Dodaj do ulubionych

Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm...

29.09.11, 09:29
Jaki tam problem, już dawno znaleźli na to sposób - "Franek ty zatrudnij mojego syna u siebie w instytucie a ja wezme twojego do siebie." Ot jeszcze jeden gatunek pasożyta w Polsce...
Obserwuj wątek
    • pi-ar-pwr Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 09:37
      Najlepsze jest to, że ustawa obejmuje również pracowników administracyjnych:

      "Art. 118 ust. 7:
      Pomiędzy nauczycielem akademickim a zatrudnionym w tej samej uczelni jego małżonkiem, krewnym lub powinowatym do drugiego stopnia włącznie oraz osobą pozostającą w stosunku przysposobienia, opieki lub kurateli nie może powstać stosunek bezpośredniej podległości służbowej. Nie dotyczy to osób pełniących funkcje organów jednoosobowych uczelni, dla których ustawa przewiduje powoływanie ich w drodze wyborów "

      Oraz

      "Art. 135 ust. 2:
      Do pracowników niebędących nauczycielami akademickimi stosuje się odpowiednio przepisy art. 118 ust. 7 i art. 138 ust. 1."

      I tam dopiero jest pole do popisu dla krętaczy. O ile pracę naukową można w jakikolwiek sposób zweryfikować to przy administracji można zatrudniać takich słupów, które nawet nie pojawiają się w pracy.
      • Gość: Zbyszek Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.it.swin.edu.au 29.09.11, 09:53
        Moim zdaniem ta formalna próba walki z nepotyzmem najwięcej problemów przysporzy losowym ludziom o wąskiej specjalizacji. Jak ktoś ma kombinować to i tak znajdzie się droga do "wymiany" międzykatedralnej.

        Swoją drogą, to czy ta ustawa blokuje możliwość wstąpienia w związek małżeński ze współpracownikiem? (Mam znajomych w takiej sytuacji)
        • Gość: TOledo Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.pwrnet.pwr.wroc.pl 29.09.11, 10:18
          Tak blokuje:) W normalnych firmach pada wtedy pytanie które odchodzi:) Na uczelniach ile podwyżki dostanie od swojego męża żona
          • Gość: loki Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.11, 11:19
            W jakich prywatnych w firmach? Podaj przykłady
            • Gość: . Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.centertel.pl 29.09.11, 11:52
              A mało masz prywatnych firm ? Praktycznie każda z obcym kapitałem. Nasze polske rodowite kapitalysty jeszcze mają czasem serce i pozwalają na to, żeby w firmie pracowała rodzina (ale na niezależnych od siebie stanowiskach).
              • na100procent prywatne firmy? 29.09.11, 12:21
                a są jeszcze jakies prywatne firmy? myslalem ze wszystko przejely juz korporacje
          • drugi-skrajniak Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 16:48
            Gość portalu: TOledo napisał(a):

            > Tak blokuje:) W normalnych firmach pada wtedy pytanie które odchodzi:) Na uczel
            > niach ile podwyżki dostanie od swojego męża żona
            owszem tak własnie... bez względu na to czy ktoś robi jako naukowec czy administracja

            zweryfikowanie :)
      • drugi-skrajniak Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 16:30
        pi-ar-pwr napisał:

        > Najlepsze jest to, że ustawa obejmuje również pracowników administracyjnych:
        >
        > "Art. 118 ust. 7:

        >
        > Oraz
        >
        > "Art. 135 ust. 2:
        > Do pracowników niebędących nauczycielami akademickimi stosuje się odpowiednio p
        > rzepisy art. 118 ust. 7 i art. 138 ust. 1."
        >

        > I tam dopiero jest pole do popisu dla krętaczy. O ile pracę naukową można w jak
        > ikolwiek sposób zweryfikować to przy administracji można zatrudniać takich słup
        > ów, które nawet nie pojawiają się w pracy.


        owszem dokładnie tak, albo siedzą 8 godzin pierdząc w stołek i oglądajac filmiki na śmiesznych stronkach- nikt tego nie dostrzega - i to jest znamienne, tzn zamiatanie tej sprawy pod dywan (administracji uczelni wyzszych i patologii w niej panującej) a swoją drogą tak na marginesie - skąd wzięto ten tekst o roku na "transformację"? przecież ustawa obowiazuje od 1 października... Vacatio Legis było bodaj od podpisania prezydenta (styczeń) doteraz (październik) - ktos wie? pytam bo nie wiem :)
    • Gość: Jarek z Wrocławia A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia ?? IP: 79.139.99.* 29.09.11, 10:26
      Jak ten problem wygląda z obsadzaniem kolesiowskich etatów w Urzędzie Miasta !!?? W pierwszej kolejności powinni wywalić na zbitą mordę wszystkich emerytów mundurowych na wcześniejszych emeryturach którzy dostali kolesiowskie etaty w Urzędach !!! W ten sposób ta banda pasożytów społecznych doi podwójne pensje ze skarbu Państwa !! Te cwaniaki blokują również etaty ludziom bezrobotnym i bez środków do życia !!! Kiedy Rząd Polski weźmie się za tych kolesi cwaniaków !!!??? Po co wypłaca im świadczenia emerytalne skoro te pasożyty mogą dalej pracować !!! Tak Rząd szuka oszczędności ???? To jest Narodowa Hańba Polski wypłacać mundurowym wcześniejsze emerytury !! To jest komunistyczny przywilej dla siepaczy z milicji i wojska za utrwalanie władzy socjalistycznej !! W obecnym czasie nie ma powodów aby utrzymywać nadal tych darmozjadów !!!!
      • Gość: hector Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.Korbank.Pl 29.09.11, 11:27
        Po części popieram, nepotyzm na wyższych uczelniach to promil problemu w skali państwa. Taka pokazówka, żeby dowalić wykrztałciuchom, łże-elitom i przypodobać się masom, któe na potęgę zatrudniają swoje ciotki i pociotków. Równie dobrze można zabronić dzieciom rolników uprawy roli, dzieciom wojskowych pójścia do wojska itd., nie mówiąc o całym pionie administracji. Poza tym żeby zostać adiunktem, trzeba na przykład kilka lat pracować nad doktoratem.
        • Gość: miki Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.wroclaw.vectranet.pl 29.09.11, 12:13
          doktoratem, który jest oceniany przez mamusie, tatusia albo kolegę rodziców. Zachowujesz się jakbyś był totalnym laikiem w tym temacie. Sam pracuje w środowisku naukowym i wiem jak wyglądają kariery krewnych profesorskich sław, a jak ludzi, którzy nie są w żaden sposób spokrewnieni.
          • Gość: hector Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.Korbank.Pl 30.09.11, 15:34
            Przez 20 lat pracy akademickiej nie spotkałem się z przypadkiem oceniania pracy przez mamusię czy tatusia. Proszę o takie przykłady.
            Każda praca powinna byc oceniana wg kryteriów jakości naukowej, a nie stopnia pokrewieństwa - to jest bezdyskusyjne.
            Natomiast dziecko naukowca może być (powtarzam może, ale nie musi) po prostu lepsze naukowo, bo wzrasta w tym klimacie, i moim zdaniem nie można go za to dyskryminować, wysyłać na inny wydział czy na gorszą uczelnię.
            • Gość: ebee Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:23
              Piszesz o teorii, szkoda, że nie masz pojęcia o praktyce. Proponuję poobserwować np. Wydział Nauk Społecznych czy Wydział Prawa na UWr, a znajdziesz tam mnóstwo przykładów, o które prosisz.
        • drugi-skrajniak Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia 29.09.11, 18:10
          Gość portalu: hector napisał(a):

          > Po części popieram, nepotyzm na wyższych uczelniach to promil problemu w skali
          > państwa. Taka pokazówka, żeby dowalić wykrztałciuchom, łże-elitom i przypodobać
          > się masom, któe na potęgę zatrudniają swoje ciotki i pociotków. Równie dobrze
          > można zabronić dzieciom rolników uprawy roli, dzieciom wojskowych pójścia do wo
          > jska itd., nie mówiąc o całym pionie administracji.

          ale walisz farmazon... faktycznie jasne-po co tępić takie zjawisko przecież to nic złego :/ aż żal bierze, dajze spokój...
          rozbijanie rodzinnych klik w środowisku które powinno być wzorcem dla iluś tam set tysięcy studiujących, dążenie do wyplenienia praktyk nieetycznych to do diaska powinien być priorytet..! jakie wzorce moralne zapodadzą "kliki rodzinne" na poslkich uczelniach? nie przeszkadza ci to? to ruszże głową trochę... jak mamy budować społeczeńśtwo oparte nie na kolesiostwie a na kwalifikacjach? takimi właśnie "drobnymi kroczkami"... praca u podstaw to najlepsza praca, albo jak mawiał Piłsudski "Romantyzm celów-pozytywizm środków"

          pozdro

          • Gość: hector Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.Korbank.Pl 30.09.11, 15:43
            Jeśli mamy do czynienia z rzetelną pracą naukową, to nie jest to nic złego. Natomiast praktyki nieetyczne, krycie lenistwa powiązaniami rodzinnymi czy każdymi innymi jest karygodne. Poza tym "kliki profesorskie" to często wymówka dla tych, którzy nie mogli pracować na uczelni, takie samooszukiwanie się: jestem świetny, ale "kliki" musiały upchnąć swoich ludzi, więc dlatego nie było miejsca dla mnie.

            Uszanowanie

            PS. Nie do końca rozumiem zwrot "walisz farmazon"
            • Gość: ebee Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:25
              Dla niektórych może i wymówka, ale ja znam mnóstwo dobrych naukowców, którzy przez różne kliki (nie tylko profesorskie) nie dostały pracy na uczelni. Ustawiane konkursy pod konkretną osobę to też wg ciebie jednynie wymówki frustratów?
      • Gość: tiktak Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Miasta Wrocławia IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.09.11, 14:50
        Jak oszołomy wybieraja tak mają
      • drugi-skrajniak Re: A co z Nepotyzmem w Urzędzie Marszałkowskim?! 29.09.11, 16:20
        Stary. uwierz mi Miasto to małe miki ze wzgledu na małą ilość "wpływów" - polecam wybadac temat urzedu marszałkowskiego dolnego śląska...

        tu zajawka:
        www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-naborze-na-stanowiska-urzednicze.html
        odwieczny folwark uwłaszczeniowy cwaniaczków z pewnej rządzącej POstępowej partii, drobniejszych działaczy itp... skala nieporównywalna... zwłaszcza że w urzędzie miasta ilość nienaruszalnych kolesi korzeniami tkwiącymi w PO też przekroczyła wszzelkie dopuszczalne normy :/
      • Gość: Gracjan Obronili się przed lustracją, to i teraz coś wymyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 18:20
        Polska nauka tak wspaniale obroniła się przed lustracją. Na tą ustawę też coś wymyślą, np. powoła się szereg nowych katedr i już podległości nie będzie.
    • fikumikum Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 11:53
      nie przeczytałam nic o Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, a tu też się dzieje. Np. doktor M. K., syn pani profesor, kierownika jego katedry B. K., który widzi tylko czubek swego nosa i myśli że jest bogiem wszechmocnym. Ale to mikroekonomia, nie ma nikogo normalnego nauczającego tego przedmiotu, może można mu wybaczyć?
      • Gość: XYZ Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.internetia.net.pl 29.09.11, 12:25
        BK jest ciotką MK, ale to tylko szczegół. Związek rodzinny i tak istnieje i może generować wątpliwości. Takich powiązań jest wiele i w temacie "walki" z nepotyzmem jest wiele kreatywnych pomysłów. Znamienny jest komentarz z UWr. - poczekamy, zobaczymy :) Klasyka gatunku. Przeczekać, burza ucichnie...
    • sverir Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 11:54
      Uuu... Nowe prawo uderza w kliki i już kliki marudzą:) Od lat podobne regulacje obowiązują - przynajmniej ustawowo - w samorządach. I nie ma dyskusji na temat zgodności tych zapisów z konstytucją. Ale kiedy ruszyć rodzinę profesorską, to profesor będzie się buntował:)
      • drugi-skrajniak Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 16:37
        owszem marudzą...zwłaszcza święte krowy z administracji uczelnianej... "jak to pytają - to już nie można pracować razem z żoną/córką/mężem przez biurko? a przecież tak dobrze mi płacił"

        no faktycznie niesamowite chamstwo ;) aż żal bierze :)

        przy czym - jak już wspomniałem - o środowisku naukowym (ciotkach i pocitkach) wiedzą wszyscy - o administracji - nikt... proponuję sprawdzic w znanych sobie uczelniach ksiazke telefoniczną i dowiemy sie wielu interesujacych rzeczy (ile jest przeciekawych sytuacji typu "mąż żonie płaci") - problemem już nie tylko etycznym, ale i karnym jest w tym momencie osądzenie co bedzie, jak oboje maja kredyt na wspólną nieruchomość i nagle - od czasu powziecia owego kredytu - pan/pani podwładna zaczyna wykonywać mnóstwo zadań "ekstra płatnych" ) - oczywiście na papierze - wszak papier wszystko przyjmie...

        smutek i żal bierze ;(
        • pi-ar-pwr Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 21:18
          A najgorzej, jak owy kredyt jest we frankach. To owa żona od kilku miesięcy dużo lepiej zarabia. Znam to z autopsji.
    • Gość: ja Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 11:55
      zapraszamy gazete na wroc weterynarie.tam sama rodzina ;)
    • watashi-no cenzura w GW 29.09.11, 12:34
      pewnie i tak wywalicie moj komentarz, ale muszę zapytac- gddzie sie podział komentarz pani, ktora na tym forum nieco neurotycznie opisywała nieprawidłowosci w dolnoslaskich szpitalach pisząc tez o probach cenzurowania jej wypowiedzi, zastraszania i mobbingu przez znanych lekarzy? gdzie jej wpisy do cholery są????
      • drugi-skrajniak Re: cenzura w GW 29.09.11, 16:22
        o-popieram widziałem ;)

        były i nie ma - podobnie jak z politycznymi przeciwnikami GW ;)
    • wolanka37 Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 12:36
      Na wyższych uczelniach isnieje problem nepotyzmu, prawda. Istnieją też inne problemy, tych się nie rozwiązuje. Wyższa uczelnia to nie do końca to samo co normalna firma. Gdyby małżeństwa nie mogły razem pracować to nie byłoby współcześnie książek Alvina i Heidi Toflerów. Praca współmałżonków, rodziców i dzieci powinna być weryfikowana na podstawie wyników a nie blokowana. To jest sztuczne ograniczenie narzucane nauce, nie podobają mi się te przepisy. Dodam, że pracuję na uczelni, mó mąż też, choć w innych jednostkach i w pracy ni pozostajemy w jakimkolwiek stosunku podległości, :) w domu inna sprawa.... .
      • Gość: academicus Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 14:18
        wolanka37 napisała:

        > Praca współmałżonków, rodziców i dzieci powi
        > nna być weryfikowana na podstawie wyników a nie blokowana.

        Masz rację, ale w polskich realiach weryfikowania wyników naukowych ten pierwszy wariant jest w zasadzie nie do zrealizowania. Pracujesz na uczelni, więc powinnaś wiedzieć, jak to wszystko wygląda w praktyce. Zresztą tacy jak ty też nie są bez winy, bowiem reszta środowiska naukowego biernie przygląda się uczelnianym patologiom, nie próbując przeciwdziałać. Gdyby środowisko akademickie samo potrafiło rozwiązać swoje problemy, nie byłoby odgórnych nakazów. Być może niektórzy naukowcy (ci rzeczywiście dobrzy) stracą na tym przepisie, ale większość pociotków nie ma niestety znaczących osiągnięć naukowych, tak więc sumarycznie całe środowisko naukowe i społeczeństwo odniesie dzięki tej ustawie znaczące korzyści.
      • drugi-skrajniak Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 16:46

        nie jest tym samym tępienie tzw "naukowych małzeństw" a tępienie "nepotyzmu" - nie mylmy pojęć... nie mam nic przeciwko naukowcom-małżonkom... taka specyfika, czesto można się dogadać tylko ze swoim partnerem, itp itd... generalnie pełen luz...

        ale - jak dowodzi przykład światowy - podległosc słuzbowa małżonków to praktyka niepożądana... w urzędach, wojsku, firmach... po prsotu jest to co najmniej etycznie niepoprawne i niepożądane (a czasem wprost jest to zjawisko tępione)... nie widzę więc celu, by Polska była oazą skretynienia i wozenia się na czyims tyłku - naukowiec ma być innowacyjny, a nie odtwórczo wieźć się na dorobku męża/żony - proste jak tzw drut... w kieszeni ;)

      • sverir Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 30.09.11, 09:28
        Ale nie ma mowy o wspólnej pracy, jest mowa o podległości służbowej. Małżonkowie, rodzice i dzieci, rodzeństwa, etc. nadal mogłyby pracować wspólnie. Tyle, że żadne z nich nie byłoby przełożonym innego. Zwłaszcza takim przełożonym, od którego zależy zatrudnienie, wynagrodzenie, dofinansowanie, etc.
    • krzysztofczyz Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 12:39
      Nie widzę nic złego w tzw nepotyźmie uczelnianym. Syn idzie w ślady ojca i jest w tym dobry. Co w tym złego? Czy rodzice nie mogą uczyć dzieci fachu a te przez to być lepsze od innych. Czemu nie razi nepotyzm u adwokatów, lekarzy u pana prezydenta Lecha Wałęsy.
      • Gość: behemot Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.torservers.net 29.09.11, 12:52
        Nie widzisz nic złego w tym, że mąż decyduje o wysokości wypłaty swojej żony ? Że żona pojawia się w pracy kiedy jej się podoba i śmieje się reszcie pracowników w twarz ? Że mąż traktuje jej etat jak "słup" do wypłacania pieniędzy, przecież to ich wspólny budżet ?
        Jestem świadomy tego, że na wprowadzeniu ustawy mogą stracić uczciwie pracujący. Jednak jest to chyba jedyny sposób na oderwania od koryta świn, bo póki się kasa nie skończy to same nie odejdą!
        • krzysztofczyz Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 12:54
          Kolego, jeśli nawet tak jest to nie tymi metodami droga.
          • Gość: WT Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 14:22
            Kolego, a znasz lepsze? A jeśli znasz, to co zrobiłeś, żeby je wprowadzić w życie?

            Bardzo łatwo teraz krytykować, ale trzeba było samemu coś zrobić, póki była taka możliwość. Środowisko akademickie nie robiło nic, żeby walczyć z nepotyzmem. Nie potraficie rozwiązywać swoich problemów, więc nie dziwcie się, że ministerstwo odgórnie likwiduje patologie akademickie.
      • drugi-skrajniak Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 29.09.11, 16:27
        krzysztofczyz napisał:

        > Nie widzę nic złego w tzw nepotyźmie uczelnianym.

        to dramatyczne... jeśli nie widzisz-przejrzyj na oczy :/
        toż to dowodzi jakiegoś oderwania... jak ktoś jest "dobry" - nie potrzebuje wspinaczki w środowisku naukowym na plecach rodzinki...

        a jak ktoś jest pętakiem, grafomanem, cwaniaczkiem i dorobkiewiczem-to musi działać-najlepiej "na plecach"...

        nie - proszę przedmówcy - można zachować rodziny na uczelniach, ale podstawowym problemem jest "podległosć słuzbowa" - ma jej nie być i koniec - nieetycznym i niemożliwym do zaakceptowania jest fakt gdy np maż żonie wypłaca pensję...czy opiniuje dysertację, artykuł czy cokolwiek.

        koniec kropka-poprostu jest to niemoralne... ajeśli w tym kraju ma być kiedyslepiej to od takich rzeczy trzeba zaczynać... od kadry, która ma być KURDE WZOREM kształtującym innych - jakim przykładem może być pani "wykładowczyni" której meżuś jest szefem katedry w której pracuje?

        bez jaj-rozumiem wspólne zainteresowania - po to są wspólnie pisane artykuły, wystąpienia konferencyjne, etc. ale PATOLOGIĄ jest - krótko - wypłacanie sobie kasy (w małżeństwie) - przykłady znam. zarówno patologiczne jak i nie, ale pocóż tu przykłady jak takie numery widać gołym okiem... :/
      • sverir Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się 30.09.11, 09:33
        > Nie widzę nic złego w tzw nepotyźmie uczelnianym. Syn idzie w ślady ojca i jest w tym dobry.

        Ale niech idzie, tego przecież nikt mu nie broni. Ba, nikt nawet nie broni tego, żeby syn pracował z ojcem. Chodzi tylko o to, żeby ojciec przypadkiem nie był decyzyjny w sprawach zatrudnienia syna czy jego wynagrodzenia. Tak się - również przypadkiem - składa, że w takich sytuacjach niezmiernie trudno o obiektywizm.

        > Czemu nie razi nepotyzm u adwokatów

        Ależ razi. Jedna partia wjechała do rządu m.in. dzięki głoszeniu konieczności rozbicia układów w zawodach prawniczych:) A przecież adwokaci pracują na własny rachunek za pieniądze klientów, a nie podatników.
      • Gość: Witek Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 11:11
        Nepotyzm w innych zawodach też razi, ale w przypadku lekarzy i adwokatów zazwyczaj się zaczyna właśnie na uczelniach.
    • osmiol niech zyje socjalizm! 29.09.11, 14:58
      problem sznurka do snopowiazalek sie rozwiazal? Cos takiego! A problem nepotyzmu na panstwowych socjalistycznych uczelniach nie. To dalejze uchwalac kolejne ustawy zakazujaco-regulujace.Powolywac komtety do spraw wszelakich.Kontrolowac, sprawdzac,karac. I pomyslec , ze wystarczyloby w cholere sprywatyzowac to wszystko i po problemie. A niech sobie wlasciciel zatrudnia rodziny calymi pokoleniami skoro mu sie oplaca. Ci sposa familii beda sobie albo szukali roboty gdzies indziej, albo sobie sami pozakladaja firmy albo niech sie wzeniaja czy wmezowuja w istniejace familie. Czemu znowu podatnicy maja placic za rozwiazywanie problemow panstwa, ktore samo je stworzylo?
      • Gość: vvuupe Re: niech zyje socjalizm! IP: *.opera-mini.net 29.09.11, 15:04
        To nie państwo stworzyło problem, tylko nasi nałkoffcy, wyspecjalizowani w krętactwie. Państwo właśnie próbuje rozwiązać ten problem.

        A może ty dalej wolałbyś płacić pensje z własnych podatków różnej maści pociotkom, które zjawiają się w pracy tylko po to, żeby odebrać wypłatę?
        • osmiol alez fantastyczne odkrycie 29.09.11, 16:13
          to nie panstwo stworzylo problem? A kto , za przeproszeniem,funduje te uczelnie, uniwersytety,akademia itd itp? Wlasnie dlatego,ze nie mam ochoty placic zadnych pensji zadnym ludziom, ktorych praca ani mnie grzeje ani ziebi,uwazam, ze przyklejanie plastra na odpadajaca noge niczemu nie sluzy. Czy Tobie wydaje sie, ze ci wszyscy kontrolerzy i weryfikatorzy przepisow beda pracowac za darmoche? A i tak psu na bude ich robota, bo wystarczyc bedzie podpisanie kontraktu zamiast umowy o prace, albo - jak to niektorzy pisza - naprzemienne zatrudnianie rodziny - koles moja corke, to ja jego synka itp.
          Jeszcze raz wiec powtarzam - jak smierdzi z klopa, to nalezy klop naprawic a nie uzywac dezodorantow!
          • Gość: m Re: alez fantastyczne odkrycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 19:58
            Najlepiej wszystko zaorać i zasiać trawę.
            • osmiol następny rewolucjonista? 29.09.11, 21:18
              nie! najlepiej wszystko w cholerę sprzedać a pieniądze ze sprzedaży przeznaczyć na spłacenie długów państwa - będzie można obniżyć podatki, bo zmniejszy się koszt obslugi długu publicznego. I dodatkowo wprowadzić normalną wolność gospodarczą. Chcesz studiować? To sobie zapłać - z kieszeni, kredytu, hipoteki rodziców - Twoja broszka. Chcesz się leczyć - zapłać, ubezpiecz się, użyj oszczędności albo i żebraj u bogatych z dobrym sercem.
              Zdjęcie państwowego złodzieja-administratora z roli decydenta obniży koszty o 50% i ceny spadną.
              • Gość: e-komentator Re: następny rewolucjonista? IP: *.hiload.org 29.09.11, 21:31
                Otóż to, zważywszy na fakt, że państwo bardziej potrzebuje roboli i techników niż humanistów, nawet z doktoratami, dlaczego ma płacić za czyjeś fanaberie, nieprzydatne społeczeństwu? Chcesz studiować filozofię, literaturoznawstwo, kulturoznawstwo, teatrologię? Płać z własnej kieszeni za swoje hobby!
    • lewanoga14 Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się zm... 29.09.11, 15:02
      Uwolnij swój umysł, zdobądź wiedzę wraz z Nogą ! beniaminnoga.pl/uwolnij-ksiazke-ponad-150-ksiazek-czeka-wlasnie-na-ciebie/
    • drugi-skrajniak dlaczego znikają wpisy? 29.09.11, 16:22
      o prosze cenzorskie cwaniakowanie panów z GW?
      pewna pani dziwną składnią i bynajmniej nie trzynastozgłoskowcem spaszczała się rano tutaj o lekarzach... i co? i znikło (co najmniej dwa dosc charakterystyczne długie posty)...

      a pacziemu?
      • Gość: ja też Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.11, 17:00
        Ja też to zauważyłem. Nie pozostawiono nawet informacji, że post został skasowany. No, tego sie nie spodziewałem. Hańba. Sawka to akceptuje? Nie mogę uwierzyć.
        • Gość: kicia Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.11, 18:30
          Co za wspaniały żer dla zawistnej żulii, która nie chce przyjąć do wiadomosci, że są lepsi i gorsi, niżsi i wyżsi! Nie z takimi ustawami dawano sobie radę w Polsce. Bogaci i wykształceni i tak ustawią swoje dzieci. Tak było, jest i będzie. Taki jest porządek swiata i nie ma co się buntować. Pracujcie, oszczędzajcie, uczcie się, módlcie, a i wy może do czegos dojdziecie. Powodzenia!
          • Gość: ktosiek Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 21:33
            Porządek świata jest też taki, że społeczeństwo buntuje się przeciw takim porządkom i odsuwa świnie się od koryta. I zgadnij, w jakim kierunku zmierza tak zwany "cywilizowany świat"?
            • Gość: kicia Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.11, 08:17
              Buntować zawsze się można, ale czy nie szkoda czasu i energii? Motłoch burzy się od niepamiętnych czasów i ciągle pozostaje motłochem. A wiesz cos o cywilizowanym swiecie? Opowiedz! Opowiedz!
              • Gość: Heinz Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.10.11, 21:21
                Naszym polskim uczelniom jest jeszcze daleko do tych zachodnich, dlatego że jest to struktura skostniała. Brakuje świeżego powiewu i nowoczesności. Nepotyzm to zasada z poprzedniej epoki.
              • Gość: ebee Re: dlaczego znikają wpisy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:28
                A ty co wiesz o cywilizowanym świecie? Zważywszy na fakt, że społeczeństwo żądające uczciwych reguł nazywasz pogardliwie motłochem, mentalnie jesteś jeszcze w średniowieczu. Proponowałbym nie wychylać głowy ze swojej nory na uczelni, bo dysonans poznawczy i kac moralny może być dotkliwy.
    • Gość: wrocław Szczena mi opada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.11, 19:59
      Ludzie, wiele klinik jest obsadzonych przez genetycznie uzdolnione pacholęta szefów klinik, które nie wiadomo jakim cudem dyplom lekarski dostały i adekwatną do wiedzy pracę lekarską prezentują. A tu bezczelne komentarze, że tak powinno być.
      Nepotyzm zabija każdą uczelnię, firmę, urząd. Rodzice czasem po trupach (pun intended) promują swoje pociechy przed ludźmi zdolnymi i pracowitymi. Chcecie się leczyć u ludzi, któzy stanowisko zawdzięczają tylko koneksjom i są nie do ruszenia, bo tata (mama/teść etc) pilnują stanowiska?
      Zakaz wynika z nowego prawa akademickiego, które dotyczy wszystkich w całej Polsce. To dopiero mały krok we właściwym kierunku, bo takie przemienianie dzieci pomiędzy klinikami jest ciągle niepoważne. W krajach zachodnich nie do pomyślenia jest tworzenie takich dynastii jak u nas. We Wrocławiu większym problemem są klany rodzinne, gdzie jeden drugiego forsuje na stanowiska w innych klinikach.
      Zakaz podległości służbowej krewnych powinien polegać na odebraniu stanowisk kierowniczych rodzicom, a nie na tasowaniu dziećmi między jednostkami.
      Ale życie nas uczy, że kiedy takie sytuacje się zdarzały w wyniku zdarzeń losowych, to po odejściu rodziców dzieci nagle okazywały się niezdolne do utrzymania stanowiska i wypadały z gry.
      • Gość: romek Re: Szczena mi opada IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.09.11, 08:21
        A co? Nie przyjęli cię do pracy na uczelni? I nie przyjmą. Ale nie z powodu nepotyzmu. Chyba po prostu rozumek nie taki. Nie frustruj się. Może w przyszłym życiu. A my, nepoci, jakos sobie poradzimy. Dzieki dobrym genom.
      • Gość: Heinz Re: Szczena mi opada IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.10.11, 08:37
        wyższe uczelnie to "państwo w państwie", pod wieloma względami panują takie zasady jak za komuny, nepotyzm jest jednym z przykładów. Nie ma obiektywnych zasad awansów.
        • Gość: kicia Re: Szczena mi opada IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.11, 12:59
          A gdzie są te obiektywne zasady, żuczki wy moje? Nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie. Zawsze muszą być ci na górze i ci na dole. Trzeba umieć godzić się z losem i znać swoje miejsce.
          • Gość: ebee Re: Szczena mi opada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.11, 14:34
            Ptysiu, przemawia przez ciebie arogancja i pogarda dla zwykłych ludzi, tak typowa dla naszego środowiska pseudoakademickiego. Wyjaśniam ci więc, że sprawiedliwość i obiektywne zasady istnieją - chociaż ty pewnie ich nie znasz, siedząc przez całe swoje życie na jednym stołku w jednym gabinecie jednego zakładu w jednym instytucie na jednej uczelni. Ale to jest wasz problem, tylko nie płaczcie później że mało zarabiacie czy też nagle role się odwróciły, bo szef mi podwyższył pensję za ładne nogi, a pewnego dnia zmienił się szef i obniżył mi pensje, bo mu się nie podobały moje nogi. Sprawiedliwość się opłaca, tylko wy, polska yntelygencja, tego nie rozumiecie.
    • Gość: Gość Re: Ojciec szefem katedry, syn adiunktem? To się IP: *.204.115.128.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 31.07.12, 11:19
      Nie zawsze Kierownik kadedry stoi na wysokości zadania i potrafi traktować Dziecko jak innych pracowników.Niestety znam niechlubne przykłady takich zależności: "Dziecko" jest priorytetem dla "Ojca" i wtedy jest fatalnie. "Dziecko" musi pierwsze ze zdolnego zespołu zrobić habilitację, korzysta z drogi utorowanej przez innego zdolnego na stypendium zagranicznym by skorzystać z jego dokonań, jest dopisywane do prac naukowych, tylko "Rodzina" ma monopol na udział w płatnych badaniach naukowych, z których nie tylko są pieniądze ale również współudział w pracach naukowych. Można więc ze średniaka zrobić geniusza. By zbudować "rodzinne szczęście" jest zatrudniana na etacie asystenta synowa, która równoczeście jest obecna na stypendium i na części etatu szpitalnego,za co otrzymuje wynagrodzenie. Czy więc na podanym przykładzie należy w podległej jednostce zatrudniać "Rodzinę"? Zdecydowanie nie, bo nie jest to prywatna klinika. A nepotyzm Profesora jest poza zasięgiem krytyki, bo to profesor zwyczajny, jemu wszystko wolno....o tempora, o mores!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka