Dodaj do ulubionych

Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe

26.04.13, 13:36
Czekam na komentarz Czechofila... ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: rowerowo Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 13:41
      "Następnymi grzechami wrocławskich cyklistów są również jazda ze słuchawkami na uszach"

      Proszę zdemontować radio w samochodzie.
      • wielki_czarownik Oj Ty głupi jak but 26.04.13, 13:48
        Radio samochodowe, w przeciwieństwie do słuchawek, nie izoluje Cię od otoczenia. To jest podstawowa różnica. Radio dodaje kolejny dźwięk, zaś słuchawki prócz tego, że grają, to jeszcze tłumią dźwięki zewnętrzne - szczególnie tzw. kołki.
        Jako kierowca (mając włączone radio) bez problemu słyszę co się dzieje wokół mnie. Jako pieszy ze słuchawkami w uszach już niekoniecznie.
        • garym Re: Oj Ty głupi jak but 26.04.13, 13:54
          wielki_czarownik napisał:

          > Radio samochodowe, w przeciwieństwie do słuchawek, nie izoluje Cię od otoczenia


          to w takim razie trzeba zdemontować kabinę samochodach bo ona tez tłumi dźwięki z zewnątrz
          • wielki_czarownik Re: Oj Ty głupi jak but 26.04.13, 13:57
            Jak się kiedyś przejedziesz samochodem, to zauważysz jaka jest różnica pomiędzy tłumieniem dźwięków przez kabinę a przez douszne słuchawki.
            • Gość: b00bz Re: Oj Ty głupi jak but IP: *.static.chello.pl 26.04.13, 16:20
              Liche te argumenty. Moja Avensis tlumi znacznie lepiej dzwieki z otoczenia niz nie za glosno nastawione sluchawki douszne, ktorych akurat rzadko uzywam na rowerze, bo po prostu nie lubie. Jedne sluchawki tlumia lepiej dzwieki, inne gorzej. Tak samo jest z autami. Do tego glosna muzyka w aucie tak samo izoluje od otoczenia jak glosna muzyka w sluchawkach.

              A propos zagrozen - dzis pan taksowkarz prawie spowodowal ze mna wypadek otwierajac drzwi od samochodu, gdy go mijalem.

              • r0b0l Re: Oj Ty głupi jak but 26.04.13, 19:38
                ..otwier
                > ajac drzwi od samochodu, gdy go mijalem...
                nieznajomość przepisów sie kłania to raz, dwa że jak byś myślał to byś pomyślał i swoją obecność w martwym polu.
                Co oczywiście nie uniewinnia taryfiarza.

                Żeby nie było że bronię kogokolwiek; przejeżdżam w sezonie 3-4 tysie, większość w mieście
                • Gość: ezomir Re: Oj Ty głupi jak but IP: *.dynamic.lte.plus.pl 26.04.13, 22:08
                  Mam taki ogolny komentarz do problemow rowerzystow i kierowcow w miastach. Ogolny, bo nie jestem z Wroclawia, wiec nie wiem jak to u Was wyglada.

                  Jesli chodzi o infrastrukture, to najlepszym rozwiazaniem jest prowadzenie sciezek rowerowych PO ULICY. Tworzenie osobnych waskich pasow dla rowerzystow.
                  Sciezki rowerowe przy chodnikach maja wady: najlepiej jedzie sie po asfalcie a nie plytach chodnikowych czy pozbruku, na sciezki przy chodnikach czesto chcac nie chcac wchodza piesi. Poza tym tworza sie dodatkowe przejscia dla rowerzystow, ktore zwiekszaja ryzykow wypadkow.
                  Gdy sciezka rowerowa to dodatkowe poltora metra wytyczone na brzegu ulicy. Przez to latwiej kierowcom zachowac odpowiedni dystans od wymijanego rowerzysty, a same rowery sa lepiej widoczne i traktowane jak pelnoprawni uzytkownicy drogi.
                  Oczywiscie nie zawsze jest latwo wygospodarowac miejsce na takie dodatkowe pasy...

                  Winy kierowcow to nie zostawianie odpowiedniej ilosci miejsca wymijanym rowerzystom, nie patrzenie w lusterka i zajezdzanie drogi.

                  Rowerzysci rzeczywiscie czesto wlaczaja sie do ruchu wykorzystujac swoja zwrotnosc i zwinnosc, mozliwe ze jacys samobojcy jezdza noca bez swiatel. Sam czesto dosc odwaznie wjezdzalem na ronda czy skrzyzowania (te bez sygnalizacji).

                  Badzmy jednak racjonalni i nie nakazujmy rowerzysta jezdzic 5-10km/h na sciezce przy chodniku i nie zmuszajmy ich by co skrzyzowanie przepychali rower.
                  • indywidualismus Re: Oj Ty głupi jak but 28.04.13, 20:09
                    Gość portalu: ezomir napisał(a):

                    > Mam taki ogolny komentarz do problemow rowerzystow i kierowcow w miastach. Ogol
                    > ny, bo nie jestem z Wroclawia, wiec nie wiem jak to u Was wyglada.

                    Nienajgorzej, tzn. infrastruktura rowerowa jest, co prawda marna, ale ulice są z reguły szerokie, zbyt szerokie. Z tego względu pozastawiane autami, ale spokojnie można na niemal każdej wytyczyć pas rowerowy.
                    > Jesli chodzi o infrastrukture, to najlepszym rozwiazaniem jest prowadzenie scie
                    > zek rowerowych PO ULICY.

                    Całkowicie, zupełnie się zgadzam !!
                    Niedaleko ode mnie na skrzyżowaniu Hallera i Powstańców wytyczono przejazd rowerowy przez środek skrzyżowania wzdłuż torów tramwajowych. I to działa!! Nie widziałem, nie słyszałem o wypadku w tym miejscu. A wcześniej policja twierdziła, że to niebezpieczne.
                    Rowery na ulice - jazda wąskimi, znikającymi, skręcającymi pod zabójczym kątem "ścieżkami" jest do dupy !
                    • Gość: zdzwiko Re: Oj Ty głupi jak but IP: *.centertel.pl 28.04.13, 21:29
                      tak..ulice we Wroclawiu są szerokie.....:) Ty durniu:))
                      szerokich ulic nie widzialeś.
                      Dyskusja nie ma sensu.
              • urko70 Re: Oj Ty głupi jak but 29.04.13, 09:38
                Gość portalu: b00bz napisał(a):

                > Liche te argumenty. Moja Avensis tlumi znacznie lepiej dzwieki z otoczenia niz
                > nie za glosno nastawione sluchawki douszne, ktorych akurat rzadko uzywam na ro
                > werze, bo po prostu nie lubie. Jedne sluchawki tlumia lepiej dzwieki, inne gorz
                > ej. Tak samo jest z autami. Do tego glosna muzyka w aucie tak samo izoluje od o
                > toczenia jak glosna muzyka w sluchawkach.

                Wszystko zależy od wytłumienia TEJ Avensis oraz znaczenia "nie za głośno".

                Ja mam inne odczucia od Twoich przy głośności słuchawek poniżej średniej
                ale napewno nie cicho.
        • Gość: rowerowo Re: Oj Ty głupi jak but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 13:57
          Oczywiście wiesz jakiego typu słuchawek używam i z jakim poziomem głośności i czego słucham?
          Bez problemu słyszę szum opon na asfalcie.
          Swoją drogą moje auto lepiej izoluje dźwięki z zewnątrz niż słuchawki których używam.
          Aha, i proszę swoje zwyczaje domowej konwersacji pozostawiać rodzinie, nie przynosić patologii na publiczne forum.
          • wwojtek9 Re: Oj Ty głupi jak but 26.04.13, 22:08
            Gość portalu: rowerowo napisał(a):

            > Oczywiście wiesz jakiego typu słuchawek używam i z jakim poziomem głośności i c
            > zego słucham?
            Nie chodzi wyłącznie o Ciebie egocentryku
            > Swoją drogą moje auto lepiej izoluje dźwięki z zewnątrz niż słuchawki których u
            > żywam.
            JW

            • Gość: rowerowo Re: Oj Ty głupi jak but IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 08:09
              Bulgot był skierowany odnośnie mojej wypowiedzi więc coś ci się przestawiło.
        • logan_85 Re: Oj Ty głupi jak but 28.04.13, 09:48
          Jest udowodnione, że rowerzysta w słuchawkach słyszy lepiej, niż kierowca w aucie.
          ibikekrakow.com/2012/08/05/marek-dworak-a-kwestia-jazdy-w-sluchawkach/
        • logan_85 Re: Oj Ty głupi jak but 28.04.13, 09:50
          ibikekrakow.com/2012/08/10/czy-kierowca-nie-musi-slyszec-czyli-o-rowerzystach-w-sluchawkach-raz-jeszcze/
        • indywidualismus Re: Oj Ty głupi jak but 28.04.13, 19:49
          wielki_czarownik napisał:

          > Radio samochodowe, w przeciwieństwie do słuchawek, nie izoluje Cię od otoczenia

          To zależy, kolego od tego, jak głośno je puścisz i jak szczelnie (klimatyzacja!) masz zamknięte okna !
      • Gość: kierowca Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.04.13, 08:01
        Człowieku to nie samo !!! Jak słuchasz radia przez głośniki to docierają do Ciebie też inne dźwięki ...
        • Gość: rowerowo Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 08:11
          > Człowieku to nie samo !!! Jak słuchasz radia przez głośniki to docierają do Cie
          > bie też inne dźwięki ...

          Błędne uproszczenie. Na jednej szali połóż wielokanałowy system audio z subem i miłośnika techno, na drugiej właściciela otwartych słuchawek, słuchającego audiobooków.
          Zwyczajnie nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i stosować takich uogólnień.
      • Gość: M. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetunion.pl 02.05.13, 12:41
        Mimo, że sama kilka dni temu prawie stałam się ofiarą kretyna - rowerzysty, który wjechał rozpędzony na swoim czerwonym świetle w zatłoczone przejście dla pieszych, uważam że pomysł jest głupi. Park jest o wiele odpowiedniejszym miejscem, niż wąskie chodniki poza parkiem. Problemem jest sposób jazdy, a nie sama jazda. Jak dla mnie brakuje w takich miejscach SM, która niestety bardziej zaangażowana jest w zakładanie blokad, zamiast pilnowania bezpieczeństwa.
    • Gość: wr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 217.237.185.* 26.04.13, 14:02
      pan kierowca wielce zdziwiony ze nigdy nie potracil rowerzyste ktory nie mial oswietlenia. bo oswietlenie i jego brak to nie jest zaden problem, wiekszosc wypadkow z udzialem rowerzystow ma miejsce przy pieknej pogodzie w srodku dnia. okolo polowa wypadkow z poszkodowanym rowerzysta jest spowodowana przez samego rowerzyste, polowa przez kierowcow. natomiast 80% obrazen by bylo znacznie mniejszych wsrod rowerzystow gdyby kierowcy przestrzegali ograniczen predkosci.

      rowerzysci na chodnikach i przejezdzajacy przez przejscia dla pieszych nie znalezli sie tam przypadkowo. sciezki rowerowe we wroclawiu to jest smiech na sali.

      czy pan kierowca chcialby przed kazdym skrzyzowaniem wysiadac z samochodu, pchac go 20 metrow, wsiadac i jechac dalej?
      • Gość: qr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.pios.gov.pl 26.04.13, 14:09
        > czy pan kierowca chcialby przed kazdym skrzyzowaniem wysiadac z samochodu,
        > pchac go 20 metrow, wsiadac i jechac dalej?

        Nawet bez wysiadania i pchania - gdyby przed każdym skrzyżowaniem w mieście stały znak stop, to kierowcy respektowaliby je w w podobnym stopniu, jak teraz obowiązek zatrzymania się na zielonej strzałce. Poza L-kami, olewają to wszyscy, z policją włącznie.
        • jakas-nazwa Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 20:31
          Ej, ja zazwyczaj się zatrzymuję (jeśli nie ryzykuję, że kierowca jadący za mną we mnie wjedzie). ;-)
      • svarte_sjel Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 15:37
        Gość portalu: wr napisał(a):
        > rowerzysci na chodnikach i przejezdzajacy przez przejscia dla pieszych nie znal
        > ezli sie tam przypadkowo. sciezki rowerowe we wroclawiu to jest smiech na sali.

        Ciekawe jak wytłumaczysz rowerzystów omijających przejazdy rowerowe. Po zebrze.

        I to nie jest marginalne zjawisko.
        • Gość: Qr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 19:02
          Często nie idzie się tam przepchnąć przez pieszych.
          • svarte_sjel Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 21:59
            Gość portalu: Qr napisał(a):
            > Często nie idzie się tam przepchnąć przez pieszych.

            Słabe tłumaczenie, pieszych tam na ogół nie uświadczysz. Rowerzystów też.
            Specjalnie jadą zygzakiem, żeby tylko nie przejechać poprawnie.
            • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.04.13, 22:41
              Chciałabym spokojnie jeździć rowerem po ścieżkach rowerowych i przejazdach. Tylko czasem zwyczajnie się nie da. Przykład pewnego przejazdu rowerowego (ok 0.5 - 1 m) i przejścia (jakieś 5m). Większość pieszych tłoczy się na czerwonym świetle na ścieżce rowerowej i potem przechodzi po przejeździe. Wiesz dlaczego? Bo jest o krok (dosłownie) bliżej (przejazd przebiega bliżej środka skrzyżowania).
      • Gość: b00bz Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.static.chello.pl 26.04.13, 16:29
        Brak oswietlenia u rowerzystow to jest problem i trzeba byc durniem, zeby jezdzic rowerem w nocy bez oswietlenia. Osobiscie, mialem kilkukrotnie nieprzyjemnosc jadac na rowerze noca, prawie zderzyc sie z takimi cudakami, co to oszczedzaja na lampkach. Rok temu malo nie rozjechalem autem, imbecyla jadacego poboczem po nieoswietlonej drodze. Malo brakowalo, a jechalem nie wiecej niz 60kmh.
        • Gość: artek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 18:29
          Gość portalu: b00bz napisał(a):
          > Brak oswietlenia u rowerzystow to jest problem i trzeba byc durniem, zeby jezdz
          > ic rowerem w nocy bez oswietlenia.

          to nie jest problem, bo policyjne statystyki mówią inaczej - ilość kolizji z nieoświetlonymi rowerami w warunkach nocnych to margines.
          • jakas-nazwa Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 20:33
            Nie jest problem, bo pewnie większość rowerzystów jadących bez świateł uważa szczególniej. Gorzej, jeśli jakiś odsetek ma to głęboko i jeździ jak w dzień. Nawet jeśli statystyki są niskie, to takie sytuacje odciskają się na psychice niewinnego kierowcy.
            • Gość: artek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 20:54
              akurat więcej takich spotkań jest z niewidocznymi pieszymi. co niejednokrotnie sam uświadczyłem - na szczęście bezkolizyjnie.

              > Nawet jeśli statystyki są niskie, to takie sytuacje odciskają się na psychice
              > niewinnego kierowcy.

              niewinnego? naprawdę niewinnego? na przykład takiego zapieprzającego w nocy na światłach mijania 100 km/h, z widocznością 50 m i drogą hamowania 150 m? cóż, akurat na takie coś jest paragraf - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu ;P
              • jakas-nazwa Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 21:05
                Napisałam o przypadku, gdy kierowca jest niewinny. Jeśli przekroczył prędkość, to chyba oczywistym jest, że go nie żałuję. Są jednak kierowcy jeżdżący przepisowo i oni również mogą nie zauważyć rowerzysty bez świateł.
                • Gość: artek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 22:02
                  > i oni również mogą nie zauważyć rowerzysty bez świateł.

                  mogą, mogą, oczywiście że mogą. podobnie jak nieoświetlonego pieszego, któremu jednak prawo nie nakazuje posiadania oświetlenia. co naturalnie przy identycznych skutkach, odrobinę wpływa na ustalanie winnego. bo w trudnych warunkach (noc, brak widoczności) prawo swoją drogą, ale roztropność - z obu stron - jest znacznie bardziej istotna. nawet jeśli kierowca jedzie z odpowiednią prędkością do warunków ...
              • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 22:18
                Gość portalu: artek napisał(a):

                >
                > niewinnego? naprawdę niewinnego? na przykład takiego zapieprzającego w nocy na
                > światłach mijania 100 km/h, z widocznością 50 m i drogą hamowania 150 m? cóż, a
                > kurat na takie coś jest paragraf - niedostosowanie prędkości do warunków ruchu
                > ;P
                Cóż Sąd Najwyższy jest zdania, iż kierowca poruszajac się drogą w nocy nie ma obowiazku zakładać iż na drodze mogą się znajdować nieoświetlone przeszkody gdyż "zmieniło by to zasadę ograniczonego zaufania w zasadę braku zaufania". Zanim zacznie się wymądrzać warto poczytać orzecznictwo sądowe.
      • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 22:11
        Gość portalu: wr napisał(a):

        > pan kierowca wielce zdziwiony ze nigdy nie potracil rowerzyste ktory nie mial o
        > swietlenia. bo oswietlenie i jego brak to nie jest zaden problem, wiekszosc wyp
        > adkow z udzialem rowerzystow ma miejsce przy pieknej pogodzie w srodku dnia. ok
        > olo polowa wypadkow z poszkodowanym rowerzysta jest spowodowana przez samego ro
        > werzyste, polowa przez kierowcow. natomiast 80% obrazen by bylo znacznie mniejs
        > zych wsrod rowerzystow gdyby kierowcy przestrzegali ograniczen predkosci.
        >
        > rowerzysci na chodnikach i przejezdzajacy przez przejscia dla pieszych nie znal
        > ezli sie tam przypadkowo. sciezki rowerowe we wroclawiu to jest smiech na sali.
        Typowa filozofia kalego - jak brakuje DDR-u to rowerzysta może łamać przepisy, ale kierowcy przekroczyć debilne ograniczenia prędkości WARA!
        > czy pan kierowca chcialby przed kazdym skrzyzowaniem wysiadac z samochodu, pcha
        > c go 20 metrow, wsiadac i jechac dalej?
        Rower ma masę 10-20kg mój samochód 1500kg czy naprawdę z siodełka tego nie widać?
    • Gość: a Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 78.10.94.* 26.04.13, 14:03
      Tak po Wrocławiu jeżdżą rowerzyści:
      po ciemku,
      pod prąd,
      bez sygnalizowania manewrów,
      na przełaj.
      • garym Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 14:11
        Gość portalu: a napisał(a):

        > Tak po Wrocławiu jeżdżą rowerzyści:
        > po ciemku,
        > pod prąd,
        > [url=https://www.youtube.com/watch?v=tTpYqZOmoiE]bez sygnalizowania manewrów[/ur
        > l],
        > na przełaj.

        takie filmiki można nagrać o każdym rodzaju uczestników ruchu. są tacy co przestrzegają przepisów i tacy co tego nie robią, niezależnie jakiego środka lokomocji używają
      • Gość: qr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.pios.gov.pl 26.04.13, 14:17
        Zaś kierowcy to same janioły są, co:
        - zatrzymują się na zielonej strzałce
        - po mieście jeżdżą 50 km/h, lub tyle ile w danym miejscu pozwalają przepisy
        - nie wjeżdżają na skrzyżowania z których nie mogą zjechać
        - w czasie jazdy nie rozmawiają przez telefon trzymając go w ręku
        - puszczają pieszych na przejściach
        - Nie przejeżdżają na "późnym żółtym"

        i tak dalej i tak dalej.
        Nikt nie jest święty. Ani kierowcy, ani rowerzyści, ani motocykliści ani piesi.
        • Gość: a Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 78.10.94.* 26.04.13, 15:36
          A urzędnicy PIOS to same pracusie, co to w godzinach pracy nie siedzą na forach internetowych.
          • Gość: b Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 212.160.172.* 26.04.13, 15:51
            Bingo :)
          • Gość: Qr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 19:03
            Są pewne stanowiska, przy których brak pilnych zajęć to raczej zaleta ;)
        • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 22:24
          Gość portalu: qr napisał(a):

          > Zaś kierowcy to same janioły są, co:
          Odróżnij (Kodeks Wykroczeń tego wymaga) naruszenie prawa które nie wywołało bezpośredniego zagrożenia, czy utrudnienia ruchu (np przejście na czerwonym gdy w promieniu 100m brak jakiegokolwiek samochodu, przekroczenie dopuszczalnej prędkości) od naruszenia prawa które sprowadza bezpośrednie zagrozenie lub utrudnia jazdę innym ( jazda środkiem pasa, brak oświetlenia wymuszanie pierwwszeństwa)
    • wysokiej-klasy-specjalista Rowerzyści ... 26.04.13, 14:07
      Niestety znaczna część rowerzystów zachowuje się tak jakby mieli kilka żyć. Statystycznie rzecz ujmując część z nich to frustraci, kibole i inni popaprańcy uważający się za święte krowy, uznając, że samo poruszanie się ekologicznym pojazdem nadaje im wyjątkowe prawa i zwalnia od myślenia.
      • Gość: rowerowo Re: Rowerzyści ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 14:10
        Niestety Wrocławianie woleli stadion niż zwiększenie budżetu na SM czy pomoc policji która ukróciłaby drogowy bandytyzm.
      • Gość: qr Re: Rowerzyści ... IP: *.wroclaw.pios.gov.pl 26.04.13, 14:11
        wysokiej-klasy-specjalista napisał:

        > Statystycznie rzecz ujmując część z nich to frustraci, kibole i inni popaprańcy
        > uważający się za święte krowy, uznając, że samo poruszanie się ekologicznym
        > pojazdem nadaje im wyjątkowe prawa i zwalnia od myślenia.

        Dokładnie to samo można powiedzieć o kierowcach. W każdej większej grupie ludzi część to idioci.
        • wwojtek9 Re: Rowerzyści ... 26.04.13, 22:32
          Gość portalu: qr napisał(a):

          > wysokiej-klasy-specjalista napisał:
          >
          > > Statystycznie rzecz ujmując część z nich to frustraci, kibole i inni popa
          > prańcy
          > > uważający się za święte krowy, uznając, że samo poruszanie się ekologiczn
          > ym
          > > pojazdem nadaje im wyjątkowe prawa i zwalnia od myślenia.
          >
          > Dokładnie to samo można powiedzieć o kierowcach. W każdej większej grupie ludzi
          > część to idioci.
          Obserwuję codziennie jednych i drugich procent jeżdżcych po wariacku rowerzystów to 70%-80%, a kierowców 10%-20% i nie może być inaczej bo kierowcy MUSIELI ZDAĆ EGZAMIN I PRZEJŚĆ BADANIA LEKARSKIE, a na rower może wsiąć osobnik który przepisów na oczy nie widział, jest ślepy, głuchy i kulawy...
          • Gość: artek Re: Rowerzyści ... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 11:17
            > Obserwuję codziennie jednych i drugich procent jeżdżcych po wariacku rowerzystó
            > w to 70%-80%, a kierowców 10%-20% i nie może być inaczej bo kierowcy MUSIELI ZD
            > AĆ EGZAMIN I PRZEJŚĆ BADANIA LEKARSKIE, a na rower może wsiąć osobnik który prz
            > episów na oczy nie widział, jest ślepy, głuchy i kulawy...

            bredzisz. i z tymi procentami, i z tymi ślepokulawymi.
            • wwojtek9 Re: Rowerzyści ... 28.04.13, 02:44
              Gość portalu: artek napisał(a):



              >
              > bredzisz. i z tymi procentami, i z tymi ślepokulawymi.
              Typowa wypowiedź roweroekooszołoma - same epitety merytorycznych argumentów zero
      • urko70 Re: Rowerzyści ... 26.04.13, 15:52
        wysokiej-klasy-specjalista napisał:

        > Niestety znaczna część rowerzystów zachowuje się tak jakby mieli kilka żyć.

        Przyzwyczajenie z gier komputerowych? :)
      • ubrana_prawda Re: Rowerzyści ... 26.04.13, 16:08
        Kibole raczej rowerami nie jeżdżą, bo ostentacyjnie nienawidzą "pedałowania". A tak na poważnie, to zdarzają się wyjątki, czyli rowerzyści przestrzegający przepisów, do których - chcąc nie chcąc muszę się pochwalić - należę i ja.
        • Gość: klex Re: Rowerzyści ... IP: *.static.korbank.pl 26.04.13, 18:45
          Bravo :-)
      • Gość: b00bz Re: Rowerzyści ... IP: *.static.chello.pl 26.04.13, 16:30
        Faktycznie jestes wysokiej klasy specjalista...
    • krzysztofczyz Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe 26.04.13, 14:11
      Jest grupa rowerzystów używających sprawnych pojazdów i wiedzących co ich czeka, jest niestety grupa zwłaszcza starszych ludzi którzy nawyki przenieśli z komuny i światła czy odblaski na kołach to dla nich wymysły czepialskich. Dziwi mnie jednak spora grupa rowerzystów majacych lampki na głowie. Przepis wyraźnie opisuje, że ma być na pojeździe a nie na kierującym pojazdem. Dla nich chyba jest to jednoznaczne do czasu kiedy nie odwróci głowy w bok.
      • svarte_sjel Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 15:45
        krzysztofczyz napisał:
        > e jednak spora grupa rowerzystów majacych lampki na głowie. Przepis wyraźnie op

        Podobnie duża jest grupa montująca lampki z boku kierownicy
      • Gość: wr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 217.237.185.* 26.04.13, 15:58
        ale wymyslasz.. i co rowerzysta jedzie z odwrocona glowa non stop?
      • druit Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 19:22
        to jeszcze moge zrozumiec, bo zalezy im na dowietleniu drogi. ale to bym raczej traktowal jako swiatlo dodatkowe a nie celowe. fakt ze czolowki maja czasem swiatlo czerwone z tylu nie oznacza ze ktos taki bedzie widoczny z tylu i z przodu. tu masz racje, zly nawyk :)
    • Gość: Wrocek Droga redakcjo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 14:19
      Kolejny artykuł-list na temat rowerzystów. Czy naprawdę nie ma innych problemów w tym mieście? Od wielu lat jeżdżę zarówno samochodem jak i rowerem i nic w tym temacie kolejne artykuły i listy nie zmienią. Ilość idiotów za kierownicą samochodów, jak i pedałujących nie zmniejszy się. Proponuję założyć rubrykę "wypłakiwalnia" i tam zamieszczać takie żale.
    • Gość: artek zawodowy kierowca, tak? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 14:20
      kilkanaście minut temu na skręcie z klecińskiej w muchooborską, pewien zawodowy kierowca, taksówkarz z beżowego mercedesa (numeru z litości nie wymienię) raczył wymusić na mnie pierwszeństwo przejazdu z art. 27.1a prawa o ruchu drogowym.
      nie mam pojęcia, z niewiedzy czy niechęci - gó... mnie to obchodzi - tak czy owak, pan zawodowy kierowca naraził moje życie łamiąc przepisy drogowe. nota bene zarobił w ten sposób mandat 300 zł i 8 pkt karnych.

      zatem bardzo proszę, niech te zawodowe przydupasy siedzą cicho i sami się w pierwszej kolejności sobą zajmą. jak oni zaczną przestrzegać przepisów, to i inni przepisów przestrzegać zaczną. tak, na przykład tego przejeżdżania na czerwonym świetle, faktycznie tego nie ma nawet co komentować ...

      a jazda ze słuchawkami na uszach nigdzie i w żaden sposób zakazana nie jest. co więcej, nawet osoba niesłysząca ma prawo i możliwość posiadania prawa jazdy - czyli kierowania samochodem. a jak ci buraku słuchawka na uszach u kogoś przeszkadza, to kołek w zęby i milcz. i sam zacznij słuchawki używać, zamiast przy rozmowie telefonicznej trzymać telefon w łapie!
      • dziubek Re: zawodowy kierowca, tak? 26.04.13, 14:52
        Rowerzyści to jednak banda idiotów, na każdy argument odpowiadają jak jeden mąż "a kierowcy to nie są święci". Nie, nie są. I co z tego? Bo Jaś wczoraj zjadł kawałek kredy to Józio dzisiaj musi wypić atrament? I jacy uprzejmi, zwyzywają a jak by mogli to pewnie i pobiją.
        Głupie to jak kilo gwoździ, tylko pyskowania nauczone.

        Dziecko wozi bez żadnej ochrony i lawiruje między wolno jadącymi samochodami, łamiąc kilka przepisów na raz. A potem winni będą wszyscy tylko nie taki pojeb....
        • Gość: artek Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.13, 15:01
          dziubek napisał:
          > Rowerzyści to jednak banda idiotów, na każdy argument odpowiadają jak
          > jeden mąż "a kierowcy to nie są święci".

          ktoś kto nagminnie i do tego w pełni świadomie łamie przepisy, jest ostatnia osobą która ma prawo kogokolwiek pouczać!
          owszem, nikt nie jest święty, sezonowe bydło na rowerach ma dużo za uszami, ale wyjątkowo żenujące jest przypieprzanie się tego niby zawodowca do wykroczeń wyimaginowanych (vide słuchawki na uszach) czy wykroczeń równie nagminnych wśród kierowców a wielekroć bardziej szkodliwych w skutkach (jazda na czerwonym świetle).

          jak mu tak na bezpieczeństwie ruchu drogowego zależy, to niech się zajmie własną kastą, i wśród niej niech propaguje swe szczytne idee.
          • Gość: odp. Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.13, 15:09
            „- Problem tylko w tym, że kierowca jest w samochodzie bardziej bezpieczny niż rowerzysta, którego nie chroni karoseria. Nawet jeżeli przez głośną muzykę nie usłyszy ostrzeżeń (chociażby klaksonów) i spowoduje wypadek lub będzie jego ofiarą, ma nieporównywalnie większe szanse na przeżycie niż rowerzysta – uważa Joanna Biel-Radwańska z małopolskiej drogówki.” Nie chodzi tu nawet o łamanie przepisów, ale o SZACUNEK DO WŁASNEGO ŻYCIA.
            • Gość: artek Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.13, 15:21
              Gość portalu: odp. napisał(a):
              > „- Problem tylko w tym, że kierowca jest w samochodzie bardziej bezpieczn
              > y niż rowerzysta, którego nie chroni karoseria. Nawet jeżeli przez głośną muzyk
              > ę nie usłyszy ostrzeżeń (chociażby klaksonów) i spowoduje wypadek lub będzie je
              > go ofiarą, ma nieporównywalnie większe szanse na przeżycie niż rowerzysta ̵

              to tym bardziej winien się zastanowić nad sobą i swoim własnym postrzeganiem drogi oraz niechronionych uczestników ruchu. i nie rozmawiać przez telefon ze słuchawą w łapie, jednocześnie skręcając kierownicą i zmieniając bieg.

              > Nie chodzi tu nawet o łamanie przepisów, ale o SZACUNEK DO WŁASNEGO ŻYCIA.

              a o szacunku do CUDZEGO życie mowy nie ma?
              skoro łaskawy pan kierowca w zderzeniu z rowerzystą przeżyje, a rowerzysta niekoniecznie, to chyba ten pan kierowca winien się w dwójnasób zastanowić, czy aby na pewno musi wymusić pierwszeństwa na rowerzyście przy skręcie w drogę poprzeczną

              to jest właśnie ten najbardziej wqu...ający element - wymuszanie na rowerzystach aby sami zadbali o swoje bezpieczeństwo. bo kierowcy mają CUDZE ŻYCIE w głębokim poważaniu. bo jest cudze ...
              • Gość: odp. Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.13, 15:28
                Jeśli kierowca zjeżdża w drogę poprzeczną, a rowerzysta przecina ją przez przejście dla pieszych albo z chodnika, albo wyprzedza samochód prawą stroną przed skrzyżowaniem, to jest to wina rowerzysty. Jeśli jedzie przejazdem dla rowerów - wina kierowcy. Ale nawet przejeżdżając przejazdem wielu rowerzystów nawet nie zwolni, tylko wjeżdżają z dużymi prędkościami. Zresztą po zmroku też jeżdżą bez świateł po ścieżkach i są niewidoczni.
                • Gość: artek Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 17:27
                  Gość portalu: odp. napisał(a):

                  > Jeśli kierowca zjeżdża w drogę poprzeczną, a rowerzysta przecina ją przez przej
                  > ście dla pieszych albo z chodnika, albo wyprzedza samochód prawą stroną przed s
                  > krzyżowaniem, to jest to wina rowerzysty.

                  przeczytaj uważnie i _ze_zrozumieniem_!!!

                  art.27 ust.1a
                  "Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić. "

                  co zatem w tym nieprzepisowego? ano, wyłącznie zachowanie kierowcy!

                  > Ale nawet przejeżdżając przejazdem wielu rowerzystów nawet nie
                  > zwolni,

                  jeśli ma pierwszeństwo, to nie ma obowiązku zwalniania. ba, wręcz przeciwnie, zmuszanie do zwalniania czyli istotnej zmiany prędkości jest niczym innym jak wymuszeniem pierwszeństwa przejazdu

                  > tylko wjeżdżają z dużymi prędkościami.

                  to znaczy jak dużymi? 15 km/h? 20 km/h? doprawdy szaleńczo duża prędkość! zwłaszcza w porównaniu z prędkością samochodu...
                  • Gość: odp. Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.13, 17:42
                    > Gość portalu: artek napisał(a):
                    > co zatem w tym nieprzepisowego? ano, wyłącznie zachowanie kierowcy!

                    Nieprzepisowe jest przejeżdżanie rowerzystów po przejściu dla pieszych - nie mają do tego żadnego prawa. Nieprzepisowa jest również jazda chodnikiem - z pewnymi wyjątkami (z małym dzieckiem, bądź przy większym ograniczeniu prędkości lub złych warunkach), ale nawet wtedy rowerzysta musi zachować szczególną ostrożność.

                    > Gość portalu: artek napisał(a):
                    > jeśli ma pierwszeństwo, to nie ma obowiązku zwalniania.

                    Pewnie, że nie ma obowiązku. Ale zwolnienie ułatwia dostrzeżenie go. Gdy ja prowadzę samochód i widzę ciężarówkę, która ewidentnie wymusza mi pierwszeństwo, to nie walę w nią "bo to ja mam pierwszeństwo". To jest najbardziej idiotyczne myślenie, charakteryzujące ludzi nieobdarzonych wyobraźnią i inteligencją. Gratulacje.
                    • Gość: artek Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 18:28
                      Gość portalu: odp. napisał(a):
                      > > co zatem w tym nieprzepisowego? ano, wyłącznie zachowanie kierowcy!
                      >
                      > Nieprzepisowe jest przejeżdżanie rowerzystów po przejściu dla pieszych - nie ma
                      > ją do tego żadnego prawa. Nieprzepisowa jest również jazda chodnikiem -

                      więc rowerzysta biorący udział w kolizji dostanie mandat za przejeżdżanie przez przejście dla pieszych albo za jazdę po chodniku.
                      ale to kierowca zostanie ukarany za spowodowanie kolizji. proste ...

                      btw parę tygodni temu była podobna kolizja na hallera. i właśnie tak to się skończyło. więc odpuść sobie dalsze polemiki, bo i tak nie będziesz miał racji.
                      • wwojtek9 Re: zawodowy kierowca, tak? 26.04.13, 22:48
                        Gość portalu: artek napisał(a):

                        > Gość portalu: odp. napisał(a):
                        > > > co zatem w tym nieprzepisowego? ano, wyłącznie zachowanie kierowcy!
                        > >
                        > > Nieprzepisowe jest przejeżdżanie rowerzystów po przejściu dla pieszych -
                        > nie ma
                        > > ją do tego żadnego prawa. Nieprzepisowa jest również jazda chodnikiem -
                        >
                        > więc rowerzysta biorący udział w kolizji dostanie mandat za przejeżdżanie przez
                        > przejście dla pieszych albo za jazdę po chodniku.
                        > ale to kierowca zostanie ukarany za spowodowanie kolizji. proste ...
                        >
                        > btw parę tygodni temu była podobna kolizja na hallera. i właśnie tak to się sko
                        > ńczyło. więc odpuść sobie dalsze polemiki, bo i tak nie będziesz miał racji.
                        Niekoniecznie nie będzie miał racji, ocena konkretnego przypadku zależy od wielu okoliczności, bo w PRD istnieje nie tylko ten jeden (cytowany przez Ciebie) przepis, poza tym ocena Policjanta, nie zawsze utrzymuje się w sądzie. A co do konkretnej sytuacji, to fakt, iż rowerzysta łamiąc przepisy przejeżdża po zebrze nie upoważnia kierowcy do rozjechania takowego debila, zatem należy ocenić czy kierowca miał możliwość zauważenia debila i właściwej reakcji stdąd kierowca w ww. stuacji może ale nie musi być winny kolizji, bebil przejeżdzajacy przez zebrę JEST WINNY ZAWSZE
                        • Gość: artek Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 06:48
                          > Niekoniecznie nie będzie miał racji, ocena konkretnego przypadku zależy od wiel
                          > u okoliczności, bo w PRD istnieje nie tylko ten jeden (cytowany przez Ciebie) p
                          > rzepis, poza tym ocena Policjanta, nie zawsze utrzymuje się w sądzie. A co do k
                          > onkretnej sytuacji, to fakt, iż rowerzysta łamiąc przepisy przejeżdża po zebrze
                          > nie upoważnia kierowcy do rozjechania takowego debila,

                          o, według ciebie kierowca to kierowca, a rowerzysta to debil? a czemu nie na odwrót?

                          > zatem należy ocenić czy
                          > kierowca miał możliwość zauważenia debila i właściwej reakcji stdąd kierowca w
                          > ww. stuacji może ale nie musi być winny kolizji, bebil przejeżdzajacy przez ze
                          > brę JEST WINNY ZAWSZE

                          nie bebil a rowerzysta i nie winny ZAWSZE, a winny tego wykroczenia, którego się dopuścił. czyli przejeżdżania w miejscu niedozwolonym. a czy winny kolizji, cóż, to już faktycznie zależy od okoliczności. pamiętaj, że kierowcę obowiązuje nie tylko art. 27.1a, ale i znak d-6, oraz art. 3.
                          • wwojtek9 Re: zawodowy kierowca, tak? 28.04.13, 03:03
                            Gość portalu: artek napisał(a):

                            > o, według ciebie kierowca to kierowca, a rowerzysta to debil? a czemu nie na od
                            > wrót?
                            Bo kierowca jechał prawidłowo a rowerzysta naruszył przepisy, spowodował kolizję narażając swoje i innych zdorowie życie i majątek


                            >
                            > nie bebil a rowerzysta
                            DEBIL!
                            i nie winny ZAWSZE, a winny tego wykroczenia, którego si
                            > ę dopuścił. czyli przejeżdżania w miejscu niedozwolonym. a czy winny kolizji, c
                            > óż, to już faktycznie zależy od okoliczności. pamiętaj, że kierowcę obowiązuje
                            > nie tylko art. 27.1a, ale i znak d-6, oraz art. 3.
                            Zachodzi ewidentny zwiazek przyczynowo skutkowy pomiedzy złamaniem prawa przez rowerzystę, a zaistniałym wypadkiem stąd jego wina nie ulega wątpliwości, a kierowca może być ewętualnie uznany za współwinnego. Jedyny wyjątek to sytuacjia gdyby kierowca działał celowo
            • garym Re: zawodowy kierowca, tak? 27.04.13, 17:57
              Gość portalu: odp. napisał(a):

              > „- Problem tylko w tym, że kierowca jest w samochodzie bardziej bezpieczn
              > y niż rowerzysta, którego nie chroni karoseria. Nawet jeżeli przez głośną muzyk
              > ę nie usłyszy ostrzeżeń (chociażby klaksonów) i spowoduje wypadek lub będzie je
              > go ofiarą, ma nieporównywalnie większe szanse na przeżycie niż rowerzysta ̵
              > 1; uważa Joanna Biel-Radwańska z małopolskiej drogówki.”

              jeżeli to rzeczywiście powiedział ktoś z drogówki, to powinien od razu wylecieć ze służby. Zadaniem policji jest chronienie wszystkich uczestników ruchu, a tych niechronionych, to szczególnie. Owszem, kierowca potrącając przez nieuwagę pieszego lub rowerzystę zapewne nie odniesie większych obrażeń, ale może w ten sposób kogoś zabić - np. zeszłoroczny wypadek na Legnickiej. Jeżeli policja uważa, że głośna muzyka rozprasza kierujących (zarówno rowerzystów, jak i kierowców) to powinna wnioskować o jej zakaz przy prowadzeniu pojazdów
          • Gość: pożeraczjogurtów Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.13, 17:00
            > sezonowe bydło na rowerach ma dużo za uszami

            To kurierzy rowerowi i panowie kolarze są sezonowym bydłem?
          • pawel_zet Re: zawodowy kierowca, tak? 26.04.13, 17:47
            Czyżbyś, artku, znał osobiście autora listu i mógł poświadczyć, że nie respektuje przepisów ruchu drogowego? A może jednak pieprzysz tak trzy po trzy?
        • greges58 Re: zawodowy kierowca, tak? 26.04.13, 16:06
          mnie przed godzinką jakiś przygłup-pedalarz chciał przekonać,
          że kierowca jeżdżący wygodnym samochodem - przedłuża sobie jakiś " ogon "...
          zazdroszczą wszystkim wszystkiego, nawet obiadu na Rynku ;)
          banda zakompleksionych frustratów, chyba jeszcze gorszy motłoch niż biedni Hiphopowcy z blokowiska ?
        • Gość: b00bz Re: zawodowy kierowca, tak? IP: *.static.chello.pl 26.04.13, 16:33
          > Rowerzyści to jednak banda idiotów, na każdy argument odpowiadają jak je
          > den mąż "a kierowcy to nie są święci". Nie, nie są. I co z tego? Bo Jaś wczoraj
          > zjadł kawałek kredy to Józio dzisiaj musi wypić atrament? I jacy uprzejmi, zwy
          > zywają a jak by mogli to pewnie i pobiją.
          > Głupie to jak kilo gwoździ, tylko pyskowania nauczone.

          Wlasciwie to dokladnie tak samo argumentuja rowniez kierowcy aut. Co zabawniejsze, wielu rowerzystow ma zapewne rowniez prawo jazdy. Straszne glupoty piszesz.
          • wwojtek9 Re: zawodowy kierowca, tak? 26.04.13, 22:54


            > Wlasciwie to dokladnie tak samo argumentuja rowniez kierowcy aut. Co zabawniejs
            > ze, wielu rowerzystow ma zapewne rowniez prawo jazdy. Straszne glupoty piszesz.
            >
            Kierowcy domagają się by rowerzyści przestrzegali przepisów które regulują wzajemne konflikty interesów (wymuszajacy pierwszeństwo kierowcy też są wiem, tylko nie spotkałem na tym forum kogokolwiek kto by ich usprawiedliwiał), natomiast roweroekooszołomy uważają się za w pełni usprawiedliwionych gdy łamią przepisy, łacznie z blokowaniem ruchu samochdów, wymuszaniem pierwszeństwa itp
            • jureek Re: zawodowy kierowca, tak? 27.04.13, 01:06
              wwojtek9 napisał:

              > Kierowcy domagają się by rowerzyści przestrzegali przepisów które regulują wzaj
              > emne konflikty interesów (wymuszajacy pierwszeństwo kierowcy też są wiem, tylko
              > nie spotkałem na tym forum kogokolwiek kto by ich usprawiedliwiał),

              Za to znajdziesz na forach tysiące postów usprawiedliwiających przekraczanie dozwolonych prędkości, przekraczanie linii ciągłej i innych podobnych wykroczeń. Ba, są i tacy kierowcy piszący na forach, którzy się wręcz chełpią np. tym, że specjalnie wjeżdżają w kałuże, żeby ochlapać rowerzystów.
              Jura
              • wwojtek9 Re: zawodowy kierowca, tak? 27.04.13, 01:37
                jureek napisał:

                >
                > Za to znajdziesz na forach tysiące postów usprawiedliwiających przekraczanie do
                > zwolonych prędkości, przekraczanie linii ciągłej i innych podobnych wykroczeń.
                > Ba, są i tacy kierowcy piszący na forach, którzy się wręcz chełpią np. tym, że
                > specjalnie wjeżdżają w kałuże, żeby ochlapać rowerzystów.
                > Jura
                Co do przekraczania debilnych ograniczeń prędkości to zgoda (nikt łączie z policją ich nie przestrzega) co do reszty to wyłącznie Twoje chciejstwo, no może z wyjątkiem ochlapywania rowerzystów, czego zasadniczo nie pochwalam, ale w przypadku roweroekooszołoma blokujacego ruch rozumiem.
                • jureek Re: zawodowy kierowca, tak? 27.04.13, 01:56
                  wwojtek9 napisał:

                  > Co do przekraczania debilnych ograniczeń prędkości to zgoda (nikt łączie z poli
                  > cją ich nie przestrzega)

                  No proszę, cóż ja czytam od pana praworządnego. Zamiast przestrzegać przepisów, czego wymaga od innych, określa te przepisy jako debilne i już myśli, że jest usprawiedliwiony?
                  I co to za usprawiedliwienie, że policja też nie przestrzega? Nie tak dawno miałeś pretensje do rowerzystów, że tłumaczą się tym, że inni też przepisów nie przestrzegają, a teraz sam stosujesz ten sam schemat usprawiedliwiania się?
                  Jura
                  • wwojtek9 Re: zawodowy kierowca, tak? 28.04.13, 03:07
                    jureek napisał:

                    > wwojtek9 napisał:
                    >
                    > > Co do przekraczania debilnych ograniczeń prędkości to zgoda (nikt łączie
                    > z poli
                    > > cją ich nie przestrzega)
                    >
                    > No proszę, cóż ja czytam od pana praworządnego. Zamiast przestrzegać przepisów,
                    > czego wymaga od innych, określa te przepisy jako debilne i już myśli, że jest
                    > usprawiedliwiony?
                    > I co to za usprawiedliwienie, że policja też nie przestrzega? Nie tak dawno mia
                    > łeś pretensje do rowerzystów, że tłumaczą się tym, że inni też przepisów nie pr
                    > zestrzegają, a teraz sam stosujesz ten sam schemat usprawiedliwiania się?
                    > Jura
                    Naucz się czytać ze zrozumieniem TY napisałeś iż na forach jest mnóstwo tłumaczeń z przekraczania prędkosci ja sie z Tobą zgodziłem że faktycznie jest - reszta to Twoje wymysły.
    • Gość: oiuyyutr Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.play-internet.pl 26.04.13, 14:31
      sama prawda. jestem rowerzystą (10000km rocznie po mieście) i ręce opadają. po pierwsze ścieżki rowerowe są jedno i dwu kierunkowe czego zdaje się spora część rowerzystów zdaje się nie wiedzieć lub ignorować ten fakt. jazda w słuchawkach na uszach to jakaś idiotyczna hipsterska moda i czysty kretynizm. parki na nextbikeach jeżdżace po chodnikach i dzwoniące na pieszych to codzienna norma. brak oświetlenia - norma. nie sygnalizowanie manewrów norma. i tutaj żadne mandaty nie pomogą, proszę drogich rowerzystów zwracajcie innym uwage bo tylko dzięki takiemu ostracyzmowi społecznemu dogonimy cywilizacyjnie rowerową europę. przy okazji zachęcam także do zwracania pieszym uwagi, że chodzą po ścieżkach rowerowych a pieszych zachęcam do zganiania rekreacyjnych rowerzystów na ulice - z wyłączeniem osób jadących z dzieckiem bo ci mają do tego prawo.
      • Gość: row er Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 15:33
        Sama prawda :( niestety. Sam zaliczam jakieś 7000km po mieście i też to widzę. Do tego trzeba dodać "niedzielnych" rowerzystów ubranych jak na tour the france, którzy zapierniczają nie zwracając uwagi na nikogo !!!
        Pozdrawiam resztę rowerowej Braci
      • Gość: zenek z PGRu Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.13, 20:27
        Też przejeżdżam kilkanaście tysięcy km rocznie na rowerze i też mnie wkurzają rowerowe buraczki, którzy nie zwracają uwagi na nic. Jak zwracam takiemu uwagę, to toczy pianę. Na szczęście takich jest coraz mniej, a i kierowcy blaszaków coraz bardziej się cywilizują (wielu, choćby weekendowo wsiada na dwókółkę). Będzie lepiej, bo coraz więcej ludzi zaczyna korzystać z pedałowych jednośladów. :-)
        Przy okazji pozdrawiam motocyklistów. W dłuższej trasie miałem awarię sprzętu i akurat przejeżdżało paru bikerów. Zatrzymali się i razem pokonaliśmy opór materii...
    • Gość: czytelnik Pytanie do autora listu IP: *.20-2.cable.virginmedia.com 26.04.13, 14:49
      > Następnymi grzechami wrocławskich cyklistów są również jazda ze słuchawkami na uszach
      A szanowny pan, jak mniemam, muzyki w samochodzie nie słucha?
      • tomek854 Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 15:07
        Szanowny pan ma lusterka i porusza się z predkoscią która powoduje, że większosć innych użytkowników drogi porusza się wolniej niż on.

        Rowerzysta lusterek nie ma, obracanie się do tyłu powoduje (u niektórych) zaburzenie toru jazdy, a większosć pojazdów jest od niego szybsza, czyli nadjeżdza od tyłu.

        Ja słucham muzyki w aucie (i to głośno) ale w życiu nie wsiadłbym na rower w słuchawkach bo to idiotyzm (a na rowerze jeżdżę dużo).
        • Gość: Leppiej Re: Pytanie do autora listu IP: *.stella-net.net 26.04.13, 15:10
          Akurat zalozenie lusterka to zaden problem, a wygoda okrutna. Co do reszty - zgoda.
        • Gość: rowerowo Re: Pytanie do autora listu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 15:21
          > Ja słucham muzyki w aucie (i to głośno) ale w życiu nie wsiadłbym na rower w sł
          > uchawkach

          To jest Twoja decyzja, ale nie rozumiem czemu rościsz sobie prawo do decydowania co jest dobre dla innych.
          Ponad 20 lat jeżdżę bez wypadku, bardzo często w słuchawkach.
          Podstawa to CIĄGŁA, nieprzerwana obserwacja otoczenia.
        • Gość: ja Re: Pytanie do autora listu IP: *.20-2.cable.virginmedia.com 26.04.13, 15:47
          > Szanowny pan ma lusterka i porusza się z predkoscią która powoduje, że większosć innych użytkowników drogi porusza się wolniej niż on
          A jaki to ma związek z jazdą w słuchawkach, bo nie bardzo rozumiem Twój tok rozumowania? Skoro jedzie szybciej niż inni, to tym bardziej nie powinien słuchać muzyki w aucie, skoro słuchawki u rowerzystów to takie zło (nota bene, nigdzie nie zakazane w kodeksie drogowym).
          • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 16:00
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > > Szanowny pan ma lusterka i porusza się z predkoscią która powoduje, że wi
            > ększosć innych użytkowników drogi porusza się wolniej niż on
            > A jaki to ma związek z jazdą w słuchawkach, bo nie bardzo rozumiem Twój tok roz

            A taki ma związek, że uszy są potrzebne do "obserwacji" drogi za sobą. Kierowca ma od tego lusterka, rowerzysta tylko właśnie uszy. Skoro nie słyszy że coś się zbliża od tyłu, to każde wyprzedzanie będzie go zaskakiwać. A wszak opowieści o "wystraszeniu zaskakującym klaksonem" to podstawa rantów o używaniu sygnałów dźwiękowych w stosunku do cyklistów, nieprawdaż? Może trochę konsekwencji, co?

            A propos. Przykład głuchego jest nieadekwatny. Głuchy jest przyzwyczajony do tego, że nie słyszy. "Meloman" nie.

            > umowania? Skoro jedzie szybciej niż inni, to tym bardziej nie powinien słuchać
            > muzyki w aucie, skoro słuchawki u rowerzystów to takie zło (nota bene, nigdzie
            > nie zakazane w kodeksie drogowym).

            Onanizm w czasie jazdy też nie jest zakazany, a jednak ja bym nie polecał.
            • Gość: rowerowo Re: Pytanie do autora listu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.13, 16:08
              > A taki ma związek, że uszy są potrzebne do "obserwacji" drogi za sobą.

              Wsiądź kiedyś na rower, przejedź się drogą, przestaniesz teoretyzować. Bo z praktyką to ma niewiele wspólnego.

              >Skoro nie słyszy że coś si
              > ę zbliża od tyłu, to każde wyprzedzanie będzie go zaskakiwać.

              Skąd założenie, że sam fakt posiadania słuchawek czyni człowieka głuchym na otoczenie? Kolejne teoretyzowanie.
              • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 17:19
                Gość portalu: rowerowo napisał(a):

                > Wsiądź kiedyś na rower, przejedź się drogą, przestaniesz teoretyzować. Bo z pra
                > ktyką to ma niewiele wspólnego.

                Moja praktyka to 5-6 tys. kilometrów rocznie, przeważnie jazdy miejskiej i potwierdzam opinię przedmówcy, że słuchawki przeszkadzają.

                > Skąd założenie, że sam fakt posiadania słuchawek czyni człowieka głuchym na oto
                > czenie? Kolejne teoretyzowanie.

                Dla mnie to nie jest teoretyzowanie. Może nie czyni głuchym, ale zakłóca postrzeganie tego otoczenia.
                Jura
              • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 19:18
                Gość portalu: rowerowo napisał(a):

                > > A taki ma związek, że uszy są potrzebne do "obserwacji" drogi za sobą.
                >
                > Wsiądź kiedyś na rower, przejedź się drogą, przestaniesz teoretyzować. Bo z pra
                > ktyką to ma niewiele wspólnego.

                Przejazd Brochów - Fat może być?
              • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 23:16
                Gość portalu: rowerowo napisał(a):

                > > A taki ma związek, że uszy są potrzebne do "obserwacji" drogi za sobą.
                >
                > Wsiądź kiedyś na rower, przejedź się drogą, przestaniesz teoretyzować. Bo z pra
                > ktyką to ma niewiele wspólnego.
                >
                > >Skoro nie słyszy że coś si
                > > ę zbliża od tyłu, to każde wyprzedzanie będzie go zaskakiwać.
                >
                > Skąd założenie, że sam fakt posiadania słuchawek czyni człowieka głuchym na oto
                > czenie? Kolejne teoretyzowanie.
                Jeżdziłem rowerem po Warszawie w czasach gdy była tu jedna DDR, a rower był "zwierzyna łowna" dla kierowców. W życiu bym z słuchwakami na uszach rowerem nie pojechał, ale jeśli ktoś umie jeżdzić z słuchawkami - nie ma sprawy, problem w tym że 99% jeżdżacych z słuchawkami otoczenia również nie obserwuje
            • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 17:16
              45rtg napisała:

              > A taki ma związek, że uszy są potrzebne do "obserwacji" drogi za sobą. Kierowca
              > ma od tego lusterka, rowerzysta tylko właśnie uszy. Skoro nie słyszy że coś si
              > ę zbliża od tyłu, to każde wyprzedzanie będzie go zaskakiwać.

              Słuszna uwaga, dlatego właśnie nie tylko nie słucham muzyki w czasie jazdy, ale też nie jeżdżę w kasku, bo szum wiatru w szczelinach tego kasku zagłuszał mi zbliżające się z tyłu pojazdy, a na to, że samo sygnalizowanie przeze mnie skrętu w lewo sprawi, że kierowcy zgodnie z przepisami nie będą mnie wyprzedzać, nie ma co liczyć. Mało który zwolni, żeby umożliwić mi skręt, trzeba czekać, aż wszyscy wyprzedzą i dopiero wtedy skręcać.
              Wyjątek dla słuchawek robię tylko w drodze do pracy. Część drogi jadę kolejką i wtedy słucham radia, jeśli jest akurat jakaś ciekawa audycja, a muszę już wysiadać, to słucham tej audycji dalej jadąc rowerem, tyle że jadę wtedy drogą dla rowerów między działkami, bez ruchu samochodowego i żadnych skrzyżowań po drodze.
              Jura
          • Gość: odp. Re: Pytanie do autora listu IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.13, 16:00
            Może i nie jest zakazane, ale były propozycje policji, by za to karać, bo jest to dość niebezpieczne dla nich. Np. kierowcy nie wolno mieć założonych słuchawek na oboje uszu. Należy zwrócić uwagę, że rowerzyści sami powinni myśleć o swoim bezpieczeństwie, bo są chyba najbardziej narażonymi uczestnikami ruchu drogowego.
            • Gość: rasmus Re: Pytanie do autora listu IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 17:54
              > Może i nie jest zakazane, ale były propozycje policji, by za to karać, bo jest
              > to dość niebezpieczne dla nich. Np. [u]kierowcy nie wolno mieć założonych słuch

              Jeden z kolejnych medalików mających mieć wg. autorów cudowne własności na poprawę bezpieczniactwa. Badania austriackie na ten temat pokazały, że rowerzysta ze słuchawkami (grającymi), słyszy więcej otoczenia niż kierowca z uruchomionym silnikiem. Jak kierowca włączy radyjko, to jest już przepaść.

              >Należy zwrócić uwagę, że rowerzyści sami powinni myśleć
              > o swoim bezpieczeństwie, bo są chyba najbardziej narażonymi uczestnikami ruchu
              > drogowego.

              Rowerzyści już bardziej nie mogą dbać o swoje bezpieczeństwo, gdy druga strona : myśliwy-kierowca poluje na nich.

              Przypominam, że to pojazd jadący z tyłu ma psi obowiązek zachować. Jeszcze większy obowiązek ma pojazd wyprzedzający.
              Rowerzysta jadący ponad 25km/h ma w uszach potęzny szum wiatru. Nie da się rozmawiać, trzeba wrzeszczeć. Pomimo tego, taki rowerzysta słyszy silnik, opony, a nawet wycieraczki samochodu jadącego za nim ...

              Zrób to w samochodzie - bez lusterek, na sam słuch dowiedz się że za tobą jedzie inny samochód w tempie 30km/h. Powodzenia.
              Rowerzysta zawsze może odwrócić głowę do tyłu i wtedy ma lepszą widoczność niż we wszystkich lusterkach samochodowych.
              • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 19:18
                Gość portalu: rasmus napisał(a):

                > >Należy zwrócić uwagę, że rowerzyści sami powinni myśleć
                > > o swoim bezpieczeństwie, bo są chyba najbardziej narażonymi uczestnikami
                > ruchu
                > > drogowego.
                >
                > Rowerzyści już bardziej nie mogą dbać o swoje bezpieczeństwo, gdy druga strona
                > : myśliwy-kierowca poluje na nich.

                Nie ma to jak solidna dawka paranoi, co?

                > Przypominam, że to pojazd jadący z tyłu ma psi obowiązek zachować. Jeszcze więk
                > szy obowiązek ma pojazd wyprzedzający.

                Tylko kompletny debil polega wyłącznie na czyichś psich obowiązkach, zamiast samodzielnie choćby w podstawowym zakresie zadbać o własny interes.

                > Rowerzysta jadący ponad 25km/h ma w uszach potęzny szum wiatru. Nie da się rozm
                > awiać, trzeba wrzeszczeć. Pomimo tego, taki rowerzysta słyszy silnik, opony, a
                > nawet wycieraczki samochodu jadącego za nim ...

                Taaa.... Wszystko słychać, nawet jak motylki kopulują w krzaczkach obok drogi, tylko rozmawiać się nie da :-)

                > Zrób to w samochodzie - bez lusterek, na sam słuch dowiedz się że za tobą jedzi
                > e inny samochód w tempie 30km/h. Powodzenia.

                Ale samochód MA lusterka. Dlatego może mieć zamkniętą kabinę tłumiącą dźwięki.

                > Rowerzysta zawsze może odwrócić głowę do tyłu i wtedy ma lepszą widoczność niż
                > we wszystkich lusterkach samochodowych.

                Tak, tak. Jak go anioł stróż popuka w ramię że tam jest coś do obejrzenia, nie? Pewnie jeszcze powiesz że majtasz głową na prawo i lewo, obserwując drogę z tyłu tak sprawnie i często jak ja w lusterkach, co?

                A właśnie. Ja, patrząc w lusterka, widzę również chociaż z grubsza co się dzieje z przodu. Koleś z głową koło d*py - nie.
                • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 20:09
                  45rtg napisała:

                  > > Rowerzysta zawsze może odwrócić głowę do tyłu i wtedy ma lepszą widocznoś
                  > ć niż
                  > > we wszystkich lusterkach samochodowych.
                  >
                  > Tak, tak. Jak go anioł stróż popuka w ramię że tam jest coś do obejrzenia, nie?
                  > Pewnie jeszcze powiesz że majtasz głową na prawo i lewo, obserwując drogę z ty
                  > łu tak sprawnie i często jak ja w lusterkach, co?

                  Jadąc rowerem nie oglądam się cały czas do tyłu, lecz tylko wtedy, gdy chcę zmienić kierunek ruchu. Po co mam się oglądać, gdy jadę sobie prosto przed siebie i nie zmieniam kierunku jazdy?
                  Jura
                  • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:12
                    jureek napisał:

                    > > Tak, tak. Jak go anioł stróż popuka w ramię że tam jest coś do obejrzenia
                    > , nie?
                    > > Pewnie jeszcze powiesz że majtasz głową na prawo i lewo, obserwując drog
                    > ę z ty
                    > > łu tak sprawnie i często jak ja w lusterkach, co?
                    >
                    > Jadąc rowerem nie oglądam się cały czas do tyłu, lecz tylko wtedy, gdy chcę zmi
                    > enić kierunek ruchu. Po co mam się oglądać, gdy jadę sobie prosto przed siebie
                    > i nie zmieniam kierunku jazdy?

                    ...

                    .

                    ..

                    Nie, po prostu udam że nie widziałem tego pytania, które gdyby było zadane, świadczyłoby o nieznajomości podstawowych zasad bezpiecznej jazdy.
                    • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:21
                      45rtg napisała:

                      > Nie, po prostu udam że nie widziałem tego pytania, które gdyby było zadane, świ
                      > adczyłoby o nieznajomości podstawowych zasad bezpiecznej jazdy.

                      Może jednak nie udawaj, tylko postaraj się odpowiedzieć, w jakim celu jadąc rowerem mam co chwilę odwracać głowę do tyłu, gdy nie mam potrzeby ani skręcać, ani czegoś omijać, tylko jadę sobie spokojnie prosto przed siebie?
                      Jura
                      • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:27
                        jureek napisał:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > > Nie, po prostu udam że nie widziałem tego pytania, które gdyby było zadan
                        > e, świ
                        > > adczyłoby o nieznajomości podstawowych zasad bezpiecznej jazdy.
                        >
                        > Może jednak nie udawaj, tylko postaraj się odpowiedzieć, w jakim celu jadąc row
                        > erem mam co chwilę odwracać głowę do tyłu, gdy nie mam potrzeby ani skręcać, an
                        > i czegoś omijać, tylko jadę sobie spokojnie prosto przed siebie?

                        No dobrze. Odwracanie głowy to oczywiście żaden sposób, ale konieczność obserwacji drogi za sobą (w lusterkach) to przecież klasyka bezpieczeństwa. Żeby wiedzieć co się tam dzieje, czy ktoś się nie zbliża, żeby mieć choć zgrubne pojęcie czego się spodziewać w razie konieczności nagłego manewru, żeby nie zostać zaskoczonym przez czyjeś wyprzedzanie.
                        • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:36
                          45rtg napisała:

                          > No dobrze. Odwracanie głowy to oczywiście żaden sposób, ale konieczność obserwa
                          > cji drogi za sobą (w lusterkach) to przecież klasyka bezpieczeństwa. Żeby wiedz
                          > ieć co się tam dzieje, czy ktoś się nie zbliża, żeby mieć choć zgrubne pojęcie
                          > czego się spodziewać w razie konieczności nagłego manewru, żeby nie zostać zask
                          > oczonym przez czyjeś wyprzedzanie.

                          Nie pytałem o obserwowanie sytuacji z tyłu podczas jazdy samochodem, tylko podczas jazdy rowerem, który przeważnie nie jest jednak wyposażony w lusterka, pozostaje więc odwracanie głowy.
                          Jura
                          • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:49
                            jureek napisał:

                            > Nie pytałem o obserwowanie sytuacji z tyłu podczas jazdy samochodem, tylko podc
                            > zas jazdy rowerem, który przeważnie nie jest jednak wyposażony w lusterka, pozo
                            > staje więc odwracanie głowy.

                            A co, rowerzysta nie jest takim samym użytkownikiem drogi jak wszyscy inni, że nie musi się interesować tym co ma z tyłu? :->
                            • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 22:02
                              45rtg napisała:

                              > A co, rowerzysta nie jest [i]takim samym użytkownikiem drogi jak wszyscy inni,[
                              > /i] że nie musi się interesować tym co ma z tyłu? :->

                              Pisałeś poprzednio, że przegląd sytuacji z tyłu jest potrzebny, jeśli trzeba wykonać jakiś nagły manewr ominięcia, a wystąpienie konieczności takiego nagłego manewru zależy od prędkości poruszania się. Tam gdzie samochód musi omijać jakąś nagłą przeszkodę, rowerzysta omijać jej nie musi, bo zdąży wyhamować, dlatego że jedzie znacznie wolniej od samochodu.
                              Jura
                              • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 23:34
                                jureek napisał:

                                > 45rtg napisała:
                                >
                                > > A co, rowerzysta nie jest [i]takim samym użytkownikiem drogi jak wszyscy
                                > inni,[
                                > > /i] że nie musi się interesować tym co ma z tyłu? :->
                                >
                                > Pisałeś poprzednio, że przegląd sytuacji z tyłu jest potrzebny, jeśli trzeba wy
                                > konać jakiś nagły manewr ominięcia, a wystąpienie konieczności takiego nagłego
                                > manewru zależy od prędkości poruszania się. Tam gdzie samochód musi omijać jaką
                                > ś nagłą przeszkodę, rowerzysta omijać jej nie musi, bo zdąży wyhamować, dlatego
                                > że jedzie znacznie wolniej od samochodu.
                                > Jura
                                Fakt, o zasadach bezpieczeństwa to Ty pojęcia nie masz! Ale najwyrażniej Art 4 PRD również nie jest Ci znany... Oki poczekaj aż z tyłu nadjedzie TIR którego kierowca przysnoł i Cię nie zauważył, a Ty też nie zauważyłeś i ...
                                • jureek Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 00:40
                                  wwojtek9 napisał:

                                  > Fakt, o zasadach bezpieczeństwa to Ty pojęcia nie masz! Ale najwyrażniej Art 4
                                  > PRD również nie jest Ci znany... Oki poczekaj aż z tyłu nadjedzie TIR którego k
                                  > ierowca przysnoł i Cię nie zauważył, a Ty też nie zauważyłeś i ...

                                  I co wtedy mogę zrobić, gdy zobaczę takiego tira, którego kierowca przysnął? Mocniej nacisnąć na pedały, żeby przed nim uciec? A Ty musisz mieć chłopie sokoli wzrok, jeśli widzisz, czy ten jadący za Tobą ma zamknięte oczy i śpi, czy jest przytomny i nie trzeba przyspieszać, żeby przed nim uciec.
                                  Poprosiłbym Cię też znawco przepisów, żebyś określił, co ile przejechanych metrów ma taki rowerzysta odwracać głowę do tyłu, żeby uchronić się przed śpiącymi tirowcami.
                                  Jura
                                  • Gość: abc Re: Pytanie do autora listu IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.13, 01:04
                                    Kierowcy bez wyjątku powinni w miarę możliwości rozeznawać się w sytuacji za sobą za pomocą lusterek. Rowerzysta natomiast ma możliwość za pomocą uszu nasłuchać nadjeżdżający z tyłu pojazd. I nie powiesz mi, że nie, bo doskonale słychać - być może dzieje się to bez udziału pełnej świadomości - czy pojazd za nami zwalnia, czy jest duży (i tym samy potrzebuje wolnego pasa ruchu z naprzeciwka, by móc nas wyprzedzić), więc my sami lub nasz mózg jest w stanie przekalkulować sobie takie sytuacje i zorientować się w zagrożeniu. Sam jeżdżę rowerem po mieście i wiem, że uszy to tzw. oczy z tyłu głowy. Nawet w banalnej sytuacji - wyprzedza mnie samochód - słyszę go za mną, jak nadjeżdża i wiem, że powinienem zjechać możliwie najbliżej prawej strony jezdni. Zwykła uprzejmość,zwiększenie mojego bezpieczeństwa i innych użytkowników drogi no i przestrzeganie KRD.
                                    • jureek Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 01:13
                                      Gość portalu: abc napisał(a):

                                      > Kierowcy bez wyjątku powinni w miarę możliwości rozeznawać się w sytuacji za so
                                      > bą za pomocą lusterek. Rowerzysta natomiast ma możliwość za pomocą uszu nasłuch
                                      > ać nadjeżdżający z tyłu pojazd. I nie powiesz mi,

                                      Dobrze byłoby, gdybyś przed wypowiedzeniem się przeczytał najpierw wątek, uniknął byś dyskutowania z rzeczami, których rozmówca nie napisał. W innych wypowiedziach w tym wątku pisałem wyraźnie, że nie jeżdżę po ulicach ze słuchawkami na uszach, bo chcę słyszeć, co się dookoła mnie dzieje. Więc Twoje uwagi o nasłuchiwaniu są po prostu niepotrzebne. Wojtek z numerem 9 dopieprzył się do mnie nie dlatego, że nie słucham, tylko dlatego, że nie obserwuję, co się za mną dzieje. A co do zjeżdżania do prawej krawędzi, to nie mam takiej możliwości, bo bez względu na to, czy coś za mną jedzie, czy nie i tak jadę możliwie blisko prawej krawędzi, więc gdzie jeszcze mam uprzejmie zjechać? Za barierkę przeskoczyć?
                                      Jura
                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 01:33
                                    jureek napisał:


                                    > I co wtedy mogę zrobić, gdy zobaczę takiego tira, którego kierowca przysnął? Mo
                                    > cniej nacisnąć na pedały, żeby przed nim uciec?
                                    Naprawdę jesteś tak głupi, że nie wiesz, czy tylko rżeniesz głupa?
                                    A Ty musisz mieć chłopie sokoli
                                    > wzrok, jeśli widzisz, czy ten jadący za Tobą ma zamknięte oczy i śpi, czy jest
                                    > przytomny i nie trzeba przyspieszać, żeby przed nim uciec.
                                    Cały czas udowadniasz, iż w dziedzinie rowadzenia jakiegokolwiek pojazdu jesteś kompletnym ignorantem - obserwacja innych pojazdów i PRZEWIDYWANIE ich ruchu na podstawie obserwacji to ABC jazdy! Jak tego nie potrafisz, to na ulice nie wyjeżdżaj!
                                    > Poprosiłbym Cię też znawco przepisów, żebyś określił, co ile przejechanych metr
                                    > ów ma taki rowerzysta odwracać głowę do tyłu, żeby uchronić się przed śpiącymi
                                    > tirowcami.
                                    > Jura
                                    A istnieje przepis okreslajacy co ile kierowca ma patrzec w lusterko ? Czy z tego wniosek, ma patrzeć tylko wtedy gdy zamierza jakiś manewr wykonać? Człowieku BREDZISZ!
                                    • jureek Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 02:15
                                      wwojtek9 napisał:

                                      > Naprawdę jesteś tak głupi, że nie wiesz, czy tylko rżeniesz głupa?

                                      > Cały czas udowadniasz, iż w dziedzinie rowadzenia jakiegokolwiek pojazdu jesteś
                                      > kompletnym ignorantem - obserwacja innych pojazdów i PRZEWIDYWANIE ich ruchu n
                                      > a podstawie obserwacji to ABC jazdy! Jak tego nie potrafisz, to na ulice nie wy
                                      > jeżdżaj!
                                      > A istnieje przepis okreslajacy co ile kierowca ma patrzec w lusterko ? Czy z te
                                      > go wniosek, ma patrzeć tylko wtedy gdy zamierza jakiś manewr wykonać? Człowieku
                                      > BREDZISZ!

                                      Cóż za wysoka kultura wypowiedzi. Jak się nie wie, jak merytorycznie odpowiedzieć na pytania, to zaczyna się bluzganie i obrażanie.
                                      Jura
                                      • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 03:14
                                        jureek napisał:

                                        - obserwacja innych pojazdów i PRZEWIDYWANIE ich r
                                        > uchu n
                                        > > a podstawie obserwacji to ABC jazdy!
                                        Jak tego nie potrafisz, to na ulice
                                        > nie wy
                                        > > jeżdżaj!
                                        > > A istnieje przepis okreslajacy co ile kierowca ma patrzec w lusterko ? Cz
                                        > y z te
                                        > > go wniosek, ma patrzeć tylko wtedy gdy zamierza jakiś manewr wykonać?
                                        Czł
                                        > owieku
                                        > > BREDZISZ!
                                        >
                                        > Cóż za wysoka kultura wypowiedzi. Jak się nie wie, jak merytorycznie odpowiedzi
                                        > eć na pytania, to zaczyna się bluzganie i obrażanie.
                                        > Jura
                                        Naprawdę nie potrafisz zauważyć iż obraźliwe komentarze następują PO MERYTORYCZNYCH ARGUMENTACH? Dla ułatwienia zostały wytłuszczone - może teraz uda Ci się je zauważyć?
                                        • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:00
                                          wwojtek9 napisał:

                                          > Naprawdę nie potrafisz zauważyć iż obraźliwe komentarze następują PO MERYTORYCZ
                                          > NYCH ARGUMENTACH? Dla ułatwienia zostały wytłuszczone - może teraz uda Ci się j
                                          > e zauważyć?

                                          To, co wytłuściłeś, to są ogólniki, ale nie jest to odpowiedź na moje konkretne pytanie. Zwróciłem Ci uwagę na bardzo konkretną różnicę, między samochodem, a rowerem - gdy jadąc samochodem zobaczę w lusterku, że w jakiejś jadącej za mną ciężarówce kierowca zasnął, to mogę przyspieszyć i spróbować jej uciec, a na rowerze nie mam na to szans. Nie pisz mi tylko, że w takiej sytuacji mogę zjechać bardziej na prawo, bo w innym miejscu pisałem, że i tak bez względu na to, czy coś za mną jedzie czy nie, i tak jeżdżę możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni, więc bardziej na prawo to już nie mam gdzie zjeżdżać.
                                          I nie czaruj mnie, że w tym oglądaniu się do tyłu ma chodzić o śpiących kierowców tirów, bo takie zdarzają się owszem tacy, ale jest to zjawisko marginalne. Za to dużo powszechniejszym zjawiskiem są tacy, którzy uważają, że jeśli jadą szybciej, to inni mają obowiązek usuwania się im z drogi. Ponieważ Ty uważasz ograniczenia za debilne, to może Cię takie coś nie spotkało, ale ja już nie raz jadąc pięćdziesiątką przez wieś miałem parę metrów za mną tira, któremu to było za wolno i który podjeżdżając bardzo blisko, trąbiąc i migając długimi chciał mnie zmusić, żebym albo jechał szybciej, albo się zdematerializował. I to właśnie tacy najbardziej pyszczą, żeby patrzeć w lusterka, no bo tylko wtedy, gdy jadący przed nimi ich widzi, mogą uskuteczniać to swoje straszenie.
                                          Tak więc ogólna zasada, że powinno się mieć przegląd sytuacji na drodze jest słuszna, ale od specyfiki pojazdu zależy, jak intensywnie należy ją stosować. Te różnice specyfiki pojazdów dostrzega zresztą ustawodawca i nie wymaga w rowerach obowiązkowych lusterek wstecznych, a w samochodach ich wymaga.
                                          Jura
                                          • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:12
                                            jureek napisał:

                                            > wwojtek9 napisał:
                                            >
                                            i tak jeżdżę możliwie najbliżej prawej krawędzi jez
                                            > dni, więc bardziej na prawo to już nie mam gdzie zjeżdżać.
                                            Jeśli uważasz, że w takiej sytuacji pozostaje jedynie mężnie zginąć "bo nie mam gdzie zjechać" a jak się nie usuniesz to zginiesz - cóż albo rżniesz głupa, albo długo nie pożyjesz...

                                            . Z
                                            > a to dużo powszechniejszym zjawiskiem są tacy, którzy uważają, że jeśli jadą sz
                                            > ybciej, to inni mają obowiązek usuwania się im z drogi.
                                            Czytałeś kiedyś PRD? polecam, zwłaszcza art 24 ust 6.

                                            > Tak więc ogólna zasada, że powinno się mieć przegląd sytuacji na drodze jest sł
                                            > uszna, ale od specyfiki pojazdu zależy, jak intensywnie należy ją stosować. Te
                                            > różnice specyfiki pojazdów dostrzega zresztą ustawodawca i nie wymaga w rowerac
                                            > h obowiązkowych lusterek wstecznych, a w samochodach ich wymaga.
                                            > Jura
                                            To jest filozofia prowadząca na cmentarz, a to że nie rozumiesz różnicy w obrazie wstecznym jaki dają lustrka w samochodzie w porównaniu z lusterkiem rowerowym to kolejny przykład Twojej igniorancji zarówno w zakresie bezpiecznej jazdy jak i znajomości PRD.
                                            • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:17
                                              wwojtek9 napisał:

                                              > Czytałeś kiedyś PRD? polecam, zwłaszcza art 24 ust 6.

                                              To Ty chyba nie czytałeś tego artykułu, na który ciągle się powołujesz. Artykuł ten nie wymaga od rowerzysty zdematerializowania się, a jedynie zjechania maksymalnie na prawo, a ja przecież jadę już jak najbliżej prawej krawędzi, to gdzie jeszcze mam zjeżdżać, panie znawco przepisów.
                                              Jura
                                              • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:43
                                                jureek napisał:

                                                > wwojtek9 napisał:
                                                >
                                                > > Czytałeś kiedyś PRD? polecam, zwłaszcza art 24 ust 6.
                                                >
                                                > To Ty chyba nie czytałeś tego artykułu, na który ciągle się powołujesz. Artykuł
                                                > ten nie wymaga od rowerzysty zdematerializowania się, a jedynie zjechania maks
                                                > ymalnie na prawo, a ja przecież jadę już jak najbliżej prawej krawędzi, to gdzi
                                                > e jeszcze mam zjeżdżać, panie znawco przepisów.
                                                > Jura
                                                Gdybyś znał art 16 ust 4 to byś wiedział, że skoro ustawodawca po tym artykule dodał art 24 ust 6 to jest on innego zdania niż Ty, a na drodze masz obowiazek stosowac się do zdania ustawodawcy a nie własnego zwłaszcza gdy w grę wchodzi konflikt interesów, ale Ty wolisz trwając w swojej ignorancji obużać się że ktoś na ciebie trąbi!
                                                • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:27
                                                  wwojtek9 napisał:

                                                  > Gdybyś znał art 16 ust 4 to byś wiedział, że skoro ustawodawca po tym artykule
                                                  > dodał art 24 ust 6 to jest on innego zdania niż Ty, a na drodze masz obowiaze
                                                  > k stosowac się do zdania ustawodawcy a nie własnego zwłaszcza gdy w grę wchodzi
                                                  > konflikt interesów, ale Ty wolisz trwając w swojej ignorancji obużać się że kt
                                                  > oś na ciebie trąbi!

                                                  I znowu zamiast odpowiedzieć na pytanie, walisz jakieś ogólne mądrości. Gdzie mam jeszcze bardziej zjeżdżać na prawo, jeśli jadę przy samej prawej krawędzi jezdni? Rower na plecy i przeskakiwać za barierki? No i w czym różni się moje zdanie od zdania ustawodawcy? Ale poproszę konkretnie i bez przekręcania moich wypowiedzi, tak jak zrobiłeś to odnośnie oburzania się na trąbienie. Napisałem bowiem wyraźnie w jakiej sytuacji oburzam się na trąbienie - gdy jadę samochodem przez teren zabudowany pięćdziesiątką, a parę metrów za mną jedzie tir i trąbi, bo moja przepisowa jazda jest mu za wolna. Uważasz, że on słusznie trąbi, a ja niesłusznie się oburzam?
                                                  Jura
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:50
                                                    jureek napisał:

                                                    > wwojtek9 napisał:
                                                    >

                                                    >
                                                    > I znowu zamiast odpowiedzieć na pytanie, walisz jakieś ogólne mądrości.
                                                    Konkretne regulujące zasady postępowania w takich sytuacjach drogowych przepisy PRD to dla Ciebie "ogólne mądrości" - typowe dla ignoranta
                                                    No i w czym różni się moje zda
                                                    > nie od zdania ustawodawcy?
                                                    Przeczytaj jeszcze raz przywołane przezemnie przepisy one WYRAŹNNIE mówią jak masz jechac i co masz zrobić gdy ktoś chce Cię wyprzedzić, może w końcu uda Ci się zrozumieć...

                                                    gdy jadę samochodem p
                                                    > rzez teren zabudowany pięćdziesiątką, a parę metrów za mną jedzie tir i trąbi,
                                                    > bo moja przepisowa jazda jest mu za wolna. Uważasz, że on słusznie trąbi, a ja
                                                    > niesłusznie się oburzam?
                                                    > Jura
                                                    Gdy ktoś chce jechać szybciej niż ja - zawsze ustępuję,( oczywiście pod warunkiem iż to szybciej nie dotyczy tir-a którego zaraz za terenem zabudowanym będę musiał wyprzedzać ) nie jestem ogranem kontroli ruchu drogowego, nie wiem dlaczego ktoś się spieszy, a może się spieszyć w bardzo dramatycznych życiowych sprawach...
                                                  • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 16:12
                                                    wwojtek9 napisał:

                                                    > No i w czym różni się moje zda
                                                    > > nie od zdania ustawodawcy?
                                                    > Przeczytaj jeszcze raz przywołane przezemnie przepisy one WYRAŹNNIE mówią jak m
                                                    > asz jechac i co masz zrobić gdy ktoś chce Cię wyprzedzić, może w końcu uda Ci s
                                                    > ię zrozumieć...

                                                    Typowe odsyłanie i obrażanie, gdy nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie. Pytam po raz któryś, jak mam zjechać na prawo, gdy bardziej na prawo fizycznie zjechać się nie da? Rower na plecy i skok przez barierki? Tego wymaga ustawodawca?

                                                    > Gdy ktoś chce jechać szybciej niż ja - zawsze ustępuję,

                                                    Jak ustępujesz? Droga po jednym pasie w każdym kierunku, 2 metry za tylnym bagażnikiem masz trąbiącego tira, jestem bardzo ciekaw, jak w takiej sytuacji ustępujesz.
                                                    Poza tym w sprawie tego tira zadałem Ci inne pytanie, ale Ty oczywiście niewygodne pytania pomijasz. Przypomnę więc, że pytałem, czy tir słusznie trąbi i czy ja się niesłusznie oburzam na to trąbienie.

                                                    > ( oczywiście pod warunki
                                                    > em iż to szybciej nie dotyczy tir-a którego zaraz za terenem zabudowanym będę m
                                                    > usiał wyprzedzać )

                                                    Aha, czyli jednak Twoja wygoda najważniejsza. A skąd wiesz, że ten tir poza zabudowanym nie pojedzie dziewięćdziesiątką? Wiele tirów tak jeździ.

                                                    > nie jestem ogranem kontroli ruchu drogowego, nie wiem dlacze
                                                    > go ktoś się spieszy, a może się spieszyć w bardzo dramatycznych życiowych spraw
                                                    > ach...

                                                    Widzę, że masz wiele tolerancji dla spieszących się. Ciekawe, czy taką samą tolerancję miałbyś w stosunku do spieszącego się rowerzysty, który przejechałby przez przejście dla pieszych, gdy ulicą nic nie jechało.
                                                    Jura
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 16:33
                                                    jureek napisał:

                                                    > wwojtek9 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > Typowe odsyłanie i obrażanie, gdy nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie.
                                                    Ja odpowiedź znam, tyle że nie zamierzam prowadzić tu wykładu z interpretacji PRD, wskazuję konkretne przepisy które są napisane jak instrukcja - wystarczy się zastosować, oczywiście pod warunkiem, że nie jest się mądrzejszym od ustawodoawcy, lub że nie rżenie się głupa by tylko do błędu się nie przyznać...

                                                    > > Gdy ktoś chce jechać szybciej niż ja - zawsze ustępuję,
                                                    >
                                                    > Jak ustępujesz? Droga po jednym pasie w każdym kierunku, 2 metry za tylnym baga
                                                    > żnikiem masz trąbiącego tira, jestem bardzo ciekaw, jak w takiej sytuacji ustęp
                                                    > ujesz.
                                                    Jak zwykle tworzysz sztuczne nie istniejace sytuacje, owszem w tunelu ustąpić i bardziej zjechac do prawej się nie da, poz tym zawsze jakaś mozliwośc się tarfi trzeba tylko UMIEĆ ja wykorzystać zamist twierdzić iż "sie nie da".

                                                    > Poza tym w sprawie tego tira zadałem Ci inne pytanie, ale Ty oczywiście niewygo
                                                    > dne pytania pomijasz. Przypomnę więc, że pytałem, czy tir słusznie trąbi i czy
                                                    > ja się niesłusznie oburzam na to trąbienie.
                                                    Ależ odpowiedziałem, a że nie zuwazyłeś cóż ...
                                                    > > ( oczywiście pod warunki
                                                    > > em iż to szybciej nie dotyczy tir-a którego zaraz za terenem zabudowanym
                                                    > będę m
                                                    > > usiał wyprzedzać )
                                                    >
                                                    > Aha, czyli jednak Twoja wygoda najważniejsza. A skąd wiesz, że ten tir poza zab
                                                    > udowanym nie pojedzie dziewięćdziesiątką? Wiele tirów tak jeździ.
                                                    Wiem bo przed tym terenem zabudowanym przez 20 km czekałem na możliwość jego wyprzedzenia ignorancie!
                                                    >
                                                    > Widzę, że masz wiele tolerancji dla spieszących się. Ciekawe, czy taką samą tol
                                                    > erancję miałbyś w stosunku do spieszącego się rowerzysty, który przejechałby pr
                                                    > zez przejście dla pieszych, gdy ulicą nic nie jechało.
                                                    > Jura
                                                    Gdy ulicą nic nie jechało - jego sprawa i nic mi do tego, mnie przeszkadza gdy idjota niespodziewanie pakuje mi się pod maskę.
                                                  • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 17:06
                                                    wwojtek9 napisał:

                                                    > > Typowe odsyłanie i obrażanie, gdy nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie.
                                                    > Ja odpowiedź znam, tyle że nie zamierzam prowadzić tu wykładu z interpretacji P
                                                    > RD, wskazuję konkretne przepisy które są napisane jak instrukcja - wystarczy si
                                                    > ę zastosować, oczywiście pod warunkiem, że nie jest się mądrzejszym od ustawodo
                                                    > awcy, lub że nie rżenie się głupa by tylko do błędu się nie przyznać...

                                                    Jak kto mówi "wiem, ale nie powiem" to przeważnie nie wie, tylko do tej niewiedzy nie chce się przyznać. Daję Ci jeszcze jedną szansę - gdzie mam zjechać na prawo, jeśli jadę przy samej krawędzi jezdni?

                                                    > Jak zwykle tworzysz sztuczne nie istniejace sytuacje,

                                                    Sztuczne, nieistniejące sytuacje? Chłopie, po jakim Ty kraju jeździsz? Bo w Polsce taka droga przez wieś, po jednym pasie w każdym kierunku to jest norma, a nie sztuczna sytuacja.
                                                    A może dla Ciebie sztuczna i nieistniejąca jest sytuacja, że ktoś jedzie pięćdziesiątką przez teren zabudowany? No tak, zapomniałem, że dla Ciebie ograniczenia są debilne, a z PoRD wybierasz sobie tylko takie rodzynki, które Tobie pasują.

                                                    > Przypomnę więc, że pytałem, czy tir słusznie trąbi
                                                    > i czy
                                                    > > ja się niesłusznie oburzam na to trąbienie.
                                                    > Ależ odpowiedziałem, a że nie zuwazyłeś cóż ...

                                                    Na pytanie zaczynające się do słówka "czy" odpowiada się "tak" lub "nie", a takiej odpowiedzi mimo najszczerszych chęci doszukać się w Twoich tekstach nie mogę. Zamiast tego jakieś dywagacje niezwiązane z pytaniem, jak to ustępujesz tym, którzy chcą jechać szybciej.

                                                    > Wiem bo przed tym terenem zabudowanym przez 20 km czekałem na możliwość jego wy
                                                    > przedzenia ignorancie!

                                                    Aha.

                                                    > Gdy ulicą nic nie jechało - jego sprawa i nic mi do tego, mnie przeszkadza gdy
                                                    > idjota niespodziewanie pakuje mi się pod maskę.

                                                    No więc mi też nie przeszkadza, gdy ktoś jedzie szybciej, pod warunkiem, że nie siedzi mi na zderzaku i nie spycha mnie z drogi.
                                                    Jura
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 17:18
                                                    jureek napisał:


                                                    > Jak kto mówi "wiem, ale nie powiem" to przeważnie nie wie, tylko do tej niewied
                                                    > zy nie chce się przyznać. Daję Ci jeszcze jedną szansę - gdzie mam zjechać na p
                                                    > rawo, jeśli jadę przy samej krawędzi jezdni?
                                                    nie zamierzam prowadzić tu wykładu z interpretacji PRD, ani uczyć Cię sztuki jazdy, już dość Twoich ignoranckich pomysłów prostowałem, zresztą odpowiedź była tylko w innym miejscu, ale Ty jak zwykle nie ogarniasz, nie zuwarzasz, a ja nie mam zamiaru w kółko Ci przypominac to co juz napisałem!


                                                    > > Jak zwykle tworzysz sztuczne nie istniejace sytuacje,
                                                    >
                                                    > Sztuczne, nieistniejące sytuacje? Chłopie, po jakim Ty kraju jeździsz? Bo w Pol
                                                    > sce taka droga przez wieś, po jednym pasie w każdym kierunku to jest norma, a n
                                                    > ie sztuczna sytuacja.
                                                    A przy krawędzi jezdni stoi mur?

                                                    > A może dla Ciebie sztuczna i nieistniejąca jest sytuacja, że ktoś jedzie pięćdz
                                                    > iesiątką przez teren zabudowany? No tak, zapomniałem, że dla Ciebie ograniczeni
                                                    > a są debilne, a z PoRD wybierasz sobie tylko takie rodzynki, które Tobie pasują
                                                    Naucz się odróżniać przepisy "profilaktyczne" od tych które rozstrzygaja konflikt interesów na drodze!
                                                    >
                                                    > > Przypomnę więc, że pytałem, czy tir słusznie trąbi
                                                    > > i czy

                                                    >
                                                    > Na pytanie zaczynające się do słówka "czy" odpowiada się "tak" lub "nie", a tak
                                                    > iej odpowiedzi mimo najszczerszych chęci doszukać się w Twoich tekstach nie mog
                                                    > ę. Zamiast tego jakieś dywagacje niezwiązane z pytaniem, jak to ustępujesz tym,
                                                    > którzy chcą jechać szybciej.
                                                    Na Twoje pytanie inaczej odpowiedzieć nie można, bo opis sytuacji jest niewiarygodny, obarczony sztucznymi załozeniemi "że sie nie da".

                                                    > > Wiem bo przed tym terenem zabudowanym przez 20 km czekałem na możliwość j
                                                    > ego wy
                                                    > > przedzenia ignorancie!
                                                    >
                                                    > Aha.
                                                    - to ma być przyznanie się do błędu?
                                                    >
                                                    > > Gdy ulicą nic nie jechało - jego sprawa i nic mi do tego, mnie przeszkadz
                                                    > a gdy
                                                    > > idjota niespodziewanie pakuje mi się pod maskę.
                                                    >
                                                    > No więc mi też nie przeszkadza, gdy ktoś jedzie szybciej, pod warunkiem, że nie
                                                    > siedzi mi na zderzaku i nie spycha mnie z drogi.
                                                    > Jura
                                                    O! A mnie się cały czas o "debilne ograniczenia prędkości" czepisz - i komu brak konsekwencji?
                                                  • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 18:39
                                                    wwojtek9 napisał:

                                                    > jureek napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Jak kto mówi "wiem, ale nie powiem" to przeważnie nie wie, tylko do tej n
                                                    > iewied
                                                    > > zy nie chce się przyznać. Daję Ci jeszcze jedną szansę - gdzie mam zjecha
                                                    > ć na p
                                                    > > rawo, jeśli jadę przy samej krawędzi jezdni?
                                                    > nie zamierzam prowadzić tu wykładu z interpretacji PRD, ani uczyć Cię sztuki ja
                                                    > zdy,

                                                    czyli nie wiesz. ja bym już skończył dyskusje z takim przemądrzalcem


                                                    > Naucz się odróżniać przepisy "profilaktyczne" od tych które rozstrzygaja konfli
                                                    > kt interesów na drodze!
                                                    > >

                                                    i wie jak stopniować przepisy na ważniejsze i mniej ważne, w zależności od własnego widzimisię.


                                                  • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 19:03
                                                    garym napisał:

                                                    > ja bym już skończył dyskusje z takim przemądrzalcem

                                                    To takie ćwiczenie z cierpliwości. A cierpliwość przydaje się na drodze także.
                                                    Jura
                                                  • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 19:00
                                                    wwojtek9 napisał:

                                                    > nie zamierzam prowadzić tu wykładu z interpretacji PRD, ani uczyć Cię sztuki ja
                                                    > zdy, już dość Twoich ignoranckich pomysłów prostowałem, zresztą odpowiedź była
                                                    > tylko w innym miejscu, ale Ty jak zwykle nie ogarniasz, nie zuwarzasz, a ja nie
                                                    > mam zamiaru w kółko Ci przypominac to co juz napisałem!

                                                    OK. Już wiem. Pytanie było za trudne.

                                                    > > Sztuczne, nieistniejące sytuacje? Chłopie, po jakim Ty kraju jeździsz? Bo
                                                    > w Pol
                                                    > > sce taka droga przez wieś, po jednym pasie w każdym kierunku to jest norm
                                                    > a, a n
                                                    > > ie sztuczna sytuacja.
                                                    > A przy krawędzi jezdni stoi mur?

                                                    Nie, przy krawędzi jest chodnik. Sztuczna, nieistniejąca sytuacja?

                                                    > Naucz się odróżniać przepisy "profilaktyczne" od tych które rozstrzygaja konfli
                                                    > kt interesów na drodze!

                                                    I tych pierwszych nie trzeba przestrzegać, a drugich trzeba?

                                                    > Na Twoje pytanie inaczej odpowiedzieć nie można, bo opis sytuacji jest niewiary
                                                    > godny, obarczony sztucznymi załozeniemi "że sie nie da".

                                                    Taki opis może być niewiarygodny tylko dla kogoś, kto sam nie przestrzega limitów prędkości w terenie zabudowanym. Mam rozumieć Twoją odpowiedź w ten sposób, że jeśli nie ma muru, a "tylko" chodnik, to tirowiec słusznie trąbi?

                                                    >
                                                    > > > Wiem bo przed tym terenem zabudowanym przez 20 km czekałem na możli
                                                    > wość j
                                                    > > ego wy
                                                    > > > przedzenia ignorancie!
                                                    > >
                                                    > > Aha.
                                                    > - to ma być przyznanie się do błędu?

                                                    A skąd Ci do głowy jakieś przyznawanie się do błędów przychodzi? Zadałem Ci pytanie, skąd wiesz, Ty (wyjątkowo) odpowiedziałeś na to pytanie, a moje "aha" oznacza przyjęcie Twojej odpowiedzi do wiadomości. Gdzie Ty tu widzisz jakiś błąd, do którego miałbym się przyznawać? Jeżeli błędem miałoby być to, że w ogóle ośmieliłem się zadać Ci pytanie, to musisz być strasznie zakompleksionym człowiekiem.

                                                    > O! A mnie się cały czas o "debilne ograniczenia prędkości" czepisz - i komu bra
                                                    > k konsekwencji?

                                                    Odpowiem w Twoim stylu. Spróbuj użyć mózgu, a może zrozumiesz różnicę w programowym uznawaniu ograniczeń za debilne, a jednorazowym przekroczeniem prędkości w jakiejś wyjątkowej sytuacji.
                                                    Jura
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 19:31
                                                    jureek napisał:

                                                    > OK. Już wiem. Pytanie było za trudne.
                                                    Raczej zrozumienie odpowiedzi przekraczało Twoje możliwości...


                                                    > > A przy krawędzi jezdni stoi mur?
                                                    >
                                                    > Nie, przy krawędzi jest chodnik. Sztuczna, nieistniejąca sytuacja?
                                                    i co nikt przy tym chodniku nie parkuje?


                                                    > I tych pierwszych nie trzeba przestrzegać, a drugich trzeba?
                                                    Nie, ale skutki naruszenia jednych i drugich są NIEPRÓWNYWALNE!


                                                    > Taki opis może być niewiarygodny tylko dla kogoś, kto sam nie przestrzega limit
                                                    > ów prędkości w terenie zabudowanym. Mam rozumieć Twoją odpowiedź w ten sposób,
                                                    > że jeśli nie ma muru, a "tylko" chodnik, to tirowiec słusznie trąbi?
                                                    Nie, nadal jw. opis jest niewiarygodny.
                                                    > >
                                                    >
                                                    >
                                                    > A skąd Ci do głowy jakieś przyznawanie się do błędów przychodzi? Zadałem Ci pyt
                                                    > anie, skąd wiesz, Ty (wyjątkowo) odpowiedziałeś na to pytanie, a moje "aha" ozn
                                                    > acza przyjęcie Twojej odpowiedzi do wiadomości. Gdzie Ty tu widzisz jakiś błąd,
                                                    > do którego miałbym się przyznawać? Jeżeli błędem miałoby być to, że w ogóle oś
                                                    > mieliłem się zadać Ci pytanie, to musisz być strasznie zakompleksionym człowiek
                                                    > iem.
                                                    To nie było pytanie, tylko zarzut, a jak wykazałem że dla każdego kto jeżdzi szybciej niż 50km/h idjotyczny to wykręcasz kota ogonem

                                                    > Odpowiem w Twoim stylu. Spróbuj użyć mózgu, a może zrozumiesz różnicę w program
                                                    > owym uznawaniu ograniczeń za debilne, a jednorazowym przekroczeniem prędkości w
                                                    > jakiejś wyjątkowej sytuacji.
                                                    > Jura
                                                    To ja odpowiem w Twoim stylu, albo uznajesz, że możesz przekraczać dozwoloną prędkość gdy uznasz to za konieczne albo nie
                                                  • Gość: abc Re: Pytanie do autora listu IP: 78.9.155.* 29.04.13, 00:27
                                                    > > Gdy ktoś chce jechać szybciej niż ja - zawsze ustępuję,
                                                    >
                                                    > Jak ustępujesz? Droga po jednym pasie w każdym kierunku, 2 metry za tylnym baga
                                                    > żnikiem masz trąbiącego tira, jestem bardzo ciekaw, jak w takiej sytuacji ustęp
                                                    > ujesz.

                                                    W myśl przepisów PRD to pojazdy wolnobieżne lub bez silnika muszą się w ten sposób zachować, a co do osobówek, to na szczęście wielu kierowców, gdy widzi że ktoś chce jechać szybciej, zjeżdża bliżej prawej i pokazuje, że droga wolna. Oczywiście mowa tu o trasie, ale jednak kultura i wyrozumiałość.
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 01:04
                                                    Gość portalu: abc napisał(a):


                                                    > > Jak ustępujesz? Droga po jednym pasie w każdym kierunku, 2 metry za tylny
                                                    > m baga
                                                    > > żnikiem masz trąbiącego tira, jestem bardzo ciekaw, jak w takiej sytuacji
                                                    > ustęp
                                                    > > ujesz.
                                                    Stary szofer to Ty nie jesteś - nigdy nie ma tak,(chyba w tunelu) że nie ma możliwości tylko trzeba myśleć i PRZEWIDYWAĆ tłumaczyłem już że te przykłady są nierealne, bo w praktyce nie występują. Oczywiście jak ktoś nie patrzy w lusterko, nie myśli co będzie to może się znaleźć w opisanej sytuacji - na własne rzyczenie... A potem taki ma pretensje że wkurzony tir trąbi (fakt nie powinien, ale jemu właśnie premia ucieka) i pyta jak ma w tedy się zachować - to jakby skoczył z mostu i pytał się co ma robić - no było nie skakać...

                                                    > W myśl przepisów PRD to pojazdy wolnobieżne lub bez silnika muszą się w ten spo
                                                    > sób zachować, a co do osobówek, to na szczęście wielu kierowców, gdy widzi że k
                                                    > toś chce jechać szybciej, zjeżdża bliżej prawej i pokazuje, że droga wolna. Ocz
                                                    > ywiście mowa tu o trasie, ale jednak kultura i wyrozumiałość.
                                                    i tu pełna zgoda
                                                • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 17:01
                                                  wwojtek9 napisał:

                                                  > Gdybyś znał art 16 ust 4 to byś wiedział, że skoro ustawodawca po tym artykule
                                                  > dodał art 24 ust 6 to jest on innego zdania niż Ty, a na drodze masz obowiaze
                                                  > k stosowac się do zdania ustawodawcy a nie własnego zwłaszcza gdy w grę wchodzi
                                                  > konflikt interesów, ale Ty wolisz trwając w swojej ignorancji obużać się że kt
                                                  > oś na ciebie trąbi!

                                                  żeby zastosować art. 24.6 to musi dojść do wyprzedzania. żeby do tego wyprzedzania doszło, muszą być spełnione warunki z art. 24.2. Jeżeli więc nie ma możliwości spełnienia tych warunków, np. zachowania 1 metrowej odległości, nie ma powodu do wypełniania warunków z art. 24.6. wystarczy tylko art. 16.4
                                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 19:36
                                                    garym napisał:

                                                    >
                                                    >
                                                    > żeby zastosować art. 24.6 to musi dojść do wyprzedzania. żeby do tego wyprzedza
                                                    > nia doszło, muszą być spełnione warunki z art. 24.2.
                                                    Błąd! często do spełnienia warunków z art 24.2 konieczne jest zastosowanie się wyprzedzanego do wymogów art 24.6. Twoja wykładnia czyniła by art 24.6 zbędnym, bo gdy bez niego spełnione są wymogi z art 24.2 można wykonac manewr wyprzedzania .

                                                    Jeżeli więc nie ma możliwo
                                                    > ści spełnienia tych warunków, np. zachowania 1 metrowej odległości,
                                                    była mowa o wyprzedazniu samochodu przez TIRa zatem wymóg 1m nie istnieje
                • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 21:03
                  > Tylko kompletny debil polega wyłącznie na czyichś psich obowiązkach, zamiast sa
                  > modzielnie choćby w podstawowym zakresie zadbać o własny interes.

                  tylko kompletny debil zrzuca na innych swoje własne obowiązki. szczególnie na rowerzystów, którzy według co niektórych mają się pilnować zarówno za siebie, jak i za kierowców - bo samochód jest większy i może zrobić krzywdę. ot, takie dresiarstwo w blaszanym ubranku.

                  > Ale samochód MA lusterka. Dlatego może mieć zamkniętą kabinę tłumiącą dźwięki.

                  osoba niesłysząca ma prawo prowadzić samochód. jeździć rowerem również. toż to jeszcze gorzej niż słuchawki na uszach! i jak to się ma do tych twoich lusterkowych rewelacji? skoro dla specjalistów od brd nie jest to problem?
                  • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:17
                    Gość portalu: artek napisał(a):

                    > > Tylko kompletny debil polega wyłącznie na czyichś psich obowiązkach, zami
                    > ast sa
                    > > modzielnie choćby w podstawowym zakresie zadbać o własny interes.
                    >
                    > tylko kompletny debil zrzuca na innych swoje własne obowiązki. szczególnie na r

                    Masz na myśli dbanie o swoje własne zdrowie i życie? Cóż, gratuluję samokrytycyzmu. W końcu to ty zrzucasz na ustawodawcę obowiązek dbania o siebie samego.

                    Ja o swoje bezpieczeństwo dbam osobiście. A jeżeli ustawodawca nakazuje troskę o nie także innym - cóż, to tylko miły dodatek.

                    Innymi słowy - strzeżonego Pan Bóg strzeże.

                    > > Ale samochód MA lusterka. Dlatego może mieć zamkniętą kabinę tłumiącą dźw
                    > ięki.
                    >
                    > osoba niesłysząca ma prawo prowadzić samochód. jeździć rowerem również. toż to
                    > jeszcze gorzej niż słuchawki na uszach! i jak to się ma do tych twoich lusterko
                    > wych rewelacji? skoro dla specjalistów od brd nie jest to problem?

                    Osoba niesłysząca znajduje się w sytuacji normalnej dla siebie i wie jak się w niej zachowywać. Osoba słysząca z zatkanymi uszami znajduje się w sytuacji nienormalnej dla siebie, toteż jej reakcje będą gorsze.
                    • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 22:17
                      > Masz na myśli dbanie o swoje własne zdrowie i życie?

                      nie, mam na myśli dbanie o zdrowie i życie nie tylko swoje własne, ale in innych uczestników ruchu. jeśli wiesz, że samochodem możesz zrobić komuś krzywdę, to tym bardziej musisz uważać, a nie zwalać odpowiedzialność na rowerzystów nakazując im np. zwalnianie na przejazdach dla rowerzystów, czy zakładanie kasków i kamizelek oczojebnych.

                      > Cóż, gratuluję samokrytycyzmu. W końcu to ty zrzucasz na ustawodawcę
                      > obowiązek dbania o siebie samego.

                      może lepiej zapoznaj się z tym, co na ten temat napisał ustawodawca. szczególnie w art. 3 pord.

                      > Ja o swoje bezpieczeństwo dbam osobiście. A jeżeli ustawodawca nakazuje troskę
                      > o nie także innym - cóż, to tylko miły dodatek.

                      dodatek? nie, psi obowiązek - patrz akapit wyżej.

                      > Osoba niesłysząca znajduje się w sytuacji normalnej dla siebie i wie jak się w
                      > niej zachowywać. Osoba słysząca z zatkanymi uszami znajduje się w sytuacji
                      > nienormalnej dla siebie, toteż jej reakcje będą gorsze.

                      może będą, może nie będą. tego nie wiesz. słuchawki same z siebie nie szkodzą. szkodzi co najwyżej słuchana treść, za głośna czy rozpraszająca, ale dokładnie to samo dotyczy wszak samochodu, nieprawdaż? więc nie słuchawki są problemem, tylko ewentualna niewłaściwość ich stosowania, co naturalnie nie dotyczy wszystkich, więc i jakiekolwiek generalizacje w tym temacie są niewłaściwe. wszak i kierowcy radia na cały regulator nie słuchają, nieprawdaż? i nie każdy kierowca ma w bagażniku subwoofer z dudniącym łup łup.

                      nawiasem mówiąc, nie wiem czy kiedykolwiek zwróciłeś uwagę na narastający szum w samochodzie. im szybciej się jedzie, tym jest on większy, co w moim przypadku powoduje bezustanne zwiększanie głośności. o ile przy miejskich prędkościach wystarcza 10-12 db na skali, przy 90 potrzeba 14-15, to na autostradzie i 20 jest za mało. o czym to świadczy? samochód nie dość, że wygłusza hałas z zewnątrz, to jeszcze sam z siebie skutecznie zagłusza.
                      a jak to działa na otoczenie - łatwo sprawdzić na drogach - o tym właśnie jest sąsiedni artykuł:
                      wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,13814118,Wroclaw_daje_czadu__To_najglosniejsze_miasto_w_Polsce.html
                      i nader obrazowa mapa hałasu na www.wroclaw.pl
        • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 18:41
          omek854 napisał:
          > Szanowny pan (...)i porusza się z predkoscią która powoduje, że większos
          > ć innych użytkowników drogi porusza się wolniej niż on.
          >
          > (..) a większosć pojazdów jest od niego szybsza, czyli nadjeżdza od tyłu.

          usunąłem nieistotne szczegóły pozostawiając tylko to, gdzie jest pies pogrzebany. skąd się biorą pretensje o słuchawki na uszach? ano stąd, że samochodzik jadący szybciej nie ma niekiedy sposobności wyprzedzenia wolniejszego roweru. i co się wtedy dzieje? cóż, klasyczne postępowanie kierowcy to otrąbienie roweru mające dać do zrozumienia, żeby zawalidroga czym prędzej spie...ła z drogi, bo jaśnie panu szoferowi się śpieszy. a delikwent na rowerze, jeszcze nie daj boże w słuchawkach na uszach, najczęściej nie raczy zareagować w myśł oczekiwań władcy szos. ba, czym bardziej kierowca się stara zwrócić na siebie uwagę upierdliwym potrąbywaniem, tym bardziej rowerzysta udaje że nie tego słyszy. i jedzie jak jechał - nota bene całkowicie prawidłowo. co w konsekwencji kierowcę doprowadza do furii, a jego złość niekiedy skupia się na owych nieszczęśliwych słuchawkach - podstawowej przyczynie głuchoty rowerzysty.

          i dlatego jaśniepan szofer ustanawia nowe prawo - słuchawki na uszach rowerzystów są ZAKAZANE!
          • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:21
            Gość portalu: artek napisał(a):

            > usunąłem nieistotne szczegóły pozostawiając tylko to, gdzie jest pies pogrzeban
            > y. skąd się biorą pretensje o słuchawki na uszach? ano stąd, że samochodzik jad
            > ący szybciej nie ma niekiedy sposobności wyprzedzenia wolniejszego roweru. i co
            > się wtedy dzieje? cóż, klasyczne postępowanie kierowcy to otrąbienie roweru ma
            > jące dać do zrozumienia, żeby zawalidroga czym prędzej spie...ła z drogi, bo ja
            > śnie panu szoferowi się śpieszy. a delikwent na rowerze, jeszcze nie daj boże w
            > słuchawkach na uszach, najczęściej nie raczy zareagować w myśł oczekiwań władc
            > y szos. ba, czym bardziej kierowca się stara zwrócić na siebie uwagę upierdliwy
            > m potrąbywaniem, tym bardziej rowerzysta udaje że nie tego słyszy. i jedzie jak
            > jechał - nota bene całkowicie prawidłowo. co w konsekwencji kierowcę doprowadz
            > a do furii, a jego złość niekiedy skupia się na owych nieszczęśliwych słuchawka
            > ch - podstawowej przyczynie głuchoty rowerzysty.
            >
            > i dlatego jaśniepan szofer ustanawia nowe prawo - słuchawki na uszach rowerzyst
            > ów są ZAKAZANE!

            Łaaaaał, co za piękny pokaz manii prześladowczej. Rozmawiałeś już z Antonim, Jarkiem i Tadeuszem? Myślę że miałbyś szanse na olbrzymią karierę wymyślając kolejne sposoby w jakie zły świat kierowany przez Tuska ich gnębi. Marnujesz się tu na forum.

            No i ta cudna apoteoza małpiej złośliwości, uosobionej w postaci bucowatego cyklisty który poproszony klaksonem (no bo czym innym, kierowca ma się drzeć przez okno?) o drobne ułatwienie unosi się buraczanym "honorem" i blokuje jezdnię, choćby miał nadłożyć drogi.
            • jureek Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:32
              45rtg napisała:

              > No i ta cudna apoteoza małpiej złośliwości, uosobionej w postaci bucowatego cyk
              > listy który poproszony klaksonem (no bo czym innym, kierowca ma się drzeć przez
              > okno?) o drobne ułatwienie unosi się buraczanym "honorem" i blokuje jezdnię, c
              > hoćby miał nadłożyć drogi.

              Wszystko w życiu interpretujesz w kategoriach tak dziwnie pojmowanego honoru? Nie przyszło Ci do głowy, że nie musi to być żadna małpia złośliwość, tylko zwykła chęć dojechania samemu do celu, bez uciekania co chwilę z jezdni, bo komuś innemu ma prawo bardziej się spieszyć? To, co nazywasz drobnym ułatwieniem, może wyglądać tak, że wjedziesz między zaparkowane samochody, żeby jadący za Tobą mogli Cię wyminąć, a potem tkwisz między nimi, bo żaden z tych jadących za Tobą nie zamierza Cię z powrotem wpuścić. Nieraz ustępuję kierowcom, czasem nawet zatrzymuję się i pomagam wyjechać komuś tyłem z parkingu, więc wypraszam sobie takie określenia, jak "bucowaty cyklista", jeżeli natychmiast nie zareaguję na "grzeczną prośbę wyrażoną klaksonem". Uprzejmości nie można sprowadzać do obowiązku.
              Jura

              • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 21:52
                jureek napisał:

                > 45rtg napisała:
                >
                > > No i ta cudna apoteoza małpiej złośliwości, uosobionej w postaci bucowate
                > go cyk
                > > listy który poproszony klaksonem (no bo czym innym, kierowca ma się drzeć
                > przez
                > > okno?) o drobne ułatwienie unosi się buraczanym "honorem" i blokuje jezd
                > nię, c
                > > hoćby miał nadłożyć drogi.
                >
                > Wszystko w życiu interpretujesz w kategoriach tak dziwnie pojmowanego honoru? N

                Jaaaa? Przecież to są mokre fantazje artka.

                > ie przyszło Ci do głowy, że nie musi to być żadna małpia złośliwość, tylko zwyk

                Nie, nie przyszło, bo przeczytałem starannie to, co napisał artek.

                > trzymuję się i pomagam wyjechać komuś tyłem z parkingu, więc wypraszam sobie ta
                > kie określenia, jak "bucowaty cyklista", jeżeli natychmiast nie zareaguję na "g
                > rzeczną prośbę wyrażoną klaksonem". Uprzejmości nie można sprowadzać do obowiąz
                > ku.

                W oczywisty sposób moja wypowiedź nie odnosi się więc do Ciebie. Odnosi się do gościa opisanego przez artka, czyli głupio-honornego, złośliwego buca.
            • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.04.13, 22:26
              > Łaaaaał, co za piękny pokaz manii prześladowczej.

              nie, to miejskie realia. normalne zachowanie dla sporej części samochodowej populacji.

              > Rozmawiałeś już z Antonim, Jarkiem i Tadeuszem?

              przykro mi, nie rozmawiałem.

              > Myślę że miałbyś szanse na olbrzymią karierę wymyślając kolejne sposoby
              > w jakie zły świat kierowany przez Tuska ich gnębi. Marnujesz się tu
              > na forum.

              sam maciarewizujesz. wyluzuj.

              > No i ta cudna apoteoza małpiej złośliwości, uosobionej w postaci bucowatego cyk
              > listy który poproszony klaksonem (no bo czym innym, kierowca ma się drzeć przez
              > okno?) o drobne ułatwienie unosi się buraczanym "honorem" i blokuje jezdnię,
              > choćby miał nadłożyć drogi.

              a dlaczego rowerzysta miałby nadkładać drogi? w imię czego? partykularnego interesu buca w samochodzie, któremu tak strasznie się spieszy? i to najczęściej do najbliższego korka?

              i dlaczego nazywasz prawidłowo jadącego rowerzystę bucem? jakim prawem? tylko dlatego, że jedzie wolniej? oj, słoma i dresik ci z kieszeni wychodzą ...

              a to twoje "poproszenie" klaksonem samo z siebie jest nie tylko wykroczeniem drogowym w terenie zabudowanym, ale na dodatek stwarzaniem sytuacji niebezpiecznej, zagrożeniem, że zdezorientowany a prawidłowo jadący rowerzysta zacznie wykonywać nagłe a nieoczekiwane manewry.
              • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 23:11
                Gość portalu: artek napisał(a):

                > > listy który poproszony klaksonem (no bo czym innym, kierowca ma się drzeć
                > przez
                > > okno?) o drobne ułatwienie unosi się buraczanym "honorem" i blokuje jezdn
                > ię,
                > > choćby miał nadłożyć drogi.
                >
                > a dlaczego rowerzysta miałby nadkładać drogi? w imię czego? partykularnego inte
                > resu buca w samochodzie, któremu tak strasznie się spieszy? i to najczęściej do
                > najbliższego korka?

                Poćwicz czytanie ze zrozumieniem.

                > i dlaczego nazywasz prawidłowo jadącego rowerzystę bucem? jakim prawem? tylko d

                Nazywam go bucem na podstawie tego, co o nim napisałeś. Explicite stwierdziłeś że, cytuję, "udaje że nie słyszy".

                > latego, że jedzie wolniej? oj, słoma i dresik ci z kieszeni wychodzą ...
                >
                > a to twoje "poproszenie" klaksonem samo z siebie jest nie tylko wykroczeniem dr

                Tak, jest wykroczeniem. Ale, w odróżnieniu od umyślnego utrudniania innym ruchu, nie jest sk*wysyństwem.

                > ogowym w terenie zabudowanym, ale na dodatek stwarzaniem sytuacji niebezpieczne
                > j, zagrożeniem, że zdezorientowany a prawidłowo jadący rowerzysta zacznie wykon
                > ywać nagłe a nieoczekiwane manewry.

                Bo co, spłoszony rower go poniesie?

                • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 06:56
                  > > i dlaczego nazywasz prawidłowo jadącego rowerzystę bucem? jakim prawem?
                  > tylko d
                  > Nazywam go bucem na podstawie tego, co o nim napisałeś. Explicite stwierdziłeś
                  > że, cytuję, "udaje że nie słyszy".

                  buc to co najwyżej ten, który trąbieniem próbuje wbrew prawu wymusić na kimś innym ustąpienie drogi. prawidłowo jadący rowerzysta NIE MA obowiązku zjeżdżać nikomu z drogi.
                  btw nigdy ciebie żaden buc nie obtrąbił na legnickiej? nie? więc zapewne nie jeździsz tam z przepisową prędkością 50 km/h. bo takie ciągle spieszące się buce reagują na wolniej jadącym nie tylko rowerzystów, ale i inne samochody. ot, takie sobie wielkomiejskie buractwo z awansu społecznego.


                  > Tak, jest wykroczeniem. Ale, w odróżnieniu od umyślnego utrudniania innym ruchu
                  > , nie jest sk*wysyństwem.

                  przepisowa i prawidłowa jazda NIE JEST utrudnianiem ruchu innych, a już w szczególności nie jest sk*wysyństwem. bo sk*wysyństwem jest właśnie wymuszanie czegoś na innych, w szczególności usuwania się z drogi.

                  nota bene właśnie tego typu sk*wysyństwo powoduje, że multum rowerzystów boi się jeździć po jezdni i ewakuuje się na chodniku. bo zazwyczaj nie kończy się tylko na obtrąbianiu, ale chwilę później na wyprzedzaniu z nieprzepisową odległością, na przysłowiową gazetę. co jest jeszcze bardziej dla rowerzysty niebezpieczne.
                  • Gość: abc Re: Pytanie do autora listu IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.13, 08:37
                    Gość portalu: artek napisał(a):
                    > prawidłowo jadący rowerzysta NIE MA obowiązku zjeżdżać ni
                    > komu z drogi.

                    Art 24, ust. 6 Kodeksu Ruchu Drogowego

                    Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i – w razie potrzeby – zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisy nie stosuje sięw przypadku, o którym mowa w ust. 12.
                    • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 08:42
                      > Art 24, ust. 6 Kodeksu Ruchu Drogowego
                      >
                      jak już się znaffco prawa o ruchu drogowym zaczynasz przerzucać paragrafami, to może najpierw zajrzyj do AKTUALNYCH przepisów.

                      żenada ...
                  • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 17:51
                    Gość portalu: artek napisał(a):

                    > > > i dlaczego nazywasz prawidłowo jadącego rowerzystę bucem? jakim pra
                    > wem?
                    > > tylko d
                    > > Nazywam go bucem na podstawie tego, co o nim napisałeś. Explicite stwierd
                    > ziłeś
                    > > że, cytuję, "udaje że nie słyszy".
                    >
                    > buc to co najwyżej ten, który trąbieniem próbuje wbrew prawu wymusić na kimś in
                    > nym ustąpienie drogi. prawidłowo jadący rowerzysta NIE MA obowiązku zjeżdżać ni
                    > komu z drogi.

                    Podobnie rowerzysta NIE MA obowiązku ustąpić w tramwaju miejsca kobiecie w ciąży. Świadomy swojej wartości, honorowy rowerzysta, mimo że chwilowo jadący tramwajem, będzie udawał że nie słyszy za plecami "czy mógłby mi pan ustąpić miejsca?". Niech się zdzira nauczy prawa, on tu pierwszy siedział, co?

                    > btw nigdy ciebie żaden buc nie obtrąbił na legnickiej? nie? więc zapewne nie je

                    Jeden, jedyny buc jaki mnie kiedykolwiek obtrąbił na Legnickiej to był taryfiarz z mentalnością twojego buca-rowerzysty. Facet, w gęstym ruchu jadący w moim tempie lekko na wysokości mojego bagażnika, zamiast pozwolić mi wjechać przed siebie zabrał się za trąbienie. Bo on NIE MA obowiązku wpuszczenia mnie na swój pas. Żebyś sobie znowu czegoś nie dośpiewał - kierunkowskaz miałem włączony z solidnym wyprzedzeniem a manewr wykonywałem powoli.

                    > ździsz tam z przepisową prędkością 50 km/h. bo takie ciągle spieszące się buce
                    > reagują na wolniej jadącym nie tylko rowerzystów, ale i inne samochody. ot, tak
                    > ie sobie wielkomiejskie buractwo z awansu społecznego.

                    Te pierdoły o trąbieniu na jadących przepisowo to są bzdety opowiadane przez gnojków szukających usprawiedliwienia dla własnego łamania przepisów. Do rzeczywistości mają się nijak.

                    > > Tak, jest wykroczeniem. Ale, w odróżnieniu od umyślnego utrudniania innym
                    > ruchu
                    > > , nie jest sk*wysyństwem.
                    >
                    > przepisowa i prawidłowa jazda NIE JEST utrudnianiem ruchu innych, a już w szcze
                    > gólności nie jest sk*wysyństwem. bo sk*wysyństwem jest właśnie wymuszanie czego
                    > ś na innych, w szczególności usuwania się z drogi.

                    No to właśnie przecież ślicznie opisałeś sk*rwysyńskie zmuszanie kierowcy do jazdy za rowerem. Intencjonalne, co explicite opisałeś również. Sam się zaplątałeś we własne kombinacje z podwójnymi standardami dla kierowców i rowerzystów.

                    > nota bene właśnie tego typu sk*wysyństwo powoduje, że multum rowerzystów boi si
                    > ę jeździć po jezdni i ewakuuje się na chodniku. bo zazwyczaj nie kończy się tyl
                    > ko na obtrąbianiu, ale chwilę później na wyprzedzaniu z nieprzepisową odległośc
                    > ią, na przysłowiową gazetę. co jest jeszcze bardziej dla rowerzysty niebezpiecz
                    > ne.

                    Multum rowerzystów to się boi kłamstw rozpuszczanych przez takich jak ty. Rzeczywistość jest znacznie normalniejsza, tylko że rowerowi aktywiści podobni tobie straciliby rację bytu gdyby ludzie się dowiedzieli że można zupełnie normalnie, bezpiecznie i równocześnie przepisowo jeździć po Wrocławiu rowerem.
                    • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 19:23
                      > Podobnie rowerzysta NIE MA obowiązku ustąpić w tramwaju miejsca kobiecie w ciąż
                      > y. Świadomy swojej wartości, honorowy rowerzysta, mimo że chwilowo jadący tramw
                      > ajem, będzie udawał że nie słyszy za plecami "czy mógłby mi pan ustąpić miejsca
                      > ?". Niech się zdzira nauczy prawa, on tu pierwszy siedział, co?

                      ależ się rozbujał... wyluzuj. co ma ciąża i tramwaj do wyprzedzania, doprawdy, nie mam pojęcia. strasznie dziwnie ci mózg przy dzisiejszej pogodzie pracuje.

                      > Jeden, jedyny buc jaki mnie kiedykolwiek obtrąbił na Legnickiej to był taryfiar
                      > z z mentalnością twojego buca-rowerzysty. Facet, w gęstym ruchu jadący w moim t
                      > empie lekko na wysokości mojego bagażnika, zamiast pozwolić mi wjechać przed si
                      > ebie zabrał się za trąbienie. Bo on NIE MA obowiązku wpuszczenia mnie na swój p
                      > as. Żebyś sobie znowu czegoś nie dośpiewał - kierunkowskaz miałem włączony z so
                      > lidnym wyprzedzeniem a manewr wykonywałem powoli.

                      czyli buc to każdy, kto nie ma zamiaru zrobić ci dobrze. swoiste podejście.

                      > Te pierdoły o trąbieniu na jadących przepisowo to są bzdety opowiadane przez gn
                      > ojków szukających usprawiedliwienia dla własnego łamania przepisów. Do rzeczywi
                      > stości mają się nijak.

                      żyjesz w dziwnym matrixie. tych bredni to już mi się nawet nie chce komentować.

                      > No to właśnie przecież ślicznie opisałeś sk*rwysyńskie zmuszanie kierowcy do ja
                      > zdy za rowerem.

                      też mi przymus. jak dla mnie psi obowiązek, jkeśli nie ma możliwości prawidłowego wyprzedzenia.

                      > Intencjonalne, co explicite opisałeś również. Sam się zaplątałeś we własne
                      > kombinacje z podwójnymi standardami dla kierowców i rowerzystów.

                      tak, tak, jasne. bujaj się dalej.

                      > Multum rowerzystów to się boi kłamstw rozpuszczanych przez takich jak ty.

                      najpierw udowodnij że to kłamstwo. bo ja osobiście spotykam się z takimi zdarzeniami dość często.

                      > ywistość jest znacznie normalniejsza, tylko że rowerowi aktywiści podobni tobie
                      > straciliby rację bytu gdyby ludzie się dowiedzieli że można zupełnie normalnie
                      > , bezpiecznie i równocześnie przepisowo jeździć po Wrocławiu rowerem.

                      nigdy nie twierdziłem, że nie można, wręcz przeciwnie. pod jednym warunkiem - równie bezpiecznej i przepisowej jazdy innych uczestników ruchu, ze wskazaniem na kierowców. a z tym są niestety bardzo duże problemy. statystyka wrocławskich wypadków z udziałem rowerów i samochodów wypada niestety nader negatywnie dla tych drugich.

                      a w kwestii wyprzedzania - wiesz ile samochodów wyprzedza mnie w strefie 30 bez spowalniaczy? odpowiem - 100% . i w rzeczy samej na gazetę a nie z przepisowymi minimum 1 m, bo na wąskiej jezdni przy zaparkowanych po obu stronach samochodach za wiele miejsca nie ma.
                      powinno być 0%, bo jeżdżę mniej więcej z maksymalnie dozwoloną prędkością. tam gdzie są spowalniacze to ja jestem szybszy, bo przydupasy jeżdżą w tempie 50/10 - gaz do dechy i hamowanie niemal do zera. a i tak średnia wychodzi im mizerna ;P

                      ba, wyścigi to sobie urządzają nawet na parkingu dla działkowców na klecińskiej, omijając na skróty nieformalną trzecią jezdnią korek. dozwolone tam - w strefie zamieszkania - 20 km/h to dla nich jakaś magiczna i nieosiągalna liczba. kiedyś próbowałem takiego jednego dogonić, odpuściłem sobie przy 45 km/h.

                      takie właśnie są realia, a nie twój wyidealizowany i wyimaginowany światek zza szybki.
                      • Gość: ojoj Re: Pytanie do autora listu IP: *.centertel.pl 27.04.13, 21:41
                        straszni ci kierowcy, straszni, artku
                        ach ci kierowcy
                        i ci dobrzy, rozsądni rowerzyści
                        co za swiat
                        co za swiat, kurcze
                        niedobry kierowca i dobry rowerzysta
                        jakież to proste artku
                        • jureek Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 21:46
                          Gość portalu: ojoj napisał(a):

                          > straszni ci kierowcy, straszni, artku
                          > ach ci kierowcy
                          > i ci dobrzy, rozsądni rowerzyści
                          > co za swiat
                          > co za swiat, kurcze
                          > niedobry kierowca i dobry rowerzysta
                          > jakież to proste artku

                          Dla autora opublikowanego listu też ten świat jest bardzo prosty - niedobrzy rowerzyści i dobrzy kierowcy.
                          Jura
                          • Gość: załamka Re: Pytanie do autora listu IP: 78.9.155.* 28.04.13, 05:35
                            > Dla autora opublikowanego listu też ten świat jest bardzo prosty - niedobrzy ro
                            > werzyści i dobrzy kierowcy.
                            > Jura

                            A czytałeś chociaż? Bo z twojej wypowiedzi wynika, że nie.
                            • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 10:01
                              Gość portalu: załamka napisał(a):

                              > A czytałeś chociaż? Bo z twojej wypowiedzi wynika, że nie.

                              Najwyraźniej masz problemy z wyciąganiem wniosków.
                              Jura
                      • Gość: załamka Re: Pytanie do autora listu IP: 78.9.155.* 28.04.13, 05:32
                        > ależ się rozbujał... wyluzuj. co ma ciąża i tramwaj do wyprzedzania, doprawdy,
                        > nie mam pojęcia. strasznie dziwnie ci mózg przy dzisiejszej pogodzie pracuje.

                        Jeśli artek nie rozumiesz tak banalnego porównania, to znaczy, że dyskusja z tobą (co zresztą można wnioskować od początku) nie ma najmniejszego sensu. To ma ustąpienie miejsca w tramwaju ciężarnej do wyprzedzania, że NORMALNI i KULTURALNI ludzie wyświadczają sobie przysługi. Osobówki (niestety niektóre) zjeżdżają na prawo, gdy motocyklista chce przejechać, rowerzyści (niektórzy) zjeżdżają na prawo, gdy kierowca chce przejechać oraz piesi (też być może nie wszyscy), mimo że nie mają takiego obowiązku, puszczają chodnikiem rowerzystę, który chce przejechać. Taki to ma związek - uprzejmość. Ale jak to zrozumieć, kiedy życiową dewizą jest :"nie muszę, to pier...ę". I proszę, nie odpisuj nawet, bo wydaje mi się już, że na siłę szukasz słów, które być może tylko dla ciebie brzmią logicznie. Mam jeszcze jedną prośbę. Jeśli uważasz to, co piszesz za słuszne, to nikt cię do niczego nie przekona, więc rób sobie jak uważasz. Ale nie przekonuj innych rowerzystów do tego, bo jednak mają swój rozum i ośmieszasz się niemiłosiernie.
                        • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 13:32
                          Gość portalu: załamka napisał(a):

                          > Jeśli artek nie rozumiesz tak banalnego porównania, to znaczy, że dyskusja z to
                          > bą (co zresztą można wnioskować od początku) nie ma najmniejszego sensu.

                          To porównanie o tyle kuleje, że kobiecie w ciąży z racji tego, że trudniej jej poruszać się, należą się pewne przywileje. Uważasz, że przywileje powinny się też należeć z racji tego, że ktoś jedzie szybciej?

                          > To ma
                          > ustąpienie miejsca w tramwaju ciężarnej do wyprzedzania, że NORMALNI i KULTURAL
                          > NI ludzie wyświadczają sobie przysługi. Osobówki (niestety niektóre) zjeżdżają
                          > na prawo, gdy motocyklista chce przejechać, rowerzyści (niektórzy) zjeżdżają na
                          > prawo, gdy kierowca chce przejechać oraz piesi (też być może nie wszyscy), mim
                          > o że nie mają takiego obowiązku, puszczają chodnikiem rowerzystę, który chce pr
                          > zejechać. Taki to ma związek - uprzejmość.

                          Jeżeli już mówimy o uprzejmości, to na pewno nie jest uprzejmością domaganie się, żeby ktoś nam uprzejmość wyświadczył, albowiem uprzejmości z natury rzeczy wyświadcza się dobrowolnie. Jeżeli uprzejmość zaczyna być obowiązkiem, to przestaje być uprzejmością.
                          Jura
                        • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:26
                          Gość portalu: załamka napisał(a):

                          > Osobówki (niestety niektóre) zjeżdżają
                          > na prawo, gdy motocyklista chce przejechać, rowerzyści (niektórzy) zjeżdżają na
                          > prawo, gdy kierowca chce przejechać

                          każdy z uczestników ruchu ma obowązek jechać jak najbliżej krawędzi jezdni. skoro zjeżdża, to oznacza, że łamał przepisy
                  • masofrev Re: Pytanie do autora listu 27.04.13, 23:58
                    Gość portalu: artek napisał(a):


                    > buc to co najwyżej ten, który trąbieniem próbuje wbrew prawu wymusić na kimś in
                    > nym ustąpienie drogi. prawidłowo jadący rowerzysta NIE MA obowiązku zjeżdżać ni
                    > komu z drogi.
                    Uwaga, eksperyment intelektualny!!! Zamieniamy "trąbienie" -> "dzwonienie", "rowerzysta" -> "pieszy", "jadący" -> "idący". Podpisujesz się pod tym? Bo ja mam serdecznie dosyć bycia RAZ W TYGODNIU obdzwanianym przez rowerzystów, którzy prują sobie po chodniku i - uwaga - SĄ ŚWIĘCIE PRZEKONANI, że jako pieszy MAM USTĄPIĆ IM MIEJSCA!


                    > ot, takie sobie wielkomiejskie buractwo z awansu społecznego.
                    Idąc tropem Twojego myślenia w powiązaniu z tym, co napisałem wyżej: ot, takie sobie wielkomiejskie buractwo z awansu społecznego.

                    > przepisowa i prawidłowa jazda NIE JEST utrudnianiem ruchu innych, a już w szcze
                    > gólności nie jest sk*wysyństwem. bo sk*wysyństwem jest właśnie wymuszanie czego
                    > ś na innych, w szczególności usuwania się z drogi.

                    Brawo! Podpisuję się pod tym! Zwłaszcza, jeśli pomyśleć o rowerzystach wymuszających na prawidłowo idących pieszych usuwanie się z drogi!

                    > nota bene właśnie tego typu sk*wysyństwo powoduje, że multum rowerzystów boi si
                    > ę jeździć po jezdni i ewakuuje się na chodniku.
                    Cóż, piesi już nie mają dokąd się ewakuować z chodnika...
                    • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 00:16
                      masofrev napisał:


                      > Uwaga, eksperyment intelektualny!!! Zamieniamy "trąbienie" -> "dzwonienie",
                      > "rowerzysta" -> "pieszy", "jadący" -> "idący". Podpisujesz się pod tym
                      > ? Bo ja mam serdecznie dosyć bycia RAZ W TYGODNIU obdzwanianym przez rowerzystó
                      > w, którzy prują sobie po chodniku i - uwaga - SĄ ŚWIĘCIE PRZEKONANI, że jako pi
                      > eszy MAM USTĄPIĆ IM MIEJSCA!


                      Art. 53.

                      ust. 1. Rower powinien być wyposażony:

                      w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku

                      mam nadzieję, że rozumiesz słowo nieprzeraźliwy i widzisz różnice pomiędzy klaksonem, a dzwonkiem rowerowym


                      > Brawo! Podpisuję się pod tym! Zwłaszcza, jeśli pomyśleć o rowerzystach wymuszaj
                      > ących na prawidłowo idących pieszych usuwanie się z drogi!

                      rowerzyści po jezdni jednak najczęściej jeżdżą po jej prawej stronie, piesi akurat niekoniecznie poruszają się prawą stroną. dzwonek informuje ich o tym ,ze ktoś chce ich wyprzedzić i by zeszli na prawą stronę. zresztą takie są intencje stosowania dzwonka w rowerze.

                      > Cóż, piesi już nie mają dokąd się ewakuować z chodnika...

                      wystarczy że zejdą na jego prawą stronę. szczególnie to się dotyczy wspólnym ciągów pieszo-rowerowych.
                      • Gość: załamka Re: Pytanie do autora listu IP: 78.9.155.* 28.04.13, 05:38
                        > rowerzyści po jezdni jednak najczęściej jeżdżą po jej prawej stronie, piesi aku
                        > rat niekoniecznie poruszają się prawą stroną. dzwonek informuje ich o tym ,ze k
                        > toś chce ich wyprzedzić i by zeszli na prawą stronę. zresztą takie są intencje
                        > stosowania dzwonka w rowerze.

                        Niedorzeczność. Może i dzwonek jest od tego, żeby informować o fakcie wyprzedzania, ale co do tego ma chodnik. Oprócz bodajże trzech wyjątkowych sytuacji rowerzysta NIE MA PRAWA znajdować się na chodniku A TYM BARDZIEJ NIE MA PRAWA wymagać od pieszych, żeby schodzili mu z drogi.
                        • Gość: K. Re: Pytanie do autora listu IP: 195.117.255.* 28.04.13, 08:33
                          Dzwonienie na pieszych ma dwie strony medalu. Ja osobiście uważam, że rowerzysta na chodniku dzwonić nie powinien, ponieważ to on jest tam gościem. I uważam tak i jako piesza, i jako rowerzysta. Spotkałam się jednak z głosami pieszych, że wolą wiedzieć wcześniej o rowerzyście, niż dowiedzieć się dopiero podczas wyprzedzania. Wszystkim nie dogodzisz.
                        • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:26
                          Gość portalu: załamka napisał(a):

                          > Niedorzeczność. Może i dzwonek jest od tego, żeby informować o fakcie wyprzedza
                          > nia, ale co do tego ma chodnik. Oprócz bodajże trzech wyjątkowych sytuacji rowe
                          > rzysta NIE MA PRAWA znajdować się na chodniku A TYM BARDZIEJ NIE MA PRAWA wymag
                          > ać od pieszych, żeby schodzili mu z drogi.

                          a słyszałeś o czymś takim jak droga dla pieszych i rowerzystów?
                      • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 10:06
                        garym napisał:

                        >
                        > Art. 53.
                        >
                        > ust. 1. Rower powinien być wyposażony:
                        >
                        > w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku
                        >
                        > mam nadzieję, że rozumiesz słowo nieprzeraźliwy i widzisz różnice pomiędzy klak
                        > sonem, a dzwonkiem rowerowym

                        1. Nie chce mi się na potrzeby rozmowy z byle kim sprawdzać, ale prawie na pewno klaksony mają taki sam przepisowy warunek.
                        2. Przerażają cię klaksony? A na przykład gołębie też? A liście jak szumią?
                        • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:24
                          45rtg napisała:

                          > garym napisał:
                          >
                          > 1. Nie chce mi się na potrzeby rozmowy z byle kim sprawdzać, ale prawie na pewn
                          > o klaksony mają taki sam przepisowy warunek.

                          brakuje argumentów więc zaczynają się wyzwiska. to może najpierw zapoznaj się z warunkami technicznym stawianym samochodom

                          Wymagana siła dźwięku klaksonu powinna wynosić minimum 105 decybeli, maksymalnie zaś 118 dB

                          > 2. Przerażają cię klaksony? A na przykład gołębie też? A liście jak szumią?

                          po raz kolejny się ośmieszasz.
                          • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 22:15
                            garym napisał:

                            > 45rtg napisała:
                            >
                            > > garym napisał:
                            > >
                            > > 1. Nie chce mi się na potrzeby rozmowy z byle kim sprawdzać, ale prawie n
                            > a pewn
                            > > o klaksony mają taki sam przepisowy warunek.
                            >
                            > brakuje argumentów więc zaczynają się wyzwiska. to może najpierw zapoznaj się z
                            > warunkami technicznym stawianym samochodom
                            >
                            > Wymagana siła dźwięku klaksonu powinna wynosić minimum 105 decybeli, maksyma
                            > lnie zaś 118 dB


                            Weź sobie, dyletancie, przeczytaj rozporządzenie o warunkach technicznych, a nie jakieś g*wniane źródełka ssące chyba z pompki Chojnackiego. W szczególności znajdziesz w tym rozporządzeniu informację o tym, że sygnał dźwiękowy ma być nieprzeraźliwy, a głośność ma mieć coś z dziesięć razy mniejszą niż te twoje decybele, którymi chciałeś nas okłamać.

                            A, no i oczywiście w ogóle rzucanie decybelami jest z d*py wzięte, bo głośność a nieprzeraźliwość to różne sprawy.

                            > > 2. Przerażają cię klaksony? A na przykład gołębie też? A liście jak szumi
                            > ą?
                            >
                            > po raz kolejny się ośmieszasz.

                            Ja? To nie ja się boję trąbiących samochodów.
                            • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 23:59
                              45rtg napisała:

                              > > Wymagana siła dźwięku klaksonu powinna wynosić minimum 105 decybeli, m
                              > aksyma
                              > > lnie zaś 118 dB

                              >
                              > Weź sobie, dyletancie, przeczytaj rozporządzenie o warunkach technicznych, a ni
                              > e jakieś g*wniane źródełka ssące chyba z pompki Chojnackiego. W szczególności z
                              > najdziesz w tym rozporządzeniu informację o tym, że sygnał dźwiękowy ma być
                              > nieprzeraźliwy
                              , a głośność ma mieć coś z dziesięć razy mniejszą niż
                              > te twoje decybele, którymi chciałeś nas okłamać.

                              sam kłamiesz. decybele wziąłem z portalu samochodowego:
                              www.samochody.mojeauto.pl/mercedes/czesci,silnik/sygnal_dzwiekowy,38/
                              a głośność wcale nie ma mieć 10 mniejszą, ale przynajmniej 96 dB. może być więcej

                              >
                              >
                              > Ja? To nie ja się boję trąbiących samochodów.

                              jak się siedzi w samochodzie to może i to tak nie przeszkadza. spróbuj wystawić kiedyś tyłek z samochodu i niech ktoś ci za plecami zatrąbi. zwykła trąbka rowerowa robi już przerażenie na ludziach i dlatego jest zakazana
                              • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 09:45
                                garym napisał:


                                > > najdziesz w tym rozporządzeniu informację o tym, że sygnał dźwiękowy ma b
                                > yć
                                > > nieprzeraźliwy
                                , a głośność ma mieć coś z dziesięć razy mniejsz
                                > ą niż
                                > > te twoje decybele, którymi chciałeś nas okłamać.
                                >
                                > sam kłamiesz. decybele wziąłem z portalu samochodowego:
                                > www.samochody.mojeauto.pl/mercedes/czesci,silnik/sygnal_dzwiekowy,38/
                                > a głośność wcale nie ma mieć 10 mniejszą, ale przynajmniej 96 dB. może być więc
                                > ej

                                No, to masz "poważne" źródła :-) Przy twoim portaliku rozporządzenie ministra infrastruktury to przecież mały pikuś :-)

                                Dobrze że się chociaż chyłkiem wycofujesz z tych kłamstw o głośności. Już nie 105dB tylko 96dB. Czyli tak jak ja mówię - prawie 10 razy ciszej.

                                > kiedyś tyłek z samochodu i niech ktoś ci za plecami zatrąbi. zwykła trąbka row
                                > erowa robi już przerażenie na ludziach i dlatego jest zakazana

                                Weź mnie nie osłabiaj. Jak każdy, słyszałem niejeden klakson obok siebie i jeszcze żaden mnie nie przestraszył. Radziłbym ci konsultację u kklementa, bo twoja fobia nie jest normalna.
                                • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 10:50
                                  45rtg napisała:

                                  > garym napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > > najdziesz w tym rozporządzeniu informację o tym, że sygnał dźwiękow
                                  > y ma b
                                  > > yć
                                  > > > nieprzeraźliwy
                                  , a głośność ma mieć coś z dziesięć razy m
                                  > niejsz
                                  > > ą niż
                                  > > > te twoje decybele, którymi chciałeś nas okłamać.
                                  > >
                                  > > sam kłamiesz. decybele wziąłem z portalu samochodowego:
                                  > > www.samochody.mojeauto.pl/mercedes/czesci,silnik/sygnal_dzwiekowy,38/
                                  > > a głośność wcale nie ma mieć 10 mniejszą, ale przynajmniej 96 dB. może by
                                  > ć więc
                                  > > ej
                                  >
                                  > No, to masz "poważne" źródła :-) Przy twoim portaliku rozporządzenie ministra i
                                  > nfrastruktury to przecież mały pikuś :-)

                                  może pisali o jakimś konkretnym modelu

                                  >
                                  > Dobrze że się chociaż chyłkiem wycofujesz z tych kłamstw o głośności. Już nie 1
                                  > 05dB tylko 96dB. Czyli tak jak ja mówię - prawie 10 razy ciszej.

                                  przecież właśnie sam udowodniłeś że kłamiesz. głośność klaksonu nie ma być tak jak pisałeś 96dB, ale minimalnie 96 dB. to spora różnica, bo górnego ograniczenia nie ma

                                  >
                                  > Weź mnie nie osłabiaj. Jak każdy, słyszałem niejeden klakson obok siebie i jesz
                                  > cze żaden mnie nie przestraszył. Radziłbym ci konsultację u kklementa, bo twoja
                                  > fobia nie jest normalna.

                                  nie każdy musi mieć problemy ze słuchem. normalny człowiek słysząc klakson za plecemi wystraszy sie go.

                                  • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 12:06
                                    garym napisał:

                                    > 45rtg napisała:
                                    > > Dobrze że się chociaż chyłkiem wycofujesz z tych kłamstw o głośności. Już
                                    > nie 1
                                    > > 05dB tylko 96dB. Czyli tak jak ja mówię - prawie 10 razy ciszej.
                                    >
                                    > przecież właśnie sam udowodniłeś że kłamiesz. głośność klaksonu nie ma być tak
                                    > jak pisałeś 96dB, ale minimalnie 96 dB. to spora różnica, bo górnego ograniczen
                                    > ia nie ma

                                    Wszystko się zgadza. Według przytoczonych przeze mnie przepisów minimum to 96dB, według twoich łgarstw minimum to 105dB, czyli blisko 10 razy więcej.
                                    Oczywiście wiele więcej niż minimum żaden producent nie da, bo głośniejszy sygnał będzie droższy.
                                    • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 12:35
                                      45rtg napisała:

                                      > Wszystko się zgadza. Według przytoczonych przeze mnie przepisów minimum to 96dB
                                      > , według twoich łgarstw minimum to 105dB, czyli blisko 10 razy więcej.
                                      > Oczywiście wiele więcej niż minimum żaden producent nie da, bo głośniejszy sygn
                                      > ał będzie droższy.

                                      w mojej wypowiedzi owszem się zgadza. 105 dBm > 96dBm czyli spełnia warunki z rozporządzenia. Ty pisząc że głośność ma mieć coś z dziesięć razy mniejszą niż 105 dBm, mijałeś się z prawdą, albo jak sam to nazwałeś, najzwyczajniej łgałeś.

                                      dalej twierdzisz, że klakson nie może wystraszyć innych użytkowników ruchu?
                                      • tay2 Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 12:50
                                        Przykre wiadomości dla Czechofila, Benka, Garym i paru innych pedałowców. Dziennik Gazeta Prawna pisze, ze w Europie będą cywilizować prawa i obowiązki rowerzystów. Będzie wymagany obowiązkowo kask oraz ubezpieczenie OC. Dziennik w komentarzu pisze, ze w Polsce od 2010 roku robi się udogodnienia dla rowerzystów ale nie idą za tym wymogi prawne dla nich.

                                        No to teraz, niestety, czechofilu, będą.
                                        • tay2 Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 12:56
                                          prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/700872,rowerowa_rewolucja_czy_oc_dla_cyklistow_bedzie_obowiazkowe.html
                                        • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 13:10
                                          tay2 napisał(a):

                                          > Przykre wiadomości dla Czechofila, Benka, Garym i paru innych pedałowców. Dzien
                                          > nik Gazeta Prawna pisze, ze w Europie będą cywilizować prawa i obowiązki rowerz
                                          > ystów. Będzie wymagany obowiązkowo kask oraz ubezpieczenie OC.

                                          Europa to nie tylko Hiszpania i Szwajcaria. Nie widzę więc żadnego trendu by ograniczać ruch rowerowy w Europie. jest wręcz przeciwnie.
                      • masofrev Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 11:09
                        garym napisał:

                        > Art. 53.
                        >
                        > ust. 1. Rower powinien być wyposażony:
                        >
                        > w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku
                        >
                        > mam nadzieję, że rozumiesz słowo nieprzeraźliwy i widzisz różnice pomiędzy klak
                        > sonem, a dzwonkiem rowerowym

                        A klakson jest niby przeraźliwy?

                        > rowerzyści po jezdni jednak najczęściej jeżdżą po jej prawej stronie, piesi aku
                        > rat niekoniecznie poruszają się prawą stroną.
                        No nie mają obowiązku chodzenia prawą stroną.

                        > dzwonek informuje ich o tym ,ze k
                        > toś chce ich wyprzedzić i by zeszli na prawą stronę. zresztą takie są intencje
                        > stosowania dzwonka w rowerze.
                        Pewnie tak. Tylko że jest to zachowanie tak samo chamskie, jak trąbienie przez kierowców na rowerzystów.

                        > > Cóż, piesi już nie mają dokąd się ewakuować z chodnika...
                        >
                        > wystarczy że zejdą na jego prawą stronę. szczególnie to się dotyczy wspólnym ci
                        > ągów pieszo-rowerowych.
                        Nie mówię o ciągach pieszo-rowerowych, mówię o chodnikach. Zwłaszcza tych o szerokości 1 metra...
                        • 45rtg Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:12
                          masofrev napisał:

                          > > dzwonek informuje ich o tym ,ze k
                          > > toś chce ich wyprzedzić i by zeszli na prawą stronę. zresztą takie są int
                          > encje
                          > > stosowania dzwonka w rowerze.
                          > Pewnie tak. Tylko że jest to zachowanie tak samo chamskie, jak trąbienie przez
                          > kierowców na rowerzystów.

                          I tak samo jest wykroczeniem, jeżeli już ktoś koniecznie chce tu zaprzęgać przepisy. Cokolwiek by sobie tacy dyletanci jak garym nie wyobrażali - dzwonek jest sygnałem dźwiękowym, którego w terenie zabudowanym używać nie wolno :->
                    • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 00:36
                      masofrev napisał:

                      > Uwaga, eksperyment intelektualny!!! Zamieniamy "trąbienie" -> "dzwonienie",
                      > "rowerzysta" -> "pieszy", "jadący" -> "idący". Podpisujesz się pod tym?

                      Podpisuję się obiema ręcami!
                      Jura
              • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 26.04.13, 23:53
                Gość portalu: artek napisał(a):




                >
                >
                >
                > a dlaczego rowerzysta miałby nadkładać drogi? w imię czego? partykularnego inte
                > resu buca w samochodzie, któremu tak strasznie się spieszy? i to najczęściej do
                > najbliższego korka?
                To ja się pytam, po jaką cholerę taki roweroekooszołom jedzie Rostafińskich i blokuje ruch samochodwy, gdy obok ma wygodną i bezpieczną DDR przez Pola Mokotowskie? Spotykam takicj kilku codziennie. Ta jazda "do najbliższego korka" to ulubiony argument roweroekooszołomów tyle że rzadko prawdziwy - lubię jeździć rowerem, ale nawet gdy bardzo się postaram (i musze się w robocie przebrać) to i tak rowerem do pracy w centrum Warszawy jedę dwa razy dłużej niż samochodem.
                > i dlaczego nazywasz prawidłowo jadącego rowerzystę bucem? jakim prawem? tylko d
                > latego, że jedzie wolniej? oj, słoma i dresik ci z kieszeni wychodzą ...
                przeczytaj art 16 ust 4 i art 24 ust 6 PRD to się dowiesz...

                > a to twoje "poproszenie" klaksonem samo z siebie jest nie tylko wykroczeniem dr
                > ogowym w terenie zabudowanym, ale na dodatek stwarzaniem sytuacji niebezpieczne
                > j, zagrożeniem, że zdezorientowany a prawidłowo jadący rowerzysta zacznie wykon
                > ywać nagłe a nieoczekiwane manewry.
                gdyby rowerzysta stosował się do ww. przepisów (i nie miał słuchawek na uszach!!!) to kierowca nie musiał by trąbić! Przy czym, w tej sytuacji art 29 ust 2 PRD zezwala na użycie klaksonu.
                • Gość: artek Re: Pytanie do autora listu IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 07:04
                  > To ja się pytam, po jaką cholerę taki roweroekooszołom jedzie Rostafińskich i b
                  > lokuje ruch samochodwy, gdy obok ma wygodną i bezpieczną DDR przez Pola Mokotow
                  > skie? Spotykam takicj kilku codziennie.

                  a ja nigdy. i nie mam pojęcia gdzie jest to twoje rostafińskich. nawiasem mówiąc mało mnie to interesuje.

                  > gdyby rowerzysta stosował się do ww. przepisów

                  to znaczy jakich? obowiązku jazdy po jezdni w razie braku ddr w kierunku w którym się porusza lub zamierza skręcić?

                  > (i nie miał słuchawek na uszach! !!)

                  tłumaczono już wcześniej - słuchawki nie mają nic do rzeczy. to tylko widzimisie chorych na road rage kierowców.

                  szczerze mówiąc, w sytuacji kiedy jakiś bęcwał na wąskiej drodze próbuje mnie w taki czy inny sposób wyprzedzić, nawet bez słuchawek na uszach reaguję tak samo. to znaczy ignoruję go. niech poczeka chwilę i wyprzedzi w sposób prawidłowy, tam, gdzie to będzie bezpiecznie i dla mnie, i dla niego. ja tam nie mam zamiaru robić nikomu dobrze. nie swoim kosztem.

                  > to kierowca nie musiał by trąbić! Przy czym, w tej sytuacji art 29 ust 2 PR
                  > D zezwala na użycie klaksonu.

                  przykro mi, ale nie takich sytuacjach. co więcej, na pojazd wyprzedzający nałożonych jest kilka dodatkowych obowiązków. na przykład nieutrudnianie jazdy innym uczestnikom ruchu - a przez obtrąbianie i stwarzanie niebezpiecznych sytuacji, to właśnie czyni.
                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 03:26
                    Gość portalu: artek napisał(a):

                    >
                    >
                    > a ja nigdy. i nie mam pojęcia gdzie jest to twoje rostafińskich. nawiasem mówią
                    > c mało mnie to interesuje.
                    Jak Cię nie interesuje to nie pisz.

                    > > gdyby rowerzysta stosował się do ww. przepisów
                    >
                    > to znaczy jakich? obowiązku jazdy po jezdni w razie braku ddr w kierunku w któr
                    > ym się porusza lub zamierza skręcić?
                    podałem konkretne art. PRD - przeczytaj to się dowiesz.
                    > > (i nie miał słuchawek na uszach! !!)
                    >
                    > tłumaczono już wcześniej - słuchawki nie mają nic do rzeczy. to tylko widzimisi
                    > e chorych na road rage kierowców.
                    jeśli nie potrafisz pojąć przyczynowo-skutkowego zwiazku pomiędzy słuchawkami na uszach i brakiem możliwości usłyszenia nadjeżdżajacego z tyłu pojazdu to chora jest Twoja głowa.

                    > szczerze mówiąc, w sytuacji kiedy jakiś bęcwał na wąskiej drodze próbuje mnie w
                    > taki czy inny sposób wyprzedzić, nawet bez słuchawek na uszach reaguję tak sam
                    > o. to znaczy ignoruję go. niech poczeka chwilę i wyprzedzi w sposób prawidłowy,
                    > tam, gdzie to będzie bezpiecznie i dla mnie, i dla niego. ja tam nie mam zamia
                    > ru robić nikomu dobrze. nie swoim kosztem.
                    Czyli jako rasowy roweroekooszołom łamiesz art 24 ust 6 PRD, jak trafisz na podobnego do Ciebie kierowcę coż ja żałować nie będę...

                    > > to kierowca nie musiał by trąbić! Przy czym, w tej sytuacji art 29 ust 2
                    > PR
                    > > D zezwala na użycie klaksonu.
                    >
                    > przykro mi, ale nie takich sytuacjach. co więcej, na pojazd wyprzedzający nałoż
                    > onych jest kilka dodatkowych obowiązków. na przykład nieutrudnianie jazdy innym
                    > uczestnikom ruchu - a przez obtrąbianie i stwarzanie niebezpiecznych sytuacji,
                    > to właśnie czyni.
                    Przeczytaj jeszcze raz art 24 ust 6 PRD - może tym razem uda Ci się zrozumieć...

                    • Gość: K. Re: Pytanie do autora listu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.13, 08:27
                      >> szczerze mówiąc, w sytuacji kiedy jakiś bęcwał na wąskiej drodze próbuje mnie w
                      >> taki czy inny sposób wyprzedzić, nawet bez słuchawek na uszach reaguję tak sam
                      >> o. to znaczy ignoruję go. niech poczeka chwilę i wyprzedzi w sposób prawidłowy,
                      >> tam, gdzie to będzie bezpiecznie i dla mnie, i dla niego. ja tam nie mam zamia
                      >> ru robić nikomu dobrze. nie swoim kosztem.
                      >Czyli jako rasowy roweroekooszołom łamiesz art 24 ust 6 PRD, jak trafisz na >podobnego do Ciebie kierowcę coż ja żałować nie będę...
                      Czyli jeśli kierowca wyprzedza rowerzystę przy zakazie wyprzedzania lub podwójnej ciągłej, to rowerzysta łamie przepisy, tak? Ciekawa Twa logika...
                    • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 14:11
                      wwojtek9 napisał:

                      > Czyli jako rasowy roweroekooszołom łamiesz art 24 ust 6 PRD, jak trafisz na pod
                      > obnego do Ciebie kierowcę coż ja żałować nie będę...

                      Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisu nie stosuje się w przypadku, o którym mowa w ust. 12.

                      Wytłumacz mi w jaki sposób, ktoś kto jedzie możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, łamie ten artykuł. Ten artykuł nie wymaga, żeby za wszelką cenę umożliwić wyprzedzenie, on wymaga tylko zjechania jak najbardziej na prawo.
                      Jura
                • Gość: K. Re: Pytanie do autora listu IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.04.13, 09:36
                  Ja z kolei do pracy jadę dużo szybciej rowerem niż autobusem. A to dlatego, że cały konieczny odcinek są korki i jadąc, widzę średnio po dwa autobusy. I jeśli mam jechać 40 minut (+ jakieś 20 czekania na autobus, bo rozkład to jakaś abstrakcja), to wolę pojechać 20 minut rowerem. I to wcale nie wysilając się szczególnie.
                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 03:29
                    Gość portalu: K. napisał(a):

                    > Ja z kolei do pracy jadę dużo szybciej rowerem niż autobusem. A to dlatego, że
                    > cały konieczny odcinek są korki i jadąc, widzę średnio po dwa autobusy. I jeśli
                    > mam jechać 40 minut (+ jakieś 20 czekania na autobus, bo rozkład to jakaś abst
                    > rakcja), to wolę pojechać 20 minut rowerem. I to wcale nie wysilając się szczeg
                    > ólnie.
                    Jakbym jechał autobusem to było by trzy razy dłużej, jeżdzić trzeba umieć, omijać korki też...
                    • Gość: K. Re: Pytanie do autora listu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.13, 08:28
                      >> Ja z kolei do pracy jadę dużo szybciej rowerem niż autobusem. A to dlatego, że
                      >> cały konieczny odcinek są korki i jadąc, widzę średnio po dwa autobusy. I jeśli
                      >> mam jechać 40 minut (+ jakieś 20 czekania na autobus, bo rozkład to jakaś abst
                      >> rakcja), to wolę pojechać 20 minut rowerem. I to wcale nie wysilając się szczeg
                      >> ólnie.
                      >Jakbym jechał autobusem to było by trzy razy dłużej, jeżdzić trzeba umieć, omijać >korki też...
                      Nie widzę związku Twojej wypowiedzi z moją. Czy możesz wyjaśnić swoją myśl?
                      • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 09:50
                        Gość portalu: K. napisał(a):

                        > >> Ja z kolei do pracy jadę dużo szybciej rowerem niż autobusem. A to d
                        > latego, że
                        > >> cały konieczny odcinek są korki i jadąc, widzę średnio po dwa autobu
                        > sy. I jeśli
                        > >> mam jechać 40 minut (+ jakieś 20 czekania na autobus, bo rozkład to
                        > jakaś abst
                        > >> rakcja), to wolę pojechać 20 minut rowerem. I to wcale nie wysilając
                        > się szczeg
                        > >> ólnie.
                        > >Jakbym jechał autobusem to było by trzy razy dłużej, jeżdzić trzeba umieć,
                        > omijać >korki też...
                        > Nie widzę związku Twojej wypowiedzi z moją. Czy możesz wyjaśnić swoją myśl?
                        Naprawdę tak trudno dodać dwa do dwu? Oki łopatologicznie:
                        1. Ja napisałem, że samochodem jadę do pracy szybciej niż rowerem w centrum Warszawy
                        2. Ty odpowiedziałeś, że rowerem jedziesz szybciej niż autobusem bo są korki
                        3. Ja napisałem, że autobusem przez te korki to faktycznie długo, daltego jade samochodem tak dobierajac trase by omijać korki
                        Poniał?
                    • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:10
                      wwojtek9 napisał:

                      > Gość portalu: K. napisał(a):

                      > Jakbym jechał autobusem to było by trzy razy dłużej, jeżdzić trzeba umieć, omij
                      > ać korki też...

                      najlepiej uliczkami osiedlowymi, gdzie dzieci chodzą do szkoły, przejść dla pieszych nie ma, a chodniki zastawione sa przez samochody. codziennie widzę takich "mistrzów kierownicy" pędzących w strefie 30, a jedynie co ich zwalnia, to progi.
                      • jureek Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:11
                        garym napisał:

                        > najlepiej uliczkami osiedlowymi, gdzie dzieci chodzą do szkoły, przejść dla pi
                        > eszych nie ma, a chodniki zastawione sa przez samochody. codziennie widzę takic
                        > h "mistrzów kierownicy" pędzących w strefie 30, a jedynie co ich zwalnia, to pr
                        > ogi.

                        Wojtkowi wolno pędzić, bo on przecież uważa, że ograniczenia prędkości są debilne.
                        Jura
                        • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:57
                          jureek napisał:

                          > Wojtkowi wolno pędzić, bo on przecież uważa, że ograniczenia prędkości są debil
                          > ne.
                          > Jura
                          Jak się nauczysz PRD i opanujesz elementarne zasady bezpiecznej jazdy to może zaczniesz pojmowac o czym piszę, bo narazie bredzisz (merytoryczne argumenty na poparcie tej tezy znajdziesz w pozostałej naszej korespondencji)
                      • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 15:54
                        garym napisał:

                        > wwojtek9 napisał:
                        >
                        > > Gość portalu: K. napisał(a):
                        >
                        > > Jakbym jechał autobusem to było by trzy razy dłużej, jeżdzić trzeba umieć
                        > , omij
                        > > ać korki też...
                        >
                        > najlepiej uliczkami osiedlowymi, gdzie dzieci chodzą do szkoły, przejść dla pi
                        > eszych nie ma, a chodniki zastawione sa przez samochody. codziennie widzę takic
                        > h "mistrzów kierownicy" pędzących w strefie 30, a jedynie co ich zwalnia, to pr
                        > ogi.
                        Gratulacje, z tą zdolnością jsnowidzenia czeka Cię niezła kariera!
                        Nie jeżdże osiedlowymi uliczkami (w strefie zamieszkania piesi mają pierwszeństwo więc szybko się nie da) i wypadków też nie powoduję, ale jak ktoś jeżdzić nie umie , to zazdrosci i pisze brednie.
                        • garym Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 17:07
                          wwojtek9 napisał:


                          > Gratulacje, z tą zdolnością jsnowidzenia czeka Cię niezła kariera!
                          > Nie jeżdże osiedlowymi uliczkami (w strefie zamieszkania piesi mają pierwszeńst
                          > wo więc szybko się nie da) i wypadków też nie powoduję, ale jak ktoś jeżdzić ni
                          > e umie , to zazdrosci i pisze brednie.

                          uliczki osiedlowe to nie tylko strefa zamieszkania. to także strefy uspokojonego ruchu. pewnie nawet nie zauważyłeś czegoś takiego mistrzu kierownicy.
                          • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 28.04.13, 20:06
                            garym napisał:

                            > wwojtek9 napisał:
                            >
                            >
                            > > Gratulacje, z tą zdolnością jsnowidzenia czeka Cię niezła kariera!
                            > > Nie jeżdże osiedlowymi uliczkami (w strefie zamieszkania piesi mają pierw
                            > szeńst
                            > > wo więc szybko się nie da) i wypadków też nie powoduję, ale jak ktoś jeżd
                            > zić ni
                            > > e umie , to zazdrosci i pisze brednie.
                            >
                            > uliczki osiedlowe to nie tylko strefa zamieszkania. to także strefy uspokojoneg
                            > o ruchu. pewnie nawet nie zauważyłeś czegoś takiego mistrzu kierownicy.
                            Możesz wskazać gdzie PRD wprowadza pojęcie uliczek osiedlowych i strefu uspokojonego ruchu?
                            • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 00:03
                              wwojtek9 napisał:

                              > Możesz wskazać gdzie PRD wprowadza pojęcie uliczek osiedlowych i strefu uspokoj
                              > onego ruchu?

                              twój świat ogranicza się tylko do PoRD? a co ze znakami drogowymi, których PoRD nie obejmuje, jest np. sobie taki znak B-43
                              • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 01:08
                                garym napisał:

                                > wwojtek9 napisał:
                                >
                                > > Możesz wskazać gdzie PRD wprowadza pojęcie uliczek osiedlowych i strefu u
                                > spokoj
                                > > onego ruchu?
                                >
                                > twój świat ogranicza się tylko do PoRD? a co ze znakami drogowymi, których PoR
                                > D nie obejmuje, jest np. sobie taki znak B-43
                                Strefa ograniczonej prędkości - oczywiscie znam, i jest częścią skłądową PRD, ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie ...
                                • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 13:12
                                  wwojtek9 napisał:


                                  > Strefa ograniczonej prędkości - oczywiscie znam, i jest częścią skłądową PRD, a
                                  > le nie odpowiedziałeś na moje pytanie ...

                                  po co w PoRD miałyby być definiowane uliczki osiedlowe?
                                  • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 18:07
                                    garym napisał:

                                    > wwojtek9 napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Strefa ograniczonej prędkości - oczywiscie znam, i jest częścią skłądową
                                    > PRD, a
                                    > > le nie odpowiedziałeś na moje pytanie ...
                                    >
                                    > po co w PoRD miałyby być definiowane uliczki osiedlowe?
                                    Czyli przyznajesz, iż używasz własnych niezdefiniowanych w PRD określeń i próbujesz zarzucac innym, iż ich nie znają?
                                    • garym Re: Pytanie do autora listu 29.04.13, 22:06
                                      wwojtek9 napisał:

                                      > Czyli przyznajesz, iż używasz własnych niezdefiniowanych w PRD określeń i próbu
                                      > jesz zarzucac innym, iż ich nie znają?

                                      na PoRD świat się nie kończy. skoro jesteś tak kolokwialny to napiszę inaczej: drogi lokalne i dojazdowe. klasyfikacjo kategorii dróg poszukaj sobie sam. o strefach uspokojonego ruchu również.
                                      • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 30.04.13, 00:47
                                        garym napisał:

                                        > wwojtek9 napisał:
                                        >
                                        > > Czyli przyznajesz, iż używasz własnych niezdefiniowanych w PRD określeń i
                                        > próbu
                                        > > jesz zarzucac innym, iż ich nie znają?
                                        Oczywiście , że świat kończy się gdzie indziej, ale jeśli zaczynasz używać niezdefiniowanych w PRD określeń, to kończy się ścisła dyskusja a zaczyna "licencja e poetica" Ty rozumiesz swoje ja swoje i każdy moze mieć rację...
                                        > na PoRD świat się nie kończy. skoro jesteś tak kolokwialny to napiszę in
                                        > aczej: drogi lokalne i dojazdowe. klasyfikacjo kategorii dróg poszukaj sobie sa
                                        > m. o strefach uspokojonego ruchu również.
                                        • garym Re: Pytanie do autora listu 30.04.13, 07:29
                                          wwojtek9 napisał:

                                          > Oczywiście , że świat kończy się gdzie indziej, ale jeśli zaczynasz używać niez
                                          > definiowanych w PRD określeń, to kończy się ścisła dyskusja a zaczyna "licencja
                                          > e poetica" Ty rozumiesz swoje ja swoje i każdy może mieć rację...

                                          jak piszę o przepisach to opieram się na PoRD i rozporządzeniu o znakach drogowych.
                                          Skoro piszę o drogach i ruchu to używam odpowiednich dla nich nazw.

                                          i jak już powołujesz się na coś, to sprawdź dokładnie nazwę, bo nie ma takiego tworu jak PRD, chyba że masz na myśli Przedsiębiorstwo Robót Drogowych.
                                        • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 30.04.13, 20:35
                                          wwojtek9 napisał:

                                          > garym napisał:
                                          >
                                          > > wwojtek9 napisał:
                                          > >
                                          > > > Czyli przyznajesz, iż używasz własnych niezdefiniowanych w PRD okre
                                          > śleń i
                                          > > próbu
                                          > > > jesz zarzucac innym, iż ich nie znają?
                                          > Oczywiście , że świat kończy się gdzie indziej, ale jeśli zaczynasz używać niez
                                          > definiowanych w PRD określeń, to kończy się ścisła dyskusja a zaczyna "licencja
                                          > e poetica" Ty rozumiesz swoje ja swoje i każdy moze mieć rację...
                                          > > na PoRD świat się nie kończy. skoro jesteś tak kolokwialny to napi
                                          > szę in
                                          > > aczej: drogi lokalne i dojazdowe. klasyfikacjo kategorii dróg poszukaj so
                                          > bie sa
                                          > > m. o strefach uspokojonego ruchu również.
                                          Oczywiście , że świat kończy się gdzie indziej, ale jeśli zaczynasz używać niezdefiniowanych w PRD określeń, to kończy się ścisła dyskusja a zaczyna "licencja e poetica" Ty rozumiesz swoje ja swoje i każdy moze mieć rację...
                                          Też opanowałem kopiuj-wklej ...
                                          • garym Re: Pytanie do autora listu 30.04.13, 23:22
                                            wwojtek9 napisał:

                                            > wwojtek9 napisał:
                                            > > garym napisał:
                                            > > > wwojtek9 napisał:
                                            > > > na PoRD świat się nie kończy. skoro jesteś tak kolokwialny t
                                            > o napi
                                            > > szę in
                                            > > > aczej: drogi lokalne i dojazdowe. klasyfikacjo kategorii dróg poszu
                                            > kaj so
                                            > > bie sa
                                            > > > m. o strefach uspokojonego ruchu również.
                                            > Oczywiście , że świat kończy się gdzie indziej, ale jeśli zaczynasz używać niez
                                            > definiowanych w PRD określeń, to kończy się ścisła dyskusja a zaczyna "licencja
                                            > e poetica" Ty rozumiesz swoje ja swoje i każdy moze mieć rację...
                                            > Też opanowałem kopiuj-wklej ...

                                            chyba coś chlapnąłeś, bo bełkot ci z tego wyszedł i nawet nie wiadomo kogo cytujesz.
                                            nie używaj nazw których nie znasz, jak np. PRD.
                                            • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 01.05.13, 01:18
                                              garym napisał:


                                              > chyba coś chlapnąłeś, bo bełkot ci z tego wyszedł i nawet nie wiadomo kogo cytu
                                              > jesz.
                                              > nie używaj nazw których nie znasz, jak np. PRD.
                                              Jak zrozumienie prostych zwrotów retorycznych przekracza Twój poziom, to masz problem....
                                              (dalsza dyskusja na tym poziomie, bez merytorycznych argumentów nie będzie kontynuowana)
                                              • garym Re: Pytanie do autora listu 01.05.13, 08:33
                                                wwojtek9 napisał:

                                                > Jak zrozumienie prostych zwrotów retorycznych przekracza Twój poziom, to masz p
                                                > roblem....
                                                > (dalsza dyskusja na tym poziomie, bez merytorycznych argumentów nie będzie kont
                                                > ynuowana)

                                                używanie nieprawidłowych skrótów, oraz kopiowanie swoich wcześniejszych wypowiedzi i wstawianie ich bez większego sensu, uważam za szczyt swojej metaforyczności?
                                                • wwojtek9 Re: Pytanie do autora listu 01.05.13, 14:24
                                                  garym napisał:

                                                  > wwojtek9 napisał:
                                                  >
                                                  > > Jak zrozumienie prostych zwrotów retorycznych przekracza Twój poziom, to
                                                  > masz p
                                                  > > roblem....
                                                  > > (dalsza dyskusja na tym poziomie, bez merytorycznych argumentów nie będzi
                                                  > e kont
                                                  > > ynuowana)
                                                  >
                                                  > używanie nieprawidłowych skrótów, oraz kopiowanie swoich wcześniejszych wypowie
                                                  > dzi i wstawianie ich bez większego sensu, uważam za szczyt swojej metaforycznoś
                                                  > ci?
                                                  przyganiał kocioł garnkowi...
    • zawsze.basia Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe 26.04.13, 16:05
      Autor artykułu ma trochę racji. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich rowerzystów,tak jak nie wszyscy kierowcy przestrzegają zasady ruchu drogowego.Sama jestem kierowca i rowerzystką. Jeżdżąc na rowerze codziennie do pracy, wielokrotnie spotykałam się z fatalną jazdą i jednych i drugich .
    • logan_85 Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe 26.04.13, 16:19
      Uczestnicy ruchu dzielą się na tych, którzy łamiąc przepis giną sami i na tych, którzy łamiąc przepisy zabijają innych. W roku 2011 rowerzyści odpowiadali za 0,02% ofiar śmiertelnych na drogach (źródło "GDDKiA: Zdarzenia rowerowe z udziałem rowerzystów w latach 2008 - 2011"). To kierowcy aut zabijają najwięcej ludzi, a nie rowerzyści. Dlatego działania Policji i SM powinny być wycelowane wyłącznie w kierowców.
      • ko_mentator Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 18:15
        A poza tym czujesz się dobrze i jesteś pewny swojej racji?
        Jeżdżę po Warszawie od 35 lat, ale takiej głupoty rowerzystów nigdy nie było.
        Jazda po chodniku tak wąskim, że 2 ludzi z trudem się mija, w dodatku ze znaczną predkością, jazda w nocy bez oświetlenia pod prąd ulicą jednokierunkową (wiem, że durni prawodawcy to dopuścili ale to nie dowód, że my też mamy być durni). Powtórzę za autorem listu: PRZEJAZD PRZEZ PRZEJŚCIE DLA PIESZYCH TO ZMUSZANIE KIEROWCY, ŻEBY MNIE ROZJECHAŁ. Sam kilkakrotnie cudem nie rozjechałem takiego samobójcy.
        • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 21:43
          Prawodawcy dopuścili, żebyś autem jeździł aż 50 km/h, ale to jeszcze nie powód, że masz być aż tak durny. Zwolnij do 30 km/h. Za ciężko? To nie czepiaj się tego, że rowerzyści korzystają ze swoich praw.
          • ko_mentator Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 22:15
            Tylko smutne jest to, że rowerzysta jest strasznie miękki w porównaniu do auta.
            Powinniśmy zacząć montować w samochodach takie rury jak Australijczycy przeciw kangurom, tylko owinięte poduszkami.
            • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 27.04.13, 11:13
              Większość kierowców mięknie kiedy już kogoś uszkodzą tą swoją toną blachy. Wtedy jest mandat, sąd, odebranie prawa jazdy, groźba odsiadki, itp. A po prostu brakuje wyobraźni za kierownicą. Kierowcy są tak oderwani od rzeczywistości i brakuje im wyobraźni co do tego jak śmiercionośne narzędzie mają we władaniu. A później jest problem.
      • Gość: Ginawa Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.13, 23:47
        Koszmarnie bzdurna wypowiedź panie logan.
        Działania Policji, SM powinny mieć na celu wykrywanie przestępstw i wykroczeń, bez względu na ich charakter i wagę.
        Inaczej mamy anarchię. Chcesz to zmienić - zmień przepisy.
        To nie ma znaczenia jakim pojazdem kieruje uczestnik ruchu drogowego:
        nowydworgdanski.naszemiasto.pl/artykul/1753459,pijany-rowerzysta-na-drodze-spowodowal-wypadek-osobowego,id,t.html
        Wyobraź sobie, facet z powyższego artykułu wpada w poślizg i uderza w np. grupę pieszych.
        Mało prawdopodobne ? Ale możliwe.

      • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 23:59
        logan_85 napisał:

        > Uczestnicy ruchu dzielą się na tych, którzy łamiąc przepis giną sami i na tych,
        > którzy łamiąc przepisy zabijają innych. W roku 2011 rowerzyści odpowiadali za
        > 0,02% ofiar śmiertelnych na drogach (źródło "GDDKiA: Zdarzenia rowerowe z udzia
        > łem rowerzystów w latach 2008 - 2011"). To kierowcy aut zabijają najwięcej ludz
        > i, a nie rowerzyści. Dlatego działania Policji i SM powinny być wycelowane wyłą
        > cznie w kierowców.
        Pod warunkiem, że Policyjne statystyki uznamy za wiarygodne, a już raport NIK o drogach wykazał, że wiarygodne nie są. W bardzo wielu wypadkach rowerzysta który spowoduje iż usiłujacy go wyminąć kierowca np. wpada na drzewo zwyczajnie ucieka, a panowie Policjanci "nie dają wiary" wyjaśnieniom kierowcy i wpisują "nadmierna prędkość"...
        • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.04.13, 09:38
          To samo działa w drugą stronę - kierowcy też uciekają z miejsca wypadku. Co nie zmienia faktu, że ucieczka w takiej sytuacji jest zwykłym sku*wysyństwem - co jeśli potrzebna była pomoc?
          • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 03:39
            Gość portalu: K. napisał(a):

            > To samo działa w drugą stronę - kierowcy też uciekają z miejsca wypadku. Co nie
            > zmienia faktu, że ucieczka w takiej sytuacji jest zwykłym sku*wysyństwem - co
            > jeśli potrzebna była pomoc?
            Naprawdę masz tak niską inteligencję że nie wdzisz różnicy pomiędzy ucieczką anonimowego rowerzysty i posiadajacego tablice rejestracyjną samochodu?
            • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 195.117.255.* 28.04.13, 08:30
              Jaki odsetek osób zapamiętuje tablice rejestracyjne pojazdów? Obawiam się, że niski, choć nigdy nie byłam w nagłej sytuacji tego wymagającej.
              • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 10:05
                Gość portalu: K. napisał(a):

                > Jaki odsetek osób zapamiętuje tablice rejestracyjne pojazdów? Obawiam się, że n
                > iski, choć nigdy nie byłam w nagłej sytuacji tego wymagającej.
                niech będzie że 1% w centrum miasta uciekajacy kierowca zwraca uwagę ponad 100 osób, dołóż do tego zapisy miejskiego monitoringu, widoczne na samochodzie ślady po kolizi (informacja o ucieczce z miejsca wypadku trafia do wszystkich patroli drogowych) i szanse na anonimowość spadają poniżej zera...
    • Gość: Ari rowerzyści dużo bardziej ryzykują IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.13, 16:21
      poruszając się po jezdniach gdzie nie są zauważani i rozjeżdżani przez kierowców. Zdecydowanie powinni jeździć chodnikami jeśli nie ma dedykowanej drogi rowerowej. Nie słyszałem jeszcze o śmiertelnych potrąceniach pieszych przez rowerzystów, raczej rowerzyści są potrącani przez samochody.
      • wwojtek9 Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 27.04.13, 00:02
        Gość portalu: Ari napisał(a):

        > poruszając się po jezdniach gdzie nie są zauważani i rozjeżdżani przez kierowcó
        > w. Zdecydowanie powinni jeździć chodnikami jeśli nie ma dedykowanej drogi rower
        > owej. Nie słyszałem jeszcze o śmiertelnych potrąceniach pieszych przez rowerzys
        > tów, raczej rowerzyści są potrącani przez samochody.
        Przeczytaj (choć raz) PRD, a dopiero potem bzdury wypisuj
      • Gość: bolo Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.13, 01:22
        W Toruniu rowerzysta potrącił kobietę ze skutkiem śmiertelnym.
        • Gość: G60limited Wypadałoby jednak dodać... IP: *.internetia.net.pl 27.04.13, 11:23
          ...że była to 82-letnia starsza Pani, która była w takiej kondycji zdrowotnej, że równie dobrze mogłaby zginąć metr dalej upadając po potknięciu się o krzywą płytę chodnikową.
          • masofrev Re: Wypadałoby jednak dodać... 28.04.13, 00:01
            Gość portalu: G60limited napisał(a):

            > ...że była to 82-letnia starsza Pani, która była w takiej kondycji zdrowotnej,
            > że równie dobrze mogłaby zginąć metr dalej upadając po potknięciu się o krzywą
            > płytę chodnikową.

            Oczywiście, 80-letnich ludzi można już eksterminować... Kto by sobie nimi głowę zawracał! Wloką się takie babcie chodnikiem i nie ma co się dziwić, że potem umierają...

            Weź człowieku zastanów się, co piszesz! Czy jest w Tobie choć trochę szacunku dla ludzkiego życia? Kiedyś Twoja Mama też będzie miała 82 lata i może Ją też zabije jakiś rowerzysta - wtedy też będziesz mówił "a, to nie wina rowerzysty, przecież Mama mogła zginąć potykając się o płytkę chodnikową"???
            • Gość: G60limited Zejdźmy na ziemię IP: *.internetia.net.pl 28.04.13, 22:46
              Moja babcia zmarła potykając się w domu o próg w drzwiach, jej znajoma pare lat później upadła w tramwaju "bo za szybko ruszył", złamała kość udową i tydzień później z powodu komplikacji już była po drugiej stronie tęczy. Po prostu osoby w pewnym wieku, o pewnej kondycji, nie powinny pozostawać bez opieki. Rowerzysta nic do tego nie ma, nie jest w stanie wyrządzić nic poważnego zdrowej i sprawnej osobie. Na jeden wyjątkowo nieszczęśliwy śmiertelny wypadek z udziałem rowerzysty na chodniku przypada pare tysięcy rowerzystów ginących na drodze pod kołami samochodów. Czy to bardziej trafia do świadomości?
              • wwojtek9 Re: Zejdźmy na ziemię 28.04.13, 22:57
                Gość portalu: G60limited napisał(a):

                > Moja babcia zmarła potykając się w domu o próg w drzwiach, jej znajoma pare lat
                > później upadła w tramwaju "bo za szybko ruszył", złamała kość udową i tydzień
                > później z powodu komplikacji już była po drugiej stronie tęczy. Po prostu osoby
                > w pewnym wieku, o pewnej kondycji, nie powinny pozostawać bez opieki. Rowerzys
                > ta nic do tego nie ma, nie jest w stanie wyrządzić nic poważnego zdrowej i spra
                > wnej osobie.
                "zdrowa i sprawna osoba" jak upadając walnie głową o kamień też moze się znaleźć "po drugiej stronie tęczy", samochód usiłujacy ominąć debila który wyjechał mu pod maskę może zabić wiele osób, mogę tak wymieniać długo... Więc to TY zejdź na ziemię
                • Gość: G60limited Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetia.net.pl 28.04.13, 23:11
                  ...uważam, że przesadzasz, to: Jeśli ktoś jest taki fajtłapą, że umrzę od przewrócenia się na ulicy. I jeśli należy usunąć z jego otoczenia zagrożenia które mogą się do tego przyczynić, to oprócz rowerzystów trzeba też usunąć innych ludzi, kałuże, krawężniki, itp.
                  Co do kierowcy - tak samo jak i rowerzysta, zobowiązany jest do poruszania się w taki sposób, aby nie wyrządzić nikomu krzywdy. Biorąc jednak pod uwagę skalę obrażeń jaką może wywołać kierowca w samochodzie a skalę zagrożenia w zasięgu ręki rowerzysty... no to sorry, ale trzeźwo myślący rowerzysta w zasadzie nie ma stresu względem pieszych. Głównym jego stresem jest nie dać się zabić kierowcom. Kierowca ma odwrotnie - w swojej puszce z pięciom gwiazdkami EURO NCAP jest biezpieczny, ale musi uważać na wszystkie miękkie cele dookoła. No nie można mieć wszystkiego.
                  • wwojtek9 Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 29.04.13, 01:16
                    Gość portalu: G60limited napisał(a):

                    > ...uważam, że przesadzasz, to: Jeśli ktoś jest taki fajtłapą, że umrzę od przew
                    > rócenia się na ulicy. I jeśli należy usunąć z jego otoczenia zagrożenia które m
                    > ogą się do tego przyczynić, to oprócz rowerzystów trzeba też usunąć innych ludz
                    > i, kałuże, krawężniki, itp.
                    Dwu letnie dziecko uderzone masą 80kg rozpendzoną do 20km/h ma szanse nie przeżyć, podobnie TY tak uderzony masz sznse na niekontrolowany updek - PIERZYSZ BEZ SENSU!!!!!

                    > Co do kierowcy - tak samo jak i rowerzysta, zobowiązany jest do poruszania się
                    > w taki sposób, aby nie wyrządzić nikomu krzywdy. Biorąc jednak pod uwagę skalę
                    > obrażeń jaką może wywołać kierowca w samochodzie a skalę zagrożenia w zasięgu r
                    > ęki rowerzysty... no to sorry, ale trzeźwo myślący rowerzysta w zasadzie nie ma
                    > stresu względem pieszych.

                    Czy Ty wogóle wiesz co piszesz? To że kierowca ma zachować ostrożność i że skutki zdeżenia z samochodem są (co oczywiste) duzo groźniejsze niż z rowerem ma usprawiedliwiać stwarzanie przez rowerzystów REALNEGO ZAGROŻENIA? PIERZYSZ BEZ SENSU!!!!!
                    • Gość: G60limited Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetia.net.pl 29.04.13, 07:49
                      >Dwu letnie dziecko uderzone masą 80kg rozpendzoną do 20km/h ma szanse nie przeżyć, >podobnie TY tak uderzony masz sznse na niekontrolowany updek - PIERZYSZ BEZ SENSU!!!!!
                      To (teoretycznie) ma pecha, bo jest bardzo wiele sytuacji, w których rowerzysta ma prawo jechać po chodniku. Napisałem "teoretycznie", bo coś ciężko w mediach natrafić na ślady takich wypadków. W skali całego kraju.


                      >Czy Ty wogóle wiesz co piszesz? To że kierowca ma zachować ostrożność i że skutki >zdeżenia z samochodem są (co oczywiste) duzo groźniejsze niż z rowerem ma >usprawiedliwiać stwarzanie przez rowerzystów REALNEGO ZAGROŻENIA? PIERZYSZ BEZ >SENSU!!!!!
                      Sam napisałeś, że zagrożenie pojawia się dopiero gdy wmiesza się kierowca samochodu. Rowerzysta łamiąc przepisy ryzykuje, i nic go nie usprawiedliwia. Ale ewentualne zagrożenie stwarza dopiero kierowca.
                      • wwojtek9 Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 29.04.13, 09:00
                        Gość portalu: G60limited napisał(a):

                        > To (teoretycznie) ma pecha, bo jest bardzo wiele sytuacji, w których rowerzysta
                        > ma prawo jechać po chodniku.
                        Te sytuacje sa w PRD traktowane jako wyjątkowe i obwarowane szczególnymi obowiązkami rowerzysty względem pieszych, których spełnienie wyklucza wyzej opisane zagrożenie

                        Napisałem "teoretycznie", bo coś ciężko w mediach
                        > natrafić na ślady takich wypadków. W skali całego kraju.
                        To ile dzieci muszą zabić rowerzyści "w skali kraju" żebyś problem uznał za istotny? Dwoje? Pięć? a może 100?
                        >
                        > >Czy Ty wogóle wiesz co piszesz? To że kierowca ma zachować ostrożność i że
                        > skutki >zdeżenia z samochodem są (co oczywiste) duzo groźniejsze niż z row
                        > erem ma >usprawiedliwiać stwarzanie przez rowerzystów REALNEGO ZAGROŻENIA?
                        > PIERZYSZ BEZ >SENSU!!!!!
                        > Sam napisałeś, że zagrożenie pojawia się dopiero gdy wmiesza się kierowca samoc
                        > hodu. Rowerzysta łamiąc przepisy ryzykuje, i nic go nie usprawiedliwia. Ale ewe
                        > ntualne zagrożenie stwarza dopiero kierowca.
                        • Gość: G60limited Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetia.net.pl 29.04.13, 17:50
                          >> To (teoretycznie) ma pecha, bo jest bardzo wiele sytuacji, w których rowerzysta
                          >> ma prawo jechać po chodniku.
                          >Te sytuacje sa w PRD traktowane jako wyjątkowe i obwarowane szczególnymi obowiązkami
                          >rowerzysty względem pieszych, których spełnienie wyklucza wyzej opisane zagrożenie
                          Wyjątkowe, ale w takim mieście jak Wrocław wyjątkowo częste. Reszta to kwestia kultury i wyczucia bezpieczeństwa rowerzystów, którzy jak wcześniej napisałem są zobowiązani jeździć tak, by nikogo nie uszkodzić. Kropka.

                          >>Napisałem "teoretycznie", bo coś ciężko w mediach
                          >> natrafić na ślady takich wypadków. W skali całego kraju.
                          >To ile dzieci muszą zabić rowerzyści "w skali kraju" żebyś problem uznał za istotny? Dwoje? >Pięć? a może 100?
                          Nie no znajdź może najpierw jeden, sprawdzimy czy Twoje lęki to tylko wytwór paranoi czy coś co faktycznie się przydarza. Bo to, że kierowcy zabijają każdego roku kilkuset rowerzystów to fakt.
                          • wwojtek9 Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 29.04.13, 18:18
                            Gość portalu: G60limited napisał(a):

                            > Wyjątkowe, ale w takim mieście jak Wrocław wyjątkowo częste. Reszta to kwestia
                            > kultury i wyczucia bezpieczeństwa rowerzystów, którzy jak wcześniej napisałem s
                            > ą zobowiązani jeździć tak, by nikogo nie uszkodzić. Kropka.
                            Żadna kropka, ART 33 ust 6 nic nie mówi o kulturze i wyczuciu nakłada konkretne dalekoidące ograniczenia

                            > Nie no znajdź może najpierw jeden, sprawdzimy czy Twoje lęki to tylko wytwór pa
                            > ranoi czy coś co faktycznie się przydarza.
                            Czyli najpierw jakieś dziecko musi swoim życiem zapłacić byś raczył dostrzec problem?
                            • Gość: G60limited Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetia.net.pl 30.04.13, 07:50
                              >> Wyjątkowe, ale w takim mieście jak Wrocław wyjątkowo częste. Reszta to kwestia
                              >> kultury i wyczucia bezpieczeństwa rowerzystów, którzy jak wcześniej napisałem s
                              >> ą zobowiązani jeździć tak, by nikogo nie uszkodzić. Kropka.
                              >Żadna kropka, ART 33 ust 6 nic nie mówi o kulturze i wyczuciu nakłada konkretne
                              >dalekoidące ograniczenia
                              Dla mnie to co zapisano w tym ustępie to po prostu naturalna sprawa dobrego wychowania. Dla tych, którzy go nie otrzymali potrzeba było zapisać to w kodeksie drogowym, i dobrze że go sobie przyswoiłeś. Podobny zapis jest w przypadku samochodów przed przejściem dla pieszych. I tu, i tam zdarzają się wypadki. Te w starciu z samochodem przeważnie są poważne, te w starciu z rowerem rzadko kiedy mają odczuwalne skutki. Widzisz różnicę?

                              >> Nie no znajdź może najpierw jeden, sprawdzimy czy Twoje lęki to tylko wytwór pa
                              >> ranoi czy coś co faktycznie się przydarza.
                              >Czyli najpierw jakieś dziecko musi swoim życiem zapłacić byś raczył dostrzec problem?
                              Wierzę, że rodzice dwulatków są na tyle przezorni i odpowiedzialni, że ten problem w ogóle nie zaistnieje i pozostanie nadal tylko w sferze Twojej wyobraźni.
                              • garym Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 30.04.13, 10:09
                                Gość portalu: G60limited napisał(a):

                                > Wierzę, że rodzice dwulatków są na tyle przezorni i odpowiedzialni, że ten prob
                                > lem w ogóle nie zaistnieje i pozostanie nadal tylko w sferze Twojej wyobraźni.

                                wczoraj na Śląsku zginął 4 latek który wybiegł na czerwonym świetle. Po drogach dla rowerzystów biega sporo dzieciaków niż po jezdni, ale jakoś o tak tragicznych wypadkach nie słyszałem. Więc nie tylko rodzice są ostrożni, ale także rowerzyści stanowią mniejsze ryzyko, niż kierowcy samochodów
                                • wwojtek9 Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 30.04.13, 20:32
                                  garym napisał:

                                  > Gość portalu: G60limited napisał(a):
                                  >
                                  > Więc nie tylko rodzice są ostrożni, ale także rowe
                                  > rzyści stanowią mniejsze ryzyko, niż kierowcy samochodów
                                  Acha, więc skoro bazuka stanowi dużo wieksze zagrożenie niż kałach, to rozdajmy wszystkim kałachy?
                                • Gość: hgjhbkl Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.04.13, 23:11
                                  garym napisał:
                                  > wczoraj na Śląsku zginął 4 latek który wybiegł na czerwonym świetle. Po drogach
                                  > dla rowerzystów biega sporo dzieciaków niż po jezdni, ale jakoś o tak tragiczn
                                  > ych wypadkach nie słyszałem. Więc nie tylko rodzice są ostrożni, ale także rowe
                                  > rzyści stanowią mniejsze ryzyko, niż kierowcy samochodów

                                  Boże drogi! Przecież dyskusja opiera się na bezpieczeństwie rowerzystów względem samochodów, a nie dzieci względem rowerów!Przecież dziecko wybiegające przed rower ma o wiele większe szanse przeżycia, niż rowerzysta, który nagle wyjedzie przed samochód. I w tym sęk. Nie warto licytować się, czy kierowcy popełniają STOSUNKOWO więcej wykroczeń, czy rowerzyści. Chyba jako kierowca mam prawo wymagać od rowerzystów, by mieli większą wyobraźnię od 4-letnich dzieci. Oczywiście, że rowerzyści mają prawo wymagać tego samego ode mnie i innych kierowców. Jednak patrząc na całą dyskusję na tym forum zauważam, że buta i pycha niektórych z nich przejawia się rozumowaniem "mam prawo, więc jadę". Przecież żaden kierowca, ani rowerzysta przy zdrowych zmysłach nie wjedzie pod np. wymuszającą pierwszeństwo ciężarówkę, bo "to przecież on ma pierwszeństwo". Tak samo żaden normalny rowerzysta nie przejeżdża skrzyżowania na czerwonym świetle, bo "nic nie jedzie, a poza tym nikomu nic nie zrobi". Ruch drogowy oprócz znajomości przepisów odznacza się również umiejętnością przewidywania sytuacji oraz skutków przez nie niesionych. Ja jeżdżąc samochodem co najmniej kilka razy dziennie unikam stłuczki lub wypadku, ponieważ - jak przyznaję - kierowcy jeżdżą beznadziejnie! Ale to nie oznacza, że bazując na swoich prawach muszę narażać zdrowie lub życie swoje lub innych ludzi. Wbijcie sobie to wszyscy głęboko pod czaszkę, bo dyskusja w tej formule mija się z celem!
                              • wwojtek9 Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że 30.04.13, 20:29
                                Gość portalu: G60limited napisał(a):

                                > >> Wyjątkowe, ale w takim mieście jak Wrocław wyjątkowo częste. Reszta
                                > to kwestia
                                > >> kultury i wyczucia bezpieczeństwa rowerzystów, którzy jak wcześniej
                                > napisałem s
                                > >> ą zobowiązani jeździć tak, by nikogo nie uszkodzić. Kropka.
                                > >Żadna kropka, ART 33 ust 6 nic nie mówi o kulturze i wyczuciu nakłada konk
                                > retne
                                > >dalekoidące ograniczenia
                                > Dla mnie to co zapisano w tym ustępie to po prostu naturalna sprawa dobrego wyc
                                > howania. Dla tych, którzy go nie otrzymali potrzeba było zapisać to w kodeksie
                                > drogowym, i dobrze że go sobie przyswoiłeś. Podobny zapis jest w przypadku samo
                                > chodów przed przejściem dla pieszych. I tu, i tam zdarzają się wypadki. Te w st
                                > arciu z samochodem przeważnie są poważne, te w starciu z rowerem rzadko kiedy m
                                > ają odczuwalne skutki. Widzisz różnicę?
                                A jak czołg wjedzie w samochód to .... widzisz różnicę? - rowerzyści to rowerzyści kierowcy to kierowcy i NIE MOŻNA USPRAWOEDLIWIAĆ JEDNYCH GRZECHAMI DRUGICH!!!

                                > Wierzę, że rodzice dwulatków są na tyle przezorni i odpowiedzialni, że ten prob
                                > lem w ogóle nie zaistnieje i pozostanie nadal tylko w sferze Twojej wyobraźni.
                                To poczytaj sobie o dwulatkach błąkajacych się samotnie po mieście...
                                • Gość: G60limited Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetia.net.pl 06.05.13, 10:45
                                  Dopiero teraz zrozumiałem z kim dyskutuję.
                                  • Gość: kolasa Re: Nawet biorąc pod uwagę to, że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.13, 12:29
                                    "Bo to, że kierowcy zabijają każdego roku kilkuset rowerzystów to fakt. "

                                    Lwia część tych zdarzeń wynika z bezmyślnej jazdy i zachowania sie rowerzystów. Niestety.
                                    • Gość: G60limited Może coś sensownego na poparcie... IP: *.internetia.net.pl 06.05.13, 16:05
                                      ...tej tezy?
                                      • Gość: makumba Re: Może coś sensownego na poparcie... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.05.13, 18:59
                                        Gina bo prowokuja niebezpieczne sytuacje, przez swoja bezmyslnosc
                                        • Gość: G60limited Re: Może coś sensownego na poparcie... IP: *.internetia.net.pl 06.05.13, 20:21
                                          Na razie same prywatne opinie, żadnych konkretnych faktów, statystyk... Natomiast jeśli chodzi o kierowców, to dowodów jest aż nadto - gdziekolwiek by w Polsce nie postawić fotoradaru, to staje się automatem do zarabiania pieniędzy, bo w Polsce 99% kierowców jeździ nieprzepisowo szybko tonami śmiercionośnego żelaza. Ale to przecież nieważne, bo to ROWERZYŚCI zachowują się niebezpiecznie na drodze.
                                          • wwojtek9 Re: Może coś sensownego na poparcie... 09.05.13, 00:06
                                            Gość portalu: G60limited napisał(a):

                                            > Na razie same prywatne opinie, żadnych konkretnych faktów, statystyk... Natomia
                                            > st jeśli chodzi o kierowców, to dowodów jest aż nadto - gdziekolwiek by w Polsc
                                            > e nie postawić fotoradaru, to staje się automatem do zarabiania pieniędzy, bo w
                                            > Polsce 99% kierowców jeździ nieprzepisowo szybko tonami śmiercionośnego żelaza
                                            > . Ale to przecież nieważne, bo to ROWERZYŚCI zachowują się niebezpiecznie na dr
                                            > odze.
                                            Ile razy mozna Ci tłumaczyć, że przekroczenie dopuszczalnej (często kretyńsko ustalonej) prędkości to co najwyżej spowodowanie potencjalnego zagrozenia, a jak policzę tych roweroekooszołomów którzy swoje życie zawdzięczają wyłacznie moim umiejętnościom, to wcale nie dziwię się statystykom. Do tego bardzo trudno udowodnić, iż rozjechany roweroekooszołom nagle gwałtownie wjechał pod maskę, a nie poprostu jechał środkiem pasa...
                • Gość: abc Re: Zejdźmy na ziemię IP: 78.9.155.* 29.04.13, 00:35
                  > samochód usiłujacy ominąć debila który wyjechał m
                  > u pod maskę może zabić wiele osób, mogę tak wymieniać długo... Więc to TY zejdź
                  > na ziemię

                  Dokładnie TAK jest.
                  • Gość: G60limited Re: Zejdźmy na ziemię IP: *.internetia.net.pl 29.04.13, 07:52
                    Jeśli refleks Was zawodzi, to może to już czas schować prawo jazdy do szuflady? Zamiast rowerzysty na pasach może być dziecko wybiegające na ulicy z dala od pasów. I co? I strasznie kierowcy są zestrzesowani tym całym złem który mogą niechcąco popełnić w każdej sekundzie jazdy. Takie życie wybrali.
                    • wwojtek9 Re: Zejdźmy na ziemię 29.04.13, 09:03
                      Gość portalu: G60limited napisał(a):

                      > Jeśli refleks Was zawodzi, to może to już czas schować prawo jazdy do szuflady?
                      > Zamiast rowerzysty na pasach może być dziecko wybiegające na ulicy z dala od p
                      > asów. I co? I strasznie kierowcy są zestrzesowani tym całym złem który mogą nie
                      > chcąco popełnić w każdej sekundzie jazdy. Takie życie wybrali.
                      Czy naprawdę jesteś tak głupi, czy tylko rżniesz głupa? Nie widzisz zasadniczej różnicy między prędkością dziecka a prędkością rowerzysty?
                      • Gość: G60limited Re: Zejdźmy na ziemię IP: *.internetia.net.pl 29.04.13, 15:23
                        Oczywiście, że widzę tę różnicę. Widze też różnicę w prędkości poruszania się samochodu na prawoskręcie przecinającym pasy/przejazd rowerowy - ta prędkość raczej niż powinna być powyżej 5 km/h, z tendencją w dół. Na drodze osiedlowej będzie to pewnie ok 30 km/h, na większej 50 km/h lub niestety nawet więcej. W każdym z tych przypadków na reakcję może być ułamek sekundy, i kierowca powinien być w stanie skutecznie zareagować.
                        Jeżdżę trochę rowerem, samochodem jeżdżę też, startowałem nawet ze 2 sezony w rajdach. Jeśli chodzi o poruszanie się rowerem po Wrocławiu, to na tym forum jest wielu teoretyków, lub conajwyżej niedzielnych rowerzystów którzy przejadą się chwilę po parku i już czują się ekspertami. Z przejazdami rowerowymi jest u nas tak, że część jest po prostu niedostatecznie opisana (dla kierowców lub dla rowerzystów), co rodzi pewne zagrożenie no i oczywiście podkręca frustracje ludzi którzy powinni dla równowagi psychofizycznej zażyć trochę ruchu. A rowerzysta który przecina im drogę choć się go nie spodziewali. Odkąd władze Wrocławia zdecydowały się możliwie niskim kosztem wykonać obietnice wyborcze, bardzo wiele chodników przekwalifikowano na ciągi pieszo rowerowe. Piesi nie zwracają uwagi na te znaki, ale to wcale nie znaczy, że rowerzysty na chodniku nie ma prawa być. Z kolegi sytuacja odwrotna - rowerzysta na drodze gdy obok jest droga rowerowa. Czesto (zbyt często) zdarza się tak, że DDR zaczyna się znienacka między dwoma skrzyżowaniami, i co ma zrobić rowerzysta w takiej sytuacji. Zatrzymać rower na drodze, zsiąść, przenieść go na DDR? A gdy DDR jest oddzielona pasem zieleni? Na Armii Krajowej początek DDR jest totalnie niewidoczny z jezdni, bo oddzielony żywopłotem (!). Jak kierowcy zareagowaliby gdyby im zasadzić podobny nonsens?
      • Gość: K. Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.04.13, 09:39
        Nigdy na ulicy nie potrącił mnie samochód. Na ścieżce rowerowej przewróciła mnie piesza i jeszcze ośmieliła się pyskować.
        • wwojtek9 Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 29.04.13, 01:20
          Gość portalu: K. napisał(a):

          > Nigdy na ulicy nie potrącił mnie samochód. Na ścieżce rowerowej przewróciła mni
          > e piesza i jeszcze ośmieliła się pyskować.
          Ja nie dałem się przewrócić, ale mnie nawet chciano w mordę lać (no fakt był pijany i zamist mnie lać sam padł), ale pyskownie pieszych na DDR- norma jak miałem 20-dziesicia lat mniej zakładałem skórę motocyklową i barczkiem edukowałem, ech to były czasy...
          • jureek Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 29.04.13, 09:09
            wwojtek9 napisał:

            > jak miał
            > em 20-dziesicia lat mniej zakładałem skórę motocyklową i barczkiem edukowałem,
            > ech to były czasy...

            No to ładnie się przedstawiłeś, nie ma nic gorszego, niż "nauczyciel" na drodze. No i znowu niekonsekwencja, bo gdy pisałeś, że ustepujesz drogi tym, którzy przekraczają dozwoloną predkość, stwierdziłeś, że nie Ty tylko odpowiednie służby są od egzekwowania przepisów. Kalizm wyłazi z Ciebie na każdym kroku.
            Jura
            • wwojtek9 Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 29.04.13, 10:27
              jureek napisał:

              > wwojtek9 napisał:
              >
              > > jak miał
              > > em 20-dziesicia lat mniej zakładałem skórę motocyklową i barczkiem edukow
              > ałem,
              > > ech to były czasy...
              >
              > No to ładnie się przedstawiłeś, nie ma nic gorszego, niż "nauczyciel" na drodze
              > . No i znowu niekonsekwencja, bo gdy pisałeś, że ustepujesz drogi tym, którzy p
              > rzekraczają dozwoloną predkość, stwierdziłeś, że nie Ty tylko odpowiednie służb
              > y są od egzekwowania przepisów. Kalizm wyłazi z Ciebie na każdym kroku.
              > Jura
              Jak zwykle wyrwać z kontekstu, nie doczytać, byle dowalić.... Aż tak boli brak argumentów? Przeczytaj ignorańcie jeszcze raz mój tekst może zauważysz słowa "jak miałem dwadziescia lat mniej"?
              • jureek Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 29.04.13, 10:42
                wwojtek9 napisał:

                > Jak zwykle wyrwać z kontekstu, nie doczytać, byle dowalić.... Aż tak boli brak
                > argumentów? Przeczytaj ignorańcie jeszcze raz mój tekst może zauważysz słowa "j
                > ak miałem dwadziescia lat mniej"?

                No i co z tego? Nauczycielskie ciągotki pozostały, co widać w prawie każdym Twoim poście - te wszystkie Twoje "przeczytaj jeszcze raz", wyzywanie od ignorantów, są to typowe belferskie odzywki.
                Jura
                • wwojtek9 Re: rowerzyści dużo bardziej ryzykują 29.04.13, 12:10
                  jureek napisał:

                  >>
                  > No i co z tego? Nauczycielskie ciągotki pozostały, co widać w prawie każdym Two
                  > im poście - te wszystkie Twoje "przeczytaj jeszcze raz", wyzywanie od ignorantó
                  > w, są to typowe belferskie odzywki.
                  > Jura
                  Tylko tyle Ci zostało? Bo merytoryczne argumenty wyczerpałeś, ale odpuścić nie zamierzasz... Nie będę kilka razy pisał tego samego, a jak ktośnie doczyta to piszę żeby przeczytał jeszcze raz. A do epitetu ignorant zawsze dodaję merytoryczne uzasadnienie.
    • szaser Święte słowa: vox clamantis in desero 26.04.13, 18:12
      Święte słowa, ale jest to obecnie vox clamantis in desero (głos wołającego na pustyni).
    • druit Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 26.04.13, 19:20
      odpowiem wiec zbiorowo, zaznaczam, ze nie jestem z wroclawia. ale sprawa jest ogolnopolska... tak, czesc rowerzystow jezdzi bardzo rownie. ale sa tego przyczyny:
      - zle oznaczone sciezki rowerowe w calym kraju, w zwiazku z czym czasem po prostu nie wiadomo gdzie jedna sie zaczyna a druga konczy.
      - mozna jechac po ulicy wzdluz sciezki jesli droga do ktorej zmierzamy nie pokrywa sie celowo ze sciezka. osobiscie preferuje jazde po sciezce do momentu w ktorym jakos musze zjechac. czesto nadkladam przez to drogi.
      - rowerzysci moga jezdzic bez swiatel przy dobrej widocznosci, w dzien. w innych warunkach powinni miec oswietlenie, nawet na sciezce.
      - przejezdzanie na swiatlach nie jest wykroczeniem, sa od tego czesci przejazdowe ;)

      mysle, ze potrzeba tu po prostu zachowac odrobine kultury, ostroznosci. rowerzysci, piesi, kierowcy... mamy sobie pomagac, ustepowac. kazdemu bedzie zylo sie lepiej a kazdy dotrze z punktu a do b bezpiecznie :)
    • r0b0l potwierdzam, szczególnie kwestie słuchawek 26.04.13, 19:32
      i sam czekam aż mi jakis bałwan się właduje pod koła.
      Problem tylko taki że ja też rowerem.
      Dlatego wożę ze soba klasyczna metalową pompkę
      ;))
      • Gość: zenek z PGRu Re: potwierdzam, szczególnie kwestie słuchawek IP: *.dynamic.chello.pl 26.04.13, 20:44
        ;-)
        Dobre!
        Dużo jeżdżę, a tylko raz miałem "bliskie spotkanie". Jak raz też z rowerzystą - obaj się zagapiliśmy na ścieżce -jeden patrzył w prawo, drugi w lewo. Jak się już pozbieraliśmy z gleby, to obśmieliśmy sie z wwypadku. Nikt z nas nie miał do drugiego pretensji. Teraz już mam oczy naokoło głowy...
        Pozdrowienia.
    • Gość: G60limited Przecież to fake'owy list... IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 21:02
      ...opublikowany aby napuścić kierowców na rowerzystów. Kierowca który przejmuje się bezpieczeństwem rowerzystów - bardzo, każdy tak powinien. Albowiem to kierowcy potencjalnie mogą wyrządzić rowerzyście dużo większą krzywdę niż odwrotnie. Poza tym warto przypomnieć kilka faktów.
      - rowerzyści nie muszą zdawać żadnego testu ze znajomości zasad ruchu drogowego, tak jest od zawsze i nie tylko w Polsce.
      - rowerzyści nie muszą jeździć na światłach w dzień, takie są przepisy i już.
      - rowerzyści mogą nosić słuchawek, żaden przepis im nie broni.
      - rowerzyści nie muszą mieć OC, wszyscy to wiedzą
      - rowerzyści nie mają infrastruktury aby poruszać się sprawnie i bezpiecznie we Wrocławiu - to już wiedzą w zasadzie tylko rowerzyści, chociaż najbardziej wymądrzają się na ten temat oczywiście kierowcy, którzy nie mają na ten temat bladego pojęcia.
      Za to rowerzyści zajmują najmniej miejsca na drogach i nie trują. Coś za coś.
      • Gość: odp. Re: Przecież to fake'owy list... IP: *.ssp.dialog.net.pl 26.04.13, 23:08
        Nie rozumiem tego kompletnie. Artykuł i dyskusja na forum dotyczą bezpieczeństwa rowerzystów, a wielu z nich (nie wszyscy rzecz jasna) wolą przekrzykiwać się na naciągane i pochopne argumenty, aby tylko nie przyznać się przed sobą, że nie tylko kierowcy mogą być winni, ale i oni sami popełniają błędy i niedopatrzenia. DRODZY ROWERZYŚCI, NAPRAWDĘ WOLICIE SIĘ KŁÓCIĆ O HONOR, NIŻ CHOCIAŻ PRZED SAMYM SOBĄ PRZYZNAĆ, ŻE BYĆ MOŻE MOŻNA COŚ JESZCZE ZROBIĆ, ŻEBY JEŹDZIĆ BEZPIECZNIEJ ZAMIAST WYZNAWAĆ ZASADĘ "ON MUSI MNIE WIDZIEĆ/NA MNIE UWAŻAĆ, WIĘC NIC MI NIE BĘDZIE?". Każdy wie, że kierowcy również popełniają wiele błędów i wykroczeń. Ale przykładowo kierowca, kiedy nie wie, co oznacza w strefie prędkości znak droga wewnętrzna i pojedzie zasadą prawej strony, to zaliczy stłuczkę - rowerzysta być może wózek do końca życia. Nie chodzi o to, żeby wytykać sobie błędy nawzajem, ale o to, że rowerzyści będąc uczestnikami ruchu drogowego nie myśleli, że nie muszą przestrzegać przepisów, bo są na rowerach - to myślenie z osiedlowych przejażdżek z dzieciństwa. Podstawowa zasada na drodze to zasada ograniczonego zaufania - i każdy rowerzysta powinien przestrzegać jej w szczególności.
    • wrorafa To samochody zabijają 26.04.13, 21:15
      Gdyby nie było samochodów, to rowerzyści byli by bezpieczni. Nie da się zrezygnować z aut, ale można użyć wyobraźni. Rowerzysta ma dokładnie takie same prawa na drodze jak kierowca. Niestety, rowerzyści też nie są bez winy. Dlatego warto znać przepisy, żeby unikać nieporozumień. Cykliści - bądźcie przewidywalni na drodze. Kierowcy - nie traktujcie samochodu jako przedłożenia własnego ego. Szanujcie pozostałych uczestników ruchu. Zbiór przepisów dotyczących rowerzystów jest na stronie Rowery w ruchu - kodeks drogowy, tylko rowery. Sprawdźcie tam przepisy, rowerzyści mają te same prawa i obowiązki co kierowcy.
      • Gość: G60limited Re: To samochody zabijają IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 21:41
        Nie wszystkie zasady są takie same dla samochodów i rowerów, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że jak słusznie napisałeś, to kierowcy samochodów zabijają, a nie rowerzyści. Kierowcy o tym zapomnieli, i z rozpędu próbują wiktymizować rowerzystów, obwiniając ich o całe zło tego świata. Pędząc po 80-100 km/h w mieście, w swoich blaszanych pancernikach.
        • Gość: K. Re: To samochody zabijają IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.04.13, 22:02
          Zdarza się, że to właśnie rowerzysta zabija. Było głośno o jednej czy dwóch sytuacjach, gdy kierowca samochodu próbował ominął pijanego rowerzystę.
          • Gość: G60limited Re: To samochody zabijają IP: *.internetia.net.pl 27.04.13, 11:07
            Pijani to inna kategoria - pijany na drodze, bez względu czy to kierowca, rowerzysta czy pieszy to aberracja - to powinno się w ogóle zdarzyć.
      • Gość: Wujek Staszek Re: To samochody zabijają IP: *.108.152.207.wlantech.pl 26.04.13, 22:37
        "Rowerzysta ma dokładnie takie same prawa na drodze jak kierowca. "

        ...ja bym dodał jeszcze "I OBOWIĄZKI"...jeżdże i jednym środkiem i drugim mogę więc narzekać na jednych i drugich. Prosta zasada "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe" zdziałała by cuda...tylko trzeba chcieć.
      • Gość: gość Re: To samochody zabijają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.13, 09:12
        > Gdyby nie było samochodów, to rowerzyści byli by bezpieczni.
        Gdyby nie było rowerzystów to piesi (w szczególności osoby starsze, kobiety z dziećmi oraz ciężarne) czuły by się bezpieczne zarówno na chodnikach jak i na alejkach parkowych. Niestety z moich przykrych doświadczeń wynika, że większość znacząca rowerzystów to ludzie bez wyobraźni ryzykujący nie tylko swoim ale, niestety, i cudzym zdrowiem i życiem.
        • Gość: G60limited Re: To samochody zabijają IP: *.internetia.net.pl 27.04.13, 11:09
          Troszkę jednak ponosi Cię wyobraźnia, może za dużo straszą Cię w telewizji.
    • wwojtek9 Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe 26.04.13, 22:03
      Sprawa jest prosta - bezmyślnie wprowadzono w Polsce kalkę przepisów z Europy Zachodniej, gdzie wobec 90% rozdzielenia ruchu rowerowego (drogi dla rowerów!) i samochodowego, oraz ruchu lokalnego i tranzytowego logicznym było zniesienie wymogu posiadania kart rowerowych. Przeniesienie tych przepisów na polski grunt doprowadziło do sytuacji gdzie w gestym i trudnym ruchu w centach miast uczestniczą kompletni ignorańci w zakresie przepisów! Wjeżdża taki (lub taka) idjota nie mając pierwszeństwa prosto pod maskę i jeszcze drze mordę na kierowcę, do tego pojawiła się grupa roweroekooszołomów którzy z utrudniania ruchu samochodom uczynili sens swojego życia! Niezbędne jest PRZYWRÓCENIE wymogu posiadania karty rowreowej, oczywiście jedynie dla tych którzy chcą poruszać się jezdnią, bo faktycznie wymaganie Karty Rowerowej od jeżdżących drogami dla rowerów to przesada, zresztą w czasie gdy przepisy wymagały posiadania karty rowreowej nikt nie egzekfował jej na DDR-ach!
      • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.warszawa.vectranet.pl 26.04.13, 22:44
        Większość mojego rocznika miało wyrobioną kartę rowerową - przepisy stanowiły element nauki szkolnej i po prostu wszyscy je umieli i szli na egzamin (część nie zdawała, fakt). Potem tak czy siak większość zdawała prawo jazdy. Jaki z tego wniosek? Spora część rowerzystów ma uprawnienia do jazdy. Ilu z nich pamięta przepisy to już osobna kwestia. Ale to samo dotyczy kierowców i pieszych.
        • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 27.04.13, 00:09
          Gość portalu: K. napisał(a):

          > Większość mojego rocznika miało wyrobioną kartę rowerową - przepisy stanowiły e
          > lement nauki szkolnej i po prostu wszyscy je umieli i szli na egzamin (część ni
          > e zdawała, fakt). Potem tak czy siak większość zdawała prawo jazdy. Jaki z tego
          > wniosek? Spora część rowerzystów ma uprawnienia do jazdy. Ilu z nich pamięta p
          > rzepisy to już osobna kwestia. Ale to samo dotyczy kierowców i pieszych.
          99% spotykanych na drogach roweroekooszołomów jest w wieku wskazujacym na niemożność posiadania Karty Rowerowej, a sposób jazdy zdradza całkowitą ignorancję (wystrczy poczytać niekture wpisy na forum) co dp przepisów PRD.
          • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.04.13, 09:42
            Piszesz "99% roweroekooszołomów". A ile procent wszystkich rowerzystów, bo to chyba jest ważniejsze?
            W tym roku nie jeździłam jeszcze na rowerze i względnie niewielu rowerzystów spotkałam, jednak w poprzednim "roweroekooszołomów" mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.
            • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 03:44
              Gość portalu: K. napisał(a):

              > Piszesz "99% roweroekooszołomów". A ile procent wszystkich rowerzystów, bo to c
              > hyba jest ważniejsze?
              > W tym roku nie jeździłam jeszcze na rowerze i względnie niewielu rowerzystów sp
              > otkałam, jednak w poprzednim "roweroekooszołomów" mogłabym policzyć na palcach
              > jednej ręki.
              Jeżdżę (tak się przypadkowo składa) gó...e drogami wzdłuż których isteją DDR-y więc spotykam w 99% roweroekooszołomów
              • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.13, 08:31
                Muszę zatem przyznać, że masz ogromnego pecha. Ja z kolei trafiam na ogromny odsetek kierowców-idiotów, ale ciągle nie oszacowałabym ich na więcej niż 50%.
                • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 10:22
                  Gość portalu: K. napisał(a):

                  > Muszę zatem przyznać, że masz ogromnego pecha. Ja z kolei trafiam na ogromny od
                  > setek kierowców-idiotów, ale ciągle nie oszacowałabym ich na więcej niż 50%.
                  Mam pecha bo wzdłuż jezdni którymi się poruszam są DDR-y?
                  Jeśli na drodze kojarzysz równie szybko to faktycznie możesz (całkiem nieświadomie) doprowadzać innych uczstników ruchu (których uznajesz za idjotów) do pasjii.
                  • Gość: K. Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: 195.117.255.* 28.04.13, 11:47
                    Nie, masz pecha, że akurat na tych drogach spotykasz takich rowerzystów. A teraz przeczytaj drugą część swojej wypowiedzi i zastanów się, czy nie odnosi się do Ciebie.
                    • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 12:20
                      Gość portalu: K. napisał(a):

                      > Nie, masz pecha, że akurat na tych drogach spotykasz takich rowerzystów.
                      Litości! Pomyśl zanim napiszesz kolejną bzdurę! Jeżeli obok jezdni jest DDR to na jezdni mogę spotkać WYŁĄCZIE łamiącego przepisy roweroekooszołoma (bo rowerzysta ma obowiazek jechać DDR)
                      A tera
                      > z przeczytaj drugą część swojej wypowiedzi i zastanów się, czy nie odnosi się d
                      > o Ciebie.
                      Mnie nie trzeba tłumaczyć elementarnych zjawisk na drodze, samochodem jeżdżę od ponad 20-dziestu lat i nie tylko nie spowodowałem, ale nawet nie uczestniczyłem w wypadku drogowym - to nie jest kwestia mojej opinii (ta zwsze będzie subiektywna) tylko FAKTÓW. A żeby nie było wątpliowości rowerem jeżdże od przeszło trzydziestu lat (mówię o jeżdzie w ruchu miejskim).
                      • jureek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 14:21
                        wwojtek9 napisał:

                        > Litości! Pomyśl zanim napiszesz kolejną bzdurę! Jeżeli obok jezdni jest DDR to
                        > na jezdni mogę spotkać WYŁĄCZIE łamiącego przepisy roweroekooszołoma (bo rowerz
                        > ysta ma obowiazek jechać DDR)

                        99% to wyłącznie? Jak na mój rozum, wyłącznie oznacza 100%. Coś kręcisz, facet.
                        Jura
                        • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 14:46
                          jureek napisał:

                          > wwojtek9 napisał:
                          >
                          > > Litości! Pomyśl zanim napiszesz kolejną bzdurę! Jeżeli obok jezdni jest D
                          > DR to
                          > > na jezdni mogę spotkać WYŁĄCZIE łamiącego przepisy roweroekooszołoma (bo
                          > rowerz
                          > > ysta ma obowiazek jechać DDR)
                          >
                          > 99% to wyłącznie? Jak na mój rozum, wyłącznie oznacza 100%. Coś kręcisz, facet.
                          > Jura
                          To Ty nie umiesz przeczytac CAŁEJ wypowiedzi i odnosisz się (typowe dla ignoranta) do wyrwanego z kontekstu fragmentu. Pisałem, że wiekszość (a wiekszość to nie całość) jezdni którymi codziennie się poruszam ma obok DDR stąd 99% a nie 100%!
                          • jureek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 15:10
                            wwojtek9 napisał:

                            > To Ty nie umiesz przeczytac CAŁEJ wypowiedzi i odnosisz się (typowe dla ignoran
                            > ta) do wyrwanego z kontekstu fragmentu. Pisałem, że wiekszość (a wiekszość to n
                            > ie całość) jezdni którymi codziennie się poruszam ma obok DDR stąd 99% a nie 10
                            > 0%!

                            No i kręcisz coraz bardziej, krętaczu. W innym miejscu pisałeś, że w Polsce nie można wprowadzać zachodnich rozwiązań, bo brak oddzielenia ruchu samochodowego i rowerowego, a teraz okazuje się, że przy 99% dróg, którymi codziennie się poruszasz, są drogi dla rowerów. Tak dobrze rozwiniętej sieci dróg rowerowych to nie ma nawet na Zachodzie, więc o co Ci, facet, chodzi.
                            Jura

                            • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 16:01
                              jureek napisał:

                              > wwojtek9 napisał:
                              >
                              > > To Ty nie umiesz przeczytac CAŁEJ wypowiedzi i odnosisz się (typowe dla i
                              > gnoran
                              > > ta) do wyrwanego z kontekstu fragmentu. Pisałem, że wiekszość (a wiekszoś
                              > ć to n
                              > > ie całość) jezdni którymi codziennie się poruszam ma obok DDR stąd 99% a
                              > nie 10
                              > > 0%!
                              >
                              > No i kręcisz coraz bardziej, krętaczu. W innym miejscu pisałeś, że w Polsce nie
                              > można wprowadzać zachodnich rozwiązań, bo brak oddzielenia ruchu samochodowego
                              > i rowerowego, a teraz okazuje się, że przy 99% dróg, którymi codziennie się po
                              > ruszasz, są drogi dla rowerów. Tak dobrze rozwiniętej sieci dróg rowerowych to
                              > nie ma nawet na Zachodzie, więc o co Ci, facet, chodzi.
                              > Jura
                              Wyżej wykazałem że walnołeś jak kulą w płot i co robi Pan szanowny? przyznaje się do błędu? Nigdy w życiu! argumenty pomija milczeniem, i czepia sie kolejnego wyrwanego z kontekstu fragmentu jak pijany płotu - nie będę Ci tłumaczył kolejnej ignorancji - przeczytaj jeszcze raz to co napisałem i POMYŚL
                              • jureek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 16:16
                                wwojtek9 napisał:

                                > Wyżej wykazałem że walnołeś jak kulą w płot i co robi Pan szanowny? przyznaje s
                                > ię do błędu? Nigdy w życiu! argumenty pomija milczeniem, i czepia sie kolejnego
                                > wyrwanego z kontekstu fragmentu jak pijany płotu - nie będę Ci tłumaczył kolej
                                > nej ignorancji - przeczytaj jeszcze raz to co napisałem i POMYŚL

                                Tak, tak, panie nauczycielu złapany na niekonsekwencji. Jedyne co Ci pozostało, to takie powtarzanie - przeczytaj jeszcze raz, przeczytaj ze zrozumieniem, pomyśl itd. Choćbym nawet sto razy przeczytał Twoją pisaninę, choćbym się jej nawet nauczył na pamięć, to i tak nie zrobi się ona od tego mądrzejsza.
                                Jura

                                P.S. Nieraz w życiu przyznawałem się do błędu i wcale nie uważam się za bezbłędnego. Obawiam się, że to raczej Ty masz z tym problem.
                                • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 16:38
                                  jureek napisał:


                                  > Tak, tak, panie nauczycielu złapany na niekonsekwencji.
                                  W moich wypowiedziach nie ma niekonsekwencji, a czepianie się wyrwanych z kontekstu fragmentów to typowe dla ignorantów.

                                  >
                                  > P.S. Nieraz w życiu przyznawałem się do błędu i wcale nie uważam się za bezbłęd
                                  > nego.
                                  Tyle że gdy wykazuje Ci iż się mylisz porzucasz ten wątek i rozpoczynasz kolejny
      • Gość: artek Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.04.13, 07:06
        wwojtek9 napisał:
        > Sprawa jest prosta - bezmyślnie wprowadzono w Polsce kalkę przepisów z Europy Z
        > achodniej, gdzie wobec 90% rozdzielenia ruchu rowerowego (drogi dla rowerów!) i
        > samochodowego,

        to ty chyba nigdy na tym zachodzie nie byłeś, skoro wypisujesz takie głupoty ... nie ma żadnego rozdzielenia. wręcz przeciwnie, daleko idąca integracja.
        • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 03:51
          Gość portalu: artek napisał(a):
          achodzie nie byłeś, skoro wypisujesz takie głupoty ..
          > . nie ma żadnego rozdzielenia. wręcz przeciwnie, daleko idąca integracja.
          Ciekawe - nie ma autostrad? ruch tranzytowy odbywa się po drogach lokalnych? Nie ma DDR-ów?
          • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 28.04.13, 23:18
            Jeśli chodzi o tranzyt w mieście, to DDRy są rozwiązaniem które okazało się za mało efektywne z powodu zbyt małej przepustowości względem kosztów budowy. Zamiast tego stosuje się PDR [pasy dla rowerów] i strefy 30 km/h dla samochodów. Tranzyt między miastami to inna sprawa, czasami wystarczy kolej podmiejska [która we Wrocławiu dopiero podnosi się z kolan po II WŚ].
            • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 29.04.13, 09:06
              Gość portalu: G60limited napisał(a):

              > Jeśli chodzi o tranzyt w mieście, to DDRy są rozwiązaniem które okazało się za
              > mało efektywne z powodu zbyt małej przepustowości względem kosztów budowy. Zami
              > ast tego stosuje się PDR [pasy dla rowerów] i strefy 30 km/h dla samochodów. Tr
              > anzyt między miastami to inna sprawa, czasami wystarczy kolej podmiejska [która
              > we Wrocławiu dopiero podnosi się z kolan po II WŚ].
              Czy Ty czytać nie umiesz? Pisałem nie o projektach tylko o tym co istnieje!
              • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 29.04.13, 21:14
                No więc czytaj uważnie - na zachodzie od wielu lat już nie buduje się osobnych dróg dla rowerów, tylko integruje ruch samochodowy i rowerowy, malując po prostu pas rowerowy na istniejącej szosie.
                • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 30.04.13, 00:50
                  Gość portalu: G60limited napisał(a):

                  > No więc czytaj uważnie - na zachodzie od wielu lat już nie buduje się osobnych
                  > dróg dla rowerów, tylko integruje ruch samochodowy i rowerowy, malując po prost
                  > u pas rowerowy na istniejącej szosie.
                  Zapomniałeś tylko dodać, iż po tej szosie odbywa się WYŁĄCZNIE RUCH LOKALNY
    • zalogopeda Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy drogowe 27.04.13, 00:23
      Kilka obserwacji dotyczących rowerzystów w Polsce (mieszkam w innym kraju, od prawie 20 lat jeżdżę tylko na rowerze, do pracy i dla przyjemności. Sam, z żoną, teraz też z dzieciakami).
      Ludzie korzystający z rowerów SZCZEGOLNIE WE WROCLAWIU (w innych miastach o wiele rzadziej), nagminnie jeżdżą po chodnikach. Jeżdżą młodzi i starzy, baby, laski i młodsze siostry lasek (to zrozumiale, ze więcej uwagi zwracam na pleć odmienną, w każdej postaci). Jeżdżą po chodnikach na „wypasionych” maszynach i na ukrainach i innych pojazdach pamietających czasy budowania lepszego ustroju. Jeżdżą w seksownych wdziankach i jeansach, a zimą, w lajkrze (a niektórzy, bardziej praktyczni, w powerstrechu), ale też w płaszczach. Jeżdżą po chodniku, choć nie w kasku, wiadomo, twardziele, no i statystyki mówią, ze kask nie chroni w razie upadku. Jeżdżą, choć bez świateł. Wiadomo, twardziele. Żeby było śmieszniej, bez świateł jeżdżą – jeździcie – również po ciemku, po ulicach. Ale to już nie jest mój problem
      Ogólnie, pomijając moje oburzenie na świadome ignorowanie przepisów, rower na chodniku, zbliżający się z przodu, lub wyskakujący mi zza pleców (bezgłośnie, bo bez dzwonka - wiadomo - twardziele) wywołuje u mnie, starego rowerzysty, za każdym razem, duży stres. A gdy w dodatku jestem ze swoimi (małymi jeszcze) dziećmi, również mordercze zapędy.
      I z moich doświadczeń podczas wizyt we Wrocławiu, średnio 2 – 3 razy rocznie, od ostatnich 20 lat, chodnikorzyści to nie jest wyjątek, tylko norma, która pojawiła się dość nagle, chyba ok 5 – 10 lat temu.
      I darujcie sobie glosy oburzenia pt "może tam, gdzie mieszkasz, są ścieżki rowerowe, ale u nas czasem się nie da inaczej, jak tylko po chodniku, widziałeś, jak ci (...) jeżdżą samochodami?!". Widziałem, i co z tego? Dla mnie to nie jest żaden argument, tak jak nie jest argumentem ze strony kierowcy, ze "50km/h na tym odcinku to jakiś dureń wymyślił, tu przecież spoko możńa no-najmniej-do-setki, no to dociskam i jadę stufką!".
      Chodnik jest do chodzenia, a nie do jeżdżenia (nb, pomysł, żeby zezwalać na jazdę chodnikiem rowerzyście z dzieckiem uważam za absurd, pomijając już ryzyko dla pieszych, ale zderzenie i wywrotka na chodniku z dzieckiem - co z tego, ze przypięte w foteliku i w kasku - to jednak spore zagrożenie dla dziecka, poza tym wstrząs dla niego i potencjalnie - koniec przygody z rowerem).
      Główny problem polega na tym, ze wy, chodnikorzysci, jesteście wyznawcami obcojęzycznej deklaracji "I'm the best and f... the rest!" (nie tłumaczę, bo teraz język domyślny jest trendi). I kiedy się wam wypomina ten brak poszanowania innych, zawsze pada koronny "kontrargument", pt. "a kierowcy to...". A co maja do tego kierowcy? Oni maja własne grzechy, za które należy ich tępić, zgadza się, ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia rowerzystów.

      Druga sprawa, to słuchanie muzyki podczas jazdy rowerem. Zauważyłem w tym wątku kilka postów ewidentnych wyznawców... Ja się zgadzam, fajnie się jedzie rowerem, jak w uchu coś miłego, i wcale niekoniecznie delikatne nuty fortepianu. Też tak miałem. Ale już nie słucham, bo pojawiło mi się takie lekkie, ale dość nieprzyjemne wrażenie, jakbym zaglądał do lufy nabitej broni, jednocześnie delikatnie gładząc spust. I miałem dość ponurą projekcję, że, w którymś momencie, gdy się będę cieszył tą moją ulubioną muzyką w słuchawkach - zgaśnie mi światło, urwie mi się film, jak to zwał, tak to zwał - i nie obudzę się ani na poboczu, ani nawet na stole operacyjnym, tylko w ogólę się nie obudzę. A wiem, że przy muzyce człowiek "odpływa" i trochę zapomina, gdzie się znajduje. Może widok jednej, czy drugiej ciężarówki, albo autobusu, który pojawił mi się, „trochę” niespodziewanie w polu widzenia, lekko mnie zniechęcił do delektowania się muzyką podczas jazdy rowerem?
      Ale jest w tym słuchaniu muzyki na rowerze również nutka optymizmu: po zetknięciu blaszanego pudla (samochodu) z rowerem, poszkodowany fizycznie jest zwykle tylko bezpośredni sprawca. Ot, taki dobór naturalny, albo sąd doraźny, jak kto woli, bez policji i bez rozprawy, wyrok - natychmiastowy. Kierowcy pojazdu pozostają (zwykle, bo nie zawsze) "tylko" blizny na umyśle, i ew. "skromna" odsiadka za nieumyślne zabójstwo, ale to drobiazg, kogo obchodzą jacyś tam INNI ludzie! No i jeszcze blizny na umyśle rodziny tego, który tak uwielbiał muzykę. Ale to też drobiazg, nie?
      • Gość: abc Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.04.13, 00:54
        Święte słowa. Chociaż z tym dzieckiem uważam, że sprawa powinna (i jest) opcjonalna - jak się kto czuje na siłach i co woli wybrać - w końcu to on powinien zdecydować jak najbezpieczniej przewieźć swój skarb :)
      • Gość: bolo Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.adsl.inetia.pl 27.04.13, 01:27
        Nie jest prawdą, że rowerzysta może przewozić dziecko po chodniku. Z chodnika może korzystać tylko jeżeli opiekuje się dzieckiem do lat 10 jeżdżącym na rowerze! pozostałe dwa przypadki to: złe warunki pogodowe (śnieg, lód, deszcz) lub chodnik ponad 2 m i droga oboka z prekościa dopuszczalną większą niż 50km/h. Poza tymi 3 przypadkami nie można jeżdzić po chodniku rowerem.
        • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 27.04.13, 11:25
          Czy droga z ograniczeniem do 50 km/h po której wszyscy jeżdżą 80 km/h bo nikt tego nie egzekwuje to nadal droga z ograniczeniem do 50 km/h? Czy czasem ktoś tu nie jest zbyt oderwany od rzeczywistości?
          • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 03:55
            Gość portalu: G60limited napisał(a):

            > Czy droga z ograniczeniem do 50 km/h po której wszyscy jeżdżą 80 km/h bo nikt t
            > ego nie egzekwuje to nadal droga z ograniczeniem do 50 km/h? Czy czasem ktoś tu
            > nie jest zbyt oderwany od rzeczywistości?
            Z tymi uwagami to zgłoś się na Wiejską...
            • Gość: G60limited Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.internetia.net.pl 28.04.13, 09:37
              Nie mam na to czasu. W zeszłym roku zatrzymała mnie SM i chciała dać mandat za jeżdżenie na rowerze po chodniku wzdłuż ulicy gdzie auta średnio grzeją 70 km/h. Natychmiast odpuścili, gdy powiedziałem, że mandatu nie przyjmuję, a po chodniku jadę, wg mnie nie jest to ulica z ograniczeniem do 50 km/h, jako że wszystkie auta jeźdżą tu o wiele szybciej. Byłem gotowy kierować sprawę do Sądu Grodzkiego i informować o wszystkim media, ponieważ SM zwyczajnie nie wywiązuje się ze swojej pracy względem pilnowania przestrzegania zasad ruchu drogowego wśród kierowców, co ma wpływ na bezpieczeństwo innych użytkowników ruchu. Nie wiem czy trafiłem na ponadprzeciętnie inteligentnych strażników, czy po prostu przestraszyli się mediów, ale skończyło się na zwykłej rozmowie.
              • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 28.04.13, 10:27
                Gość portalu: G60limited napisał(a):

                > Nie mam na to czasu. W zeszłym roku zatrzymała mnie SM i chciała dać mandat za
                > jeżdżenie na rowerze po chodniku wzdłuż ulicy gdzie auta średnio grzeją 70 km/h
                > . Natychmiast odpuścili, gdy powiedziałem, że mandatu nie przyjmuję,
                Zwyczajnie się chłopakom nie chciało - prowadzić postępowanie, wzywac na przesłuchania, pisać do sądu jeździć na rozprawy o jeden mandat? Wolą skasować w tym czasie kilku innych bardziej potulnych to daje lepsze wyniki...
    • jami8 Masa krytyczna wczoraj 27.04.13, 09:20
      Wczoraj jechałem (samochodem) przez masę krytyczną w Warszawie.
      Jedne z rowerzystów zauważył kolegę na przeciwnym pasie ruchu i - wykorzystując korek, spowodowany przez masę - zawrócił pomiędzy skrzyżowaniami, przez torowisko tramwajowe na środku.

    • czechofil Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 06.05.13, 07:57
      Nie było mnie chwilę w kraju, na forum w tym czasie nie zaglądałem, wracam i co widzę? Kolejną wypowiedź człowieka, który uległ cyklofobii i nie zdaje sobie nawet z tego sprawy...

      Panie kierowco zawodowy! Jeśli tak panu przeszkadzają w pracy rowerzyści i doprowadzają pana na skraj załamania, to powinien się pan poważnie zastanowić nad zmianą zawodu. To, co pan wypisuje, to są bzdury i dawno już to udowodniono. Jazda bez świateł? Owszem, ale nie wiem, czy pan wie, że wypadki z udziałem nieoświetlonych rowerzystów to tylko około jednego procenta całości zdarzeń i to w większości w terenie niezabudowanym. Przejeżdżanie przez pasy? Owszem, większość rowerzystów to czyni, a wypadków z tym związanych też śladowa ilość. Jazda po jezdni, kiedy obok jest "przeznaczona dla nich droga"? Czy wie pan, ile kilometrów "takich dróg" jest we Wrocławiu i że jest to też w całości systemu bardzo niewielka ilość? Jazda ze słuchawkami na uszach? Czy pan też w aucie radia nie słucha i czy pan wie, że przez to słyszy pan znacznie mniej dźwięków z otoczenia niż rowerzysta?

      Panie kierowco zawodowy! Bardzo dobrze, że pan uważa, żeby nie potrącić żadnego rowerzysty, ale to jest na drodze pana obowiązek, a nie łaska z pana strony. Poza tym musi pan sobie też uświadomić, że rowerzyści z reguły nie są samobójcami i w większości uważają na to, co robią na drodze. Inaczej trup ścieliłby się gęsto, a przecież wiemy, że tak nie jest. Z autopsji wiem, że muszę sam uważać na kierowców, zwłaszcza na tych, co wymuszają na mnie notorycznie pierwszeństwo na przejazdach rowerowych, na tych, którzy zajeżdżają mi drogę i na tych, którzy wyprzedzają mnie bez zachowania przepisowego odstępu. Gdybym ufał kierowcom, to bym od dawna wąchał kwiatki od spodu...
      • Gość: Marian Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.tktelekom.pl 06.05.13, 09:17
        > Nie było mnie chwilę w kraju, ...

        Jechałeś na rowerze do Kopenhagi?
      • Gość: samochodem Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.13, 02:23
        czechofil napisał:

        > Jazda bez świateł? Owszem, ale nie wiem, czy pan wie, że wypadki z udziałem nieośw
        > ietlonych rowerzystów to tylko około jednego procenta całości zdarzeń i to w wi
        > ększości w terenie niezabudowanym.

        A ilu rowerzystów porusza się po zmroku? Zapewne o wiele mniej, niż w ciągu dnia. Odsetek wypadków z takimi "samobójcami" bez oświetlenia wieczorem/w nocy jest niewątpliwie stosunkowo o wiele większy, niż rowerzystów jadących za dnia. Ponadto kierowca widzący takiego delikwenta w ostatniej chwili odruchowo wykona najprawdopodobniej gwałtowny manewr, który może zagrozić już niestety nie tylko rowerzyście bez wyobraźni, lecz także sobie, pasażerom, których wiezie (w tym rodzinie), a także innym uczestnikom ruchu. Piszesz czechofilu, jakbyś ich usprawiedliwiał.

        > Przejeżdżanie przez pasy? Owszem, większość
        > rowerzystów to czyni, a wypadków z tym związanych też śladowa ilość.

        Pewnie, większość tak robi, to znaczy, że to nic złego? Niewiele wypadków? Ale jakieś są. I nie mowa tu o pustych drogach, gdzie rowerzysta przecina prostą jezdnię, ale o skrzyżowaniach, gdzie skręcający kierowca widzi przejście dla pieszych i wcale nie przewiduje nadjechania pięciokrotnie od nich szybszego pojazdu, który lada moment się z nim zderzy. Wgląd w taką sytuację zawęża się do promienia wokół skrzyżowania, jaki pieszy jest w stanie przemierzyć, by dostać się na pasy. Kierowca wyjeżdżającego bezmyślnie rowerzysty nie jest w stanie wtedy zauważyć.

        > Jazda po jezdni, kiedy obok jest "przeznaczona dla nich droga"? Czy wie pan, ile kilometr
        > ów "takich dróg" jest we Wrocławiu i że jest to też w całości systemu bardzo ni
        > ewielka ilość?

        I to jest myślenie rowerzystów? Wybudowali mi ścieżkę, więc pojadę ulicą? Co to za logika? Czy niewielka ilość ścieżek dla rowerzystów jest usprawiedliwieniem dla swego rodzaju ich bojkotu? Co ma piernik do wiatraka? Skoro ścieżka jest, to znaczy że należy z niej korzystać,a nie łamać prawo i niepotrzebnie utrudniać innym ruch oraz bardziej się narażać. To proszę mi łaskawie powiedzieć po co budować drogi dla rowerzystów, skoro nie ma sensu się nimi poruszać. Naprawdę wg Pana lepiej jechać obok niej - ulicą? Ale pewnie, to kierowcy muszą uważać na innej pojazdy, na pieszych i na rowerzystów. A rowerzyści? Ci bezmyślni po prostu nie myślą o bezpieczeństwie i wygodzie innych, ale tylko i wyłącznie o sobie samych.

        > Jazda ze słuchawkami na uszach? Czy pan też w aucie radia nie sł
        > ucha i czy pan wie, że przez to [url=http://ibikekrakow.com/2012/08/05/marek-dw
        > orak-a-kwestia-jazdy-w-sluchawkach/] słyszy pan znacznie mniej dźwięków z otocz
        > enia niż rowerzysta

        Wg mnie jest to kwestia indywidualnego wyboru. Jednak wielu rowerzystów świadomie rezygnuje ze słuchawek na rzecz, jak sami mówią, bezpieczeństwa. Proszę tylko nie porównywać słuchawek do głośników. Słuchawki mają za zadanie przekazywać dźwięk bezpośrednio do ucha, głośniki zaś pośrednio. Moim zdaniem, choć nie jestem specjalistą i mogę się totalnie mylić, bezpośrednio przekazywane do ucha fale dźwiękowe mogą zaburzać pracę błędnika odpowiedzialnego za zmysł równowagi - jak jednak pisałem, może to być bzdura.

        > Panie kierowco zawodowy! Bardzo dobrze, że pan uważa, żeby nie potrącić żadnego
        > rowerzysty, ale to jest na drodze pana obowiązek, a nie łaska z pana strony.

        Pewnie! Podstawowym obowiązkiem uczestnika ruchu drogowego jest zrobienie wszystkiego, by uniknąć wypadku. A czy przepisy dotyczą rowerzystów? Skoro pisze Pan o obowiązkach kierowców, to czy rowerzyści też takowe posiadają? Oczywiście, że tak. Bardzo wielu rowerzystów jeździ naprawdę wzorowo i chwała im za to. Ale czy jazda na rowerze musi być dla pozostałych domniemanym przez nich zwolnieniem z odpowiedzialności? Oczywiste jest to, że bardzo wielu kierowców również popełnia wykroczenia drogowe. Ale nimi policja przynajmniej się zajmuje i temperuje. A rowerzyści? No cóż, dopóki żyją jest OK. Tak to wygląda. A co jest najgorsze? Kto ma się przejmować tą nieodpowiedzialną częścią, gdy nawet oni sami bezkrytycznie usprawiedliwiają każde swoje wykroczenie i przerzucają odpowiedzialność na innych? Najlepiej zginąć z myślą "a, widzicie? ten baran mnie trafił"?

        > Z autopsji wiem, że muszę sam uważać
        > na kierowców, zwłaszcza na tych, co wymuszają na mnie notorycznie pierwszeństwo
        > na przejazdach rowerowych, na tych, którzy zajeżdżają mi drogę i na tych, któr
        > zy wyprzedzają mnie bez zachowania przepisowego odstępu. Gdybym ufał kierowcom,
        > to bym od dawna wąchał kwiatki od spodu...

        I bardzo dobrze Pan robi. Kolejną ważną zasadą w ruchu drogowym jest zasada ograniczonego zaufania. Jak już pisałem, kierowcy również święci nie są. Niestety sam trafiam na takich, którzy chyba pragną pozbawić mnie życia. Ale muszę przyznać, że subiektywnie patrząc odsetek tych zwracających uwagę podczas jazdy na całe otoczenie i respektowanie przepisów jest zdecydowanie na niekorzyść rowerzystów.



        Na koniec mam jeszcze jedno pytanie? Czy w ogóle drogi czechofilu gościsz czasem na drogach jako kierowca (jednak nie niedzielny), żeby tak bezkrytycznie i bezrefleksyjnie usprawiedliwiać wszystko, co tylko rowerzyści uczynią? Czy patrzysz tylko i wyłącznie z jednej perspektywy, nie mając pojęcia o tym, że "gdy rowerzysta widzi samochód, to wcale nie znaczy, że jego kierowca też musi go widzieć"? Bądź tylko szczery - przynajmniej w stosunku do siebie.
        • czechofil Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 08.05.13, 07:19
          > A ilu rowerzystów porusza się po zmroku? Zapewne o wiele mniej, niż w ciągu dni
          > a. Odsetek wypadków z takimi "samobójcami" bez oświetlenia wieczorem/w nocy jes
          > t niewątpliwie stosunkowo o wiele większy, niż rowerzystów jadących za dnia.

          Ale nie na tyle większy, żeby histeryzować w mediach, że jest to jakiś strasznie wielki problem. To są naprawdę sporadyczne przypadki, a w takim np. Krakowie nie było tego typu wypadku od kilku dobrych lat!!!!!!!!

          > Pewnie, większość tak robi, to znaczy, że to nic złego? Niewiele wypadków? Ale
          > jakieś są. I nie mowa tu o pustych drogach, gdzie rowerzysta przecina prostą je
          > zdnię, ale o skrzyżowaniach, gdzie skręcający kierowca widzi przejście dla pies
          > zych i wcale nie przewiduje nadjechania pięciokrotnie od nich szybszego pojazdu
          > , który lada moment się z nim zderzy.

          Pięciokrotnie? Załóżmy, że kierowca skręcając zwalnia aż do 20 km/h. Wtedy rowerzysta musiałby jechać aż... 100 km/h... W tym momencie powinniśmy właściwie skończyć dyskusję...

          > I to jest myślenie rowerzystów? Wybudowali mi ścieżkę, więc pojadę ulicą? Co to
          > za logika? Czy niewielka ilość ścieżek dla rowerzystów jest usprawiedliwieniem
          > dla swego rodzaju ich bojkotu?

          Nie chce mi się tego kolejny raz tłumaczyć, ale spróbuję. Ścieżka ścieżce nierówna, większość kierowców (włącznie z tobą) nie ma nawet zielonego pojęcia, jakie są ich kategorie i gdzie one się znajdują. Kierowcy gremialnie się oburzają, że rowerzysta nie jedzie po "ścieżce", tylko po "ulicy" i nie zadadzą sobie nawet trudu, żeby sprawdzić w PoRD, że rowerzysta nie ma obowiązku w wielu przypadkach jechać tam, gdzie kierowcy by go z chęcią widzieli...

          >To proszę mi łaskawie powiedzieć po co
          > budować drogi dla rowerzystów, skoro nie ma sensu się nimi poruszać.

          Spytaj o to "speców" z magistratu, może oni ci na to pytanie odpowiedzą. Z mojej strony mogę ci zaręczyć, że naprawdę staram się korzystać z rowerowej infrastruktury w tym mieście. Ale tylko wtedy, gdy jest to dla mnie wygodne, bezpieczne i ergonomiczne...

          > Wg mnie jest to kwestia indywidualnego wyboru. Jednak wielu rowerzystów świadom
          > ie rezygnuje ze słuchawek na rzecz, jak sami mówią, bezpieczeństwa. Proszę tylk
          > o nie porównywać słuchawek do głośników. Słuchawki mają za zadanie przekazywać
          > dźwięk bezpośrednio do ucha, głośniki zaś pośrednio. Moim zdaniem, choć nie jes
          > tem specjalistą i mogę się totalnie mylić, bezpośrednio przekazywane do ucha fa
          > le dźwiękowe mogą zaburzać pracę błędnika odpowiedzialnego za zmysł równowagi -
          > jak jednak pisałem, może to być bzdura.

          Dokładniej jest to bzdura, także dzięki za refleksję...


          > Pewnie! Podstawowym obowiązkiem uczestnika ruchu drogowego jest zrobienie wszys
          > tkiego, by uniknąć wypadku. A czy przepisy dotyczą rowerzystów?

          Oczywiście, że dotyczą. Wpisz sobie w google takie litery: PoRD...

          >Oczywiste jest to, że bardzo wielu kierowców również pop
          > ełnia wykroczenia drogowe. Ale nimi policja przynajmniej się zajmuje i temperuj
          > e. A rowerzyści?

          Zaręczam ci, że się zajmuje. Wsiądź czasami na rower, a doznasz tego uczucia naprawdę szybko...

          > Ale muszę przyz
          > nać, że subiektywnie patrząc odsetek tych zwracających uwagę podczas jazdy na c
          > ałe otoczenie i respektowanie przepisów jest zdecydowanie na niekorzyść rowerzy
          > stów.

          Problem takich osób jak ty polega na tym, że patrzysz na to tylko z pozycji kierownicy samochodu. Ja jeżdżę też na rowerze i widzę, że rowerzyści święci nie są, ale ich wykroczenia są na tle wykroczeń kierowców naprawdę mało znaczące...


          > Na koniec mam jeszcze jedno pytanie? Czy w ogóle drogi czechofilu gościsz czase
          > m na drogach jako kierowca (jednak nie niedzielny), żeby tak bezkrytycznie i be
          > zrefleksyjnie usprawiedliwiać wszystko, co tylko rowerzyści uczynią? Czy patrzy
          > sz tylko i wyłącznie z jednej perspektywy, nie mając pojęcia o tym, że "gdy row
          > erzysta widzi samochód, to wcale nie znaczy, że jego kierowca też musi go widzi
          > eć"? Bądź tylko szczery - przynajmniej w stosunku do siebie.

          Jestem kierowcą z ćwierćwiecznym doświadczeniem, przejechałem autem prawie całą Europę, w tym wielokrotnie kraje bałkańskie i muszę ci powiedzieć, że takiej nagonki na rowerzystów i takiego chamstwa ze strony kierowców w stosunku do samych siebie oraz do innych uczestników ruchu drogowego nigdzie poza Polską nie widziałem. Dlatego ciągle na tym forum powtarzam, że autem powinny jeździć tylko jednostki wyselekcjonowane, a idiotom można spokojnie dać do ręki rower. Najwyżej krzywdę zrobią tylko samym sobie...

          • Gość: samochodem Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.05.13, 01:27
            czechofil napisał:

            > Ale nie na tyle większy, żeby histeryzować w mediach, że jest to jakiś straszni
            > e wielki problem. To są naprawdę sporadyczne przypadki, a w takim np. Krakowie
            > nie było tego typu wypadku od
            > kilku dobrych lat
            !!!!!!!!

            Czy to, że w Krakowie nie było takiego wypadku, znaczy że jazda bez oświetlenia w nocy powinna być dozwolona? Pomyśl zanim napiszesz, bo twoje odpowiedzi w każdym wylanym przez ciebie słowie wyglądają jak zachęta rowerzystów do łamania przepisów. Tu: bo w Krakowie nic się od kilku lat nie stało.

            > Pięciokrotnie? Załóżmy, że kierowca skręcając zwalnia aż do 20 km/h. Wtedy rowe
            > rzysta musiałby jechać aż... 100 km/h... W tym momencie powinniśmy właściwie sk
            > ończyć dyskusję...

            Czytanie ze zrozumieniem możesz przećwiczyć powracając do części mojej wypowiedzi, której twoja odpowiedź dotyczy. "Od nich" dotyczy pieszych. Zakładając prędkość pieszego 4-5 km/h. Ale gratuluję wyobraźni.

            > Nie chce mi się tego kolejny raz tłumaczyć, ale spróbuję. Ścieżka ścieżce nieró
            > wna, większość kierowców (włącznie z tobą) nie ma nawet zielonego pojęcia, jaki
            > e są ich kategorie i gdzie one się znajdują. Kierowcy gremialnie się oburzają,
            > że rowerzysta nie jedzie po "ścieżce", tylko po "ulicy" i nie zadadzą sobie naw
            > et trudu, żeby sprawdzić w PoRD, że rowerzysta nie ma obowiązku w wielu przypad
            > kach jechać tam, gdzie kierowcy by go z chęcią widzieli...

            Po co dyskusja z kimś, kto przekłamuje nawet przepisy? Jeśli jest ścieżka dla rowerzystów, to rowerzysta ma obowiązek poruszać się właśnie nią. Dziś kolejny raz miałem piękny przykład nonszalancji, gdzie rowerzysta zajmował 1/3 pasa mając 2 metry dalej ok. 2 km osobnej drogi rowerowej. Ale oczywiście to pewnie moja wina.

            > Spytaj o to "speców" z magistratu, może oni ci na to pytanie odpowiedzą. Z moje
            > j strony mogę ci zaręczyć, że naprawdę staram się korzystać z rowerowej infrast
            > ruktury w tym mieście. Ale tylko wtedy, gdy jest to dla mnie wygodne, bezpieczn
            > e i ergonomiczne...

            Świetnie, że starasz się korzystać. Może kierowcy też powinni starać się przestrzegać przepisów, gdy jest to dla nich wygodne?

            > Dokładniej jest to bzdura, także dzięki za refleksję...

            Widzę, że przynajmniej ty jesteś specjalistą w dziedzinie audio bądź otolaryngologii. Gratuluję wszechwiedzy.

            > Oczywiście, że dotyczą. Wpisz sobie w google takie litery: PoRD...

            Znakomicie, że znasz te litery, ale ze wszystkich twoich wcześniejszych wypowiedzi można wnioskować, że namawiasz innych rowerzystów, by ich nie akceptowali i uważali za bezzasadne i uwłaczające. Odwołujesz się do przepisów i piszesz jako oczywistość, że dotyczą rowerzystów, ale idzie za tym brak akceptacji dla nich i brak konieczności przestrzegania.

            > Zaręczam ci, że się zajmuje. Wsiądź czasami na rower, a doznasz tego uczucia na
            > prawdę szybko...

            W jakim kraju? Bo ja codziennie widzę, jak drogówka, czy straż miejska mają wy****e na cyrk na dwóch kółkach. Wyjątkiem dla mnie jest okolica wrocławskiego rynku, gdzie wlepiają mandaty za jazdę chodnikiem pomimo kontrapasów.

            > Problem takich osób jak ty polega na tym, że patrzysz na to tylko z pozycji kie
            > rownicy samochodu. Ja jeżdżę też na rowerze i widzę, że rowerzyści święci nie s
            > ą, ale ich wykroczenia są na tle wykroczeń kierowców naprawdę mało znaczące...

            Problem w tym, że się mylisz i patrzę z obu perspektyw, ale brak wyobraźni wielu rowerzystów jest dla mnie na drodze największym wykroczeniem, mimo braku mandatów za to. Ciekaw jestem, czy żaden nieroztropny rowerzysta nie zawdzięcza ci życia.

            > Jestem kierowcą z ćwierćwiecznym doświadczeniem, przejechałem autem prawie całą
            > Europę, w tym wielokrotnie kraje bałkańskie i muszę ci powiedzieć, że takiej n
            > agonki na rowerzystów i takiego chamstwa ze strony kierowców w stosunku do samy
            > ch siebie oraz do innych uczestników ruchu drogowego nigdzie poza Polską nie wi
            > działem. Dlatego ciągle na tym forum powtarzam, że autem powinny jeździć tylko
            > jednostki wyselekcjonowane, a idiotom można spokojnie dać do ręki rower. Najwyż
            > ej krzywdę zrobią tylko samym sobie...

            I chyba twoje słowa weszły w czyn, ponieważ ci, jak piszesz "idioci" poprzesiadali się na rowery i dlatego jest taka nagonka na ogół rowerzystów. Oni sądzą, że przepisy ich nie dotyczą. Ostatnio zatrzymałem się z piskiem opon, bo kobieta wyjechała mi na rowerze z drogi wewnętrznej, bo myślała, że mając ją z prawej strony muszę przepuścić. A co najlepsze - zaczęła się na mnie drzeć jak jeżdżę! I nie zgadzam się z tobą, że tacy ludzie mogą zrobić krzywdę tylko sobie. I nie muszę normalnym ludziom tłumaczyć dlaczego.


            Na koniec chciałem "pogratulować" prowokacji z twojej strony, bo nie wierzę, że przynajmniej 43-letni, doświadczony kierowca i rowerzysta może usprawiedliwiać każde łamanie przez rowerzystów przepisów drogowych, a wręcz pośrednio do tego namawiać. Zastanów się nad tym, co robisz i nie rób innym ludziom wody z mózgu, bo na rower prawa jazdy zdawać nie trzeba i nie każdy rowerzysta dokładnie wie, co powinien robić. A jestem pewien, że wielu z chęcią by się dowiedziało, jednak ty starasz się im to utrudnić i przekonujesz, że czarne jest białe. Na tym kończę, ponieważ dalsza dyskusja zmierza donikąd, a prowokatorzy byli, są i będą na każdym forum.
            • czechofil Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 09.05.13, 07:28
              > Czy to, że w Krakowie nie było takiego wypadku, znaczy że jazda bez oświetlenia
              > w nocy powinna być dozwolona? Pomyśl zanim napiszesz, bo twoje odpowiedzi w ka
              > żdym wylanym przez ciebie słowie wyglądają jak zachęta rowerzystów do łamania p
              > rzepisów. Tu: bo w Krakowie nic się od kilku lat nie stało.

              Nie powinna być dozwolona, o czym wielokrotnie na tym forum pisałem. Wystarczy tylko dokładniej obserwować czyjeś wypowiedzi, a także nauczyć się czytać ze zrozumieniem...

              > Czytanie ze zrozumieniem możesz przećwiczyć powracając do części mojej wypowied
              > zi, której twoja odpowiedź dotyczy. "Od nich" dotyczy pieszych. Zakładając pręd
              > kość pieszego 4-5 km/h. Ale gratuluję wyobraźni.

              Naucz się logicznie formułować swoje wywody, wtedy nikt nie będzie miał problemu z ich zrozumieniem...

              > Po co dyskusja z kimś, kto przekłamuje nawet przepisy? Jeśli jest ścieżka dla r
              > owerzystów, to rowerzysta ma obowiązek poruszać się właśnie nią. Dziś kolejny r
              > az miałem piękny przykład nonszalancji, gdzie rowerzysta zajmował 1/3 pasa mają
              > c 2 metry dalej ok. 2 km osobnej drogi rowerowej. Ale oczywiście to pewnie moja
              > wina.

              Po pierwsze nie ma w PoRD takiego pojęcia jak "ścieżka rowerowa". Rowerzysta ma obowiązek poruszać się jedynie po pasie oraz po drodze dla rowerów i to tylko wtedy, gdy znajdują się one po tej stronie pasa drogowego, po którym się on porusza. A nawet gdy znajdują się po prawej stronie jezdni, a rowerzysta zamierza np. skręcić w lewo, wtedy też nie musi korzystać z drogi rowerowej. Polecam ci zapoznanie się z PoRD, a dopiero potem wymądrzanie się na forum. Niestety, ale jak większość kierowców nie masz o tym zielonego pojęcia...

              > Świetnie, że starasz się korzystać. Może kierowcy też powinni starać się przest
              > rzegać przepisów, gdy jest to dla nich wygodne?

              Nie muszą się o to starać, gdyż czynią to od dawna i to na masową skalę. Większość kierowców np. notorycznie przekracza w mieście dozwoloną prędkość, co jest według mnie znacznie groźniejsze dla bezpieczeństwa ruchu drogowego niż nawet najpoważniejsze wykroczenia rowerzystów...

              > Widzę, że przynajmniej ty jesteś specjalistą w dziedzinie audio bądź otolaryngo
              > logii. Gratuluję wszechwiedzy.

              Ja, w przeciwieństwie do ciebie staram się korzystać z wiarygodnych, naukowych źródeł (podałem ci link). Ty powielasz jedynie bzdurne, niczym nieuzasadnione stereotypy...

              > Znakomicie, że znasz te litery, ale ze wszystkich twoich wcześniejszych wypowie
              > dzi można wnioskować, że namawiasz innych rowerzystów, by ich nie akceptowali i
              > uważali za bezzasadne i uwłaczające.

              Mógłbyś oszczerco podać choć jedną moją wypowiedź, w której namawiam innych rowerzystów, by nie akceptowali przepisów?

              > W jakim kraju? Bo ja codziennie widzę, jak drogówka, czy straż miejska mają wy*
              > ***e na cyrk na dwóch kółkach. Wyjątkiem dla mnie jest okolica wrocławskiego ry
              > nku, gdzie wlepiają mandaty za jazdę chodnikiem pomimo kontrapasów.

              W ciągu ponad dwudziestu lat nie zdarzyło mi się ani razu być skontrolowanym w tym mieście podczas jazdy samochodem, natomiast na rowerze działo się to wielokrotnie, zwłaszcza zaś podczas rządów pewnego słynnego ministra sprawiedliwości. Poza tym nie uważam, że SM i policja są niesprawiedliwe. Według mnie obijają się po równo i nie dyscyplinują żadnej z grup użytkowników dróg. Wystarczy zobaczyć, jak policja i SM ma wyjebane na kierowców pędzących Legnicką bądź Klecińską czasami grubo ponad 100 km/h, a także na całe stada nieprawidłowo zaparkowanych aut w okolicach centrum miasta...

              > Problem w tym, że się mylisz i patrzę z obu perspektyw, ale brak wyobraźni wiel
              > u rowerzystów jest dla mnie na drodze największym wykroczeniem, mimo braku mand
              > atów za to. Ciekaw jestem, czy żaden nieroztropny rowerzysta nie zawdzięcza ci
              > życia.

              Brak wyobraźni nie jest wykroczeniem, poza tym nie sądzę, żeby był on tylko domeną rowerzystów. Codziennie obserwuję dziesiątki kierowców, którzy wyobraźni nie mają w ogóle, co przekłada się na nagminne stwarzanie przez nich zagrożenia na drodze...

              > I chyba twoje słowa weszły w czyn, ponieważ ci, jak piszesz "idioci" poprzesiad
              > ali się na rowery i dlatego jest taka nagonka na ogół rowerzystów.

              Znam parę osób, które zrezygnowały z auta na rzecz roweru, ale są to ludzie doświadczeni życiowo i zasadniczo rozsądni. Jeśli jednak jest tak jak piszesz, to stał się naprawdę cud. Wolę po stokroć spotkać na drodze idiotę na rowerze niż tego samego idiotę w aucie. Dlatego, że stanowi on wtedy dla mnie znacznie mniejsze zagrożenie...

              >Ostatnio zatrzymałem się z piskiem opon, bo kobieta
              > wyjechała mi na rowerze z drogi wewnętrznej, bo myślała, że mając ją z
              > prawej strony muszę przepuścić. A co najlepsze - zaczęła się na mnie drzeć jak
              > jeżdżę! I nie zgadzam się z tobą, że tacy ludzie mogą zrobić krzywdę tylko sobi
              > e. I nie muszę normalnym ludziom tłumaczyć dlaczego.

              Nawet nie wiesz, ilu w życiu spotkałem kierowców, którzy wyjeżdżali z drogi wewnętrznej myśląc w ten sam sposób jak ta rowerzystka. Tylko teraz zastanów się, kto w takiej sytuacji stwarza większe zagrożenie...

              > Na koniec chciałem "pogratulować" prowokacji z twojej strony, bo nie wierzę,
              > że przynajmniej 43-letni, doświadczony kierowca i rowerzysta może usprawiedliw
              > iać każde łamanie przez rowerzystów przepisów drogowych, a wręcz pośrednio do t
              > ego namawiać. Zastanów się nad tym, co robisz i nie rób innym ludziom wody z mó
              > zgu, bo na rower prawa jazdy zdawać nie trzeba i nie każdy rowerzysta dokładnie
              > wie, co powinien robić. A jestem pewien, że wielu z chęcią by się dowiedziało,
              > jednak ty starasz się im to utrudnić i przekonujesz, że czarne jest białe. Na
              > tym kończę, ponieważ dalsza dyskusja zmierza donikąd, a prowokatorzy byli, są i
              > będą na każdym forum.


              Właściwie nie powinienem komentować tych bzdur, tak są one absurdalne. Nigdy nie namawiałem żadnego rowerzysty do łamania prawa, jeśli już, to do świadomego korzystania ze swoich praw jako uczestnika ruchu drogowego. To, że czasami usprawiedliwiam popełnianie jakichś nic nie znaczących wykroczeń (np. jazda po chodniku) wynika tylko i wyłącznie z troski o bezpieczeństwo rowerzystów. Niestety w tym kraju wiele się musi jeszcze wydarzyć, żeby ludzie pojęli, na czym polega zrównoważony transport i że rower jest jego bardzo istotnym elementem. Wiele musi się też zmienić w kształceniu postaw komunikacyjnych, od gruntownej reformy nauczania jazdy na rowerze w szkole podstawowej zaczynając (dziś jest to wielce szkodliwa fikcja), na zmianie nauczania poruszania się samochodem kończąc. Jeśli nie zaczniemy tego robić w sposób prawidłowy, nigdy nie dojdziemy do ładu na naszych drogach. Pamiętaj, że czego rowerzysta się w porę nie nauczy, tego później jako kierowca też nie będzie umiał...

              • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 09.05.13, 14:28
                Witamy naczelnego ROWEROEKOOSZOŁOMA! Naprawdę bez Twojego udziału ta dysputa była całkiem bez kolorytu! Wiem oczywiście, iż dyskusja z roweroekooszołomami do niczego nie ptowadzi, gdyż jak rasowi ideolodzy jesteście całkowicie odporni na argumenty i fakty, niemniej z uwagi na innych czytelników tego forum uważam za swój obowiązek dania odporu głoszonym prze Was bredniom.

                czechofil napisał:

                >
                > Nie powinna być dozwolona, o czym wielokrotnie na tym forum pisałem. Wystarczy
                > tylko dokładniej obserwować czyjeś wypowiedzi, a także nauczyć się czytać ze zr
                > ozumieniem...
                Ty akurtat masz zwyczaj permanentnego wykręcania kota ogonem, gdybyś od razu napisał "nie powinna być dozwolona" zamiast filozofować "nic sie nie zdażyło" nie było by wątpliwości.

                >
                > Naucz się logicznie formułować swoje wywody, wtedy nikt nie będzie miał problem
                > u z ich zrozumieniem...
                Ja nie miałem cienia wątpliwości o co chodziło autorowi, faktycznie trzeba mieć bójna wyobraźnię by zrozumieć to na Twój sposób.

                >>
                > Po pierwsze nie ma w PoRD takiego pojęcia jak "ścieżka rowerowa".
                Fakt, nie ma ale w potocznym języku jest synonimem DDR i doskonale o tym wiesz, więc nie rżnij głupa!
                , a rowerz
                > ysta zamierza np. skręcić w lewo, wtedy też nie musi korzystać z drogi rowerowe
                > j.
                Możesz wskazać konkretny przepis PRD który tak sanowi?
                Polecam ci zapoznanie się z PoRD, a dopiero potem wymądrzanie się na forum.
                > Niestety, ale jak większość roweroekooszołomów nie masz o tym zielonego pojęcia...
                >
                >
                > Nie muszą się o to starać, gdyż czynią to od dawna i to na masową skalę. Większ
                > ość kierowców np. notorycznie przekracza w mieście dozwoloną prędkość, co jest
                > według mnie znacznie groźniejsze dla bezpieczeństwa ruchu drogowego niż nawet n
                > ajpoważniejsze wykroczenia rowerzystów...
                No typowy pogląd roweroekooszołoma - roweżyści są cacy reszta be. Powtórze to co tłumaczyłem Ci wielokrotnie (tylko nie dociera) kierowca przekraczając dozwoloną prędkość powoduje co najwyżej potencjalne zgrożenie, rowerzysta blokujacy nieprawidłową jazdą ruch samochodowy (np nie korzystajacy z DDR) naruszają bezprawnie interesy innych uczestników ruchu, rowerzyści wjeżdżajacy "pod maskę" stważają konkretne i bezpośrednie zgrożenie w ruchu.
                >
                > Ja, w przeciwieństwie do ciebie staram się korzystać z wiarygodnych, naukowych
                > źródeł (podałem ci link). Ty powielasz jedynie bzdurne, niczym nieuzasadnione s
                > tereotypy...
                Źródła może i naukowe, ale użytek jaki znich robisz to ....
                >
                > Mógłbyś oszczerco podać choć jedną moją wypowiedź, w której namawiam innych
                > rowerzystów, by nie akceptowali przepisów
                ?
                Tak, wielokrotnie usprawiedliwiasz wszelkie naruszenia PRD przez rowerzstów cytat znajdziesz kilka linijek wyżej

                >
                > W ciągu ponad dwudziestu lat nie zdarzyło mi się ani razu być skontrolowanym w
                > tym mieście podczas jazdy samochodem, natomiast na rowerze działo się to wielok
                > rotnie,
                Skoro jak sam twierdzisz samochdem jeździsz tyklo gdy musisz, a rowerem zawsze, to prosty rachunek prawdopodobieństwa wskazuje, iż inaczej być nie może.
                >
                >
                > Brak wyobraźni nie jest wykroczeniem, poza tym nie sądzę, żeby był on tylko dom
                > eną rowerzystów. Codziennie obserwuję dziesiątki kierowców, którzy wyobraźni ni
                > e mają w ogóle, co przekłada się na nagminne stwarzanie przez nich zagrożenia n
                > a drodze...
                jak zwykle dla roweroekooszołoma wykroczenia rowerzystów są niegroźnie - przeczytaj kilka linijek wyżej.
                >
                > Znam parę osób, które zrezygnowały z auta na rzecz roweru, ale są to ludzie doś
                > wiadczeni życiowo i zasadniczo rozsądni. Jeśli jednak jest tak jak piszesz, to
                > stał się naprawdę cud. Wolę po stokroć spotkać na drodze idiotę na rowerze niż
                > tego samego idiotę w aucie. Dlatego, że stanowi on wtedy dla mnie znacznie mnie
                > jsze zagrożenie...
                Na Toje ograniczenia w wyobraźni nic nie poradzę, ale jak samochód którego kierowca chcac ominąć rowerzystę (bo mu pod maske wjechał) stracił panowanie nad pojazdem walnie w Ciebie - wtedy zrozumiesz...

                >
                >
                > Nawet nie wiesz, ilu w życiu spotkałem kierowców, którzy wyjeżdżali z drogi wew
                > nętrznej myśląc w ten sam sposób jak ta rowerzystka. Tylko teraz zastanów się,
                > kto w takiej sytuacji stwarza większe zagrożenie...
                Jak zwykle ta sama śpiewka ideologiczna wyżej są obalajace ją argumenty

                > > Na koniec chciałem "pogratulować" prowokacji z twojej strony, bo nie w
                > ierzę,
                > > że przynajmniej 43-letni, doświadczony kierowca i rowerzysta może usprawi
                > edliw
                > > iać każde łamanie przez rowerzystów przepisów drogowych, a wręcz pośredni
                > o do t
                > > ego namawiać. Zastanów się nad tym, co robisz i nie rób innym ludziom wod
                > y z mó
                > > zgu, bo na rower prawa jazdy zdawać nie trzeba i nie każdy rowerzysta dok
                > ładnie
                > > wie, co powinien robić. A jestem pewien, że wielu z chęcią by się dowiedz
                > iało,
                > > jednak ty starasz się im to utrudnić i przekonujesz, że czarne jest białe
                > . Na
                > > tym kończę, ponieważ dalsza dyskusja zmierza donikąd, a prowokatorzy byli
                > , są i
                > > będą na każdym forum.

                >
                > Właściwie nie powinienem komentować tych bzdur, tak są one absurdalne.

                No i tu się zgodze przedmówcy zabrakło wyobraźni by pojąć, iż Ty naprawdę wierzysz w te brednie które wypisujesz, ale dla logicznie rozumującego człowieka pojęcie myślenia ideologa jest nadzwyczaj trudne.
                • czechofil Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 09.05.13, 18:50
                  Jesteś jednym z największych kretynów, którzy odwiedzają to forum i z związku z tym od dawna programowo olewam ciepłym moczem twój nieznośny jazgot. Wyszczekałeś jednak kilka tak ewidentnych kłamstw, że muszę to sprostować...

                  wwojtek9 napisał:

                  > , a rowerz
                  > > ysta zamierza np. skręcić w lewo, wtedy też nie musi korzystać z drogi ro
                  > werowe> Możesz wskazać konkretny przepis PRD który tak sanowi?
                  > Polecam ci zapoznanie się z PoRD, a dopiero potem wymądrzanie się na forum.
                  > > Niestety, ale jak większość roweroekooszołomów nie masz o tym zielonego p
                  > ojęcia...

                  Oto ten przepis:

                  Art. 33.

                  1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić.

                  > > Po pierwsze nie ma w PoRD takiego pojęcia jak "ścieżka rowerowa".
                  > Fakt, nie ma ale w potocznym języku jest synonimem DDR i doskonale o tym wiesz,
                  > więc nie rżnij głupa!

                  Potocznie to na takich jak ty mówi się idiota, a w PoRD jest wyszczególnionych kilka rodzajów "ścieżki rowerowej", nie tylko DDR. Ale żeby to wiedzieć, trzeba umieć czytać, a także, co jest już znacznie trudniejsze, to rozumieć...

                  > Powtórze to c
                  > o tłumaczyłem Ci wielokrotnie (tylko nie dociera) kierowca przekraczając dozwol
                  > oną prędkość powoduje co najwyżej potencjalne zgrożenie, rowerzysta blokujacy n
                  > ieprawidłową jazdą ruch samochodowy (np nie korzystajacy z DDR) naruszają bezpr
                  > awnie interesy innych uczestników ruchu,

                  Nie chce mi się tego komentować, tak idiotyczne rzeczy napisałeś. Ze swojej strony mogę ci tylko powiedzieć, że tacy ludzie jak ty powinni być trzymani w ZOO dla pokazu, najlepiej w pawilonie z małpami. Choć nie wiem, czy twoje towarzystwo nie byłoby jednak dla tych sympatycznych zwierząt nieco uwłaczające...

                  • wwojtek9 Re: Rowerzyści narażają życie, łamiąc przepisy dr 09.05.13, 19:54
                    czechofil napisał:

                    > Jesteś jednym z największych kretynów, którzy odwiedzają to forum i z związku z
                    > tym od dawna programowo olewam ciepłym moczem twój nieznośny jazgot.
                    No proszę okazuje się iż Pan Czechofil jest nie tylko roweroekooszołomem, ale i chamem, dlatego od tej pory będę wprawdzie prostował jego brednie, ale z nim na wyzej zaprezentowanym poziomie rozmawiać nie zamierzam. Cóż jak wodać dalej w barku argumentów pozostają mu bezsilne obelgi...
                    >
                    > wwojtek9 napisał:
                    >
                    > > , a rowerz
                    > > > ysta zamierza np. skręcić w lewo, wtedy też nie musi korzystać z dr
                    > ogi ro
                    > > werowe> Możesz wskazać konkretny przepis PRD który tak sanowi?

                    > Oto ten przepis:
                    >
                    > Art. 33.
                    >
                    > [i]1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa
                    > ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza [
                    > b]lub zamierza skręcić[/b].[/i]
                    Czyli nadal obowiazuje zasada jeśli tam gdzie zamierza jechać rowerzysta jest DDR ma obowiazek po nim jechać i zamiar skrętu w lewo nie jest żadnym wyjątkiem, bo nie musi on kożystać z DDR skręcając w lewo, o ile w lwewo nie ma DDR!


                    >
                    > Potocznie to na takich jak ty mówi się idiota,

                    Taaak, typowa wypowiedź roweroekoosozłoma-chama

                    >
                    >
                    > Nie chce mi się tego komentować, tak idiotyczne rzeczy napisałeś. Ze swojej str
                    > ony mogę ci tylko powiedzieć, że tacy ludzie jak ty powinni być trzymani w ZOO
                    > dla pokazu, najlepiej w pawilonie z małpami. Choć nie wiem, czy twoje towarzyst
                    > wo nie byłoby jednak dla tych sympatycznych zwierząt nieco uwłaczające...

                    no i tu mamy koleny pokaz argumentacji typowej dla roweroekooszołoma-chama - zero merytorycznych argumentów same wyzwiska...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka