Dodaj do ulubionych

Do opery tylko w garniturze?

01.11.12, 20:05
Witam,
wieki nie byłam w operze. No, ale tym razem chyba pójdę, bo mam bilety na sobotę....
I tu problem: zdaję sobie sprawę, że dobrze byłoby w wieczorowych kreacjach i facet w garniturze, ale nagle okazało się, że mój mąż nie posiada aktualnie dopasowanego gajerku.
Czy garnitur jest absolutnie konieczny?
Czy zrezygnować z przedstawienia ze względu na brak odpowiedniego stroju?
Obserwuj wątek
    • sverir Re: Do opery tylko w garniturze? 01.11.12, 22:50
      Może iść bez garnituru. Ja chodzę zawsze bez i nigdy nie jestem jedyny, choć fakt, większość zasuwa w kreacjach wieczorowych.
    • les-yeux-sans-visage Re: Do opery tylko w garniturze? 02.11.12, 00:18
      Jeśli idziecie na premierę, to garnitur raczej obowiązkowy. Ale jeśli na jakieś powszechne przedstawienie dla plebsu (np. Czajkowski) to zwykła marynarka na cywilną koszulę i dżinsy wystarczą, nikt nie zwróci uwagi. Choć i na premierze nikt mu nie odmówi wejścia i w takim stroju. Kłopot byłby jakby chciał wejść w dresach czy w krótkich spodenkach i hawajskiej koszuli ze sklepu Cejrowskiego.
      • tortola Re: Do opery tylko w garniturze? 02.11.12, 01:24
        Na premiere przychodzi sie w garniturze, widziałam tylko raz faceta w dzinsach i marynarce na premierze. Niebieskie dzinsy trzeba zostawic w domu - nie pasuja do opery nawet na zwykłe przedstawienie , moim zdaniem powinny byc czarne no i oczywiście marynarka - nie w kolorze bezu czy zieleni z łatami na rekawach, koszule w duża kratę, tez nie są mile widziane.
        Jak sie ktos czuje jak plebs to naprawdę może ubrac sie do opery jak chce, prawdopodobne , nikt na niego nie zwróci uwagi , ale sam sie bedzie czuł jak dziki z lasu.
        • Gość: xyz Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.12, 21:06
          "widziałam tylko raz faceta w dzinsach i marynarce na premierze" --> Pewnie to był Kosendiak. Nie kazał całować w dupę?
    • wielki_czarownik Facet bez garnituru... 02.11.12, 00:46
      Wstyd mieć takiego męża i wstyd mieć żonę, która do tego dopuściła.
      • tomek854 Re: Facet bez garnituru... 02.11.12, 02:14
        Aleś wymyślił. (Garnitur mam, tylko na szczęscie nie muszę nosic :) )
        • 45rtg Re: Facet bez garnituru... 05.11.12, 21:14
          tomek854 napisał:

          > Aleś wymyślił. (Garnitur mam, tylko na szczęscie nie muszę nosic :) )

          Ale masz. I jak się trafi jakiś ślub, opera albo pogrzeb nielubianej dalekiej cioci to będziesz mógł wyglądać jak człowiek na poziomie, a nie jak student informatyki.
          Też mało kiedy noszę, ale tak średnio raz na rok się przydaje. Nie licząc Wigilii i śniadania wielkanocnego.
      • radeberger Re: Facet bez garnituru... 02.11.12, 09:56
        wielki_czarownik napisał:

        > Wstyd mieć takiego męża i wstyd mieć żonę, która do tego dopuściła.

        Nie dramatyzuj - jeśli się nie chodzi w garniaku codziennie można nie zauważyć, że potrzeba nagle 3 numery większego/mniejszego.
        • 45rtg Re: Facet bez garnituru... 05.11.12, 21:18
          radeberger napisał:

          > wielki_czarownik napisał:
          >
          > > Wstyd mieć takiego męża i wstyd mieć żonę, która do tego dopuściła.
          >
          > Nie dramatyzuj - jeśli się nie chodzi w garniaku codziennie można nie zauważyć,
          > że potrzeba nagle 3 numery większego/mniejszego.

          Bo się nagle w ciążę zaszło? No weź, toż dorosły człowiek (mężczyzna konkretnie) jednak ma na tyle często do czynienia z sytuacjami w których garnitur jest wskazany że powinien się zorientować że mu ciasno zanim nie będzie się w stanie zapiąć.
          • liczek Re: Facet bez garnituru... 06.11.12, 13:40
            ojku, ojku... ten konkretny facet akurat nieco schudł, na tyle, że akurat ten garniturek, co by na tę okazję pasował - był za szeroki i jakby niemodny (zdanie moje, czyli żony)

            nie róbmy dramatu, nie dokładajmy sobie reszty historii...
            nawet jakby nie miał żadnego - to przecież nie koniec świata, to tylko ubiór, zewnętrzna powłoka, do kupienia

            A swoją drogą to dwie leciwe damulki, nieskazitelnie ubrane, i z ich rozmów wnioskuję, że stałe bywalczynie opery - które siedziały obok mnie - komentowały za dużo, za często, za głośno, a ta obok, machała mi dodatkowo przed nosem swoimi przecudnymi złotymi okularkami.... Czy powinnam wyciągać jakieś daleko idące wnioski?
      • Gość: taka prawda Re: Facet bez garnituru... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.12, 09:20
        Garnitur to ubiór dla buraczków które muszą się dowartościować. No chyba że ktoś podpisuje właśnie kontrakt za grube miliony to wtedy może wypada.
        • 45rtg Re: Facet bez garnituru... 05.11.12, 21:21
          Gość portalu: taka prawda napisał(a):

          > Garnitur to ubiór dla buraczków które muszą się dowartościować. No chyba że kto
          > ś podpisuje właśnie kontrakt za grube miliony to wtedy może wypada.

          Widzę że kolega z tych fajtli co to przy elegancko ubranej kobiecie plączą się w klapkach, bermudach i bejsbolówce.
      • liczek Re: Facet bez garnituru... 05.11.12, 12:19
        wielki_czarownik napisał:

        > Wstyd mieć takiego męża i wstyd mieć żonę, która do tego dopuściła.


        Hmmm.... ale komu wstyd? Tobie wielki-czarowniku? Rozczarowałeś mnie....
    • czarny.bazant Re: Do opery tylko w garniturze? 02.11.12, 01:32
      Zona ma sie wstydzic, ze facet nie ma garnituru?
      Co ma do tego zona? Wiekszość facetów w Polsce umie sie ubrac jedynie w wypchane na tyłku i na kolanach portki, brudne adidasy, rozciagnietą bluzę i czapke z daszkiem. A do tego plecaczek , duzy brzuch i ogolona głowa , bo wygodniej ( na grzebień i szampon nie trzeba wydawać )- bez wzgledu na wiek, bo czują sie młodo.
      A jak ubiorą garnitur to im nie wygodnie, bo im materiał na tyłku nie wisi i nie wiadomo co zrobic z bebechem - koszula opina.
      Faceci , ktorzy umieją sie ubrac są niestety w mniejszości.
      • Gość: mama Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.dynamic.mm.pl 02.11.12, 08:21
        Super by było, obok znajomości zasad operowej elegancji, również znać język polski. Można się ubrać w garnitur do opery ale ubranie garnituru, oznacza jednak już coś trochę innego.
      • Gość: taka prawda Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.12, 09:25
        I potem taki jeden z drugim ma ten swój super garnitur i wsiada do kilkuletniego złoma bo nie wie że jak się ma super garnitur to nie wypada jeździć starym kilkuletnim samochodem tylko trzeba mieć nowy bo to obciach. Idzie taki do restauracji gdzie obiad od osoby kosztuje kilkadziesiąt złotych, a nie kilkaset i też obciach. 90% buraczków w garniturze myśli że ubierze garniak i jest ważna a dodatki to już się nie liczą. A i pamiętaj że do garniaka zegarek powinien być za co najmniej kilka tysięcy jak nie kilkadziesiąt bo inaczej to jest obciach.
    • pawel_zet Re: Do opery tylko w garniturze? 02.11.12, 07:09
      Nie jest dobrze, gdy forma góruje nad treścią. Do opery chodzą stosunkowo często i - owszem - zdarzało mi się nie raz pójść do opery w dżinsach i t-shircie. Ludzie się dziwnie patrzą, ale nie wygląd świadczy o człowieku, prawda?
      • wielki_czarownik Chyba jednak świadczy 02.11.12, 11:31
        Świadczy o tym, czy ktoś ma klasę i podstawy dobrego wychowania czy nie.
        • sverir Re: Chyba jednak świadczy 02.11.12, 11:45
          Gapienie się czy inne zwracanie uwagi na kogoś, kto popełnił faux pass, jest zaprzeczeniem dobrego wychowania. Założenie garnituru wcale więc o znajomości podstaw dobrego wychowania nie świadczy.
          • wielki_czarownik Re: Chyba jednak świadczy 02.11.12, 11:47
            Ale nikt nie mówi o gapieniu się. Trudno jednak w tłumie elegancko ubranych ludzi przeoczyć dziada w podkoszulku.
            • sverir Re: Chyba jednak świadczy 02.11.12, 17:43
              I ja też nie o gapieniu się. Chciałem tylko napisać, że fakt, że ktoś założył garnitur do opery, wcale o dobrym wychowaniu nie świadczy. TA sama osoba może właśnie gapić się lub komentować, czego zgodnie z zasadami czynić nie wypada. Krótko mówiąc - Paweł_zet ma rację, że garnitur o człowieku nie świadczy.
              • wielki_czarownik Ja to ujmę inaczej. 02.11.12, 17:56
                Fakt, że ktoś umie się ubrać odpowiednio do sytuacji nie oznacza, że jest dobrze wychowany. To tylko jakaś wskazówka, albo też sygnał, że delikwent ów ma podstawy swego rodzaju kindersztuby. Natomiast jeżeli ktoś przychodzi do opery w podkoszulku to daje tylko dowód na to, że dobre wychowanie jest mu obce. Porządny, dobrze wychowany i kulturalny człowiek między innymi wie, jak się należy ubrać na konkretną okazję i nie przychodzi do opery w podkoszulku, tak samo jak na pogrzeb nie ubiera hawajskiej koszuli.
                Więc sam garnitur rzeczywiście za bardzo o człowieku nie świadczy, ale jego brak już tak.
                • sverir Re: Ja to ujmę inaczej. 02.11.12, 18:06
                  Jeszcze raz wyjaśniam: założenie t-shirta tak samo nie świadczy o złym wychowaniu, jak założenie garnituru nie świadczy o dobrym. Spójrz na taki casus: przychodzi meloman w t-shircie i wytartych dżinsach. Siedzi prosto, używa zwrotów grzecznościowych, nie kręci się po widowni. Meloman obok siedzi w garniturze, z nogą na nogę, jest chory - kaszle i ma katar. Kilkakrotnie wychodzi do toalety, wprawdzie mówi "przepraszam", ale nigdy nie przechodzi przodem do siedzącego.

                  Sygnały? Może. Ja jednak twierdzę, że to bardziej sygnały wynikające ze stereotypów wręcz, a nie konwenansów.

                  A co do hawajskiej koszuli na pogrzebie, to za jej brakiem stoi podwójny konwenans. Eleganckie lub przynajmniej stonowane stroje są nie tylko ogólnie przyjęte, ale wręcz wymagane, jako okazanie szacunku zmarłemu. Elegancki strój w operze zaś nie ma nic wspólnego z szacunkiem. To pozostałości po czasach, gdy opera była nie tylko przedstawicielką wysokiej sztuki, ale sztuki adresowanej do ludzi bogatych. Eleganckie stroje były li tylko konieczne, do pokazania się widzom. Ot taka rywalizacja, nie mająca nic wspólnego z szacunkiem do kogokolwiek, a już najmniej do artystów.
                  • wielki_czarownik Re: Ja to ujmę inaczej. 02.11.12, 18:12
                    Tylko, że dobre wychowanie to przecież konwenanse i pozostałości po dawnych czasach. Dla mnie człowiek dobrze wychowany to taki, który wie jak się zachować ale także wie, jak się ubrać.
                    Samo obranie garnituru (pisałem to już) nie świadczy o dobrym wychowaniu, ale jego nieubranie świadczy o braku pewnej elementarnej ogłady.
                    W opisanym przez Ciebie przypadku obydwu melomanom tej ogłady zabrakło.
                • Gość: benek vel merol Re: Ja to ujmę inaczej. IP: *.dynamic.chello.pl 02.11.12, 19:37
                  tylko spocona pupa daje pełnię satysfakcji w operze i krótkie spodenki z lajkry
                  poz musi wypływać spod pachy
              • 45rtg Re: Chyba jednak świadczy 05.11.12, 21:22
                sverir napisał:

                > I ja też nie o gapieniu się. Chciałem tylko napisać, że fakt, że ktoś założył g
                > arnitur do opery, wcale o dobrym wychowaniu nie świadczy. TA sama osoba może wł

                Ale to że nie założył - świadczy z całą pewnością o braku takowego.

                > aśnie gapić się lub komentować, czego zgodnie z zasadami czynić nie wypada. Kró
                > tko mówiąc - Paweł_zet ma rację, że garnitur o człowieku nie świadczy.

                Natomiast brak garnituru w pewnych sytuacjach i owszem :->
          • pawel_zet Re: Chyba jednak świadczy 02.11.12, 12:35
            Chodzenie w garniturze to śmieszny i nonsensowny anachronizm. Chodzę, niestety, w gajerku właściwie na co dzień, bo taki zawód, ale nie widzę w tym żadnego sensu. Ani to wygodne, ani estetyczne (bluzki zmieniam codziennie, spodnie co tydzień, a w gajerku chodzę tygodniami, bo nie mam czasu i ochoty latać co chwilę do pralni chemicznej).
            A do opery chodzę po to, by pooglądać przedstawienie i posłuchać muzyki, a nie by się pokazać. Jak ktoś uważa, że z tego powodu jestem prostakiem, to jest dowód dla mnie tylko na to, że mam inne niż co niektórzy wyczucie tego, co jest prostactwem.
            • Gość: zenek Re: Chyba jednak świadczy IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.11.12, 19:32
              Gdybyś rzeczywiście nosił „gajerek” wiedziałbyś, że mężczyźni nie noszą do niego bluzek… generalnie mężczyźni (a przynajmniej ta część hetero) w ogóle nie noszą bluzek :)))
      • Gość: zenek do prostaka IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.11.12, 19:28
        W społeczeństwie zostało przyjęte, że są pewne miejsca udając się do których należy ubrać się inaczej niż wybierając się np. do Biedry by kupić kefir za 0.99 zł. Jeżeli tego nie jesteś w stanie pojąć ćwierć-inteligencie to dziwne spojrzenia innych ludzi w twoim kierunku są uzasadnione.
        • Gość: As Powinien się jeszcze oburzyć,że popkornu nie dają! IP: *.play-internet.pl 02.11.12, 19:34
          Bo to jest taki efekt właśnie, gdy do kulturalnych miejsc wpuszcza się plebs umysłowy. Pisze umysłowy, bo dzisiaj kwestia przynależności do plebsu nie wynika z finansów (albowiem w tym naszym nieszczęsnym kraju nawet niejeden profesor klepie biedę),ale z wychowania, lub raczej jego braku. Gdy ktoś wychowywał się w rodzinie, w której szczytem kultury było wspólne oglądanie seriali na tefałenie, a jedyną książkę jaką przeczytał była instrukcja obsługi pilota do dvd to trudno się dziwić,że wizyta w operze, filharmonii lub teatrze staje się przeżyciem traumatycznym i nie pojętym.
          • sverir Re: Powinien się jeszcze oburzyć,że popkornu nie 03.11.12, 12:41
            Ten plebs umysłowy jest straszny. Otóż plebs umysłowy ubzdurał sobie, że wystarczy wskoczyć w gajer i już ma się klasę odpowiednią do miejsca. Spóźnianie, głośne rozmowy na niepoważne tematy, śmiechy, ubłocone buty - to wszystko już plebsu umysłowego nie interesuje.

            I to jest cały problem z plebsem umysłowym - ogarniająca go hipokryzja. Poucza innych, jak należy się zachować, ale poza doborem odzieży (i tak często nie do końca właściwym) niczego więcej nie potrafi.
        • Gość: gość Re: do prostaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.12, 09:27
          Dobrze że to przygłupie społeczeństwo nie respektuje innych zasad i np znak zakazu parkowania nic dla nich nie znaczy. Albo nie śmiecenie czy sprzątanie po swoich kundlach. Jeden z drugim burak ubierze garnitur pójdzie do Opery i myśli że już nie jest wsiokiem. Tak to nie działa.
        • sverir Re: do prostaka 03.11.12, 12:33
          W społeczeństwie przyjęto, że zwracanie uwagi na czyjeś złe zachowanie jest wybitnym przykładem faux pass. Tak się jakoś złożyło. Twoje pouczanie Pawła, to nic innego jak przykład braku elementarnego wychowania. Nie wiem czy to jest lepsze, niż przychodzenie w dżinsach do opery.
          • Gość: zenek Re: do prostaka IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.11.12, 16:19
            ???? To chyba jakaś nowa zasada. Kiedy ktoś zacznie bakać przy stole w restauracji powiesz „smacznego” i grzecznie przesiądziesz się do stołu w innej sali. Jak niby wskazujesz innym że „źle się zachowują”? Świecisz przykładem licząc, że są na tyle rozgarnięci, że chwycą aluzję? Obawiam się, że osobnik paweł_zet nie jest tak inteligentny by to pojąć.
            • sverir Re: do prostaka 03.11.12, 17:11
              Nie, ignorowanie cudzych błędów w wychowaniu, jest zasadą "starą, jak świat". Czy naprawdę, kiedy ktoś przy stole z Tobą puści bąka, ostentacyjnie rzucasz sztućce na talerz i mówisz "stary, ale pierdnąłeś"? Na takie rzeczy zwyczajnie nie zwraca się uwagi. W ogóle dobrze wychowana osoba stara się unikać zachowania, które mogłyby postawić kogoś w niezręcznej sytuacji. Nie wyglądasz na kogoś, kto po skończonej imprezie domowej ostentacyjnie komentuje "niektórzy to chyba nie wiedzą, kiedy trzeba iść do domu"? Tak samo jest z odzieżą.
              • Gość: zenek Re: do prostaka IP: 78.10.82.* 04.11.12, 12:56
                Z pierdnięciem jest inaczej. Ponieważ jestem bardzo dobrze wychowany i nie chcę urazić prostaka, kiedy w mojej obecności puści bąka w restauracji traktuję to jako wartość dodaną do zamówionej potrawy. Dlatego też proszę jego autora o poprawkę a kelnera o dokładkę. Po powrocie do domu na stronie internetowej restauracji daję w księdze gości 10 gwiazdek (na 10 możliwych) a na fejsie zachęcam znajomych do odwiedzenia restauracji.
    • Gość: garnierluxus Re: Do opery tylko w garniturze? IP: 79.141.173.* 02.11.12, 10:56
      To jest społeczeństwo chłopków którym dano auto, 1000 euro i kredyt na 30 lat,
      więc nie wymagaj za wiele.
      Spokojnie można założyć sweter z reserved, gacie materiałowe 100% poliester
      beżowe, adidas marki adidas, dodatki (no ma być elegancko) np. krawat może być
      stary ale zawsze modny.
      Ta opera to w sumie jakieś śpiewanie, ale takie z dawnych czasów nie to co
      Ich Troje i Doda, ale jakoś da się wytrzymać jak się weźmie komórę, nie martw się.
      • Gość: Cyklista Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.dibre.com.pl 02.11.12, 12:09
        do Opery tylko na rowerze. Kask mozesz zostawić w szatni. Weź perfumy, bedziesz musiał spryskać spoconą pupę, bo spektakle operowe trwają długo, więc osoby siedzące obok będą musiały wdychać zapach twojej spoconej od pedałowania pupy. Chyba, że obok będą siedzieli Benek i Czechofil, wtedy nie musisz.
        • Gość: cepoświr Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.12, 15:40
          Tylko czy benek i czechofil wiedzą, co to opera? Nie mogą wiedzieć, bo przecież nie jeżdżą na rowerach w garniturach.
    • Gość: Lucky Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.12, 17:23
      Opera i rower, idealne zestawienie.
    • Gość: Lucky Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.12, 19:10
      stojaki na rowery powinny być w foyer.
    • Gość: xyz Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.12, 21:09
      olej operę --> idź na mecz!
      Za rok Śląska już nie będzie. A kto wie, może nawet i opery też? Trzeba będzie sprzedać, żeby długi pospłacać.
    • liczek Re: Do opery tylko w garniturze? 05.11.12, 12:12
      Witam,
      to ja - założycielka tego wątku.
      No to się cieszę, że dałam powód do tak długiej i dość interesującej dyskusji.
      Dyskusję odbieram jako dość rzeczową i kulturalną do momentu, gdy wypowiadały się osoby ze stałym nickiem.
      Interesujące jest to, że to głównie tzw. "goście" pozwalają sobie na "dopieprzanie" innym, uogólnienia i nieuprawnione, wynikające z ignorancji wnioski.

      Gość As napisał:Bo to jest taki efekt właśnie, gdy do kulturalnych miejsc wpuszcza się plebs umysłowy. Pisze umysłowy, bo dzisiaj kwestia przynależności do plebsu nie wynika z finansów (albowiem w tym naszym nieszczęsnym kraju nawet niejeden profesor klepie biedę),ale z wychowania, lub raczej jego braku. Gdy ktoś wychowywał się w rodzinie, w której szczytem kultury było wspólne oglądanie seriali na tefałenie, a jedyną książkę jaką przeczytał była instrukcja obsługi pilota do dvd to trudno się dziwić,że wizyta w operze, filharmonii lub teatrze staje się przeżyciem traumatycznym i nie pojętym.

      To do mnie? Gdy mnie wychowywano - nie było tvn, nie było nawet dvd, ani pilotów...... cha, cha, cha - świat nie ogranicza się do kultury młodych nasto- i dwudziestoparoletnich ludzi. W świecie, w którym nie było w domu pilotów i instrukcji do nich - ja chodziłam do opery, a mój mąż posiadał w szafie garniurki. A teraz mam w życiu zdecydowanie inne priorytety (skąd wiesz "gościu" jakie? Może mam pod opieką 2 chorych dzieci? Może jestem naukowcem ślęczącym dniami i nocami nad setkami danych? Może ważniejsze jest dla mnie skompletowanie profesjonalnego sprzętu na wyprawę w Himalaje?)
      I nagle bilety do opery i mąż nie ma garnituru - i pytam na naszym miejskim forum, jakie to teraz zwyczaje panują? Może wystarczy ciemny sweter i koszula, a może nie...

      Ludzie - z tego powodu ja mam się wstydzić? Ja mam się uważać za plebs umysłowy? Sorry - ale mam inną hierarchię wartości.
      Za pierwsze, rzeczowe, konkretne rady - bardzo dziękuję.
      Do opery poszliśmy ślicznie ubrani (mąż w ciemnym, pięknym gajerku), a spektakl się bardzo podobał.
      Swoją drogą czas poświęcony na zakup garnituru, to czas zabrany rodzinie, nieodwiedzenie jakichś grobów.... - cokolwiek nie zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał jakieś pretensje i uwagi. Może to taka ludzka natura?
      Pozdrawiam.
      • Gość: kulturalny Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.opera-mini.net 05.11.12, 15:45
        A po ch... ci opera? W dzisiejszych czasach wszystko jest na CHOMIKUJ.PL. I nie musisz martwić się o garnitury czy wąchać spoconych pup benka i czechofila.

        Polecam.
    • piotr19730 Re: Do opery tylko w garniturze? 05.11.12, 21:09
      Byłem wczoraj we wrocławskiej operze.
      W garniturach było około połowy panów. Reszta albo w marynarkach, a wielu w swetrach, itp. Był jeden młody pan w niebieskiej górze od dresu z 3 paskami i spodniach z opuszczonym krokiem. Ale to pewnie dizajnerskie, droższe od niejednego garnituru;)
      Panowie w swetrach siedzieli także w 1 rzędzie, a na 3 balkonie wśród około 12 panów, tylko jeden miał marynarkę. Panowie z orkiestry także tylko w koszulach, czasem z krótkimi rękawami, bez krawatów.
      Najważniejsze, że swetry były czyste, panowie umyci i pachnący, choć nie za mocno. W czasie przedstawienia nie rozmawiali, nie nucili, nie wybijali rytmu. I nikt się nie pchał z numerkiem do szatni.
      Pełna kultura także bez garniturów.
      • Gość: ciekawy Re: Do opery tylko w garniturze? IP: *.centertel.pl 05.11.12, 21:29
        gdzie parkują rowery?
        • zsun_rajtuza Re: Do opery tylko w garniturze? 06.11.12, 15:14
          Benek, jedzisz na rowerze do Opery?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka