Dodaj do ulubionych

Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medycznej

14.04.11, 23:13
Czyli dupki z Miodowej mogą Andrzejakowi naskoczyć? Do tej pory zawsze byli mocni w pyskowaniu i tak im widać już zostało. Jaj zawsze brakowało, kiedy trzeba było podjąć jakąś konkretną decyzję. Naprawdę nie wiem, kto jest najśmieszniejszy, bo granice śmieszności przekroczyli już wszyscy.
Obserwuj wątek
    • Gość: babkazwroclawia Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.sip.mia.bellsouth.net 14.04.11, 23:39
      Szczegolnie ta gazeta. Szczegolnie Adam D. i Rafal D. (dupek) Szczegolnie ich koledzy. Szczegolnie Sapilak i Fedak jak i Obojski i ich cale plemiono w kturym takze jest Klinger. Pod wplywem swojej paranoji i slepej ambicji wzieli swoja wojne o wladze, takze na studentki. I to jest granica te komedii. W tym momencie to przestalo przynajmniej dla mnie byc smieszne, poniewaz te krzywde ktora mi wyrzadzili wobec mnie jako osoby, wobec mojego zycia i mojej kariery to jest rzeczywiste. Adam od samego poczatku sie dziwnie zachowywal wobec mnie. Nawet glupio jego zapytalam czy to byla zemsta za cos chociaz nie wiedzialam za co i dlaczego. Rafal D. jest smiechu warty. Adam D. jest smiechu warty. Smiechu jest warte ile ludzi oni zaangazowali. Nawet jak bylam na nefrologi z indexem po raz drugi to tam tez sie dziwnie zachowywali w Lipcu. A na allergologi wracalam ponad 10 razy do dupka, w koncu jak sekretarka sposrzegla ze ta dziewczyna jest tutaj juz tyle razy, cos ruszylo dupka. Nie powiem co sie dzialo w jego sekretariacie. Jak sie bawili. Zrobili ze mnie ludzki ping pong.

      A potem na jesien? Adama zawisc nie miala granic. Ich zawisc jaka darzyili osobe ktora nie miala z niczym nic wspolnego i jak sie znecali. Jakie to bylo straszne, obrzydliwe z mojego punktu widzenia w czasie na ktory tyle lat pracowalam i mial byc pieknym okresem w moim zyciu. Znalezli sobie koze ofiarna. Tyle miesiecy tego bezsensu. Tyle nerwow. Tyle zdrowia. Dlaczego Adamie i Rafale D.? Co ja wam zrobilam? Co?
      • Gość: zebedeusz do kozy ofiarnej z Miami IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.04.11, 00:41
        Dawno nie bylas w Polsce, to moze nie wiesz: jest teraz tutaj takie powiedzenie - "Ale o co chodzi?"
        • Gość: norries Re: Potrzebny Chuck, Kadafi i Łukaszenka... IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.11, 01:54
          Wszyscy razem kopniakami, torturami zmasowanym atakiem broni palnej może odstrzelą dupę tłustego wieprza od stołka a przy okazji skompromitowaną klikę z AM
        • Gość: babkazwroclawia Re: do kozy ofiarnej z AM IP: *.sip.mia.bellsouth.net 15.04.11, 04:04
          takze sie zastanawian o co chodzi.

          dlaczego bylam zastaraszana, dlaczego bylam oduzona i okradziona? dlaczego przepatroszono moje mieszkanie, dlaczego wkradli sie w muj komputer, dlaczego grozono mi ze mnie pocwiartkuja, dlaczego grozono mi ze mi wygryza aorte, dlaczego mialam miec polamane "kopytka", dlaczego bylam przesladowana na trasie biegania, dlaczego moje maile byly blokowane jak i te do mnie takze przez zime, dlaczego bylam przesladowana elektronicznie na jesien, dlaczego mialam grozby na moje zycie w czerwcu, lipcu, dlaczego mnie nekano, o co chodzilo z tym mobbingiem, dlaczego bylam upokarzana, dlaczego wyzywano mnie od dziwek, kurw i wariatatek na ulicy wywrzeszczajac na mnie, dlaczego grozono mi ze zetna mi moje wloscy i mnie zwiaza, i wiele wiecej. Dlaczego dostawalam anonimwe telefony w kwietniu? dlaczego ze mnie na AM zrobili ludzki ping pong? dlaczego? bo dupy nie chcialam nadstawiac czy cos wiecej sie za tym kryje. dlaczego ten parszywy kutas AD wypytwal mnie sie o rektora rok temu i o plagiaty, o co im chodzilo? dlaczego nasysali na mnie swoich kolegow? co ja ku... mac komukolwiek zrobilam?
          • Gość: nocny gość Re: do kozy ofiarnej z AM IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.04.11, 01:16
            Trudno ci zrozumieć bo jesteś blondynką! jeszcze masz kilka dni czasu aby iść na nabożeństwo - ``gorzkie żale``
          • Gość: zebedeusz Re: do kozy ofiarnej z AM IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.04.11, 12:02
            wyluzuj, koza, najlepiej koc w barwach ochronnych sobie kup, to ci nikt nic nie zrobi
    • Gość: zebedeusz Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.04.11, 00:38
      Czy na medycznej maja cos na kleszcze? Zdaje sie, ze do glownego stolka uczelni ktos mocno przywarl...
    • Gość: gość Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.pl 15.04.11, 07:39
      Nic tylko:
      www.zr.art.pl/gallery/mp3/krol.mp3

    • Gość: gość Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.pl 15.04.11, 07:41
      Nic tylko KRÓL
    • Gość: Rokosz Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.dynamic.chello.pl 15.04.11, 10:38
      To wszystko już tak długo trwa, że należy mieć uzasadnione podejrzenia, że to tylko czyste pomówienia ze strony zakompleksionych związkowców. Niezależnie od rzeczywistej przyczyny konfliktu, świadczy to o totalnym bur...lu w jakim żyjemy.
      • Gość: Tom Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.11, 17:15
        tak wydumane przez związkowców, że aż gremia profesorskie w Komisji ds. Etyki przy Ministerstwie Nauki orzekły zgodnie o karygodnym plagiacie i Min. Kudrycka wnosiła do Min. Zdrowia o działania.. rzeczywiście czyjś wymysł
    • Gość: babkazwrocalwia Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.sip.mia.bellsouth.net 15.04.11, 17:27
      Tego roku kiedy wybierano rektora toczyla sie wielka walka plemieniowa o wladze. Ale my studenci nie bylismy tego swiadomi poniewaz my zaczelismy walczyc o cos innego
      - rosla liczba studentow nieproporcjionalnie z zasobami ludzkimi sekretariatu i z tego powodu nic sie nie dzialo a zeby dostac odpowiedz na pytania czekalo sie miesiacami, ginely papiery, rzeczy na czas nie byly podpisywane. A dziekan ic nie robil w kierunku zeby to poprawic, bo on mial glowe zapetana wyborami, swoimi praktykami lekarskimi, wykladami, co pozostawialo malo czasu na jego funkcje jako dziekan, za jego kladzenie spraw, za jego bledy my ponosilismy koszty. kiedy ginely paperiry z powodu braku organizacji, to trzeba bylo je jeszcze raz tlumaczyc co kosztowalo studentow setki zlotych, nie bagatela dla studenta
      - nie bylo strony internetowej gdzie bylyby takze i czasowe komunikaty
      - nie mielismy listy podrecznikow o ktora prosilismy dziekana od 2 lat, jego odpowiedz byla zebysmy sami sobie cos tam wybrali
      - nie bylo kasy na zajecia, z tego powodu nie moglismy dochodzic do zajec operacyjnych, brakowalo fartuchow. Pamietam jak narzekalismy kierujac niepoprawnie pretensje w strone wychowawcy, a on wysoki meszczyzna, zasluzony lekarz powiedzial zebym sie popatrzyla na spodnie chirurgiczne ktore AM im dala, ledwo co siegaly za jego kolana, byly postrzepione i dziurawe, wiece jezeli nie bylo kasy na normalne funkcjionowanie dla lekarzy wiec czy powinnismy oczekiwac dla nas. Rzecz jest taka ze tak poniewaz w lapy dziekana szla duza kasa za ktora latwo mozna bylo to kupic. Ale dziekan otoczyl swoja wladze nad kasa od nas plynaca sekretnoscia. A jak kiedys jakis student wspomnial o transparencji to szybko jemu gebe zakneblowano biurokratycznymi kneblami z ostrzezeniem zeby sie nie wychylal i nie kwestionowal dziekana kurdupla.
      - byl brak komunikacji. Zajecia byly odwolywane a nikt nas o tym nie informowal wiec dyndalismy z jednego konca wroclawia na drugi z zimie zeby sie jedynie dowiedziec ze dzisiaj nie bedzie zajec. To nie byly izolowane przypadki ale to szczegolnie w czasie wyborow byl standart. W jenej klasie z calego materialu przerobilism zaledwie 10 %. A innej z 6 czy 7 zajec moze odbyly sie 2, i jakos to nikogo nie niepokoilo jedynie nas. Dziekan nie reagowal na indiwidualne prosby
      wiec zfrustrowani zebralismy sie jako grupa jednego wieczoru i powaznie omuwilismy wszystkie problemy i to co potrzebowalismy zeby bylo powaznie rozwazone przez nasz dziekanat. Sporzadzilismy list ktory wreczylismy dziekanowi. Sytacja byla krytyczna poniewaz jakby w zgielku wokolo wyborow zupelnie o nas studentach zapomniano.
      A semestr sie konczyl a my nie mielismy zajec ktore dziekan (bo to byla jego odpowiedzialnosc) dal na grafik akuratnie w dni rektorskie kiedy byly wybory (i powiem ze w tym czasie my jeszcze nie mielismy prawa w ich uczestniczeniu, dopiero po naszym naleganiu wlaczono nas do samorzadu studenckiego ale to takze byla walka z dziekanem ktory krok za krokiem byl obstrukcyjny), grafik naszych zajec to byl jeden burdel ktory powodowal ze wiekszosc dnia spedzalismy jadac z konca wroclawia na drugi, czasami 3-4 szpitale w jeden dzien, to byl absurd, dziekan w ogole nie przykladal uwagi do tego, nie mial czasu w koncy byl dziekanem, pracowal w szpitalu i swoich praktykach jak i dawal wyklady, byl tak czesto w sekretariacie ze go nazywalismy "czarnoksieznik z Oz." Prosilismy o dostep do kol naukowych i badan naukowych, o wiecej sekretarek, lepiej funkcjionujace biuro (ktore on zaczal od wymeblowywania), wiecej kasy na dydaktyke, lepsza komunikacje z nauczycielami, o listy ksiazek, o strone internetowa, o mozliwosc udzialu w samorzadzie studenckim.....
      i jak dziekan zareagowal na list. Dal ultimatum wykladowcom ze jezeli nie beda wykladac to nie da im kasy. Tak ten kurdupel administracyjny tak powiedzial profesorom. rzecz jest taka ze my mielismy pretensje to niego poniewaz on robil grafik, jego zawalony niezorganizwoany sekretariat nie dopilnowywal spraw i nie informowal nas nawet o dniach rektorskich wtedy. Jego sekretariat dal na grafik wazne klasy w dni rektorskie ktorych w ten czas wyborow bylo conajmniej 5. Wiec piec naszych zajec sie nie odbylo.
      A ile kasy przeznaczyl na materialy dla nas wszystkich studentow 3000 pln, a w jego sekretariacie za nasze pieniadze stala maszyna do kway ktora kosztowala conajmniej 2000 tysiace, on zasiadal na nowych debowych meblach ktore kosztowaly tysiace zlotych, a nam brakowalo kasy na podstawowe instrumenty w klininicznychzajeciach.

      On tak rozwiazylal problemy. A jeszcze po tym zebysmy takiego listu nie powtarzali to jego kolezanka (zaraz potem przez niego zatrudniona jako jego wspolpracownica - bo trzeba bylo sie kolezance odwdzieczyc) oblala wiecej niz polowe naszej klasy za egzamin do ktorego nawet nie podeszlismy.

      Ale dziekan takze nie byl nadzorowany bo byl zatrduniony po kumatersku. Wiec nikt poza nami nie mial wgladu jaki balagan on prowadzil, i nikogo to nie interesowalo. Dopiero nasz oficjalny list jakby cos poruszyl. Mlodsze roczniki ktore byly wieksze od nas takze zaczeli sie organizowac poniewaz nasze problemy dla wiekszej liczby ich byly pomnozone. Ostrzegalismy ich nawet zeby ostroznie podchodzili do prosb poniewaz ten dziekan jest msciwy. Pomimo naszych ostrzezen, oni zaskarzyli na jedna nauczycielke ktora slowo w slowo wyklejala z wikipedia wyklady i po prostu to czytala w klasie, nie odpowiadajac na pytania. Wiec rocznik mlodszy od naszego oskarzyl ja o plagiatorstwo. I rozpetala sie afera. Do naszego rocznika to dotarlo kiedy nauczyciele nie chcieli nam lub wachali sie nam dawac kopie swoich wykladow elektronicznie. Potem zlapali nuta na AM, szczegolnie z plemiona do ktorego nalezy dupek dziekan i wznowili walke ze soba o podobnym podlozu - plagiatorstwie.

      Tego roku poznalam AD jako nauczyciela, ktorego dupek zatrudnil. Od poczatku dziwnie sie zachowywal. Wiedzial wiecej o mnie i o sprawach naszej klasy niz powinien. Wiedzial rzeczy ktore jedynie mogl sie od kolegi dupka dowiedziec lub nawet z mojej szkolnej teczki. Rzecz jest taka - po co sie tym interesowal. Takze zacza sie wypytywac o opinie o rektorze i plagiatach, konwesacja ktora pare razy on inicjiowal ni z tad ni z owad. Zapraszal na badania naukowe, i po paru zaprosinach w koncu sie zdecydowalam, ale one nigdy sie nie odbywaly. A ja tlumaczylam jemu prace za prace, prezentacje za prezentacja. Kiedys nawet na konferencje pomoglam zrobic plakat za co chcial dac moje imie jakbym brala udzial w badaniach. Zaprotestowalam. Cos co on potem nalegal na nazwanie moim udzialem w badaniach naukowych. Wiec zdecydowalam odejsc od tej znajomosci, takze w tle bylo jego dziwne zachowanie, jego kolezenstwo z dziekanem ktore czulam mnie naraza. I mnie narazilo. Do tej pory nie wiem dlaczego mnie upokarzal i co mial na mysli wypytujac mnie sie rektora tak czesto i o plagiaty. Czy to byla zemsta jego i dziekana za to ze odeszlam od znajomosci bo nie chcialam sie pieprzyc z zonatym facetem i jeszcze moim nauczycielem, czy nie chcial zeby sie dowiedzieli ludzie ze jedna ze studentek z naszej klasy jest jego krewna, czy to byla dalsza zemsta za ten list ktory w czasie wyborow napisalismy do paranoidalnego dziekana. Czy moze to byla zemsta za to ze jeden kolega z klasy nazwal jego dupkiem? Ja teraz po tym co mi zrobili bez wachania zgadzam sie z kolega, ten czlowiek jest totalnym dupkiem.
      • Gość: dżon Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.11, 18:59
        siadłaś sobie i napisałaś ten elaborat przy kawie? Czy to starannie wypracowany obraz pretensji do władz AM klonowany metodą kopiuj/wklej z worda gdzie się da? :)
        • Gość: babkazwroclawia Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.sip.mia.bellsouth.net 15.04.11, 20:23
          Tak przy kawie :) sobie siadlam. Skoro mam uwage przynajmniej np twoja uwage to z tego korzystam zeby dokladnie ujawnic sytuacje z ktora wszyscy studenci musza sie borykac a ktora nasz dziekan robil wszystko zeby ja zakamuflowac. To sa pretensje to dziekana dupka, jednej administracyjnej glizdy ktory zamiast dzialac na rzecz studentow to dzialal przeciwko nim na swoja rzecz ktora byla zupelnie czesto spreczna z interesami uczleni. Pisze o tym jak dziekan chronil tego zeby bron boze nikt nie zapytal sie o transparencje w finasach, o tym jak zupelnie lekcewazaco podchodzil o spraw ktore jemu studenci stawiali, jak nawet karal studentow za wychylanie sie z prosbami, jak zatrudnial kumpli i dzieci kumpli, jak marnotrawil kase na konsmetyke swojego biura kiedy ona byla potrzebna na dydaktyke, jak promowal swoja krewna studentke a innych nazywal "zwierzetami." Pisze o rasiscie, administracyjnym sadyscie, nikompetetnym administratorze Dziekanie dupku. bylo tak zle kiedys ze jakis rocznik mlodszy od nas poszedl do tego dziekanatu jako cala klasa i siedzieli na schodach dopuki on nie uslyszal tego co mieli do poiwedzenie. To byly wymysly, to byly prawdziwe rzeczy z ktorymi sie borykakli do tego stopnia ze tak drastycznie musieli dzialac, sprawy ktore przez tego dzienaka byly tak lekcewaznone i studentci ktorzy byly tak pogardliwie lekcewazeni ze jedynie metoda zbiorowa mogli cos osignac barykujac wejscie do dziekanatu. doperio wtedy ich wysluchal. Ja tez tutaj w imieniu swoim i studentow ujawniam niekompetencje tego administratora, poniewaz jedynie wtedy moze cos zmieni. Dopiero po naszych prosbach dostalismy strone internetowa ktora rozwiazala tyle problemow, dopiero po naszych prosbach dupek ruszyl dupa bo z jego strony bylo zero inicjatywy, i 100 % paranoi i obstrukcji. Wiec z inicjatywy studentow dbajacych o swoje interesy jako studenci cos ruszylo w naszym dziekanacie. Rzecz jest taka ze te same sekretrki (niestgety po kolezensku zatrudnione) o ktore MY jako grupa kiedy prosilismy teraz pod nadzorem tego samego dupka ktory nigdy nie zmieni sie z h...a na normalnego czlowieka, teraz one posrednio gnebia studentow np. gubiac dokumenty studentow. Tutaj problemem jest dziekan dupek, bo jest zawistny, zloswliwy i msciwy. Kiedys poszlam do niego po tym jak drugi raz jakis wyklad sie nie odbyl, po prostu nauczyciel sie nie zjawil, bez komunikatu a my czekalismy 30 minut. A on co powiedzial ze przyjmuje to do swojej wiadomosci, a jak wychodzilam z jego biura zapytal czy chce brac udzial w badaniach na skure, zaczekalam moment zeby wytlumaczyl wiecej, a wiec nie byly to zaprosiny na badania w kturych mialam uczestniczyc jako naukowiec cos o co prosilam zeby nasz dziekan udostepnil nam od dwuch lat, on na dowiedzenia po tym jak jemu powiedzialam o powaznej sprawie - ze wyklady sie poraz ponowny nie odbywaja - zapraszal mnie na to zeby wytestowac jakis krem na mojej skurze, bo podobno to mi moglo pomuc. Ten niekompetenty kudrupel ze sterczacymi uszami, ta glizda dziekan tak sie zwracal i zwraca do studentow.
          • Gość: z Kobieto! Przenieś się z tymi historyjkami na IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.11, 23:03
            jakiegoś bloga, tutaj nikt nie będzie tego czytał. A przedtem weź korepetycje z języka polskiego, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś z tak podłą znajomością gramatyki j. polskiego mógł studiować na AM.
            • Gość: babkazwroclawia dziekanowie IP: *.sip.mia.bellsouth.net 16.04.11, 00:47
              Pokazuje tobie ze istnieje duzy problem na poziomie dziekanow, jakim przykladem jest dupek. Problemy studentow nigdy nie trafiaja do swiadomosci wyzszych wladz uczleni poniewaz na poziomie dziekanow geby sa kneblowane indiwidualnym studentom jak i calym klasom. A dziekan taki jak dobek gnebi studentow, po to zeby zakamfulwoac swoja nikompetencje (lub po prostu brak czasu), a na swiatlo dnia nie wychodza problemy ktore odbijaja sie na studentach. To jest jak w duzej firmie. Gdzie jest dyssonacja miedzy wyzszymi menadzerami a nie efektywnymi nizszymimenadzerami ktorzy nie muwia prawdy lub calej prawdy ukrywajac szczegoly swojej niekompetencji przed swoimi bossami. Rzecz jest taka ze nawet miejsce gdzie studenci powinni pomijac ten szczebel dziekanowskiego kneblowania, ktorym jest samorzad studencki - tam dziekanowie lansuja swoich krewnych. I dlatego nawet jezeli wyzsze wladze uczelni by chcialy to nie posiadaja informacji o tym co sie dzieje w terenie. dokladnym przykladem tego byl nasz sekretariat w doslownym znaczeniu dzialalnosci sekretnosci.
              • Gość: zebedeusz Re: dziekanowie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.04.11, 12:07
                Koza ofiarna, dilera zmien albo psychoanalityka, ktorys cie oszukuje na pigulach.
                • Gość: babkazwroclawia Re: dziekanowie IP: *.sip.mia.bellsouth.net 17.04.11, 08:02
                  Fajnie by bylo gdybym o takich sprawach w ogule nie trzeba byloby rozmawiac, gdyby takie problemy nawet nieistnialy poniewaz tak naprawde niepowinny istniec - w koncu komus sie za to placi zeby doplinowal zeby wszystko gralo cacy ale tak nie jest i rzeczywistosc jest taka jaka przedstawiam wiec trzeba o tym rozmawiac gdzies. Watpie ze psychoanalityk bylby w stanie zaradzic cos na problemy kompetencji i infrastruktury w np. dziekanacie, tutaj jest potrzebna inna ingerencja. Gdyby nie wielokrotne ingerencje studentow szczegolnie w ostanich dwuch latach to pewnie nic by sie niezmienilo. Niestety ingerencja nienadchodzi od wewnatrz szczegolnie od osub kturych jest to obowiazkiem, ale wlasnie dlatego ze studenci nalegaja jakkolwiek moga zeby zmiany nastaly, bo musza nastac. Nikt dotychczas nie podejmowal otwartej rozmowy poniewaz kazdy pilnuje swojej posady. Ale skoro wspominasz psychoanalitykow to jest dobrym momentem omuwic stan w jakim sa Wroclawskie i nawet dolnoslaskie szpitale pscyiatryczne, np. powojenny bunkier w ktorym wyglada jakby straszylo a oblakani pacjeci nie sa zbyt elegancko traktowani przez pielegniarki. Powinienes odwiedzic i zobaczyc na swoje wlasne oczy w jakim oplakanym stanie te placowki sa. Tam wchodzac zdrowemu mozna dostac depresji po pieciu minutach, z reszta podobnie jest na grabiszynskiej jak i wielu szpitalach we Wroclawiu, chociaz postepy sa motywujace jest jeszcze wiele wiele lat pracy i jest potrzebne wiele lat otwartej rozmowy (lub jak to ty nazywasz "bredzeniem" o tym jak jest i jak moze byc pod wzgledem nie tylko infrastruktury ale i uslug, szkolnictwa, traktowania dogodnego studentow, rozwiazywania problemow...

                  Komunikacja musi sie odbywac szczegolnie miedzy warstwami wladz niestety z punktu widzenia studenta, to brak komunikacji na wielu szczeblach np na tym najbardziej podstawowym: jak dziekan sie bardzo bronil zeby nie bylo ewaluacji nauczycieli i jeszcze jej obowiazkowo nie aczkolwiek paru nauczycieli dobrowolnie to wdraza. Dlaczego dziekan tak sie przed tym bronil, to jest standartem w kazdej zachodniej uczelni. Pytalismy jego o to wielokrotnie przez wiele lat. Nie powiem ze standartem na zachodnich uczelniach jest takze ewaluacja administratorow jak i dziekanow, ale watpie ze ten dziekan chcialby byc ewaluowany poniewaz moja opinia nie jest izolowana, a raczej powszechna.
                  • Gość: Paweł Re: dziekanowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.11, 22:57
                    Medycy powinni przeprosić cały kraj za to, że utrzymują złodzieja i prawdopodobnie kretyna na stanowisku
      • Gość: nocny gość Re: Wiceminister nie uzdrowił sytuacji na Medyczn IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.04.11, 01:51
        B-londynko nie wiem z jakiego plemienia jesteś - wydaje się że z niedorobionego! cały czas bredzisz, nie wiem który dziekan twoją KLASĄ zawiadywał - bo temu co wypisujesz pieniądze przydzielał jm kacyk-rektor,który <transparentnie>to robił. A dziekan miał tyle co mu dał, o czym wiedzieli studenci najczęściej absentujący posiedzenia komisji.
    • Gość: ela Wydział Nauk Społecznych UWr-choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.11, 22:31
      Szanowni dziennikarze z G. W.-mam nadzieję, że czytacie to forum- zadajcie pytania następującym osobom na Wydziale Nauk Społecznych
      1. Czy Dziekan Juchnowski jest nepotem-zatrudnia swojego syna we własnym Zakładzie
      2. Czy Prodziekan Manikowski odpowiedział za swoje plagiaty (te później ujawnione)
      3. Czy Prodziekan Lebioda głosował we własnej sprawie - konkurs na profesora, czy były skargi, że znęcał się nad swoimi podwładnymi w dziekanacie (większość się zwolniła)
      4. Czy etyczne jest, że córka prof. Łoś-Nowak zostaje zatrudniona bez konkursu
      5. Czy były Rektor R. Gelles jest nepotem-zatrudnia we własnym zakładzie córkę-równiez ocenia ją jako pracownika

      Wszystko to dzieje się od lat, studenci to widzą, tym samym ich to deprawuje. Mogą uznać, że wszystko to jest normalne.
      Proszę o pomoc
      • nowojorczyk5 Re: Wydział Nauk Społecznych UWr-choroba 16.04.11, 10:09
        Prosze przeslac te pytania -nawet anonimowo ale z dokladnymi szczegolami - do Minister Nauki i Szkolnictwa Wyzszego, prof. Barbary Kudryckiej, ktora przekaze je do rozpatrzenia Zespolowi ds Dobryk Praktyk Akademickich.
        • Gość: Paweł Re: Wydział Nauk Społecznych UWr-choroba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.11, 20:01
          I pewnie będzie trwało kilka lat, tak jak prosta sprawa rektora AM. Sprawa powinna być załatwiona przez władze uniwersytetu, a nie przez jakieś komisje ministerialne. Udawanie woli załatwienia sprawy.
    • Gość: z Old-firehand: istnieje coś takiego jak autonomia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.11, 23:00
      uczelni, dlatego w dużej mierze Miodowa może Andrzejakowi "naskoczyć", jak to raczyłeś ująć.
      Cała układanka działa dobrze, jeśli jej elementy są przewidywalne i mają tzw. elementarne poczucie przyzwoitości. Jak widać Andrzejakowi jej brakło, woli pociągnąć uczelnię na dno niż usunąć się na bok, przez to powstał klincz trudny do rozwikłania.
      • Gość: Itsme Re: Old-firehand: istnieje coś takiego jak auton IP: *.internetia.net.pl 16.04.11, 08:45
        Krótko. Polnische Wirtschaft. Itsme.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka