Gość: Rafis
IP: 62.29.254.*
23.09.04, 21:14
Marina gdy dopłyną
Piątek, 24 września 2004r.
Topacz Investments, powiązana poprzez właścicieli z firmą ATM, producentem
programu Bar, na przyszły rok planuje otwarcie przystani jachtowej. Ruszy ona
w kanale przy ul. ks. Witolda i zajmie teren po budynkach, w których teraz
powstaje program telewizyjny.
Nadodrzańska marina to nie nowość. - Przed wojną we Wrocławiu było 39 takich
portów a wnich 80 łodzi. Do tego jeszcze licencjonowana sieć gondolierska -
twierdzi Tomasz Kurzewski, inwestor i jeden z pomysłodawców przystani. -
Chcemy nawiązać do tej tradycji.
Żeglowaniem po Odrze zainteresowani są Niemcy, Belgowie, Holendrzy, Francuzi.
Chcieliby wpisać drogę wodną do Wrocławia do europejskiej sieci tras
rzecznych. - Zachwyca ich to, że u nas jest trochę dziko: można utknąć na
płyciźnie albo to że trzeba zginać się wpół, by przepłynąć pod mostem - mówi
Marcin Michalak, żeglarz i współtwórca wrocławskiej mariny. - Problemem jest
brak infrastruktury, uruchomienie wszystkich urządzeń wodnych, dostęp do map
z trasami rzecznymi, a przede wszystkim sprawa zezwoleń na pływanie jachtami.
Teraz wymaga to niezliczonej liczby patentów i licencji. Na Zachodzie
wystarczy krótki kurs sterowania łodzią i można zabrać rodzinę w wodną podróż.
Zagospodarowaniem nabrzeży zainteresowany jest wrocławski magistrat. Po
iluminacji niektórych budynków i naprawie mostów to kolejny etap zwracania
się miasta ku Odrze.
- Sądzimy, że wiosną firma Topacz uzyska pozwolenie na budowę - twierdzi
Michał Bobowiec, oddelegowany przez prezydenta Dutkiewicza do opieki nad
marinami. - Wtedy mogłaby się rozpocząć budowa obiektów.
Do tej pory budową przystani zainteresowanych jest sześć instytucji. Poza
Topacz Innestments także fundacja Hobbit. Ta chce uruchomić marinę w dawnym
zimowisku barek na Osobowicach.
(agat) - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska