Dodaj do ulubionych

Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i zmę...

30.08.11, 18:30
Czyli najgorsze szkoły w kraju zostały pochwalone i nagrodzone za świetne wyniki.
Mówcie na mnie Kubuś bo mam chyba za mały rozumek aby to zrozumieć...
Obserwuj wątek
    • Gość: cdr Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 18:39
      Skoro tak się stresują, postuluję zabrać im wakacje. Darmozjady! Kres się w człowieku burzy czytając te idiotyzmy!

      Prawda jest smutna: nie należymy do grupy dobrze uposażonej.

      A KTO NALEŻY ???? Menadżerowie i dyrektorzy. Zawsze można jednak ze szkoły odejść aby być lepiej uposażonym, nikt tu kajdanów nie zakłada. Rozumiem jednak że 8-12 godzinna codzienna praca przekracza możliwości leniwych belfrów przyzwyczajonych do 4-5 45-minutówek
      • Gość: lnkjvlskhv Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.devs.futuro.pl 30.08.11, 22:02
        Zapraszam do pracy w szkole. Zobaczysz jak to jest jak przed praca masz dyzur, a o przerwach mozesz sobie pomarzyc, bo na kazdej tez masz dyzur na korytarzu, lub na boisku. Nie masz kiedy isc do kibla nie mowiac o zjedzeniu sniadania. Szkoda gadac.
        • Gość: marcin Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:41
          Biedactwo. Pamiętam, że u mnie w szkole tak było, że dyżur na korytarzu to mieli, ale uczniowie według rozpisanego grafika. A panie nauczycielki zlatywały się na każdej przerwie do pokoju nauczycielskiego i plotkowały przy ciasteczkach i kawusi. A głośno było tak, że aż na korytarzu było słychać (który też na przerwach nie należał do najcichszych). Oprócz tego kawa na lekcji... I kto tu nie ma czasu na posiłki?

          Ja wiem, że teraz odezwą się same zapracowane panie nauczycielki z powołania. I nie wykluczam, że takie są (choć jestem pewien, że większości z nich tylko się tak wydaje, jak to one nie wiem ile pracują). Ale średnia jest, niestety, zupełnie inna. Średnia to między innymi te szkoły z prowincji, w których większość nauczycieli, ponad posadzenie czterech liter w klasie na kilka godzin w tygodniu, robi niewiele więcej. Średnia to ci nauczyciele olewający swoje obowiązki, usprawiedliwiając się, że skoro mało płacą, to pracujemy adekwatnie do pracy. Średnia to nauczyciele, którzy wykańczają młodych i chętnych do pracy, bo stanowią zagrożenie dla starej kadry, która pracuje tak, jak się pracowało w komunizmie. Niestety.
          • angrusz1 Do Marcina 31.08.11, 08:59
            Może , ba !!! zapewne jest tak , jak piszesz .

            Ale ile kaw można wypić , by nie szkodzić sobie .
            W klasie ??? kawa ??? może a nie sądzisz, że zaraz ktoś ( uczeń , rodzic ) poskarży się dyrektorowi i ten pod koniec roku powie , że musi zatrudnić lepszego nauczyciela - o pracę w szkole jest ciężko , gdzie indziej też , więc jak się ją ma , to rozsądny człowiek pilnuje się, żeby nie podpaść .

            Dyżury na korytarzu wykonywane przez uczniów - też słyszałem o tym ale praktyka jest taka, że jak masz ty - nauczyciel - wyznaczony dyżur , to idziesz tam na wyznaczone miejsce ( czasem dość odległe od twojej pracowni i pokoju nauczycielskiego - to dość istotna uwaga , bo po dzwonku musisz iść po dziennik a potem do klasy , gdzie masz uczyć . A uczniowie już czekają albo przed klasą i hałasują albo w klasie i też hałas - no i kolejne skargi uczniów i rodziców, że nauczyciel się spóźnia ) , bo jak nie to , gdy coś się stanie złego - a staje się - to ty odpowiadasz za zaniedbanie - nie byłeś na dyżurze .
            Takiś ryzykant ?
            Podsumowując , pojedyncze przypadki , owszem tak może bywać , ale reguła jest inna .

            I twoje uogólnianie jest głupie .

            A do innych , o korepetycjach .

            To wina ucznia i rodzica jest , że musi dostać korepetycje i rodzic płacić za nie .
            Bo to uczniowi nie chce się uczyć , nie chce się zmobilizować i ryć , nawet jeśli nauczyciel nie dość pracowity i dobry , to jest tyle miejsc , gdzie wiedzę można zdobyć , że to nie problem nadrobić ten niedostatek samodzielnie .
            No i wina rodziców, bo nie kontrolują postępów swoich dzieci i nie potrafią, nie chce im się mobilizować do solidnej pracy .
            No i ogólnie wina uczniów i rodziców, bo nie reagują , nie reagują dość skutecznie, kiedy grupa chuliganów szkolnych uniemożliwia normalne przeprowadzenie lekcji .
            A chuligaństwo stadionowe przenosi się do szkół . A może odwrotnie . Co było pierwsze ?
            Za to trzeba płacić .
            • Gość: marcin Do Angrusza1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 11:24
              angrusz1 napisał:

              > Może , ba !!! zapewne jest tak , jak piszesz .
              >
              > Ale ile kaw można wypić , by nie szkodzić sobie .

              No właśnie, ile kaw można wypić, by nie szkodzić sobie?

              > W klasie ??? kawa ??? może a nie sądzisz, że zaraz ktoś ( uczeń , rodzic ) posk
              > arży się dyrektorowi...

              A nie sądzisz, że taki uczeń czy rodzic będzie się bał poskarżyć dyrektorowi, a jak już się poskarży, dyrektor go wyśmieje?

              > ...to rozsądny człowiek pilnuje się, żeby nie podpaść .

              Otóż to!

              > Dyżury na korytarzu wykonywane przez uczniów - też słyszałem o tym ale praktyka
              > jest taka, że jak masz ty - nauczyciel - wyznaczony dyżur , to idziesz tam na
              > wyznaczone miejsce

              A co za szkołami, w których obowiązuje inna praktyka?

              > ...no i kolejne skargi uczniów i rodziców, że nau
              > czyciel się spóźnia ) , bo jak nie to , gdy coś się stanie złego - a staje się
              > - to ty odpowiadasz za zaniedbanie - nie byłeś na dyżurze .

              Jacy biedni ci nauczyciele... Tylko skargi i skargi, a oni pracują jak stachanowcy i tylko trzęsą portkami, żeby nie podpaść dyrektorowi. Szkoda, że to tylko teoria - praktyka w szkołach baaardzo odbiega od ideału.

              > Takiś ryzykant ?
              > Podsumowując , pojedyncze przypadki , owszem tak może bywać , ale reguła jest i
              > nna .

              A skąd ty niby tą regułę znasz? Ze swojej pojedynczej szkoły, którą na dodatek widzisz przez różowe okulary (nauczycieli, nie uczniów)?

              > I twoje uogólnianie jest głupie .

              Sam jesteś głupi.

              > To wina ucznia i rodzica jest , że musi dostać korepetycje i rodzic płacić za
              > nie .
              > Bo to uczniowi nie chce się uczyć , nie chce się zmobilizować i ryć , nawet je
              > śli nauczyciel nie dość pracowity i dobry , to jest tyle miejsc , gdzie wiedzę
              > można zdobyć , że to nie problem nadrobić ten niedostatek samodzielnie .
              > No i wina rodziców, bo nie kontrolują postępów swoich dzieci i nie potrafią, n
              > ie chce im się mobilizować do solidnej pracy .
              > No i ogólnie wina uczniów i rodziców, bo nie reagują , nie reagują dość skutecz
              > nie, kiedy grupa chuliganów szkolnych uniemożliwia normalne przeprowadzenie le
              > kcji .
              > A chuligaństwo stadionowe przenosi się do szkół . A może odwrotnie . Co było pi
              > erwsze ?
              > Za to trzeba płacić .

              Jasssne! Wszystkiemu winni są uczniowie i rodzice. Biedni ci nauczyciele - same aniołki, które muszą użerać się z całym złem otaczającego świata. Jakoś mam dziwne przeczucie, że to właśnie twoi uczniowie ganiają na korepetycje po lekcjach. Jaką masz opinię w szkole wśród uczniów - lepiej nie myśleć.
              • Gość: angrusz1 Do Marcina : głupoty wypisujesz więc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 12:16
                szkoda dyskusji :

                1. kawa - jedna , rano , w klasie ( źle ) ale no cóż . Człowiek nie pija po jednej kawie na każdą lekcję
                Więc ten argument dęty - ot głupota.

                2. Dyżury - są na to przepisy a nie zwyczaje . Na dyżurze ma być nauczyciel - to obowiązek . Uczniowie tez mogą być dodatkowo dyżurnymi to zwyczaj nie prawo . Kolejna twoja głupota .

                3. Skargi : chyba nie bywasz ostatnio w szkole, by sądzić , że uczeń i rodzic boi się skarżyć dyrektorowi i w kuratorium .

                4. Taak , nauczyciele boją się skarg , bo to może być też formalną podstawą do negatywnej oceny pracy nauczyciela i wtedy można go zwolnić z pracy , ba !!! w kolejnym roku nie przedłużyć umowy z nim . Taka jest częsta praktyka . Dyrektor może wierzyć w prawdziwość skarg lub nie .
                A i same skargi mogą być prawdziwe i nie - uczniowie i ich rodzice potrafią świetnie kłamać .
                To jest częsta praktyka .

                5. Taak twoje rozumowanie jest głupie, najczęściej nie ma ryzykantów w sprawie dyżurów .
                I to nie tylko chodzi o ryzyko wypadku ale i ryzyko , że dyrektor sprawdzi i ( skoro będzie niechętny nauczycielowi ) to będzie miał podstawy do negatywnej oceny . W pieniądzach tez to da się wyrazić .

                6. Korepetycje - tak tu winę ponoszą prawie zawsze uczniowie i rodzice .

                7. Tak masz racje nie wszyscy nauczyciel to aniołki , ba nawet także nie wszyscy rzetelnie wykonują swoje obowiązki . Ile ich ? kilka procent . Nie wiem ale sadzę, że tyle samo , co w innych zawodach .

                Podsumowując : głupoty Marcinie piszesz i naciągasz argumenty nie znając realiów szkolnych - to widać i czuć na odległość . Czytać chacko
    • Gość: student Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 19:40
      Nie sposób jednak zaprzeczyć, że w przypadku nauczycieli przyczyn stresu i zmęczenia sporo się ostatnio nazbierało. Po pierwsze, wielu z nich jak zwykle przez całe wakacje pracowało na koloniach i obozach, by poprawić swoją sytuację finansową.

      Wakacje na szczęście już się kończą i nauczyciele też będą mogli sobie odpocząć od pracy. Całe 10 miesięcy lajtu i luzu. Ech, to by było życie, gdyby tylko nie ci wredni, wstrętni, złośliwi, źli, jak zawsze wszystkiemu winni uczniowie, którym niekiedy trzeba poświęcić trochę czasu.

      A mówiąc serio: nikt mnie nie przekona, że nauczyciele, stara gwardia budżetowa, przepracowują się na swoich państwowych posadkach. Było by to niejako zaprzeczenie istoty funkcjonowania całej budżetówki w Polsce.
    • Gość: sukces Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 30.08.11, 19:45
      Nauczyciele swoje niepohamowane żądania powstrzymajcie!! od 2 do 4,5 tyś zł w podstawie, 20 godz pracy tygodniowo, wakacje w sumie prawie 4 miesiące ( przerwy świateczne, zimowe, wakcyjne) urlop roczny pełnopłatny, dodatki róznego rodzaju powstrzymajcie się. Efekty pracy Waszej są b. różne ale generalnie bez lekcji dodatkowych i korepetycji za które Wam płacimy Baaardzo duże pieniądze dzieci wynoszą mało. Uważam że najlepsi nauczyciele powinni dostawać jeszcze wieksze pieniądze ale 80% miernot prosze zmiencie prace, którzy martwią się o tylko własna kieszeń, a nie o ucznia. Wstydźcie się
      • xswedc Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 00:45
        Tępak jesteś. Zanim się wypowiesz, zorientuj się w temacie. Przytaczasz czas pracy jednego etatu, a zarobki z dwóch. Owszem niektórzy nauczyciele zarabiają tyle, ale nie za 20 godzin, ale za 40 i więcej. Te godziny, to tylko same lekcje. Do tego dochodzą godziny na inne zajęcia: wypełnianie przerośniętej dokumentacji, sprawdzanie prac domowych, obowiązkowe ale niepłatne lekcje dodatkowe, konferencje pedagogiczne, dokształcanie, opracowywanie planów nauczania, opieka nad pracowniami, dyżury, i parę innych. W sumie nauczyciel mający 40 godzin lekcyjnych, w rzeczywistości pracuje mniej więcej 60 godzin zegarowych. Do tego praca w czasie wakacji.
        Zamienisz się?
        Co do efektów naszej pracy. Akurat uczę w szkołach ponadpodstawowych. 95% uczniów, którzy do mnie przychodzą nie umie czytać ze zrozumieniem, dodawać i odejmować bez kalkulatora i w ogóle myśleć z sensem. Masz pretensje do nauczycieli, A GDZIE RODZICE, KTÓRZY NIE PILNUJĄ SWOICH DZIECI??? Pozwalają na siedzenie przed komputerami po 10 godzin dziennie, nie mobilizują do poznawania świata, nie uczą czytania książek, nie pokazują wzorców postępowania. Wszystko próbują zwalić na szkołę. To się nie uda!
        Piszesz, że 80% nauczycieli to miernoty. Być może. Ale na pewno 80% rodziców to miernoty. I o to dzieci mogą mieć pretensje tylko do nich. Wstydźcie się.
        • osmiol Alem się rozbawił 31.08.11, 01:59
          1. Co to jest ta przerośnięta dokumentacja? Jednozdaniowy opis lekcji czy przepisywanie tego samego schematu przez 20 lat pracy co roku do nowego dziennika? A może wypisanie raz do roku parudziesięciu świadectw?
          2.Konferencja pedagogiczna jest raz na ruski rok. Można przespać albo poczytać gazetę. Rzeczywiście strasznie pracochłonne zajęcie.
          3.Dokształcanie. No coś takiego? To po maturze musicie się jeszcze czegoś czasem douczyć? A , no tak! Nauczyciel historii nie wiedziałby , że komuna zdechła, bo studia skończył w 1986 a wtedy o tym nie uczyli przecież!
          4.Opracowanie planów nauczania - idź kobitko do księgarni - taki duży sklep ale bez biustonoszy i sweterków tylko z takimi grubymi gazetami - niektóre takie nawet grubsze niż Tina - za 100-200zł kupisz sobie podręcznik dla nauczyciela na cały rok - czego i jak uczyć dzieci - napisany przez fachowców - i błagam Cię nie opracowuj tego planu sama!
          5.Opieka nad pracowniami. No , jasne , trzeba zmienić zdjęcie kury w przyrodniczym , bo pożółkło i dzieci mylą ją z tygrysem.
          6.Dyżury.???? co?
          7. Pare innych. Tu się zgadzam. Trzeba paznokcie opiłować, fryzurę poprawić, podłubać w zębach, obgadać następną wycieczkę. A najbardziej skomplikowane to zaplanowanie Dnia Nauczyciela Najjaśniejszego Nam. Idzie to tak: na tydzień przed godziną Z wypierdzielamy szczeniaki wcześniej do domu, bo coś zaplanować trzeba. I planujemy. Dwa dni przed godziną Z bierzemy wolne od roboty i organizujemy apel. No takie kretyńskie przedstawienie wyreżyserowane przez jedynego pijaka w Gronie, który nie uciekł zawczasu do domu i był na spotkaniu lekko podkacowany i się niechcący zgodził. Żenada do setnej potęgi. Nikt nie słucha, nikt nie ogląda , nikt uczestniczyć nie chce. Ale dobry pretekst do wolnego od roboty dnia. Na dzień przed godziną Z robimy dzieciom dobrze tzn.zabieramy na wycieczkę do kina. Ze zrzutki mamy darmowy bilet , więc jakiś plus i lekcji odbębniać nie trzeba. No i wreszcie godzina Z, czyli Dzień Nauczyciela. Wtedy pierdzielimy wszystko i nie idziemy do roboty i juz.A potem jeszcze ze 2-3 dni laby , bo to i nie chce się nic zadawać ani odpytywać a głupie dzieciaki się cieszą.
          8. 60godzin zegarowych pracy? Dobre! 12 dziennie czy zapierdzielacie po 8.5 godziny codziennie? Chyba zakupy i sprzątanie w domu wliczone?
          9. Praca w czasie wakacji. Z kim? W szkole? Bez uczniów? Przycinacie trawniki czy co?
          10. Jak w podstawówce nie trzeba było umieć czytać i liczyć , żeby dojść do Twojego gimnazjum to się zapracowanych koleżanek z podstawówki zapytaj a nie rodziców. To one pracują po 60 godzin tygodniowo.Zegarowych. Może niech przestaną pracować a zaczną uczyć?
          A na koniec analogia do Twojej durnowatej wypowiedzi. Ja uważam , że 95% ludzi to brudasy i świnie. Ale jak znajdę śmieci i brud przed swoim domem, to opieprzam sprzątaczkę a nie jakieś niezidentyfikowane 95%
          • budapren Re: Alem się rozbawił 31.08.11, 09:33
            Masz mgliste pojecie o pracy w szkole.
            1) WSMJP - wewnatrzszkolny system mierzenia jakosci pracy szkoly, aktualizowany raz do roku. Roczny plan pracy szkoly - aktualizowany raz do roku, zespol przedmiotowy - plan pracy na poczatku roku, sprawozdanie na koniec kazdego semestru, Plan pracy wychowawczej - co roku, Zeszyt wychowawczy - co roku, Statut szkoly - aktualizacja raz na trzy lata, plany wynikowe i rozklady materialu - aktualizacja po kazdej zmianie programowej (srednio co 5 lat), sprawozdania z pracy wychowawczej i pedagogicznej (co semestr), dzienniki zajec pozalekcyjnych, dzienniki godziny dodatkowe (tzw. karcianej), arkusze ocen, swiadectwa, opinie do poradni, sadu, kuratora, programy typu "Szkola z klasa", "Szkola bez przemocy", inne programy ogolnokrajowe, konspekty akademii z okazji swiat, scenariusze wystepow, apelii i wiele, wiele innych
            2) Rady pedagogiczne: srednio raz na dwa miesiace szkoleniowa 3-4h zegarowe, Rady zwykle 4 w roku po 2h kazda.
            3) Tak sie sklada, ze jak w kazdej dziedzinie w szkolnictwie wiele sie dzieje, szkolenia np. "Jak pracowac z dzieckiem z ADHD" czy "Zastosowanie TI w pracy z uczniem zdolnm" itd. itp. Ty oczywiscie uwazasz tego typu rzeczy za zbedne, a mi pomagaja w pracy ...
            4) Cos co jest dla wszystkich z definicji jest dla nikogo. To ze sa gotowe plany nauczania, nie oznacza, ze maja one zastosowanie do kazdej grupy uczniow (klasy), jedni sa zdolniejsi inni mniej, jednym nalezy tylko wskazywac droge do innych trzeba docierac na kilka roznych sposobow. Kazda ingerencja w plan nauczania wymaga potwierdzenia "na papierze". A tak na marginesie, nie ma w ksiegarniach planow nauczania, mozna je dostac za darmo (lub niewielka oplata) w wydawnictwie, ale skad Ty mozesz o tym wiedziec ?
            5) Nawet tego nie bede komentowal, najjaskrawszy przyklad to nauczyciel informatyki, ktory jest rownoczesnie administratorem, serwisantem, grafikiem i prowadzqacym strone internetowa, a w zakresie obowiazkow wpis "nauczyciel".
            6)A to, ze jesi zdarzy sie wypadek w szkole to pierwsze pytanie kto dyzurowal w danym miejscu i jak zareagowal. To, ze jesli nie bylo nauczyciela dyzurujacego to w zasadzie dyscyplinarka.
            7) Uwazasz ze wyjazd z 30 uczniow na wycieczke to taki miod ? Bilet darmowy dla opiekuna daje kino (i znow skad mozesz o tym wiedziec), zwykle jeden na 15 uczniow.
            8) Jeszcze raz sprawdz po 22 matur od 102 uczniow, sprawdz w domu - policz ile czasu Ci to zajmie, dodaj do tego punkt pierwszy oraz tygodniowa zielona szkole.
            9) Nauczyciel na poczatku wakacji i pod ich koniec "pozostaje do dyspozycji dyrektora". To w tym okresie odbywa sie "produkcja papierow".
            • zetkaf Re: Alem się rozbawił 03.09.11, 08:40
              > 3) Tak sie sklada, ze jak w kazdej dziedzinie w szkolnictwie wiele sie dzieje,
              Sie dzieje - ale jaki odsetek nauczycieli z tego korzysta? Jesli jest to w godzinach pracy, to oczywiscie jada stare wygi, bo odpoczac od szkoly mozna, jak po godzinach - to przeciez stare wygi juz wszystko umieja...

              > 4) Cos co jest dla wszystkich z definicji jest dla nikogo. To ze sa gotowe plan
              > y nauczania, nie oznacza, ze maja one zastosowanie do kazdej grupy uczniow
              problem w tym, ze wielu nauczycieli opracowalo sobie raz w zyciu plan i potem go co roku tylko przepisuja...

              > 8) Jeszcze raz sprawdz po 22 matur od 102 uczniow
              czy mam rozumiec, ze jeden uczen pisze 22 matury, czyli razem masz 2244 matury do sprawdzenie?

              > 9) Nauczyciel na poczatku wakacji i pod ich koniec "pozostaje do dyspozycji dyr
              > ektora". To w tym okresie odbywa sie "produkcja papierow".
              "pozostaje do dyspozycji" oznacza ze wyjechac nie moze, ale w pracy spedzi moze 10 godzin? Moze mniej? przynajmniej tak sie to odbywa w przypadku znajomej... no, ale 'jest do dyspozycji", czyli w jego opiniii sie przepracowuje...
              • yoka1 Zetkaf 04.09.11, 17:45
                uważam, że powinieneś zatrudnić się w szkole, widzę, że same plusy tej pracy widzisz. W końcu trafi się nauczyciel zadowolony z wszystkiego:)
              • Gość: Budapren Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 21:26
                > Sie dzieje - ale jaki odsetek nauczycieli z tego korzysta? Jesli jest to w godz
                > inach pracy, to oczywiscie jada stare wygi, bo odpoczac od szkoly mozna, jak po
                > godzinach - to przeciez stare wygi juz wszystko umieja...

                A gdzie Ty widziales szkolenia dla nauczycieli do 14:00 ??? Zajzyj w plan pracy DODN (Dolnoslaski Osrodek Doskonalenia Nauczycieli) i zobacz o ktorej rozpoczynaja sie szkolenia. Pomoge Ci, zwykle o 14:30. Fakty.

                > problem w tym, ze wielu nauczycieli opracowalo sobie raz w zyciu plan i potem g
                > o co roku tylko przepisuja...

                Taaaaa ... Ale masz swiadomosc, ze podstawa programowa (jak i maturalna) zmienila sie 4 lata temu i wszystkie plany wynikowe i programy nauczania szlag trafil (o stercie niepotrzebnych podrecznikow nie wspomne). Masz swiadomosc, ze rocznik ktory w 2012 roku przyjdzie do szkoly bedzie mial nowa podstawe programowa, a co za tym idzie plany wynikowe i programy nauczania w kosz i piszemy od nowa. Wiesz np. o tym, ze zmieniono zasady egzaminow maturalnych z jezykow obcych w 2013 roku, a co za tym idzie plany wynikowe i programy nauczania do kosza i trzeba robic nowe. Bardzo chcialbym przepracowac choc 6 lat na tym samym podreczniku ... To sa fakty.

                > czy mam rozumiec, ze jeden uczen pisze 22 matury, czyli razem masz 2244 matury
                > do sprawdzenie?

                Ooooo wreszcie dotarlo. Tak dobrze zrozumiales. Jestem tym nauczycielem, ktoremu zalezy na wynikach maturalnych uczniow. Nie mam uczniow uzdolnionych wiec nadrabiamy praca.

                > "pozostaje do dyspozycji" oznacza ze wyjechac nie moze, ale w pracy spedzi moze
                > 10 godzin? Moze mniej? przynajmniej tak sie to odbywa w przypadku znajomej...
                > no, ale 'jest do dyspozycji", czyli w jego opiniii sie przepracowuje

                Nabor do mojej szkoly (jak i do wszystkich dolnoslaskich szkol srednich) skonczyl sie 6 lipca. Do tego dnia codziennie siedzielismy w szkole do godziny 14:00. Nabor dodatkowy skonczyl sie 13 lipca. W tym czasie dyzurowaly tylko osoby wyznaczone - wszystko w ramach "pozostania do dyspozycji". Nie postrzegaj wszystkiego poprzez pryzmat "znajomej" swiat tak nie dziala.
                Do szkoly wrocilem 23 sierpnia i zaczalem od komisji na maturach poprawkowych. 24 sierpnia zaczalem o 9:00 i skonczylem o 18:00 - egzaminy poprawkowe z mojego przedmiotu. 25 sierpnia -zespol statutowy i zespol wychowawczy, 26 sierpnia - zespol samoksztalceniowy. 29 sierpnia - zespol wspierania uzdolnien, 30 sierpnia - opracowanie planow pracy, 31 sierpnia - Rada Pedagogiczna rozpoczynajaca rok szkoly. Fakty.

                Masz jeszcze cos do dodania ?
                • Gość: angrusz1 Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 08:07
                  Budaprenie !!

                  Tyle piszesz o tzw " plany wynikowe "

                  Hmm, to kolejna bzdura biurokratyczna . Co ja sobie mogę zaplanować jeśli nie wiem jakich uczniów dostanę .
                  W jednej sa tacy uczniowie a w innej inni i tempo nauczania w jednej jest dobre a w drugiej idzie bardzo wolno . Do tego jakieś wydarzenia nie do przewidzenia - wycieczka, wyjście do teatru i już kilka dni wypada ( niby plan ma to ujmować ) . I po planowaniu

                  Dalej piszesz, że robisz , w klasie maturalnej wiele sprawdzianów maturalnych , bo masz niezbyt zdolnych uczniów .
                  Hmm, ja kilka lat temu , kiedy pracowałem w technikum , dość kiepskim technikum , to tak też byli uczniowie dość mało zdolni ale jakoś tak u mnie bywało - i to nie tylko w techniku - że cecha małych zdolności często , prawie zawsze łączyła się z mała chęcią do nauki i tacy uczniowie po prostu olewali takie sprawdziany . Nie pisali , nie przychodzili itd itp .
                  No i oczywiście nie uczyli się . Bardzo rzadko korzystali z prawa do poprawki swojej klasówki .
                  I takie są realia ... w moim przypadku . Ty wg mnie jesteś jakimś wyjątkowym przypadkiem .
                  • Gość: Budapren Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 16:54
                    Co do planow wynikowych i programow nauczania to zdecydowanie masz racje, ale bez nich dyrekcja nie dopusci Cie do uczenia, jest to jeden z powodow do negatywnej oceny pracy (stazu). Poza tym jakis ramowy plan dzialania musisz miec. Szkola to nie wolna amerykanka. Mozna na temat tych papierow sadzic co sie chce, ale MUSISZ je miec (a co wiecej stworzyc) i musza one byc aktualne, co wiecej dla kazdej klasy inny, gdyz jak juz pisalem kazda klasa to specyficzna grupa, czego innego od nauczyciela wymaga klasa o profilu historyczno-lingwistycznym, a czego innego-bio-chem. Maja rozne priorytety i rozne plany na przyszlosc, co innego w zyciu im sie przyda.

                    Co do prac, to wszystko jest kwestia priorytetow. Chocby sam fakt, ze po technikum uczniowie maja fach w reku i nie musza zdawac matury, a po ogolniaku bez matury maja ... 3 stracone lata, determinuje ich dzialanie. Dalej to juz kwestia checi. Uczniowie, ktorzy nie uczas sie, nie maja motywacji, odpadaja po pierwszej lub drugiej klasie. Nie ma litosci. W tym roku z mojego przedmiotu poprawki zdawalo 34 osoby (z czego 22 moich uczniow z 2 klas pierwszych i 1 klasy drugiej). Kryteria sa jasne, nie uczysz sie, nie pracujesz - odpadasz. Wymagam - ale tez sporo daje od siebie. W kazdym razie moi absolwenci sa zadowoleni. Bo tak naprawde dobry nauczyciel to taki, do ktorego na korki przyslesz najlepszego przyjaciela ;)

                    Co do wyjatkowosci, to chyba tak nie jest. Ja staram sie pracowac najlepiej jak umiem, a ze przy okazji lubie swoja prace i w sumie jest ona najmniejsza skladowa moich dochodow to juz inna historia. W sumie to mnie tylko irytuje wrzucanie do jednego wora wszystkich nauczycieli oraz glupawe wypowiedzi ludzi, ktorzy nie maja pojecia o pracy nauczyciela. Niestety szkola z perspektywy ucznia i nauczyciela o dwie rozne rzeczy. To, ze uczen ma wolne nie oznacza, ze nauczyciel w tym czasie nic nie robi ...
                    • Gość: angrusz1 Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 17:14
                      Budapren napisał

                      "Uczniowie, ktorzy nie uczas sie, nie maja motywacji, odpadaja po pierwszej lub drugiej klasie. Nie ma litosci. "

                      Taak i w tym technikum , w który kiedyś uczyłem sporo uczniów odpadało . Ale kiedy przed poprawkami w tej czy innej klasie ( nieduże technikum ) pozostało 26-25 osób , to dyrektor przed egzaminem poprawkowym ostrzegał , że kiedy liczba spadnie poniżej 25 uczniów to nie będzie podziału na grupy i ... część nauczycieli straci pracę . ( starosta nie zgodził się na finansowanie z własnych funduszy podziału na grupy ) .
                      Więc i ja ale i germanistka i kamputerowiec i pani od zajęć praktycznych stracilismy pracę - na 3 dni przed nowym rokiem szkolnym.


                      A co powiedzieć o uczniu , który na egzaminie poprawkowym zapytany , po kilku innych moich pytaniach nieudanych , zapytany przez wicedyrektorkę ( nau. od roślin ozdobnych ) o dni tygodnia - angielski - uczeń po pierwszej klasie - łamał się .
                      Podobnie było i na maturze.
                      Takie technika nie są wyjątkowe , ale i one walczą o przetrwanie , walczą z innymi szkołami tego typu w regionie poprzez ... zaniżanie wymagań .

                      Co do planów wynikowych to zwykle dyrektorzy godzili się na ksero planu , który oferowało wydawnictwo .
                      • Gość: Budapren Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 18:03
                        Kwestia szkoly. Problem podzialu na grupy ponizej 26 osob to wogole jakas parodia. My sobie radzimy z tym uzupelniajac stan klasy pierwszej spadami z drugiej itd. Do tego kazdy wychowawca ma liste "rezerwowa" uczniow, ktorzy nie dostali sie do danej klasy, a chcieli i tylko czekaja na telefon z informacja o wolnym miejscu. Z czego wynika popularnosc szkoly ? Z faktu, iz mimo przyjmowania srednich, badz slabych uczniow mamy 98% zdawalnosci matury, mimo tego ze szkola nie uchodzi za elitarna, to wyniki ma stosunkowo dobre. Inna sprawa, ze dobry wynik wynika z ... dobrej pracy. Nic z niczego sie nie bierze. Gdy juz uczen zalapie sie do mojej szkoly, to robi wszystko, aby sie w niej utrzymac. A, ze poziom matury jest baaaardzo niski (w tym roku zdala u mnie uczennica z orzeczeniem z poradni o uposledzeniu w stopniu lekkim) to inna historia.

                        Nasz system oswiaty jest chory, co gorsze aplikuje sie mu coraz grozniejsze wirusy (np. Hall), a spoleczenstwo szczuje na nauczycieli jako na winnych calej degrengolady.

                        Osoby, ktore rozwalily szkolnictwo zawodowe czy tez osoby ktore wprowadzily gimnazja powinny siedziec. Przeciez to byly zbrodnie na narodzie, teraz robi sie dobra mine do zlej gry. Niby probuje sie naprawiac system (powrot obowiazkowej matury z matematyki) z drugiej funduje sie gowno w postaci nowej reformy w ktorej uczen ginazjum (w wieku 12 lat) podejmuje decyzje o przedmiotach zdawanych w stopniu rozszerzonym na maturze. Likwidacja chemii, geografii, fizyki i biologii na korzysc jednego przedmiotu zwanego "przyroda" dla profili humanistycznych liceow to jakis debilizm. Spowoduje to jeszcze wieksza degeneracje nowych pokolen w zakresie nauk scislych. Jeszcze nam sie to odbije czkawka tak jak kiedys likwidacja obowiazkowej matury z matmy, dzieki czemu mamy mase bezrobotnych humanistow po studiach. Szczucie ludzi na nauczycieli to tylko temat zastepczy, chodzi o to zeby mozliwie bezbolesnie przepchnac ta "reforme". To jest normalne i juz to przerabialismy ostatnimi czasy. Glupota z obnizeniem wieku szkolnego (chodzi o to, aby szybciej dzieciaki konczyly szkole i szybciej mogly isc do pracy - takie sztuczne wydluzenie wieku produkcyjnego o rok). Tyle, ze wiadomo ze uczniowie o rok mlodsi beda mieli problemy z materialem przeznaczonym dla uczniow rok starszych, stad nowa podstawa programowa ma im to ulatwic, obnizajac poziom wymagan na kazdym etapie edukacji. Juz w tej chwili mamy rzesze analfabetow. A bedzie jeszcze gozej.

                        Pozostawienie ucznia w klasach I - III szkoły podsatwowej moze sie odbyc tylko za zgoda rodzica, jesli rodzic nie wyrazi zgody uczen MUSI zdac, w ten sposob uczen dochodzi do 4 klasy szkoly podsatwowej. Niestety na tym etapie edukacji nie jest juz w stanie nadrobic zaleglosci, wiec sie go przepycha aby pozbyc ze szkoly, zostawienie na nastepny rok nic nie da bo to jego rejon i bedzie chodzil dalej, a nikt nie chce 18 letniego ucznia w 4 klasie szkoly podstawowej. Podobnie w gimnazjum, i tak musi chodzic bo to jego rejon, a ze rozrabia bo sie nudz,i gdyz nic nie umie i nie jest w stanie czegokolwiek przyswoic nie powinno dziwic. Trzeba sie pozbyc ucznia, wiec sie go holuje przez 3 lata i nagle mamy 15 letniego analfabete, ktory nie bardzo wie co ma ze soba zrobic, gdyz wiekszosc szkol to licea i technika.

                        I jeszcze z ciekawych rzeczy, szkola podstawowa kieruje dziecko do poradni psychologiczno pedagogicznej na badania w wyniku slabych postepow w nauce. Ucznia musi tam zaprowadzic rodzic, jak nie zaprowadzi to nie mozna go zostawic w tej samej klkasie mimo zgody rodzica (musi byc opinia z poradni i zgoda rodzica). Ale zalozmy, ze zaprowadzil, dostal wyniki i ... mimo tego ze zostal skierowany przez szkole, nie musi pokazac wynikow w szkole, no ale zalozmy, ze pokazal. W opinii jest napisane, iz uczen jest uposledzony w stopniu lekkim oraz zalecenie umieszczenia w szkole specjalnej i tu uwaga, jesli rodzic nie wyrazi zgody nauczyciel moze tylko pomazyc o umieszczeniu w takiej placowce, a ze dzieciak sie w szkole meczy i meczy inne dzieci ... szczegol.

                        Tego typu debilizmy mozna mnozyc, przykladow moglbym podawac setki, ale kto slucha nauczycieli. Na kazdy sygal ze cos jest nie tak slysze 18 godzin i 3 miesiace wakacji. Rece opadaja ...
                        • Gość: angrusz1 Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 20:08
                          No widzisz Budapren ,

                          Do twojej szkoły chcą chodzić uczniowie .
                          Do mojego technikum chodzili też ci , którzy chcieli zdobyć ten konkretny zawód ale ich było góra jedna trzecia .
                          Reszta to tacy , którzy nie nadawali się do innych szkół w okolicy albo tacy , którzy nie mieli pieniędzy by dojeżdżać do większego miasta .

                          W mojej klasie , kiedy byłe wychowawca , zdało 8 osób na 27 maturę .

                          A miałem ucznia, który był spadem i on w mojej klasie także mieszkał w internacie - 50 m od szkoły , na przeciwko placu i miał 50 % nieobecności i także nie zdał .
                          Ale ... ale on brał rentę rodzinną po ojcu .

                          I prawo pozwala tak długo brać jak długo się uczy , ze studiami do 25 roku życia pod warunkiem, że 25 rok jest ostatnim rokiem studiów .

                          Teraz rozumiesz, że moje doświadczenia są trochę inne niż twoje , stąd i częściowo poglądy .
                        • Gość: angrusz1 Re: Alem się rozbawił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 20:15
                          Do budapren :
                          To samo obserwuję , co ty .

                          No ale jak temu zaradzić , kiedy Polacy wybierają w wyborach tak jak do tej pory .

                          W 1791 roku , kiedy decydowano o prawach politycznych to zabrano to prawo tzw szlachcie hołocie - czyli osobom, które można było kupić .

                          Czy jesteśmy i my przed taką decyzją .
                          Fakt do wyborów nie chodzi ok 50 % ludzi . Przecież nie wszyscy z nich to durnie .
                          Durnie tez chodzą głosować i są podatni na różne manipulacje .
                        • anu_anu Pytanie do zaangażowanych nauczycieli. 07.09.11, 22:04
                          Ciągle są prowadzone dyskusje o sprzątaniu po swoich psach na ulicach. W zasadzie wszyscy odzywający się na forum sprzątają po swoich czworonogach. Ale na ulicach nadal można wdepnąć w ...
                          Jak się dyskutuje o ochronie zdrowia - to odzywają się lekarze z powołania, którzy w życiu nie wzięli złotówki "na lewo". Ale w życiu ciągle spotykam wyłącznie tych innych.
                          Skojarzyło mi się to z tą dyskusją - przy każdym wspomnieniu kiepskich nauczycieli odzywają się ludzie, których to nie dotyczy. Pracujący solidnie, dysponujący wiedzą, zmotywowani.
                          Nie twierdzę, że ktokolwiek tu kłamie.
                          Ale chcę zapytać tych zaangażowanych nauczycieli - jak sądzicie - jaki procent całości populacji nauczycielskiej stanowicie?
                          • Gość: angrusz1 Re: Pytanie do zaangażowanych nauczycieli. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 23:03
                            Do anu anu :

                            Nie wiem ilu .
                            Wiem , że są .
                            Co grosza , tacy nauczyciele , którzy solidnie pracują i solidnie oceniają !!! mają kłopoty z pracą , bo mają przeciw sobie uczniów i ich rodziców ale i wychowawców i także dyrektorów .
                            Solidne ocenianie zwykle kończy się stawianiem dużej ilości jedynek .

                            Jakoś władze menowskie pod wodzą Hallówy tego nie widzą i dla nich ten problem nie istnieje .

                            Tacy solidni nauczyciele, jeśli nie mają trwałych warunków w umowie o pracę , to tęże prace tracą .
                            Dyrektorzy wolą zatrudniać " lepszych " nauczycieli .
                            No i ta patologia się powiela od lat .
                            • anu_anu Re: Pytanie do zaangażowanych nauczycieli. 08.09.11, 13:41
                              Gdyby solidnych nauczycieli była większość - to nie bali by się stawiania jedynek. Wiedząc, że jestem w porządku, robię wszystko co trzeba i jak trzeba - nie ma powodu aby się bać - szczególnie jeżeli wszyscy wokół tak samo myślą i tak samo robią.
                              Problem pojawia się w momencie, w którym osoba taka jest wyjątkiem...
                              • Gość: angrusz1 Re: Pytanie do zaangażowanych nauczycieli. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.11, 14:26
                                Do anu anu :

                                Trafiłeś w dziesiątkę .

                                Taki to mechanizm działa, że eliminuje tych rzetelnych bo... stawiają zbyt niskie stopnie , choć zasłużenie .
    • wolanka37 Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i zmę... 30.08.11, 20:04
      Nie jestem nauczycielką, ale muszę się odezwać, po pierwsze do tej osoby o małym rozumku, przezydent Wrocławia chwalił nauczycieli z Wrocławia, który wypada b. dobrze w rankingach, problem dotyczy reszty Dolnego Śląska. Niekiedy u ludzi nawet przy prostych tekstach wychodzą braki w umiejętności czytania ze zrozumieniem. Nauczyciele pracują bardzo dużo i mitem jest 5-6 godzin dziennie, podczas wakacji dorabiaja do niskich pensji. Cieszmy się, ze ktoś chce jeszcze wykonywać ten zawód, na pewno nie ci najlepsi. Jeszcze raz podkreślam nie jestem nauczycielką, ale denerwuje mnie to chamstwo i ignorancja na forach... .
      • Gość: taka prawda Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 20:39
        wolanka37 napisała:

        > Cieszmy się, ze ktoś chce jeszcze wykonyw
        > ać ten zawód, na pewno nie ci najlepsi.

        No ciekawe, bo niedawno był tu artykuł dwóch historyków-doktorantów, którzy skończyli studia z najlepszymi lokatami i nie mogą znaleźć pracy w szkołach. Więc pani nauczycielka albo nie wie, o czym pisze, albo pisze zgodnie z "oficjalną racjonalizacją" zawodu nauczyciela (jeśli tak to można nazwać), która jest rozpowszechniana przez samych nauczycieli (szkoda, że niezgodnie z prawdą). Mogę panią zapewnić, że dopóki wyższe uczelnie będą opuszczać tabuny absolwentów po takich "prestiżowych" kierunkach jak historia, polonistyka czy geografia, chętni do pracy w szkołach zawsze się znajdą (i to w nadmiarze).
      • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 30.08.11, 21:18
        > Nauczyciele pracują bardzo dużo i mitem jest 5-6 godzin dziennie,
        A niby ile? Owszem, trafia sie, jak klasowki zrobia, ze dzienna norma jest wyzsza niz robotnicze 8 godzin, jesli jednak policzyc SREDNIA to wychodzi zdecydowanie mniej. Ale to trzeba umiec myslec globalnie, a nie tylko: jejku, jejku, ja dzis mam zapiernicz. Kiedys GW zrobila wyliczenie, uwzglednila klasowki, dala do zweryfikowania nauczycielom - i wyszlo, ze wcale tak duzo nie pracuja, a stawke godzinowa maja naprawde wysoka.
        Zreszta, gdyby sie tak zaharowywali, to kiedy by mieli czas na korepetycje, zajecia w prywatnych szkolach, itp.?
        • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 30.08.11, 22:05
          W zeszlym roku szkolnym mialem 3 klasy maturalne (102 osoby). W trakcie przygotowania do matury kazdy z uczniow napisal 22 arkusze maturalne. Kazdy z tych arkuszy zostal przeze mnie sprawdzony. Daje to 2244 sprawdzonych arkuszy. Sprawdzam dosc szybko w zwiazku z tym srednio zajmuje mi to ok. 15 minut na prace. Razem 561 godzin pracy. Jesli do tego dodam, ze egzaminatorzy w tym roku dostawali ok. 20 zl brutto za prace w sesji egzaminacyjnej, to mozna latwo wyliczyc ze praca ta warta byla 44880 zl. Ale ja oczywiscie robilem to w ramach pensum. A to tylko matury, bez sprawdzianow, Rad Pedagogicznych, wycieczek i innych "normalnych" obowiazkow.

          Masz mi jeszcze cos do zarzucenia ?!

          Nawet mi sie nie chce dalej pisac, ale zapytam jak bys sobie rozliczyl tygodniowy wyjazd z pracy gdybys zostal z niej oddelegowany ?! Jakies nadgodziny ? Rozlakowe ? Zauwaz, ze ja jadac na taka wycieczke jestem 24h/na dobe w pracy. Co na ten temat mowi kodeks pracy ? Wiem, jestem zatrudniony na "Karte". Ale ja tej karty nie chce, ja chce, zeby mi dyrektor po takim wyjezdzie dal albo trzy tygodnie wolnego (24h * 7 dni = 168h; 168/8h dniowka = 21 dni roboczych) albo zaplacil za nadgodziny plus sobote i niedziele.

          Widzisz czlowieku sam miod, a dziegciu nie zauwazasz.
          • osmiol Jesteś boski nie zaprzeczam! 31.08.11, 02:21
            Ale jednak:
            Po "pierwsze primo" : na cholerę Ci Twoi maturzyści tyle pisali arkuszy maturalnych? Ja miałem jedną próbną maturę i już. Zdałem dobrze, na studia się dostałem. Może przesadzasz? Tak powiedzmy 5 razy...
            Po "drugie primo": jak się do uczenia do matury zabierasz w 4 klasie toś fachowiec za dychę. Jak na 3 miesięce przed toś sadysta i masochista w jednym. Ale niech tam. Lekko niejasne to Twoje wyliczenie - tu arkusz , tam praca. Spróbuję wiec zgadnąć, że jedna praca to ze 3 arkusze tak? Ale wsio rawno! 561 godzin nieboraku - to tak jak się zabierasz w lutym , to w każdy dzień siedzisz po 5,5 godziny nad tymi arkuszami? A na siku czas masz?
            Po "trzecie primo" : jak nie masz ochoty na wypad z "osiemnastkami" w góry na tydzień zamiast siedzieć w szkole i jeszcze kalkulujesz, że pracujesz 24h/dobę to albo jesteś dziwny albo masz problemy ze snem albo , co najgorsze, rzeczywiście "pracujesz" 24h/dobę z tymi licealistkami. Tyle, ze wtedy to Ty komuś powinieneś za to zapłacić a nie ktoś Tobie...
            • budapren Re: Jesteś boski nie zaprzeczam! 31.08.11, 14:42
              Dziekuje Ci bardzo, moi uczniowie nie ujmuja tego tak dosadnie. Mi wystarcza zwykle "dziekuje".

              A co do Ciebie to gratuluje ! Mature zdales i na studia sie dostales !!! To rzeczywiscie wyczyn (zwlaszcza w dobie blisko 60% skolaryzacji Twojego pokolenia).

              Nie wiem kiedy ta mature zdawales i na jakie studia sie dostales, ale musialo to byc wieki temu. Licea sa teraz trzyletnie ... No ale do rzeczy. Nie kazdy jest tak uzdolniony jak Ty. Niektorzy uczniowie wymagaja wiekszej pracy. Byc moze moje metody nie sa najlepsze, ale z drugiej strony moi uczniowie nie korzystali z korepetycji (nie mieli na to czasu). Mam znacznie wyzszy procent zdawalnosci i srednia punktow na maturze niz kraj czy wojewodztwo. Mimo tego, ze uczniowie ktorzy przychodza do mnie z gimnazjum maja wyniki znacznie ponizej sredniej (moj przedmiot nie jest kluczowy dla ich profilu). Tak wiec mam spory odsetek wiedzy przybylej.
              Pelny cykl z fakultetami zaczynam we wrzesniu i uczniowie maja jeden arkusz w tygodniu to rozwiazania (poza swietami i dlugimi weekendami)

              Co do sprawdzania, to od tego sa soboty i niedziele, a na odpoczynek mam wakacje.

              I na koniec, jestes z kazdym postem coraz bardziej chamski. Czyzby brakowalo argumentow?!
              Najpierw sie czepiales, ze za malo pracuje, kiedy okazuje sie, ze jednak tego wiecej, nabijasz sie ze pracuje za duzo. To objaw niedojrzalosci pogladow, albo - albo. Takie typowe trolostwo nawrzucac, zeby nawrzucac, a ze brak sensu i logiki to szczegol. Z kazdym postem wzbudzasz coraz wieksze politowanie. Przesatjesz byc partnerem do dyskusji. Podstawowa roznica miedzy nami jest taka, ze ja jesli sie na czyms nie znam, to nie zajmuje stanowiska. Ty natomiast plisz aby plesc. Jestes ekspertem nie majac pojecia o istocie rzeczy. To tak jak pouczanie pilota na temat pilotazu bo "widzialem kiedys samolot na zdjeciu".
          • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 07:10
            > aca ta warta byla 44880 zl. Ale ja oczywiscie robilem to w ramach pensum.
            A czemu "oczywiscie"? Czyzby budzetowka kantowala na wyplatach? Bo zdaje sie, ze za matury sie dostaje kase, i to wieksza niz 20 zl (no, chyba ze 20zl od egzaminowanego?)

            > A to tylko matury, bez sprawdzianow, Rad Pedagogicznych, wycieczek i innych "normaln
            > ych" obowiazkow.
            No wlasnie, to co mowilem - nauczyciel, ktory widzi obciazenie w jednym tygodniu, ale juz nie potrafi objac globalnie swojej pracy i policzyc SREDNIEJ ilosci godzin miesiecznie. I nie mowie tylko o miesiacu przed wystawieniem ocen...

            > Nawet mi sie nie chce dalej pisac, ale zapytam jak bys sobie rozliczyl tygodnio
            > wy wyjazd z pracy gdybys zostal z niej oddelegowany ?!
            Mi w pracy licza po 8 godzin dziennie, mimo iz przepada mi caly tydzien...

            > Rozlakowe ?
            Jakie rozlakowe? Powyzej 2 tygodni...

            > Zauwaz, ze ja jadac na taka wycieczke jestem 24h/na dobe w pracy.
            Nawet jak spisz, to pracujesz? Znaczy, spisz w trakcie wykonywania obowiazkow sluzbowych?

            > Wiem, jestem zatrudniony na "Karte". Ale ja tej
            > karty nie chce, ja chce,
            To nie pracuj jako nauczyciel, proste?
            Pamietaj, ze ta karta daje ci tez pol roku urlopow...

            > zeby mi dyrektor po takim wyjezdzie dal albo trzy tygo dnie wolnego
            ROTFL!!! Mi tez nie dali...
            • Gość: MS Re: Jak śpisz to pracujesz? IP: *.internetia.net.pl 31.08.11, 10:36
              Jak śpisz to pracujesz?
              TAK - to magiczna strona przepisów oświatowych. Nauczyciel odpowiada za uczniów na wycieczce 24h na dobę !!! Czy ma prawo spać? O tym przepisy milczą ...
              W praktyce: nauczyciel stara się "dyżurować" do np. 1-2 w nocy (albo później - zależy od "postawy" uczniów), idzie spać i ... (jak ma szczęście) wstaje ok. 7 (przed uczniami). Zwykle "się udaje" (tzn. nikt sobie nic nie zrobił). Więc jak auczyciel ma szczęście to na wycieczce pracuje tylko np. 19 godzin (a płacone jest za ok. 4 godziny).
              Dla porównania: pracownik (wg KP) na wyjeździe służbowym po wykonaniu "obowiązków służbowych" ma czas wolny, a jeśli obowiązki przekraczają 8h, to nadgodziny. I płacone za ten czas ...
              • zetkaf Re: Jak śpisz to pracujesz? 31.08.11, 23:23
                > ów służbowych" ma czas wolny, a jeśli obowiązki przekraczają 8h, to nadgodziny.
                > I płacone za ten czas ...
                No wlasnie, ale jak ma czas wolny czy idzie spac, to nikt mu za to nie placi. Jedziesz na tydzien, placa ci tylko za 40 godzin...
            • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 15:25
              Za matury dostaja kase tylko egzaminatorzy sprawdzajacy je w sesji egzaminacyjnej (matura glowna). A za matury przeprowadzone w klasach w ramach przygotowania nikt nie placi, to mam w pensum. Ok. 20zl brutto to wynagrodzenie za sprawdzenie jednej matury przez egzaminatora CKE. Ja takich prac sprawdzam ponad 2tys w roku szkolnym w ramach przygodowania do matury i poza twoimi "4-5 godz w tygodniu".

              Dalej piszesz jakies bzdury o srednich itd. Jesli wezmiemy srednia to w Watykanie na km kwadratowy przypada ponad 2 papiezy. (powierzchnia watykanu 0,44 km^2). No ale jak juz chcesz sie odnosic do sredniej to jadac na tygodniowa wycieczke jestem 24*7 czyli 168 godzin w pracy. W roku 2012 bedzie 252 dni robocze (bez sobot niedziel i swiat). Minus 26 dni urlopu wypoczynkowego daje nam 226 dni roboczych. Czyli taki wyjazd zapewnia mi 45 3/4 roboczo godziny dziennie. Teraz maturki o ktorych juz pisalem czyli 561 godzin daje blisko 2,5h Do tego godziny dydaktyczne czyli 3h dziennie (licze zegarowe). I juz mamy srednio 6,25h dziennie. Wymienilem tylko trzy najwieksze skladowe mojego czasu pracy, bez sprawdzania prac klasowych, wywiadowek, prac klasowych, pracy przy papierach czy naborze. Juz mam ponad 6h dziennie i to nie liczac roku szkolnego ale rok wg kodeksu pracy. Jeszcze jakies pytania ? Chetnie odpowiem.

              Kiedys dla zartu dyrektorka wprowadzila u nas karty pracy, tyle ze nauczyciele nie dla zartu tylko sumiennie je wypelniali. Rekordzistce 40h miesiac pracy skonczyl sie 10 wrzesnia (pojechala na dwudniowa wycieczke z klasa). Owszem sa nauczyciele, ktorzy nigdy do 40h nie dobija (WF czy Religia). Ale nie generalizujmy.
              • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 23:31
                > A za matury przeprowadzone w klasach w ramach przygotowania
                > nikt nie placi, to mam w pensum.
                Sorry, a co rozumiesz pod pojeciem "matur przeprowadzonych w klasach"? To sa jakies dwie kategorie matur?

                > Dalej piszesz jakies bzdury o srednich itd.
                Nie, wlasnie te srednie pokazuja, ile pracujesz. Nie jakies ekstrema (wolne wakacje, czy sprawdzanie klasowek 16 godzin na dobe i wiecej), ale ile tak naprawde pracujesz, bez uwzgledniania czy to pik, czy nie pik. Wlasnie one uwzgledniaja wszystko. Bo jak ktos bedzie mial prace 24 godziny bez przerwy i potem caly miesiac luzu, to chyba nie powiesz, ze haruje wiecej od ciebie?

                > . No ale jak juz chcesz sie odnosic do sredniej to jadac na tygodniowa wycieczk
                > e jestem 24*7 czyli 168 godzin w pracy.
                Jadac na tygodniowa delegacje, trace z zyciorysu dokladnie tyle samo co ty. Ale zdaje mi sie, ze wykazuje krotszy czas do wyplaty...

                > Czyli taki wyjazd zapewnia mi 45 3/4 roboczo godziny dziennie.
                Przez tydzien. Wiesz, ja przez godzine pracuje 60 minut, ty 45 - ale nie probuje nikomu wmowic na tej podstawie, ze pracuje o 1/3 wiecej niz ty. Mowimy o rozliczeniu GLOBALNYM, np. calego roku, a nie krotkotrwalym.
                Btw, i tak nie wiem, jak ty liczysz - 7 dni po 24 godziny pracy, podzielone przez 7 dni daje ci srednia prawie dwa razy wyzsza?

                > maturki o ktorych juz pisalem czyli 561 godzin daje blisko 2,5h Do tego godziny
                > dydaktyczne czyli 3h dziennie (licze zegarowe). I juz mamy srednio 6,25h dzien
                > nie
                Znaczy co, pracujesz ponad 50 godzin na dobe? To ciekawe rzeczy wasc opowiadasz, ciekawe, ciekawe jak ty zagiecia czasoprzestrzeni dokonujesz, bo inaczej to sie chyba nie da?

                > nie dla zartu tylko sumiennie je wypelniali. Rekordzistce 40h miesiac pracy sko
                > nczyl sie 10 wrzesnia (pojechala na dwudniowa wycieczke z klasa).
                Ooo, jak wy miesiac pracy liczycie jao 40h, to sie nie dziwie, ze wam rocznie wypada 30 miesiecy przepracowanych. Dodajmy jedynie, ze przecietny (nie, nie rekordzista) pracownik pracuje miesiecznie 160-184 godzin, zaleznie od tego, jak weekendy wypadaja. Widzisz roznice?
                • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 01.09.11, 08:29
                  > Sorry, a co rozumiesz pod pojeciem "matur przeprowadzonych w klasach"? To sa ja
                  > kies dwie kategorie matur?

                  A o maturach probnych slyszales ? NA rynku jest cala masa ksiazek z zestawami maturalnymi do samodzielnego rozwiazania, ale ktos je musi pozniej sprawdzic i ocenic (najlepiej zgodnie z kluczem maturalnym ze wzgledu na rozbieznosci miiedzy kluczem maturalnym, ocenianiem kryterialnym i subiektywnym odczuciem ucznia)

                  > Jadac na tygodniowa delegacje, trace z zyciorysu dokladnie tyle samo co ty. Ale
                  > zdaje mi sie, ze wykazuje krotszy czas do wyplaty...

                  Chyba nie bardzo chcesz zrozumiec, ze jadac na taka wycieczke jestem odpowiedzialny za mlodziez przez 24h. Nie mam wolnego popoludnia aby pojsc do kina/teatru czy wypic sobie piwko (co Ty spokojnie mozesz sobie zrobic bedac oddelegowanym z zakladu pracy. Tobie nikt nie broni np. popoluodniu wsiasc w auto i wrocic do domu. To Ty decydujesz co i jak beziesz robil w czasie poza praca, wiec nie pisz mi o "traceniu tygodnia z zyciorysu"). To nie jest moj czas, ja caly czas wykonuje obowiazki opiekuna. Ktos pisal o pracy w nocy, tak pracuje w nocy tez. Niedawno glosna byla sprawa nauczycielki, ktora oskarzono o niedopelnienie obowiazkow, gdyz jedna z uczennic wrocila z wycieczki szkolnej w ... ciazy. Zrozum, ze jesli komus sie cos stanie na wycieczce, to nie zaleznie czy bedzie to 16:00 czy 4:00 to ja bede za to odpowiadal. Inna sprawa, ze aby zrobic sobie ta przyjemnosc i pojechac na wycieczke musialem zrobic odpowiedni kurs, za ktory zaplacilem z wlasnej kieszeni.

                  > Przez tydzien. Wiesz, ja przez godzine pracuje 60 minut, ty 45 - ale nie probuj
                  > e nikomu wmowic na tej podstawie, ze pracuje o 1/3 wiecej niz ty.

                  Specjalnie wszystkie wyliczenia przeprowadzone przezemnie w tym poscie odnosily sie do godzin ZEGAROWYCH (najlepiej widac to przy godzinach dydaktycznych).

                  > Btw, i tak nie wiem, jak ty liczysz - 7 dni po 24 godziny pracy, podzielone prz
                  > ez 7 dni daje ci srednia prawie dwa razy wyzsza?

                  Czego nie rozumiesz ? 7*24=168 Tak czy nie ? W roku kalendarzowym (opieram sie na kalendarzu 2012) masz 252 dni roboczych po odjeciu 26 urlopu okazuje sie, ze Ty przepracujesz 226 dni. W odniesieniu do tego dziele 226 przez 168 godzin wycieczki i mam 3/4 roboczo godziny (45 minut) dziennie w kazdym Twoim dniu roboczym - wszak to tak cholubiona przez Ciebie srednia !

                  > Znaczy co, pracujesz ponad 50 godzin na dobe? To ciekawe rzeczy wasc opowiadasz
                  > , ciekawe, ciekawe jak ty zagiecia czasoprzestrzeni dokonujesz, bo inaczej to s
                  > ie chyba nie da?

                  Nie, wyobraz sobie, ze sprawdzam zwykle w soboty i niedziele, czasem w swieta. Ty tez je masz ale pracowac nie musisz. Ja teoretycznie tez, ale nikt mi nie moze zabronic, w tygodniu mam wazniejsze i pilniejsze sprawy.

                  > Ooo, jak wy miesiac pracy liczycie jao 40h, to sie nie dziwie, ze wam rocznie w
                  > ypada 30 miesiecy przepracowanych. Dodajmy jedynie, ze przecietny (nie, nie rek
                  > ordzista) pracownik pracuje miesiecznie 160-184 godzin, zaleznie od tego, jak w
                  > eekendy wypadaja. Widzisz roznice?

                  Tu przepraszam. Moj blad. Dokonal mi sie skrot myslowy 40h to wymiar tygodniowy. Mialem na mysli4 tygodnie po 40 dni, jako wymiar miesieczny. Chodzilo mi o 160 godzin, ktore przepracowala do 10 wrzesnia.
                  • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 01.09.11, 08:32
                    Oczywiscie 168 godzin na wycieczce dziele przez 226 dni roboczych w roku kalendarzowym :)
                    • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 03.09.11, 08:51
                      > Oczywiscie 168 godzin na wycieczce dziele przez 226 dni roboczych w roku kalend
                      > arzowym :)
                      Podziel sobie 3,5 miesiaca wakacji, ferii i innych przerw (52 dni robocze(uwzglednilem juz, ze nienauczyciel ma miesiac urlopu)*8 godzin= -400 roboczogodzin, czyli -1,5 roboczogodzina dziennie.
                  • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 03.09.11, 08:36
                    > A o maturach probnych slyszales ?
                    To jakby mowic "piwo" a myslec "piwo bezalkoholowe". Sorry, matura probna to nie matura, ale twor imitujacy mature, wiec wyrazaj sie precyzyjnie, a nie potem wyjezdzasz z tunem sugerujacym moja nieznajomosc tematu. Nikt przeciez nie pisze, ze po 5 piwach mozna legalnie prowadzic samochod - i potem sugeruje komus nieznajomosc tematu, bo o bezalkoholowych nie slyszal.

                    > Chyba nie bardzo chcesz zrozumiec, ze jadac na taka wycieczke jestem odpowiedzi
                    > alny za mlodziez przez 24h.
                    Tak, juz poruszylem ten watek - ze nawet jak spisz, to uwazasz, ze pracujesz.

                    > z zakladu pracy. Tobie nikt nie broni np. popoluodniu wsiasc w auto i wrocic d
                    > o domu.
                    Poza geografia swiata i predkosciami rozwijanymi przez samochod... bo sobie przyjedz z delegacji w zachodniej czesci Niemiec (albo w ogole Francji) po poludniu do domu. Albo chociazby z Warszawy... ze o kosztach benzyny nie wspomne. Wiec tutaj nie oszukuj...

                    > To Ty decydujesz co i jak beziesz robil w czasie poza praca, wiec nie p
                    > isz mi o "traceniu tygodnia z zyciorysu").
                    Jak masz przeprowadzke w domu, albo remont, to co ci z tego, ze mozesz sobie wypic piwo - ubrania ci sie nie wybiora, sciany nie pomaluja, itp.

                    > W odniesieniu do tego dziele 226 przez 168 godzin wy
                    > cieczki i mam 3/4 roboczo godziny (45 minut)
                    aaa, to o minutach mowimy? To szkoda, ze znow czegos nie dopowiedziales, widac, ze z ciebie niezly manipulant, ktory poprzez celowe zjadanie slow probuje zmieniac obraz rzeczywistosci.
                    Bo napisales:
                    "Czyli taki wyjazd zapewnia mi 45 3/4 roboczo godziny dziennie." - co by sugerowalo, ze masz srednio 45,75 roboczogodziny dziennie - a to juz bylaby parodia twojej pracy. Dodam, ze autentycznie slyszalem o nauczycielu, ktory mial "przepracowane" 25 godzin dziennie.

                    > dziennie w kazdym Twoim dniu roboc
                    > zym - wszak to tak cholubiona przez Ciebie srednia !
                    To moze jeszcze uwzglednij w swojej sredniej, ze w ciagu wakacji ja pracuje 43*8 godzin dziennie (ew. 21/22*8, jesli akurat wzialem urlop), ty pracujesz 3*2godziny (uwzgledniam, ze ci moga jakies rady pedagogiczne wskoczyc). I to tez ma wplyw na srednia, a nie uwzgledniasz. Podobnie okres swiat bozego narodzenia/nowego roku, ferii, itp. Srednia liczy sie z roku, a nie z tygodnia, bo ja tez moge powiedziec, ze od 8 do 15 mam srednio 100% czasu spedzonego w pracy i rozciagnac to na mysl ze "ja przez cale zycie jestem w pracy".

                    > Nie, wyobraz sobie, ze sprawdzam zwykle w soboty i niedziele, czasem w swieta.
                    Za to nie robisz nic w poniedzialek, wtorek, srode, czwartek i w piatek w okresie lipiec/sierpien. Moze pora to docenic, a nie widziec tylko czarne strony zawodu? Wlasnie dlatego pytam o srednia - bo uwzglednia to, ze wrzesien jest lekki, bez sprawdzianow jeszcze, a czerwiec masz przerabane. I ze masz 2 miesiace wakacji, ale przed feriami zimowymi znowu jazda.

                    > Tu przepraszam. Moj blad.
                    Nie po raz pierwszy, wiec moze nie stosuj skrotow myslowych, tylko wyrazaj sie precyzyjnie. Jak na nauczyciela przystalo. Bo zaraz sie okaze, ze uczysz dzieci calkowania... znaczy sie dodawania, ale to taki skrot myslowy.
                    • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 20:57
                      Rece mi opadaja ... Czy Ty wogole rozumiesz slowo pisane ? Czy potrafisz sobie cokolowiek policzyc ??? Czy uwazasz, ze skoro matura nazywa sie "probna", to sprawdza sie ja krocej ? Jaka szkole konczyles i kiedy, jesli nie slyszales o arkuszach maturalnych przygotowujacych do matury? Choc Twoje wywody sugeruja, ze wyjezdzasz w delegacje za granice, jakos w to szczerze watpie. Czy naprawde uwazasz, ze wyjazd z 30 uczniow w wieku 16-19 lat na wycieczke szkolna to taki miod (przypomnij sobie co robiles w tym wieku na wycieczkach szkolnych, ile "szkla" zabierales z domu, a ile kupowales juz na miejscu). Na takim wyjezdzie musisz miec oczy dookola glowy przez caly czas, idziesz spac jako ostatni (pilnujesz, zeby nie poszli "w miasto" noca), a wstajesz jako pierwszy (jesli juz skonfiskowales wszystko co mieli ze soba, to jest to najlepsza pora w ich mniemaniu aby uzupelnic zapasy).

                      Przeczytaj jeszcze raz co pisalem o sredniej (moze wtedy zrozumiesz, ze Twoje wywody o 3*2 godziny na wakacjach to totalna kompromitacja. Najpierw piszesz cos o tym, ze nie mozna patrzec przez pryzmat "pikow", a potem sam z czyms takim wyjezdzasz w odniesieniu do wyliczanej przeze mnie sredniej). Przeciez ja wszystko przeliczam i odnosze do Twojego czasu pracy. Wyobraz sobie, ze Ty tez nie pracujesz 365 dni w roku, ze tez masz urlop, tez masz swieta (a jesli swieto wypadnie w sobotę to przysługuje Ci dzień wolny, mi nie). Przypomne Ci o "kacowym", ja takowego nie mam. Przypomne Ci też o tym, że jeśli zachorujesz w czasie urlopu, to możesz go wziąść w innym terminie, ja nie itd. Biorac pod uwage weekendy i swieta masz do przepracowania 252 dni w roku. Jesli przepracowales ponad 10 lat przysluguje Ci 26 dni urlopu. Czyli pracujesz 226 dni w roku. Zrozumiales ? Nie ? Przeczytaj jeszcze raz. Teraz piszesz kocopoly o tym jak to pracujesz w moje wakacje 43*8 godzin (rozumiem, ze urlopu wtedy nie bierzesz, bo moge odbic pileczke i napisac, ze gdy Ty jestes na urlopie to ja pracuje 26*10 godzin, ale to zaden argument), ale ja w ciagu roku szkolnego pracuje srednio 10 godzin w kazdy dzien roboczy, 50 godzin w tygodniu (doliczam prace w w soboty i niedziele). Czyli tygodniowo SREDNIO pracuje 7 godzin wiecej niz Ty. Juz rozumiesz dlaczego mimo 2*3 godzin w pracy w wakacje (choc i to jest wierutna bzdura, to, ze Twoja znajoma to jakis lamus, pewnie WFistka, albo bibiotekarka) moja srednia jest zblizona do Twojej ?!

                      Gdzie napisalem, ze nie doceniam wolnych wakacji ?! Doceniam, jest to jedna z tych rzeczy, ktore mnie zatrzymuja w szkole. Tak na marginesie skroc wakacje do miesiaca, a zobaczysz ilu ludzi w szkole zostanie. Pewien jestes, ze Ci ktorzy zostana to sa Ci, ktprzy maja uczyc miedzy innymi Twoje dzieci ?
                      • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 07.09.11, 23:38
                        > Rece mi opadaja ... Czy Ty wogole rozumiesz slowo pisane ?
                        Rozumiem, ale niestety ty mowisz co innego niz masz na mysli. Piszesz matura - to ja czytam matura. Jak myslisz o probnej, to mow, ze o probnej. Ktore za moich czasow nie byly wykonywane we wszystkich szkolach...

                        > prawdza sie ja krocej ? Jaka szkole konczyles i kiedy, jesli nie slyszales o ar
                        > kuszach maturalnych przygotowujacych do matury?
                        10 lat temu. I nie widzialem zadnego arkusza...

                        > Choc Twoje wywody sugeruja, ze
                        > wyjezdzasz w delegacje za granice, jakos w to szczerze watpie.
                        A ja watpie, czy ty z uczniami jezdzisz. Pisac wszystko kazdy moze, widac, ze argumenty ci sie koncza, i podwazasz wszystko dla zasady.

                        > Czy naprawde uwazasz, ze wyjazd z 30 uczniow w wieku 16-19 lat na wycieczke szkolna to
                        > taki miod
                        a czy ja pisze, ze miod? Ja tylko mowie, ze delegacje nie-szkolne tez maja swoje wady...

                        > miec oczy dookola glowy przez caly czas, idziesz spac jako ostatni (pilnujesz,
                        > zeby nie poszli "w miasto" noca), a wstajesz jako pierwszy
                        ale spisz, a wtedy nie pracujesz, co probujesz wszystkim wmowic. Osobiscie slyszalem o nauczycieli, ktory mial przepracowane w ciagu doby (i zaplacone) 25 godzin zegarowych. Jak to wytlumaczysz?

                        > Przeczytaj jeszcze raz co pisalem o sredniej (moze wtedy zrozumiesz, ze Twoje w
                        > ywody o 3*2 godziny na wakacjach to totalna kompromitacja.
                        Wlasnie na tym polega srednia - uwzglednia zarowno 3*2 godziny na wakacjach, jak i 20 w okresie maturalnym. Nie patrzysz na dzis, ktore jest ciezkie, na jutro ktore jest leciutkie - USREDNIASZ. Ilosc godzin przepracowanych w roku przez ilosc dni. I to najbardziej wiarygodne zrodlo oceny czasu poswiecanego w pracy. A nie "bo ja dzis pracowalem 20 godzin przy sprawdzaniu klasowek".

                        > o tym, ze nie mozna patrzec przez pryzmat "pikow", a potem sam z czyms takim w
                        > yjezdzasz w odniesieniu do wyliczanej przeze mnie sredniej
                        Nie sredniej, a wplywu jakiegos piku na srednia. I uparcie nie zauwazasz pikow w druga strone...

                        > Przeciez ja wszystko przeliczam
                        A gdzie masz przeliczone dni wolne w wakacje, ferie, przerwy swiateczne?


                        >i odnosze do Twojego czasu pracy. Wyobraz sobie, ze Ty tez nie pr
                        > acujesz 365 dni w roku, ze tez masz urlop, tez masz swieta
                        urlop - wiele osob ma 20 dni robocze (1 miesiac) a nie jak nauczyciele - 2 miesiace, swiat tez tak duzo nie masz, zreszta te najwazniejsze masz z "naddatkiem". Ferie maja tylko nauczyciele. Ale co tam, "ja tez mam urlop". Szczegol, ze duzo krotszy, czego w swojej sredniej nie chcesz uwzglednic.

                        > Przypomne Ci o "kacowym", ja takowego nie mam.
                        Jak kacowe wplywa na ilosc godzin przepracowanych? NIJAK. Zabierane jest ze zwyklego urlopu, jedynie nie musze go planowac.

                        > Przypomne Ci też o tym, że jeśli zachorujesz w czasie url
                        > opu, to możesz go wziąść w innym terminie, ja nie itd.
                        Poza tym, ze nie zdarzylo mi sie, to fakt, masz racje.

                        > Biorac pod uwage weekend
                        > y i swieta masz do przepracowania 252 dni w roku.
                        Bo oczywiscie nauczyciel nie ma swiat i weekendow? Co tam, zwykli robotnicy maja dobrze, pracuja jedynie przez 252 dni, a nauczyciele przez caly rok.

                        > Przeczytaj jeszcze raz. Teraz piszesz kocopoly o tym jak to pracujesz w
                        > moje wakacje 43*8 godzin (rozumiem, ze urlopu wtedy nie bierzesz, bo moge odbi
                        > c pileczke i napisac, ze gdy Ty jestes na urlopie to ja pracuje 26*10 godzin,
                        w wakacje pracujesz 10 godzin dziennie? Cos mi sie wierzyc nie chce.
                        Moze lepiej najzwyczajniej w swiecie policz, ile masz dni roboczych w roku, przy zalozeniu ze pracujesz poniedzialek-piatek (zakladam, ze ci plan rozkladaja rownomiernie w ciagu tygodnia, zeby nie bylo na twoja niekorzysc).

                        > Czyli tygodniowo SREDNIO pracuje 7 godzin wiecej niz Ty.
                        Tyle, ze rok szkolny jest krotszy, niz rok zwyklego pracownika.

                        > (choc i to jest wierutna bzdura, to, z
                        > e Twoja znajoma to jakis lamus, pewnie WFistka, albo bibiotekarka)
                        tez nauczyciel, czyz nie? Ze traktuja was po rowno, nie moja wina, dodajmy, ze mowimy o nauczycielce jezyka obcego.

                        > Gdzie napisalem, ze nie doceniam wolnych wakacji ?!
                        Ja jedynie pisze, ze NIE UWZGLEDNIASZ ICH W SWOJEJ SREDNIEJ.

                        > Tak na marginesie skroc wakacje do miesiaca
                        To wtedy wyjdzie inna srednia. Obecnie wychodzi, taka jak wychodzi, i nalezy te 2 miesiace wakacji, ferie i inne przerwy uwzgledniac w sredniej. No, chyba ze oprocz sredniej arytmetrycznej, geometrycznej i wazonej jest jeszcze "srednia nauczycielska", ktorej nie znam ;)
                        • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.11, 14:31
                          Znam jeszcze srednia harmoniczna, ucinana i winsorowska. O "nauczycielskiej" nie slyszalem, no ale jeszcze raz i powoli.

                          Dni nauki w roku szkolnym jest ok 190 (w zaleznosci od roku). Do tego nabor w szkole to 10 dni roboczych. Rada, egzaminy poprawkowe, produkcja papierow przed rokiem szkolnym to nastepne 7 dni roboczych. Razem 207 dni roboczych.

                          Poza szkola jest do przepracowania 252 dni minus 26 dni urlopu to nam daje 226 dni do przepracowania. Teraz 226 - 207 i mamy, ze nauczyciel jest w pracy 19 dni krocej niz pozostala czesc spoleczenstwa. Teraz jesli SREDNIO pracuje 9 godzin dziennie (a tak bedzie po wliczeniu do tej sredniej wycieczek szkolnych, sprawdzania arkuszy matur PROBNYCH, Rad pedagogicznych, spotkan z rodzicami, pilnowania dyskotek szkolnych, sprawdzania sprawdzianow tudziez produkcji wszelkiej masci papierow (chocby opinii do sadow, kuratorow, poradni, pisania podan o stypendia, pisania sprawozdan z realizacji, pisania projektow, prowadzenie dokumentacji szkolnej dzienniki szkolne, arkusze itd. itp.).
                          Teraz skoro mam SREDNIO 1 godzine dziennie ponad 8 godzinny etat, mnoze ta godzine przez 207 dni roboczych i mam 207 godzin. Teraz dziele to przez 8 godzin etatu i mam prawie 26 dni robocze przepracowane wiecej, a skoro pracuje 19 dni krocej, to wychodzi ze SREDNIO pracuje wiecej. Naprawde chcesz dyskutowac z liczbami ? Czy nadale bedziesz pisal to co Ci sie wydaje ?

                          Nie wiem jak Ci to prosciej wyjasnic.

                          Tak na marginesie, z jednej strony piszesz, zebym nie postrzegal swojej pracy przez pryzmat ekstremow (pikow), a z drugiej argumentujesz, ze znasz prace nauczyciela poprzez znajoma, ktora jest ... ekstremum.

                          Na koniec, szkola w ktorej pracuje jest druga w mojej karierze. W tej wiekszosc nauczycieli pracuje tak jak ja (nie pracuja tak duzo na arkuszach maturalnych, ale w zamian biora udzial w projektach (ogolnopolskich, unijnych) czy tez np. organizuja spektakle w klasach medialnych (proby oczywiscie w czasie "wolnym" po lekcjach). Wczesniej pracowalem w szkole podstawowej i szczerze powiem tam byl jeszcze wiekszy zapiernicz, dzien mamy, taty, babci, dziadka, psa, kota, ziemi, jaselka, konkursy, olimpiady, masa pracy wychowawczej (wizyty w domach z pedagogiem czy kuratorem). Fajnie jest gdy rodzic przychodzi do szkoly i widzi jak jego pociecha mowi wierszyk, spiewa piosenke itd. itp. Ale to wszystko wymaga pracy, a przy napietym programie nauczania nie mozna tego zrobic podczas lekcji. Podsumowujac, mimo znacznie wiekszej odpowiedzialnosci w szkole sredniej, nie chcialbym powrotu do podsatwowki (gozej maja chyba tylko przedszkolanki).
                          • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 09.09.11, 10:23
                            Się ... zdziwiłam i policzyłam ile godzin przypadnie na średni dzień szkolny:
                            Pensum 3
                            Sprawdzanie matur (561/191) 2,94
                            wycieczka (168/191-7*3/C14) 0,769633508 - tu odjęłam godziny z pensum
                            nabory (80/191) 0,418848168
                            rady pedagogiczne 4*4 h (16/191) 0,083769634
                            wywiadówki 4*2h (8/191) 0,041884817
                            sprawdzanie klasówek 10*5 (50/191) 0,261780105
                            Całość daje 7,52 godziny dziennie (liczę 191 dni w roku szkolnym).
                            Wg mnie policzyłeś nauczyciela "maksymalistę" - bo średni nauczyciel nie poprawia tylu prac maturalnych, nie wyrabia 10 dniówek przy naborach i nie jeździ na 7 dniowe wycieczki.
                            Zatem przyjmując, że pracujesz tyle samo - to nadal pozostają 34 dni, które zyskujesz dzięki dłuższym feriom i wakacjom (251 dni roboczych - 26 dni urlopu - 191 dni szkolnych = 34 dni)
                            • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 09.09.11, 10:25
                              *wycieczka powinna być opisana: 168/191-7*3/191
                            • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.11, 16:08
                              Wyglada rzetelnie, ale ...
                              Brak w Twoich wyliczeniach chocby dyzurow (3 dyzury po 40 min, w tygodniu daje 2/5 h czyli 0,4h), poza tym pozostalych przerw tez nie mam dla siebie, a nawet jesli takowa sie zdarza to chyba wszystkim w ciagu dnia pracy przysluguje przerwa sniadaniowa, a czasem kilka(nascie) przerw na papierosa, wiec moze sie okazac, ze malo kto pracuje 8h dziennie (nie mylic z czasem przebywania w pracy). Przypomne, ze np. gornikowi do czasu pracy wlicza sie czas zjazdu/wjazdu, a do mojego czasu przerw czy okienek juz nie. Wez pod uwage, ze masz tu wyliczony czas realnej pracy, to tak jakbys rozliczala urzednika tylko z czasu spedzonego nad dokumentami, a czas na kawke, internet, pogaduchy z kolezankami odejmowala.

                              Zauwaz, ze nigdzie nie ujelas chocby wypelniania dokumentacji pedagogicznej, swiadectw, arkuszy. Nigdzie nie ma papierologii, opieki nad imprezami szkolnymi, masz wywiadowki, ale juz konsultacji nie, Indywidualne rozmowy z rodzicami tez sie zdarzaja Piszesz o wywiadowkach, ale czasu na sporzadzenie "karteczek" z ocenami juz nie uwzgledniasz, a tu ziarnko do ziarnka i nagle spokojnie dobijemy (a nawet przekroczymy) 9h. I powtarzam caly czas jest to czysta praca.

                              P.S.
                              Co do "maksymalisty", to sa moje osiagi z poprzedniego roku. Wycieczki u nas zdarzaja sie nawet dwutygodniowe, w naborze uczestniczylismy wszyscy w takim wymiarze godzin, a wychowawcy dodatkowo w naborze dodatkowym (kolejne dni). Jedyne co mnie rozni to matury, robie ich wiecej, ale i sprawdzam nieco szybciej. Polonisci robia mniej, ale i pracy nie da sie sprawdzic rzetelnie w 10-15 minut podobnie z wypracowaniami z jezyka. Poza tym ja nie jestem zaangazowany w inne aspekty zycia szkoly (samorzad szkolny, wystepy artystyczne, apele), wiec cos za cos.

                              Podsumowujac. Tutaj liczymy czas mojej pracy, a odnosimy do czasu SPEDZONEGO w pracy przez innych. A przeciez tak patrzac, to ja codziennie jestem w szkole o 8:00 i zwykle koncze o 13:30 (choc rzadko wychodze przed 14:00), a wiekszosc z wymienionych rzeczy robie po 14:00.
                              • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 10.09.11, 10:21
                                > poza tym pozostalych przerw tez nie mam dla siebie
                                nie no, przeciez na przerwie nauczyciel zawsze odpowiada uczniom, itp.? Jakbym nie chodzil do szkoly to bym nie uwierzyl ;)

                                > c, ze malo kto pracuje 8h dziennie (nie mylic z czasem przebywania w pracy). Pr
                                > zypomne, ze np. gornikowi do czasu pracy wlicza sie czas zjazdu/wjazdu,
                                a ja przypomne ze nauczyciel rzadko kiedy jest w klasie rowno z dzwonkiem, wiec do pracy wlicza mu sie dojscie do klasy, itp. wiec kto tu jest poszkodowany. Niejednemu pracownikowi za to nie dolicza sie czasu dojscia z szatni do stanowiska pracy, przebierania sie, itp.

                                > a do mojego czasu przerw czy okienek juz nie.
                                Podobnie jak pracownikowi, ktory moze miec do 1h przerwe na lunch nie wliczana do czasu pracy...

                                > Wez pod uwage, ze masz tu wyliczony czas
                                > realnej pracy, to tak jakbys rozliczala urzednika tylko z czasu spedzonego nad
                                > dokumentami, a czas na kawke, internet, pogaduchy z kolezankami odejmowala.
                                Rozliczenie rzetelnosci pracownika to juz kwestia przelozonego. Dodajmy jeszcze, ze czesto w zakladach pracowniczych jest norma do wyrobienia, i zazwyczaj nie przewiduje ona przerw na papierosa, itp.

                                > Indywidualne rozmowy z rodzicami tez sie zdarzaja
                                Widzisz, srednia ma to do siebie, ze zdarzenia, ktore "sie zdarzaja" nie maja na nia duzego wplywu - jedno czy dwa zdarzenia polgodzinne dzielone przez 191 dni nie da zbyt duzo...

                                > Podsumowujac. Tutaj liczymy czas mojej pracy, a odnosimy do czasu SPEDZONEGO w
                                > pracy przez innych.
                                Bo tylko nauczyciele pracuja, reszta sie obija w pracy?
                                • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.11, 23:08
                                  Ciezko dyskutowac z kims, kto nie podaje zadnych rzeczowych argumentow.
                                  1) "Zgodnie z art 128 KP przez czas pracy należy rozumieć czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy.
                                  Aby dany okres czasu można było uznać za czas pracy muszą więc zostać spełnione dwie przesłanki:
                                  pracownik musi pozostawać w dyspozycji pracodawcy – przez dyspozycję należy rozumieć gotowość do wykonywania poleceń, wykonywanie tychże poleceń.
                                  pracownik musi przebywać w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy.
                                  Z powyższego wynika faktyczne wykonywanie pracy nie jest konieczne do tego aby dany okres był do czasu pracy wliczony. Wystarczy że pracownik jest w dyspozycji pracodawcy, czyli oczekuje na polecenia pracodawcy będąc gotowym do ich wykonania."
                                  Teraz - na przerwie (na ktorej nie mam dyzuru) jestem w zakladzie pracy ? Jestem do dyspozycji dyrektora ? Na oba pytanie odpowiedz brzmi TAK, ale do czasu pracy tego mi nie wliczacie.

                                  2) Co do lunchu.
                                  Wg. Kodeksu Pracy przerwa 15-minutowa. Przysługuje pracownikom, których dzienny wymiar czasu pracy wynosi co najmniej 6 godzin. Dlaczego do mojego czasu pracy nie doliczamy 15 minut (bo to ze pracuje srednio wiecej niz 6 godzin juz chyba udowodnilismy). Wiec albo trzeba do mojej sredniej dodac 15 minut, albo odnosic sie do sredniego czasu pracy 7h45min. Pragne zauwazyc, ze tak patrzac to 191dni*0,15min= 47,75 dnia! Czyli grubo wiecej niz mi brakuje do "etatowcow".

                                  3) Co do spoznien na lekcje, to mysle, ze to tez sie zmieni wraz z upowszechnieniem dziennikow internetowych. Na ta chwile musze pojsc do pokoju nauczycielskiego po dziennik i wrocic (a tak na marginesie czy idac po tenze dziennik nie wykonuje swojej pracy i nie powinienem miec tego wliczonego do sredniej ;) ). Najgorzej jest wtedy, gdy mam dyzur. Bo dyzurowac musze cala przerwe a po dziennik ide praktycznie na lekcji.

                                  4) Z ta srednia to juz od dluzszego czasu sobie kpiny urzadzasz. Owszem dwa razy po godzinie dzielone prze 191 na srednia nie wplywu, ale np. 60 po 3 godziny juz tak. Srednia ma ta wlasnosc ze o ile dzielnik jest staly (a w tym wypadku jest) to rosnie wraz z kazdym elementem dolozonym do licznika, im wiecej, nawet malo znaczacych elementow, tym wieksza srednia. Indywidualne rozmowy z rodzicami to tylko przyklad, tego typu "pie...k" po 1h - 2h (aczkolwiek jestem sie gotowy zalozyc, ze rozmowy w sumie byly znacznie dluzsze) moge Ci wymienic baaaaaaaaardzo duzo.

                                  Odnosze wrazenie, ze wypowiadasz sie w materii o ktorej nie masz pojecia. Postrzegasz szkole z perspektywy ucznia, ktory przychodzil do szkoly posiedzial na lekcjach i wychodzil. To tak nie dziala. Do tego 10 lat temu to nie teraz...

                                  I na koniec. Nigdzie nie napisalem, ze tylko nauczyciele pracuja, ja tylko wskazuje pewna niescislosc w wyliczeniach. Mi liczony jest czas pracy netto, a porownywany jest do czasu pracy brutto.
                                  • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 00:04
                                    > Teraz - na przerwie (na ktorej nie mam dyzuru) jestem w zakladzie pracy ? Jeste
                                    > m do dyspozycji dyrektora ? Na oba pytanie odpowiedz brzmi TAK, ale do czasu pr
                                    > acy tego mi nie wliczacie.
                                    Nie, tu jest sytuacja podobna jak z podana przeze mnie godzinna przerwa na lunch dopuszczalna przez KP. Obecnosc w miejscu pracy nie rowna sie z gotowoscia do swiadczenia pracy...

                                    > wymiar czasu pracy wynosi co najmniej 6 godzin. Dlaczego do mojego czasu pracy
                                    > nie doliczamy 15 minut (bo to ze pracuje srednio wiecej niz 6 godzin juz chyba
                                    > udowodnilismy).
                                    Dlatego, ze godzina twojej pracy wynosi 45 minut? Tak, tak, pensum iles tam godzin to godziny lekcyjne, a nie zegarowe...

                                    > 3) Co do spoznien na lekcje, to mysle, ze to tez sie zmieni wraz z upowszechnie
                                    > niem dziennikow internetowych.
                                    Nie mowie, co byc moze bedzie. Na razie, nauczyciel ma przerwe, po przerwie (zalozmy, ze natychmiastowo po jej zakonczeniu, choc i z tym bywa roznie) rozpoczyna prace, bierze dziennik, idzie do klasy (co uwazam za czynnosc sluzbowa) i rozpoczyna lekcje z klasa. Przez analogie do KP, z jednej strony nauczyciel dokladnie wykonuje swoje obowiazki sluzbowe nie narazajac pracodawcy na opinie naciagajacego na nieodplatne godziny, z drugiej - nie rozpoczyna punktualnie lekcji (choc PUNKTUALNIE ZACZYNA PRACE PO NIEPLATNEJ PRZERWIE W SWIADCZENIU OBOWIAZKOW).

                                    > Na ta chwile musze pojsc do pokoju nauczycielski
                                    > ego po dziennik i wrocic (a tak na marginesie czy idac po tenze dziennik nie wy
                                    > konuje swojej pracy i nie powinienem miec tego wliczonego do sredniej ;) ).
                                    A kiedy idziesz po dziennik? zapewne w trakcie lekcji - choc zaczynasz ja kilka minut po rozpoczeciu danej godziny, to obowiazki sluzbowe oczywiscie wykonujesz punktualnie - pojscie po dziennik po dzwonku na lekcje to oczywiscie "czynnosci sluzbowe" ;)

                                    > Bo dyzurowac musze cala przerwe a po dziennik ide praktycznie na lekcji.
                                    No i sie spozniasz na lekcje, choc nie spozniasz sie do pracy. Bo prace wykonujesz caly czas, czy to dyzur, czy pojscie po dziennik, ktore praca edukacyjna stricte nie jest, ale wykonywaniem obowiazkow sluzbowych na pewno jest

                                    > 4) Z ta srednia to juz od dluzszego czasu sobie kpiny urzadzasz.
                                    Jakie kpiny? Ja tylko prosze o rzetelne ich rozliczenie - a nie tak, na czuja, jak wiatr zawieje...


                                    > est) to rosnie wraz z kazdym elementem dolozonym do licznika, im wiecej, nawet
                                    > malo znaczacych elementow, tym wieksza srednia.
                                    Ale jeden wyskok, nawet duzy, gdzies ginie po podzieleniu go i usrednieniu.

                                    > Odnosze wrazenie, ze wypowiadasz sie w materii o ktorej nie masz pojecia. Postr
                                    > zegasz szkole z perspektywy ucznia, ktory przychodzil do szkoly posiedzial na l
                                    > ekcjach i wychodzil. To tak nie dziala. Do tego 10 lat temu to nie teraz...
                                    A ja mam wrazenie, ze postrzegasz szkole w pojeciu: dzis mialem zapier..., znaczy, ze moja praca jest ciezka. I nie wazne, ze mam wakacje - DZIS MIALEM ZAPIER... znaczy, ze codziennie pracuje wiecej niz robol. Nawet w wakacje ;)

                                    > zuje pewna niescislosc w wyliczeniach. Mi liczony jest czas pracy netto, a poro
                                    > wnywany jest do czasu pracy brutto.
                                    Ale wielu pracownikom z KP tez jest liczony czas brutto, a nie netto. A ze pozwala sie biurwom na patologie w stylu "posiedzmy sobie w internecie, poplotkujmy, wypijmy kawe" to nie dowod, ze ty masz gorzej niz inni, to jedynie dowod, ze wciaz istnieja patologie i trzeba z nimi walczyc ;)
                                    • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 12:09
                                      Ty wiesz swoje, ja znam prawde.
                                      Od dluzszego czasu nie przyjmujesz do wiadomosci zadnej argumentacji. Czepiles sie pensum piszac, ze godzina mojej pracy to 45 minut i nie zauwazasz, ze od samego poczatku moje pensum licze w godzinach zegarowych (przeliczam kazde 4 godziny lekcyjne na 3 zegarowe).
                                      Nie potafisz czytac ze zrozumieniem, bredzisz cos o godzinnym lunchu, tyle ze co to jest ten lunch ? Kodeks pracy mowi:
                                      Art. 134. Jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi co najmniej 6 godzin,
                                      pracownik ma prawo do przerwy w pracy trwającej co najmniej 15 minut, wliczanej do czasu pracy.
                                      Tak wiec o jaka przerwe NIEPLATNA Ci chodzi ? Czas trwania lunchu jest regulowany przez pracodawce, jesli wyraza zgode na to aby trwal godzine, to za ta godzine placi ! To jest wlasnie czas ktory spedzasz w pracy NIE BEDAC DYSPOZYCYJNYM DLA DYREKTORA, za ktory otrzymuesz wynagrodzenie (wliczany do czasu pracy).

                                      Moze dalej odniesiemy sie do kodeksu pracy:
                                      Art. 132. § 1. Pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11 godzin
                                      nieprzerwanego odpoczynku, z zastrzeżeniem § 3 oraz art. 136 § 2 i art. 137.
                                      Co z wycieczka szkolna ?

                                      Art. 1511. § 1. Za pracę w godzinach nadliczbowych, oprócz normalnego wynagrodzenia,
                                      przysługuje dodatek w wysokości:
                                      1) 100 % wynagrodzenia - za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających:
                                      a) w nocy,
                                      b) w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z
                                      obowiązującym go rozkładem czasu pracy,
                                      Co z sobota i niedziela na wycieczce szkolnej ?

                                      Skoro kodeks pracy przewiduje podwojne wynagrodzenie za nocki, sobote i niedziele, to dlaczego tych godzin nie policzyc do mojego czasu pracy podwojnie ?

                                      No tak, zapomnialem, godzina mojej pracy na wycieczce to pewnie 45 minut i chyba dlatego ...

                                      Mylisz pojecia brutto i netto.
                                      • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 19:07
                                        > Ty wiesz swoje, ja znam prawde.
                                        Dodaj, ze znasz SWOJA prawde. To taka drobna roznica ;)


                                        > Nie potafisz czytac ze zrozumieniem, bredzisz cos o godzinnym lunchu, tyle ze c
                                        > o to jest ten lunch ? Kodeks pracy mowi:
                                        > Art. 134. Jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi co najmniej 6 godz
                                        to, zes glupi, to twoj problem, ale i twoje prawo, tylko czemu mnie wyzywasz, skoro to ty sam bredzisz? Nawet godziny od 15 minut nie rozrozniasz... ja wcale nie pisze o art. 134, a o art. 141:
                                        "Art. 141. § 1. Pracodawca może wprowadzić jedną przerwę w pracy nie wliczaną do czasu pracy, w wymiarze nie przekraczającym 60 minut, przeznaczoną na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych."
                                        Jak widzisz, to takie samo okienko, jak okienko w zajeciach czy dluga przerwa ktora jest tylko przerywaczem...
                                        Aha, to okienko, jak mowi art. 141, jest BEZPLATNE

                                        > Tak wiec o jaka przerwe NIEPLATNA Ci chodzi ?
                                        Ta okreslona w art. 141.

                                        > Czas trwania lunchu jest regulowa
                                        > ny przez pracodawce, jesli wyraza zgode na to aby trwal godzine, to za ta godzi
                                        > ne placi
                                        No wlasnie art. 141 mowi, ze NIE PLACI.

                                        > To jest wlasnie czas ktory spedzasz w pracy NIE BEDAC DYSPOZYCYJNYM
                                        > DLA DYREKTORA, za ktory otrzymuesz wynagrodzenie (wliczany do czasu pracy).
                                        No wlasnie, ze NIE JEST WLICZANY DO CZASU PRACY. A dla dyrektora to nie jestem dyspozycyjny nigdy, bo ja jestem dyspozycyjny albo dla szeroko pojetego pracodawcy, ktorego definiuje KP, albo dla przelozonego. A jak dyrektor cos ode mnie chce, to najpierw musi skonsultowac z moim przelozonym, czy czegos wazniejszego akurat nie robie ;)

                                        > Art. 132. § 1. Pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do co najmniej 11
                                        > godzin
                                        > nieprzerwanego odpoczynku, z zastrzeżeniem § 3 oraz art. 136 § 2 i art. 137.
                                        > Co z wycieczka szkolna ?
                                        A ty jestes zatrudniony jako pracownik, znaczy z KP, czy moze z "Karty"? To juz wiesz co, to, ze ciebie KP nie obowiazuje ;)
                                        • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 20:43
                                          Zmylilo mnie okreslenie lunch, ktorego KP nie przewiduje. Jesli wprowadzasz jakies okreslenie to je zdefiniuj.

                                          Zauwaz, ze twoja godzinna przerwa nie jest wliczana do czasu pracy, gdyz "jest przeznaczona na spozycie posilku lub zalatwienie spraw osobistych", czyli nie pozostajesz do dyspozycji pracodawcy. O ile pokrywa sie to z moim okienkiem, o tyle na dlugiej przerwie (jak i na kazdej innej) jestem do dyspozycji dyrektora, rodzicow i uczniow (jak juz wczesniej pisalem), a to zmienia postac rzeczy. Poza tym, zauwaz, ze Art.141 nie przekresla Art.134, wiec nawet majac ten godzinny "lunch" i tak przysluguje Ci pelnoplatna min. 15 minutowa przerwa, ktorej wliczenia do mojego czasu pracy mi odmawiasz.

                                          Pozostale odpowiedzi pomine milczeniem, szkoda mojego czasu. Chcesz porownywac czas mojej pracy to osob pracujacy na podstawie kodeksu, ale odmawiasz mi korzystania z praw z niego wynikajacych. Ja Ci tylko wskazuje, ze nauczyciel niestety nie moze pracowac na podsatwie kodeksu. Ja bardzo chcialbym przychodzic do szkoly na 8:00 i wychodzic ze szkoly o 16:00. Tylko wtedy rezygnujemy z wycieczek, matury przeciagaja sie z trzech tygodni do 6 (sesje poplodniowe odbywaja sie nastepnego dnia), rodzice przychodza do mnie do 16:00, dyskotek szkolnych nie ma, studniowka zaczyna sie o 14:30, a konczy o 16:00, moze mi wtedy komputer i drukarke kupia, abym mogl pracowac na terenie szkoly, pewnie bedzie trzeba mi zapewnic jakies pomieszzczenie tudziez biurko do wykonywania pracy, naprawde zacznie sie robic wesolo:)
                                          • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 22:27
                                            > Zmylilo mnie okreslenie lunch, ktorego KP nie przewiduje. Jesli wprowadzasz jak
                                            > ies okreslenie to je zdefiniuj.
                                            Podalem dosyc precyzyjnie, ze mowie o godzinnej przerwie, a to ty probowales ja ciagle przyrownac do 15 minut...

                                            > Zauwaz, ze twoja godzinna przerwa nie jest wliczana do czasu pracy, gdyz "jest
                                            > przeznaczona na spozycie posilku lub zalatwienie spraw osobistych", czyli nie p
                                            > ozostajesz do dyspozycji pracodawcy. O ile pokrywa sie to z moim okienkiem, o t
                                            > yle na dlugiej przerwie (jak i na kazdej innej) jestem do dyspozycji dyrektora,
                                            > rodzicow i uczniow (jak juz wczesniej pisalem),
                                            a jestes? Cos mi sie wydaje, ze jednak nie...
                                            ze nie wspomne, ze w wielu firmach tak naprawde lunch trwa pol godziny, a potem wszyscy grzecznie wracaja do pracy i sa to usankcjonowane nieplatne nadgodziny.

                                            > za tym, zauwaz, ze Art.141 nie przekresla Art.134, wiec nawet majac ten godzinn
                                            > y "lunch" i tak przysluguje Ci pelnoplatna min. 15 minutowa przerwa
                                            a co tu o tej przerwie? Wiesz, jak jesz chleb, to wciaz masz prawo oddychac, fakt jedzenia chleba nie odbiera ci prawa do oddychania ;)

                                            > Pozostale odpowiedzi pomine milczeniem, szkoda mojego czasu. Chcesz porownywac
                                            > czas mojej pracy to osob pracujacy na podstawie kodeksu, ale odmawiasz mi korzy
                                            > stania z praw z niego wynikajacych.
                                            No, to daj swoje prawa tym kodeksowym. Kilka miesiecy wakacji, itp. Sorry, masz pewne prawa dodatkowe, ale inne ci za to odebrali. Cos za cos...

                                            > Ja bardzo chcialbym przychodzic do szkoly na 8:00 i wychodzic ze szkoly o 16:00.
                                            Wiesz, o regularnym trybie pracy zapomnialem... chyba w pierwszej pracy. Choc czesciowo mam to oddawane w formie czasu wolnego, czesciowo poprzez platne nadgodziny, to jednak nie umiem (i nigdy nie w zyciu nie umialem) wychodzic punktualnie z pracy. Moje rozliczenia czasu pracy opieraja sie na sformulowaniu pojawiajacym sie w kodeksie pracy: PRZECIETNIE. Z ta jedna roznica, ze moje przecietnie rozliczane jest rzetelnie wedlug odbic karty, twoje - jest mocno szacunkowe, na podstawie nawet nie wlasnych zapisek, ale subiektywnych ocen.

                                            > a, studniowka zaczyna sie o 14:30, a konczy o 16:00
                                            ale studniowka to akurat zabawa, na ktorej nie musi byc nauczycieli, i to raczej przywilej, niz obowiazek. Nauczyciel jest tam zapraszany jako gosc, a nie jako opiekun...
                                  • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 08:05
                                    Budapren pisze :

                                    "Ciezko dyskutowac z kims, kto nie podaje zadnych rzeczowych argumentow. "

                                    Masz rację . Dlatego ja dałem sobie spokój . Szkoda mi czasu z takimi ... a pominę dosadne słowo , dyskutować .
                                    Ich - tych dyskutantów - plusem jest to , że odświeżają wątek i ktoś inny może to czyta i dowiaduje się czegoś więcej o szkole .
                              • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 10.09.11, 20:41
                                To co wymieniasz są to rzeczy drobne, nie zawsze dotyczące wszystkich (np. świadectwa i kartki z ocenami na wywiadówkę wypisują tylko wychowawcy) i niewiele podwyższające średnią.
                                A zostały nam 34 dni...
                                A przecież może być tak, że nauczyciel nie ma maturzystów. I jednym ruchem odpadają mu ze średniej prawie 3 godziny dziennie...
                                Jeżeli pojedzie na wycieczkę 3 dniową (a nie 7 dniową) to odpada pół godziny dziennie
                                Więc ciągle mam wrażenie, że rozmawiamy o obciążeniu maksymalnym.
                                • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.11, 22:18
                                  Nie masz racji.
                                  Po pierwsze, dyzury "rzecza drobna" nie sa, bo to srednio prawie pol godziny dziennie.
                                  Po drugie, o ile jedna rzecz nie wiele podwyzsza srednia, to kilkanascie czy wrecz kilkadziesiat juz tak, a jednym ruchem przekreslasz praktycznie cala prace papierkowa ktora jest zmora pracy w szkole.
                                  Tak z ciekawosci wg. Ciebie ile zajmuje sporzadzenie analizy np. testu "na wejsciu" klas pierwszych ? Wlasnie skonczylem sprawdzac prace. Jutro usiade i sporzadze analize jakosciowa i ilosciowa wynikow z informacja zwrotna dla kazdego z uczniow w odniesieniu do sprawdzanych standardow. Owszem w kontekscie calego roku to jest pie..., bo to razem tylko kilka godzin podzielone przez 191, ale raport jest robiony kazdej z klas, a ktos jeszcze musi zrobic zbiorowke. Jest jeszcze test srodroczny w klasie II, analiza szkolnej matury probnej (nie mylic ze sprawdzaniem, ale i tak dobrze, ze jedna ogolnoszkolna jest robiona) i analiza matury 2010/2011 w odniesieniu do wynikow w kraju, wojewodztwie, miescie z wyszczegolnieniem slabych i mocnych stron oraz wnioskow do dalszej pracy (na szczescie jest nas dwoch do tych raportow, ale i tak swoje klasy musze zrobic). W tej chwili nabralem juz wprawy, porobilem sobie w wiekszosci arkusze, ktore licza mi latwosc poszczegolnych zadan, odchylenia standardowe wynikow czy rzetelnosc testu, ale zanalizowac wyniki i napisac raport musze juz sam (dodam, ze o ile test na wejsciu i srodroczny nie wymagaja zmian w arkuszu, to juz matury ze wzgledu na rozna ilosc roznie punktowanych zadan juz tak).
                                  Dodatkowo jeszcze dochodzi promocja szkoly (chocby organizacja Dni Otwartych, dwa popoludnia spedzone w szkole plus przygotoweanie nazwijmy to atrakcji, z kolei jakis dzien sportu czy rodziny (jak zwal tak zwal) to zwykle sobota), slubowanie klas I to kolejne popoludnie w szkole, nigdzie nie wliczylas egzaminow poprawkowych czy poprawek matur, to kolejne dwa dni w szkole. Dalej, ja wiem, ze np. w Twojej opinii uczestnictwo w polmetku czy tez studniowce to dla mnie powinna byc czysta przyjemnosc, ale tak nie jest to smutny obowiazek. A nie wiem czy wiesz, ale taka studniowka mimo tego, ze jest organizowana przez uczniow i ich rodzicow jest impreza szkolna. Co wiecej o ile wiekszosc nauczycieli moze sobie wyjsc kiedy chce (przyzwoitosc w naszej szkole nakazuje pozostanie do wystepow artystycznych, czyli ok.23:00) to wychowawcy maja obowiazek pozostania z klasami do samego konca.

                                  W Twoich wyliczeniach nie ma sladu sakosztalcenia nauczycieli (np. w ubieglym roku skonczylem 6 godzinny kurs pierwszej pomocy przedmedycznej, bylem na dwoch konferencjach i to wszystko w godzinach popoludniowych), ja wiem ze to wszystko w odniesieniu do roku szkolnego nic nie znaczy, ale ziarnko do ziarnka ... A tych ziarenek jest caly kopczyk.

                                  Co do "mania" lub "nie mania" maturzystow, to ja dodam, ze ja i tak nie mam najgorzej, bo moi uczniowie nie zdaja rozszerzenia (mam profile realizujace material w zakeresie podstawowym). W mojej szkole nie ma nauczycieli nie uczacych klas maturalnych, wolimy miec rownomiernie rozlozone obciazenie. Gdybym mial miec wszystkie 5 klas maturalnych to bym sie zajechal ...

                                  I tak niezle, ze zauwazylas, iz jednak praca nauczyciela to nie "18 godzin w tygodniu i 3 miesiace wakacji", jednak do ogarniecia calosci jeszcze troszke brakuje. Nie widzisz calej pracy papierkowej, ktora wykonuje nauczyciel, nie masz np. pojecia ile zajmuje chocby tak prosta czynnosc jak podliczenie frekwencji w dzienniku :) Ile czasu zajmuje napisanie programu fakultetow (fakultety, zajecia wyrownawcze i kola zainteresowan to kolejne skladowe nie wliczone do Twojej sredniej, znam takich (wiekszosc), ktorzy prowadza je jako godziny nie wliczane do pensum i poza godzinami "karcianymi"). Ila czasu powstaje program profilaktyczny, wychowawczy, wspierania uzdolnien, pracy zespolu samoksztalceniowego. Ile czasu i jakiego nakladu pracy wymaga od nauczycieli zdobycie przez szkole tytulu "Szkoly z klasa", "Superszkoly" czy "Szkoly bez przemocy". Ile czasu zajmuje prowadzenie dziennika wychowawczego. A co jesli mamy ucznia prowadzonego indywidualnie ? Ile czasu powstaje program pracy z takim uczniem ? Itd.

                                  W mojej szkole praktycznie wszyscy nauczyciele (poza katechetami) maka wychowawstwo (w tym WFisci, informatyk czy nauczyciel WOKu).

                                  Reasumujac. Szkola bardzo sie zmienila w przeciagu ostatnich 10 lat. Mamy niz demograficzny uczniow jest coraz mniej. O uczniow sie walczy, bo uczniowie to miejsca pracy. W mojej szkole nauczyciele to rozumieja i robia wszystko aby nie okazalo sie, ze np. w przyszlym roku zabraknie 2-3 klas.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 04:00
                                    Wlasnie skonczylem pisac raport z analizy testow na wejsciu i postanowilem zademonstrowac jeszcze jedna "magiczna strone" karty nauczyciela.

                                    Sprawdzian - aby go przeprowadzic musze go ulozyc (nie moge dac tego samego co w roku ubieglym bo w klasach mam uczniow powtarzajacych, poza tym wiem, ze moi uczniowie sa cwani i wymieniaja sie tego typu materialami z klasami rocznikowo wyzszymi). Zalozmy, ze ide na latwizne (w koncu w necie jest tego troche). Bezkrytycznie brac sprawdzianow nie moge (chocby musze rozwiazac zadania by ocenic ich skale trudnosci i oszacowac czas potrzebny na rozwiazanie ich przez moich uczniow, zreszta w necie znajduja sie rozne wynalazki, wszak poziom sprawdzianu dopasowujemy do poziomu klasy/szkoly w ktorej uczymy), wiec po jakichs tam korektach mam prace klasowa gotowa (calosc operacji to jakies 30 min). Poniewaz sprawdziany bede robil we wszystkich klasach, wiec 1,5h (dla klasy I, II i III). Sprawdzianow w semestrze mam 4 na kazdym poziomie nauczania, wiec do sredniej mamy 12 godzin (dwa semestry). Wiem, juz czytalem, ze takich malych liczb to do sredniej nie mam co brac (zarcik, bo jak widac na samo ukladanie sprawdzianow poswiecam poltora dnia roboczego i to nie takiego liczonego po 45min na godzine). No i teraz zaczyna sie magia. Sprawdzian drukuje i ... udaje sie do punktu ksero. Czy czas spedzony w ksero (ewentualnie w drodze do niego) jest czasem mojej pracy ?! To jest wlasnie jeden z magicznych aspektow pensum, we wszystkich innych pracach takie chocby kserowanie odbywa sie w czasie pracy, a u mnie ... No wlasnie ...
                                    Ale to jeszcze nie koniec. W punkcie ksero place za kopie 20 groszy. W sumie mamy 30prac na klase*7klas*8sprawdzianow w roku szkolnym*2strony*20groszy=672 zl. Tyle paruje mi z kieszeni, abym mogl wykonac niezbedna czynnosc w mojej pracy. Moge albo zebrac o te pieniadze u swoich uczniow, albo przelknac ta strate.

                                    I tak jest praktycznie ze wszystkim. Przecietna osoba nie bedaca wewnatrz tego wszystkiego widz tylko lekcje, ale lekcja to najwazniejszy, ale nie jedyny aspekt dzialan nauczyciela. to troche tak jak pania sprzedawczynie w osiedlowym sklepiku rozliczac tylko z czasu, ktory spedza obslugujac klientow.

                                    Kiedy znajoma przechodzila ze szkoly do jednej z firm, gdzie zostala asystentka dyrektora, to przez pierwsze dni nie mogla wyjsc z zachwytu ile fajnych rzeczy biurowych dostala i mogla z nich korzystac. W szkole nie dostawala nawet zlamanego olowka (chyba, ze ktorys z uczniow zapomnial na lawce). Baaa powiem wiecej w tym roku musialem sobie w IKEI kupic kolorowa krede, biala na szczescie jeszcze jest. Dobrze, ze choc dzienniki narazie dostajemy za darmo (choc juz wychowawczy trzeba organizowac we wlasnym zakresie).
                                    • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 19:11
                                      > No i teraz zaczyna sie magia. Sprawdzian drukuje i ... udaje sie do punktu kse
                                      > ro. Czy czas spedzony w ksero (ewentualnie w drodze do niego) jest czasem mojej
                                      > pracy ?! To jest wlasnie jeden z magicznych aspektow pensum, we wszystkich inn
                                      > ych pracach takie chocby kserowanie odbywa sie w czasie pracy, a u mnie ... No
                                      > wlasnie ...
                                      > Ale to jeszcze nie koniec. W punkcie ksero place za kopie 20 groszy. W sumie ma
                                      > my 30prac na klase*7klas*8sprawdzianow w roku szkolnym*2strony*20groszy=672 zl.
                                      To co piszesz, to faktycznie absurd. Wszystkie szkoly, ktore znam i do ktorych chodzilem mialy punkt ksero na ktorym oczywiscie uczniowie placili za kserowanie, ale nauczyciele mieli za darmo. I tu masz racje, ze jesli trafiles do szkoly w ktorej obowiazuja takie zasady, to juz przegiecie ze strony szkoly.

                                      > w tym roku musialem sobie w IKEI kupic kolorowa krede, biala na szczescie jesz
                                      > cze jest. Dobrze, ze choc dzienniki narazie dostajemy za darmo (choc juz wycho
                                      > wawczy trzeba organizowac we wlasnym zakresie).
                                      Moze pora zglosic te zaniedbania do kuratorium, bo cos nie wierze, zeby to byl standard ogolnopolski prowadzenia szkol...
                                      • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 21:02
                                        Serio ? Znasz nauczyciela, ktoremu (poza dodatkiem na zagospodarowanie w pierwszym roku pracy), szkola zakupila powiedzmy ... dlugopis ?

                                        Hmmmm ... 10 lat temu ksero w szkole ?! Bogato ... Ja mam z kolei inne informacje, wiekszosc moich znajomych zebrze (zbiera po 2-5zl od ucznia) na ksero. Co bardziej zaradni zbieraja od wszystkich klas i kupuja kserograf (ale i tak zbieraja pozniej kase na konserwacje, naprawy i tonery). Ja problem rozwiazuje kopiujac na urzadzeniu wielofunkcyjnym i napelniajac tusze atramentem kupionym na allegro, ale chyba nie tak to powinno wygladac. Owszem sa rodzice, ktorzy zglaszaja sie, iz maja ksero w zakladzie pracy i moga cos tam darmo ksernac, ale kto da rodzicom sprawdzian do skserowania?! Pozostale materialy wole wyslac maiem, kto sobie druknie ten ma.

                                        Ja nie trafilem do takiej szkoly, tak jest w zdecydowanej wiekszosci szkol, ktore znam. Tylko w jednej znanej mi szkole jest ksero ogolnodostepne w pokoju nauczycielskim, ale jak kolezanki opowiadaja, jakie tam sa z nim przeboje, to ja dziekuje.
                                        Na radzie pedagogicznej zaproponowalem aby zakupic ksero z czytnikiem kart dostepu i kazdemu dac karte magnetyczna na ktorej byloby powiedzmu 500 kopi miesiecznie. Uslyszalem klasyczna odpowiedz - nie ma pieniedzy.

                                        Oswiata jest totalnie niedofinansowana, zeby np. dostac zegar scienny do klasy trzeba napisac zapotrzebowanie i modlic sie o lagodna zime, bo wtedy pieniadze z opalu zostana i zostana przesuniete na zakup sprzetu i pomocy naukowych. Niestety o ile pensje nauczycieli ostatnio rosna (nie zaprzecze, choc jesli sie temu dokladnie przyjzec, to nie wyglada tak rozowo, wraz z podwyzka doklada sie godziny do pensum i okazuje sie, ze podwyzka dla niektorych realnie jest ... obnizka :) ), to naklady na szkole maleja. W mysl zasady, jesli szkola funkcjonowala za jakas kwote, to za 95% tej kwoty tez sobie da rade ...
                                        • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 22:37
                                          > Serio ? Znasz nauczyciela, ktoremu (poza dodatkiem na zagospodarowanie w pierws
                                          > zym roku pracy), szkola zakupila powiedzmy ... dlugopis ?
                                          Hmmm.... co do zakupu dlugopisow to nie wiem, nigdy nie wnikalem, jednak ksero szkolne bezplatne dla nauczycieli to byl standard. Wiec jesli nawet tego nie masz, to w kwestii wyposazenia musze ci przyznac racje...
                                          z drugiej strony, zdarzaja sie firmy, gdzie pracownicy biurowi niestety tez musza sobie przynosic artykuly biurowe. Co do dlugopisow, to sam nie wiem, ale chyba wiecej sam ich naznosilem do pracy, niz wynioslem do domu w ferworze walki z obowiazkami sluzbowymi, jednak tak drobny aspekt pomijam, bo generalnie wiekszosc rzeczy ktore potrzebuje to dostaje, a ew. samodzielne doposazanie swojego stanowiska pracy wynika z przerostu procedur, czasem prosciej wydac 2zl z prywatnej kieszeni i dostac dokladnie to co sie chce, niz szukac 15 ofert, a szef i tak zamiast wybrac najbardziej pasujaca, to wybierze najdrozsza bo przeciez pracownik sie sprawuje i nie wolno na nim oszczedzac. A ze zamiast latarki podrecznej, takiej co sie zmiesci do kieszeni, dostaje jakiegos klamota ktoremu baterie starcza na dlugo... no, znaczy lepsza, nie wazne ze chcialem mala ;)
                                  • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 12:54
                                    Załóżmy na potrzeby naszej dyskusji, że jest dokładnie tak jak piszesz.
                                    W tej sytuacji mam pytanie - skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle z wynikami młodzieży?
                                    Dlaczego na kierunkach ścisłych uczelnie organizują kursy, które mają uzupełnić znajomość materiału przewidzianego do realizacji w szkole średniej bo w przeciwnym razie za dużo młodzieży odpada na starcie?
                                    W mojej ocenie (zupełnie subiektywnej) poprawiło się tylko jedno - większy % młodzieży mówi po angielsku.
                                    • angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 13:22
                                      Anu-anu pisze :

                                      "Załóżmy na potrzeby naszej dyskusji, że jest dokładnie tak jak piszesz.
                                      W tej sytuacji mam pytanie - skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle z wynikami młodzieży?
                                      Dlaczego na kierunkach ścisłych uczelnie organizują kursy, które mają uzupełnić znajomość materiału przewidzianego do realizacji w szkole średniej bo w przeciwnym razie za dużo młodzieży odpada na starcie?
                                      W mojej ocenie (zupełnie subiektywnej) poprawiło się tylko jedno - większy % młodzieży mówi po angielsku.

                                      Dlaczego jest tak źle ?

                                      Nie jest źle . Ludzie , którzy nadają się do szkoły średniej i do zdawania matury to ją zdają .
                                      Fakt, że dawniej tylu durniów nie miało prawa do zdawania matury a teraz mają prawo i oblewają .

                                      Dodatkowe kursy na uczelniach dla studentów pierwszego roku - niedouczenie .

                                      Hmm, nic nowego . Ja kiedy zaczynałem studia na chemii w Gliwicach też takie rzeczy widziałem . Ja nie miałem z niedouczeniem problemu ale ryć ostro musiałem . Inni musieli nadrabiać elementarne braki ze szkoły średniej .
                                      Teraz też ta ? Ano widocznie i teraz też są lenie i nieuki .

                                      Angielski ??

                                      Ano trzeba ocenić ile uczniów chodzi na korepetycje .
                                      Bo rodzice już olali szkołę . Tam się uczniowie niewiele nauczą .
                                      Świadczą o tym kolejne wyniki z egzaminu gimnazjalnego .

                                      I dobrze bo teraz , ja mam pracę ... po południu .
                                      • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 09:37
                                        Skoro zgadzamy się, że jakaś poprawa w znajomości angielskiego jest - ale rodzice nie wierzą w pozytywny skutek edukacji szkolenej i wysyłają dziec na korepetycje (kursy czy inne formy) - to o czym to świadczy?
                                    • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 17:40
                                      No to powoli wypracowujemy kompromis. Dlaczego jest jak jest ?! Na to sklada sie kilka rzeczy.

                                      1) Bledy systemowe reform. Wprowadzenie gimnazjum, liceum trzyletnie, przerzucenie materialu klasy IV liceum na studia (domyslnie, bo tam programow nauczania nie zweryfikowano i powstaly luki). Sciagniecie z matury obowiazkowej matematyki dobilo uczelnie techniczne (na matematyke na uniwerku mozna bylo sie dostac bez zdawania matury z matematyki, wystarczyl kurs przedwstepny (platny) dla osob chetnych). Namnozenie sie uczelni wyzszych, przez co spadl poziomu nauczania i wymogi stawiane kandydatom (znam osobe, ktora PODSTAWOWA mature z jezyka polskiego napisala na 36% i wlasnie konczy filologie polska). Rozwalenie szkol zawodowych. Kiedys do liceow szli najlepsi, do technikow Ci ktorzy chcieli miec zawod ale mieli potencjal, do zawodowki ci ktorzy chcieli jak najszybciej isc do pracy, a z nauka nie bylo im po drosze. W tej chwili do technikow ida osoby, ktore kiedys szly do zawodowek, do liceow profilowanych, ci ktorzy mieliby problemy z ukonczeniem 8 letniej szkoly podstawowej, a do liceow - reszta. Wez pod uwage, ze mamy w naszym kraju 60% skolaryzacji w wieku 19-24lat (60% ludzi w tym wieku uczy sie, w wiekszosci studiuje) 20 lat temu (rok 1991/92) bylo to 12%. Wtedy na studia szli najlepsi, w tej chwili wszyscy.
                                      We Francji procent zdawalnosci matury to 50-60% u nas w tym roku 75% i okazuje sie, ze to dramat narodowy. Nie tedy droga, nie kazdemu pisana jest droga naukowca. Uwazam, ze mature powinno zdawac co najwyzej 50% absolwentow szkol srednich i tyluz powinno studiowac (w porywach, juz pisalem, ze w tym roku mature u mnie zdala dziewczyna z uposledzeniem w stopniu lekkim). Do tego uczniom caly czas sie wydaje, ze jak poplyna dramatycznie z jakiegos przedmiotu to zjawi sie mistrz Giertych (badz jakis jego nasladowcaq) i oglosi abolicje maturalna.
                                      2) Tytul magistra zdewaluowal sie. Dawniej byla to osoba swiatla, jesli w malej miejscowosci byl magister to ludzie chodzili do niego z pytaniami, doradzal im. W tej chwili magistrow jak mrowkow, tyle ze co to za magistrzy ...
                                      Gdy ktos skonczyl chemie, jest magistrem ... chemi, gdy skonczyl fizyke, magistrem .... fizyki, matematyke ... matematyki. Takie kiedys byly kierunki studiow, a teraz ktos konczy turystyke ... wtf magister turystyki ?! ratownictwo medyczne ... wtf magister ratownictwa medycznego ?! itd. itp. Dodam jeszcze, ze program np. ratownictwa medycznego nie wiele sie rozni od ... dawnego programu technikum medycznego. Poziom wyksztalcenia takiego magistra niczym sie nie rozni od poziomu dawnego technika (co wiecej, ten drugi w technikum mial praktyki zawodowe). Reasumujac wszystko poszlo w ilosc, a nie w jakosc.

                                      3) Dlaczego studia organizuja kursy ? A co moze umiec uczen zdajacy mature z matematyki na 32% (to w mysl systemu oceniania dolna granica oceny dopuszczalacej). Wsrod mlodziezy panuje totalny minimalizm (tego nauczyl je kryterialny system oceniania), czy np.wiesz ze mozna zdac mature z matematyki nie majac ani jednego zadania policzonego poprawnie (punkty z tzw rozumowanie)?! Tablice maturalne dostepne na maturze - uczen zaklada, ze nie musi sie uczyc wzorow. Kalkulator - wiec po co cokolwiek liczyc. Fizyka - po co sie uczyc, przeciez nie ma jej na maturze, zreszta w III klasie i tak jej nie ma, za to sa 2 godziny religii itd. itp. Zobacz jak wygladaja profile w ogolniakach, na kazda klase scisla przypadaja 3-4 klasy "humanistyczne". Ci ze scislych profili na politechnice sobie poradza (zreszta na uniwerku tez), a ci z humanistycznych na polibudzie plyna (nie rzadko sa to osoby, ktore nie dostaly sie na zaden kierunke humanistyczny i zalapaly sie gdzie badz). Zreszta na uczelniach wyzszych tez sa glaskani po glowkach, bo wiadomo, ze student to pieniadz (na kazdego jest dotacja), wiec trzeba ich holowac do konca, a po drodze dusic jak cytrynke, tu platna poprawka tam platnie powtorzy przedmiot i jakos sie to kreci ...

                                      Zreszta bledy systemowe sa od samego poczatku:
                                      - brak mozliwosci pozostawienia ucznia w klasach I-III szkoly podstawowej bez opini poradni i zgody rodzica
                                      - pozostawenie decyzji rodzicowi decyzji co do przeniesienia dziecka z uposledzeniem do szkoly specjalnej
                                      - dziecko krzywo postawi literke - otrzymuje zaswiadczenie o dysfunkcji
                                      - trzymanie dzieci z ADHD w jednej klasie z pozostalymi uczniami (rodzic ktorego dziecko dostaje taka opinie czuje sie zwolniony z pracy wychowawczej "Przciez on ma ADHD")
                                      - system oceniania w ktorym uczen jest oceniany kryterialnie (uczen przez 12 lat przyzwyczajany jest do tego, ze mimo zle policzonego zadania otrzymuje pozytywna ocene za rozumowanie. Idzie na studia, pierwsze zadanie, pierwsze liczone obciazenie i ... wtopa. tu nie ma miejsca na bledy, najmniejszy blad inzyniera w projekcie moze doprowadzic do kryminalu)
                                      - coraz wieksze okrajanie materialu
                                      - roszczeniowe podejscie rodzicow, brak szacunku dla nauczyciela, to wszystko powoduje, iz nauczycielowi ciezko zdobyc autorytet (skoro rodzic na kazdym kroku neguje jego dzialania, nazywa nierobem i leniem zerujacym na zywej tkance narodu, ktory nic nie robi tylko 4 miesiace odpoczywa, to dziecko odrazu negatywnie nastawia sie do szkoly i ciezko jest to zmienic. Czasem nawet nieswiadomie rodzice nastawiaja dziecko negatywnie do nauki, dziecko slyszy teksty typu np. "ja tez mialem problemy z matematyka" i mysli,skoro ojciec/matka matmy sie nie uczyli to czemu ja mam to robic?!

                                      Wprowadzenie gimnazjum spowodowalo, iz pierwszy rok to nieustanna walka miedzy uczniami o hierarchie w grupie, pierwsza klasa jest stracona. Czym moze zaimponowac grupie uczen nie posiadajacy wiedzy (choc ten co ma wiedze, nie oszukujmy sie, grupie nie zaimponuje), ano np.chamskim zachowaniem w stosunku do nauczyciela czy slabszych rowiesnikow. Uczenie w gimnazjum zaczyna sie dopiero gdzies kolo II semestru klasy drugiej. Normalna praca jest w klasie III (zblizaja sie egzaminy, ktore maja znaczacy wplyw na szkole do ktorej uczen trafi). A gdzie reszta czasu ? Kiedy maja to nadrobic ?

                                      To tak na goraco, bo jest jeszcze wiele, wiele rzeczy ktore moznaby tu wymienic, a kazdy to temat rzeka. Chocby nowa reforma z 6 latkami w szkole i obowiazkowym nauczaniem przedszkolnym 5 latkow, chocby nowa reforma z likwidacja grup przedmiotow i wyborem przedmiotow maturalnych juz na poziomie gimnazjow i wiele wiele innych. Tyle, ze jak juz pisalem,, jesli tylko glosw dyskusji o oswiacie zabiera nauczyciel momentalnie dostaje w twarz argumentem "18 godzin w tygodniu i 3 miesiace wakacji", zanim sie obroni, zanim przebrnie przez moze glupawych postow, zanim trafi na kogos kto spojrzy na wszystko szerzej, z innej perspektywy zmiany zostaja juz wprowadzone. Mamy jaskrawy przyklad na tym forum ile razy cos nie napisze i o czym bym nie pisal to uslysze, ze moja godzina to 45 min ...

                                      Co do angielskiego to masz racje, ale zobacz jak spadl wsrod maturzystow poziom znajomosci ... rosyjskiego. Wez pod uwage, ze calkiem niedawno angielski na maturze zdawali uczniowie, ktorzy w podstawowce mieli rosyjski, francuski czy niemiecki (to od jakichs 7-8 lat obowiazkowo w podsatwowce jest angielski jako jezyk podsatwowy), to i nie dziwota ze angielski znali slabiej od uczniow uczacych sie angielskiego na wszystkich etapach edukacji. Jako ciekawostke podam, ze jeszcze 5 lat temu wydawalo mi sie oczywiste, ze wszyscy wokolo (uczniowie tez) umieja czytac cyrylice, teraz czasem pokazuje im rosyjskie ksiazki jako ciekawostke.

                                      A tak zupelnie z innej beczki, jak bardzo zdziwila Cie wyliczona przez Ciebie srednia (albo inaczej jakiej wartosci oczekiwalas), bo ze Cie zdziwila to jest oczywista (proba rozmazania faktow przez "maksymaliste").
                                      • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 18:29
                                        Jak istnienie studiów o niskim poziomie (niezaprzeczalnie istnieją) wpływa na jakość absolwentów szkół średnich?
                                        Jeżeli nauczyciele w szkole średniej (i wcześniej w gimnazjum oraz szkole podstawowej) - uczą i wymagają prawidłowo - to owszem - młody człowiek może być rozczarowany poziomem studiów. Ale teraz to uczelnie trąbią, że są rozczarowane poziomem absolwentów! Więc problem zaczął się zanim przyszli na uczelnię...
                                        Zdaję sobie sprawę, że uczniowie są na wagę etatu - zmniejszenie liczby uczniów danej szkoły powoduje, że potrzebna jest mniejsza ilość nauczycieli. I stawiam hipotezę, że część szkół (bynajmniej nie tylko tych prywatnych gdzie się płaci wysokie czesne) idzie po najłatwiejszej linii oporu - szukając swojej przewagi nie w utrzymywaniu poziomu - a w jego obniżeniu.
                                        Od lat widzę w szkołach znaczącą część nauczycieli, którzy poza pensum, radą pedagogiczną, wywiadówkami i poprawą dwóch prac klasowych w roku - nie robią nic albo prawie nic. I to oni kształtują opinię na temat środowiska (tak, również moją), oni powodują, że serdecznie się dziwię, jak ktoś mówi, że nauczyciel pracuje 8 godzin dziennie. Widzę w szkołach nauczycieli, których uważają, że "nie-da-się" zanim cokolwiek zaczną a kogoś kto przychodzi z ofertą pomocy, współpracy - traktują jak... no, źle traktują.
                                        I śmiem twierdzić, że tych nauczycieli jest większość. Bo gdyby większość - to byli by tacy nauczyciele jakich opisałeś - i jakim jesteś - to żaden nauczyciel by się nie bał postawić oceny negatywnej. Bo by wiedział, że inni (w tym dyrekcja) będą go wspierać... I to by była podstawa do budowania autorytetu, którego obecnie większość nauczycieli nie ma.
                                        Przyjemnie się z Tobą dyskutuje, bardzo to doceniam.
                                        I żałuję, że podobna postawa jest równie rzadka w życiu jak na forum ;)
                                        • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 20:22
                                          W mojej opinii ma. Uczen ma swiadomosc, ze zdanie matury jest przepustka do studiow (nie tu to tam), wiec nie zalezy mu na srubowaniu wynikow. Kiedys uczelni bylo mniej, wiec i aby sie na nie dostac trzeba bylo wiekszej wiedzy. Uczniowie o tym wiedza.

                                          Owszem najprawdopodobniej jest to malo istotny aspekt obnizenia jakosc absolwentow. Pisalem o reformach i zmianach, najgorsze jest rokroczne okrajanie podstawy programowej. Kiedys zalozono, ze na uczelnie techniczne beda szli absolwencji kierunkow mat-inf, mat-fiz czy bio-chem. Wszytstkie te kierunki maja w programie matematyke w stopniu rozszerzonym wiec np. wiedza jak wyglada wykres funkcji sinus i potrafia narysowac sinusoide. Kierunki gdzie nie ma matematyki w stopniu rozszerzonym juz tego nie wiedza (wywalono 5 lat temu), bo maja tylko trygonometrie kata ostrego. Na polibude ida zarowno uczniowie z profili podstawowych jak i rozszerzonych. Na dzien dobry na matmie I (czy analizie I) dostaja liczby zespolone, ktorych interpretacja geometryczna opiera sie na trygonometrii, no i problem. Wykladowcy uwazaja, ze uczniowie szkol srednich powinni znac wartosci sinusow dla katow wiekszych niz 90 stopni, a uczniowie z podstawy nawet nie wiedza, ze takie istnieja. Wniosek - niski poziom ksztalcenia (nie wynikajacy z winy nauczyciela prowadzcego). I ja sie z tym w zupelnosci zgadzam, ale niski poziom ksztalcenia jest w zakresie przedmiotow realizowanych w stopniu podstawowym, ci z rozszerzenia spokojnie daja sobie rade. Dla podstawy potrzebne sa kursy wstepne (wyrownujace).
                                          Poprostu nie ma co porownywac absolwenta mat-fiz z absolwentem klasy medialnej. ten pierwszy jest przygotowany do studiowania na politechnice, ten drugi nie. A ze (jak juz pisalem) na kazdego ucznia profilu scislego przypada 3-4 uczniow profilu humanistycznego, to ja sie nie dziwie, ze uczelnie wyzsze alarmuja o niskim poziomie studentow.

                                          Owszem wieksze wymaganie stawiane uczniom i rygorystyczne ocenianie mogloby wplynac na podwyzszenie poziomu, jednakze nie zmienia one podstawy programowej i nie doloza czwartej godziny matematyki na realizowanie tresci rozszerzonych. Poprostu absolwencji nie umieja, bo nie maja prawa umiec (chyba, ze nauczyli sie na korkach).
                                          • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 10:16
                                            Pełna zgoda, zmiana podstawy mocno mnie niepokoi, to zakrawa na parodię. Po klasie biologiczno-chemicznej do dziś wiem (w wieeeele lat minęło) jak wyglądają wykresy funkcji trygonometrycznych, nie tylko dla kątów z przedziału 0-90 stopni. Mało tego, w tej biologicznej klasie była wprowadzona definicja całki!
                                            Zmiany nie dotyczą wyłącznie matematyki. Jak przeczytamy listę lektur - to się okazuje, że nie ma połowy pozycji, które były obowiązkowe! A moja polonistka uważała, że przeczytanie kompletu lektur (czyli obowiązkowych i nadobowiązkowych) jest to absolutne minimum, bez tego nie da się żyć! A żeby mieć ocenę bardzo dobrą należy poczytać trochę więcej... Nie wiem co ona by dziś powiedziała...
                                            Reasumując - jest jak jest.
                                            Pytanie - co robić aby było lepiej?
                                            Czy szkoły - a właściwie nauczyciele - mogą coś zrobić?
                                            Moje (odległe) doświadczenia szkolne są takie, że byli nauczyciele potrafiący zapędzić nas do ciężkiej pracy i byli tacy, którzy mieli problem z utrzymaniem ciszy na zajęciach. Jedno i drudzy pracowali za te same pieniadze, w tych samych warunkach i z tymi samymi uczniami. Miałam znakomitych nauczylieli: polonistkę, germanistę, matematyka, chemiczkę, biologa i fizyka. Historia, język rosyjski, geografia to był ten inny świat, w którym klasa narzucała standardy nauczycielowi.
                                            Jak uczyła się i studiowała moja córka - było zdecydowanie mniej nauczycieli wymagajacych, którzy potrafią nie tylko utrzymać ciszę na lekcji, nie tylko zrealizować podstawę programową - ale również zainteresować swoim przedmiotem, poszerzyć podstawę... W zasadzie spotkała tylko trzy takie osoby (jedną w szkole podstawowej i dwie w liceum, gimnazjum jeszcze nie było). Znakomita większość nauczycieli zwyczajnie nie panowała nad klasą.
                                            Można poszukać powodu tego pogorszenia w różnych miejscach (nie współpracujący rodzice, rozwydrzenie młodzieży, durne ministerstwo, zła podstawa programowa, preferowanie religii zamiast matematyki) - ale co to da?
                                            Może postawmy inne pytanie - czy w szkole powinni pracować ludzie, którzy nie potrafią utrzymać spokoju w klasie? Może to po prostu nie jest praca dla nich?
                                            • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 11:16
                                              Do anu-anu

                                              Pisze :"Moje (odległe) doświadczenia szkolne są takie, że byli nauczyciele potrafiący zapędzić nas do ciężkiej pracy i byli tacy, którzy mieli problem z utrzymaniem ciszy na zajęciach. Jedno i drudzy pracowali za te same pieniadze, w tych samych warunkach i z tymi samymi uczniami."

                                              I co chcesz przez to powiedzieć ?

                                              Ja i wymagałem, niektórych zapędziłem do pracy takiej jak należy ( po latach , po zdaniu matury były nawet podziękowania na NK ) ale i byli tacy , którzy się nie uczyli i kiedy im stawiałem stopnie takie na jakie zasługiwali to jako akt zemsty , albo przeciwdziałania były hałasy na lekcji , ba !! stadionowe śpiewy , rzucanie papierami ba !! kredą mi - nauczycielowi - w twarz .
                                              Ba !! nawet dyrektorka po przesłuchiwaniu każdego nie potrafiła wykryć kto to zrobił - nikt nie przyznał się i nikt nie widział .
                                              Hmm - w tej samej klasie z innym nauczycielem może był spokój np na geografii ( nauczycielka była wicedyrektorką i pracowała tam od lat ) a może po prostu nauczyciel z góry uprzedził , że nie będzie stawiał/ a jedynek , byle tylko na lekcji był spokój .
                                              No i ten nauczyciel nigdy na hałas nie narzekał .
                                              Czy sądzisz - anu - anu - że to był dobry nauczyciel / ka ?

                                              Bardzo upraszczasz sprawę, ba staje się to tak prymitywne , że śmieszne no i ... nieprawdziwe .

                                              Ale na pewno są dobrzy nauczyciele i źli i masa średnich a mimo to dyscyplina na lekcji jest coraz gorsza .

                                              Skoro piszesz, że twoje doświadczenia szkolne są dość odległe w czasie to może dlatego nie czujesz , nie znasz tego , co się dzieje teraz .

                                              Dlatego odpowiadając na twoje pytanie , co jest powodem słabych wyników z angielskiego jednych i dobrych innych to widzisz - jedni się uczą , jak nie w szkole to prywatnie a inni nie uczą i jeszcze przeszkadzają .
                                              Ponieważ przeszkadzają to trudno mówić o wydajnej nauce angielskiego w szkole .
                                              Ponieważ rodzice to widzą , obserwują od lat to odpuścili sobie szkolna naukę angielskiego i posyłają na prywatne korepetycje dla jednej osoby lub kursy dla całych grup ale zainteresowanych nauką .

                                              Generalnie wg mnie kluczem do podniesienia poziomu nauczania jest podniesienie dyscypliny w szkole i egzekwowanie wiedzy z normalnymi zasadami : jak budapren napisał a i ja też gdzieś , może i tu - nieuk nie zdaje .

                                              W Niemczech - może nie we wszystkich rodzajach szkół - ten kto ma już dwie dopuszczające - tam jest inna skala - to już musi zdawać egzaminy poprawkowe .
                                              W Polsce może nawet przejść do następnej klasy jak nie zda jednego egzaminu poprawkowego - rada pedagogiczna ma prawo go przepchnąć .

                                              I tu widać te różnice .

                                              Ale i w Niemczech też są problemy z dyscypliną - w kiepskich i przeciętnych szkołach .
                                              • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 21:13
                                                Troche jestes nie na czasie :)

                                                Od poprzedniego roku szkolnego uczen w liceum (nie tylko w gimnazjum i podstawowce jak wczesniej) moze zdac do nastepnej klasy z OCENA NIEDOSTAECZNA z jednego przedmiotu (raz w trzyletnim cyklu nauki). W tym roku jeden z uczniow po oblaniu poprawki z matematyki napisal podanie o warunkowe zaliczenie przedmiotu (PRZEDMIOT MATURALNY !) i problem stanal na radzie. Dyrektor uznal, ze powinnismy dac mu szanse. Poplecznicy dyrektora (czytaj ci ktorzy dostaja najwyzsze dodatki motywacyjne i zgarniaja rokrocznie nagrody) przyklasneli mu. Reszta rozsadnie myslacych wstrzymala sie od glosu (jakos nikt nie mial odwagi zaglosowac przeciw dyrektorowi) co i tak poczytuje za oznake odwagi. Chlopak otrzymal promocje z jedynka z przedmiotu maturalnego, taki mamy system.
                                                Znam przypadki gdzie kuratorium nakazalo zmiane oceny z przedmiotu, gdyz rodzic nie zostal poinformowany o zagrozeniu ocena niedostateczna na miesiac przed koncem semestru. A, ze nie byl na ZADNYM zebraniu srodrocznym i nie stawil sie na pisemne wezwanie do szkoly ... szczegol. Nie wiem co wychowawca mial zrobic, chyba poleconym wyslac lub osobiscie dostarczyc.

                                                Co do nauczycieli wymagajacych i rygorystycznych, tu nie nalezy przesadzac. Trzeba zrozumiec, ze uczen nie idzie na bio-chem aby sie rozszerzonego WOSu uczyc, U mnie jest bardzo ostra germanistka, co owocuje swietnymi wynikami na maturze, ale odbywa sie to kosztem przedmiotow wiodacych (uczniowie nie maja czasu uczyc sie przedmiotow kluczowych dla ich profilu tylko ryja niemiecki, fakt wiekszosc zdaje go pozniej na poziomie rozszerzonym, ale przedmioty wiodace juz tylko w stopniu podstawowym).

                                                Akurat na spokoj w klasie nie narzekam, wiec ciezko mi sie wypowiadac na ten temat. To troche kwestia osobowosci i predyspozycji. Jesli wychodzi do uczniow osoba zakompleksiona, zahukana to oni szybko to wyczuja. No ale takia osoby niestety czasem ucza w szkole. Niewatpliwie ma na to wplyw negatywna selekcja do zawodu (np. nie znam informatyka z prawdziwego zdarzenia, ktory pracowalby w szkole). Niestety osoby bardzo dobre szybko sa wylapywane i wyciagane ze szkoly. Niedoceniane w szkole ida tam gdzie ich wysilek bedzie doceniany. "Powolaniem" rodziny sie nie wykarmi, poza tym kazdy potrzebuje pochwal. Kazdy potrzebuje aby choc raz na jakis czas ktos go docenil. Kopany w d*** szybko sie zniecheca. W szkole uczy sporo miernot, ale i sporo nauczycieli bardzo dobrych. Srodowisko nauczycielskie jak kazda grupa ma rozklad normalny. Zdarzaja sie naprawde wybitni fachowcy, ale i sa tacy, ktorzy traktuja szkole jak odwalanie panszczyzny. Problem z fachowcami jest taki, ze nie w kazdej sytuacji sie sprawdza, wybitny autorytet wychowujacy olimpijczykow nie da sobie rady w przecietnym technikum. A nie kazdy nauczyciel technikum jest w stanie poprowadzic olimpijczyka. Problem w tym, ze zamienieni miejscami staja sie miernotami.

                                                Na pytanie o to co mozemy zrobic odpowiem - niestety niewiele. Przede wszystkim wszelkie nowe pomysly na refrmowanie oswiaty powinny byc omowione z nauczycielami uczacymi przy tablicy, a nie z toeretykami edukacji, nie ze zwiazkami zawodowymi. Obie te grupy juz dawno stracily kontakt z rzeczywistoscia.
                                                • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 21:58
                                                  Jestem sporo nie na czasie, wiem.
                                                  Ale to chyba nie z tego powodu nie umiem wymyślić, cóż mogło przyświecać Dyrektorowi, rekomendującemu przepuszczenie chłopaka? No bzdura jakich mało...
                                                  A teraz to już palnę coś całkiem głupiego - ale może tacy jak Ty powinni się zgłaszać do Ministerstwa - że chcą pracować przy reformie? Jako konsultant, praktyk?
                                                  • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 23:14
                                                    Do anu-anu :

                                                    tak stawiane dopów za spokój na lekcji to porażka nauczyciela - ale kto o tym wie . Wszyscy zadowoleni .

                                                    Pewność pracy ma też swoje wady . Są nauczyciele, którzy bezczelnie tę pewność wykorzystują - nauczyciele mający umowy o pracę na czas nieokreślony - np często są na L4 , co nie znaczy że chorują .

                                                    Dzięki za poparcie - jako rodzica - ale praktyka jest taka, że tacy rodzice siedzą na wywiadówkach cicho, za to głośno inni się zachowują .

                                                    MEN nie czeka na takich jak ja nauczycieli - oni mają swoich tzw postępaków .
                                                    Muszą się zmienić pracownicy oświaty i MEN .
                                                    Nawet jeżeli to się zacznie to będzie to powolny proces . A upadek dyscypliny , plus inne patologie będą degenerowały działania nauczycieli .

                                                    Trzeba długich lat ludzi o zdrowych zasadach .
                                                  • furryfriday Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 15.09.11, 14:58
                                                    Pracę w szkole trzeba ułatwić każdemu, od stażystów po dyrekcję, nie zapominając o uczniach - jeśli nauczyciele są zdominowani biurokracją, a dzieciaki ogromem nauki zdobywanej w bardzo tradycyjny sposób (tu zobaczymy mapkę, tu nauczyciel trochę dopowie, a i tak opasłe rozdziały podręczników zostają do przerobienia samodzielnie w domach), to dlaczego nie możemy gruntownie zreformować tego systemu? Narzędzia już są dostępne - chociażby taka platforma edukacyjna jak Wirtualna Szkoła, która usprawnia administrację, wystawianie oceni i przede wszystkim proces dydaktyczny.
                                                  • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 18:12
                                                    Do furryfriday :

                                                    Grzeszysz bezmierną naiwnością .

                                                    Ty nie bierzesz pod uwagę, że spory procent uczniów - 25 % - nie ma ochoty uczyć się cokolwiek w jakikolwiek sposób .

                                                    A inni - ci zdolni - to ryją i nie ma innej metody jak powtarzać i kuć .
                                                    A kują w domu z podręcznikami , w drodze na trening , czekając na autobus czy jadąc nim .
                                                    To ci zdolni i pracowici .
                                                    I nie ma innej metody .

                                                    Nie ma innej metody dla Otylii Jędrzejczak jak wejść do wody i pływać , machać rękami .
                                                    Nie musi być przy tym trener , cały czas .
                                                    Tak samo przy nauce słówek np z angielskiego nie potrzeba nauczyciela , po prostu gadać do siebie , nie ma nikogo wokół to i na głos ćwiczyć płynność zwrotów , choćby tzw phrasal verbs .
                                                    Trzeba tylko chcieć .
                                                    Do tego nie potrzeba ani komputerów ani kasy .
                                                    A naiwni wierzą w jakieś cudowne metody , w nieograniczony wpływ nauczyciela .

                                                    Z tym są największe problemy .
                                                • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 23:17
                                                  Do budapren :

                                                  Pisze :" Nie wiem co wychowawca mial zrobic, chyba poleconym wyslac lub osobiscie dostarczyc."

                                                  To była stała praktyka w jednym technikum, gdzie pracowałem .
                                                • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.11, 23:27
                                                  Do budapren :

                                                  Pisze :" Akurat na spokoj w klasie nie narzekam, wiec ciezko mi sie wypowiadac na ten temat. To troche kwestia osobowosci i predyspozycji. "

                                                  Na pewno też ale to nie jest dobra wola ucznia , że może a nie musi być zdyscyplinowany ot spokojny na lekcji .
                                                  Nawet jeśli ktoś nie daje rady , to gdzie jest wychowawca , pedagog szkolny i dyrektor ?

                                                  A dzieje się różne . Czy wyobrażasz sobie , że inny nauczyciel podburza tego lub innego ucznia do robienia śwadomie zadym na lekcji , tylko dlatego , by utrącić tego nauczyciela , który jest konkurentem do tego czy innego stanowiska albo ... nagrody dyrektora .

                                                  O metodach nagradzania napisałeś prawdę .

                                                  Co do głosowania nad przepchnięciem nieuka to tylko ja - nowy nauczyciel i nauczycielka angielskiego ( ten przedmiot ) głosowała przeciw .
                                                  W połowie roku zdarzyło mi się, że uczeń wstał na lekcji i oświadczył, że nie będzie się uczył angielskiego , bo i tak rada ped. go przepchnie . No ale skoro się nie uczył to czymś czas trzeba było zając - głośną muzyczką z komóry , bekaniem , wkładaniem szpilki do zamka w klasie itp itd .
                                              • anu_anu Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 12.09.11, 21:31
                                                Utrzymanie ciszy na zasadzie - bądźcie cicho to nic od was nie będę chcieć - to właśnie jest porażka nauczyciela!
                                                Bo nauczyciel to szczególny zawód. Powinien mieć niższy wymiar pensum i pewność zatrudnienia (tak, tak!) - właśnie po to aby wymagać od uczniów i nie dać się nikomu zastraszyć.
                                                A nie po to aby ulegać naciskom - uczniów, rodziców czy w końcu swojego dyrektora.
                                                Może i upraszczam - ale dokładnie tak myślę.
                                                I ode mnie - jako rodzica - miałbyś szczególne wsparcie - jako nauczyciel wymagający...
                                      • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 18:30
                                        Budapren pisze :"Reasumujac wszystko poszlo w ilosc, a nie w jakosc."

                                        Ale ktoś za to odpowiada . Ktoś to proponował jako fachowiec , jakiś minister zatwierdzał.
                                        Ja skromny nauczyciel , bez wiedzy takiej głębokiej a widziałem co się robi i co z tego wyniknie .
                                        No więc gdzie są te radziwiłły, dzieżgowskie , hantki .No bo co pozostaje teraz . W twarz napluć , bo oni mi wtedy pluli .


                                        p.s.

                                        Hmm piszesz dużo , literówki i mi się zdarzają ale ... czy to literówki : chemi , opini , moze .
                                        I to polonista ?
                                        Ja owszem chemik inżynierski z wykształcenia a ostatnio od 13 lat nauczyciel angielskiego tylko.
                                        • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 21:13
                                          Nie jestem polonistom, jestem matematykiem :)

                                          Wiem kluje w oczy i przepraszam, zwykle pospiech, czasem nieuwaga, kiedy indziej zmeczenie. Nawyk, z czasow powstawania w Polsce standardow jezykowych w informatyce. do nie uzywania polskich znakow mnie gubi, tak firefox by to popodkreslal ;)

                                          W kazdym razie jesli kogos razi (aczkolwiek jestem straszliwym przeciwnikiem ortografii jako sztuki dla sztuki) to bardzo przepraszam.

                                          A wracajac do tematu, to wszystko przez stary ustroj w dobie demokracji obudzilismy sie z najnizszym odsetkiem ludzi z wyzszym wysztalceniem w europie. Ktos postanowil nadgonic wsplczynniki i upowszechnic wyzsze wyksztalcenie (stad zdjecie matematyki z matury, bo za trudna), tyle ze zrobiono to totalnie bez wyobrazni. W mojej opinii np. osoba odpowiedzialna za wprowadzenie gimnazjow powinna siedziec w wiezieniu. Nie znam ani jednej osoby, ktora twierdzilaby, ze to byl dobry krok (a znam naprawde wiele osob o roznych swiatopogladach). Komus sie wydawalo, ze bedzie dobrze, a cofnac tego juz sie nie da. Jak to sie mowi jestesmy w czarnej d***e
                                • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.11, 23:12
                                  Wlasnie przed chwiola znalazlem brakujace 34 dni ;)

                                  Przerwa 15-minutowa. Przysługuje ona pracownikom, których dzienny wymiar czasu pracy wynosi co najmniej 6 godzin.

                                  Wiec jesli chodzi o scislosc, to skoro moj dzien roboczy ma ponad 6h (a jak obliczylas ma), to przysluguje mi 15 minutowa przerwa :P

                                  Argument troche ponizej pasa, ale jesli chodzi o scislosc to czemu nie ?!
                                  Choc i bez tych 15 minut (biorac pod uwage to co napisalem wczesniej) mozna w mojej pracy nazbierac jeszcze 34 dni ...
                                  • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 00:09
                                    > Wiec jesli chodzi o scislosc, to skoro moj dzien roboczy ma ponad 6h (a jak obl
                                    > iczylas ma), to przysluguje mi 15 minutowa przerwa :P
                                    Moze dodaj, ze twoje pensum w wysokosci 20-kilku godzin sklada sie z godzin lekcyjnych, a nie godzin zegarowych - wiec do kazdych 45 minut pracy doliczane jest ci 15 minut przerwy wliczanej do czasu pracy. Na kazde 6 godzin pensum masz 6*15minut=1,5h przerwy - a pracownik ma jedna przerwe...

                                    > Argument troche ponizej pasa, ale jesli chodzi o scislosc to czemu nie ?!
                                    Jesli chodzi o scislosc, to badz scisly i zobacz, ze twoja godzina mojej nie rowna...
                                    • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 03:22
                                      Czy nie zwrociles uwagi, ze wszystkie wyliczenia sa robione dla godzin ZEGAROWYCH czy nie zauwazyles, ze pensum zostalo rozliczone jako 3 GODZINY ZEGAROWE DZIENNIE (15 godzin zegarowych w tygodniu) 15*60min=900minut, a nie 20 godzin lekcyjnych w tygodniu 20*45min=900min. Wszystkie srednie (ktore sam zaproponowales) od ponad 10 postow sa liczone dla godzin zegarowych. Pograzasz sie coraz bardziej.

                                      Czyzby nie bylo obowiazkowej matury z matematyki gdy konczyles szkole ... ?!
                                      • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 11.09.11, 19:16
                                        > Czyzby nie bylo obowiazkowej matury z matematyki gdy konczyles szkole ... ?!
                                        Nie wiem, czy z obowiazku, czy raczej z wyboru, ale mature z matematyki pisalem, i nawet ja zdalem. Podobnie jak i pozniejsze egzaminy na studiach inzynierskich... i wiesz co ci powiem? Ze jesli na maturze czy na egzaminie ktos nawet podal dobry wynik, ale nie podal jak do niego doszedl, to za zadanie dostawal 0 punktow. U ciebie jest tylko wynik, a nie ma przeprowadzonego toku myslowego, wiec coz, ja tam w twoim umysle czytac nie umiem...
                                        • Gość: Budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.11, 21:22
                                          I to jest podstawowa cecha nas rozniaca. Ja widzac wynik dociekam skad sie wzial i czy wynika on z prawidlowego toku rozumowania. Ty oczekujesz dokladnych wyjasnien, z kolei ja z racji konstrukcji forum takowych udzielic Ci nie jestem w stanie (w klasie uczniowie zadaja pytania, jesli czegos nie rozumieja i zwykle jestem w stanie naprowadzic ich na dobra droge). Poza tym zgubila mnie chyba mysl, iz sledzisz pozostale posty, anie tylko te,ktore sa kierowane do Ciebie (przeczytaj post anu_anu odnoszacy sie do wyliczen mojego czasu pracy). Inna sprawa, ze o tym iz licze godziny zegarowe pisalem ci juz wielokrotnie, albo swiadomie to pomijasz albo wypierasz niewygodne fakty.
        • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 30.08.11, 22:18
          Jeszcze jedno:
          20zl - netto za godzine dydaktyczna, do tego sprawdziany, rada, praca wychowawcza itd. itp. Praca z grupa ponad 30 osobowa. Odpowiedzialnosc - kolosalna trzeba przygotowac ludzi do matury
          45zl netto za 45min korepetycji nie musze sie przygotowywac praca z jedna osoba, odpowiedzialnosc mniejsza niz w szkole, do tego rodzice interesuja sie postepami dziecka bo PLACA.
          400zl netto za 45 min szkolenia, praca z grupa 30 osobowa, jade na raz stworzonej prezentacji, odpowiedzialnosc - zadna.

          A teraz pytanie, to ile warta jest godzina mojej pracy ?
          • Gość: Erlang Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.08.11, 22:52
            Misiu malinowy nie narzekaj. Przeszedłem z tzw. przemysłu (firmy) do szkolnictwa i nie dam złego słowa powiedzieć na warunki nauczycieli. Narzekają Ci, którzy pojęcia nie mają jak się pracuje w przemyśle. Nieporównywalnie większa odpowiedzialność, nadgodziny (tak tak, pracując w firmie też zabierałem prace do domu), praca pod presją czasu a do tego niewiele większe pieniądze sprawiają, że nawet nie myślę o powrocie do firmy.
            Problemem większości nauczycieli jest malkontenctwo i roszczeniowy charakter. A prawda jest taka, że 90% z nich nie poradziłoby sobie w żadnej innej pracy!!!
            • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 00:09
              Ale czy ja narzekam ?
              Ja tylko pokazuje, ze nie nalezy wrzucac wszystkich do jednego wora. Co innego WF-ista w podstawowce, a co innego nauczyciel przedmiotu maturalnego w szkole sredniej. Zreszta WF-isci to zupelnie inna bajka.

              Dobry nauczyciel ma cos, czego nie ma w innych zawodach i czego nie zrozumieja odbebniajacy swoje 8 dupogodzin urzednicy - SATYSFAKCJA Z WYKONYWANEJ PRACY. Cos czego nie zazna rzesza pracownikow "przemysłu (firmy)". Pieniądze - rzecz wtórna. Pieniądze to ja zarabiam na szkoleniach, wezmę ze 2 chałtury po 4 godziny w tygodniu (3000 na czysto) i wyjdę na swoje. Nie ukrywam, ze ZUS placony w szkole rozwiazuje sporo problemow (szkolenia ida zryczaltowane i znacznie wiecej zostaje w kieszeni).

              Suma sumarum i tak nie odpowiedziales na pytanie ile warta jest ta moja praca 20z, 45zl czy 400zl za godzine ? Czemu rodzic placi mi 45zl bez szemrania za uczenie jego JEDNEGO dziecka, a w szkole dostaje ZA TO SAMO 20zl majac 30 osob i ZNAAAAAAACZNIE wiekszy zakres obowiazkow. Gdzie tu sems, gdzie logika ? Czemu od firmy moge dostac 400zl za godzine popeliny, a w szkole dostaje 20 i ludzie twierdza ze to duzo ?! Potrafisz to wytlumaczyc ?
              • osmiol Ja...potrafię 31.08.11, 02:46
                a. godzina Twojej pracy jest warta tyle ile za nią zgadzasz się otrzymywać.Więc raz 20, raz 45 a raz 450zł. Z kazdej ze stawek możesz zrezygnować jak ci nie odpowiada...To logiczne.
                b. Firma da ci 450zł i spadasz. Nie musi Ci fundować wakacji 3 miesiace w roku, urlopu rocznego dla poratowania zdrowia, płacić chorobowego, ubezpieczać Cię i płacić na emeryturę a potem emeryturę. Nie buduje Ci też oddzielnego budynku do wykładu, ogrzewanego,remontowanego i sprzątanego. Z sekretarką,woźnym,dyrektorem i calą masą gratów w większosci zbytecznych.Nie tworzą też specjalnego ministerstwa do zorganizowanie tej Twojej pracy, wydarcia obywatelom z podatków forsy na Twoją pracę i emerytury oraz opłacenie terrorystów z Twojej grupy zawodowej broniącej Twojego prawa do brakoróbstwa do końca życia bez ryzyka zwolnienia i zakazu wszelakiej konkurencji. Oni kupują od Ciebie usługę. I warta jest 450zł. Jak będziesz marnie tą robote wykonywał, to albo ci nie zapłacą albo więcej nie zaproszą. Szkoła daje Ci robotę na lata bez żadnych oczekiwań wobec jakości Twojej pracy.

                Naprawdę nie rozumiesz? Brak w tym logiki? Czego w takim razie uczysz?
                • budapren Re: Ja...potrafię 31.08.11, 08:32
                  Chyba nie do konca masz racje. Zauwaz, ze przy stawce 450zl za godzine NIE POTRZEBUJE ani fundowania 3 miesiecznych wakacji, ani urlopu dla poratowania zdrowia, ani zadnych z rzeczy ktorych wymieniasz, poniewaz STAC mnie na to wszystko z tego co zarabiam i na jeszcze wiele wiele wiecej rzeczy. Powiem wiecej, stac mnie w takich warunkach zeby pracowac 10 godzin tygodniowo bez brania roboty do domu. Wiec dlaczego tak nie robie ? Otoz praca w szkole daje mi wielka satysfakcje i to, ze nie jestem doceniany finansowo, to ze dyrektor ma mnie gdzies, a grono patrzy na mnie dziwnym okiem, to ze roboty jest ogrom, to ze pisze jakies chore programy, zeby wizytator z kuratorium mial radoche, tego nie zmieni.

                  A dzieki pracy dodakowej, stac mnie na zakup papieru czy kserografu, nie musze (tak jak moi koledzy) zebrac po 2zl od uczniow "na ksero, papier czy tusz do drukarki". Nie musze zebrac o pieniadze na pomoce naukowe. I zeby nie bylo nieporozumien, mialem oferty pracy w kilku firmach za pieniadze zwykle dwu-trzy krotnie wieksze (na start), ale nie wyobrazam sibie siebie w gajerku za biurkiem, robiacego kulki z nosa i rzucajacego po scianach.

                  "Szkoła daje Ci robotę na lata bez żadnych oczekiwań wobec jakośc i Twojej pracy. "
                  Powolutku, zeby dostac robote na lata, najpierw trzeba popracowac jako stazysta (za minimalna krajowa), kontraktowy, porobic awanse, zeby dochrapac sie tych "kokosow". Owszem system awansu jest chory, jak sie ma dyplomowanego to juz praktycznie nic sie nie musi, ale jest jeszcze cos takiego jak zwykla ludzka przyzwoitosc. A co do braku oczekiwan dotyczacych mojej pracy, to powiedz to rodzicom na zebraniu, powiedz to uczniom przed matura.
                • Gość: mikser osmiol, pochwal się jakie szkoły kończyłeś, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 08:58
                  i co musiałeś nadrabiać indywidualnie ($$$, €€€€) z powodu niewydolności systemu oświatowego, który tak krytykujesz
            • angrusz1 Do Erlanga 31.08.11, 09:12
              Taaak , masz wiele racji .

              Dodam jeszcze tę zaletę : pieniądze regularnie na koncie . Kiedy pracowałem w firmie , nie tak małej - 100 osób , pensja była wypłacana , kiedy klient z zagranicy zapłacił za towar .

              Narzekanie , no nie przesadzaj, w każdym miejscu pracy , no prawie w każdym , jest coś patologicznego i jeśli chcesz to zmienić , to najpierw narzekasz, że jest coś złego .
              Np w szkole chuligaństwo . Mam cicho siedzieć , kiedy ktoś w klasie rzuca mi w twarz kredą - wszyscy widzą jak kreda odbija się od mojej twarzy , pada na stolik ucznia, tylko nikt nie przyznaje się do tego ( dyrektorka pytała każdego ) , ani nikt nie widział, kto to zrobił .

              Czy jak masz kamyk w bucie , to nie stajesz , nie zdejmujesz buta i nie wyjmujesz kamyka ?

              No widzisz do jakiego absurdu dochodzisz z twoim stanowczym uogólnianiem .

              Ale i racja , wszystko z umiarem i narzekania i roszczenia też .
          • Gość: xxx Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.11, 22:57
            Problem jest w tym, że ponad te 18 ustawowych godzin pracy nikt nie rozlicza nauczycieli z wykonanej pracy. Wszystkim płacą tyle samo. Kto więc chciałby się przemęczać i pracować, dajmy na to, 60 godzin w tygodniu, wiedząc, że koleżanka, pracując 18 godzin, ma tyle samo? Tylko frajer. Może zdarzają się stachanowcy albo nauczyciele z powołania, ale nie łudźmy się: bez kija albo marchewki żaden przeciętny człowiek nie będzie pracować więcej, niż od niego wymagają. A nauczyciel to też człowiek. Do tego dochodzi jeszcze np. presja środowiska, które, gdy ogólny poziom pracy nauczycieli nie jest w szkole wysoki, niechętnym wzrokiem patrzy na tych, co się wybijają. Pan nauczyciel może podliczać skrupulatnie swoje godziny pracy, ale ja - sorry - nie wierzę. Doświadczenie z czasów nauki w szkole, a także zwykły rozsądek karzą mi spojrzeć krytyczniej na to, co głoszą publicznie nauczyciele. Panu nauczycielowi - nawet jeśli on sam pracuje dużo - też radzę w podobny sposób przyjrzeć się swoim kolegom i koleżankom ze szkoły. Znam wiele środowisk (np. naukowcy), którzy rozgłaszają wszem i wobec, jak to oni nie wiem ile pracują za marne pensje, a jak się człowiek przyjrzy dokładniej, to i pracy nie mają dużo, i płace nie takie niskie. Myślę, że nauczyciele nie mają gorzej.
            • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 00:29
              Uczniowie rozliczaja, zdane/nie zdane matury rozliczaja ...

              Jesli sie dokladnie przyjrzec to jako spoleczenstwo za wiele nie pracujemy. Mi zarzuca sie, ze pracuje 4-5 godzin w tygodniu. Nawet jesli (choc pisalem wczesniej, ze to klamstwo), to jest to efektywny czas pracy. Gdyby wziasc przecietnego urzednika i policzyc dokladnie ile czasu pracuje, a ile poswieca na pogaduchy, portale spolecznosciowe, kawki, herbatki, to moze sie okazac, ze nie uzbiera mu sie nawet 3h dziennie. Jesli poobserwujemy robotnikow na klasycznej polskiej budowie (przerwa na fajke co pol godziny, a jak juz zaczynaja robic, to jeden robi, a dwoch mu doradza), to moze sie okazac, ze tez sie tyle nie uzbiera (nie wliczam tutaj tych, ktorzy robia na akord, ci rzeczywiscie zapierniczaja, ale tez wiedza za co robia) itd. itp.
              Tak wiec kazda grupa powinna spojrzec na swoj czas pracy. Oczywiscie najlatwiej dokopac nauczycielom (moze ze wzgledu na swoje zle doswiadczenia z oswiata, a moze dlatego ze kazdy w szkole byl i uwaza sie za eksperta w tej dziedzinie), tyle ze mowienie o 4 godzinach dziennie i 4 miesiacach wakacji ni jak ma sie do rzeczywistosci.

              A co do patrzenia na innych - mam gdzies co robia inni. Nie interesuje mnie to. Ja mam zrobic swoje, tak abym mogl spojrzec w oczy kazdemu swojemu uczniowi ze swiadomoscia, ze zrobilismy wszystko aby osiagnal zamierzony cel. Wiem, ze nie jestem w stanie tego dokonac pracujac 4-5 godzin dziennie.
              • osmiol Oj chłopie - socjalistyczne rozumowanie... 31.08.11, 02:59
                zaprowadzi Cię donikąd.
                1, Jak Cię niby rozliczają Ci maturzyści? Buzi za zdaną a w mordę za nie? no , bo chyba nie płacą Ci premii albo nie każą zwracać pensji?
                2. Odpimpaj się z tym społeczeństwem! "pan płaci , ja płacę, społeczeństwa płaci" jasne...
                Szkoła powinna normalnie być płatna. Jak każda usługa. Jakoś każdy żrec musi, ale nie domaga się chleba w sklepie za darmo. Czemu? Bo piekarze nie są tacy cwani jak nauczyciele! Najwięcej zarabia się na darmosze! Bo trzeba najpierw zabrać wszystkim tyle, żeby wystarczyło na fuchy dla tysięcy darmozjadów , resztę zapłacić byle jak i bez sensu tym co mają niby coś tam zrobić. I na koniec powiedzieć tym nielicznym, co korzystają , że jest za darmo. A skoro za darmo to morda w kubeł w kwestii jakości itd...
                3. Jakość wykonywanej pracy i jej sens wyrażają pieniądze za nią otrzymywane. Jak normalnie kiedyś będzie, to się nie będziesz patrzył każdemu uczniowi w oczy tylko na wyciąg z konta bankowego - jak Cię będzie stać na wakacje w Nepalu, to cel został osiągnięty.

                ( i nie mówi się wziąść tylko wziąć)
                • angrusz1 Re: Oj chłopie - socjalistyczne rozumowanie... 31.08.11, 08:25
                  Osmiol napisał :". Jakość wykonywanej pracy i jej sens wyrażają pieniądze za nią otrzymywane."

                  To dość luźna korelacja .

                  Ogólnie tak .

                  Ale wiele jest przypadków, kiedy dostaje się dobre pieniądze nie za dobrą pracę ale dzięki układom , zwykle politycznym .

                  Nie spotkałeś się z takimi przypadkami osmiol .
                  Z awansem dzięki układom i polityce ?
                  Nie dotarło to do ciebie od innych ?
                • budapren Re: Oj chłopie - socjalistyczne rozumowanie... 31.08.11, 15:00
                  1. Ty tego nie zrozumiesz, pieniadze to nie jest jedyna forma wynagrodzenia, a calowanie podchodzi pod molestowanie. Masz zaburzony system relacji miedzyludzkich.
                  2. W jednym z postow piszesz jak to zdales mature i jestes na studiach. Fajnie sie wypowiadac na koniec swojej edukacji, kiedy za dotychczasowa nauke nikt nie pobierze od Ciebie oplaty. Sam zerujesz na "spoleczenstwie", a do mnie masz o to pretensje ?! Czysta hipokryzja. Tak na marginesie dzieki ciezkiej pracy jakiejs pani(a) poznales kiedys literki, potem ktos Cie zmobilizowal do nauczenia sie tabliczki mnozenia, ktos inny czuwal nad tym zebys cos na temat historii, geografii. Komus innemu zalezalo, zebys wiedzial dlaczego woda z oceanow nie leci do gory. Jeszcze ktos inny nauczyl Cie jezyka obcego itd. itp. Podziekuj zamiast pluc jadem.
              • angrusz1 Do butaprenu 31.08.11, 08:32
                Oto wpis na wp.pl

                "Kochani, którzy z uporem maniaka twierdzicie, że polskim nauczycielom jest aż tak dobrze...Jestem nauczycielką w szkole średniej (sen sei) w Nagoi (Japonia) Pracuję 11 godzin w tygodniu (ani minuty więcej) - to pensum dla mojego przedmiotu. Jeśli trzeba zostać mam godziny dopłacone. Zarobek miesięczny 8000 dolarów teraz zostanie mi podwyższony, bo awansowałam na English Teachers' Team Leader (szkolny doradca metodyczny języka angielskiego) i wyniesie 11200 dolarów...Praca jest lekka. Zasada Nic na siłę zresztą tutaj uczniowie są bardzo zdyscyplinowani a jeśli ktoś nie jest to zarówno szkoła jak i sami uczniowie mają przyzwolenie aby takiego do porządku doprowadzić (system kar z cielesną włącznie)...Jeśli ktoś jest niesubordynowany, nie szanuje czasu sen sei i innych uczniów, którzy do szkoły przychodzą ciężko pracować aby jak najwięcej z wykładu nauczyciela wynieść naraża się na wrogość i ostracyzm innych uczniów...Do tych luksusów pracy w szkole dodam, że z samego faktu że jestem sen sei należy mi się szacunek i NIKT ALE TO NIKT nie pozwoliłby sobie na takie komentarze na forum. 3 razy do roku mam darmowy bilet lotniczy do kraju Wakacje, ferie wiosenne i Boże Narodzenie. Wolnego poza weekendami mam w sumie 4 miesiące, do tego darmowe mieszkanie w dobrej szanowanej dzielnicy, a ponieważ dojeżdżam do pracy metrem karta miejska także za darmo "
                • Gość: o!o Re: Do butaprenu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 10:34
                  wyjaśnienie jest w tekście.
                  1. to Japonia. tam nie olewa się obowiązków. ani nauczycielskich, ani uczniowskich. ani obowiązków administracji wobec oświaty.
                  2. nic na siłę - tam uczniowie CHCĄ się uczyć.
                  zbyt proste jak dla nas
              • Gość: xxx Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 11:46
                budapren napisał:

                > Uczniowie rozliczaja, zdane/nie zdane matury rozliczaja ...
                >
                > Jesli sie dokladnie przyjrzec to jako spoleczenstwo za wiele nie pracujemy. Mi
                > zarzuca sie, ze pracuje 4-5 godzin w tygodniu. Nawet jesli (choc pisalem wczesn
                > iej, ze to klamstwo), to jest to efektywny czas pracy. Gdyby wziasc przecietneg
                > o urzednika i policzyc dokladnie ile czasu pracuje, a ile poswieca na pogaduchy
                > , portale spolecznosciowe, kawki, herbatki, to moze sie okazac, ze nie uzbiera
                > mu sie nawet 3h dziennie. Jesli poobserwujemy robotnikow na klasycznej polskiej
                > budowie (przerwa na fajke co pol godziny, a jak juz zaczynaja robic, to jeden
                > robi, a dwoch mu doradza), to moze sie okazac, ze tez sie tyle nie uzbiera (nie
                > wliczam tutaj tych, ktorzy robia na akord, ci rzeczywiscie zapierniczaja, ale
                > tez wiedza za co robia) itd. itp.

                Dziecko, ty po prostu nie wiesz, o czym piszesz. Kompletnie nie znasz pracy w innych zawodach. Więc ci wyjaśniam, że robotnik na budowie (a znam to z autopsji - w szkole miałem praktyki na budowie) jak ma 15 minut na przerwę śniadaniową, to ma 15 minut. Nie pije sobie kawki przez 45 pierwszych minut pracy. A wiesz dlaczego? Bo jego szefowie wiedzą, że zyski firmy są uzależnione od wydajności pracy podwładnych. I tego pilnują. Rozumiesz już, czym się różni sektor prywatny od państwowego? Ty chyba ostatni raz widziałeś robotników jeszcze w PRL-u, intelektualisto od siedmiu boleści. Idź sobie popracuj do prywatnej szkoły, a daję słowo, że też będziesz zapierniczał jak ludzik Duracella. Tylko jest jeden problem: tam biorą samych najlepszych..

                Nawiasem mówiąc, nie miałbym nic przeciwko, gdyby robotnicy na budowie pracowali tak, jak opisujesz. Prywatna firma, więc to jej sprawa, jak pracuje. Tak jak dyrektor takiej firmy może sobie zatrudniać ciotkę, synową, wujka i w ogóle pół rodziny na stanowiskach kierowniczych. Nic mi do tego. Natomiast mam bardzo dużo przeciwko wywalaniu publicznych pieniędzy (w tym moich) na nierobów.

                Więc przestań pieprzyć głupot i zacznij pracować, nierobie. Bo chyba za bardzo nawdychałeś się tego budaprenu. Po twojej aktywności na tym forum właśnie widać, jak dużo masz pracy.
                • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 12:26
                  Do XXX :

                  Hmm, może ja mam takiego wyjątkowego pecha le kiedy przejeżdżam drogą remontowana , to nie widzę ludzików zapie... jak ludzik Duracella .

                  Zapewne budowa jest dobrze prowadzona ale trudno jest tak zsynchronizować przyjazd ciężarówek z asfaltem , by nie kierowcy nie czekali po 1-2 godziny na swoja kolej .

                  A i przy taśmie np szyjącej pasy bezpieczeństwa w TRW nie wszystko idzie w tempie jak w filmie Disneya .
                • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 15:32
                  Pod oknamimojej klasy remontuja droge. Walec jezdzi w te i nazad, 4 ludzi stoi z fajkami w zebach i obserwuje. To sie nazywa przerwa technologiczna.
                  Zgadnij ilu ludzi stalo wokol wykopu gdy jeden z robotnikow rozkopywal studzienke kanalizacyjna. Mam swiadomosc, ze wszyscy by sie do wykopu nie zmiescili, ale mogli robic w tym czasie cos innego. Tyle, ze kazda okazja do przerwy technologicznej jest dobra.

                  Powtarzam co innego praca na akord. Wystarczy z ekipom umowic sie na zaplate po wykonanej pracy i leca az milo, tyle ze ilosc fuszerek przy takiej robocie jest zatrwazajaca (wiem z autopsji, trzeba miec oczy dookola glowy i wszystkim rownoczesnie patrzec na rece).
                  • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 17:37
                    Budapren pisze :"tyle ze ilosc fuszerek przy takiej robocie jest zatrwazajaca (wiem z autopsji, trzeba miec oczy dookola glowy i wszystkim rownoczesnie patrzec na rece)"

                    Nie pisz tak dużo bo i fuszerka się zdarzy :"ekipom " .

                    Hmm, no ale generalnie to usadzasz tych mundrosków od krytyki nauczycieli .
                    • budapren Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 31.08.11, 20:02
                      Uwazam, ze krytyka jest bardzo potrzebna. Jednak powinna byc ona konstruktywna, oparta na faktach. Nauczyciele to nie sa swiete krowy. Jednakze wrzucanie wszystkich do jednego wora jest conajmniej niesprawiedliwe. W tym srodowisku jest wiele patologii. Jest sporo leserow, ktorzy psuja opinie calemu srodowisku. Zrownanie pensji wszystkim nauczycielom to chory pomysl. Golym okiem widac, ze WFista, katecheta czy bibliotekarz nie pracuja nawet 1/2 tego co np. polonista. Zaden rozsadny informatyk nie przyjdzie pracowac do szkoly (zakres obowiazkow przeogromny, a pensja w porownaniu z podobnym stanowiskiem w innej firmie niewspolmiernie nizsza. Dlatego w szkolach ucza byle rusycystki po skonczonej podyplomowo informatyce, tudziez jakies inne wynalazki.

                      Prawda jest to co ludzie pisza, ze ciezko sie wkrecic do szkoly jako np. nauczyciel historii (jest totalna nadprodukcja absolwentow tego kierunku, a nie ukrywajmy, co mozna robic po jej skonczeniu?!). Ale juz informatykow, językowców czy matematykow z prawdziwego zdarzenia brakuje. Dlaczego ? Wolny rynek drenuje co lepsze jednostki i pozostaja w wiekszosci ci z "negatywnej selekcji". Malo ktory jezykowiec zostaje w szkole dluzej. Po zalapaniu etatu w szkole robi sobie plecy (poszerza znajomosci) i laduje w szkole jezykowej lub zostaje tlumaczem w szkole nie oplaca mu sie zostawac.

                      Nauczycielom wiele sie zarzuca. Np. brak wynikow czy rozklad polskiej oswiaty. Tyle, ze nikt z nami nie konsultowal wprowadzenia gimnazjow czy rozwalenie szkolnictwa zawodowego. To tutaj tkwi problem, popelniono bledy systemowe i ... po przegranych wyborach poszlo w niebyt historii. Szewc zawinil, kowala powiesili. Nie kazdemu jest przeciez pisana kariera naukowca. Aktualnie mature zdaja nawet ludzie z orzeczeniem z poradni o uposledzeniu w stopniu lekkim. Kwestia wytrenowania i wyszkolenia "pod klucz".

                      Aktualnie mamy niz demograficzny, spora ilosc nauczycieli idzie na bruk, zamyka sie szkoly. A przeciez moznaby wziasc przyklad z najlepszego systemu edukacji na swiecie (Finlandia - klasy 14 osobowe z nauczycielem i nauczycielem wspomagajacym). Tyle, ze latwiej pozamykac, niech sie za 8 lat martwia gdy wyz nadejdzie. Sytuacja z przedszkolami niczego ich nie nauczyla ...
                      • Gość: angrusz1 " z prawdziwego zdarzenia " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 20:59
                        to wielu fachowców brakuje

                        Budapren pisze :" Ale juz informatykow, językowców czy matematykow z prawdziwego zdarzenia brakuje . "


                        Nie wiem jak innych ale językowców w mojej okolicy nie brakuje , ba jest ich pełno , pełno nauczycieli angielskiego .

                        Czy wiesz, że np w takiej Częstochowie są cztery fabryki produkujące taśmowo językowców , w tym i anglistów .

                        Nawet jeśli nie wszyscy z Częstochowy i okolic to reszta nie ma nawet szans na prace w szkole a korepetycje nie zapewnią ci standardu życia jeśli musisz zapłacić składki na ZUS i zdrowie i podatek .
                        A ile firm potrzebuje tłumacza , tylko tłumacza ?

                        A będzie jeszcze gorzej .

                        Nawet i " z prawdziwego zdarzenia " fachowcy mają trudności z pracą , bo wszędzie w takiej sytuacji działają układy : rodzinne, polityczne lub... po prostu korupcja .
                        • zetkaf Re: " z prawdziwego zdarzenia " 03.09.11, 08:55
                          > Nie wiem jak innych ale językowców w mojej okolicy nie brakuje , ba jest ich pe
                          > łno , pełno nauczycieli angielskiego .
                          No wlasnie, kolezanka po studiach chciala zostac w duzym miescie, ale niestety, dla jezykowcow w duzych miastach (jak chociazby Wroclaw) pracy nie ma, przynajmniej w zawodzie nauczyciela. Co innego w malych miasteczkach, do ktorych studenci nie chca wracac...
                          • yoka1 Re: " z prawdziwego zdarzenia " 04.09.11, 17:47
                            w małych miastach też nie ma powoli tej pracy, bo tam mniej dzieci jest ogólnie, więc i nabór do klas mniejszy, a jak ktoś dostanie pracę i nie zamierza jej zmienić, to etatu nie ma i nie będzie aż do emerytury tego anglisty
            • angrusz1 Do xxx 31.08.11, 09:32
              XXX pisze : "Problem jest w tym, że ponad te 18 ustawowych godzin pracy nikt nie rozlicza nauczycieli z wykonanej pracy. "

              To też przesada . Ale jest też prawdą, że trudno to rozliczyć .
              Jeden nauczyciel zrobi jedną klasówkę na semestr a inny trzy i do tego pięć kartkówek ( ba !!! jaka wrzawa jest na wywiadówkach, że nauczyciel co chwila robi sprawdziany !!! ) .
              Jeden nauczyciel postawi po kilka stopni do dziennika za aktywność ucznia na lekcji ( dość to niewymierne ale przecież zgodne z zasadami ) a inny dopiero za kartkówkę, którą trzeba przygotować i potem sprawdzić .

              Jest różnica w wykonanej pracy przez nauczyciela ?

              Jest .

              Ale dyrektor nie może udowodnić , że to jeden nauczyciel się więcej napracował a inny mniej .
              Ba !!! może w tym jednym przypadku dyrektor odbiera negatywne sygnały o nauczycielu , bo pojawiają się skargi na : " ciągłe sprawdziany " , na niskie stopnie , na nieuczciwe ocenianie itp itd .
              I tak to właśnie działa .

              Podsumowując : praca nauczyciela to nie tylko lekcje po 45 minut w szkole . To także inna praca dodatkowa i trudno ją wycenić i zmierzyć jej ilość .
              Taka to specyfika zawodu .
              Ale cenię sobie to, że część pracy mogę wykonać w domu wtedy , kiedy mam czas a jednocześnie robiąc różne obowiązki domowe np pilnowanie moich dzieci przy odrabianiu lekcji itp .
              • Gość: xxx Re: Do xxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 11:33
                > Ale dyrektor nie może udowodnić , że to jeden nauczyciel się więcej napracował
                > a inny mniej .
                (...)
                > Podsumowując : praca nauczyciela to nie tylko lekcje po 45 minut w szkole . To
                > także inna praca dodatkowa i trudno ją wycenić i zmierzyć jej ilość .

                Sam sobie zaprzeczasz. Skoro dyrektor nie może udowodnić, kto się więcej napracował, a kto nie, a pensje są takie same, to jaki jest sens pracować więcej niż jest konieczne? Jaki normalny człowiek pracuje za friko? Tak, wiem, w szkołach pracują sami nauczyciele z powołania. Sami pracusie...

                Miałem w kilku różnych szkołach wielu nauczycieli i w zasadzie może o dwóch-trzech mogę powiedzieć, że porządnie wykonywali swoją pracę. Więc gdzie się podziewają ci nauczyciele z powołania??? Dlaczego ja ich nie spotkałem? Może oni funkcjonują tylko na forach internetowych (jako boty?), gdy podnosi się temat zarobków nauczycieli?

                Nie uważasz?
                • Gość: angrusz1 Re: Do xxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 12:21
                  Do XXX :

                  Nie udowodniłeś mi nic .
                  Tylko dziwisz się dlaczego niektórzy pracują solidnie .
                  Pracują , bo tacy są , bo boją się stracić pracę , bo ją lubią , choć nie czują się szczególnie powołani .
                  Ale nie są to szczególni stachanowcy . Robią solidnie to, co się od nich wymaga ( zapewniam , że i nawet nie w 100 % to czego od nich wymagają - durnoty starają się pomijać )
    • Gość: kinga Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.18.25.213.easy-com.pl 30.08.11, 21:24
      I nie zrozumiesz bo większość tu piszących to chyba jest na garnuszku obecnej wadzuni, a wadzunia nie lubi dawać podwyżek więc judzi i podpuszcza jednych na drugich. Ha, ha, ha.
      • Gość: pytam bo nie wiem Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z IP: *.internetia.net.pl 30.08.11, 23:05
        Przepraszam że nie na temat...
        -co to jest ta "wadzunia'',bo z kontekstu zdania wnioskuję że chodzi Ci chyba o władzunie(władza)-ale może się mylę...
    • Gość: gość sytuacja finansowa szkół? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 06:30
      Artykuły tego typu pojawiają się zawsze, gdy obcinane są
      pieniądze na edukację. Stary trick.

      Czy moje podejrzenia są słuszne, że UM zredukował finansowanie szkół?



      • angrusz1 Re: sytuacja finansowa szkół? 31.08.11, 08:07
        Do gościa :

        No właśnie , gładkie słowa, gratulacje a potem budżet miasta taki, że szkoły nie mają pieniędzy na normalne funkcjonowanie .

        A tak przy okazji .

        Czy wiadomo jaka jest liczebność klas w szkołach wrocławskich - w podstawówkach , gimnazjach i średnich .
        Jaka jest liczba przypadków podziału na grupy w klasach mniejszych niż 25 osób - 24 - 21 - wtedy miasto musi dopłacać ze swoich miejskich pieniędzy . Ale wtedy więcej nauczycieli ma pracę .No i efektywność nauczania jest większa .
    • Gość: @ Rafał Dutkiewicz o b i e c a ł... IP: *.internetia.net.pl 31.08.11, 07:08
      >By poprawić nastrój, prezydent pogratulował im znakomitej pracy i obiecał podwyżki w 2012 >roku

      lubię ostre dowcipy na początek dnia :-)))

      P.S. Belfry, zarchiwizujcie sobie ten artykuł!

    • angrusz1 Nie przesadzajmy z tym stresem i zmęczeniem 31.08.11, 07:50
      Dwa miesiące odpoczynku ( wielu na koloniach , jak wielu , chyba niewielki ułamek - tyle kolonii nie ma ) , stres z powodu niepewności jutra .

      Ilu jest niepewnych pracy pod koniec sierpnia .

      Są tacy i ja nie raz tak bywałem .
      I to jest spory stres , szukać pracy już po pierwszym września , ba !!! dowiedzieć się , że nie ma godzin i w ogóle pracy w tej szkole po egzaminach poprawkowych - wielu nie zdało , liczebność spadła poniżej 25 uczniów a organ zarządzający nie chce dopłacać do podziału na grupy w takiej sytuacji . No i kilku nauczycieli - w tym i ja - straciło pracę .

      To spory stres .

      Wielu już na początku lipca wiedziało, że nie będzie dla nich pracy - po zakończeniu rekrutacji .
      Niż demograficzny . Jeszcze nie doszedł do dna . To chyba rok 1999 jest najmniej licznym rocznikiem .
      Będzie gorzej .

      No ale spora grupa nauczycieli ma umowy o pracę na stałe i od września podwyżki pensji , mimo iż w budżetówce ich nie ma .

      Radzę nie narzekać .

      Owszem narzekać na chuliganów w szkołach , bo władze jakoś nie mają sposobu ich wyeliminowania - tak jak na stadionach .
      • Gość: MT Re: Nie przesadzajmy z tym stresem i zmęczeniem IP: *.opera-mini.net 31.08.11, 11:50
        angrusz1 napisał:

        > No i kilku nauczycieli - w tym i ja - straciło pracę .

        Gdybym był twoim przełożonym, po samych twoich wpisach na tym forum jako pierwszy bym cię wykopał z pracy.
        • Gość: angrusz1 Do MT - dureń durnowato się odezwał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 12:27
          czytać chacko pustaku .
      • zetkaf Re: Nie przesadzajmy z tym stresem i zmęczeniem 03.09.11, 08:48
        > ek - tyle kolonii nie ma ) , stres z powodu niepewności jutra .
        Oj, wielki mi stres, taki stres ma niejeden pracownik prywatnej firmy. Po bankach widac, ze jednak budzetowke uwazaja za bardziej stabilna niz prace w innych zawodach, bo nawet nauczyciele potrafia miec nizsze oprocentowanie kredytow ze wzgledu wlasnie na zawod.
        Zreszta, zgodnie z orzeczeniem SN, stres wynikajacy nawet nie z niepewnosci jutra, a z samego zwolnienia jest uwazany za normalne zjawisko, a nie za stres.
    • Gość: Koralgol nauczyciele są ściągani do szkół już w połowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 12:03
      sierpnia; i nie są to pojedyńcze przypadki, nie piszcie więc o jakiś 2-miesięcznych wakacjach
    • angrusz1 Dlaczego każdy z dyskutantów- nauczycieli 31.08.11, 13:14
      tak milczeniem , pokornie przyjmuje zarzut o piciu kawy przez nauczycieli .

      Fakt, takie sytuacje zdarzają się , nawet i nie rzadko .

      Czy to zawsze oznacza, że nauczyciel olewa pracę ?

      Na pewno są takie przypadki, że nauczyciel olewa pracę i popija kawę nic innego sensownego nie robiąc .

      Ale ... fakt to było za komuny , wtedy jeszcze nie pracowałem jako nauczyciel ale w hucie i tam robotnicy mieli przydziałowe napoje ( ba!!! starsi wspominali , że dawniej to i piwo było ) , ba !! czas na posiłek regeneracyjny i nikt tego nie uznawał za olewanie , kiedy tzw piecowy , albo koksiarz miał pod ręką butelkę z napojem , który mu zakład pracy miał obowiązek dostarczyć .

      A i zapewne teraz pracownicy budowlani lejący asfalt czasem w skwarze lata mają dostarczane płyny . To oczywiste . I to jest wliczone w koszt robót .

      Tylko głupcy uważają to za olewanie pracy . Bo to tak, jakby gostek miał pretensje do lekarza w przychodni , że ten zamiast konsultować się z nim , to myje ręce po badaniu .

      Dlatego i nauczyciele po 4-6 , 7 , 8 lekcjach powinni popłukiwać swoje gardło chroniąc je przed nadmiernym wyschnięciem . To normalny , ba zalecany zabieg .

      Można to robić na lekcji i wcale to nie musi kolidować z dobrą pracą z naturalnym przebiegiem lekcji .

      Dlatego nie przesadzajmy z tymi zarzutami : nauczyciele tylko kawę popijają .

      Bo to dość dęty i słaby argument .
    • angrusz1 Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i zmę... 01.09.11, 07:10
      Zetkaf pisze :"ja przez godzine pracuje 60 minut, ty 45 -..."

      Widzę, że zetkaf jesteś bardzo odległy od realiów szkolnych albo szkołę pamiętasz tylko jako uczeń , który po 45 minutach miał czas wolny .

      Nauczyciel czasem ma czas wolny w czasie przerwy ale bardzo często zdarza się, że nie i to nie tylko dlatego, że musi pełnić dyżur gdzieś na korytarzu ale po prostu na przerwie musi coś wyjaśnić uczniowi , bo uczeń o to prosi , musi mu pokazać to śmo i owo ( stare klasówki ) .
      Uzgodnić coś z dyrektorem lub innym nauczycielem np termin klasówki , porozmawiać z rodzicem, który akurat przyszedł , iść do pedagoga i umówić się na wizytę z chuliganem szkolnym itp itd . Jest tego dużo .
      Dlatego widzę, że twoje argumenty są tak kiepskie jak ten powyżej .
      • zetkaf Re: Nauczyciele wracają do szkół zestresowani i z 03.09.11, 09:00
        > Nauczyciel czasem ma czas wolny w czasie przerwy ale bardzo często zdarza się,
        > że nie i to nie tylko dlatego, że musi pełnić dyżur gdzieś na korytarzu ale po
        > prostu na przerwie musi coś wyjaśnić uczniowi , bo uczeń o to prosi , musi mu p
        > okazać to śmo i owo ( stare klasówki ) .
        I tu masz racje. Tylko z tego co pamietam, najwiecej przerw bylo 5 minutowych, kilka 10 minutowych, jedna 15 minutowa. Wiec i tak tylko raz dojdziesz do godziny. Dodajmy, ze na przerwie polgodzinnej zazwyczaj nauczyciele pilnowali, zeby wyjsc punktualnie, bo np. szli na obiad.

        > porozmawiać z rodzicem, który akurat przyszedł
        sporadycznie sie zdarzalo, zeby rodzic przychodzil w godzinach pracy, zazwyczaj ograniczalo sie to do zebrania.

        > Dlatego widzę, że twoje argumenty są tak kiepskie jak ten powyżej .
        Jesli superargumentem jest wmawianie, ze w ogole nie masz przerw dla siebie... to jakos mi sie nie chce w niego wierzyc.
    • livingin-wroclaw Pani Gembicka... 02.09.11, 21:12
      Pani Gembicka, pracę w Zespole Szkół nr 4 straciłam, kiedy została Pani dyrektorem. Byłam sumiennym nauczycielem w tej szkole, ktora jak wiadomo jest delikatnie mówiąc "trudna". Znalazłam etat w innej szkole i oczywiście nie napisze tutaj jak się nazywam. To już 20 nauczycieli straciło pracę w dziwnych okolicznościach, prawda? Ludzie opowiadają, co się dzieje w ZSnr4. Proszę na salonach nie opowiadać o jakiejś uczciwej "walce o etaty", zbyt wiele osób już wie, na czym polega ta "walka".
      • Gość: angrusz1 Re: Pani Gembicka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.11, 07:25
        Do livingin-wrocław :


        Pisze :"zbyt wiele osób już wie, na czym polega ta "walka"."

        I tak jest nie tylko we Wrocławiu .

        To chyba ma coś wspólnego z wałbrzyską( albo starachowicką ) metodą kampanii wyborczej .
        • yoka1 Re: Pani Gembicka... 04.09.11, 17:51
          o, takich placówek z "równą walką" o etaty we Wrocławiu jest pełno, można by prawdziwy reportaż w odcinkach zrobić
      • Gość: Tata Re: Pani Gembicka... IP: *.180.232.148.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.11.12, 08:10
        Juz na szczęście ja odwołali po tylu latach w końcu ktoś w urzędach zrozumiał ,ze jest to psychopatka.statystyki 28 nauczycieli zwolnionych 6 spraw w sadzie przeciwko pani dyrektor
        Paru nauczycieli na zdrowotnych żeby uciec przed zwolnieniami.JEDNA WIELKA PSYCHOZA
        • masofrev Re: Pani Gembicka... 04.11.12, 09:04
          Gość portalu: Tata napisał(a):

          > Juz na szczęście ja odwołali po tylu latach w końcu ktoś w urzędach zrozumiał ,
          > ze jest to psychopatka.statystyki 28 nauczycieli zwolnionych 6 spraw w sadzie p
          > rzeciwko pani dyrektor

          Tak się składa, że ja też pracuję w Zespole Szkół nr 4. 28 nauczycieli zwolnionych - owszem, w której szkole we Wrocławiu nie ma redukcji etatów? Sprawy w sądzie - każdy ma prawo iść do sądu pracy (i zwykle idzie, bo to nic nie kosztuje). Ale napiszmy może, KTO został zwolniony:
          1) nieroby;
          2) nauczyciele nieszanujący dzieci;
          3) oszuści przysyłający na swoje lekcje krewnych;
          4) etc.

          > Paru nauczycieli na zdrowotnych żeby uciec przed zwolnieniami.JEDNA WIELKA PSYC
          > HOZA
          Na zdrowotnych jest 3 nauczycieli, żaden z powodu zagrożenia zwolnieniem. Przestań więc kłamać.

          A w jakich okolicznościach odwołano Panią Gembicką? A no właśnie w wyniku pozakulisowych rozgrywek, związanych z tym, że niektórzy zwolnieni nauczyciele są prywatnie znajomymi zwolnionej. Dyrektor WE, pani Bugajska, odmówiła podania powodów zwolnienia (sic!). Zwolnienie nastąpiło w środę 31 października - specjalnie przed świętami, żeby nie dało się zareagować. Do tego nastąpiło z naruszeniem prawa, bez wymaganej zgody kuratora oświaty.

          A ciebie, drogi (droga) "tato" informuję, że nazwanie kogoś publicznie na forum "psychopatą" może być uznane ze publicznie znieważenie. Po IP da się łatwo ustalić, kim jesteś... A w ogóle uważam, że jesteś tchórzem, wycierając sobie gębę cudzym nazwiskiem a samemu pozostając anonimowym...
          • cosinusems Smutek... 09.11.12, 18:13
            W obronie wspaniałego świata ZS nr 4 w mijających latach i tej wielkiej krzywdy, jaka go spotkała, można jeszcze dodać, że na stole stoi wielka niebieska żyrafa z zieloną kokardką i macha ogonem.
            • cosinusems Re: Smutek... 10.11.12, 15:40
              Krzywdy w postaci odwołania pani G.
      • masofrev [...] 04.11.12, 09:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • angrusz1 Re: Pani Adamczyk... 04.11.12, 11:26


          > living napisał "czym polega ta "walka".

          Taak, tak walka przypomina walkę o ogień z filmu " Walka o ogień "
          Tak jest w wielu szkołach .

          A masofred napisał :

          " I wyleciałaś ze szkoły, bo jesteś kiepskim nauczycielem. "

          Zapewne są i kiepscy nauczyciele i zdarza się, że i kiepscy nauczyciele tracą pracę ale jest też częsta praktyka pozbywania się dobrych solidnych i uczciwych nauczyciele pod pretekstem szukania lepszych .
          Dyrektorzy nie lubią nauczycieli, którzy rzetelnie oceniają - stawiając także dużo jedynek , kiedy taka jest sytuacja .
          Taka jest częsta praktyka w całym kraju .
          Niech to dotrze i do masofreda .
          jak jest w tej szkole nie wiem .
          Ale mam swoje podejrzenia .
          • masofrev Re: Pani Adamczyk... 04.11.12, 11:49
            angrusz1 napisał:

            > A masofred napisał :
            >
            > " I wyleciałaś ze szkoły, bo jesteś kiepskim nauczycielem. "
            >
            > Zapewne są i kiepscy nauczyciele i zdarza się, że i kiepscy nauczyciele tracą
            > pracę ale jest też częsta praktyka pozbywania się dobrych solidnych i uczciwy
            > ch nauczyciele pod pretekstem szukania lepszych .
            > Dyrektorzy nie lubią nauczycieli, którzy rzetelnie oceniają - stawiając także d
            > użo jedynek , kiedy taka jest sytuacja .
            > Taka jest częsta praktyka w całym kraju .
            > Niech to dotrze i do masofreda .

            Jaka jest praktyka w szkołach, tego nie wiem. Wiem, jaka jest w tej szkole (bo w niej uczę) i wiem, że żaden nauczyciel nie wyleciał z pracy z powodu rzetelnego oceniania. Ani dlatego, że był solidny i uczciwy (było dokładnie odwrotnie). Inna sprawa, że osobiście nie rozumiem sensu stawiania np. 20 ocen niedostatecznych na półrocze. Jeżeli o czymś to ma świadczyć, to tylko o niekompetencji nauczyciela.
            • angrusz1 Re: Pani Adamczyk... 04.11.12, 12:26
              Masofred napisał :

              " Inna sprawa, że osobiście nie rozumiem sensu stawiania np. 20 ocen niedostatecznych na półrocze. Jeżeli o czymś to ma świadczyć, to tylko o niekompetencji nauczyciela."

              Hmm, powiadasz, że to świadczy o niekompetencji nauczyciela ?
              Może tak być ale może też tak być , że uczniowie - w taki dużej ilości - nie uczą się .
              Czy uczyłeś w technikum w małej miejscowości , niedaleko dużego miasta , do którego chodziły już prawie same popłuczyny i oni dobrze wiedzieli, że rada pedagogiczna ich przepuści - swoją własną decyzją ( głosowaniem ) - nawet po niezdanym egzaminie poprawkowym . Bo jak nie przepuści to w klasie no zostanie tylko 24 osoby a wtedy organ założycielski nie zechce dawać pieniądze ( już ze swojej kasy a nie z subwencji ) na podział klasy na grupy przy nauce np angielskiego .

              Takich szkół jest sporo .
              No i dyrektorów , którzy pozbywają się solidnych nauczycieli - solidnie pracujących ale i też rzetelnie oceniających .
              Uczyłem w wielu szkołach na dużym dość obszarze - 70 km w jedną stronę i 50 km w druga stronę od mojego mieszkania .
              Po takich akcjach inni nauczyciele widzą , co jest grane i dostosowują się do oczekiwań dyrektora . Ale niestety wszystko jest obnażane poprzez wyniki matury i egzaminu zawodowego .
              Jednak dyrektor jest nadal dyrektorem .
        • Gość: Nauczyciel Re: Pani Adamczyk... IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.12, 00:38
          Tak się sklada,że ten kiepski nauczyciel Beata Wers,(pracuję z nim teraz) dostała nagrodę Dyrektora Szkoły. Byłoby cudownie, gdyby wszyscy nauczyciele w Twojej szkole choć troszeczkę byli takimi nauczycielami jak Beata.
          Kiepscy nauczyciele, to tacy jak Ty "ktosiu".Bardzo łatwo przychodzi Tobie obrzucanie błotem innych,ale czemu ja się dziwię.Z wpisów widać kto w tej szkole pracuje. Wstydzę się że jesteś nauczycielem, bo ja też i ten jad jakim tak chętnie obdzielasz nie przystoi pedagogowi.Chyba powinień "ktosiu" zmienić profesję.Powiem skończ Waść, wstydu oszczędź.
      • Gość: Anna Kowalska Re: Pani Gembicka... IP: 195.182.9.* 04.12.14, 09:28
        Nie tylko nauczyciele tracili pracę w dziwnych okolicznościach pracownicy administracji również i nikt się tym nie zaintresował smutne, a wiem że to tej pory, pani Gembicka nieźle sobie poczyna, cierpieli też uczniowie, którzy byli inwigilowani nawet jak odeszli do innych szkół. na szczęście dyrektorzy kontaktowali się z rodzicami i o wszystkim informowali.
        • Gość: IP sniffer Re: Pani Gembicka... IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.12.14, 23:19
          "Gość: Anna Kowalska IP: 195.182.9.*"

          O - IP wrocławskiego Wydziału Edukacji! Co za zbieg okoliczności! To może "Anno Kowalska" już napiszesz, co NSA i Sąd Pracy powiedziały o zwolnieniu Dyrektor Gembickiej? Bo chodzą ploty, że Wydział sromotnie dostał w cztery litery i teraz musi grube tysiące zapłacić... No ale oczywiście z pieniędzy podatników, więc kto by się tym przejmował?
    • angrusz1 Zamiary brytyjskiego 10.09.11, 06:54
      premiera po zamieszkach w Londynie

      Wg BBC

      "The prime minister also vowed to tackle discipline, saying parents of children who continually misbehave should face "real consequences".

      "I have asked our social policy review to look into whether we should cut the benefits of those parents whose children constantly play truant," he said "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka