Dodaj do ulubionych

Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do błędu

27.10.12, 11:10
Jak można poświęcić swoje dobre imię i całego środowiska, by kryć kolesia, ale widocznie można, bo po prostu tak jest ! Brawa dla tej pani za poruszenie tego tematu i poświęcenie swojego czasu na zwołanie kongresu, by próbować uświadomić lekarzom oczywistą oczywistość.
Na koniec przytoczę swój przykład. Choruję na chorobę przewlekłą, po 6 latach dostałem kurację. W jej połowie lekarz zadecydował o zmniejszeniu dawki na podstawie wyników morfologii. Ja cały czas czułem się dobrze. Kuracja okazała się nieskuteczna. Idę z prywatna wizyta do znanego profesora. Kładę wyniki i pytam się czy pan zmniejszyłby dawkę przy tych wynikach. Nawet nie spojrzał i powiedział, że nie będzie oceniać pracy innego lekarza ! Czyli przekładając na zwykły język. W dupie mam ciebie i twoje zdrowie, ważne by koleś był kryty jakby co. Oczywiście do takiego "moralnego" profesora drugi raz nie pójdę choćby za darmo przyjmował !
Obserwuj wątek
    • Gość: dr Wstrzas Re: Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 11:48

      Nie wkur..jcie dra Kidlera,

      bo wam przypier...
    • machov Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do błędu 27.10.12, 11:49
      Zerowa odpowiedzialność, roszczeniowość i "zfokusowanie" na pieniądz. W większości brak potrzeby samorozwoju (intelektualnego), schematyczne myślenie (u przeciętnego inżyniera procesy logicznego myślenia i kojarzenia faktów przebiegają znacznie efektywniej niż u medyka), brak zaangażowania, niczym nieuzasadnione bardzo wysokie poczucie własnej wartości. Tyle wniosków po 10 latach współpracy.
      • machov Re: Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do b 27.10.12, 11:54
        Dodam oczywiście, że to ogólna ocena krzywdząca dla części. Nawet w środowisku wrocławskim jest grupa, którą można stawiać za wzór (szkoda, że to zdecydowana mniejszość)
      • Gość: lekarz inne spojrzenie IP: 156.17.170.* 27.10.12, 13:39
        Ja mam natomiast całkowicie inne spostrzeżenia patrząc na lekarzy których znam, zdecydowana większość jest zdolna i dobra lub bardzo dobra w swoim fachu, co doceniają ich pacjenci i moi również. Nie wszyscy trafili w sedno wybierając zawód lekarza, wtedy pacjenci nie mają dobrego zdania o takim człowieku i należy raczej iść do innego.
        Wysnuwam przypuszczenie, że skoro nie trafiłeś przez 10 lat na "normalnego" lekarza to albo jesteś z góry bardzo uprzedzony i Twoje wnioski nie są rzetelne, albo współpraca o której mówisz jest współpracą, która nie umożliwia Ci poznania jakości myślenia, potrzeby samorozwoju, zaangażowania, samooceny (etc.) tych lekarzy.
        Twoje wnioski brzmią trochę jak niepoparte adekwatną obserwacją narzekania sfrustrowanego inżyniera pracującego od 10 lat w podziemiu jakiegoś szpitala, albo przedstawiciela firmy farmaceutycznej jeżdżącego od POZ do POZ, liczącego recepty i wciskającego kit "współpracownikom".
        Windows się zawiesza - informatycy są do bani, są dziury w drogach - inżynierowie są do bani, kolejki w urzędach - urzędnicy do bani, z dachu cieknie - developer do bani, mało przedszkoli - politycy do bani, brak dostępu do specjalistów - lekarze do bani, przegrasz sprawę w sądzie - wymiar sprawiedliwości jest do bani. I tak dalej.
        Generalizując musimy sobie zdać sprawę z tego że wszyscy ludzie są trochę do bani. A to jakim się jest lekarzem (sędzią, politykiem, sąsiadem itd.) zależy od tego jakim się jest człowiekiem. Nikt nie przeszkadza dobrym ludziom w zostawaniu kim się żywnie podoba.
        Tylko tych dobrych ludzi jest właśnie mało.
        • machov Re: inne spojrzenie 27.10.12, 21:09
          Lekarzu napisałeś:
          Twoje wnioski brzmią trochę jak niepoparte adekwatną obserwacją narzekania sfrustrowanego inżyniera pracującego od 10 lat w podziemiu jakiegoś szpitala, albo przedstawiciela firmy farmaceutycznej jeżdżącego od POZ do POZ, liczącego recepty i wciskającego kit "współpracownikom".
          i o tym właśnie pisałem:)

          Z tego co widzę jesteś lekarzem - akademikiem to napiszę Ci tylko, że moje (złe )doświadczenia dotyczą głównie środowiska lekarzy akademickich. W międzyczasie 3 lata pracowałem z medykami z USA i doświadczenia zgoła inne.
          • Gość: Lekarz_inny Re: inne spojrzenie IP: *.pools.arcor-ip.net 27.10.12, 21:40
            ...naprawdę nie wiem, czemu przeciętny inżynier tak często ma tak dużo do powiedzenia na temat mojej pracy.Wychodzi na to, ze przecietny inzynier ma naprawde spore kompleksy.Najbardziej podobał mi sie jeden bardzo taktowny tekst na chwile przed wyjazdem z kraju:gościa poznałem na przyjęciu, może z kwadrans wcześniej. Wyszło, ze wyjeżdżam. Facet który mnie przeciez w ogole nie zna stwierdza:"aaa, myslales na studiach, ze da sie z łapówek żyć,a to jednak nie idzie...?".Sorry, ale równie dobrze mógł mnie po prostu spoliczkowac. W każdym razie-jedna z motywacji, aby nigdy nie wracać do tego pięknego kraju, gdzie każdy wie lepiej i jest chodzaca praworzadnoscia, kradnac jednocześnie na prawo i lewo...
            • machov Re: inne spojrzenie 27.10.12, 23:40
              Panowie,
              to nie jest kwestia inżynierów. "wyguglajcie" artykuły dotyczące wrocławskiego środowiska medycznego z ostatnich 4 lat i sami zobaczycie skąd tak częsty brak szacunku (sprawa rektora, ginekologa itd.)
              Zgadzam się, że jest krzywdzące dla wielu, bo sam miałem okazje pracować z kapitalnymi lekarzami, ale od uogólnień nie uciekniemy.
        • pejotpe4 Re: inne spojrzenie 28.10.12, 10:36
          Ja obserwuję środowisko programistów od kilkunastu lat - są goście genialni, są też dobrzy w swoim fachu, którzy lubią się ciągle rozwijać i są też tępe cepy, dla których raz napisany (nawet błędny kod) jest święty i nie wolno go zmieniać, bo się obrażą. Zakładam, że podobnie jest w przypadku lekarzy (chociaż może proporcje są inne) - tylko że w przypadku programistów, błędy można stosunkowo łatwo poprawić, a przywrócenie pacjenta do zdrowia jest już trudniejsze, a do życia - niemożliwe...

          Moja mama, w skutek błędnej diagnozy (uparcie powtarzanej) została sparaliżowana (bo właściwa diagnoza u zupełnie innego lekarza, przyszła za późno) - to tragedia moich rodziców, ale nie zamierzają pozywać lekarzy, mimo oczywistego błędu lekarza, który początkowo diagnozował stan mojej mamy.

          Natomiast w artykule chodzi o co innego: o ślepą obronę błędnych decyzji lekarzy (którzy w końcu są, lub też powinni być ubezpieczeni od OC) przez innych lekarzy, którzy nie śmią podważać ich "wyroków" - w przypadku programistów ciężko o takie podejście (chyba, że ktoś jest były programistą, a obecnie szefem - bucem, ale wtedy szybko straci pracowników)...

          Nie zamierzam generalizować, bo spotkałem wielu lekarzy - fachowców z prawdziwego zdarzenia, ale śmiem twierdzić, że większość lekarzy nie jest geniuszami (co wynika z rozkładu normalnego) i trafia do zawodu sporo niedouczonych jednostek (bo tych pierwszych zabrakło, a potrzeby nadal są duże)...
    • Gość: radek Re: Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do b IP: *.internetia.net.pl 27.10.12, 13:05
      Typowy polski prostak: wie lepiej od profesora, bo wyczytał a 'Faktach i mitach' albo mu to sasiadka powiedziała w maglu. Po co chodzisz do lekarzy, skoro sam wiesz najlepiej ? Gdyby profesor powiedział, że się z decyzją nie zgadza, to obsmarowywałbyś teraz pierwszego lekarza. Gdyby profesor powiedział, że się zgadza, to poszedłbyś szukac trzeciego specjalisty.... Ech, szkoda gadać.
      • tbernard Re: Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do b 28.10.12, 11:25
        > Typowy polski prostak: wie lepiej od profesora, ...

        Z całym szacunkiem ale taki profesor to dla mnie i większości własnie prostak. Ten śmieszny tytuł z kółka wzajemnej adoracji przez to nic w naszym kraju nie znaczy.
    • byrcyn11 Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do błędu 28.10.12, 09:09
      Panowie lekarze !
      Zacznijcie czytać normalne gazety, albo analizować (jeśli gazety kłamią) sprawy karne wytaczane przez ewidentnie pokrzywdzonych pacjentów i opinie biegłych sadowych, a więc innych lekarzy. W 95 % kryją swoich kumpli ! Często trzeba się opierać o biegłego z zagranicy, by przerwać taką "solidarność środowiskową" ! Nie wiecie tego, czy udajecie "niepoczytalnych" ? A jako lekarze macie pewną wiedzę i muszę przyznać, że nieźle wam to wychodzi.
      • radeberger Re: Lekarzom brakuje odwagi, by przyznać się do b 28.10.12, 11:39
        byrcyn11 napisał:

        > Panowie lekarze !
        > Zacznijcie czytać normalne gazety, albo analizować (jeśli gazety kłamią) sprawy
        > karne wytaczane przez ewidentnie pokrzywdzonych pacjentów i opinie biegłych sa
        > dowych, a więc innych lekarzy. W 95 % kryją swoich kumpli ! Często trzeb
        > a się opierać o biegłego z zagranicy, by przerwać taką "solidarność środowiskow
        > ą" ! Nie wiecie tego, czy udajecie "niepoczytalnych" ? A jako lekarze macie pew
        > ną wiedzę i muszę przyznać, że nieźle wam to wychodzi.

        Jeżeli na prawdę myślisz, że opinie biegłych są zawsze na korzyść lekarzy, to przemyśl to ponownie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka