wersal-55 12.05.12, 20:06 To marginesowa postac w tym miescie,tym bardziej ze wschodnia. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wersal-55 Andrzej Waligórski: ludzi zawsze śmieszy to samo 12.05.12, 20:13 Opowiesc o tym czlowieku jest w czesci prawda,dom na Jaworowej,to problem. Odpowiedz Link Zgłoś
faux.pas Re: Andrzej Waligórski: ludzi zawsze śmieszy to s 13.05.12, 00:54 Bardzo cenię twórczość Andrzeja Waligórskiego i cieszę się, że trwale zapisał się w historii Wrocławia. Boli mnie jednak to, że zapominamy o innych wybitnych postaciach z wrocławskiego podwórka. Mówiąc konkretnie - mam na myśli Henryka Jagodzińskiego, aforystę i dziennikarza "Słowa Polskiego". Człowieka, którego "przebłyski wyborne" nie raz i nie dwa spędzały sen z powiek cenzorom i innym apartczykom. Człowieka, który w kilku słowach potrafił zmusić człowieka do zadumy albo spowodować spontaniczne ryknięcie śmiechem. Pielęgnuje się pamięć np. amerykańskiego prezydenta nazywając rondo jego imieniem, a zapomina o człowieku z najbliższego otoczenia, który większość swojego zycia spędził na ul. Mieleckiej oraz Drukarskiej i z którym można było usiąść przy stoliku w knajpie i zostać bezpośrednim świadkiem prcesu tworzenia. Nie za darmo co prawda, ale jednak... ;) “Nie martwcie się, kto ze mną traci, ten i tak zyskuje” - mawiał wtedy Jagodziński. Skoro Andrzej Waligórski doczekał się swojej ulicy, to może warto chociaż rozwazyć nazwanie innej imieniem Henryka Jagodzińskiego, albo uhonorować go chociażby tablicą pamiatkową na ścianie bloku, w którym spędził większośc życia... Zresztą możliwości jest wiele. Wystarczy tylko chcieć. I pamiętać, że ktoś taki, całkiem niedawno był częścią tego miasta i tworzył jego atmosferę.... Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierzp Studio 202 13.05.12, 21:38 Pamiętam jak w drugiej połowie lat pięćdziesiątych ojciec włączał radio na falach średnich i słuchał audycji przy której bardzo często się śmiał. Mi, dziecku, podobały się mikrosłuchowiska z dziadkiem Fabianem. Od tamtego czasu mam w pamięci głos Józefa Pierackiego i Łucji Burzyńskiej którzy grali role napisane przez Andrzeja Waligórskiego. Potem miałem przerwę w słuchaniu tej audycji. W wieku dojrzałym wróciłem do słuchania studia 202, a żadnej nie przepuszczałem po 30 sierpnia 1980 roku. Andrzej Waligórski, Ewa Szumańska, Jan Kaczmarek w dużej mierze pomagali mi widzieć tamte czasy. Audycje wtedy nagrywałem i kiedy nastał czas stanu wojennego to w poniedziałki, środy, soboty o 17:20 puszczałem te nagrania. Bo o tych godzinach nadawano wcześniej studio 202. Kiedy umarł Andrzej Waligórski, potem Jan Kaczmarek i Ewa Szumańska okazało się, że są to ludzie niezastąpieni. Z nimi skończyło się studio które znałem i kochałem. Pozostał teraz jeden z wielu kabaretów który ma program niczym nie wyróżniający się od innych, tyle że nosi nazwę studio 202. Jako, że ten typ humoru mi nie odpowiada więc ich nie słucham i nie oglądam! Odpowiedz Link Zgłoś