Gość: bonczek
IP: *.dhl.com / 10.85.101.*
02.04.02, 14:29
Wolne to królestwo co przyśnić się może.Król w nim znakomity bo choć w szatach chadza to wciąż mu mało i
mało.Z ludem od urodzenia słowami swemi na codzień się bratał. Serwował obietnice co czczymi się okazały jak
pochodzenie i wykształcenie królewskie.Był jednak jeden bo inni królewicze w pojedynkach jesiennych broń swą
złożyc musieli - taka wola ludu prostego widać była.I król ów rządził niepodzielnie mizdrząc się i zerkając z ukosa
tam gdzie zawsze brawo mu bito i gdzie nietakty czyniono.Nikt jednak nie wiedział ,że jemu wciąż mało i mało.
Pewnego dnia ku rozkoszy nadwornej gawiedzi i przerażeniu siły luda swojego zerwał swe szaty karmazynowe
by oblec się w błekit tak silny kolorem swoim ,że wręcz nieprawdopodobnym.Długo się biedni parobkowie głowili
czemóż to król nasz taki krok poczynił plecami do części swych swych poddanych się odwracając?a ON?
a jemu salony sie marzą, u króla Bruksela ,brylowac wśród rycerzy okrągłego zachodniego stołu dowództwo
mu sie śni.Trudna to zaiste decyzja i raczej niefortunna zważywszy porażki w temacie organizacji turniei
wszelakiego rodzaju w królestwie i po za nim.Tam był sam.Teraz jednak ma pazia, ku któremu usmiech swój
od dłuższego czasu kieruje i który w łaski królewskie nadwyraz szybko i spontanicznie się zakradł.Ów paź, choć
paźiem jest tylko to potęgą po za pałacem jest.On właśnie ma zostać wielkim przewodnikiem króla naszego na
salony wielkiego bruksela.
A co z ludem prostym i pospolitym? Ten raczej szans nie ma chyba, bo w następnym turnieju jesiennym król nie
wystąpi...ale nauczke ma jak najbardziej by patrzał nieco dalej niżli na czcze i próżne obietnice i szaty
królewskie...te zawsze można zmienić......
bon