Sam naprawiam swój jednoślad

07.05.12, 11:01
Dzisiaj Tomek w swoim artykule opisuje nam w jaki sposób samodzielnie zadbać o rower. Jeśli ktoś posiada smykałkę do robótek ręcznych to informacje tam zawarte będą doskonałym poradnikiem.
aktywnisportowo.pl/samoobsluga/
Jak wygląda to u Was, lubicie "majsterkowanie" przy swoich rowerach ?
    • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.05.12, 20:13
      w kwestii metody 3 łańcuchów - wymiana co 2000 km to za długo, wymieniać należy maksimum co 500-1000 km zależnie od pogody i warunków jazdy - czyli po błotnych jazdach częściej.
      i druga uwaga - łańcuchów nie wymienia się cyklicznie - zawsze zakłada się najkrótszy!

      a o tym że smarowanie łańcucha winno odbywać się częściej niż raz na wiosnę chyba nie trzeba wspominać...
      • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.12, 10:13
        Potwierdzam. Najwyżej co tysiąc km i to w zależności od twardości łańcucha. Po dwóch tysiącach następny (mniej wyciągnięty łańcuch) prawdopodobnie już się nie "ułoży".
      • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 08.05.12, 22:20
        > a o tym że smarowanie łańcucha winno odbywać się częściej niż raz na wiosnę chy
        > ba nie trzeba wspominać...

        NIetrzeba
        smarować. Sam jestem tego przykładem. W głównym rowerze smarowałem łańcuch ostatnio 2 lata temu, od tego czasu nie widziałem jego fizycznie na oczy. W kolarzówce na wiosnę po prostu wziąłem rower i jechał nic nie skrzypiał. Zero przygotowań. Składaczek to samo.

        To jest jeden wielki mit z tym smarowaniem. Choć nie ukrywam miałem przez pewien czas problemy z łańcuchami .Serwisy rowerowe i inne sprzedawczyki muszą zarobić więc podpuszczają klientów na wiosenne przeglądy, smarowanie , regulację. Zabawa jest tego typu jak opony letnie i zimowe w samochodach ...
        • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 08.05.12, 22:34
          Jednym słowem jeden wielki spisek wiadomych sił.
          Pojeździj w deszczu to usłyszysz szybko ćwierkanie. Poza tym nasmarowany łańcuch wolniej się zużywa i łatwiej się go "przekłada". Oczywiście, jest to prosta czynność (wcześniej należy go oczyścić co też jest proste) i nie wymaga opłacania się sprzedawczykom.
          A co do opon samochodowych to pojeździj sobie po oblodzonej czy zaśnieżonej drodze na letnich. To, że 20 i więcej lat temu opon się nie zmieniało z porą roku wynikało z faktu, że:
          - każdy był szczęśliwy, że jakiekolwiek opony ma
          - były to opony wielosezonowe, które i obecnie istnieją.
          • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 09.05.12, 18:51
            >Poza tym nasmarowany łańcuc
            > h wolniej się zużywa i łatwiej się go "przekłada".

            Z przodu chlapacz + pełna osłona łańcucha i nie ma waszych problemów. I takim cudem pomimo deszczy, solanek, śniegu, błota pośniegowego ja mam cały czas czysty nasmarowany łańcuch.
            W zasadzie mogę powtórzyć to co benkowi - jest wiele konstrukcji rowerów, nie sądźcie na podstawie kilku popularnych u nas konstrukcji. Zwłaszcza jak nie znacie innych.




            > A co do opon samochodowych to pojeździj sobie po oblodzonej czy zaśnieżonej dro
            > dze na letnich. To, że 20 i więcej lat temu opon się nie zmieniało z porą roku

            Robiłem tak. I jechałem szybciej i bardziej zachowawczo od tych bezpiecznych "bo już na zimówkach". Po prostu znałem granicę, a nie wierzyłem w marketingową przyczepność. Bez ustawienia samochodu na konkretne warunki to sobie można. Np. hamulce, zawieszenie ,amortyzatory, układ kierowniczy, przełożenia skrzyni biegów, mostu, rozkładu masy. A kto to robi? Dlatego zmiana tylko samych opon na "zimowe" jest picem.

            PS. Na lód zimówka nie różni się od letniej samochodowej. Samochodowa opona zimowa to jest opona błotno-śniegowa (a wiesz jako rowerzysta ile jest rodzajów śniegu ;-) ) na konkretne warunki. Wszędzie indziej traci. Popatrz też na rajdach jakich "zimówek" oni używają na śniegu. Marketing, marketing.

            • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 10.05.12, 20:20
              > W zasadzie mogę powtórzyć to co benkowi - jest wiele konstrukcji rowerów, nie s
              > ądźcie na podstawie kilku popularnych u nas konstrukcji. Zwłaszcza jak nie znac
              > ie innych.
              >
              Tu trzeba się zgodzić.
              Inaczej zachowuje się łańcuch z przerzutką a inaczej pracujący na jedną zębatkę np w ostrym kole czy składaku.
              Inaczej łańcuch napięty a inaczej łańcuch ze złożonym napinaczem od przerzutki.

              > > A co do opon samochodowych to pojeździj sobie po oblodzonej czy zaśnieżon
              > ej dro
              > > dze na letnich. To, że 20 i więcej lat temu opon się nie zmieniało z porą
              > roku
              >
              > Robiłem tak. I jechałem szybciej i bardziej zachowawczo od tych bezpiecznych "b
              > o już na zimówkach".
              Opory hamowania na zimówkach są 5-7 5 lepsze od letnich.
              Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy.
              Tu bardziej niż miękkość gumy decyduje wysokość bieżnika.
              Zawsze jeździłem na uniwersalnych i nie miałem problemów.
              Często powtarza się mity i wyolbrzymia pewne fakty.

              > Po prostu znałem granicę, a nie wierzyłem w marketingową p
              > rzyczepność.
              Przyczepność zależy od temperatury a ta zmienia się codziennie.


              > Dlatego zmiana tylko samych opon na "
              > zimowe" jest picem.
              Ale jaki to otwiera rynek?
              Gdyby ludzie mieli gdzie trzymać zimowe opony to reklama opon goniłaby goniłaby reklamę.


              > PS. Na lód zimówka nie różni się od letniej samochodowej. Samochodowa opona zim
              > owa to jest opona błotno-śniegowa (a wiesz jako rowerzysta ile jest rodzajów śn
              > iegu ;-) ) na konkretne warunki. Wszędzie indziej traci. Popatrz też na rajdach
              > jakich "zimówek" oni używają na śniegu. Marketing, marketing.
              Popieram.Ważne jest zużycie opony, rodzaj napędu, szerokość opony no ale odbiegamy od tematu.

              Jak gadamy o ogumieniu to lepiej porozmawiajmy o nowych wynalazkach typu opony antyprzebiciowe bo rozwiązań przybywa a bez doświadczenia trudno się zdecydować.


        • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.12, 08:44
          tak, tak, jasne. jak zwykle wiesz najlepiej.
          naturalnie, nie ma potrzeby smarowania, czegokolwiek, nie tylko łańcucha. tyle, że łożysko szybciej się zużyje a łańcuch rozciągnie. ale jeśli przejeżdżasz kilkaset km rocznie, to faktycznie szkoda zachodu ... jeden rower bez smarowania od nowości wystarczy na 10 lat.
          • czechofil Re: Sam naprawiam swój jednoślad 09.05.12, 10:18
            Coś, co zauważam notorycznie u większości naszych rowerzystów, to zbyt niskie ciśnienie w oponach, zbyt nisko ustawione siodełko oraz łańcuch, który od momentu kupienia roweru nie widział na oczy smaru. Kiedyś tłumaczyłem znajomym, że przez niedbanie o łańcuch muszą znacznie więcej dociskać na pedały (o komforcie akustycznym nie wspomnę), ale od paru już lat odechciało mi się. Ten (określony) typ rowerzysty tak ma i już...
            • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.12, 11:06
              > Coś, co zauważam notorycznie u większości naszych rowerzystów, to zbyt niskie
              > ciśnienie w oponach, zbyt nisko ustawione siodełko oraz łańcuch (..)

              i rozmiar ramy niedobrany do wzrostu

              > Ten (określony) typ rowerzysty tak ma i już...

              to nie do końca tak. mam przykład takiej rowerzystki w domu ;)
              ona traktuje rower jak sprzęt użytkowy każdego innego rodzaju - telewizor, komputer, mikser - o sprzęt zaczyna się martwić dopiero jak się coś zepsuje. co by nie powiedzieć, jest w tym jakiś sens ...
              a w kwestii smarowania łańcucha - pewnego dnia moja żona przyjechała do domu po pracy strasznie zadowolona, że jej się tak strasznie lekko jechało. i pyta czy coś naprawiałem - owszem, wymyłem i nasmarowałem łańcuch. z miejsca poczuła różnicę, mimo, ze wcześniej łańcuch wcale nie był jakoś strasznie zapuszczony. ot, trochę pozimowego brudu.
              • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 09.05.12, 12:54
                a w kwestii smarowania łańcucha - pewnego dnia moja żona przyjechała do domu po
                > pracy strasznie zadowolona, że jej się tak strasznie lekko jechało. i pyta czy
                > coś naprawiałem - owszem, wymyłem i nasmarowałem łańcuch. z miejsca poczuła ró
                > żnicę, mimo, ze wcześniej łańcuch wcale nie był jakoś strasznie zapuszczony. ot
                > , trochę pozimowego brudu.

                Szczególnie jak się mocno nasmaruje to dużo kurzu przyklei się i jak smar wyschnie to jest gęsta papka dająca duże tarcie.
                Siła sugestii też wiele robi.

                • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.12, 13:53
                  > Szczególnie jak się mocno nasmaruje to dużo kurzu przyklei się i jak smar
                  > wyschnie

                  imaginuj sobie, że potrafię smarować łańcuch. jedna mała kropelka na ogniwo, zimą i na deszcz większa kropla. poza tym wyraźnie napisałem - "pozimowego brudu", zimą kurzu raczej nie uświadczysz - typowe zanieczyszczenia to piach, sól, lekkie przerdzewienia. z kurzem mamy do czynienia porą suchą, jak teraz, ale i na to jest rada - smary suche, teflonowe czy woskowe. tyle, że smarować trzeba częściej.

                  > to jest gęsta papka dająca duże tarcie.

                  w tym kontekście raczej duże opory, a nie duże tarcie.
                  większe tarcie też występuje , ale nie tyle zwiększa ono wysiłek rowerzysty, ile działa na łańcuch jak pasta ścierna, bardziej destrukcyjnie, powodując szybsze ścieranie trzpieni, a więc dużo szybsze wydłużanie się łańcucha i w konsekwencji ścieranie zębów zębatek w kasecie.

                  > Siła sugestii też wiele robi.

                  nie, przy zapuszczonym co nieco łańcuchu, to wyraźnie daje się odczuć.
            • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 09.05.12, 12:42
              > Coś, co zauważam notorycznie u większości naszych rowerzystów, to zbyt niskie c
              > iśnienie w oponach, zbyt nisko ustawione siodełko oraz łańcuch, który od moment
              > u kupienia roweru nie widział na oczy smaru. Kiedyś tłumaczyłem znajomym, że pr
              > zez niedbanie o łańcuch muszą znacznie więcej dociskać na pedały (o komforcie a
              > kustycznym nie wspomnę), ale od paru już lat odechciało mi się. Ten (określony)
              > typ rowerzysty tak ma i już...

              Ja bym tu nie przesadzał z nagabywaniem o smarowanie.
              Wszytko zależy jak dużo się jeździ.
              Zdarzało mi się że 2-3 lata nie smarowałem łańcucha w składaczku i do jady po mieście szczególnie jak nie am przerzutki zupełnie wystarczy.
              Oczywiście łańcuchy są różne ,z różnego materiału i bywało że nasmarowany łańcuch już po miesiącu robił się zardzewiały jak po dużej ulewie przez kilka dni rower nie był używany.
              Tu największe znaczenie maa pierwsze godziny po deszczu bo namoknięty łańcuch wysycha tylko z wierzchu a trzyma wodę w ogniwkach co może spowodować takie zardzewienie ze ogniwka będą się ciężko zginały.
              Oczywiście taki łańcuch szybko się rozrusza ale rdza zmieszana ze smarem stanowi materiał s
              Zatem jak po deszczu jeździmy aż łańcuch wyschnie lub dużo jeździmy następnego dnia to łańcuch się nie zakleszczy.
              Najwięcej zależy czy jeździmy w zimie gdy jest sól na drodze.
              Ci co nie jeżdżą w zimie i unikają deszczu mogą nawet rok łańcucha nie smarować a jak maja nowy łańcuch wygotowany w smarze to nawet 2-3 lata.
              Tu nie ma wielkiej filozofii, najlepszym diagnostą jest słuch.
              Cokolwiek piszczy to smarujemy.
              Dużo zależy czym smarujemy bo od tego zależy na ile starczy.
              Najszybciej wysycha rzadki olejek parafinowy używany do maszyn do szycia.
              Według mnie najlepiej smarować w niewielkich ilościach olejem maszynowym (samochodowym) kapiąc po małej kropelce na ogniwko, czy to oliwiarką czy końcówką śrubokręta.
              Optymalnie jest zmieszać olej parafinowy z maszynowym w stosunku 1/1 ale to zbytek
              Nigdy nie wycieram łańcucha tzn mało oleju nanoszę.
              Ludzie nie smarują łańcuchów bo brak jest w handlu osłon na łańcuch.
              Jeszcze trudniej dokupić osłonę koła bo jest wiele rozstawów otworów na śruby.
              Każdy wie jak źle się zakłada nasmarowany czyli brudny łańcuch jeśli spadnie a spadają nawet nowe na zawodach.
              Szczególnie odradzam stosowanie smarów w tym grafitowych które potrafią z zniszczyć odzież .
              Zawodowcy niech sobie kombinują aby zmniejszyć opory .
              Zużyty rozciągnięty łańcuch (kiwający się na boki) ma tak duże luzy że nie ma szans aby zardzewiał.
              Zbyt mocne nasmarowanie rozciągniętego łańcuchą kończy się przeskakiwaniem na wielotrybie lub nawet spadaniem. Takie silne uderzenie o tryby dopiero uszkadzają łańcuch jak i zębatki. Wtedy trzeba łańcuch wycierać i czekać tydzień lub dwa aż kurz osuszy zębatki .
              Przy dzisiejszych cenach łańcuchów niskich klas 17-20 zł nie opłaca się go myć ,zdejmować, stosować trójzmianowości , kupować przyrządów do mierzenia rozciągnięcia itd
              Ile osób i ile rowerów tyle sposobów postępowania.
              Wiadomo że rower służący do jazdy pod górę musi mieć najlepiej spasowany łańcuch z trybami.
              Do jazdy miejskiej np tylko do pracy3-5 km łańcuch starcza na kilka lat i nawet na tanim robi się 2-3 tys km a jak ktos mało wymagający i nie depcze po pedałach to zrobi 5-7 000 km .
              Wielotryb wytrzyma 2-3 łańcuchy a przednie tryby wytrzymają 5 łańcuchów czyli 10-15 lat jazdy miejskiej.
              Dużo walniejsze od zmieniania łańcuchów na raty czy częstego smarowania jest używania kilku trybów wielotrybu bo przy rozciągniętym łańcuchu zaczynają się kłopoty gdy zechcemy użyć mało używanej zębatki.
              Nie używamy smarów bo one magazynują rdzę , piach, i wodę zamieniając się w ścierną emulsję.
              Zardzewiały łańcuch oleimy dwa razy.Raz obficie i jedźmy 10-30 minut aby wypłukać brud i rdzę , po czym wycieramy szmatą i oleimy małymi kropelkami na ogniwka ale nie lejąc na tulejki tylko na boczne blaszki w miejscu gdzie trą o siebie.W sumie musimy nałożyć ponad 200 kropelek.
              Niedopuszczalne są preparaty typu WD40 , CX80 bo one są na alkoholu który rozpuszcza smary i olej z łańcucha.
              Można ich użyć przy bardzo zardzewiałym łańcuchu do pierwszego mycia ale mimo ich własności penetrujących są za rzadkie i wyparują zanim przepłukają wnętrze tulejek.
              Łańcuch to nie zardzewiałą śruba i skoro się rusza to lepiej dać gęsty maszynowy olej, który od razu nie spłynie a rozpuści brud wewnątrz łańcucha.

              Sprawność przekładni łańcuchowej wynosi ponad 94% i tak jak pisał czechofil większa uwagę należy przykładać o utrzymywania wysokiego ciśnienia w oponach.
              Oczywiście, że utrzymanie łańcucha to rzecz ważna ale nie najważniejsza .
              Ludzie nie potrafią wymienić klocków hamulcowych, wycentrować koła, ustawić wysokości siodełka , wyregulować linkę hamulcową lub przerzutkę. Brakuje w mieście punktów gdzie można by pożyczyć oliwiarki skorzystać z maszynki do mycia łańcucha. Brak stojaków serwisowych.
              Usługi są zbyt drogie aby właściciele starych rowerów korzystali z serwisów.
              To poważna bariera np dla kobiet aby korzystać z roweru, w którym nić się nie odkręca i nie hałasuje.
              Myślę, że namiot Dr Bike powinie być rozstawiany na rożnych ddr i za niewielką odpłatnością oferować drobne usługi np wymianę łańcucha , smarowanie, regulacje,sprzedaż i montaż lampek.
              Ktoś z doświadczeniem doradziłby co kupić aby dopasować do sposobu używania roweru.

              Jedyne co można by zrobić to skoro coraz więcej osób ma liczniki zrobić ranking łańcuchów aby było wiadomo czy kupować jeden drogi na dłużej , czy tańsze i częściej zmieniać.


          • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 09.05.12, 19:14

            > tak, tak, jasne. jak zwykle wiesz najlepiej.
            > naturalnie, nie ma potrzeby smarowania

            Smarowidło jest konieczne, lecz jak się go nie brudzi i nie traci , to jest inna historia. I w tym cała zabawa. I właśnie w tym kontekście cały czas wam gram na nosie. Ale wy się widocznie lubcie babrać w brudnych łańcuchach w swych góralach. Z moich obserwacji (i waszych ) to właśnie te niewłaściwe warunki pracy łańcucha zmniejszają jego żywot.

            >ale jeśli przejeżdżasz ki
            > lkaset km rocznie, to faktycznie szkoda zachodu ... jeden rower bez smarowania
            > od nowości wystarczy na 10 lat.

            Składaczek jest na masy i jakieś wyjazdy dla frajdy. Przejechał najprawdopodobniej mniej niż 600km po suchym, czystym asfalcie. Wystarczy raz nasmarować olejem przekładniowym łańcuch i wiele lat można jeździć w ten sposób bezobsługowo. I przy takim traktowaniu roweru głupota jest robienie przeglądów wiosennych. A często ludziom robiących 10 przejażdżek w roku wciskają kit o koniecznym płatnym przeglądzie.

            Ja wychodzę z założenia, że rower się robi na bieżącą to co jest potrzebne. Z 1 usterką da się jeździć. Z 2 już jest irytacja. Z większą ilością usterek traci się przyjemność. A przypadki agonalne, że co kilkadziesiąt kilometrów któraś usterka kończy jazdę są już frustrujące.
            • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.05.12, 14:03
              > Smarowidło jest konieczne, lecz jak się go nie brudzi i nie traci , to jest inn
              > a historia. I w tym cała zabawa. I właśnie w tym kontekście cały czas wam gram
              > na nosie.

              tyle, że my mówimy o rowerach, nie o meblach z piwnicy.

              > Ale wy się widocznie lubcie babrać w brudnych łańcuchach w swych góralach.

              o, masz z tym jakiś problem? używany całorocznie normalny miejski rower podlega dokładnie takiemu samemu zużyciu i zniszczeniu jak okazyjnie używany mtb. szczególnie jesienią i zimą.

              > Z moich obserwacji (i waszych ) to właśnie te niewłaściwe warunki pracy
              > łańcucha zmniejszają jego żywot.

              a, to twoim zdaniem, używanie roweru w niewłaściwych warunkach pracy jest niewłaściwe ... czyli wystarczy lekki deszczyk, błotko albo nie daj boże zima, to rower do komórki i perpedes? cóż ...
              ale wiesz, właśnie po to jest smarowanie i okresowe przeglądy - żeby przedłużać żywot, i to niekoniecznie poprzez garażowanie.
              • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 10.05.12, 15:59
                > tyle, że my mówimy o rowerach, nie o meblach z piwnicy.

                Niestety mówicie o swoich rowerach, a nie wszystkich rowerach.


                > a, to twoim zdaniem, używanie roweru w niewłaściwych warunkach pracy jest niewł
                > aściwe ... czyli wystarczy lekki deszczyk, błotko albo nie daj boże zima, to ro
                > wer do komórki i perpedes? cóż ...
                I znów to samo. Cały czas zakładasz, że łańcuch jest odkryty. Nie tędy droga. Praktycznie warunki na zewnątrz roweru nie mają wpływu na łańcuch. Tylko trzeba mieć kilka bajerów w tym rowerze.


                > ale wiesz, właśnie po to jest smarowanie i okresowe przeglądy - żeby przedłużać
                > żywot, i to niekoniecznie poprzez garażowanie.

                No i dlatego tego lata o 2 latach sprawdzę sobie wnętrze 3 biegowej piasty, wycentruje koło, przy okazji zobaczę czy łańcuch trzeba naoliwić, czy kolejne 4 lata bez dosmarowania przejedzie.
                • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.05.12, 17:49
                  > Niestety mówicie o swoich rowerach, a nie wszystkich rowerach.

                  Niestety mówimy o rowerach, a nie twoich rowerach.

                  > I znów to samo. Cały czas zakładasz, że łańcuch jest odkryty. Nie tędy droga. P
                  > raktycznie warunki na zewnątrz roweru nie mają wpływu na łańcuch.

                  zakrycie łańcucha powoduje tylko tyle, że się mniej brudzi, więc można go rzadziej czyścić. ale ze smarowaniem nie ma to nic wspólnego. każdy łańcuch wymaga smarowania dla zapewnienia płynniejszej pracy, zmniejszenia ścierania sworzni i przedłużenia żywota.

                  > No i dlatego tego lata o 2 latach sprawdzę sobie wnętrze 3 biegowej piasty, wyc
                  > entruje koło, przy okazji zobaczę czy łańcuch trzeba naoliwić, czy kolejne 4 la
                  > ta bez dosmarowania przejedzie.

                  baw się dobrze.
                  • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 10.05.12, 21:01
                    > Niestety mówimy o rowerach, a nie twoich rowerach.
                    Widocznie mój zbiór jest obszerniejszy , niż wasz wycinek. A może inne rowery nie są rowerami?


                    > zakrycie łańcucha powoduje tylko tyle, że się mniej brudzi, więc można go rzadz
                    > iej czyścić. ale ze smarowaniem nie ma to nic wspólnego. każdy łańcuch wymaga s
                    > marowania dla zapewnienia płynniejszej pracy, zmniejszenia ścierania sworzni i
                    > przedłużenia żywota.

                    Wymaga, ale bez brudzenia - nie tak częstego. I mamy zgrzyt, że w jednej konstrukcji po tygodniu zimy trzeba, a w drugiej po 2 zimach i nadal jeździ. W tym drugim przypadku wystarczy odpowiednie smarowidło. Typowe wynalazki oleje do pił łańcuchowych, rowerowe do typowych rowerów mogą się już zmielić po 60 km. Na takim dystansie kolarzówka jest dobrym przybliżeniem, bo łańcuch w niej się "nie" ubrudzi na takim dystansie. Bez brudzenia łańcucha można użyć innych olejów...

                    Pieski w wolnobiegach przenoszą to samo. Czy pieski też oliwisz na potęgę?
                    Piasty? Pedały? suport? To są miejsca gdzie 100 lat temu ładowali co 60km oliwę przez kalamitki.

                    > baw się dobrze.
                    "sie pospawa, sie zobaczy". Życzę owocnego smarowania łańcucha w mieszczuchu :D
                    • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.05.12, 16:10
                      Gość portalu: Neverhood napisał(a):
                      > > Niestety mówimy o rowerach, a nie twoich rowerach.
                      > Widocznie mój zbiór jest obszerniejszy , niż wasz wycinek. A może inne rowery
                      > nie są rowerami?

                      twój mały ciasny światek składa się z kilku rowerków do kilku konkretnych zastosowań. ale to tylko twój światek. rzeczywistość jest o wiele rozleglejsza. są rowery w których z różnych powodów - konstrukcyjnych, ekonomicznych, logistycznych itd, pełnych osłon na łańcuchy się nie używa i nigdy używać nie będzie. i są rowery, które są używane intensywnie, w kilkutysięcznych przebiegach rocznie. to rowery które z racji dużego przebiegu zużywają się bardzo szybko, rowery o które trzeba w odpowiedni sposób zadbać, aby mniejszym kosztem przejechały więcej. i tyle.
                      jeśli ci to niepotrzebne, twoja sprawa. dla mnie jest oczywiste - jak nie posmarujesz, nie pojedziesz. a co ty z tą wiedzą zrobisz, mało mnie wzrusza.

                      > Wymaga, ale bez brudzenia - nie tak częstego.

                      czyli nie wymaga, ale jednak wymaga. ot, ciekawy zwrot akcji.
                      btw jak dla mnie brudny łańcuch wymaga czyszczenia, nie smarowania. a przeciętny smar łańcuchowy znika z łańcucha po góra kilkuset kilometrach. taka jest natura tego smaru - to zwykła płynna oliwka, nie stały łt43. dlatego twoje odnośniki do piast czy łożysk kulkowych są całkowicie nieadekwatne do sytuacji. gdzie rzym, a gdzie krym ...
                      • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 12.05.12, 20:01
                        > twój mały ciasny światek składa się z kilku rowerków do kilku konkretnych zasto
                        > sowań. ale to tylko twój światek. rzeczywistość jest o wiele rozleglejsza. są r
                        > owery w których z różnych powodów - konstrukcyjnych, ekonomicznych, logistyczny
                        > ch itd, pełnych osłon na łańcuchy się nie używa i nigdy używać nie będzie.


                        Ubiłeś właśnie towarówki, poziomki, mieszczuchy, elektryki państwa: dania, holandia, indie. Rozgromiłeś też 60 lata z ciężkimi ,ale niezniszczalnymi rowerami oraz złotą erę rowerów sportowych w latach 80. Wystrzelałeś swoją rekreacją z 75% ruchu rowerowego na świecie.

                        Popatrz za okno ile jeździ holendrów z pełnymi osłonami. W realu ostatnio sprzedawali rowery "holenderskie" oraz rekreacyjne typu szwab. W tych pierwszych brakowało jedynie przedniego chlapacza! a to ponoć była polska produkcja. Górale były, tylko dla dzieci.

                        > rowery, które są używane intensywnie, w kilkutysięcznych przebiegach rocznie.
                        > to rowery które z racji dużego przebiegu zużywają się bardzo szybko, rowery o k
                        > tóre trzeba w odpowiedni sposób zadbać, aby mniejszym kosztem przejechały więce
                        > j. i tyle.
                        Czyli rekreacyjne zabawki o średnim przebiegu psują się na potęgę. Głupi holender miejski przejedzie więcej, nawet szosówka która jest wyczynowa. A nawet gniot szwabski zmasakruje przebiegiem i intensywnością twoje górale.

                        Na razie twierdzisz, że masz gniota i musisz się nim często zajmować, zamiast mieć przystosowany rower :D


                        > > Wymaga, ale bez brudzenia - nie tak częstego.
                        >
                        > czyli nie wymaga, ale jednak wymaga. ot, ciekawy zwrot akcji.
                        > btw jak dla mnie brudny łańcuch wymaga czyszczenia, nie smarowania.
                        To po co go czyścić? To nie konkurs mody. Ma być nasmarowany w konkretnych miejscach, a reszta jest średnio ważna.

                        > a przeciętn
                        > y smar łańcuchowy znika z łańcucha po góra kilkuset kilometrach. taka jest natu
                        > ra tego smaru - to zwykła płynna oliwka, nie stały łt43. dlatego twoje odnośnik
                        > i do piast czy łożysk kulkowych są całkowicie nieadekwatne do sytuacji. gdzie r
                        > zym, a gdzie krym ...


                        To nie używaj oleju słonecznikowego z biedronki który zaraz się zużyje, a łt43. Ale to pewnie jest dla ciebie niemożliwe do wykonania.

                        Cały czas nie rozumiesz, że kiepskie smarowidła łańcuchów rowerowych są spowodowane typowymi fatalnymi warunkami środowiska pracy odsłoniętych łańcuchów. Z jednej strony nie może przywierać do nich brud, który leci w nadmiarze wprost w łańcuch. Z drugiej maja być nasmarowany. U ciebie nie może być też zbyt sztywny, bo przerzutki zewnętrzne. Jeszcze zabawa z masą. Efekt jest taki , że się babrasz z łańcuchem zbyt często. Jest to efekt wzięcia roweru sportowego.Jakby to był napęd maszyny przemysłowej, to raz , dwa założyli by osłonę. Jeśli byloby to niemożliwe, to dorobili by stały natrysk oleju na łańcuch (np. w piłach łańcuchowych). Nikt by się w zakładzie nie babrał.
                        • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.05.12, 20:45
                          > Czyli rekreacyjne zabawki o średnim przebiegu psują się na potęgę.

                          a niby skąd ten wniosek? wyczytałeś gdzieś, czy sam do tego doszedłeś?

                          > Głupi holender miejski przejedzie więcej, nawet szosówka która jest wyczynowa.

                          a zatem ... ??????

                          > A nawet gniot szwabski zmasakruje przebiegiem i intensywnością twoje górale.

                          tak, zwłaszcza intensywnością :))))))
                          btw szkoda że nie odróżniasz zużycia od psucia się.

                          > Na razie twierdzisz, że masz gniota i musisz się nim często zajmować,

                          a niby skąd ten wniosek? wyczytałeś gdzieś, czy sam do tego doszedłeś?

                          > zamiast mieć przystosowany rower :D

                          a ten rower przystosowany mam mieć do czego? do bycia meblem w piwnicy?

                          > To po co go czyścić? To nie konkurs mody. Ma być nasmarowany w konkretnych mie
                          > jscach, a reszta jest średnio ważna.

                          proste jak kij od szczotki - po to, żeby w tych miejscach gdzie ma być nasmarowany, był smar, a nie pasta polerska. nie mam zamiaru więcej ci tłumaczyć, bo i tak jakakolwiek wiedza odbija się od ciebie.

                          > To nie używaj oleju słonecznikowego z biedronki który zaraz się zużyje, a łt43
                          > Ale to pewnie jest dla ciebie niemożliwe do wykonania.

                          łt43 do smarowania rowerowego łańcucha? idiota!

                          > Cały czas nie rozumiesz, że kiepskie smarowidła łańcuchów rowerowych są spowodo
                          > wane typowymi fatalnymi warunkami środowiska pracy odsłoniętych łańcuchów.

                          przyjmij w końcu do wiadomości, że są rowery które nie mają osłon na łańcuchy i mieć ich nie będą. a to pociąga za sobą bardzo konkretne działania związane z ich czyszczeniem i smarowaniem. i o tym tych czynnościach była mowa, a nie o tym, żeby zakładać osłony. twoje radosne mędrkowanie niczego w tym miejscu nie zmieni. a jeśli temat cię z powodu posiadanych osłon nie dotyczy, bo bardzo proszę, zniknij z widoku i głosu nie zabieraj. zniesmaczasz mnie tylko.
                          • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 12.05.12, 23:16
                            Artek, wyluzuj. Neberhood zastygł w epoce Gomółki i Gierka - Wigry, Waganta i Huragana, najlepszych rowerów na świecie. I mu nie przetłumaczysz, że jak się jeździ po 1000 km miesięcznie (nie rocznie) to nie wystarczy raz na dwa lata oczyścić i nasmarować łańcuch. Tudzież zadbać o pancerze i stan piast. O supporcie nie wspomnę (w PRL nie było takiego pojęcia).
            • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 10.05.12, 15:37
              > Smarowidło jest konieczne, lecz jak się go nie brudzi i nie traci , to jest inn
              > a historia.
              Smarowidło jest potrzbne jak jest zwiekszone tarcie.
              a jak jest tarcie to słychać piszczenie łancuch.
              Można oczywiście nasmarować olejem ale to tylko zwiększy przyczepność pyłu czyli zmielonego piachu.
              To ze czarny oblepiony zapiaszczonym smarem łańcuch nie piszczy to fakt bo luzy wypełnia maź ale to nie znaczy ze taki łańcuch się nie ściera.
              Smarowanie będzie coraz częstsze .
              Ale co daje smarowanie jak się oliwi na stary smar ?
              Olej nie dochodzi tam gdzie powinien a jak dojdzie to tylko rozpuszcza smar a zostawia kurz. Duża powierzchnia brudu wyssa olej i doprowadzi do zaschnięcia na powrót smaru.Gęsty smar też powoduje opory .
              Należałoby bardzo dokładnie umyć łańcuch a to bardzo pracochłonna czynność.
              Potem oliwienie pustego łańcucha nic nie daje .
              Należałoby wypełnić wnętrze łańcucha smarem a to jest możliwe tylko podczas gotowania w smarze.
              Zatem można na upartego polegać na smarowaniu producenta co powinno wystarczyć na 2-3 lata .Nowy łańcuch jest smarowany oraz powierzchnie są poddawane pasywacji czyli utwardzaniu powierzchniowemu oraz zabezpieczeniu antykorozyjnemu.

              Suchy używany łańcuch nie zardzewieje, a mokry będzie tylko łapał brud .
              Ludzie zwykle biorą się za smarowanie hałaśliwego łańcucha a ten jest zwykle rozciągnięty.
              Smarowanie takiego łańcucha zwykle kończy się przeskakiwaniem na trybach a to wykańcza tryby jak i sam łańcuch.
              Smarowanie ma sens tylko wtedy gdy łańcuch był bardzo zapiaszczony .
              Ale suchy łańcuch oczyści się sam nawet z błota jak wyschnie.
              Należy obowiązkowo smarować łańcuch który łapie rdza bo rower stał kilka dni po ulewie albo zaliczał kilak deszczy pdo rżad.
              Ale wtedy należy wielokrotnie smarować łańcuch aby wypłukać z olejem rdzę która bardzo ściera łańcuch.
              Lenie którym sie nie che wycierać łańcuch smarują raz po raz często nakładając smar.
              Taki łańcuch potem jest cały czarny i zaklejony brudnym smarem a to niedopuszczalne.
              Owszem taki łańcuch jest cichy i wytrzymuje krotki deszcz na postoju.
              Ale jazda w deszczu powoduje ze smar miesza się z wodą i potem woda nawet na słońcu nie może odparować.
              Zatem rzadkie smarowanie olejkiem parafinowym ma sens bo on szybko wysycha i nie łapie brudu a zaraz po smarowaniu wypłucze trochę brudu.
              Jednak obfite oliwienie w miarę nowego łańcucha powoduje tylko wypłukanie smaru i zrobienie miejsca na brud.
              Jak już ktoś musi bawić się w smarownika to niech lepiej przesmarowuje konusy i łożyska w piastach bo tam piach powoduje wżery panewek a to daje większe opory niż łańcuch.
              Brudny łańcuch powoduje mocne zniszczenie odzieży lub wnętrza samochodu jak często przewozimy.
              Osłony utrudniają założenie łańcucha i dodają niepotrzebny ciężar.
              Należy zachować umiar a smarowanie ograniczyć do niezbędnego minimum.

              Oczywiscie nie można jeździć w zimie bez smarowania.
              • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 10.05.12, 16:35
                > Można oczywiście nasmarować olejem ale to tylko zwiększy przyczepność pyłu czyl
                > i zmielonego piachu.

                A skąd się ten pył i zmielony piach weźmie. Jakieś drobinki wpadną przy [piaście , czy korbie, ale to będzie na poziomie 10km przebiegu bez osłony.

                > To ze czarny oblepiony zapiaszczonym smarem łańcuch nie piszczy to fakt bo luzy
                > wypełnia maź ale to nie znaczy ze taki łańcuch się nie ściera.
                > Smarowanie będzie coraz częstsze .

                Piachu nie ma, łańcuch nie piszczy, a wali w obudowę, dosmarowania nadal brak.


                Należałoby bardzo dokładnie umyć łańcuch a to bardzo pracochłonna czynność.
                > Potem oliwienie pustego łańcucha nic nie daje .
                Są sobie silniki samochodowe z napędem rozrządu na łańcuch. Ich łańcuchy są w zasadzie tak żywotne jak cała jednostka , czyli ponad 300 tyś. km. Kąpiel olejowa ...


                > Suchy używany łańcuch nie zardzewieje, a mokry będzie tylko łapał brud .
                Skąd mu się weźmie woda, zwłaszcza u mnie. No skąd? W jeziorze nie jeżdżę.

                > Ale wtedy należy wielokrotnie smarować łańcuch aby wypłukać z olejem rdzę która
                > bardzo ściera łańcuch.
                Największy natrysk wody jest w okolicy (tylnej opony), jest to woda zebrana z jezdni. Nie mając pełnej osłony łańcucha , można osłonic ten kawałek i wydłuży to znacząco okresy smarowanie. W zimie, zamiast co 2 dni okres zwiększał się do 3 tygodni.


                > Zatem rzadkie smarowanie olejkiem parafinowym ma sens bo on szybko wysycha i ni
                > e łapie brudu a zaraz po smarowaniu wypłucze trochę brudu.
                Zero brudu i kąpiel olejowa. To lubią łańcuchy. Reszta to proteza.


                > Jak już ktoś musi bawić się w smarownika to niech lepiej przesmarowuje konusy i
                > łożyska w piastach bo tam piach powoduje wżery panewek a to daje większe opory
                > niż łańcuch.

                Nawet w dziecięcych rowerach nie spotkałem się z panewkowymi piastami. A opory piasty są małe w porównaniu do tego co można stracić na oponach, napędzie. W zwykłym pionowym rowerze przy tych 25 km/h ~ 70% oporów to aerodynamika. Dzielnie walczycie nie tam gdzie trzeba.

                > Osłony utrudniają założenie łańcucha i dodają niepotrzebny ciężar.
                > Należy zachować umiar a smarowanie ograniczyć do niezbędnego minimum.
                Coś za coś, kółko ciężej założyć. Co do dodatkowej masy - 300g, no proszę ja ciebie. Nie popadajmy w paranoję. Jak dla mnie nie jest to niepotrzebny, a niezbędna rzecz w rowerze miejskim. Jeśli przez ten bajer przez 2 lata nie muszę zaglądać ( i nadal nie zaglądałem) na łańcuch. Ile czasu wy straciliście w tym czasie na łańcuch? Zwłaszcza w ziemie, gdzie rower jest brudny, ręce grabieją, a tu trzeba rower reanimować aby jechał. Może się okazać, że to co zaoszczędzicie na czasie dojazdy rowerem, tracicie w domu na naprawach.


                > Oczywiscie nie można jeździć w zimie bez smarowania.
                2 lata w tym 2 zimy przejeździłem nie bawiąc się w smarowanie - cuda. Więc skoro mi się udało to chyba da się? No ale ja świadomie kupiłem taki rower (kompletny).
                • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 10.05.12, 19:26
                  > A skąd się ten pył i zmielony piach weźmie. Jakieś drobinki wpadną przy [piaści
                  > e , czy korbie, ale to będzie na poziomie 10km przebiegu bez osłony.
                  >
                  To ten sam piach którym wiatr sypie po oczach i podnosi go na wysokość 10 pietra.
                  Z kilku ulic po zimie Transformers wywiózł 600 ton takiego piachu.

                  > Są sobie silniki samochodowe z napędem rozrządu na łańcuch. Ich łańcuchy są w z
                  > asadzie tak żywotne jak cała jednostka , czyli ponad 300 tyś. km. Kąpiel olejow
                  > a ...
                  Tak ale w zamkniętej przestrzeni bez dostępu kurzu.
                  To pokazuje Że jak się łańcuch rozciąga to się dociera też koło zębate i jak się jeździ głównie na jednym przełożeniu to można jeździć na rozciągniętym łańcuchu.

                  > > Suchy używany łańcuch nie zardzewieje, a mokry będzie tylko łapał brud .
                  > Skąd mu się weźmie woda, zwłaszcza u mnie. No skąd? W jeziorze nie jeżdżę.
                  Mokry od oliwy.


                  > Największy natrysk wody jest w okolicy (tylnej opony), jest to woda zebrana z j
                  > ezdni. Nie mając pełnej osłony łańcucha , można osłonic ten kawałek i wydłuży t
                  > o znacząco okresy smarowanie. W zimie, zamiast co 2 dni okres zwiększał się do
                  > 3 tygodni.
                  Zima jest zabójcza dla łańcucha i praktycznie tylko z powodu wody i soli można na zimę łańcuch przesadnie smarować bo nie ma możliwości mycia łańcucha pod bieżąca wodą czy szczotką.
                  Jednak niesmarowany łańcuch łatwiej umyć jeśli już ktoś się na to zdecyduje.
                  Łańcuch się smaruje wodą (śniegiem) i w zasadzie jak się jeździ na co dzień to on sam się oczyszcza . No ale namoknięty łańcuch obsypany solą zostawiony na 3 dni robi się czerwony.
                  Jak ktoś ma jakiś drogi łańcuch to może na sezon zimowy warto założyć jakiś podlejszy.


                  > > Zatem rzadkie smarowanie olejkiem parafinowym ma sens bo on szybko wysych
                  > a i ni
                  > > e łapie brudu a zaraz po smarowaniu wypłucze trochę brudu.
                  > Zero brudu i kąpiel olejowa. To lubią łańcuchy. Reszta to proteza.
                  >
                  Kiedyś kąpano łańcuch w nafcie przed smarowaniem.
                  Ale dziś ceny tak spadły że to nie ma sensu.
                  Co 2-3 lata można wydać 17-20 zł na tani łańcuch.


                  > Coś za coś, kółko ciężej założyć. Co do dodatkowej masy - 300g, no proszę ja ci
                  > ebie. Nie popadajmy w paranoję. Jak dla mnie nie jest to niepotrzebny, a niezbę
                  > dna rzecz w rowerze miejskim.
                  Dla każdego co innego jest potrzebne.
                  Jedni muszą mieć dzwonek, inni lampkę, jeszcze inni nóżkę,
                  Ktoś nie wyobraża sobie rowera bez koszyka.
                  Ja wolę zamiast osłony założyć oponę nieprzebijalną.
                  Kilka dni temu w górkach kilka razy zakładałem łańcuch w dwóch rowerach które miały osłony.
                  Ja w swoim rowerze nie mam osłony i nie pamiętam kiedy łańcuch mi spadł.Zdjąłem lampki, dzwonek , przedni błotnik .Używam lekkich blaszanych pedałów, aluminiowego tylnego błotnika skróconego aby nie haczył jak rower stawiam do pionu.
                  Lekka aluminiowa nóżka , wyrzucona przednia przerzutka.
                  Brak manetek, cienkie opony bez zbędnego protektora. Brak dynama i osłony łańcucha.
                  Dziś śmigałem po torowiskach i lekki rower to wygoda bo nosiłem go w jednym reku.

                  Zatem każdy co innego zakłada do roweru bo mu się wydaje niezbedne.


                  > Jeśli przez ten bajer przez 2 lata nie muszę zagl
                  > ądać ( i nadal nie zaglądałem) na łańcuch.
                  1-2 razy do roku pokapie trochę olejkiem.
                  Łańcuch zmieniłem 3 lata temu w górach gdy zaczął przeskakiwać na podjazdach.
                  Nic kolo niego nie robię przez te lata.
                  Akurat tym rowerem nie jeździłem zimą po soli ale w góralu po zimie umyję łańcuch gorącą wodą (z całym rowerem) i naoliwię łańcuch. W ciągu roku nie zawsze.
                  Nie wiem co to obsługa łańcucha czy roweru jak się nie jeździ po błocie w MTB.
                  Praktycznie codziennie wjeżdżam w kałużę ale robię to wolno i łańcucha nie zachlapuję.
                  Po to używam tylnego błotnika.


                  >Ile czasu wy straciliście w tym czas
                  > ie na łańcuch?
                  Około 5 minut zajmuje oliwienie raz do roku.
                  Zima jak nie am gdzie myć roweru to przeciera się go wilgotną szmatą.

                  >Zwłaszcza w zimie, gdzie rower jest brudny, ręce grabieją, a tu
                  > trzeba rower reanimować aby jechał.
                  Jeśli chodzi ci o zakładanie łańcucha to lepiej aby nie był umazany czarnym smarem bo zima nie ma gdzie rąk umyć a umazanej ręki nie włożysz do rękawiczki.


                  > Może się okazać, że to co zaoszczędzicie n
                  > a czasie dojazdy rowerem, tracicie w domu na naprawach.
                  Nie mylmy konserwacji z naprawami.
                  Rower czy auto można rozbierać i smarować na okrągło tylko po co ?
                  Ludzi się zniechęca do samodzielnego centrowania koła a zachęca do konserwacji czyli przesmarowywania roweru w serwisie za 100-120 zł.

                  > Nawet w dziecięcych rowerach nie spotkałem się z panewkowymi piastami.
                  Miałem na myśli miski czyli korpus piasty (tęż miski w suporcie choć tu nie polecam jeśli jest szczelny aby nie uszkodzić oski)



                  >A opory
                  > piasty są małe w porównaniu do tego co można stracić na oponach, napędzie.
                  Małe dopóki nie ma wżerów od luźnego konusa który wygniata niecentrycznie dołek.
                  Opory nienapompowanych opon są znane ale nie wyolbrzymiałbym strat na łańcuchu jeśli ktoś jeździ na grubych oponach z dużym bieżnikiem.
                  Jak komuś nie zależy aby na miasto ograniczyć opory opon to cała reszta to zabawa.
                  Ludzie maja niecentryczne kola i tracą energie na szarpanie na boki.
                  Koła ocierają o klocki hamulcowe jeśli mają bicie.




                  > W zw
                  > ykłym pionowym rowerze przy tych 25 km/h ~ 70% oporów to aerodynamika. Dzielnie
                  > walczycie nie tam gdzie trzeba.
                  Będę wszytko wiedział jak będę mierzył prąd silnika na testowych odcinkach.

                  Należy pamiętać, że oprócz zmniejszenia oporów po smarowaniu, centrowaniu pompowaniu dochodzi ocena subiektywna.
                  Nasza wydolność fizyczna bardzo się zmienia z dnia na dzień .
                  Jak pisał czechofil, podstawa to wysokie ciśnienie w oponach oraz właściwa pozycja do jazdy.
                  Ludzie mają źle ustawione przerzutki i jeżdżą na skoszonym łańcuchu, który trze o zębatki.



                  • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 10.05.12, 20:29
                    > Tak ale w zamkniętej przestrzeni bez dostępu kurzu.
                    > To pokazuje Że jak się łańcuch rozciąga to się dociera też koło zębate i jak si
                    > ę jeździ głównie na jednym przełożeniu to można jeździć na rozciągniętym łańcuc
                    > hu.

                    I tak jest z rowerami z pełną osłoną

                    > > Skąd mu się weźmie woda, zwłaszcza u mnie. No skąd? W jeziorze nie jeżdżę
                    > .
                    > Mokry od oliwy.
                    Aha. To wtedy się nie ubrudzi ten naoliwiony łańcuch, bo jest osłonięty :D

                    > Jak ktoś ma jakiś drogi łańcuch to może na sezon zimowy warto założyć jakiś pod
                    > lejszy.

                    Albo sprawić sobie osłonę i zapomnieć o łańcuchu. A w zasadzie rower z wszystkim osłoniętym.

                    > Ja w swoim rowerze nie mam osłony i nie pamiętam kiedy łańcuch mi spadł.Zdjąłem

                    Który rower bo już się gubię. Góral, góral miejski-"nikt mnie nie ukradnie", coś na cienkich oponach, kolarzówka..

                    > Ja wolę zamiast osłony założyć oponę nieprzebijalną.
                    > Kilka dni temu w górkach kilka razy zakładałem łańcuch w dwóch rowerach które m
                    > iały osłony.

                    Opona "nieprzebijalna" jest zalecana przy pracochłonnym ściaganiu koła ( też z osłoną). A wspomniałem, że od 2 lat nie złapałem ani jednej gumy i tym samym nie było okazji ściągać osłony :D

                    > Zatem każdy co innego zakłada do roweru bo mu się wydaje niezbedne.
                    i to jest piękne w rowerach.

                    > Nasza wydolność fizyczna bardzo się zmienia z dnia na dzień .
                    z godziny na godzinę. Po godzinie jazdy już mamy dostępne mniej średniej mocy. Szczytowej też.

                    > Jak pisał czechofil, podstawa to wysokie ciśnienie w oponach oraz właściwa pozy
                    > cja do jazdy.

                    Wysokie ciśnienie w mieście to mniejsza szansa dobicia obręczy. Ale też mniejszy komfort na naszych dziurach.

                    • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 11.05.12, 07:31
                      > Który rower bo już się gubię. Góral, góral miejski-"nikt mnie nie ukradnie", co
                      > ś na cienkich oponach, kolarzówka..
                      kolarzówkę ostatnio pospawałem bo stała prawie dwa lata ale tak jak pamiętam to w żadnym rowerze łańcuch mi nie spadał prze 2-3 lata .Nawet jeśli zapomniałem to kontekście tego co mówisz o trudnościach z łańcuchem to żaden kłopot.


                      > > > Skąd mu się weźmie woda, zwłaszcza u mnie. No skąd? W jeziorze nie
                      > jeżdżę
                      W zasadzie smaruję po tym jak jeżdżę po głębokiej wodzie.
                      Zdarzało się jeździć wzdłuż wybrzeża Bałtyku, często rowerem w górach przejeżdżam brody.
                      Bywa że jeżdżę po powodziach przez zalane tereny

                      > > Zatem każdy co innego zakłada do roweru bo mu się wydaje niezbedne.
                      > i to jest piękne w rowerach.
                      Można założyć silnik EV i z łańcucha można zrezygnować

                      > Wysokie ciśnienie w mieście to mniejsza szansa dobicia obręczy. Ale też mniejsz
                      > y komfort na naszych dziurach.
                      Nie sądzę aby wjeżdżanie w dziury na niedopompowanym kole było przyjemne.
                      Ostatnie siodełko wymieniłem po paru godzinach na siodło ze sprężynami bo na sztywnym nie da się jeździć,
                      Przy amortyzowanym siodle można dobijać nawet do 5 atmosfer.

                      • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 11.05.12, 19:51
                        > kolarzówkę ostatnio pospawałem bo stała prawie dwa lata

                        Co spawałeś i gdzie (warsztat?) spawałeś?

                        > Bywa że jeżdżę po powodziach przez zalane tereny

                        U nas od 95 tak ciężko o wodę w użytkowaniu miejskim rowerów. No chyba ,że ktoś ma pracę na terenach zalewowy. Ale jemu pracodawca powinien zapewnić kajak ;-)

                        > Nie sądzę aby wjeżdżanie w dziury na niedopompowanym kole było przyjemne.
                        Nie jest, ale koło zostaje całe. Jak się ma hamulce zewnętrzne obręczowe, to wygięcie ścianki obręczy powoduje natychmiastowe problemy z hamulcami.
                        A z mocno napompowaną oponą przywaliłem przednim kołem w 30 cm krawężnik, przeleciałem cały chodnik ( z 2m długości), wylądowałem na trawniku i zatrzymałem się kołem przednim kołem w krzaku ( parking przy górce słowiańskiej). Skutkiem tego powstał luz na przedniej piaście, który bez problemu usunąłem. Inną sytuacją była przy komuny paryskiej. Przebiłem oponę i jak miałem niższe cienienie przywaliłem w dziurę ( zapadnięcie się asfaltu ). Efektem tego była wygięta obręcz . I tak bawiłem się w blacharza.

                        > Ostatnie siodełko wymieniłem po paru godzinach na siodło ze sprężynami bo na sz
                        > tywnym nie da się jeździć,
                        A mi pękła sprężyna w siodełku


                        > Przy amortyzowanym siodle można dobijać nawet do 5 atmosfer.
                        Jak nabijesz to i tak gdzieś oberwiesz nadgarstki, tyłek, nogi ...
                        Jak za mało nabijesz to będzie komfortowo ( oprócz dobić),lecz opory ruchu będą duże.
                        Średnio niby est optymalnie ale ...

                        W większości rowerów rozkład masy jest na tylne koło. W ruchu , zwłaszcza hamowaniu przednia opona jest bardziej dociskana. I tutaj " komfort w statycznym ruchu zamienia się w" dobicie obręczy, znoszenie opony i inne cuda.
                        • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 12.05.12, 08:24
                          > > kolarzówkę ostatnio pospawałem bo stała prawie dwa lata
                          >
                          > Co spawałeś i gdzie (warsztat?) spawałeś?
                          Pospawałem ramę poziomy widelec uwalony przy nóżce.
                          Zabierałem się za to tak długo bo chciałem wytoczyć sworzeń do środka rurki bo w tym miejscu najbardziej się zgina.
                          W końcu przyspawałem do mostka do mocowania nóżki (dziwne ze wcześniej na to nie wpadłem.
                          Spawałem migomatem w garażu u szwagra i namawiałem go na produkcje bolidów poziomych z napędem EV

                          Niestety w górach zauważyłem pękniętą ramę pod siodełkiem (musiał mnie mocno walnąć blachosmrodziarz że pękła wzmocniona obręcz i rama w 2 miejscach.
                          Na szczecie właściciel "pensjonatu" gdzie mieszkałem miał migomata


                          > U nas od 95 tak ciężko o wodę w użytkowaniu miejskim rowerów. No chyba ,że kto
                          > ś ma pracę na terenach zalewowy. Ale jemu pracodawca powinien zapewnić kajak ;
                          > -)
                          O tego czasu wielokrotnie jeździłem przy wylewach Bystrzycy w widełkach ze Strzegomką.
                          Jeździłem też przy powodziach np Strzegomki w Świebodzicach
                          Wylewała też Ślęza.
                          Odra systematycznie wylewa w kwietniu np w okolicy Ścinawy .Zdarza mi się wjeżdżać w rozmaite rozlewiska w starorzeczach Odry czy tow stronę Malczyc czy koło Oławy.
                        • Gość: benek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.e-wro.net.pl 12.05.12, 12:45
                          > > kolarzówkę ostatnio pospawałem bo stała prawie dwa lata
                          >
                          > Co spawałeś i gdzie (warsztat?) spawałeś?
                          Pospawałem ramę poziomy widelec uwalony przy nóżce.
                          Zabierałem się za to tak długo bo chciałem wytoczyć sworzeń do środka rurki bo w tym miejscu najbardziej się zgina.
                          W końcu przyspawałem do mostka do mocowania nóżki (dziwne ze wcześniej na to nie wpadłem.
                          Spawałem migomatem w garażu u szwagra i namawiałem go na produkcje bolidów poziomych z napędem EV

                          Niestety w górach zauważyłem pękniętą ramę pod siodełkiem (musiał mnie mocno walnąć blachosmrodziarz że pękła wzmocniona obręcz i rama w 2 miejscach.
                          Na szczecie właściciel "pensjonatu" gdzie mieszkałem miał migomata


                          > U nas od 95 tak ciężko o wodę w użytkowaniu miejskim rowerów. No chyba ,że kto
                          > ś ma pracę na terenach zalewowy. Ale jemu pracodawca powinien zapewnić kajak ;
                          > -)
                          O tego czasu wielokrotnie jeździłem przy wylewach Bystrzycy w widełkach ze Strzegomką.
                          Jeździłem też przy powodziach np Strzegomki w Świebodzicach
                          Wylewała też Ślęza.
                          Odra systematycznie wylewa w kwietniu np w okolicy Ścinawy .Zdarza mi się wjeżdżać w rozmaite rozlewiska w starorzeczach Odry czy tow stronę Malczyc czy koło Oławy.
                          • Gość: Neverhood Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetia.net.pl 13.05.12, 11:00
                            > Spawałem migomatem w garażu u szwagra i namawiałem go na produkcje bolidów pozi
                            > omych z napędem EV

                            Tylko nie zapomnij o daszku z koroplastu.
                            Nie masz pojęcia o konstruowaniu rowerów. Nie masz pojęcia o poziomkach. Nie masz pojęcia o rynku poziomek. Jeśli chcesz się spłukać to naprawdę są ciekawsze sposoby ... pogadaj z MD, bo on ma taką samą wizję sites.google.com/site/rowerypoziome . Jam autorytet tak rzekłem.

                            PS. Uważaj z prawdami objawionymi MD, zwłaszcza na temat mechaniki, materiałów, fizyki.

                            > O tego czasu wielokrotnie jeździłem przy wylewach Bystrzycy w widełkach ze Strz
                            > egomką.
                            Jakaś ukryta opcja wodniaka?
                            • Gość: benek rower w kazdej postaci IP: *.e-wro.net.pl 13.05.12, 12:38
                              > Tylko nie zapomnij o daszku z koroplastu.
                              Daszek będzie z poliwęglanu z ogniwami słonecznymi.


                              > Nie masz pojęcia o konstruowaniu rowerów.
                              Konstrukcje można skopiować.
                              Nie zamierzam budować wyczynowych rowerów ale praktyczne np długi trójkołowiec elektryczny z dużym zasięgiem z wszystkimi bajerami typu nawigacja, liczniki, DVBT dla pasażera, internet , ładowarki komórek i aparatów dopasowane do każdego sprzętu na rynku.
                              Do tego minilodówka na ogniwach peltiera do schłodzenie piwka lub lodów.
                              Rower zabezpieczony przed kradzieżą za pomocą monitoringu GPS-GSM.
                              Radio i łączność po blutooth z innymi rowerami w kolumnie.
                              Porządnie iluminowany z wyświetlaniem tekstów dla kierowców z tyłu i napisami w kołach dla przechodniów.
                              Z porządną fanfarą do zmiatania kierowców.
                              Z laserowo wyświetlaną klatką bezpieczeństwa. Z tubą głośnomówiąca poprzedzaną syreną policyjną do robienia kierowców w konia.
                              Z antyprzebiciowymi oponami , z lusterkami i kamerą wsteczną oraz przednią rejestrującymi na okrągło .Klient dostanie to co sobie zażyczy nawet przeźroczysta kabinę chroniącą przed wiatrem i deszczem.Oczywiście w kabinie nie zabraknie wentylatorów lub kasku klimatyzowanego. Rower będzie zasilany akumulatorami SCiB ładowanymi w 10 minut i niepodładowywanymi z dachu w trakcie jazdy i na postoju.
                              Do roweru jako opcja będzie dodawanny pług śnieżny, kosiarka przyczepa dłużycowa do wozenia drewna z lasu do kominka , polewaczka, wózek do przyborów do golfa , wózek z akcesoriami wędkarskimi, wózek reportera (dla nich będziie tez pneumatycznie wysuwany maszt z aparatem o wysokości 10 m i minihelikopter do robienia zdjec w trudnodosteopnych meijscach.
                              Może być też przyczepka do wożenia psa ratowniczego , policyjnego m zestawu reanimacyjnego i noszy. Można wyposażyć w kamery , sprzęt łączności używany podczas kataklizmów. Niskociśnieniowe opony do jazdy ratowników po plaży. Może być wózek ze sprzętem płetwonurka czy jakimkolwiek innym.Wariatów i pasjonatów gotowych zapłacić kilkadziesiąt tysięcy nie brakuje.
                              Geodeta za wyposażony rower do jazdy w trudnym terenie zapłaci 100.000 zł.
                              Coraz więcej urzędów zamawia elektryczne pojazdy nie wymagające ponoszenia kosztów serwisowych .
                              Już niedługo będą wypożyczalnie trójkołowców EV do jazdy po starówkach w cenię jak za wypożyczenie quada czyli 50 zł za 20 minut.
                              Można tez zrobić ekologiczną flotę która komercyjne będzie zastępować KZ w centrum wożąc od ratusza do parkingu.
                              Spasionych doop nie brakuje.
                              BeerbikeEv też może być do tego z telewizorem z transmisją meczu aby hałasować nocą na każdej ulicy w centrum.
                              Oczywiście do tego wyrzutnia fajerwerków w momencie gola.

                              Każda wytwornia samochodowa zaczynała od konstruowania rowerów.
                              Dziś można robić rower pod zamówienie.
                              Rower limuzyna do ślubów. Rower karawan, rower obronny dla ciecia parkowego (opancerzony), rower pokryty graffiti, rower ogród, rower dla hycla, rower z ptaszkami.
                              Rower dla kociary
                              Rower dla handlarza obwoźnego
                              rowerokajak
                              rower dla Strazy Granicznej
                              rower kominiarski :)
                              Rower wóz cygański
                              Rower na imprezy integracyjne
                              Rower kino bez prądu
                              Rower Straży Pożarnej do jedzenia po duzych obiektach
                              Rower Cargo obsługujący np Rynek
                              Rower dla ekip filmowych
                              Rower drezynę do jeżdżenia po nieczynnych szlakach
                              To byłby hit gdyby uruchomić bez kasy prywatna linię do Sobótki.
                              Nie ma granic dla wyobraźni.
                              Może być nawet rower gondola jeżdżący po linie w poprzek Odry czy wycieczkujący zoo z góry jak po safari.
                              Dla maniaków rowerowych zaproponowałbym rowro-trumnę do jeżdżenia po krainie Hadesa.
                              Takie projekty robi się we współpracy z innym firmami które w danym segmencie maja juz doświadczenia.tak np pracują ci producenci chopperów pokazywani na Discovery
                              link















                              Nie masz pojęcia o poziomkach. Nie masz pojęcia o rynku poziomek.
                              Robiłem juz rożne rzeczy i wiem ze klienci sami podpowiadali czego nie mogą dostać i ile są w stanie zapłacić.
                              Dla większości koszty nie grały roli aby zdobyć to co sobie wymarzyli.
                              A jak koszty nie grają roli to można zrobić wszystko.




                              Jeśli chcesz się
                              spłukać to naprawdę są ciekawsze sposoby ... pogadaj z MD, bo on ma taką samą wizję sites.google.com/site/rowerypoziome . Jam
                              autorytet tak rzekłem.
                              Ten "przemysł" robi pod kleinta.
                              Trudno tu się spłukać bo kończy sie jedna robotę i z niej finansuje następna.
                              Serie ograniczone maja to do siebie ze klienci latami czekają na realizacje i wdrożenie ich pomysłów i potrzeb.

                              Każda agencja kupi EV burdel na kółkach




                              > > O tego czasu wielokrotnie jeździłem przy wylewach Bystrzycy w widełkach z
                              > e Strz
                              > > egomką.
                              > Jakaś ukryta opcja wodniaka?
                              Zawsze jeżdżę rowerem tam gdzie rzadko ludzie docierają a że wiele tras prowadzi wzdłuż rzek to i trafiają się wiosenne podtopienia czy jak kiedyś w Świebodzicach potop.
                              Przejeżdżam tam koło 2001 roku i widzę dziwne worki na progach .
                              Pytam po co to, a ludzie mi pokazują mi wyczyszczone ogrody i mówią ze 2 godziny wcześniej przeszła woda przez miasto. Kilometr dalej wody powyżej kolan
                              i wszystkie pokrywy studzienek wybite a mosty pozrywane.
                              Wiele rezerwatów Natura2000 czy Odra jest przy samej rzece.
                              Często szukam drogi na skróty i płytkie rzeki staram się pokonywać co czasem zaskakuje wędkarzy.
                              Lubie też chodzić z rowerem wzdłuż rzek górskich zaraz po powodzi jak wzdłuż Szczawnika, Pełcznicy ,Nysy .
                              To prawdziwa przeprawa przez gąszcz połamanych drzew.
                              We Wrocławiu w zeszłym roku jechałem po wylanej Zielonej nazywanej od powodzi Szaloną.
                              2-3 lata temu nie udało mi się przejechać przez zalany most w Jerzmanowie.



                              • Gość: artek Re: rower w kazdej postaci IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.05.12, 18:01
                                >>> O tego czasu wielokrotnie jeździłem przy wylewach Bystrzycy w wideł
                                >>> kach ze Strzegomką.
                                > > Jakaś ukryta opcja wodniaka?
                                > Zawsze jeżdżę rowerem tam gdzie rzadko ludzie docierają a że wiele tras prowadz
                                > i wzdłuż rzek to i trafiają się wiosenne podtopienia czy jak kiedyś w Świebodzi
                                > cach potop.

                                wylana strzegomka powiadasz? cóż, standard, wrzesień 2010 pod samotworem w widełkach z bystrzycą:

                                www.artek.wro.vectranet.pl/powodz/DSC00346.JPG
                                www.artek.wro.vectranet.pl/powodz/DSC00347.JPG

                                drugie takie miejsce jest w lesie pod bogdaszowicami, strzegomka spływa sobie na skróty przez las, ale miejscami nurt jest tak silny, że aż zbija z kół.

                                a jeden z moich poprzednich rowerów, starą szosówkę zrobioną z mistrala straciłem po powodzi w '97 - zardzewiała, ale była niesamowicie przydatna, gdy do rodziny na zalany szczepin jeździłem (spływałem? ;) )
                                • Gość: Roman Re: rower w kazdej postaci IP: *.static.korbank.pl 13.05.12, 23:30
                                  Wylewająca Bystrzyca i Strzegomka koło Samotwory i Bogdaszowic to dość częsty widok - zwykle podczas wiosennych wezbrań. Ciekaw jestem czy ktoś dotarł do tego miejsca. Łatwo się domyśleć co i gdzie to jest :-)
                                  • Gość: benek Hydrozagadka IP: *.e-wro.net.pl 14.05.12, 09:20



                                    sip.um.wroc.pl/agsjarc/open.jsf?view=19283

                                    to powinno chyba trafić do wątku z zagadkami :)
                                    • Gość: Roman Re: Hydrozagadka IP: *.static.korbank.pl 14.05.12, 10:35
                                      > href="sip.um.wroc.pl/agsjarc/open.jsf?view=19283" target="_blank"
                                      rel="nofollow">sip.um.wroc.pl/agsjarc/open.jsf?view=19283[/u][/url]
                                      Tu tego nie znajdziesz, bo miejsce jest poza obszarem miasta.
                                      • Gość: benek Re: Hydrozagadka IP: *.e-wro.net.pl 14.05.12, 13:52
                                        > Tu tego nie znajdziesz, bo miejsce jest poza obszarem miasta.

                                        linkowałem te miejsca poza Wrocławiem , nie wiem dlaczego link nie działa.
                                        Potem spróbuje jeszcze raz
                                        • Gość: Roman Re: Hydrozagadka IP: *.static.korbank.pl 16.05.12, 09:19
                                          Odpowiadam więc - jest to ujście Strzegomki do Bystrzycy w pobliżu Samotworu. Miejsce to jest trudno dostępne ze względu podmokły teren i bujną roślinność od wiosny do jesieni. Najlepszą porą na przedostanie się tam jest mroźna i bezśnieżna zima jak na przełomie stycznia i lutego w tym roku. Można iść ścieżką zaraz za mostem na Bystrzycy naprzeciwko pałacu Alexandrów, mija się jaz (wygląda na to, że był tu młyn - można do niego dojść, po drugiej stronie rzeki, z Samotworu ulicą Boczną), dalej ścieżka ginie. Dochodzi się do wąskiego cypla rozdzielającego obie rzeki. Brzeg jest wysoki i trzeba uważać by nie wpaść do wody. Ale z tego miejsca niewiele widać. Lepiej przejechać oba mosty w kierunku Gałowa i przed wałem udać się drogą w prawo. A potem na przełaj, na nosa. Rzuca się w oczy kontrast między bystrym nurtem Strzegomki, a leniwie płynącą Bystrzycę. W zimie ta druga zamarzła, a pierwsza nie.
                                          • Gość: benek Re: Hydrozagadka IP: *.e-wro.net.pl 16.05.12, 12:37
                                            > Odpowiadam więc - jest to ujście Strzegomki do Bystrzycy w pobliżu Samotworu.
                                            tak właśnie wskazywałem na mapie

                                            >M
                                            > iejsce to jest trudno dostępne ze względu podmokły teren i bujną roślinność od
                                            > wiosny do jesieni.
                                            Bywało się nie raz.


                                            Najlepszą porą na przedostanie się tam jest mroźna i bezśnie
                                            > żna zima jak na przełomie stycznia i lutego w tym roku.

                                            chodzenie jak roślinność się rozrasta tez jest ciekawe.


                                            Można iść ścieżką zaraz
                                            > za mostem na Bystrzycy naprzeciwko pałacu Alexandrów, mija się jaz (wygląda na
                                            > to, że był tu młyn - można do niego dojść,
                                            miało tam powstać muzeum techniki a raczej miejsce do demonstrowania ekologicznych żródeł pozyskiwania energii

                                            po drugiej stronie rzeki, z Samotwo
                                            > ru ulicą Boczną), dalej ścieżka ginie. Dochodzi się do wąskiego cypla rozdziela
                                            > jącego obie rzeki. Brzeg jest wysoki i trzeba uważać by nie wpaść do wody. Ale
                                            > z tego miejsca niewiele widać. Lepiej przejechać oba mosty w kierunku Gałowa i
                                            > przed wałem udać się drogą w prawo. A potem na przełaj, na nosa. Rzuca się w oc
                                            > zy kontrast między bystrym nurtem Strzegomki, a leniwie płynącą Bystrzycę. W zi
                                            > mie ta druga zamarzła, a pierwsza nie.

                                            Bywa ze Strzegomka niesie 2-3 razy więcej wody że jest zdziwko że to dopływ.

                                            • Gość: artek Re: Hydrozagadka IP: *.wroclaw.vectranet.pl 17.05.12, 07:22
                                              > Bywa ze Strzegomka niesie 2-3 razy więcej wody że jest zdziwko że to dopływ.

                                              teraz bystrzyca jest spokojna i uregulowana - wszystko dzięki wybudowaniu dwóch zbiorników wodnych - jez. bystrzyckiego koło zagórza (jeszcze za niemca) i zalewu mietkowskiego. wcześniej była rwącą rzeką, ale już po wybudowaniu zalewu w zagórzu, kłopoty zaczęły mieć lokalne elektrownie wodne, a już kompletnie popadały z chwilą otwarcia zalewu mietkowskiego.
                                            • Gość: Roman Re: Hydrozagadka IP: *.static.korbank.pl 18.05.12, 10:34
                                              > Bywa ze Strzegomka niesie 2-3 razy więcej wody że jest zdziwko że to dopływ.
                                              To z pewnością są incydentalne przypadki - gdy w Mietkowie zamkną odpływ. Przede wszystkim Bystrzyca jest głębsza niż Strzegomka. Wystrczy to sprawdzić w okolicy Samotworu.
    • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 10.05.12, 22:26
      Fajny wątek. Zdawałoby się, że rzecz jest dość oczywista - jak dużo jeździsz to musisz czyścić i smarować łańcuch. Ale nie dla każdego. Są tacy, którzy uważają tę czynność za imperialistyczny (a może rydzykowy, ale wątpię) wymysł chciwych sprzedawczyków. Jak na szosówce przejeżdża się 2-3 tys. km rocznie to może wytrzymać bez smarowania. Ale jeżdżąc na mtb czy crossówce ok. 10 tys. w roku to chyba nie. O pancerzach linek nie wspomnę.
      • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.05.12, 15:56
        właśnie skończyłem zabawę z łańcuchem po wczorajszym wyjeździe - wymiana i mycie po ca 650 km. porównywałem ten łańcuch z poprzednim, przebieg identyczny, oba założone jako nowe nieużywane, w trakcie eksploatacji smarowane. tyle, że ten drugi zaliczył kilka solidnych wycieczek z bardzo konkretnymi podjazdami, pracując z bardzo dużym obciążeniem. efekt - zdjęty łańcuch rozciągnięty dwa razy więcej niż poprzedni, wg miarki na 0.5-0,75%. cóż, nie tylko brak smarowania, nie tylko brud, ale i jazda sama z siebie łańcuch zużywa. żadne wynalazki typu brudowodosmaroodporna osłona łańcucha by nie pomogły. inna sprawa, że spacerowym rowerkiem do miejskiej jazdy w pogrzebowym tempie, takich tras bym nie zaliczył .... więc nie ma w ogóle o czym mówić.

        przy okazji, polecam moje ostatnie trasy:

        góry kocie, przejechałem cały czerwony szlak pieszy od osoli aż za trzebnicę - do skarszyna. piękne tereny. btw mój kolega przejechał ten szlak do trzebnicy z 13-letnią córką, więc trasa dla każdego, aczkolwiek gdzieniegdzie można się spodziewać trudniejszych podjazdów.

        www.bikebrother.com/ride/71823
        wzgórza kiełczyńskie, szlak żółty pieszy ze świdnicy na tąpadła, przymierzałem się do niego od kilku lat jako uzupełnienie masywu ślęży. wzgórza małe ale nader treściwe, z baaardzo konkretnymi podjazdami i zjazdami. bez mtb i odpowiedniej kondycji trzeba z buta.

        www.bikebrother.com/ride/73181
        okolice wałbrzycha, andrzejówka, głuszyca - klasa sama w sobie, fantastyczne tereny na rowerowanie, ostrzegam, trasy głuszyckie są dla prawdziwych górali, ale zdecydowanie warte wylanego potu.

        www.bikebrother.com/ride/73410
        www.bikebrother.com/ride/73714
        o trasach więcej tu:

        www.strefamtb.pl/?a=trasy
        mtb.walbrzych.pl/trasy-rowerowe
        i kolejna informacja - od 1 czerwca zmiany w rozkładach jazdy pkp, pociągi na trasie do jeleniej góry bardzo znacząco przyspieszają - z obecnych 3:25 do 2:45!! a do wałbrzycha 10 minut krócej niż teraz
        • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 15.05.12, 12:52
          Fajne trasy. W większości je przejechałem lecz w innych wariantach, w zasadzie zawsze startując i wracając do domu na rowerze. No może z wyjątkiem Andrzejówki, choć zdarzył się mi wypad do Starostina (za Golińskiem, w Czechach) ale szosą.
          Wiele razy jeżdżąc w Masywie Ślęży i okolicach (polecam cały obszar na pd-zach od Wrocławia aż po Świdnicę i Góry Sowie - dużo lokalnych dróg o małym ruchu samochodowym i coraz lepszej nawierzchni) przyglądałem się Kiełczyńskim pagórkom, ale jeszcze się tam nie zapuściłem.
          Co do Wzgórz Trzebnickich, to niedawno znalazłem tam podjazd (szosowy) o nachyleniu, które rzadko się spotyka nawet w Sudetach. Jest między miejscowościami Radłów i Skotniki na wschód od Trzebnicy i ma nachylenie ok. 15%. Ale jest krótki: 150-200 m. Była na nim premia górska I kategorii na Trzebnickim Maratonie Rowerowym. Na świeżo nie jest bardzo trudno, ale na 120 km trasy...
          Co do czasu dojazdu koleją do Jeleniej i Wałbrzycha to dobra wiadomość. Ale jeszcze daleko do tego w jakim czasie tą linią jeździły pociągi 100 lat temu. Podobno ekspres z Wrocławia do Jakuszyc jechał niedużo ponad 3,5 godz.
          • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 15.05.12, 12:54
            > Co do Wzgórz Trzebnickich, to niedawno znalazłem tam podjazd (szosowy) o nachyl
            > eniu, które rzadko się spotyka nawet w Sudetach. Jest między miejscowościami Ra
            > dłów i Skotniki na wschód od Trzebnicy i ma nachylenie ok. 15%.
            Dodam, że podjazd jest pod górkę o nazwie Prababka.
          • Gość: arte Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.12, 13:54
            > Co do Wzgórz Trzebnickich, to niedawno znalazłem tam podjazd (szosowy) o nachyl
            > eniu, które rzadko się spotyka nawet w Sudetach. Jest między miejscowościami Ra
            > dłów i Skotniki na wschód od Trzebnicy i ma nachylenie ok. 15%.

            chyba wiem o które miejsce chodzi. jechałem tam kiedyś do zawoni, ale nie od strony głuchowa/radłowa, a od boleścina. to chyba ta szosa:

            picasaweb.google.com/lh/photo/63QuW7VTzN05F8dbSRjBBdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink

            picasaweb.google.com/100494818965982109818/WzgorzaTrzebnickie

            a po drodze całkiem fajne widoczki:

            picasaweb.google.com/lh/photo/bNkaQqIE58qrfFrcdT4QQdMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
            picasaweb.google.com/lh/photo/JkMP112zoWk24XcpsVqKrtMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
            picasaweb.google.com/lh/photo/IuRm_m2e0oFitxMFecV2ndMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
            picasaweb.google.com/lh/photo/NreVncEet66YK2rxCmWM4dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink
            • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 16.05.12, 09:06
              Tu są zdjęcia z tego podjazdu. Na obrazku z Google Earth sprzed roku tej drogi nie widać. Zresztą, asfalt wygląda na świeży. Widoczki łagodnie pofałdowanych pól i łąk rzeczywiście są cudne, zwłaszcza wiosną.
              • Gość: artek Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.12, 12:26
                Gość portalu: Roman napisał(a):
                > Tu są zdjęcia z tego podjazdu.

                łoł, niezły kawałek! muszę się przymierzyć, i tak planuję tam podjechać żeby dokończyć czerwony pieszy. nie żebym nie dał rady podjechać non stop, ale jak mam troszkę konkretniejsze przełożenia niż w szosówce ;)

                > Na obrazku z Google Earth sprzed roku tej drogi nie widać. Zresztą
                > asfalt wygląda na świeży. Widoczki łagodnie pofałdowanych pól i łąk rzeczywiście
                > są cudne, zwłaszcza wiosną.

                to by się zgadzało, ja tam byłem w kwietniu 2012, a zdjęcia są mniej więcej z tego skrzyżowania na dole ortofotki i dalej z szosy do zawoni. btw na ump droga jest już namalowana.
                • Gość: Roman Re: Sam naprawiam swój jednoślad IP: *.static.korbank.pl 16.05.12, 23:34
                  > łoł, niezły kawałek! muszę się przymierzyć, i tak planuję tam podjechać żeby do
                  > kończyć czerwony pieszy. nie żebym nie dał rady podjechać non stop, ale jak mam
                  > troszkę konkretniejsze przełożenia niż w szosówce ;)
                  Na szczęście podjazd jest krótki. Pierwszy raz, gdy go pokonywałem, po 30 km z Wrocławia nie było ciężko. Ale na TMR, po 120 km w upale, ledwie wjechałem.
    • darek781 Wymiana dętki tylnej w holendrze 23.05.12, 11:09
      Czy ktoś mógłby mi pomóc. Złapałem gumę w tylnym kole swego holendra. Chcę zmienić dętkę, ale nie mam pojęcia jak do tego się zabrać. Przerażają mnie przerzutki. Kiedyś robiłem wymianę kół w góralu i szybko poszło, tutaj kompletnie nie wiem za co się zabrać.
      • Gość: Neverhood Re: Wymiana dętki tylnej w holendrze IP: *.internetia.net.pl 23.05.12, 14:29
        > Czy ktoś mógłby mi pomóc.

        Jakiej pomocy oczekujesz? Fizyczna, czy internetowa.
        Jeśli ta pierwsza, to jak daleko od centrum (~ rynek)?

        Jeśli masz masz "pełnego" holendra miejskiego, to jest bardzo prosto, aby zdjąć samo tylne koło :D

        odkręcić nakrętki osi piasty
        odkręcić ramię hamulca
        zdjąć linkę hamulca z dźwigni hamulca
        zdjąć linkę zmiany biegów
        zdjąć napinacze łańcucha
        odkręcić śruby osłony łańcucha*
        ściągnąć osłonę łańcucha
        podciągnąć koło, aby zdjąć łańcuch z zębatki
        spuścić powietrze z koła, aby udało się je wyciągnąć ( błotnik blisko)

        No i powinieneś mieć już wyciągnięte koło. A później trzeba to z powrotem złoży, ale z uwzględnieniem regulacji hamulca, łańcucha, biegów, osiowości itd...

        Z racji na pracochłonność, robi się to raz a pożądanie, a nie smaruje łańcuszek smalcem co 200km ;D
        PS. Unikaj serwisów rowerowych bo praktycznie żaden nie wyreguluje prawidłowo tego po wyjęciu koła. Oni są od górali, zewnętrznych przełożeń .... Jakby co to jest rowerownia CRK (w następny wtorek)

        • Gość: darek781 Wymiana dętki tylnej w holendrze IP: *.lukman.pl 23.05.12, 14:52
          Dzięki z info, mam pełnego holendra - Gazelle Toer Populair, hamulce cięgłowe. Do centrum daleko, a po ostatnim serwisowaniu mam dość. Chcę zacząć sam, a nie dawać się robić serwisom.
          • Gość: Neverhood Re: Wymiana dętki tylnej w holendrze IP: *.internetia.net.pl 23.05.12, 16:36
            > Dzięki z info, mam pełnego holendra - Gazelle Toer Populair,

            To masz jeszcze ciekawiej, bo według wuja google , masz osłonę łańcucha z tkaniny :D

            >hamulce cięgłowe.
            bębnowe, choć z tyłu możesz mieć torpedo

            >a po ostatnim serwisowaniu mam dość.
            A jednak, fachmanów od górali przerósł zwykły rowerek, który od 80 lat się nie zmienił.




            >Chcę zacząć sam, a nie
            > dawać się robić serwisom.

            Przyjedź na święto wrocławskiego rowerzysty, jak poszukasz to ktoś ci pomoże ( oprócz dr. bike). Tylko jest jeden mały szczególik. Tam będzie ponad 1500 ludzi z rowerami.

            Znajdź instrukcję obsługi twojej piasty planetarnej ( jak to się reguluje). Hamulce są banalne w regulacji, ale jeśli jesteś lewą rąsią, to poszukaj książek o starych polskich motorowerach. Tam hamulce są podobne.
            • Gość: benek Re: Wymiana dętki tylnej w holendrze IP: *.e-wro.net.pl 23.05.12, 18:50
              > To masz jeszcze ciekawiej, bo według wuja google , masz osłonę łańcucha z tkani
              > ny :D

              No właśnie 2 dni temu zastanawiałem się co to za osłony z tkaniny lub tektury na rozstawionych na mieście rowerystylowe.pl
Pełna wersja