Dodaj do ulubionych

Cmentarna Kasa Chorych

IP: 213.77.64.* 03.04.02, 22:20
Wczoraj, Cmentarna Kasa Chorych nie podpisała umowy ze Szpitalem Klicznicznym
nr 1 na świadczenia w ramach poradni hematologicznej. Kilka tysięcy
białaczkowców i "właścicieli" innych złośliwych chorób krwi pozostaje bez
specjalistów. Quo vadis Kaso ? Na cmentarz ? [
Obserwuj wątek
    • Gość: Janek Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.04.02, 23:20
      Jaśnie Panie Hrabio. Co tak minorowo. To dopiero 12 lat transformacji, a juz
      jakie osiągnięcia. Fontanna w rynku, łosoś w Odrze, zwiększone pogłowie fok na
      wybrzeżu, zamknięte największe fabryki, które poza zatruwaniem środowiska nie
      produkowały nic na poziomie światowym, banki przekazane obcym, żeby nasi nie
      rozkradli. Utworzono ponad 3 mln. bezrobotnych, którzy juz od teraz moga
      regenerowac siły na świeżym powietrzu, a nie niszczyć zdrowie na stanowiskach
      szkodliwych. A będzie jeszcze lepiej. Społeczeństwo wyszczupleje i nie będzie
      tyle chorób krążenia. Leki znowu potanieją, bo lekarze zamiast do Meksyku będą
      jeżdzić na szkolenia do Hiszpanii. Wiadomo jakie drogie sa przeloty. Tyczasem
      tym o których Jaśniepan pisze w swoim poście pijawki się przystawi i krew
      oczyści. Pozdrawiam jak zwykle sedecznie.
      • docg Re: Cmentarna Kasa Chorych 04.04.02, 09:16
        Gość portalu: Janek napisał(a):
        (...) Tyczasem tym o których Jaśniepan pisze w swoim poście pijawki się przystawi
        i krew oczyści (...)

        Drogi Janq, pijawki się same już dawno przyssały :))) z tym, że nie te prawdziwe,
        bo z tymi małymi, czarnymi Pani Misińska nie chce podpisać kontraktu (podobno
        wymaga, żeby każda pijawka posiadała świadectwo szczepień, określone godziny
        pracy oraz liczbę przyssań ograniczoną do 2 miesięcznie)
        Tym niemniej pozdrawiam i zdrowia życzę :))
        • Gość: Janek Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.04.02, 15:53
          Kasy Chorych były przed wojną i wtedy krążył dowcip, że w Kasie Chorych można
          dobrze podzelować buty, bo leczą szewcy, a nie doktorzy. Ale frajerów, którzy
          reformowali służbę zdrowia doświadczenia przedwojenne nic nie nauczyły. Ważne,
          że sami się do kasy dorwali. I tak zamiast leczyć zelują..
    • Gość: 2002 Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.coh.org 03.04.02, 23:21
      Gość portalu: hrabiaa napisał(a):

      > Wczoraj, Cmentarna Kasa Chorych nie podpisała umowy ze Szpitalem Klicznicznym
      > nr 1 na świadczenia w ramach poradni hematologicznej. Kilka tysięcy
      > białaczkowców i "właścicieli" innych złośliwych chorób krwi pozostaje bez
      > specjalistów. Quo vadis Kaso ? Na cmentarz ? [

      Widocznie nikt z Cm. Kasy Ch. nie ma w rodzinie chorego na bialaczke. Zaznaczam,
      ze dla pacjenta "hematologicznego" brak specjalistycznej opieki to bezposredni
      stan zagrozenia zycia. Ta opieka nie moze byc swiadczona na poziomie lekarza
      pierwszego kontaktu lub przychodni rejonowej.
      Szpital nie moze byc osamotniony w walce o prawa pacjenta. Najrozsadniej bylo by
      pozwac kase do sadu za utrudnianie (lub uniemozliwianie) dostepu do swiadczen
      zdrowotnych.

      • Gość: gogo Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 07:58
        Czas, by Cmentarna Kasa Chorych podpisała umowę ze Stowarzyszeniem Chiromantów
        i Wróżek. Mieliby pełny plan zapełnienia cmentarzy we Wrocławiu
        • nexus20 Re: Cmentarna Kasa Chorych 04.04.02, 11:06
          Sprawa naprawdę jest poważna i nie ma co sobie robić z niej żartów. Nasza Kasa
          Chorych w wyniku złej polityki finansowej jest jedną z najgorszych w kraju i
          takie przypadki jak ten najdobitniej to pokazują.
          • Gość: STrup Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.chem.uni.wroc.pl 04.04.02, 14:14
            nexus20 napisał(a):

            > Sprawa naprawdę jest poważna i nie ma co sobie robić z niej żartów. Nasza Kasa
            > Chorych w wyniku złej polityki finansowej jest jedną z najgorszych w kraju i
            > takie przypadki jak ten najdobitniej to pokazują.

            Jak się dokładnie przyjrzeć kwalifikacjom Naczelnych Grabarzy w naszej Kasie, to
            cóż was dziwi?
            A i społecznośc lekarska wykonuje osobliwe ruchy Browna. Ostatni pomysł (zachować
            Kasy, dopuścić Kasy prywatne i zwiększyć obowiązkową składke na ubezpieczenie
            zdrowotne prawie o połowę) prowadzi do czego? No do czego?
            Nie jestem wielbicielem nowego ministra od zdrowia, wcale mi sie nie podoba
            pomysł kolejnej rewolucji i scentralizowania zarządzaniem opieka zdrowotną (ach!
            jakżesz to korzystne dla Warszawki! ileż szmalu do przekręcenia!), ale Kasy
            Chorych wraz z lekarzami robią wszystko, żeby leczenie było trudno dostepne,
            drogie i nieefektywne. Może nie?
            • Gość: 2002 Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.coh.org 04.04.02, 21:55
              Gość portalu: STrup napisał(a):

              > nexus20 napisał(a):
              >
              > > Sprawa naprawdę jest poważna i nie ma co sobie robić z niej żartów. Nasza
              > Kasa
              > > Chorych w wyniku złej polityki finansowej jest jedną z najgorszych w kraju
              > i
              > > takie przypadki jak ten najdobitniej to pokazują.
              >
              > Jak się dokładnie przyjrzeć kwalifikacjom Naczelnych Grabarzy w naszej Kasie, t
              > o
              > cóż was dziwi?
              > A i społecznośc lekarska wykonuje osobliwe ruchy Browna. Ostatni pomysł (zachow
              > ać
              > Kasy, dopuścić Kasy prywatne i zwiększyć obowiązkową składke na ubezpieczenie
              > zdrowotne prawie o połowę) prowadzi do czego? No do czego?
              > Nie jestem wielbicielem nowego ministra od zdrowia, wcale mi sie nie podoba
              > pomysł kolejnej rewolucji i scentralizowania zarządzaniem opieka zdrowotną (ach
              > !
              > jakżesz to korzystne dla Warszawki! ileż szmalu do przekręcenia!), ale Kasy
              > Chorych wraz z lekarzami robią wszystko, żeby leczenie było trudno dostepne,
              > drogie i nieefektywne. Może nie?

              Nie. Sytuacja tak wyglada ze kasa ch. jest po jednej stronie a pacjenci i lekarze
              po drugiej. Powiedz mi co takiego zrobili lekarze, zeby leczenie bylo trudno
              dostepne - ogolnie, a zwlaszcza w sprawie leczenia onkologicznego?? Nie pisz nic
              jesli nie rozumiesz o czym piszesz/ Leczenie onkologiczne to niestety wszystko
              albo nic - albo leczymy zgodnie ze swiatowym standardem to znaczy DROGO (i nawet
              ten standard nie gwarantuje, ze kazdego sie uratuje) albo nie leczymy w ogole. Tu
              nie jest kwestia koszt cytostatykow - to jest zaledwie ok. 30-40 leczenia
              onkologicznego reszta to drogie i NIEZBEDNE tzw supportive care (antybiotyki,
              preparaty krwiopochodne, czeste badania krwi). Bez niego podanie cytostatykow to
              narazanie pacjenta na smierc w wyniku powiklan leczenia. Zrozum, ze to co placi
              kasa ch. lub ministerstwo zdrowia to zaledwie czesc kosztow, ktore szpital
              faktycznie ponosi i lekarze o tym nie decyduja tylko urzednicy - i odrozniaj
              lekarzy-urzednikow od lekarzy-klinicystow. Ale zauwaz tez, ze jak dotad te
              nierefundowane znikad koszty leczenia generuja dlug szpitali. Co to znaczy - a no
              to wlasnie, ze pomimo braku odpowiedniego finansowania leczymy chorych, nie
              ogladajac sie na bezsensowne przepisy.
              Pzdr.
              • Gość: STrup Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.chem.uni.wroc.pl 05.04.02, 13:58
                Gość portalu: 2002 napisał(a):

                > Sytuacja tak wyglada ze kasa ch. jest po jednej stronie a pacjenci i lekarze
                > po drugiej. Powiedz mi co takiego zrobili lekarze, zeby leczenie bylo trudno
                > dostepne - ogolnie, a zwlaszcza w sprawie leczenia onkologicznego?? Nie pisz
                > nic jesli nie rozumiesz o czym piszesz/ Leczenie onkologiczne to niestety
                > wszystko albo nic - albo leczymy zgodnie ze swiatowym standardem to znaczy
                > DROGO (i nawet ten standard nie gwarantuje, ze kazdego sie uratuje) albo nie
                > leczymy w ogole.
                *** Akurat onkologii trudno sie czepiac. Ale sam wiesz, w ilu szpitalach,
                zwlaszcza tych renomowanych, ordynatorzy biara w lape. Ilu prowadzi prywatne
                praktyki, zmuszajac pacjentow do oplacania dodatkowych uslug, bez czego trudno
                marzyc o zabiegu na czas, Itd., itp.
                A dla mnie, potencjalnego pacjenta, KAZDE leczenie mojej cennej osoby, chocby
                tylko kataru, powinno byc traktowane w kategoriach wszystko-albo-nic! Na
                swiatowym poziomie...


                > Tu nie jest kwestia koszt cytostatykow - to jest zaledwie ok. 30-40 leczenia
                > onkologicznego reszta to drogie i NIEZBEDNE tzw supportive care (antybiotyki,
                > preparaty krwiopochodne, czeste badania krwi). Bez niego podanie cytostatykow t
                > o narazanie pacjenta na smierc w wyniku powiklan leczenia. Zrozum, ze to co
                > placi kasa ch. lub ministerstwo zdrowia to zaledwie czesc kosztow, ktore
                > szpital faktycznie ponosi i lekarze o tym nie decyduja tylko urzednicy - i
                > odrozniaj lekarzy-urzednikow od lekarzy-klinicystow. Ale zauwaz tez, ze jak
                > dotad te nierefundowane znikad koszty leczenia generuja dlug szpitali. Co to
                > znaczy - a no to wlasnie, ze pomimo braku odpowiedniego finansowania leczymy
                > chorych, nie ogladajac sie na bezsensowne przepisy.
                *** I poglebiacie dlug szpitala. A Kasa Was w koncu udupi, bo tam sa urzednicy,
                ktorym ma sie zgadzac bilans.
                Problem w konflikcie urzednik-lekarz-pacjent.
                1. Lekarz ma leczyc i - prawde mowiac - nie powinien w ogole wiedziec ile dany
                lek lub zabieg kosztuje! Nie powinno go to obchodzic! Ma dac lek najlepszy dla
                danego pacjenta.
                2. Pacjent chce byc leczony jak najlepiej i nie chce placic za cos, za co juz
                dawno przeplacil. Jesli rocznie place na ubezpieczenie zdrowotne kilka tysiecy
                zlotych, zas z uslug zdrowotnych korzystam moze raz w roku (jak sie przeziebie),
                to licze na to, ze jesli mnie dopadnie cos powaznego, zasluguje na sprawne i
                porzadne leczenie.
                3. Urzednik pilnuje, zeby bilans sie zgadzal i nic wiecej. Ale od urzednika kasy
                chorych mamy prawo wymagac zrozumienia i wiedzy nt. faktycznych kosztow terapii.
                Z drugiej strony: czy na pewno szpitale lecza optymalnie (tzn. jak najlepiej ale
                i nie najdrozej)? Pobyt pacjenta w szpitalu jest kosztowny; czy trzeba go
                przetrzymywac w szpitalu, jesli nie jest poddany intensywnej kuracji i opiece? A
                znam z wlasnego zycia przypadki, gdy chory lezal tydzien i nic z nim nie robiono,
                poza rutyna, ktora ja tez umiem zrobic (pomiar temperatury i cisnienia oraz
                okreslona dieta).

                Pytanie za 100 punktow: jak zrobic, zeby te trzy rozne stanowiska sie zbiegly w
                jeden spojny i niekonfliktowy system opieki zdrowotnej.
                Ja na to odpowiedziec nie umiem. Boje sie jednak, ze minister zdrowia tez nie.

                • Gość: 2002 Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.coh.org 05.04.02, 21:55
                  Gość portalu: STrup napisał(a):

                  > *** I poglebiacie dlug szpitala. A Kasa Was w koncu udupi, bo tam sa urzednicy,
                  >
                  > ktorym ma sie zgadzac bilans.
                  > Problem w konflikcie urzednik-lekarz-pacjent.
                  > 1. Lekarz ma leczyc i - prawde mowiac - nie powinien w ogole wiedziec ile dany
                  > lek lub zabieg kosztuje! Nie powinno go to obchodzic! Ma dac lek najlepszy dla
                  > danego pacjenta.
                  > 2. Pacjent chce byc leczony jak najlepiej i nie chce placic za cos, za co juz
                  > dawno przeplacil. Jesli rocznie place na ubezpieczenie zdrowotne kilka tysiecy
                  > zlotych, zas z uslug zdrowotnych korzystam moze raz w roku (jak sie przeziebie)
                  > ,
                  > to licze na to, ze jesli mnie dopadnie cos powaznego, zasluguje na sprawne i
                  > porzadne leczenie.
                  > 3. Urzednik pilnuje, zeby bilans sie zgadzal i nic wiecej. Ale od urzednika kas
                  > y
                  > chorych mamy prawo wymagac zrozumienia i wiedzy nt. faktycznych kosztow terapii
                  > .
                  > Z drugiej strony: czy na pewno szpitale lecza optymalnie (tzn. jak najlepiej al
                  > e
                  > i nie najdrozej)? Pobyt pacjenta w szpitalu jest kosztowny; czy trzeba go
                  > przetrzymywac w szpitalu, jesli nie jest poddany intensywnej kuracji i opiece?
                  > A
                  > znam z wlasnego zycia przypadki, gdy chory lezal tydzien i nic z nim nie robion
                  > o,
                  > poza rutyna, ktora ja tez umiem zrobic (pomiar temperatury i cisnienia oraz
                  > okreslona dieta).
                  >
                  > Pytanie za 100 punktow: jak zrobic, zeby te trzy rozne stanowiska sie zbiegly w
                  >
                  > jeden spojny i niekonfliktowy system opieki zdrowotnej.
                  > Ja na to odpowiedziec nie umiem. Boje sie jednak, ze minister zdrowia tez nie.
                  >

                  Wole zeby mnie udupila kasa niz zeby pacjenci nie byli leczeni. Tutaj nie ma
                  kompromisu.
                  System opieki zdrowotnej w zadnym kraju nie jest doskonaly i jak rozmawiam z
                  kolegami ze Stanow czy z Europy to nikt nie jest zadowolony ani lekarze ani
                  pacjenci - (no moze poza tymi z tzw gornej polki - wysokie prywatne
                  ubezpieczenie). Kazde ubezpieczenie z definicji mowi ze lekarze za drogo lecza.
                  Pacjent w standardowym ubezpieczeniu w USA za dzien hospitalizacji doplaca
                  200USD - takie sa warunki.
                  Reforma sluzby zdrowia nie moze polegac na przekladaniu pieniedzy z jednej
                  szuflady do drugiej czyli manipulowaniu kosztami bo to prowadzi do
                  niedofinansowania procedur, wprowadzania ograniczen, czy limitow. W Polsce
                  medycyna daje dosc duza dowolnosc w wybieraniu terapii czy metod diagnozowania i
                  powiedzmy szczerze te dzialania wlasciwie nie podlegaja zadnej kontroli. Tutaj
                  rozumiem chec kontroli czesci wydatkow przez kase i to jest chyba dobry kierunek,
                  ale nikt nie zgodzi sie zeby go kontrolowal urzednik-kontroler kasy chorych,
                  ktory w zaden sposob do przeprowadzania takich kontroli nie jest przygotowany i
                  poprostu sie najczesciej na specjalistycznym leczeniu nie zna.
                  To co mozna zrobic, to napewno stworzenie standartow diagnozowania i leczenia. Po
                  to sa cale rzesze specjalistow krajowych i wojewodzkich w poszczegolnych
                  dziedzinach, zeby takie zasady wypracowac. Kazde odstepstwo czy to zanizajace
                  jakosc swiadczenia czy podwyzszajace koszty musi byc uzasadnione, a jesli koszt
                  leczenia przekracza z jakichs powodow standard to wtedy kasa chorych musi zostac
                  o tym poinformowana i musi wydac zgode na dalsze finansowanie leczenia. Tak to
                  stety niestety dziala w Stanach.
                  Ale wtedy moze sie okazac, ze zapis konstytucyjny o rownym dla wszystkich
                  dostepie do swiadczen zdrowotnych jest poprostu fikcja.

                  Jesli chodzi o Twoja skladke - to oczywiscie jest duzo pieniedzy rocznie jesli
                  chodzi o leczenie grypy, biegunki, zapalenia plu, moze nawet zlamania
                  nieskomplikowanego, ale jesli trafi sie choroba powazna to kilka tysiecy zlotych
                  to jest kilka dni leczenia.
                  Zycze zdrowia i pozdrawiam.
    • Gość: tyrysek Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 14:40
      Pacjenci pozostana bez opieki, bo o ile sie orientuje, chemioterapia oraz
      przetaczanie krwi nie nalezy do zakresu obowiazkow lekarza rodzinnego.
      Kasa wychodzi chyba z zalozenia, ze nie warto wydawac pieniedzy na ciezko
      chorych, a tym bardziej- nieuleczalnie chorych.
      To niestety nie jest temat do zartow...
      • Gość: de Re: Cmentarna Kasa Chorych IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 11:28
        Ponieważ nasza kasa chorych ma najgorsze wyniki finansowe w Polsce została
        zobligowana do restrukturyzacji. Polega to na tym, że zamiast obciąć koszty
        własnej działalności, zmusza do podpisywania kontraktów na coraz gorszych
        warunkach, obecnie stawki za usługi są niższe niż w zeszłym roku. Wiadomo
        powszechnie, że w kasie znaleźli zatrudnienie ludzie nie tyle kompetentni,
        co "poukładani", stąd tyle bzdur w rozliczaniu świadczeń, a najgorsza jest ich
        arogancja i prowadzenie rozmów z pozycji siły. Wiecie jak wyglądają negocjacje
        z kasą chorych? Albo podpisujecie kontrakt na naszych (kasowych) warunkach -
        albo wcale, i cześć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka