. Studenci i podatnicy powinny wziasc w garsc swoja przyszlosc stawiajac presje we wszystkich formach, poprzez otwarte dyskusje, poprez listy do Ministerstwa Edukacji, poprzez listy do uczelni, i wszystkie ine dosepne srodki zeby systematycznie wyplewiac patologie.
        Takie rzeczy jak ponizanie studentow, utrudnianie im rozwoju w karierze, utrudnianie zycie pracownikom uczelni nie maja zadnego miejsca w srodowisku akademickim. Dlaczego sie na godzimy i przymykamy oczy na tak bardzo razacy problem?
        Tego nie mozna pozostawic w rekach ludzi ktorzy pielegnauja swoje gniazdka w tej patologi Polskiego wyzszego szkolnictwa i jej bezwzglednie chronia tym samym chroniac swojego stolka, i maskujac swoje niekompetencje.

        (A w artykule jest podejty temat fraternizaji, prosze nie myslic fraternizacji z kumaterstwem, kumaterstwo stanowi patologie w systemie, to nie jest fraternizacja, i w stanach sie tego przestrzega)


        Uprawiasz leninowska zasade kontroli ludowej. Czyste kryteria bolszewickiego myslenia! A do tego ortografia z piekla wzieta.
        • Gość: babkazwroclawia Re: leninowskie zasady IP: *.sip.mia.bellsouth.net 07.02.11, 01:36

          To znaczy jestes za pelna autnomia uczelni, fundowana przez podatnikow, ktora ma system nieprzejrzysty i nie odpowiada wymaganion rynku i spoleczenstwa, jedynie tym swoim samoiistnie stworzonym? Czy to chciales powiedziec? To co sie dzieje w szkolnitwie wyzszym przypomina bardziej totalitarianism.

          Twoje odniesienie sie do Lenina to wyglada jakchwyt czarnej retoryki. Ale skoro sie podnosisz temat Lenina, to powiem z gory, nie lubie Lenina, ani Marksa ani zadengo innego komunistycznego gada ani ich pokreconej ideologi, ani tego chorego systemu komunizmu ktury doprwadzil do tragedii tylu Polakow i nasz kraj do ekonomicznej ruiny. Ani SB ktore przysluzylo sie niszczeniu tylu Polakow, ktore jeszcze nie bylo rozliczone za wszystkie zbrodnie.
          • Gość: babkazwroclawia Re: leninowskie zasady IP: *.sip.mia.bellsouth.net 07.02.11, 20:55
            To co ty blednie postrzegasz jako Leninowskie zasady (kture uzywasz tutaj jako punkt odniesienia w twoim mysleniu i blednej logice), ja postrzegam jako DEMOKRACJA i ACTIVISM KONSUMENTA (consumer activism). To znaczy konsument (bezposrednio student, posrednio podatnik) nalega na jakosc. To ze mowi sie o tym glosno bez zastraszania to jest demokracja.


            Komunizm polegal na zastraszaniu. Dopuki ludzie sie bali, to wladze mialy wladze nad ludzmi. Kiedy przestali sie bac, to zrucili z siebie krepujacy ich strach i nabrali odwagi i zaczeli otwarcie mowic powalajac wladze ktore doprowadzaly nasz kraj do skrajnosci.
            ACTIVISM KOSUMENTA i DEMOKRACJA, WOLNOSC SLOWA to chyba sa anty-leninowskie postawy nie myslisz?
            • ajent.007 Re: leninowskie zasady 07.02.11, 21:03
              O jakim ty komunizmie piszesz? Kiedy w Polsce byl komunizm? Odroznij wreszcie komunizm od wladzy monopartii, odwolujacej sie (zreszta tylko rytualnie) do komunistycznej ideoologii! Czy w Korei Pln. jest np. komunizm? NIE! tam jest neofeudalizm czystej wody, z wiecznie zyjacym krolem zwanym prezydentem i praktycznie 100% autarkia (tzw. dżucze).
    • Gość: gość Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane IP: *.e-wro.net.pl 06.02.11, 23:14
      Witam.
      Zacznę chyba ab ovo czyli od listu dr Dybczyńskiego. Dla mnie i dla wielu moich znajomych z pracy jego uogólnione i napisane z pozycji "my" tezy uważam za obraźliwe i szkodzące wizerunkowi Uniwersytetu czy nauki w całości w oczach przeciętnego człowieka.
      Pracuję w tzw. dziedzinie nauk eksperymentalnych. Nie dzielę Uniwersytetu na podstawie przynależności geograficznej i organizacyjnej. Dzielę na ludzi próbujących działać najlepiej jak potrafią i oportunistów o których (i takich jak) pisał dr Dybczyński. Lubię to co robię. Chcę robić to dobrze. Specyfika mojej pracy polega na tym żeby zdobyć pieniądze na badania. Duże pieniądze. średni koszt publikacji z mojej dziedziny w czasopiśmie o przyzwoitym IF (ok. 5) to około 200-300 tysięcy PLN. Jeśli chcę publikować dobrze muszę mieć odpowiednie środki finansowe. Żeby je mieć muszę pisać projekty. Nie mam więc czasu na rozglądanie się jak sytuacja wygląda na różnych wydziałach. Staram się po prostu robić to co powinno być zrobione najlepiej jak potrafię lub jestem w stanie w danych okolicznościach.
      I jeszcze dygresja co do finansowania badań i kosztów. Jeśli dostanę np. grant badawczy na 5 lat na 1 milion PLN to na dzień dobry Uniwersytet zabiera 30% dla siebie. Zostaje mi więc już tylko 700 tysięcy. Kupuję odczynniki - płace zwykle 23% VAT. Państwowy Uniwersytet= stracony VAT czyli zostaje ok 550 tysięcy. Czyli prawie 50% pieniędzy grantowych znika.
      Przy nakładach na naukę z ministerstwa Uniwersytet zabiera na dzień dobry nawet 50% kwoty. Sam jestem ciekawy gdzie idą te pieniądze i na co są wydawane. Może Komisja Senacka Finansowa jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie?
      I dlaczego nie?
      Niestety czasami ponad 30% mojego czasu pracy tracę na pokonywaniu przeszkód organizacyjno-administracyjnych i wypełnianiu bzdurnych papierów. Ostatni kwietuszek to pismo od Kanclerza o tym żeby każdy zespół naukowy zorganizował system zbierania wykorzystanych żarówek i odwoził do centralnie wyznaczonego punktu z protokołem i spisem.
      Czy to ja mam wymieniać zepsute żarówki?
      A może elektryk będzie pisał za mnie granty?
      Stawiając diagnozę uniwersytetowi powiedziałbym, że jest jest chory , tak jak i całe szkolnictwo i nauka w Polsce, na przeżytki starego socjalistycznego systemu. Podobnie jak tzw. służba zdrowia czy administracja państwowa.
      Co do leczenia.
      Żadna reforma nauki i szkolnictwa nie przyniesie efektu jeśli nie oprze się na zdrowym fundamencie-pieniądzu. Tym bardziej, że płacić za kształcenie powinni tylko ci którzy z tego kształcenia korzystają. Jak na kapitalizm przystało.
      Będąc na post-docu w USA czy UK wielokrotnie spotykałem naukowców którzy sfinansowali swoje studia (także medyczne) specjalnym kredytem bankowym. Większość oczywiście albo była współfinansowana przez rodzinę lub miała stypendia. Więc poziom materialny nie stanowił problemu. Ma to taki plus, że studiują ludzie zmotywowani i zwykle wiedzący po co i dlaczego studiują lub balują bo i takie uniwersytety i studenci się trafiają także USA.
      Tak jak nie uciekniemy od prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych tak i nie ma innej drogi do reformy nauki i szkolnictwa wyższego jak oparcie ich funkcjonowania o zdrowe (z grubsza) i sprawdzone metody funkcjonowania.
      Co do aktualnych prób udawania, że Pani Minister Profesor Barbara Kudrycka coś reformuje nie będę się szerzej wypowiadał bo nie bardzo jest sens. Mądrzejsi i lepiej "pozycjonowani" profesorowie wielokrotnie to przedstawiali Pani Minister ze skutkiem żadnym. "A jaki jest koń każdy widzi".
      Chciałbym tylko wskazać efekt wielkich działań legislacyjnych i organizacyjnych w których efekcie powołano ciała mające zarządzać polska nauką: Narodowe Centrum Badań i Narodowe Centrum Badań Rozwojowych bodajrze. Kiedyś za komuny te organizacje nazywały się CPBR (Centralnymi Programami Badawczo Rozwojowymi) i lege artis wyglądały podobnie z wyjatkiem kilku "ozdóbek" w postaci wstawek o przewodniej sile narodu.
      W efekcie tych ustaw być może dojdzie do likwidacji (o ile w ogóle dojdzie) 5-7 jednostek naukowych o beznadziejnych wynikach. No i będą nowe Rady Centrum bo ludzie mogą być podobni bo wskazywani przez Panią Minister.
      Fatalny stan organizacji, funkcjonowania i finansowania nauki polskiej jest praprzyczyną problemów wszystkich jednostek naukowo-dydaktycznych. Co gorsza perspektyw na jakiekolwiek pozytywne i znaczące zmiany nie widać.
      Ad rem.
      Co do Uniwersytetu to jest on niewydolny administracyjnie i organizacyjnie.
      Mógłbym przytoczyć dziesiątki przykładów typu Kafkowskiego lub Wojaka Szwejka o sprawności i modus operandi administracji i służb uniwersyteckich. Myślę, że każdy z Pracowników Uniwersytetu znajdzie wiele takich historii które mogłyby być śmieszne gdyby nie były cholernie upierdliwe (licencia poetica a la wicepierdoła)
      Część zmian można zrobić przy aktualnych stanach prawnych.
      Np. Rektor Senat i ciała kolegialne ograniczyć do funkcji reprezentacyjno-naukowych. i planowania strategii rozwoju. Całą władzę wykonawczą oddać w ręce kontraktowego Kanclerza-managera i jego ekipy rozliczanego w okresie kilkuletnim z ilości pozyskanych pieniędzy, jakości publikacji, jakości kadry, jakości kształcenia etc.
      Wiem, że nie jestem oryginalny w swoich receptach. Wiem że znaczna część Pracowników ma podobne zdanie na temat reformy nauki i szkolnictwa jak i Uniwersytetu.
      Niestety w tej dyskusji o Uniwersytecie za dużo jest wypowiedzi ad personam a za mało prób wyjścia do przodu.
      Niepokoi mnie także skłonność do zbyt powierzchownego traktowania problemu jakości zatrudnianych pracowników.
      Spójrzmy prawdzie w oczy.
      W mojej dziedzinie nauki przeciętnie 50% absolwentów wyjeżdża do pracy lub na studia doktoranckie za granicę. Zwykle ta lepsza, pełna inicjatywy część absolwentów. Ogromna większość z nich nigdy już do Polski nie wróci bo i po co jak tam mają lepszą szansę rozwoju. Proszę mnie dobrze zrozumieć ja ich nie krytykuję. Wręcz sam nawet ich namawiam do wyjazdu.
      Uniwersytet w chwili obecnej produkuje ponad 5 razy więcej absolwentów niż w 1989 roku. Zakładając że średni poziom predyspozycji intelektualnych Polaków nie zmienił się znacząco możemy przyjąć że jedynie ok 20% absolwentów posiada predyspozycje do pracy naukowo-badawczej. Jeśli większość z nich wyjeżdża ze względów finansowych (tak jak przysłowiowy polski hydraulik do Francji) to niestety wybór może być mocno ograniczony do tych absolwentów studiów magisterskich i doktoranckich którzy z jakichś powodów nie chcą lub nie mogą wyjechać.
      Rozumiem, że stypendium naukowe doktoranta nie jest rewelacyjnie wysokie ale też i przeciętne pensje na Uniwersytecie (zarówno prac tzw. naukowych i nienaukowych) nie są rewelacyjne i są chyba najniższe w całym uczelnianym Wrocławiu.
      Jak więc i czym zachęcić zdolnych studentów do pozostania w Polsce robienia tzw. kariery naukowej i w konsekwencji wyparcia starej kadry naukowej?
      Nie wiem w czym reformatorom przeszkadza habilitacja?
      Jest to w tej chwili w Polsce jedyny, jeszcze jako tako funkcjonujący i w miarę obiektywny mechanizm selekcjonujący ludzi robiących kariery naukowe.
      Jeśli pracuje się naukowo na przyzwoitym poziomie to ma się przyzwoite publikacje i osiągnięcia. Wtedy habilitacja jest formalnością bo zbiera się publikacje i osiągnięcia i to stanowi habilitację.
      Ale jeśli nie ma się osiągnięć naukowych to rozumiem, że może to być problem...
      Ale o to chyba chodzi, żeby odsiać osoby nie do końca sprawdzające się w pracy naukowej.
      Chyba, że czegoś nie rozumiem?
      To samo jeśli chodzi o etat profesora. Powinien być czasowy i naprawdę weryfikowany.

      Sam spędziłem wiele lat pracując naukowo za granicą i zawsze po każdym powrocie bardzo źle odbierałem fatalną organizację nie tylko nauki i pracy ale i całego życia w Polsce. Niestety za granicą nie czułem się u jak u siebie. To a priori dla komentatorów w stylu że jak ci tak źle to dlaczego jeszcze tu jesteś.
      Sorry za chaos myślowy i pomyłki.
      Pozdrawiam


      • Gość: Zyzio Rzeczywiście, nie rozumie Pan... IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.11, 23:37
        Cytuję przedmówcę:
        "Nie wiem w czym reformatorom przeszkadza habilitacja?
        Jest to w tej chwili w Polsce jedyny, jeszcze jako tako funkcjonujący i w miarę obiektywny mechanizm selekcjonujący ludzi robiących kariery naukowe.
        Jeśli pracuje się naukowo na przyzwoitym poziomie to ma się przyzwoite publikacje i osiągnięcia. Wtedy habilitacja jest formalnością bo zbiera się publikacje i osiągnięcia i to stanowi habilitację.
        Ale jeśli nie ma się osiągnięć naukowych to rozumiem, że może to być problem...
        Ale o to chyba chodzi, żeby odsiać osoby nie do końca sprawdzające się w pracy naukowej.
        Chyba, że czegoś nie rozumiem?"

        Owszem, nie rozumie Pan.
        Być może w Pana specjalizacji habilitacja jest "jako tako funkcjonującym i w miarę obiektywnym mechanizmem selekcjonującym". W mojej nie jest i nigdy zresztą nie była. A zatrudnia nas ten sam pracodawca. Teraz Pan rozumie?
        Żyje Pan, jak sam Pan wspomniał, w swoistej wieży z kości słoniowej. Prosiłbym zatem nie generalizować, lecz przed wyrażaniem podobnych sądów zebrać najpierw odpowiednie informacje. Tego wymagałoby podejście naukowe, jak sądzę.
        • prawdziwam2011 Re: Rzeczywiście, nie rozumie Pan... 07.02.11, 08:05
          Zyziu, to raczej Ty nic nie rozumiesz, a Twój przedmówca ma rację. Powodzenia.
      • Gość: gosc Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane IP: *.115.227.170.homesurf.pcl-ag03.dyn.plus.net 07.02.11, 00:16
        Sporo trafnych komentarzy, niestety troche chaotycznie przedstawionych (trudno o jakies jednoznaczne konkluzje, choc moze to bylo zamierzone). W kilku rzeczach pozwole sobie jednak polemizowac:

        1. Habilitacja - wiele srodowisk zglaszalo ze jest to mechanizm blokujacy kariere - nie ma bowiem jasno sprecyzowanych wymagan, wiec jesli cos nie odpowiada czlonkom rady wydzialu moga latwo zablokowac (a to rodzi dosc powazne konsekwencje dla habilitanta). Rodzi tez wiele dziwnych konsekwencji, np. kim jest adiunkt? Na pewno nie odpowiednikiem assistant professor (US, Canada) czy tez lecturer (UK, Australia), poniewaz dla tychze istotnym przywilejem jest mozliwosc promowania doktorow oraz recenzowania wszelakich prac naukowych (wlaczajac granty, promocje, etc.). Moze lepiej wiec podniesc prestiz adiunkta niz trzymac sie kurczowo habilitacji? Inna sprawa to ze samodzielny pracownik z zagranicy nie moze recenzowac oraz wspol-promowac doktorantow dla polskich jednostek. Sprawa z pozoru blaha, ale to tak naprawde kolejne ograniczenie kontaktow miedzynarodowych polskich naukowcow i miedzynarodowej oceny polskiej nauki (poglebianie samozadowolenia). I ostatnia rzecz - ministerstwo planuje mozliwosc robienia doktoratu bez magistra; jak to sie ma do pozostawienia habilitacji lub belwederskiej profesury?

        2. Finansowanie. Nie za bardzo pasuje mi model amerykanski - tym bardziej ze Europa jako taka jest bardziej pro-socjalna i nalezaloby dostosowac system akademicki do tej rzeczywistosci. Oznacza to w szczegolnosci bazowe finansowanie panstwa - gdyby z niego zrezygnowac, nalezaloby istotnie zmienic system podatkowy, zeby zmniejszyc obciazenie finansowe gospodarstw domowych, a na to sie nie zanosi. Problem jest w wydajnosci i kontroli systemu - panstwo powinno placic za realna dydaktyke i prace badawcza. O stopniu tej realnosci powinny decydowac najlepiej miedzynarodowe komitety zawierajace najlepszych specjalistow. Podobnie z grantami. Oczywiscie, bylaby zachowana "autonomia" - uczelnia nie musi przystepowac do konkursu, jesli nie chce lub ma inne srodki finansowania. Najlepsze uczelnie powinny sie szybko dopasowac, gorsze - coz, jesli nie potrafia robic badan to moze w ich miejsce powinny wejsc prywatne uczelnie nastawione na dydaktyke, znacznie lepiej zorganizowane.

        3. Granty. Tutaj nie rozumiem narzekania - wszedzie na swiecie uniwersytety zeruja na grantach. Problemem jest malo pieniedzy na badania na starcie.
        • prawdziwam2011 Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane 07.02.11, 08:13
          Jedna uwaga: o jakim podniesieniu prestiżu adiunkta Ty mówisz. Przecież i praktyka, i założenia reformy prowadzą do obniżania tego prestiżu. Habilitacja - co już na tym forum podnoszono - to póki co jedyne narzędzie utrzymywania poziomu w naszym często zdeprawowanym środowisku. Nie mówię, że to jest najlepsze narzędzie, ale pokaż mi lepsze oceny naukowego dorobku badacza (zwłaszcza w naukach humanistycznych i społecznych).
      • ryszardniwinski Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane 07.02.11, 04:56
        Gość portalu: gość napisał(a):


        > Nie wiem w czym reformatorom przeszkadza habilitacja?
        > Jest to w tej chwili w Polsce jedyny, jeszcze jako tako funkcjonujący i w miarę
        > obiektywny mechanizm selekcjonujący ludzi robiących kariery naukowe.
        > Jeśli pracuje się naukowo na przyzwoitym poziomie to ma się przyzwoite publika
        > cje i osiągnięcia. Wtedy habilitacja jest formalnością bo zbiera się publikacje
        > i osiągnięcia i to stanowi habilitację.

        Niekoniecznie tak jest. Kolega ma już publikacje, z których byłyby dwie habilitacje, ale twierdzi, że nie ma po prostu czasu i ochoty na habilitację. Na dostosowywaniu się do procedur zmarnowałby czas, na czym ucierpiałyby międzynarodowe projekty, w które jest mocno zaangażowany.
        Nie wiem też na jakim to wydziale UWr. rozdają habilitacje selekcjonujące kogokolwiek na podstawie jakości pracy. Na pewno nie w dziedzinie nauk przyrodniczych, gdzie przepuszczano takie kity, że wielu wstydzi się, że je przegłosowano. Ale cóż, habilitanci mieli argumenty, np. byli znajomymi wielu osób na wydziale. O czym my tu zresztą rozprawiamy, dziekan Wydziału Nauk Biologicznych został rekomendowany przez radę tego wydziału do Centralnej komisji ds. stopni i tytułów naukowych. Zgadnijcie ile dziekan ma publikacji z listy filadelfijskiej? ...Tak, tak zgadliście, ale czy kogoś to dziwi, wszak lista filadelfijska jest dla adiunktów i asystentów, nie dla profesury (nie piszę o humanistyce, bo tam lista filadelfijska to w ogóle nieporozumienie).
        • prawdziwam2011 Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane 07.02.11, 08:19
          Pokazujesz patologie i słusznie. Jednak co to ma wspólnego z habilitacją? Po zniesieniu habilitacji nie byłoby ich? Wskaż mechanizm, ktory by dokonywał takiej selekcji po zniesieniu habilitacji. Przecież wtedy jeszcze łatwiej można byłoby robić różne szwindle. A już to kuriozum z doktoratem bez magisterium woła o pomstę do nieba. Jak rozumiem Ministerstwo na poziomie niższym wyszło naprzeciw postulatom tłumu, a na poziomie wyższym zwróciło się ku elitom. Panu Bogu świeczkę i .....
          • feriband Lepsze jutro dla profesury 07.02.11, 08:47
            No. I wszystko wiadomo. Wszyscy wiedzą, że 99% profów pracuje wybitnie, adiunkci zaś niczego nie robią, bo leniwi i durni. I oczywiście to adiunkci decydują o wszystkim, profy tylko zajmują się nauką. A o reformie też rozmawiano z adiunktami. Czysta demagogia. Żeby reformy działały, trzeba w pierwszym rzędzie rozliczyć wierchuszkę profesorską: z lenistwa, z nepotyzmu, z hamowania rozwoju naukowego podwładnym, z paraliżu decyzyjnego, z 100 etatów i 10 willi pod miastem. Pan prof. Inglot "budował lepsze jutro" m.in. przed 1989 r. Co z tego wyszło?
          • Gość: Gosc Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane IP: *.range86-174.btcentralplus.com 07.02.11, 08:50
            Mechanizm weryfikacji jest bardzo prosty - nie publikujesz giniesz! i dotyczy to wszystkich sczebelkow kariery naukowej. Profesor to tylko stanowisko pracy (z jasnymi warunkami i wymaganiami).

            Tylko barany polskie beda beczec, ze habilitacja jest niezbedna - nie jest i nigdy nie byla, zadna z niej weryfikacja wiedzy czy osiagniec ale mechanizmem kontroli plebsu przez wladcow (adiunktow przez profesure i innych "samodzielnych).

            Nauka w krajach, ktore maja sensowna organizacje i wyniki nie jest robiona przez samodzielnych baranow, ktorzy po zrobieniu habilitacji moga spokojnie czekac do emerytury. Robiona jest przez ludzi, ktorzy nawet gdy sa profesorami to musza sie wykazywac bo jak nie to precz i dalej tylko zwykly doktor. Bo uczelnia oceni pana profesora przez pryzmat ile kasy, studentow i prestizu przyniosl a nie na podstawie tego czy ma habilitacje lub mianowanego profesora nadanego przez kolesi.
            • kagan.blox Otoz to! 07.02.11, 11:51
              1. Tylko barany polskie beda beczec, ze habilitacja jest niezbedna - nie jest i nigdy nie byla, zadna z niej weryfikacja wiedzy czy osiagniec ale mechanizmem kontroli plebsu przez wladcow (adiunktow przez profesure i innych "samodzielnych).
              2. Nauka w krajach, ktore maja sensowna organizacje i wyniki nie jest robiona przez samodzielnych baranow, ktorzy po zrobieniu habilitacji moga spokojnie czekac do emerytury. Robiona jest przez ludzi, ktorzy nawet gdy sa profesorami to musza sie wykazywac bo jak nie to precz i dalej tylko zwykly doktor. Bo uczelnia oceni pana profesora przez pryzmat ile kasy, studentow i prestizu przyniosl a nie na podstawie tego czy ma habilitacje lub mianowanego profesora nadanego przez kolesi.
              3. BRAWO "Gosciu" a doskonaly wpis!
              • feriband Re: Otoz to! 07.02.11, 13:38
                Drogi Kaganie! Po pierwsze, ths za sprawdzenie. Po drugie propozycja: załóżmy na facebooku ruch na rzecz nauki. Pierwszy postulat: Profesura rozliczana tak samo, jak tzw. haby i niesamodzielni. Z pracy i jej efektów, a nie z tytułów i stopni. Drugi postulat: habilitacje na śmietnik.
                • xylan Re: Otoz to! 07.02.11, 14:23
                  feriband napisał:
                  >... Drugi postulat: habilitacje na śmietnik.
                  Jak najbardziej:
                  wyborcza.pl/1,75515,8417907,Polskie_uczelnie_w_objeciach_sarmatyzmu.html
                • ajent.007 Re: Otoz to! POpieram! 07.02.11, 14:50
                  Prosze więc o kontakt na lech.keller@gmail.com.
                  Na Facebooka czasu nie mam, ale chetnie Ci pomoge!
                  PS: przed chwila zabanowano mi tu nicka "kagan.blox". Tyle z wolnoscia slowa w dzisiejszej Polsce...
        • Gość: bogdan balicki Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane IP: 148.81.175.* 07.02.11, 12:47
          Dobry, poczciwy profesor Inglot! Będę powtarzał jak mantrę - uni musi być zarządzane w określonym celu, a z realizacji tegoż rozliczane przez odpowiedni organ - w mojej opinii powinien to być jakiś szczebel administracj lokalnej - UWr pracuje przede wszystkim na opinię regionu i miasta. Póki co jest to organizacyjna ameba, na której rosną mchy i nikt, NIKT absolutnie nie jest w stanie jej zreformować. Czasem trzeba coś zburzyć, żeby móc budować.
          • feriband Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane 07.02.11, 13:28
            Gość portalu: bogdan balicki napisał(a): "Czasem trzeba coś zburzyć, żeby móc budować".

            OK, to zburzmy także przywileje profesury pierdzistołków i wprowadźmy opłaty za studia! Będzie konsekwentnie. Amen.
          • Gość: babkazwroclawia Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane IP: *.sip.mia.bellsouth.net 07.02.11, 21:03
            Bedzie wieksza mobilnosc w Europie dla studentow i pracownikow horyzonty sie poszerza jak juz do pewnego stopnia jest. Wiecej studentow zacznie wybierac studia za granica jak i prace, uczelnie Polskie albo sie wezma w garsc albo po czasie padna pod presja miedzynarodowej konkurencji. Albo jednego pieknego dnia ktos pewne uczlenie po prostu wykupi, zprywatyzuje, i zrobi z nich cos porzadnego, wydajneno, oferujacego konkurencyjne uslugi dydatkyczno naukowe dla studentow jak i pracownikow, ktorzy nie koniecznie beda obywatelami Polski. Jest wiele ludzi na swiecie ktorzy chcieliby skonczyc studia w Europie.
            • ajent.007 Re: Jednak dwa uniwersytety ale inaczej rozumiane 07.02.11, 21:07
              I tak więc proponowana przeze mnie reforma polskiej nauki musi być dziś, po tylu latach poważnych zaniedbań, radykalna, a więc i bolesna. Jednakże jej zaniechanie, czyli dalsze tolerowanie obecnego status quo, grozi kompletną zapaścią polskiej nauki, szczególnie, iż polscy studenci, zorientowawszy się w tragicznie niskim poziomie polskiego szkolnictwa wyższego, niedającemu swym absolwentom realnych szans powodzenia na rynku pracy, mogą zacząć masowo studiować za granicą (głównie w UE), co pozbawi polskie szkolnictwo wyższe racji swego istnienia (raison d'être).
              lech.keller@gmail.com
    • Gość: Fazil Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 08:56
      Przeciez to sa jaja, cała ta dyskusja. Zrozumcie:

      1) Potrzebna jest po to, żeby uzasadniac pozorowane dzialnia Kudryckiej
      2) Potrzebna jest po to, by we wroclawskim grajdole ktoś rozgrywał własne pilki
      3) Potrzebna jest po to, zeby stworzyc iluzję podmiotowosci: prawda jest taka, ze gdy profesura, adiunktura itp. tupnie nogą, to PO wycofa sie szybciutko ze swoich pomysłow.
      4) Potrzebna jest po to, żeby takie palanty jak wy mogły w swoich kanciapach czy gdzies tam ponarzekać na profesorów/adiunktow/rektorów/ naukowców w końcu: tak jak teraz tlum otumanionych kretynow narzeka na nauczycieli oraz ich rzekome przywileje.
      5) Potrzebna po to zatem, zebyście w swoim debiliźmie poczuli sie wazni.
      6) A sprawę załatwią (za was i dla siebie) jak zwykle ci, którym tak czy owak czyścicie buty. Czyli ci, którzy myśla, niezaleznie, czy jest Harvard, UniWroc czy Plac Solny.
      • daftcunt Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 10:20
        no wreszcie. ten wpis to jest to, co sam myślę. i co mam zamiar rozwinąć w publicystycznym tekście. ciekawe, czy GW mi to opublikuje?
      • feriband Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 10:53
        Gość portalu: Fazil napisał(a):

        > Przeciez to sa jaja .. A sprawę załatwią (za was i dla siebie) jak zwykle ci, którym tak czy owak czyścicie buty.
        O właśnie! Czyja będzie ta wiosna? Tych, co zawsze.
    • Gość: Adam Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.opera-mini.net 07.02.11, 17:29
      Emillex ma rację! Charioteer1 to jeden z trolli z forum "Doktorat - nauka - uczelnia". Należy go ignorować i przestrzec innych, żeby z nim nie dyskutowali. Widać z poprzednich wątków, jaki śmietnik zrobił z dyskusji.
      • charioteer1 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 17:44
        Az tyle roznych osobowosci Lecha Kellera aka kagana aka Lesiątka na mnie wrzeszczy? Pogadajcie se chlopaki ze soba. Wpadne do was wieczorem ;)
        • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 18:41
          Gdyby mi nie zablokowano logina "kagan.blox", to by nie bylo tu "ajent(a).077"!
        • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 18:45
          Dziecko, to ty cierpisz na rozdwojenie jaźni. Mylą ci się wrogowie, których robisz sobie wszędzie, gdzie się pojawisz? Więc zmiataj stąd, Czaruś, i obym cię więcej nie widział.
      • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 18:42
        Oto i nasz Charioter!
        • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 18:47
          A propos naszego Czarusia-Chariotera: nie wiesz, czym się zajmuje ten koleś albo na jakiej uczelni pracuje?
          • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 18:53
            A jak mu na imie i nazwisko?
            • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 19:03
              Nie wiem, dlatego się pytam.
              • Gość: kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 07.02.11, 20:10
                Szkoda...
                • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 22:26
                  A ty coś wiesz na jego temat? Dobrze by było rozszyfrować gościa, przynajmniej tak, jak "eeelę".
                  • charioteer1 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 22:53
                    Powodzenia chlopaki!!! Bawcie sie dobrze!!! Jak wam sie uda, funduje wam prawdziwa rozprawe przed prawdziwym sadem!!!
                    • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:13
                      Nie strasz Czaruś, bo gdybyś nie miał nic do ukrycia, to nie trząsłbyś tak gaciami na wieść, że cię rozpracowujemy. Proste.
                      • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 23:15
                        Koles robi pod siebie ze strachu, ze go rozpracujemy!
                        lech.keller@gmail.com
                        • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:16
                          Dokładnie. Boi się, bo wie, ile ma do ukrycia.
                          • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 23:44
                            On ma niewiele do ukrycia poza swym nazwiskiem. Bowiem dorobek naukowy, to w miedzynarodowej skali ma on nieistotnie rozniacy sie od ZERA... ;-)
                            • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 01:56
                              No, nie wiem. Już sam fakt, że grzeje d... na uczelnianym stołku z zerowym dorobkiem naukowym, świadczy, że jednak coś ma do ukrycia. A jakby się poszukało, z pewnością znalazłoby się dużo więcej.
                              • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 01:58
                                Szukajmy, a znajdziemy!
                    • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 23:14
                      Czekam na pozew!
                      Mozesz wyslac go na adres uczelni...
                      Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
                      Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
                      Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
                      www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
                      Email: lech.keller@gmail.com
                      • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:17
                        On tego pozwu nigdy nie wyśle, bo doskonale wie, że wtedy sam by poleciał. I na pewno nie do nieba.
                        • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 23:42
                          Oczywicie, ze w Polsce by wtedy z roboty wylecial. Ale moze zrobi jednak ten iscie samobojczy krok?
                          • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 01:59
                            Samobójcze kroki on cały czas robi. Tylko tego nie widzi. W końcu znajdzie się ktoś, kto wszystkie informacje, jakie zostawił w necie, poskłada do kupy i wtedy będzie płakał.
                    • eeela Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 20:52

                      > Powodzenia chlopaki!!! Bawcie sie dobrze!!! Jak wam sie uda, funduje wam prawdz
                      > iwa rozprawe przed prawdziwym sadem!!!

                      Jakby co, polecam się uwadze, też miałabym swoje do dodania ;-)
                      • zberez.niczek Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 21:17
                        Chcesz adres, aby wyslac tam pozew sądowy (summons)? To napisz na lech.keller@gmail.com!
                        My ci tu reklame medialna robimy, a ty chcesz gryzc reke, ktora cie karmi? Ladnie to tak, Pani Judyto (Doctor Judith)?
                      • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 21:39
                        eeela napisała:

                        > Jakby co, polecam się uwadze, też miałabym swoje do dodania ;-)

                        Niewątpliwie, zważywszy na fakt, że masz już blisko 24 tys. postów na różnych forach.

                        A co na to mieliby do dodania twoi przełożeni?
                        • zberez.niczek Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 23:02
                          No wlasnie...
                  • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 07.02.11, 23:12
                    Niewiele. Mniej niz o dalatacie czy adepcie...
                    • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:15
                      a co konkretnie? Warto poskładać tę układankę, a nuż coś wyjdzie?
                      • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 00:12
                        Tylko tyle, ze jest aktywny na wiadomym forum...
                        • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 02:01
                          Naprawdę nic nie napisał na swój temat ani nic nie da się wygooglać? Nie wierzę. Na pewno pozostawił jakieś ślady po sobie. Poszukaj w pamięci, znasz go lepiej niż ja. A wtedy weźmiemy się za gnojka i będzie płakał jak jego koleżanka z forum.
                          • ajent.007 Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 02:03
                            Nie mam na to czasu. Ale moze ty masz?
                            • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 02:44
                              Mam czas, ale słabo znam tego gościa. Podaj mi jakieś linki o nim, a ja poskładam to w kupę i razem spróbujemy go rozszyfrować. Wkrótce może nieźle się zdziwić.
                              • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 12:16
                                Chodzi ci o "charioteer"? Moze to dr. Witkowski z Bielska Bialej? P. trzeci link.
                                A moze pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Witkowski ?
                                Albo tez www.wz.pw.edu.pl/s26/pracownicy/emp57/tadeusz-witkowski ?
                                Polecam tez:www.youtube.com/user/charioteer1
                                www.weblearneng.com/charioteer/charioteer1
                                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,8725064,Dyktatura_szczescia.htmlPozdr.
                                lech.keller@gmail.com
                                • Gość: kagankłaman Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 12:37
                                  Lechu, a co powie doktor Gerry,jak się dowiesz, że twierdzisz publicznie, że pracujesz w kiepskiej jednostce??? (to zresztą go nie powinno dziwić, bo jednostka jest poniżej polskich uni), a co powie, jak się dowie, że publicznie twiedzisz, że masz w niej największy dorobek? może ci kazać przedstawić dzieła i obawiam się, że te parę tysięcy postów na forum GW nie wystarczy...
                                  • nowe.konto.kagana Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 13:59
                                    1. Nie doktor, a pelny profesor (Prof. Catedrático).
                                    2. Nigdzie nie PiSalem, ze UTAD, a szczegolnie CETRAD jest "kiepski". Wrecz przeciwnie, PiSalem wyraznie, ze UTAD, a szczegolnie CETRAD ma wyzszy poziom niz UWr i olbrzymia wiekszosc pozostalych polskich uniwerytetow.
                                    4. Stwierdzilem tylko, ze mam, i to wedlug Oficjalnej Oceny Pracownikow CETRAD, dorobek wiekszy niz niektorzy profesorowie. Co w tym zlego?
                                    3. Nie tacy jak ty juz na mnie donosili... Praktycznie cale forum doktorat-nauka uczelnia pisalo na mnie donosy do niego a nawet do Rektora UTAD!
                                    lech.keller@gmail.com
                                • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 15:20
                                  To już coś. Masz coś jeszcze na jego temat? Na jakiej podstawie przypuszczasz, że może to być Tadeusz Witkowski?
                                  • Gość: kaganekwianek Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:25
                                    jeśli to Witkowski, to ja bym Lechu na twoim miejscu nie zaczynał z nim, on zdemaskował już sporo TW, widzisz te nagłówki... Znany pieniacz internetowy tajnym współpracownikiem... Na kogo donosił troll z internetu itd... będzie ubaw, nie sądzisz? a przecież w IPN jest teczuszka...
                                    • Gość: emillex Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.11, 15:31
                                      Czy ja się pytałem ciebie, Czaruś? Tak wstydzisz się już swojego nicka "charioteer1", że musisz podszywać się pod... Kagana?
                                      • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:23
                                        Co ma nasz Czarus na sumnieniu, ze ciagle zmienia nicki?
                                    • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:28
                                      IPN to archiwum bezpieki, gdzie b. ubecy 'demaskuja' wrogow Braci K.
                                      • Gość: kaganek Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 16:36

                                        ks. Czajkowski też tak twierdził... a tu nagle... uważaj Krawczyk
                                        • zberez.niczek Re: Jedna baba drugiej babie... ? 08.02.11, 16:54
                                          Nie strasz, nie strasz, bo sie...
                                  • Gość: Kagan Re: Jedna baba drugiej babie... ? IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:31
                                    Oszolomstwo Generalne...
    • czterdziestyiczwarty Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie... 07.02.11, 17:53
      Reforme na uczelniach wyzszych powinno sie zaczac od likwidacji stopnia naukowego profesora.Najwyzszym stopniem naukowym powinien byc doktor ale powinno sie przy tym znacznie zaostrzyc zarowno kryteria oceny pracy doktorskiej jak i dopuszczania do studiow doktoranckich. "Profesor" powinien byc najwyzszym osiagalnym stanowiskiem w pionie naukowym , scisle uzaleznionym od poziomu dzialalnosci naukowej (wartosciowe publikacje w uznanych miedzynarodowych czasopismach naukowych; wspolpraca z liczacymi sie zagranicznymi osrodkami badawczymi; inspirowanie i prowadzenie nowatorskich projektow badawczych itp ) i korzysci zarowno materialnej jak i dla prestizu uczelni . W okresowej ocenie takiego profesora ( tak jak i osob zatrudnionych na stanowiskach adiunktow lub asystentow) znaczaca role powinna rowniez odgrywac jego umiejetnosc ksztalcenia nastepcow a poprzez nich rozwijania dziedziny w ktorej jest wybitnym (!) specjalista w skali miedzynarodowej.
      Administracja uczelni powinna zostac zweryfikowana pod katem kwalifikacji do wypelniania jej zadan jako sprawnego organizatora stosownych warunkow zarowno dla dzialalnosci dydaktycznej ( zadaniem dziekanow byloby biezace informowanie administracji o potrzebach , problemach i osiagnieciach wydzialow i spelnialiby oni funkcje doradcze wobec administracji uczelni np. co do dopuszczalnej ilosci przyjec na okreslony kierunek studiow - uiniezaleznic finanse uczelni od liczby studentow) jak i naukowej uczelni ( jednym z obowiazkow administracji byloby wspieranie w zdobywaniu sponsorow badan i zastosowania ich wynikow w np. gospodarce) - wyraznie trzeba zaakcentowac sluzebna role administracji wobec dzialanosci dydaktycznej jak i naukowej uczelni.
      • czterdziestyiczwarty Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 18:05
        Zapomnialem dodac ,ze zajmowanie stanowiska profesora,adiunkta czy tez asystenta nie powinno byc dozywotnie. Niewystarczajace wykonywanie czynnosci ,ktore uprzednio umozliwily awans powinno prowadzic w konsekwencji do utraty zajmowanego stanowiska na rzecz osob bardziej kompetentnych.
        Kryterium kompetencji powinno byc stosowane w podobny sposob wobec pracownikow administracji uczelni ( ach ,gdyby tak mozna rozciagnac te zasade na urzedy administracji panstwowej i inne dziedziny zycia).
        • ajent.007 Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 18:39
          Zalety bycia (chocby tylko) adiunktem na polskiej panstwowej wyzszej uczelni sa liczne:
          1. Posiadanie stalej pracy, a wiec unikniecie bezrobocia i tym samym degradcji spolecznej.
          2. Pobieranie stalej i pewnej pensji, co nie zawsze jest rzeczywistoscia w sektorze prywatnym.
          3. Oplacany ZUS, OFE i ubezpiecznie zdrowotne.
          4. Po oiagnieciu wieku emerytalnego - emerytura z ZUS i OFE.
          5. Dostep do uczelnianej biblioteki, stolowki etc.
          6. Czesto tez uniwersytecki adres e-mail oraz przynajmniej biurko z krzeslem na uczelni.
          7. Prestiz spleczny, wciaz (mimo wszystko) wysoki.
          8. Kontakt z mlodzieza, co, jak wiadomo, odmladza.
          9. Pewna praca z minimalna jej dyscyplina.
          10. Mozliwosc dorabiania do pensji.
          ITP. ITD.
          Stad chetnie obejme posade adiunkta na polskiej panstwowej wyzszej uczelni na miejce osoby, ktorej ta posada, z roznych wzgledow, nie odpowiada. Zaznaczam, ze mam doktorat z nauk politycznych, dwa razy magistra z ekonomii, i to wszystko z dobrych uniwersytetow, sporo publikacji ksiazkowych i innych (w tym na PoP) i dlugoletnia praktyke akademicka w Polsce oraz w Europie (UE) i Australii.
          Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Hons, Warsaw)
          lech.keller@gmail.com
          • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 18:56
            No to proszę bardzo. Skoro tyle zalet pan posiada i tyle zalet pan widzi w posadzie uniwersyteckiej proszę się zgłosić na jakiś konkurs, albo rozmawiać z szefami. To nie jest tak, że wszystko jest na uczelniach ustawiane.
            A propo - zbanowali (na kolejnym forum zreszta) kagana, to teraz odzywa się pod innym nickiem. I dalej bedzie trollował.
            • Gość: KAGAN Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.dsl.telepac.pt 07.02.11, 20:11
              Ciekawe, kto doniosl na Kagana?
              • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 20:18
                Ha, ha! Nie ja! Brzydzę się donosicielstwem i skarżypyctwem. Choć właśnie mnie to dotknęło we własnym zakładzie i to od osoby, która była przeze mnie promowana. Rozczarowanie wielkie, choć wiele lat pracy za mną wśród niezbyt lojalnych stosunków.
                • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 20:36
                  Tak tez myslalem...
            • Gość: Kagan Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.dsl.telepac.pt 07.02.11, 20:15
              Wyslalem na polskie panstwowe wyzsze uczelnie sporo podan, na ktore jednak (poza 1-2 wyjatkami) to praktycznie nigdy nie otrzymalem nawet odpowiedzi... A wymagania mam naprawde niskie, zas kwalifikacje wysokie...
              www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90lech.keller@gmail.com
              • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 20:20
                Owszem, kwalifikacje wysokie. Ale chyba to nie wszystko. nie obraź się.
                • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 20:35
                  Mam tez b. dobre opinie od szefow, kolegow i studentow (choc przyznaje, ze te ostatnie nie moga byc na ogol brane zbyt powaznie, gdyz zaleza one glownie od ocen, jakie wystawialem studentom).
                  Przez 'kwalifikcje' rozumiem bowiem nie tylko formalne wyksztalcenie, stopnie naukowe i staz pracy, ale tez tzw. soft skills (np. interpersonal). Uchodze w pracy za osobe spokojna i bezkonfliktowa, ktora raczej zmieni prace niz wejdzie w konflikt z szefami, kolegami czy studentami...
                  www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90lech.keller@gmail.com
                  • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 20:44
                    Wybacz, ale nie wyglądasz na osobę spokojną i nie wchodzącą w konflikt z nikim. Nie stosuj tu PJ. Musisz mieć jakieś wady, że cię nie chca zatrudnić.
                    Za mną zawsze chodziła praca, a nie ja za pracą.
                    • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 20:56
                      Wyżywam sie wirtualnie, a nie realnie. Stad ta ma aktywnosc forumowa.
                      I nie chca mnie zatrudnic tylko w Polsce. Na Zachodzie nie mam żadnych trudnosci z zatrudnieniem!
                      www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90 - lech.keller@gmail.com
                      • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 20:59
                        PS: Moja glowna wada jest to, ze mam australijski, a nie polski doktorat, i to z uniwesrytetu z pierwszej setki swiatowych rankingow oraz wiecej publikacji na PoP niz niejeden polski profesor...
                      • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 21:03
                        No to dlaczgo nie zatrudnisz się za granicą? Mógłbyś połączyć dwa w jednym.
                        • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 21:05
                          Przeciez pracuje za granica! Zauwazyles ten LINK ponizej? Ale czemu nie moge pracowac w Polsce?
                          www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90
                          lech.keller@gmail.com
                          • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 21:15
                            Zawsze moja ciotka na Florydzie (od 30stu lat i jej mąż doktor medycyny) chciała udzielać dobrych rad Polakom. Róbcie to, a nie tamto. Więc zawsze było do niej pytanie - czemu nie żyjesz w naszych warunkach?
                            Dlatego raczej zamilcz bo się nie znasz. Ile lat i jako kto pracowałeś dla polskich uczelni?
                            • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 21:30
                              Pracowalem dlugo w Polsce. Na SGPiSie jako asystent 2 lata, w IBS PAN a pozniej w IOZiDK jako informatyk jakies 5 lat, pozniej rok jako adiunkt na UMCSie i kilka lat jako Visiting Professor (projekt LAMA - w ramach programu unijnego "im. M. Curie") na USz. Ostatnio 5 lat jako adiunkt w lodzkiej AHE (d. WSHE). Tak wiec znam polskie realia nie gorzej od zachodnich...
                              A czemu nie żyję w polskich warunkach? Jak to juz pisalem - nie chca mnie tam zatrudnic, gdyz jestem za dobry jak na polskie uniwersyteckie realia. Mam np. zbyt dobry doktorat i za duzo publikacji w jezykach obcych.
                              Pozdr.
                              KAGAN
                              • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 07.02.11, 21:43
                                Acha! Ale mam znajomych, którzy byli wypędzeni z naszych uczelni na "zbytnią doskonałość" i radzą sobie na innych wydzialach, innych uczelni, które są naprawdę dobre i oni się realizują.
                                Takie wydziały/instytuty są w Polsce. I tam można mówić : "ciemność jest wokół. ale wokół mnie jest wolne miejsce" to parafraza szanowanego we Wrocławiu Orzecha.
                                • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 22:03
                                  Totez ja sobie zawsze jakos radzilem, i dzis tez jakos sobie radze (znow) na Zachodzie. Ale ostatnio zrobili u nas coroczna ocene pracownikow, i okazalo sie, ze mam wiecej punktow (glownie za publikacje) niz wiekszosc profesury... Licze jednak na to, ze mam tu 5-letni kontrakt, wiec chyba nie jestem dla nikogo zagrozeniem...
                                  Pozdr.
                                  KAGAN
                                  • Gość: kagamito Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.11, 23:16
                                    jak zwykle kłamiesz...

                                    POP odnotowuje 13 twoich prac (słownie trzynaście) i jeden cytat... zresztą sam zacytowałeś siebie... jak na faceta w twoim wieku to jest mizeria, nie umywasz się nawet do polskich adiunktów, a co dopiero - profesorów...
                                    co do osiągnięć, wskaż swoje artykuły z Listy Filadelfijskiej...
                                    no i nie musisz tu publicznie pisać, że pracujesz na marnej uczelni, gdzieś tak poniżej Uniwersytetu Rzeszowskiego...

                                    śnij dalej...
                                    • Gość: kga Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.11, 23:22
                                      Query: Lech Keller: all
                                      Summary: <<
                                      Papers: 13 Cites/paper: 0.08 h-index: 1 AWCR: 0.25
                                      Citations: 1 Cites/author: 1.00 g-index: 1 AW-index: 0.50
                                      Years: 17 Papers/author: 12.50 hc-index: 1 AWCRpA: 0.25
                                      Cites/year: 0.06 Authors/paper: 1.08 hI-index: 1.00 e-index: 0.00
                                      hI,norm: 1 hm-index: 1.00
                                      Query date: 2011-02-07

                                      Hirsch a=1.00, m=0.06
                                      Contemporary ac=1.00
                                      Cites/paper 0.08/0.0/0 (mean/median/mode)
                                      Authors/paper 1.08/1.0/1 (mean/median/mode)

                                      12 paper(s) with 1 author(s)
                                      1 paper(s) with 2 author(s)
                                      >>

                                      Cites,Authors,Title,Year,Source,Publisher,ArticleURL,CitesURL
                                      1,"L Keller","Competitiveness of Polish economy at the beginning of the 21st century: implications for economic policy",2008,"International Journal of Economic Policy in Emerging …","Inderscience","inderscience.metapress.com/index/hh6876544576k05u.pdf","http://scholar.google.com/scholar?cites=6605568053076293256&as_sdt=2005&sciodt=0,5&hl=en&num=100"
                                      0,"L Keller","Annotated and Cross-referenced Primary and Secondary Bibliography of Stanislaw Lem",2000,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                      0,"L Keller","LABOUR MARKET INSTITUTIONS IN THE TRANSITION COUNTRIES OF EUROPE AND THEIR INFLUENCE ON LABOUR MARKET PERFORMANCE",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:VRkI9AYcuAIJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller","The Political Science Fiction of the Strugatski Brothers",1997,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                      0,"L Keller…","Social Consequences of Unemployment in Poland 1990-1994",1995,"","Monash University, Slavic Section","",""
                                      0,"L Keller, Monash University. Faculty of Arts…","Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem",2000,"","Monash University","",""
                                      0,"L Keller-Krawczyk","MANUFACTURING INDUSTRY AS A MAJOR FACTOR OF LONG-TERM SUSTAINABLE ECONOMIC GROWTH",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:p61OdIJ7GsMJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller","Non-science fiction prose of Stanislaw Lem",2002,"The Soviet and post-Soviet Review","dialnet.unirioja.es","","74.125.155.132/scholar?q=cache:gAdUO05zX7wJ:scholar.google.com/+author:Lech+author:Keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller-Krawczyk","PROBLEM CYPRYJSKI W ŚWIETLE STARAŃ TURCJI O WEJŚCIE DO UNII EUROPEJSKIEJ",2008,"Stosunki Międzynarodowe-International Relations","CEEOL","","scholar.google.com/scholar?cluster=6840596887339328088&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller-Krawczyk","ROZDZIAŁ 14 CZYNNIKI POPRAWY KONKURENCYJNOŚCI UNII EUROPEJSKIEJ WOBEC CHIN, JAPONII I USA",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:1KjVxjVX4AAJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller","Annotated and cross-referenced primary and secondary bibliography of Stanisław Lem",2000,"","Polish Studies, Department of …","","scholar.google.com/scholar?cluster=8683570321554407777&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      0,"L Keller","LEM'S THEORY OF SCIENCE FICTION: STRUCTURES AND SOCIOLOGY OF THE GENRE",2003,"… and East European studies: journal of …","Dept. of Russian and Language …","",""
                                      0,"L Keller","Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994",1996,"","en.scientificcommons.org","","74.125.155.132/scholar?q=cache:lGBnQaM7u3wJ:scholar.google.com/+author:Lech+author:Keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      • Gość: Marlena Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:37
                                        A Ty jakim prawem wklejasz tu czyjś dorobek naukowy??? Jestem pewna, że sam masz dużo gorszy, bo inaczej nie ukrywałbyś się za anonimowym nickiem. Typowe akademickie "gierki", w których chodzi tylko o to, żeby kogoś zeszmacić, udupić, wyśmiać, zniszczyć etc. Wystawiają one jak najgorsze świadectwo przede wszystkim osobie, ktora posługuje się tego rodzaju chwytami poniżej pasa.
                                        • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 23:38
                                          Ja sie mego dorobku nie wstydze.
                                          lech.keller@gmail.com
                                      • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 23:37
                                        Zgoda. Ale:
                                        1. Jestem tylko skromnym odpowiednikiem adiunkta.
                                        2. Te dane sa mocno nieaktualne - koncza sie na roku 2008, a od tego czasu opublikowalem:
                                        1. Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem Saarbrücken: Lap Lambert Academic Publishing, 2010:
                                        Vol. I Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem
                                        Vol II Annotated and Cross-Referenced Primary and Secondary Bibliography of Stanisław Lem
                                        2. Otwarte Fundusze Emerytalne - zabezpieczenie na przyszłość czy piramida finansowa? In: Tomasz Bernat (Ed.) Teoretyczne i praktyczne aspekty funkcjonowania gospodarki Szczecin: Szczecin University, 2009
                                        3. With Shamseddin G. Gadziyev & Yuriy Bilan Transport Corridors of TRACECA: Realities and Perspectives In: Shamseddin G. Gadziyev, Dainora Grundey, Yurij Bilan & Bruno S. Sergi (Eds) Business Development and Markets in the European Economic Area Kyiv: Foundation of International Studies, 2009
                                        4. Employment Policy in the Times of Recession In: Journal of International Studies, No. 1, Vol. 2/2009 (R)
                                        5. Amerykański kryzys finansowy z początku XXI wieku: geneza i konsekwencje (American Financial Crisis of the Early 21st Century: Its Genesis and its Consequences) In: Stosunki Międzynarodowe (International Relations), Warszawa, Warsaw University, No. 3-4 (Vol. 42/2010)
                                        Pozdr.
                                        kagan
                                        • Gość: kaguś Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.11, 23:45
                                          1. punkt pierwszy możemy usunąć, to jest Books on demand (stąd ta cena), żaden poważny naukowiec nie wpisze tego do dorobku, jak widać, żadne prawdziwe wydawnictwo akademickie nie chciało wydać twojego dzieła, to o czymś świadczy...

                                          www.petlaczasu.pl/visions-future-in-writings/b00402056
                                          2. reszta to pisemka wydziałowe lub zbiory pokonferencyjne, w prawdziwej nauce się to nie liczy, nie ma tu nic międzynarodowego...

                                          śnij dalej...
                                          • Gość: Marlena Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:53
                                            Pochwal się swoim dorobkiem. Jestem pewna, że masz mniejszy. Potrafisz też walczyć z otwartą przyłbicą? Wątpię, zważywszy na fakt, że szkalujesz tę osobę nie tylko anonimowo, ale też co chwilę zmieniając nicki (łatwo to sprawdzić po IP).
                                            • Gość: kagoogle Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.11, 23:57
                                              jesteś gejowskim alter ego kagana?
                                            • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:10
                                              To pewnie jakis TROLL z forum DOKTORAT-NAUKA-UCZELNIA!
                                          • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:06
                                            1. Kazda ksiazka jest w kapitalizmie drukowana "on demand", a "na magazyn" to drukowano tylko w PRLu i ogolnie RWPG, 'dzieła' I sekretarzy.
                                            2. Nic nie ma? Sama publikacja w "Stosunkach Międzynarodowych" daje wedlug ministerialnej listy 9 punktów na 32 mozliwe.
                                            3. Pochwal sie wiec swym dorobkiem, anonimie tchorzliwie ukrywajacy sie za nickiem "kaguś". Ale tak z lista tytulow twych publikacji...
                                            • Gość: kaguniek Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 00:21
                                              to w Portugalii obowiązuje lista ministerialna?
                                              co do książek - kłamiesz...
                                              • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:32
                                                1. Tez, ale nieco inna. Moim glownym zmartwieniem jest to, ze jestem za dobry jak na adiunkta, a na awanse nie ma kasy ani etatow...
                                                2. Znow tylko "klamiesz", aby mi dokopac, bo ja, w odroznieniu od cibie, argumentuje MERYTORYCZNIE!
                                    • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 07.02.11, 23:52
                                      1. Ile razy mam tu udowadniac, ze to NIE jest autocytat?
                                      www.szie.hu/file/tti/archivum/Novak_Zsuzsanna_phd.pdf
                                      str. 84 i 101 cytuje z Lech Keller Competitiveness of Polish Economy at the Beginning of the 21st Century: Implications for Economic Policy In: International Journal of Economic Policy in Emerging Economies No.2, Vol. 1/2008
                                      2. Mam wiecej publikacji uznawanych miedzynarodowo niz olbrzymia wiekszosc polskich profesorow z mej dziedziny.
                                      3. Moja uczelnia nie jest gorsza niz UWr i olbrzymia wiekszosc polsich uniwersytetow.
                                      4. A jaki jest TWOJ dorobek, kagamito? Podaj liste swych publikacji, jesli je masz!
                                      lech.keller@gmail.com
                                      • Gość: kaguś Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 07.02.11, 23:56
                                        kłamiesz, każdy może kliknąć...

                                        1,"L Keller","Competitiveness of Polish economy at the beginning of the 21st century: implications for economic policy",2008,"International Journal of Economic Policy in Emerging …","Inderscience","inderscience.metapress.com/index/hh6876544576k05u.pdf","scholar.google.com/scholar?cites=6605568053076293256&as_sdt=2005&sciodt=0,5&hl=en&num=100"
                                        • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:08
                                          Zajżyj wiec na PoP!
                                          • Gość: kganek Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 00:23
                                            masz POP wklejone niżej, kłamiesz...
                                            • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:30
                                              Query: lech keller: all
                                              Summary: <<
                                              Papers: 13 Cites/paper: 0.08 h-index: 1 AWCR: 0.25
                                              Citations: 1 Cites/author: 1.00 g-index: 1 AW-index: 0.50
                                              Years: 17 Papers/author: 12.50 hc-index: 1 AWCRpA: 0.25
                                              Cites/year: 0.06 Authors/paper: 1.08 hI-index: 1.00 e-index: 0.00
                                              hI,norm: 1 hm-index: 1.00
                                              Query date: 2011-02-07

                                              Hirsch a=1.00, m=0.06
                                              Contemporary ac=1.00
                                              Cites/paper 0.08/0.0/0 (mean/median/mode)
                                              Authors/paper 1.08/1.0/1 (mean/median/mode)

                                              12 paper(s) with 1 author(s)
                                              1 paper(s) with 2 author(s)
                                              >>

                                              Cites,Authors,Title,Year,Source,Publisher,ArticleURL,CitesURL
                                              1,"L Keller","Competitiveness of Polish economy at the beginning of the 21st century: implications for economic policy",2008,"International Journal of Economic Policy in Emerging …","Inderscience","inderscience.metapress.com/index/hh6876544576k05u.pdf","http://scholar.google.com/scholar?cites=6605568053076293256&as_sdt=2005&sciodt=0,5&hl=en&num=100"
                                              0,"L Keller","Annotated and Cross-referenced Primary and Secondary Bibliography of Stanislaw Lem",2000,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                              0,"L Keller","LABOUR MARKET INSTITUTIONS IN THE TRANSITION COUNTRIES OF EUROPE AND THEIR INFLUENCE ON LABOUR MARKET PERFORMANCE",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:VRkI9AYcuAIJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller","The Political Science Fiction of the Strugatski Brothers",1997,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                              0,"L Keller…","Social Consequences of Unemployment in Poland 1990-1994",1995,"","Monash University, Slavic Section","",""
                                              0,"L Keller, Monash University. Faculty of Arts…","Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem",2000,"","Monash University","",""
                                              0,"L Keller-Krawczyk","MANUFACTURING INDUSTRY AS A MAJOR FACTOR OF LONG-TERM SUSTAINABLE ECONOMIC GROWTH",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:p61OdIJ7GsMJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller","Non-science fiction prose of Stanislaw Lem",2002,"The Soviet and post-Soviet Review","dialnet.unirioja.es","","74.125.155.132/scholar?q=cache:gAdUO05zX7wJ:scholar.google.com/+author:lech+author:keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller-Krawczyk","PROBLEM CYPRYJSKI W ŚWIETLE STARAŃ TURCJI O WEJŚCIE DO UNII EUROPEJSKIEJ",2008,"Stosunki Międzynarodowe-International Relations","CEEOL","","scholar.google.com/scholar?cluster=6840596887339328088&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller-Krawczyk","ROZDZIAŁ 14 CZYNNIKI POPRAWY KONKURENCYJNOŚCI UNII EUROPEJSKIEJ WOBEC CHIN, JAPONII I USA",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:1KjVxjVX4AAJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller","Annotated and cross-referenced primary and secondary bibliography of Stanisław Lem",2000,"","Polish Studies, Department of …","","scholar.google.com/scholar?cluster=8683570321554407777&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                              0,"L Keller","LEM'S THEORY OF SCIENCE FICTION: STRUCTURES AND SOCIOLOGY OF THE GENRE",2003,"… and East European studies: journal of …","Dept. of Russian and Language …","",""
                                              0,"L Keller","Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994",1996,"","en.scientificcommons.org","","74.125.155.132/scholar?q=cache:lGBnQaM7u3wJ:scholar.google.com/+author:lech+author:keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                      • Gość: Opos Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.183.168.17.dsl.dynamic.eranet.pl 08.02.11, 00:42
                                        No to ile konkretnie masz tych publikacji i ile jest na LF i ijaki mają Im. F.? itd. itp.
                                        • ajent.007 Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 00:52
                                          Według PoP jak poniżej, a do innych podobnych baz danych nie mam niestety dostępu.
                                          Query: lech keller: all
                                          Summary: <<
                                          Papers: 13 Cites/paper: 0.08 h-index: 1 AWCR: 0.25
                                          Citations: 1 Cites/author: 1.00 g-index: 1 AW-index: 0.50
                                          Years: 17 Papers/author: 12.50 hc-index: 1 AWCRpA: 0.25
                                          Cites/year: 0.06 Authors/paper: 1.08 hI-index: 1.00 e-index: 0.00
                                          hI,norm: 1 hm-index: 1.00
                                          Query date: 2011-02-07

                                          Hirsch a=1.00, m=0.06
                                          Contemporary ac=1.00
                                          Cites/paper 0.08/0.0/0 (mean/median/mode)
                                          Authors/paper 1.08/1.0/1 (mean/median/mode)

                                          12 paper(s) with 1 author(s)
                                          1 paper(s) with 2 author(s)
                                          >>

                                          Cites,Authors,Title,Year,Source,Publisher,ArticleURL,CitesURL
                                          1,"L Keller","Competitiveness of Polish economy at the beginning of the 21st century: implications for economic policy",2008,"International Journal of Economic Policy in Emerging …","Inderscience","inderscience.metapress.com/index/hh6876544576k05u.pdf","http://scholar.google.com/scholar?cites=6605568053076293256&as_sdt=2005&sciodt=0,5&hl=en&num=100"
                                          0,"L Keller","Annotated and Cross-referenced Primary and Secondary Bibliography of Stanislaw Lem",2000,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                          0,"L Keller","LABOUR MARKET INSTITUTIONS IN THE TRANSITION COUNTRIES OF EUROPE AND THEIR INFLUENCE ON LABOUR MARKET PERFORMANCE",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:VRkI9AYcuAIJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller","The Political Science Fiction of the Strugatski Brothers",1997,"","Monash University, Polish Studies, …","",""
                                          0,"L Keller…","Social Consequences of Unemployment in Poland 1990-1994",1995,"","Monash University, Slavic Section","",""
                                          0,"L Keller, Monash University. Faculty of Arts…","Visions of the Future in the Writings of Stanisław Lem",2000,"","Monash University","",""
                                          0,"L Keller-Krawczyk","MANUFACTURING INDUSTRY AS A MAJOR FACTOR OF LONG-TERM SUSTAINABLE ECONOMIC GROWTH",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:p61OdIJ7GsMJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller","Non-science fiction prose of Stanislaw Lem",2002,"The Soviet and post-Soviet Review","dialnet.unirioja.es","","74.125.155.132/scholar?q=cache:gAdUO05zX7wJ:scholar.google.com/+author:lech+author:keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller-Krawczyk","PROBLEM CYPRYJSKI W ŚWIETLE STARAŃ TURCJI O WEJŚCIE DO UNII EUROPEJSKIEJ",2008,"Stosunki Międzynarodowe-International Relations","CEEOL","","scholar.google.com/scholar?cluster=6840596887339328088&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller-Krawczyk","ROZDZIAŁ 14 CZYNNIKI POPRAWY KONKURENCYJNOŚCI UNII EUROPEJSKIEJ WOBEC CHIN, JAPONII I USA",0,"mikro.univ.szczecin.pl","","","scholar.google.com/scholar?q=related:1KjVxjVX4AAJ:scholar.google.com/&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller","Annotated and cross-referenced primary and secondary bibliography of Stanisław Lem",2000,"","Polish Studies, Department of …","","scholar.google.com/scholar?cluster=8683570321554407777&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          0,"L Keller","LEM'S THEORY OF SCIENCE FICTION: STRUCTURES AND SOCIOLOGY OF THE GENRE",2003,"… and East European studies: journal of …","Dept. of Russian and Language …","",""
                                          0,"L Keller","Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994",1996,"","en.scientificcommons.org","","74.125.155.132/scholar?q=cache:lGBnQaM7u3wJ:scholar.google.com/+author:lech+author:keller&hl=en&num=100&as_sdt=0,5"
                                          • Gość: kaguś Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 09:37
                                            no więc podajesz dokładnie to, co ja podałem, jest to zerowy dorobek... kliknięcie przy pierwszej pozycji przeniesie na autocytat...
                                            kłamałeś, jak zwykle...
                                            bawcie się chłopcy dobrze, jakaś piękna chemia jest między wami, wiosna w sercach i internecie ;-)))
                                            • Gość: Kagan Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 12:00
                                              Znow powtarzasz brednie o autocytacie.Jeszcze raz odsylam wiec do: www.szie.hu/file/tti/archivum/Novak_Zsuzsanna_phd.pdf
                                              Strony 84, 101 i 153.
                                              Znow jestes niewiarygodny, TROLLU z forum DOKTORAT-NAUKA-UCZELNIA!
                                              • Gość: kaganekkłamanek Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 12:22
                                                żałosne, ty nie wiesz nic o nauce, czy masz nadzieję, że czytający cię nie wiedzą?, mówiliśmy o POP, pamiętasz?

                                                fakt, że dopadłeś w necie czyjąś niepublikowaną pracę doktorską, powstałą na Wegrzech gdzie raz cię cytują, świadczy raczej o tym,że nikt cię nie cytuje, a więc o tym, że nie istniejesz, a twoje przechwałki to puste kłamstwa...

                                                śnij dalej, a twój chłopak jeszcze nie działa na forum?
                                                • nowe.konto.kagana Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 14:04
                                                  Jesli na PoP jest cytowanie, to znaczy ze ono obiektywnie istnieje. A ta praca doktorska jest jak najbardziej naukowa publikacja i zostala ona opublikowana - elektronicznie, ale mamy dzis przeciez XXI wiek.
                                                  I pamietajcie czytelnicy tego postu: NIE KARMIC TROLLA!
                                                  lech.keller@gmial.com
                                                  • nowe.konto.kagana Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 14:04
                                                    Mialo byc oczywiscie lech.keller@gmail.com
                                                  • Gość: kagankłamczuszek Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 14:21
                                                    ale każdy sobie może sprawdzić, że cytowanie na POP jest autocytowaniem Keller musiał zacytować Kellera, by mieć h = 1, po kilkudziesięciu latach badań, żenada
                                                  • zbereznick Re: Zalety posady na uniwerku 08.02.11, 14:59
                                                    1. Odwoluje sie po raz n-ty do:
                                                    gentoo-blog.de/wp-content/uploads/2009/02/please-do-not-feed-the-troll.jpg
                                                    2. A jakie ty masz, zalosny trollu, osiagniecia naukowe?
                                                  • Gość: kagankłamczuszek Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.ip.netia.com.pl 08.02.11, 15:04
                                                    1. może odwołałbyś się do argumentów? wykazałem ci tyle razy oszustwo, a ty zamiast dowodów, wklejasz tu obrazki...
                                                    2. ale ja, w przeciwieństwie do ciebie, nie oszukuję na forach, pisząc o swoich osiągnięciach, dlatego też nie ma potrzeby mówienia o nich...

                                                    może byś się zabrał do roboty? napisał coś? dr Gerry nie będzie zadowolony i znów wylecisz... bo byłeś za dobry ;-)
                                                  • Gość: Kagan Re: Zalety posady na uniwerku IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:36
                                                    1. Ile razy mam wklejac linki do publikacji, ktore mnie cytuja i liste mych publikacji z PoP?
                                                    2. Nie jestes pierwszy, ktorzy pisze do Portugalii donosy na mnie. Robila to eeela, robil dalata i wiele im podobnych TROLLI.
      • ajent.007 Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 18:40
        POpieram i PoDPisuje sie pod tezami kol. 44!
    • socyal.102 Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie... 07.02.11, 22:45
      Dla jasności: jestem od 3. lat profesorem „belwederskim”, od 1986 r. (jako prosty doktor) „półtoraetatowcem”, od 1996 – dwu- a od 2001 „trójetatowcem”. Habilitację zrobiłem w 1997 co oznacza, że kolejne „stopnie i tytuły” osiągałem jako „wieloetatowiec”. Moja wieloetatowość jest realizowana wyłącznie w uczelniach państwowych. Jestem przykładem wieloetatowości czyli wg. minister Kudryckiej „całego zła” polskiej nauki. Niniejszy tekst jest więc na pewno stronniczy i Szanowny Czytelnik winien to wziąć pod uwagę. A teraz ad rem.
      Wprowadzana w nowej wersji ustawy przez min Kudrycką, zasada „jednoetatowości” jest, w mojej opinii, naruszeniem elementarnych praw ludzkich i obywatelskich. Relacja między pracodawcą a pracobiorcą powinna zapewniać elementarną równość praw. Pracodawca może, w umowie o pracę, precyzyjnie określić zakres wymagań i obowiązków pracobiorcy, ale owe wymagania i obowiązki mogą/powinny dotyczyć tylko tego, co dotyczy pracy, a nie tego, co pracobiorca może „przed” i „po” pracy. To, co wolno „przed” i „po” powinno określać tylko prawo karne i etyka, ale nie pracodawca. Pracodawca może, oczywiście, wymagać, sprawdzać i egzekwować czy pracobiorca przystępuje do pracy w „stanie optymalnym” (nie pijany, nie śpiący, nie zmęczony, nawet - przygotowany merytorycznie itp.), może również zawrzeć w umowie klauzulę o niepodejmowaniu pracy „konkurencyjnej”. Ale wszystko to powinien móc kontrolować tylko „tu i teraz” (poprzez stosowanie np. testów trzeźwości, „wypoczęcia lub niezmęczenia”, merytorycznego przygotowania itp.) a nie poprzez ograniczanie wolności pracownika, jakim jest „zakaz dodatkowego zatrudnienia bez zgody pracodawcy”. Jeśli pracownik stawiający się do pracy jest „trzeźwy, wypoczęty, umotywowany itp.” w stopniu określonym w umowie pracy (zgodnej z obowiązującym prawem pracy) i zgodnym z (ewentualną) diagnozą (alkomat, testy, wywiad, rewizja osobista itp.) dopuszczoną prawem pracy WARA PRACODAWCY OD TEGO CO ROBIŁ WCZEŚNIEJ I CO BĘDZIE ROBIŁ PÓŹNIEJ PRACOBIORCA. Pracobiorca mógł być „na rybach”, „na dziwkach”, „na wódce” lub w innej pracy. Jego sprawa i problem jeśli tylko w momencie stawienia się do pracy wykazuje wymaganą przez pracodawcę „gotowość i sprawność”, którą pracodawca może zmierzyć „tu i teraz” a nie za pośrednictwem różnej maści szpiegów i donosicieli (panie dyrektorze Kowalski niby to „na baloniku” trzeźwy, ale przez pół nocy to były „wino, kobiety i śpiew”, „niby przygotowany, ale do trzeciej nad ranem czytał „kryminały” i oglądał „pornosy” zamiast przejrzeć notatki z „Dialogów” Platona do dzisiejszego wykładu dla I. roku” ).
      Ponoć „liberalizm” dopuszcza wolność i wstępną równość szans wszystkich ale jednocześnie zakłada istotne zróżnicowane możliwości poszczególnych jednostek? Ma się to, wedle liberałów, „przekładać”- głównie owo zróżnicowanie - na obiektywne osiągnięcia, przede wszystkim finansowe. Dlatego, że - tłumaczy myśl liberalna - dr Kulczyk ma inne możliwości, czytaj talent, to i ma inną kwotę na koncie niż np. obdarzony mniejszym talentem prof. Abecadłowski. Zgodnie z tym, nie ma znaczenia czy osoba X zdająca celująco egzamin „na urzędnika państwowego” lub „celująco wypadająca” w konkursie na prezesa wielkiego banku tydzień poprzedzający konkurs spędziła na „pracy i modlitwie” czy „na kartach i dziwkach”. Liczy się wynik, osiągnięty bez (merytorycznych) „kantów” jak ściąganie, nepotyzm, łapówka. Wybitnie utalentowany (a może tylko odporny) może wypaść „celująco” również po spędzeniu ostatniego tygodnia „na kartach i wódce”. I przy podejmowaniu decyzji (ocenianiu) konkretnego „Kowalskiego” nie powinno mieć znaczenia to, że „skądinąd” (np. ze statystyki) wiadomo, że ci, którzy wolne chwile spędzają głównie „na kartach i dziwkach” zazwyczaj wypadają gorzej w „testach na urzędnika państwowego” niż ci, którzy czas wolny spędzają na „pracy i modlitwie”. Podobnie jak skazujące wyroki sądowe w procesie o pedofilię nie mogą bazować na ogólnej (nawet statystycznie potwierdzonej) wiedzy głoszącej, że osobniki cechujące się tak „kacapskimi mordami” jak niżej podpisany mają inklinacje pedofilskie, ale na twardych faktach, dowodzących że ten właśnie osobnik (z „kacapską mordą” lub „inteligenckim obliczem”) dopuścił się zarzucanego mu czynu, tak i ocena pracownika powinna opierać się nie na „powszechnie znanych przekonaniach” (nawet potwierdzonych statystyką) głoszących, że „wieloetatowy gorzej pracują” ale na jednoznacznych kryteriach, pozwalających rozstrzygnąć czy osoba X (niezależnie od tego czy „wielo” czy „zeroetatowa”) spełnia, czy nie wymagania zawarte w umowie o pracę.
      Dlaczego więc w nowej ustawie o szkole wyższej ma mieć znacznie, jak wykładowca spędza „czas wolny”. Pracując u innego pracodawcy, „na rybach”, czy „na dziwkach”? I dlaczego akurat „druga praca” ma być dyskryminowana? Czym, prawnie i z perspektywy „gotowości do pracy”, ta „druga praca” jest gorsza od „bycia na dziwkach” czy „na rybach”? Czy chcielibyśmy aby ostateczne oceny matur i egzaminów państwowych zastąpiono informacjami o tym, jak dużo i intensywnie „uczyli się” lub „leniuchowali” oceniani kandydaci? Czy zgodzimy się bez buntu na to, aby uprzednia zgoda pracodawcy warunkowała nasze ćwiczenia na siłowni, wyprawy na wędrówki po górach czy lektury z zakresu archeologii (jeśli akurat jesteśmy inżynierem budownictwa)? A taki właśnie jest głębszy sens nowej ustawy. Daje pracodawcy realną możliwość decydowania o tym, jak pracownik ma spędzać tzw. „czas wolny” (nie wolno w tym czasie pracować, jeśli pracodawca sobie tego nie życzy). Zakłada ona ponadto, że każdy kto jest „wieloetatowcem” pracuje gorzej niż „jednoetatowiec” (nawet gdy jednoetatowiec cały czas wolny spędza „na wódce i dziwkach”?) . Zgodne to ze zdrowym rozsądkiem, a (z pozoru) również logiczne, ale poprosiłbym o precyzyjniejsze dowody i udowodnienie, że nie jest to forma niedopuszczalnego „rasizmu”. Nawet w rasistowskich Stanach Zjednoczonych nie wolno (w świetle prawa) zakładać na podstawie koloru skóry, wieku, płci i miejsca zamieszkania że ktoś popełni przestępstwo lub wykroczenie, chociaż statystyki niezbicie dowodzą, że prawdopodobieństwo, popełnienia przestępstwa/wykroczenia jest wielokrotnie większe gdy ów ktoś jest afroamerykaninem, młodym mężczyzną mieszkającym w Bronxie niż gdy jest kobietą, białą, anglosaskiego pochodzenia, 50-letnią protestantką zamieszkałą na kampusie Uniwersytetu Harvard. Argumentacja i uzasadnienie dla wprowadzenia w Ustawie zakazu wieloetatowości bazuje jednak na takich stereotypach: wieloetatowiec musi być „gorszy” od jednoetatowa, tak jak 19. letni afroamerykanin płci męskiej jest bardziej skłonny do wykroczeń niż biała, anglosaska 50-latka. Nie twierdzę, że jestem „wiceinsteinem”, ale mogę udowodnić, że w „moim” instytucie, w swojej „klasie starszeństwa” (dr hab. i prof. dr hab.), gdy idzie o „wkład” do parametrycznej oceny jednostki jestem najlepszym „dostarczycielem punktów”. W ostatnich latach wyprzedził mnie wprawdzie mój doktorant, aktualnie doktor, ale to chyba też – w jakimś stopniu – powinno mi się liczyć „za zasługę”; wszak „odkryłem” go i „odchowałem
      • ajent.007 Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 23:29
        1. Czemu sie kryjesz pod anonimwym nickiem?
        2. Należy wprowadzić ostre ograniczenia w wieloetatowości, gdyż PO PROSTU nie jest dzis fizycznie możliwe prowadzenie wysokiej jakości działalności naukowej i dydaktycznej na więcej niż jednej uczelni i na więcej niż jednym etacie.
        PONADTO:
        I. Mamy w Polsce nadmierną ilość studentów w stosunku do ilości i jakości kadry naukowo-dydaktycznej, powodująca drastyczny spadek jakości wykształcenia absolwentów polskich wyższych uczelni.
        Podczas gdy w roku 1938 mieliśmy w Polsce (przy zbliżonej ilości ludności) mniej niż 50 tysięcy studentów, to dziś mamy ich prawie 2 miliony (w roku akademickim 2008/2009 mieliśmy dokładnie 1.927.762 studentów i 32.494 doktorantów). W latach 1936-1937 nadano w Polsce tylko 26 tytułów doktora, a w samym tylko roku 2008 nadano w Polsce doktoraty aż 5427 osobom, zaś 941 osób otrzymało w tymże roku habilitacje a 369 tytuły profesorskie. Ta inflacja tytułów doprowadzi niedługo do sytuacji, gdy przedwojenna (a nawet i PRLowska) matura będzie miała wyższy poziom niż obecny doktorat.

        II. Wielkim problemem polskiej nauki jest też istnienie habilitacji, tego przeżytku epoki PRLu, która jest z definicji niekompatybilna z systemem hierarchii akademickiej w krajach z najlepszymi uniwersytetami i powodująca, iż w Polsce zamiast robić badania, robi się habilitację. Zakłada się tu bowiem, iż bez habilitacji nie jest możliwa racjonalna selekcja pracowników naukowych na pracowników niesamodzielnych, to jest nieposiadających habilitacji i na pracowników samodzielnych, czyli habilitowanych. Habilitacja jest dziś w Polsce jak dawniej nobilitacja: jest sitem, które ma ostatecznie odsiewać tzw. plewy, np. osobników z nizin społecznych, którzy tak czy inaczej wciąż próbują się wślizgnąć w szeregi polskiej profesury (czyli inaczej współczesnej neo-arystokracji).
        Stąd też należy, i to jak najszybciej, zlikwidować habilitację, jako niekompatybilną ze standardami światowej nauki i uniemożliwiającą zatrudnienie w Polsce najlepszych uczonych, w tym także Noblistów, a jednocześnie postuluję aby zweryfikować uprzednio nadane doktoraty i podwyższyć wymogi ich uzyskiwania. Innymi słowy, habilitacja powinna zostać zastąpiona międzynarodowym konkursem na stanowisko profesora nadzwyczajnego bądź docenta (Żylicz 2004 str. 677). Wymaga to oczywiście wyższych wymogów przy nadawaniu stopnia doktora. Jest tu więc miejsce co najmniej jedną zagraniczną recenzję, obowiązek publikacji w czasopiśmie o obiegu światowym itp. Nie ma co się też martwić spodziewanym spadkiem ilości doktoratów, wywołanym owymi zwiększonymi wymogami, gdyż lepiej jest mieć w Polsce kilkadziesiąt doktoratów na rok, ale dobrych, niż, jak dziś, tysiące, ale w praktyce (na ogół) nic nie wartych. Warto tu też wspomnieć, iż według danych MNiSW, aż 64% osób uzyskuje w Polsce stopień doktora habilitowanego po ukończeniu 45 roku życia. Jest kolejny silny argument za zniesieniem habilitacji. Pamiętajmy bowiem, iż przeciętny polski uczony, zanim osiągnie samodzielność, to swój najbardziej twórczy okres ma już dawno za sobą.

        II Drugi ważny problem polskiej nauki to istnienie państwowej („belwederskiej”) profesury. Tak jak habilitacja jest dziś w Polsce przyjęciem w ekskluzywne grono tzw. szlachty akademickiej, tak mianowanie naukowca na profesora przez Prezydenta RP jest przyjęciem owego naukowca w jeszcze bardziej ekskluzywne grono tzw. akademickiej arystokracji. Zakłada się tu milcząco, iż bez tej państwowej profesury to nie mielibyśmy elity polskiej nauki, tego crème de la crème polskiej nauki. Przyjmuje się także, iż tylko osoba mianowana przez najwyższą władzę państwową może decydować o przyszłości polskiej nauki. Dla polskiego uczonego otrzymanie dyplomu profesora „belwederskiego” jest dziś głównym celem w życiu. Zakłada się bowiem, iż jakże puste i niepełne musi być życie naukowca w krajach, w których nie ma ani habilitacji, ani też państwowej profesury, gdyż tam praktycznie każdy świeżo upieczony doktor może zostać profesorem i promować nowych doktorów.
        Stąd też nalezy wreszcie zlikwidować te dożywotnie, belwederskie profesury, jako relikt (przeżytek) feudalizmu i lat PRLu, gdyż po ich nadaniu nie ma już żadnej motywacji do dalszego rozwoju naukowego (zapewniona praca a później wysoka emerytura). Likwidacja obecnej procedury nadawania tytułu profesora przez Prezydenta RP jest niezbędna, gdyż jest tytuł ten wyraźnym przeżytkiem feudalno-„komunistycznym”. Nigdzie bowiem na swiecie, gdzie nauka stoi wysoko, nie ma dożywotnich, państwowych tytułów profesorskich. To właśnie ci „belwederscy” profesorzy są głównymi winnymi zapaści polskiej nauki. Taka profesura to zresztą przeżytek, jak to już napisałem, feudalno-„komunistyczny”. Zniechęca ona do dalszej pracy nad sobą, a zachęca tylko do nieróbstwa, gdyż taki profesor to dziś istna “święta krowa”, a na takowe nie ma po prostu miejsca w nowoczesnym państwie.

        Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw)
        Researcher, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD)
        Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal
        www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90lech.keller@gmail.com
        • Gość: Marlena Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 23:35
          ajent.007 napisała:

          > 1. Czemu sie kryjesz pod anonimwym nickiem?

          To prawda, najłatwiej kogoś krytykować, samemu zachowując anonimowość. Jestem pewna, że ta osoba, wklejająca na forum czyjś dorobek naukowy, sama ma dużo gorszy. Typowe akademickie "gierki", w których chodzi tylko o to, żeby kogoś zeszmacić, udupić, wyśmiać, zniszczyć etc. Wystawiają one jak najgorsze świadectwo przede wszystkim osobie, ktora posługuje się tego rodzaju chwytami poniżej pasa.
          • ajent.007 Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie 07.02.11, 23:40
            Ja sie nie kryje z mym dorobkiem. Bedac w hierarchii akademickiej tylko powyzej asystentow i lektorow, mam miedzynarodowy dorobek naukowy wiekszy niz wiekszosc polskich profesorow, a mimo to nie moge znalezc pracy w Polsce.
            lech.keller@gmail.com
        • Gość: Socyal Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.awf.wroc.pl 08.02.11, 12:57
          Czemu się kryję za nickiem? Bo wolę być anonimowy na czymś takim, jak forum. Skąd Pan ma tę wiedzę, że się "nie da"? Bo Pan nie potrafi? A mieć ponad 200 "nadgodzin" w "macierzystej" uczelni to "się da"? A przecież do tego doprowadzi ta "likwidacja wieloetatowości"
          • nowe.konto.kagana Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie? 08.02.11, 13:51
            1. Co masz do ukrycia, 'Socyal', ze sie kryjesz za anonimowym nickiem? Jakie kretactwa? Moze jakies wyroki w sprawach karnych? Moze zalegasz z alimentami?
            2. A co do pensum: powinno byc ono ustalone na max 200 godzin na rok na wszystkich wyzszych uczelniach, na ktorych pracuje dany pracownik naukowo-dydaktyczny. Wiecej sie po prostu fizycznie nie da wykonac, bez radykalnej obnizki jakosci tych zajec i bez rezygnacji z jakiejkolwiek dzialalnosci naukowej!
            lech.keller@gmail.com
        • Gość: prof. zw. dr hab. Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.11, 15:32
          Ty Keller ze swoimi wypocinami możesz mi skoczyć. Weź ty się chłopie za jakąś robotę zamiast bredzić w kółko to samo na kolejnych wątkach. A może po prostu weź prysznic, relanium i udaj się biegiem do najbliższej kliniki psychiatrycznej.
          • Gość: Kagan Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.dsl.telepac.pt 08.02.11, 16:22
            O, jakis profesor z Wrocławia sie odezwal:
            prof. zw. dr hab. napisał: Ty Keller ze swoimi wypocinami możesz mi skoczyć. Weź ty się chłopie za jakąś robotę zamiast bredzić w kółko to samo na kolejnych wątkach. A może po prostu weź prysznic, relanium i udaj się biegiem do najbliższej kliniki psychiatrycznej.
            • Gość: prof. zw.dr hab. Re: Zawsze może być lepsze jutro na Uniwersytecie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.02.11, 19:41
              A co? Zła rada? Spróbuj, może pomóc! Niczym nie ryzykujesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka