Dodaj do ulubionych

Poznanianka o Wrocławiu

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.10.04, 22:25
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=67&w=16158680&v=2&s=0
Krótko mówiąc martwią się o nas w Poznaniu. (: Co o tym sądzicie??

"Potencjał! Najważniejszy potencjał - ludzie. Ale człowiek i społeczność z
pokręconym losem (czyli z tym, co jest udziałem wrocławian) mają uzasadnione
problemy z tożsamością. Jest to kwestia braku zakorzenienia. No, może jeden z
wielu czynników pobudzających do aktywności i dbałości o swoje miejsce - ale
czynnik ważny - kultura - dopasowanie kultury materialnej do kultury
duchowej.
Tymczasem, czy wrocławianie na pewno czują się we Wrocławiu u siebie?
Poznanianka - w mojej osobie, która odwiedziła niedawno Wrocław zastała
miasto
i ludzi, którzy nie pasują do tego miasta. Miasto brudne i obce, ludzie
zupełnie spoza kontekstu. Luksusowa starówka, na której lepiej brzmi
hochdeutsch niż polski z zaśpiewem. I co tu zrobić? Niepolska architektura,
niepolska historia, przygniatająca uświadomiona i nieuświadomiona niemczyzna,
której feromony działają bardziej na potomków Brunhildy, niż na plemię
wywodzące się od Piasta Kołodzieja. (Aczkolwiek Piastowie mieliby tutaj o
wiele
więcej do powiedzenia niż podopieczni Jagiellonów).
W dzisiejszej sytuacji, kiedy rodzą się obawy z powodu możliwych procesów
roszczeniowych wobec obywateli polskich zamieszkujących tereny poniemieckie
atmosfera tego miasta przygnębia. Trudno tam bowiem znaleźć punkt
zaczepienia,
jakąś autentyczną kotwicę, coś, za co mogłyby dzisiaj zginąć (w przenośni,
naturalnie) po raz drugi Orlęta. I tutaj w poznaniance (czyli osobie nieco
inaczej uformowanej) zwiedzającej Wrocław rodzi się zrozumienie powikłania, w
jakim znajdują się dzisiejsi wrocławianie. Metafizyka Wrocławia bowiem nie
jest
metafizyką polską. Polak z zewnątrz może w pierwszej chwili poczuć się tam
jak
zgubione ogniwo łańcucha.
Tożsamość wrocławska jest trudną rzeczywistością dzisiejszych wrocławian.
I, o paradoksie, może właśnie tam, właśnie dlatego, właśnie Polakowi we
Wrocławiu łatwiej zrozumieć, co to jest tożsamość, łatwiej znaleźć prawdziwą
tożsamość. Tożsamość, która nie zapuszcza korzeni w głąb, tożsamość, która
płoży. Tożsamość, która nie spuszcza kotwicy, tylko zarzuca sieci i zagarnia
do
nich to, co pozwoli jej się wzbogacić, rozwinąć. Istnieje w każdym razie taka
szansa. Szansa na ekspoloatację dziedzictwa mikrokosmosu i włożenie w jego
zimne konstelacje własnego żywego serca! Bo czy jest jakaś alternatywa?
Czym jest tożsamość bez korzeni, tożsamość bez kotwicy?
Los to z pewnością niepewny, a w każdym razie jawiący się jako taki tym,
którzy
nie zrozumieli, że tak naprawdę żadne ciepełko przytulnego swojskiego Krakowa
też ich nie uratuje przed pojawiającymi się wokół najeźdźcami. I krakowski
trębacz z mariackiej wieży musiał zginąć, chociaż to z pewnością jego
ziomkowie
budowali to miasto.
Niedopasowanie i wynikające z tego zadanie - zbudowanie NOWEJ tożsamości.
Sądzę, ze wrocławianie (i nie tylko oni w naszym pieknym kraju) znajdują się
w
tym momencie w tej właśnie fazie i z tego też wynikają ich problemy z
objęciem
w końcu tego miasta w POSIADANIE. POSIĄŚĆ MIASTO ! Wchłonąć je w siebie i
wyemanować energię twórczą, życiodajną. (Może wtedy polepszy się los tego
miasta i znikną straszne widoki z dworca centralnego, który zamieszkuje
prawdziwa "nędza ludzka".)
Moje wrażenia dotyczące Wrocławia mogą się wydawać komuś śmieszne, ale ja tak
to właśnie rozumiem i tak "odczułam" to miasto.

W świetle tego co napisałam myślę, że Poznań jawić się może jako Eldorado
ludzkich mocy. NO, ALE TO TYLKO PRZEZ CELOWO DOBRANY OBIEKT PORÓWNAWCZY.
Dlatego nie ma to być raczej zachęta do spoczęcia na laurach."

Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 10.10.04, 23:28
      Odpowiedzialem u nich. Dobrze?
      • dr_jekyll Re: Poznanianka o Wrocławiu 10.10.04, 23:57
        Bardzo dobrze! Faktycznie - babka mało wie, a klepie w kółko zasłyszane gdzieś
        teorie o wrocławianach siedzących na walizach...

        Ech, ta zakompleksiona Pyrlandia... :-P
        • Gość: Lechitka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 04:35
          Jestem z Poznania i od dziecka zastanawiało mnie, skąd we Wrocławianach,
          których spotykałam przypadkowo to tu, to tam brało się jakieś irracjonalne
          przekonanie o swojej wyzszości w stosunku do nas - Poznaniaków i naszego
          miasta. Do dziś, chociaz juz troche wody w Warcie ( przepraszam, oczywiście w
          Odrze) upłynęlo zdarza mi sie słyszeć np. w pociągu relacji Szczecin - Wrocław
          z ust dolnoslązaków ogólem takie jakies dziwne opinie (najczęściej
          niepochlebne) o moim mieście, którego, jak sie później okazywało, najczęściej
          nigdy w życiu na oczy nie widzieli. Te jakieś uprzedzenia, fumy... Myslę, że to
          kompleksy, tylko nie wiem, czy niższości, czy wyższości - pewnie pomieszane.
          Sądzę, że to może wynikac własnie z tego, że Wrocławianie są bardziej z innych
          części Polski, albo ze wschodnich ziem utraconych przez Rzeczypospolitą niż z
          Wrocławia. Stąd ta jakaś niepewność swojego i wynikające stąd uczucie
          zagrożenia (uświadomione, bądź nie), jakiegoś miecza Demoklesa wiszącego wciąż
          nad głową. A teraz jeszcze ci Niemcy, upominający się o swoje. I rozumiem i nie
          rozumiem.
          • Gość: pawel Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.prw.pl 11.10.04, 08:09
            tak, to prawda, w ogole nie moge sie we wroclawiu odnalezc i chyba palne sobie
            w leb:))) pawel wroclawianin
          • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 09:15
            Gość portalu: Lechitka napisał(a):

            > Jestem z Poznania i od dziecka zastanawiało mnie, skąd we Wrocławianach,
            > których spotykałam przypadkowo to tu, to tam brało się jakieś irracjonalne
            > przekonanie o swojej wyzszości w stosunku do nas - Poznaniaków i naszego
            > miasta. Do dziś, chociaz juz troche wody w Warcie ( przepraszam, oczywiście w
            > Odrze) upłynęlo zdarza mi sie słyszeć np. w pociągu relacji Szczecin -
            Wrocław
            > z ust dolnoslązaków ogólem takie jakies dziwne opinie (najczęściej
            > niepochlebne) o moim mieście, którego, jak sie później okazywało, najczęściej
            > nigdy w życiu na oczy nie widzieli. Te jakieś uprzedzenia, fumy... Myslę, że
            to
            >
            > kompleksy, tylko nie wiem, czy niższości, czy wyższości - pewnie pomieszane.
            > Sądzę, że to może wynikac własnie z tego, że Wrocławianie są bardziej z
            innych
            > części Polski, albo ze wschodnich ziem utraconych przez Rzeczypospolitą niż z
            > Wrocławia. Stąd ta jakaś niepewność swojego i wynikające stąd uczucie
            > zagrożenia (uświadomione, bądź nie), jakiegoś miecza Demoklesa wiszącego
            wciąż
            > nad głową. A teraz jeszcze ci Niemcy, upominający się o swoje. I rozumiem i
            nie
            >
            > rozumiem.

            Tak rozmyślam o tym całymi dniami. Ju byli jacys Niemcy i fotografowali mój
            blok :) Powiedzieli, że to ich... hehe
            A tak na serio to ja mam pytanie gdzie sie podziali poznanscy Niemcy bo
            zachowujecie sie tak jakby w waszym mieście od początku zyli tylko Polacy?
            Gdzie znikneło 50% przedwojennych obywateli Posen? :)
            • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 09:49
              I znowu odżywa prastary w nowych czasach antagonizm pomiędzy Poznaniem a
              Wrocławiem. Każdy ma swoją historię, każdy miasto też. Dziewczyna, która
              zainicjowała powstanie tego wątku sama przyznała, że jej post jest tylko
              impresją, wrażeniami. Ma do nich prawo. Ma prawo też do wyobraźni, bo tylko to
              ujawniła w swoim zgrbnie napisanym tekście. Nie wiem tylko, czy pisała od
              siebie, czy to jest prawa, jej prawda. Bo to jest najważniejsze.
              • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 16:54
                Zapewniam Cie, ze to nie żaden spisek - jestem na to zbyt prostolinijna i
                szczera. To jedna z cech Poznańczyków, typowa dla tożsamości mieszkańców Grodu
                Przemysła.
                • Gość: Marco Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.magma / *.magma-net.pl 25.10.04, 00:52
                  Dzięki za ten tekst o Wrocławiu, bo zmusił mnie do zastanowienia się nad swoją
                  lokalną tożsamością i w efekcie poprawił bardzo humor. Cieszę sie bowiem, że
                  żyję w mieście, które nie wytwarza w dzieciach (jakimi były Orlęta) potrzeby
                  umierania w obronie, a raczej skłania ku otwartości na inne kultury i narody. I
                  które nie wykształciło w mnie czujności na niecne zapędy niemieckich
                  roszczeniowców. Którego historię polsko-czesko-niemiecką mogę wchłaniać (mimo
                  85% zniszczeń wojennych) i łączyć z tym co przywieźli moi rodzice z dalekich
                  kresów Rzplitej. Które pięknieje od ostatnich kilkunastu lat, gdy sami możemy
                  wybierać swoich gospodarzy. W którym czuję się raczej częścią wspólnej Europy,
                  niż ostatnim bastionem obrony przed nią.
                  Natomiast nie rozumiem po co ta deklaracja, że prostolinijność i szczerość jest
                  jedną z cech Poznaniaków, typową dla nich (jak to z cechami zresztą bywa ;)?
                  Czyżby inni na ogół tego nie zauważali?
            • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 10:37
              No cóż, wszystkie czasy mają swoje prawa, a nie wiem z jakich podręczników Cię
              w szkole historii uczyli, pewnie z tych, w których wszystkie rozdziały były o
              Kongresówce?.. ale z tym „początkiem” to już pojechałeś trochę. Chyba nie
              chcesz powiedzieć, że NA POCZĄTKU byli Niemcy?? (Zresztą podobnie jak w Waszym
              pięknym grodzie ich nie było). A czasy powojenne?/ Historia... i jej
              nieubłagane prawa... To sie po prostu wie, ważne to, co dzisiaj. Ja na waszym
              miejscu zwróciłabym uwagę na detale bardziej niż na ogóly.
            • Gość: Romek Dmowski Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 15:39
              Rafis napisał(a):

              > A tak na serio to ja mam pytanie gdzie sie podziali poznanscy Niemcy bo
              > zachowujecie sie tak jakby w waszym mieście od początku zyli tylko Polacy?
              > Gdzie znikneło 50% przedwojennych obywateli Posen? :)

              27 grudnia 1918 roku poczuli się cokolwiek niemile w Poznaniu widziani. :)

              A to 50% przedwojennych obywateli Posen (mam rozumieć, że niemieckich) to
              lekkuchna przesada, chyba że piszesz o baaaardzo zamierzchłych czasach, albo o
              wysiedleniach Poznaniaków do Generalnej Gubernii albo wprost na roboty do
              Rzeszy.

              Tylko grając na niemieckim sentymencie do Poznania żadnego dźwięku nie
              wydobędziesz, bo go nie ma i żaden ziom nawet łzy nie uroni za utraconym w
              Wielkopolsce majątkiem.

              Równie dobrze mógłbyś Warszawę o cara zapytać.
          • rob30 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 11:33
            Jestem z Wrocławia, ale tak się mi losy ułożyły, że od 4 lat mieszkam w
            Poznaniu. Czy wg ciebie to wystarczy, żeby powiedzieć, że się "widziało to
            miasto na oczy"? IMHO tak...
            No więc co widać? Pierwsze moje wrażenie jest takie, że w życie nie widziałem
            miasta które byłoby tak obsrane (excuse le mot) przez psy jak Poznań. A trochę
            miast widziałem... Druga rzecz to taka, że słynnej poznańskiej gospodarności
            nie widać na ulicach kompletnie - wiele miejsc wygląda tak, jakby się
            zatrzymało w czasach późnego Gierka. Gdzie jest jakikolwiek
            reprezentacyjny "fyrtel"? Rynek, św. Marcin, 28 Lutego, Półwiejska - wszystko
            to wygląda jak w przededniu remontu, kompletny rozgardiasz, mieszanina nowych
            eleganckich witryn i zaniedbanych, nieodnawianych kamienic.
            Następna rzecz to mało terenów zielonych. Jest wprawdzie świetna Malta z
            przyległościami, ale jedno takie miejsce na takie duże miasto to chyba zbyt
            mało.
            Żeby nie było, że widzę tylko braki - komunikacja w Poznaiu jest bardzo
            przyjemna: drogi są w przyzwoitym (w stosunku do Wrocławia - w bardzo dobrym)
            stanie, tramwaje jeżdżą często i punktualnie, korki umiarkowane.
            Na koniec zostawiłem sobie jedno bardzo subiektywne odczucie. Otóż w Poznaniu,
            wbrew temu co twierdzą sami Poznaniacy, nie widać poczucia wspólnoty i "dobrego
            ducha" miasta. Brak klimatu, miasto i życie w nim maja taki nijaki posmak.
            Rzacz jasna życze Poznaniowi jak najlepiej, sam nawet zacząłem uważać Warszawę
            za podłych uzurpatorów i zło wcielone ;-), ale sercem zostanę chyba zawsze
            wrocławiakiem. I w jakiś sposób jest to też odpowiedź na wyimaginowane teorie
            nt.. wrocławskiego braku poczucia tożsamości.

            Pozdrawiam
            Robert
            • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 14:26
              > Jestem z Wrocławia, ale tak się mi losy ułożyły, że od 4 lat mieszkam w
              > Poznaniu. Czy wg ciebie to wystarczy, żeby powiedzieć, że się "widziało to
              > miasto na oczy"? IMHO tak...
              > No więc co widać? Pierwsze moje wrażenie jest takie, że w życie nie widziałem
              > miasta które byłoby tak obsrane (excuse le mot) przez psy jak Poznań. A
              trochę
              > miast widziałem... Druga rzecz to taka, że słynnej poznańskiej gospodarności
              > nie widać na ulicach kompletnie - wiele miejsc wygląda tak, jakby się
              > zatrzymało w czasach późnego Gierka. Gdzie jest jakikolwiek
              > reprezentacyjny "fyrtel"? Rynek, św. Marcin, 28 Lutego, Półwiejska - wszystko
              > to wygląda jak w przededniu remontu, kompletny rozgardiasz, mieszanina nowych
              > eleganckich witryn i zaniedbanych, nieodnawianych kamienic.

              No tak, w Twoim przypadku to juz kompletnie zagrały emicje i chyba skrywana
              (ale niestety ujawniająca się sama) zawiść. Chyba nie będziesz porównywał
              wypieszczonych (może trochę przesadziłam), ale całkiem schludnych ulic i
              fyrtlów poznanskich z brudnym wrocławskim pustkowiem, które ujawnia sie
              każdemu, kto tylko wychyli troche nosa poza tą Waszą Starówkę, którą udało sie
              Wam ostatnio jakoś odnowić. O jakichkolwiek porównaniach to w ogóle szkoda
              mówić, wystarczy przyjechać na ten Wasz piekny Dworzec Główny i wysiąść z
              pociągu. Takiego brudu to u nas nie ma nawet w miejskich szaletach. A co
              bezdomni? Obraz nędzy i rozpaczy, tylko prosza wszystkich naokoło o 80 groszy
              na herbatę i nikt im nie daje!! Widać we Wrocławiu nie dba się nawet o ludzi, a
              co dopiero mówic o mieście.
              W Poznaniu, jeśli jestes ciekawy po psach SIĘ SPRZĄTA!! Tak, tak i jest do tego
              zakupiony specjalny sprzęt, obsługiwany przez fachowców od utrzymywania
              czystości. Bo Poznań jest miastem Czystym! Jak ktoś nie wierzy, to zapraszam,
              zapraszam.,Reprezentacyjny fyrtel? A prosze bardzo! Stary Rynek, właśnie
              wyremontowany deptak, jasne place i rynki. A wiesz dlaczego? Bo czystość trzeba
              utrzymywać! Nie wystarczy raz posprzatać. No, a jak sie tego we Wrocławiu nie
              robiło przez pięćdziesiąt lat, to wygląda toto jak widać. My zawsze dbaliśmy o
              swoje fyrtle, i nawet jeżeli im czegoś brakuje (bo oczywiście i tak jest), to
              sa jednak w stanie bez porównania lepszym niż Wasze Miasto, cokolwiek byś
              jeszcze powiedział.
              > Na koniec zostawiłem sobie jedno bardzo subiektywne odczucie. Otóż w
              Poznaniu,
              > wbrew temu co twierdzą sami Poznaniacy, nie widać poczucia wspólnoty
              i "dobrego
              >
              > ducha" miasta. Brak klimatu, miasto i życie w nim maja taki nijaki posmak.
              > Rzacz jasna życze Poznaniowi jak najlepiej, sam nawet zacząłem uważać
              Warszawę
              > za podłych uzurpatorów i zło wcielone ;-), ale sercem zostanę chyba zawsze
              > wrocławiakiem. I w jakiś sposób jest to też odpowiedź na wyimaginowane teorie
              > nt.. wrocławskiego braku poczucia tożsamości.
              >

              A klimat miasta jest oczywiście rzeczą subiektywną, może u Was jest nawet
              cieplej i weselej, a u nas bardziej surowo i ascetycznie, ale za to my jesteśmy
              bogatsi.. A dobra materialne to tez kultura - kultura materialna. I o nia się
              po prostu dba, bo z samych ciepłych uczuć towarzyskich sie niestety nie wyżyje.

              I znowu pojawia się pytanie o wrocławską tożsamość: co to jest takiego? Same
              emocje? ciepłe uczucia przyjaźni? (oczywiście wyłaczywszy z kręgu przyjaciół
              wstrętnych Poznaniaków). To bardzo miłe. Naprawdę. To jest bardzo dobra cecha.
              Budująca. Ale to chyba jeszcze nie to, o co w tożsamości chodzi.
              "Życie w Poznaniu ma nijaki posmak" (!) To jest posmak OBOWIĄZKU a nie jakichś
              tam łakoci..
              • sir_fred Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 15:24
                Nie zgodzę się co do tych bezdomnych na dworcu, tzn. w Poznaniu też kręci się
                sporo mętów. Wystarczy chwilę posiedzieć w poczekalni. Za to nie nagabują
                nachalnie przy kasach. Ale i tak rekordy pod tym względem bije dworzec w
                Katowicach. Tak "uroczego" skupiska narkomanii i żebractwa nie ma żaden dworzec
                w Polsce.
                Subiektywnie - Poznań jest przytłaczający, ciężki architektonicznie. Czy odbija
                się to na charakterze jego mieszkańców? Nie zauważyłem. Braku zakorzenienia u
                mieszkańców Wrocławia też nie.
              • rob30 Re: Poznanianka o Wrocławiu 12.10.04, 13:51
                Przeczytałem Twoja odpowiedź na początku z lekkim rozbawieniem. Jest napisana w
                stylu: "jak zamknę oczy, to całe zło znika, a w dodatku wy bijecie Murzynów".
                Chętnie kontynuowałbym ten spór (?), ale myślę, że lepiej byłoby zrobic to poza
                forum - zapraszam na maila robbel@poczta.onet.pl.

                Pozdrawiam
                Robert
              • Gość: V-1 Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.10.04, 21:21
                NIE WYTRZYMAM....
                NIECH KTOŚ ZAMKNIE TEJ PYRZE JEJ RYJ...
              • Gość: wrocek Re: IP: 138.227.189.* 18.10.04, 10:11
                Musze przyznac, ze z niesmakiem przeczytalem Twoja odpowiedz j.w. U nas to, a u
                was co? To zwykla szczeniacka licytacja. Mialem nadzie, ze Twoje refleksje maja
                jakis w miare dojzaly charakter. Jaka satysfakcje czerpiesz z tego typu
                pyskowek...?
                Ze ktos uwaza Wroclaw za miasto blade badz brudne nie znaczy , ze jest to
                opinia powszechna. Wiec moge tylko stwierdzic, ze przykro mi iz odnioslas takie
                a nie inne wrazenie. Zdazyla mi sie podobna ocena w stosunku do miejsca tlumnie
                odwiedzanego przez turystow, a znajdujacego sie w poludniowej Europie. Ale czy
                to cos zmienia? Dla wielu jest tam przeslicznie, ciekawie etc... Osobiscie
                nigdy niechcialbym zeby Wroclaw wygladem i atmosfera przypominal Poznan i vice
                versa. Recze Ci, ze Wroclawianie maja swoje korzenie nad Odra. Ale nie wszyscy
                o tym wiedza. Trzeba pomieszkac z dala od " domu " by odnalezc nowe wartosci w
                tym co zwyczajne, codzienne. Nie wszystkim to dane.
              • Gość: agnieszka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.univ / *.univ-poitiers.fr 20.10.04, 11:00
                Przyznaje, ze jestem dopiero w polowie pqsjonujacej lektury, jaka jest ta
                dyskusja. Nie ukrywam jednak zdziwienia. Przepraszam Poznanianke, byc moze
                wykazuje sie ignorancja, ale po co powstal ten tekst? Aby zaprezentowac
                krytyczna opinie na temat Wroclawia? A dzieki temu wychwalac pod niebiosa
                Poznan? Takie porownywanie dwoch miast do niczego nie prowadzi, a wykrzykiwanie
                swoich racji jest - wedlug mnie- pozbawione sensu, bo jak inaczej wyltumaczyc
                stanowisko autorki. Cudownie, ze czuje sie ona sercem i dusza poznanianka, ze
                czuje przynaleznosc do swego miasta, ale uwazam za (mowiac delikatnie)
                niegrzeczne krytykowac wszystko to, co w jej subiektywnym odczuciu nie jest
                takie jak poznanskie.
                Uwazam, ze kazde polskie miasto ma swoje dobre i zle strony; ze kazdy ma prawo
                do wlasnego zdania, ale kutlura osobista zobowiazuje, aby nie ranic uczuc
                innych.
                Ja, droga Poznanianko, jestem z Wroclawia( czesc mojej rodziny to rodowici
                Poznaniacy)- utozsamiam sie z tym miastem,ale nigdy przez mysl by mi nie
                przeszlo wyrazic swojej opinii na temat innego miasta w taki sposob.
                Mysle, ze musisz jeszcz wiele zobaczyc i przezyc, aby zrozumiec, ze nie ma
                sensu porownywanie na zasadzie "wyzszosci Swiat Wielkanosnych nad Bozym
                Narodzeniem".
                Z powdrowieniami -Agnieszka
          • Gość: Jacek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 09:17
            nie rozumiesz! nikt we Wrocławiu nie boi się Niemców, ludzie urodzeni i
            wychowani we Wrocławiu są z tym miastem mocno związani, oni obronili je przed
            powodzią w 1997 roku. My jesteśmy tutejsi.
            A ty i twoja kleżanka wmawiacie nam kompleksy, obawy i w podtekście chcecie nas
            pozbawić prawa do naszego miasta, nie dziwcie sie więc, że spotykacie się z
            niechęcią i pytaniem: dlaczego mieszkańcy troszkę większej wioski (bo w
            porównaniu ze Starym Miastem i Ostrowiem Tumskim, Stary Rynek sprawia wrażenie
            ciasnego i małego placu) zdzierają nosa. Jedzcie pyry z gzikiem, szneki z
            glancem i nie martwcie sie o nasza tożsamość. A jak Wrocław naprawdę was
            interesuje to przyjeżdzajcie, spróbujcie poznać (znacznie łatwiej można sie wto
            miasto wtopić niż w krakowie czy Poznaniu) a nie będziecie żałować.
            • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 22:56
              A jak Wrocław naprawdę was
              > interesuje to przyjeżdzajcie, spróbujcie poznać (znacznie łatwiej można sie
              wto
              >
              > miasto wtopić niż w krakowie czy Poznaniu) a nie będziecie żałować.


              dziękuję za zaproszenie, chętnie ponownie przyjadę
          • Gość: JJB Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.04, 20:01
            Witam,

            nie za bardzo rozumiem skad przekonanie ze Wroclawianie to pozbawieni tozsamosci
            szarzy obywatele, z zazdroscia lypiacy na dumnych mieszkancow Poznania ?
            Dumnych z czego ? Tego nie jeste w stanie zrozumiec... Mysl eze takei teksty
            moze pisac ktos majacy 70 - 80 lat. Mlodzi ludzie szczerze mowiac gdziej maja to
            o czym piszesz. Wiekszosc polakow i tak zazdrosnie spoglada na zachod. Anglia,
            niemcy czy tez francja... kazdy doszukuje sie w sobie europejczyka. Mysle ze po
            prostupowinnas o czyms innym napisac.

            pozdrawiam
        • Gość: to_ja_z_fabrycznej Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.04, 11:54
          hmmm, bełkot, po prostu bełkot... pracuję w centrali firmy, która ma oddziały w
          całej Polsce. Bardzo często zjeżdżają do nas pracownicy z różnych miast i to ,
          co od nich każdorazowo słyszę to zachwyt nad klimatem Wrocławia. Ostatnio
          rozmawiałam z pewnym Poznaniakiem, który sam przyznał, że przy Wrocławiu Poznań
          to wioska, gdzie życie kończy się o 20.00. To słowo "klimat" powraca jak
          bumerang, obojętnie, czy pochodzi z ust Poznaniaka, Szczeciniaka czy nawet
          mieszkańca stolicy. Nie chcę oceniać wypowiedzi Poznanianki- po prostu się
          zastanawiam, skąd te rozbieżności. Na ile ona zna Nasze Miasto ?
          Moja nieżyjąca Babcia, która po wojnie przyjechała tu z Kowna, powiedziała, że
          jej korzenie są na Litwie ale tylko Wrocław w sercu. Więc, droga Poznanianko,
          warto by może o tym też pomyśleć. Jesteśmy naprawdę zżyci z tym miastem.
      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 09:57
        Hej, nie wiedziałam, że to tutaj aż z Poznania trafiło, znalazłam Cię we
        Wrocławiu;
        Nie wiem, czy zajrzysz do Poznania, a chciałabym Ci odpowiedzieć na Twój
        przydługi wywód, więc w wielkim skrócie to jest tak:

        Jeśli chodzi o Wrocław to jestem osoba rzeczywiście raczej niekompetentną.
        Natomiast musze się w tym momencie z Toba zgodzić, kiedy chodzi o poznańską
        Głogowską. Sama ulica nie jest zła (nie mam tu na mysli nawierzchni ulicy), ale
        strasznie zaniedbana i nadajaca sie w całosci do renowacji. Myślę natomiast, że
        smiało może stawac w zawody z niejedną wrocławską "pięknością"? (zgadza się?).
        We Wrocławiu macie super kamienice - i nie mam tu na myśli samego Starego
        Miasta, czy jak to się u Was nazywa (w każdym razie okolic Rynku). Tylko te
        Wasze perełki strasznie zapuszczone jakieś, zieleń tez jest (wybacz nie znam
        całego Wrocławia), ale ogół jakiś taki za bardzo rozgrzebany, jak na moje
        pyrlandzkie przyzwyczajenia. (Bez urazy). A te kościoły! I zbyt duże, i zbyt
        gotyckie! To miałam na myśli pisząc, że Polak z zewnątrz może się tam poczuć
        przytłoczony. To jest po prostu trochę inna estetyka. No, jesli juz nie Poznań,
        to weź sobie np. taki Kraków. Owszem też jest i kosciół Mariacki, i sw.
        Katarzyny i Bożego Ciała, a jednak to jakieś inne.(Może to kwestia tych
        niesamowitych polichromii w Mariackim). Kościoły krakowskie są takie "bujne",
        powiedziałabym, że panuje w nich niemalże biznatyjski przepych, wibruje życie.
        A we Wrocławiu - pustka.(Wybacz). Wrocławskie kościoły są jakby okaleczone,
        czegoś im brak. (Jedną z piękniejszych rzeczy natomiast, które tam zobaczyłam,
        to śliczny tryptyk z kolorowych szkiełek wspólczesnej artystki w bocznej
        kaplicy u Sw. Elżbiety; albo ten kosciól sw. Krzyża ! - niesamowity!>>>). Zatem
        powtarzam - miasto piekne, ale sprawia wrażenie okaleczonego. Powiem więc, że
        przy tym okaleczeniu, stan ul Głogowskiej (głównej arterii pieknej dzielnicy),
        to pryszcz (że tak powiem). Nawierzchnię sie wymieni, zbyt kolorowe
        szyldy "podrasuje" szlachetnymi materiałami, kamienice odmaluje, i już!
        Dekoracja gotowa...
        No, oczywiście, troche sobie pożartowałam. Głogowską trzeba gruntownie
        przeobrazić.
        A że Dolny Śląsk jest śliczny, to kazdy i tak wie, nawet jeżeli sam nie
        widział. A, że Wielkopolska jest bardzo ładna to już nie każdemu jest wiadome,
        i w to dopiero mozna uwierzyć, kiedy się samemu zobaczy. To jest kwestia
        wizerunku mianowicie. I przesądów. Śląsk zatem ma być turystycznie ciekawy, a
        Wielkopolska ma być zaradna. I kto sam nie doświadczy, ten taki ma obraz. A
        obraz może być złudny, zwłaszcza, kiedy odbity w lustrze cudzego, subiektywnego
        oka.

        • Gość: Gocha Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 10:06
          Tak, masz racje, wrocławskie kościoły sa okaleczone. Zaraz po wojnie zabrano z
          nich mnóstwo rzeczy do Warszawy (np. wspaniałe obrazy M. Willmana)i jakoś nie
          moga wrócić.
          Co to jednak znaczy, że wrocławianie nie sa stąd. Czy ty myslisz, że wojna
          skonczyła się 3 lata temu. Czy nie rozumiesz, ze ci, ktorzy tu przyjechali i
          pamietają ,ze przyjechali maja teraz co najmniej 60 i pare lat?
          Dla nas to jest nasze miasto. Tu rodzili się nasi rodzice, a często i nasi
          dziadkowie. My lubimy tu mieszkac, a ludzie, ktorzy do nas przyjezdzaja na ogół
          czują się świetnie, a miasto bardzo im sie podoba. Oczywiscie macie w Poznaniu
          prawo do innych wrazen. Ja zle sie czuje u was, nie podoba mi sie ani Poznań,
          ani coś co okreslic mozna jako miedzyludzkie relacje w waszym miescie. Moze to
          kwestia glebokich roznic kulturowych. Ale nie doszukiwalbym sie dna pt. "miasto
          bez korzeni".
          • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 11:52
            Ty nie lubisz Poznania, a ja z kolei lubie Wrocław. Kwestia odmiennych relacji
            miedzyludzkich być może jest rzeczywiście wynikiem różnic kulturowych miedzy
            nami. Mówiąc szczerze w tym miejscu sie przez chwile zawahałam, bo kiedy mówię
            i myslę My, czyli o tzw. poznaniakach, to mniej więcej pewien zespół cech sobie
            mogę wyobrazić, tak samo, kiedy na przykład pomyślę :Krakusy; ale naprawdę nie
            wiem, co to znaczy: Wrocławianin, czy Wrocławiak, bo jak się właściwie mówi? My
            w Poznaniu staramy się mówić o sobie Poznańczycy, zwłaszcza kiedy chcemy, żeby
            było nam razem miło. A to na pamiątkę bitwy o Lwów w 1919, kiedy na widok setki
            ukrainskich trupów położonych przez Kompanię Poznansko-Lwowską padł
            okrzyk :"Znać, że tu byli Poznańczycy!" .( Ale to tylko tak na marginesie; w
            Poznaniu własciwie nie zaleca się mówienia Poznaniak, bo to się rymuje
            z "cwaniak"). Ale wracając do sprawy to moje wrażenia sa takie, że ja po prostu
            nie widzę we Wrocławiu tej tzw.gospodarskiej ręki - bo nie wiem, jak to inaczej
            nazwać. Tak, jak napisałam jest to cos na pograniczu wrażenia i namacalnego
            doświadczenia. No, mówiąc wprost - to widać i czuje się cos takiego u Was,
            jakbyscie sie w ogóle nie interesowali tym, co was otacza, tak jakby to nie
            było wasze - no, że tak brutalnie powiem. Stąd moje pytanie o korzenie i
            kwestie tożsamości. Bo właściwie z czego ona jest zbudowana, ta Wasza
            tożsamość? Rozumiesz, każdego okresla jakieś źródło, a jakie źródło Was
            określa? Niemieckie? No przecież ... chyba nie...? A jesli tak, to może
            dlatego, od kiedy Wam z tych kościołów wywieźli te niemieckie obrazy, to
            niczego swojego tam nie przynieśliście. (Sorry za brutalność). Oczywiście,
            jasne jest, że już nastepne pokolenia Polaków przyszły na świat we Wrocławiu
            (na szczęście), ale nadal nie rozumiem dlaczego we Wrocławiu czułam sie jak w
            Niemczech i pytałam sama siebie, co Ci ludzie tutaj robią? Nie wiem, ale
            dlaczego ja przyjeżdżając do polskiego miasta nie czuję, że jestem w Polsce?
            • ert3 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 12:11
              Na pewno Niemcy zostawili po sobie wiele budynków użyteczności publicznej które
              trochę zdominowały to miasto a polscy architekci nie potrafili niestety po
              wojnie odpowiedzieć czymś równie udanym i pewnie stąd to wrażenie kogoś z
              zewnątrz że nic nie wnieśliśmy do tego miasta.
            • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 12:59
              Gość portalu: Kiepska Szwaczka napisał(a):

              > Ty nie lubisz Poznania, a ja z kolei lubie Wrocław. Kwestia odmiennych
              relacji
              > miedzyludzkich być może jest rzeczywiście wynikiem różnic kulturowych miedzy
              > nami. Mówiąc szczerze w tym miejscu sie przez chwile zawahałam, bo kiedy
              mówię
              > i myslę My, czyli o tzw. poznaniakach, to mniej więcej pewien zespół cech
              sobie
              >
              > mogę wyobrazić, tak samo, kiedy na przykład pomyślę :Krakusy; ale naprawdę
              nie
              > wiem, co to znaczy: Wrocławianin, czy Wrocławiak, bo jak się właściwie mówi?

              Oba sa poprawne.Dziwne, bo przyjeło się już dawno, że Wrocław dzięki swoim
              mieszkańcom jest miastem przyjaznym dla przybyszów, otwartym na nowości.Wrocław-
              miasto spotkań-te hasło żyje od lat.Tak więc funkcjonuje juz opinia, że
              Wrocławianin to człowiek pogodny, miły oraz pomocny dla innych, dośąć
              rozrywkowy i otwarty na nowosci-przez to pomysłowy.Gospodarności tez jakos nie
              brakuje.


              My
              >
              > w Poznaniu staramy się mówić o sobie Poznańczycy, zwłaszcza kiedy chcemy,
              żeby
              > było nam razem miło. A to na pamiątkę bitwy o Lwów w 1919, kiedy na widok
              setki
              >
              > ukrainskich trupów położonych przez Kompanię Poznansko-Lwowską padł
              > okrzyk :"Znać, że tu byli Poznańczycy!" .( Ale to tylko tak na marginesie; w
              > Poznaniu własciwie nie zaleca się mówienia Poznaniak, bo to się rymuje
              > z "cwaniak"). Ale wracając do sprawy to moje wrażenia sa takie, że ja po
              prostu
              >
              > nie widzę we Wrocławiu tej tzw.gospodarskiej ręki - bo nie wiem, jak to
              inaczej
              >
              > nazwać.

              Dziwne bo ja nie widze gospodarności w Poznaniu co jest bardziej bolesne bo
              krazy wokół tego tyle mitów pielęgnowanych przez samych Poznaniaków.


              Tak, jak napisałam jest to cos na pograniczu wrażenia i namacalnego
              > doświadczenia. No, mówiąc wprost - to widać i czuje się cos takiego u Was,
              > jakbyscie sie w ogóle nie interesowali tym, co was otacza, tak jakby to nie
              > było wasze - no, że tak brutalnie powiem. Stąd moje pytanie o korzenie i
              > kwestie tożsamości.


              Wrażenie mylne.Wg badań to własnie we Wrocławiu istnieje najsilniejsze poczucie
              tożsamości :)


              Bo właściwie z czego ona jest zbudowana, ta Wasza
              > tożsamość? Rozumiesz, każdego okresla jakieś źródło, a jakie źródło Was
              > określa? Niemieckie? No przecież ... chyba nie...? A jesli tak, to może
              > dlatego, od kiedy Wam z tych kościołów wywieźli te niemieckie obrazy, to
              > niczego swojego tam nie przynieśliście. (Sorry za brutalność).

              No widzisz dla Ciebie to sa niemieckie obrazy a dla nas wrocławskie. I tu jest
              Twój problem, rozumujesz zbyt płytko nie potrafisz przyjąc do wiadomości, że
              Wrocław to w swej historii miasto wielonarodowe. W Poznaniu rzadzili tylko
              Niemcy więc trudno Ci to zrozumieć.Tu zyli Czesi, Żydzi, Austriacy, Prusacy a
              własciwie można powiedzieć że Ślązacy.Każdy naród coś po sobie zostawił w tym
              mieście więc ja nie wiem czy dany obraz jest czeski, austriacki(habsburski),
              piastowski czy jeszcze jakiś.On jest po prostu wrocławski.


              Oczywiście,
              > jasne jest, że już nastepne pokolenia Polaków przyszły na świat we Wrocławiu
              > (na szczęście), ale nadal nie rozumiem dlaczego we Wrocławiu czułam sie jak w
              > Niemczech i pytałam sama siebie, co Ci ludzie tutaj robią? Nie wiem, ale
              > dlaczego ja przyjeżdżając do polskiego miasta nie czuję, że jestem w Polsce?

              Bo Polska jest prowincjonalna. Polska to chaty kryte strzechą, małe ryneczki z
              małymi kamieniczkami, małe budynki, male kościółki, pobielane dworki itp. Choc
              w Poznaniu macie kilka potęznych budowli wzniesionych przez Prusaków tak więc
              nie wiem dlaczego akurat dla Ciebie to miasto jest obce(niepolskie). Bardziej
              zrozumiałbym kogoś ze wschodnirj Polski.
              Wrocław natomiast przez 100 lat z przerwami oczywiscie był jednym
              znajważniejszych miast tej cześci Europy więc budowano wielki gmachy, te
              potezne kościoły które tak bardzo Cię przygnebiają.W czsach nam bliższych
              Breslau był jednym z największych miast potęznych Niemiec więc znowu budowano
              potezne gmachy-sądy, urzędy, domy handlowe.
              Dlatego gdy ktos przyjeżdza z typowego polskiego miasta z małymi kamieniczkami,
              małymi budyneczkami, małymi kościółkami(najcześciej drewnianymi) to czuje się
              tu obco.
              Ciekawe dlaczego nikt z Krakowa czy Gdańska nie czuje sie tu obco?
              Do Wrocławia przyjeżdza juz 2 mln turystów i notujemy rokroczny wzrost o
              20%.Najwyraźniej oni nie czują sie tu obco.No ale mozna to zrozumiec bo
              przeciez przyjeżdzaja z zachodu z Europy.

              pozdrawiam

              P.S. Może to było troche brutalne ale prawdziwe.



              • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 14:04
                Gość portalu: Rafis napisał(a):
                >
                > P.S. Może to było troche brutalne ale prawdziwe.

                bylo. i brutalne, i prawdziwe :)
              • Gość: Romek Dmowski Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 15:52
                Rafis napisał:

                > W Poznaniu rzadzili tylko
                > Niemcy więc trudno Ci to zrozumieć.

                Znaczy się my nawet nie Ziemie Odzyskane?

                Poczytałbyś trochę.
              • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 16:11
                Nie, to nie było brutalne - to było piekne.
                Dlaczego sądzisz, ze Twoja piękna w swojej prostocie, czyli szczera opowieść o
                Twoim mieście może być odebrana jako brutalna? Nic bardziej mylnego. Ale może
                właśnie tutaj, w tym Twoim własnym wniosku przejawia się jakieś uprzedzenie? a
                moze cień lęku? jakieś nastawienie na opór. A przecież dobre jest to, co
                powiedziałeś, powiedziałeś - MOJE MIASTO JEST PIĘKNE - MOJE MIASTO NALEŻY DO
                MNIE I JEST OTWARTE - KOCHAM MOJE MIASTO. I dla kogo miałoby to być brutalne?
                To by mogło być brutalne tylko dla wroga, który chciałby Tobie to miasto bez
                wielkiego wysiłku odebrać, dla kogoś, kto Tobie tego miasta piekielnie
                zazdrości i chciałby zastawić na Ciebie pułapkę. Ale przecież tak nie jest.
                Myslę, że dobrze jest sie po prostu od czasu do czasu zweryfikować, nie sądzisz?

                Napisałam w pewnym miejscu o strachu, a w kazdym razie o pewnych jego
                przejawach. Ale może to rzeczywiście wynik nieco innej temperatury w atmosferze
                miasta. Widzisz, może jestem głupia, ale bardzo mnie to wszystko zafrapowało,
                ponieważ Poznan jest inny - nie demonstruje sie tu raczej swojej niezłomnej
                postawy w taki sposób, jaki zdarzyło mi sie widziec we Wrocławiu, najwyżej
                czasem, ktos trochę mniej madry (ale naprawdę niewielu), demonstruje swoj
                blichtr. Poza tym ja i tak wiem, ze Wy jesteście sobą, że jesteście U SIEBIE,
                tylko wydawało mi się, ze to Wam trochę tej wiary brak. Oczywiście, ze
                rzeczywistość jest złozona i ze w życiu nie ma w zasadzie prostych klisz.
                Dlatego jestem w stanie zrozumieć, ze niepolskie z pochodzenia, czy tez jedynie
                z pozoru moze tez być moje - na tym właśnie zrozumieniu opiera sie właściwie
                całe uczestnictwo w kulturze i całe zycie - w ciągłej wymianie - w otwarciu na
                innych. Nie chce tu filozofować, tylko stwierdzę, ze Wy jesteście moze bardziej
                serdeczni niz my w Poznaniu, ale my też mamy serce. I oczywiście nigdzie nie
                obowiązują proste schematy. A mój post był własnie dowodem na to, ze Poznaniacy
                tez sa otwarci na innych, co nie zawsze jest gdzie indziej dostrzegane, pewnie
                tez z powodu stereotypów, które czasem zawodzą, dokładnie tak jak obalony przez
                Ciebie i inne osoby na tym forum mit o poznańskiej gospodarności, która jednak -
                zapewniam Cie - nie jest tylko i wyłacznie mitem. Poza tym Wrocław tez mi sie
                podoba, mimo tego, ze podoba mi sie rownież Poznań.
                I jeszcze na koniec, we własnej obronie - gdybym tak płytko rozumowała, jak
                twierdzisz, nigdy nie napisałabym tego postu o Waszym mieście.
                No, ale cóż, w koncu mogło Cię to zdziwić, bo może to Ty nie calkiem
                zrozumiałeś. Ale myslę,że zrozumiałeś.
                Serdecznie pozdrawiam
                • ert3 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 16:25
                  Osobiście nie podoba mi się u wrocławiaków tylko to przeświadczenie że tylko to
                  co poniemieckie jest dobre we Wrocławiu a MY tylko to miasto możemy
                  spieprzyć.Ostatnio jak powiedziałem ojcu że Iglicę koło HL postawili Polacy po
                  wojnie to mi nie chciał uwierzyć,bo tak solidnie zrobiona że tylko Niemcy jego
                  zdaniem daliby radę ją wykonać.
                  • Gość: Zembik Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:19
                    Cześć. Dla odmiany dodam, że paskudną "kostkę", która absolutnie nie pasuje do
                    stylu naszego wrocławskiego rynku. postawili Niemcy. Napisz, kto i
                    kiedy "upiększył" poznański rynek tymi "cudami" z betonu/ Pozdrawiam.
                • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 17:04
                  Gość portalu: Kiepska Szwaczka napisał(a):

                  > Nie, to nie było brutalne - to było piekne.
                  > Dlaczego sądzisz, ze Twoja piękna w swojej prostocie, czyli szczera opowieść
                  o
                  > Twoim mieście może być odebrana jako brutalna? Nic bardziej mylnego. Ale może
                  > właśnie tutaj, w tym Twoim własnym wniosku przejawia się jakieś uprzedzenie?
                  a
                  > moze cień lęku? jakieś nastawienie na opór. A przecież dobre jest to, co
                  > powiedziałeś, powiedziałeś - MOJE MIASTO JEST PIĘKNE - MOJE MIASTO NALEŻY DO
                  > MNIE I JEST OTWARTE - KOCHAM MOJE MIASTO. I dla kogo miałoby to być brutalne?
                  > To by mogło być brutalne tylko dla wroga, który chciałby Tobie to miasto bez
                  > wielkiego wysiłku odebrać, dla kogoś, kto Tobie tego miasta piekielnie
                  > zazdrości i chciałby zastawić na Ciebie pułapkę. Ale przecież tak nie jest.
                  > Myslę, że dobrze jest sie po prostu od czasu do czasu zweryfikować, nie
                  sądzisz
                  > ?
                  >
                  > Napisałam w pewnym miejscu o strachu, a w kazdym razie o pewnych jego
                  > przejawach. Ale może to rzeczywiście wynik nieco innej temperatury w
                  atmosferze
                  >
                  > miasta. Widzisz, może jestem głupia, ale bardzo mnie to wszystko zafrapowało,
                  > ponieważ Poznan jest inny - nie demonstruje sie tu raczej swojej niezłomnej
                  > postawy w taki sposób, jaki zdarzyło mi sie widziec we Wrocławiu, najwyżej
                  > czasem, ktos trochę mniej madry (ale naprawdę niewielu), demonstruje swoj
                  > blichtr. Poza tym ja i tak wiem, ze Wy jesteście sobą, że jesteście U SIEBIE,
                  > tylko wydawało mi się, ze to Wam trochę tej wiary brak. Oczywiście, ze
                  > rzeczywistość jest złozona i ze w życiu nie ma w zasadzie prostych klisz.
                  > Dlatego jestem w stanie zrozumieć, ze niepolskie z pochodzenia, czy tez
                  jedynie
                  >
                  > z pozoru moze tez być moje - na tym właśnie zrozumieniu opiera sie właściwie
                  > całe uczestnictwo w kulturze i całe zycie - w ciągłej wymianie - w otwarciu
                  na
                  > innych. Nie chce tu filozofować, tylko stwierdzę, ze Wy jesteście moze
                  bardziej
                  >
                  > serdeczni niz my w Poznaniu, ale my też mamy serce. I oczywiście nigdzie nie
                  > obowiązują proste schematy. A mój post był własnie dowodem na to, ze
                  Poznaniacy
                  >
                  > tez sa otwarci na innych, co nie zawsze jest gdzie indziej dostrzegane,
                  pewnie
                  > tez z powodu stereotypów, które czasem zawodzą, dokładnie tak jak obalony
                  przez
                  >
                  > Ciebie i inne osoby na tym forum mit o poznańskiej gospodarności, która
                  jednak
                  > -
                  > zapewniam Cie - nie jest tylko i wyłacznie mitem. Poza tym Wrocław tez mi sie
                  > podoba, mimo tego, ze podoba mi sie rownież Poznań.
                  > I jeszcze na koniec, we własnej obronie - gdybym tak płytko rozumowała, jak
                  > twierdzisz, nigdy nie napisałabym tego postu o Waszym mieście.
                  > No, ale cóż, w koncu mogło Cię to zdziwić, bo może to Ty nie calkiem
                  > zrozumiałeś. Ale myslę,że zrozumiałeś.
                  > Serdecznie pozdrawiam


                  Zrozum, że Wrocław to twierdza i na każdy ataka odpowiada ogniem :)
                  To miasto można pokonac ale nie mo0zna go zniszczyć.Znikało z powierzchni
                  ziemii juz kilkadziesiąt razy w swojej hiistorii-byo palone, zalewane podczas
                  powodzi,rabowane przez wszystkich od Mongoów po Czechów,umierało w zarazach,
                  niszczone w trżesieniach ziemii, zgładzane podczas wojen,eksploatowane
                  ekonomicznie(np za komuny i za Prusaków-ogromne obciążenia na budowe Berlina)
                  jednak po pewnym czasie od kataklizmu zawsze powstaje i odradza się.
              • Gość: P.B Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.17.226.* 11.10.04, 16:17
                > Do Wrocławia przyjeżdza juz 2 mln turystów i notujemy rokroczny wzrost o
                > 20%.Najwyraźniej oni nie czują sie tu obco.No ale mozna to zrozumiec bo
                > przeciez przyjeżdzaja z zachodu z Europy.

                eeee Rafis nie fantazjujmy :)
                czytam sobie wszystkich wypociny i aż dziw bierze, ze komuś chce się prowadzić
                tą zawiłą polemikę; w tym jednak przypadku muszę zareagować; nie wiem skąd
                wzięło ci się 2 mln ... w zeszłym roku na cały Dolny Śląsk zjechało w
                odwiedziny 1,1 mln turystów :D
                • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 16:27
                  Gość portalu: P.B napisał(a):

                  > > Do Wrocławia przyjeżdza juz 2 mln turystów i notujemy rokroczny wzrost o
                  > > 20%.Najwyraźniej oni nie czują sie tu obco.No ale mozna to zrozumiec bo
                  > > przeciez przyjeżdzaja z zachodu z Europy.
                  >
                  > eeee Rafis nie fantazjujmy :)
                  > czytam sobie wszystkich wypociny i aż dziw bierze, ze komuś chce się
                  prowadzić
                  > tą zawiłą polemikę; w tym jednak przypadku muszę zareagować; nie wiem skąd
                  > wzięło ci się 2 mln ... w zeszłym roku na cały Dolny Śląsk zjechało w
                  > odwiedziny 1,1 mln turystów :D


                  Jesli zagranicznych to to moze byc prawdziwa informacja z tym 1,1 mln na Dolnym
                  Śląsku.:)
                  Informacje sa z UM Wrocławia :)
                  • Gość: Rafis turystyka-link IP: 213.199.196.* 11.10.04, 16:31
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=550&w=14542875&a=14542875
                  • Gość: P.B Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.17.226.* 11.10.04, 17:01
                    1 mln turystów to liczba ogółem i uwzględnia osoby, które spędziły conajmniej 1
                    dobę w danym regionie.
                    Nie wiem jak ty, ale ja wierzę specjalistom, w tym wypadku Instytutowi
                    Turystyki, dane z UM traktuję z przymróżeniem oka, gdyż ci liczą wycieczki
                    szkolne, które wpadają na kilka godzin do WRO obejrzeć Panoramę Racławicką :)

                    zapodaję link

                    www.intur.com.pl/przyjazd_ch1.htm
                    P.S
                    dodam jeszcze trochę danych z biuletynu GUSu

                    Liczba osób korzystających z noclegów w hotelach (w 2002 r.)
                    w tys.
                    Warszawa - 1116,8
                    Kraków - 600,2
                    Wrocław - 315,1
                    Poznań - 276,1
                    Gdańsk - 173,8
                    Łódź - 135,0

                    Turyści zagraniczni (w 2002 r)
                    w tys.
                    Warszawa - 547,7
                    Kraków - 356,4
                    Wrocław - 139,4
                    Poznań - 120,0
                    Gdańsk - 107,0
                    Łódź - 33,8
                    • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 17:17
                      Gość portalu: P.B napisał(a):

                      > 1 mln turystów to liczba ogółem i uwzględnia osoby, które spędziły conajmniej
                      1
                      >
                      > dobę w danym regionie.
                      > Nie wiem jak ty, ale ja wierzę specjalistom, w tym wypadku Instytutowi
                      > Turystyki, dane z UM traktuję z przymróżeniem oka, gdyż ci liczą wycieczki
                      > szkolne, które wpadają na kilka godzin do WRO obejrzeć Panoramę Racławicką :)
                      >
                      > zapodaję link
                      >
                      > www.intur.com.pl/przyjazd_ch1.htm
                      > P.S
                      > dodam jeszcze trochę danych z biuletynu GUSu
                      >
                      > Liczba osób korzystających z noclegów w hotelach (w 2002 r.)
                      > w tys.
                      > Warszawa - 1116,8
                      > Kraków - 600,2
                      > Wrocław - 315,1
                      > Poznań - 276,1
                      > Gdańsk - 173,8
                      > Łódź - 135,0
                      >
                      > Turyści zagraniczni (w 2002 r)
                      > w tys.
                      > Warszawa - 547,7
                      > Kraków - 356,4
                      > Wrocław - 139,4
                      > Poznań - 120,0
                      > Gdańsk - 107,0
                      > Łódź - 33,8


                      Dzieki za dane ale skoro Kraków tez wlicza te wszystkie wycieczki szkolne to my
                      tez musimy choc wiadomo ze najbardziej wartosciowy turysta to ten
                      nocujący.Jednak wycieczka także łapie sie pod turystyke.
                    • Gość: FRANZ Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 20:57
                      PB ty naprawdę jesteś porąbany
              • Gość: Zembik Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:12
                Może też trochę złośliwe? Pozdro.
            • Gość: Gocha Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 19:06
              Mowi sie WROCŁAWIANIE. Tak jest po polsku. Nie chcemy nic w tych kosciolach
              wieszac. Chcemy aby wrocilo to, co zostalo z nich zabrane.
              Naszą tożsamość zbudował stan wojenny. (U was nie było wtedy strajków, bo były
              zakazane prawem). Kolejny ważny moment kształtowania się wrocławskiej
              tożsamości to walka z powodzią, która pokazała naszą niesamowitą wrocławską
              solidarność. Walczylismy o kazdy kawałek tego miasta, czesto z dala od własnych
              dzielnic i ulic. Czy wiesz, ze z Ostrowa Tumskiego ewakuowano juz wojsko,
              uznając, że sprawa jest przegrana, a mieszkancy jeszcze walczyli i wygrali z
              żywiołem?
              Przyjdź nocą na wrocławski rynek. Porównaj go z innymi śpiącymi centrami
              polskich miast - ciemną i pustą warszawską starowką, sennym rynkiem poznanskim.
              Nawet w Krakowie jest mniej tłoczno niz u nas. Może dlatego to miasto wydaje ci
              się "niepolskie".
              Kiedys spotkałem restauratora, który przeniósł interes z Poznania do Wrocławia.
              zapytałem go - dlaczego? "Bo we Wrocławiu codziennie jest weekend"
              odpowiedział.
              Co nas konstytuuje? Nas, Wrocławian? Właśnie poczucie wielokulturowości.
              Mieszkamy w mieście, które było polskie, czeskie, austriackie, niemieckie, znów
              jest polskie. (Na upartego mozna mówić, że było też krótko wegierskie). Nasi
              dziadkowie i pradziadkowie przyjechali z róznych stron. My to lubimy i to
              własnie zaakcepotowaliśmy. Czujemy się z tym dobrze i czujemy sie z tym u
              siebie.
              Brak gospodarskiej ręki? Tu masz rację. Nas też wkurza brak obwodnicy,
              rozkopane miasto i szereg innych rzeczy.
              Pozdrawiam,
              Gocha.

              • Gość: zembik Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:26
                Cześć. Dodam jeszcze, że o wrocławskiej gospodarności nigdy nie było legend, a
                o poznańskiej i owszem, a ja tego także nie zauważyłem na ulicach Poznania. Ale
                widać ją w poznańskich rodzinach... Pozdrowionka.
              • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 22:05
                Naszą tożsamość zbudował stan wojenny. (U was nie było wtedy strajków, bo były
                > zakazane prawem).

                bardzo dziekuję, szacunek dla prawa nie jest rzeczą złą, ale nie zawsze to
                prawda, co sie o nas mówi, u nas były i strajki i inne rzeczy, a w czasie wojny
                było AK i wiele innych lokalnych organizacji bojowych, Szare Szeregi powstały w
                Poznaniu (założył je poznański harcmistrz Florian Marciniak, dzieło kontynuował
                w Warszawie pod okupacją jako pierwszy Naczelnik Szarych Szeregów), Niemcy jak
                we wrześniu wchodzili do Wielkopolski to we wszystkich wielkopolskich
                miasteczkach rozstrzeliwali najwazniejsze miejsowe osoby, nauczycieli, lekarzy,
                ksiezy, w Poznaniu rozstrzeliwali harcerzy tez (zazwyczaj jest to upamiętnione
                pomnikami na rynkach wlkp. miasteczek); opór byl przez cała wojnę, poza tym
                wysiedlenia, obozy, moj ojciec byl wysiedlony z Wielkopolski do Generlanej
                Gubernii, gdzie przez cała wojnę pod Warszawą wegetował(jako dziecko), a po
                wojnie był w obozie stalinowskim i pracował w kopalniach na Śląsku jako więzien
                (chociaz Poznaniak), w 81r. zakładał "Solidarność" w swoim zakładzie i był
                nawet przewodniczącym i delegatem na zjazd, u nas byl czerwiec 1956 i
                zwycięskie Powstanie Wlkp., a teraz jest spokój...u nas było to co wszędzie...

                Nie chcemy nic w tych kosciolach
                > wieszac. Chcemy aby wrocilo to, co zostalo z nich zabrane.

                Bardzo się cieszę, że chcecie Prawdy, wtedy, kiedy do tych kościołów wróci
                przynależne do nich wyposażenie, wtedy bedzie, jak ma być, rozumiem to;

                Kolejny ważny moment kształtowania się wrocławskiej
                > tożsamości to walka z powodzią, która pokazała naszą niesamowitą wrocławską
                > solidarność. Walczylismy o kazdy kawałek tego miasta, czesto z dala od
                własnych
                >
                > dzielnic i ulic. Czy wiesz, ze z Ostrowa Tumskiego ewakuowano juz wojsko,
                > uznając, że sprawa jest przegrana, a mieszkancy jeszcze walczyli i wygrali z
                > żywiołem?

                Jak była powódź, to my wszyscy to przeżywaliśmy, a tesciowie mojej siostry
                jeździli z pomocą do Was;

                A Rynek macie fajny, jak to się mówi w Poznaniu
                Bardzo się cieszę, że się tego dowiedziałam
                Pozdr.
                • Gość: Gocha Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.10.04, 07:50
                  Mi nie chodzi o to, że byliscie zawsze bierni. Czapki z głów i głęboki podziw i
                  podziękowanie za 1956.... Ale w stanie wojennym byliście grzeczni i bierni jak
                  cholera. Strajki i demonstracje to wtedy u nas norma, u was wyjątek.
                  Za pomocccc po i w czasie powodzi szczerze dziękuję, ale o powodzi pisałam
                  tylko jako o elemencie budującym naszą tożsamość i wrocławską solidarność.
                  • Gość: weoslo Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.icpnet.pl 26.10.04, 21:07
                    W Stanie wojjenym grzeczni. Powiedz to moze rodzinie Majcharzkow - zginal ich
                    syn zakatowany przez Zomowcow... Co za nonsensowny watek. Zadnego krytycznego
                    spojrzenia z obu stron. Ale Wroclaw moze i ma 2 miliony turystow, lepsze
                    lotnisko ,rynek ,codziennie weekend,super atmosfere itd, itp ochy i achy ..ale
                    na pewno jest bardzo megalomanski i wywyzszajacy sie. Super Super jestescie
                    cudowni i macie wszystko naj. U nas w Poznaniu jest najgorzej na swiecie.
                    Zasypiamy o 20 na stojaco. Na rynku i w okolicach nie ma 200 lokali, nie mamy
                    nizszego bezrobocia,uniwerysteu ,odnowionych kamienic i wszystko mamy obsrane ,
                    kazda rodzina szyci sie tez tym ze rozpieprza siano i pochodzimy w prostej
                    linii od Niemcow. A teraz napiszczie mi ze jestmfrustra a Wy we Wroclawiu
                    mlodzi ,piekni ,bogaci itd. Heh..
                    • Gość: Realistka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neurosoft.pl 27.10.04, 12:14
                      > W Stanie wojjenym grzeczni. Powiedz to moze rodzinie Majcharzkow - zginal ich
                      > syn zakatowany przez Zomowcow... Co za nonsensowny watek.

                      Zgadzam się, to są wątki poniżej pasa.

                      > Ale Wroclaw moze i ma 2 miliony turystow, lepsze
                      > lotnisko ,rynek ,codziennie weekend,super atmosfere itd, itp ochy i
                      achy ..ale
                      > na pewno jest bardzo megalomanski i wywyzszajacy sie. Super Super jestescie
                      > cudowni i macie wszystko naj. U nas w Poznaniu jest najgorzej na swiecie.
                      > Zasypiamy o 20 na stojaco. Na rynku i w okolicach nie ma 200 lokali, nie mamy
                      > nizszego bezrobocia,uniwerysteu ,odnowionych kamienic i wszystko mamy
                      obsrane ,
                      >
                      > kazda rodzina szyci sie tez tym ze rozpieprza siano i pochodzimy w prostej
                      > linii od Niemcow.

                      Gocha faktycznie przesadziła, zamiast ograniczyć się do pisanai o swoim
                      Wrocławiu, pije do innych. Jednak niepotrzebnie się zaperzasz, z subiektywnymi
                      odczuciami nie ma dyskusji, a jeśli się taką zaczyna, to piłeczkę można sobie
                      odbijać w nieskończoność.
                      Teraz nieważne, kto zaczął, tyle już padło w tym wątku przykrych słów pod
                      adresami obu miast.


                      > A teraz napiszczie mi ze jestmfrustra a Wy we Wroclawiu
                      > mlodzi ,piekni ,bogaci itd. Heh


                      Nie jesteś "frustra", tylko nietrudno Cię sprowokować do zwykłej pyskówki (a
                      wtedy łatwo o błedy merytoryczne i pomyłki).
                      Wierz mi, Twój tekst zyskałby raczej na argumentach.


                      Pzdr.
            • Gość: zembik Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:10
              Cześć. Ciekawa dyskusja, ale tak trochę PS: byłaś kiedyś na mazurach? Tam
              większość tak mieszkańców jak i turystów mówi po niemiecku. Czasami też po
              polsku... Pozdrawiam.
        • cancro Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 11:17
          Gość portalu: KIEPSKA SZWACZKA napisał(a):

          > Natomiast musze się w tym momencie z Toba zgodzić, kiedy chodzi o poznańską
          > Głogowską. Sama ulica nie jest zła (nie mam tu na mysli nawierzchni ulicy),
          ale
          >
          > strasznie zaniedbana i nadajaca sie w całosci do renowacji. Myślę natomiast,
          że
          >
          > smiało może stawac w zawody z niejedną wrocławską "pięknością"? (zgadza
          się?).
          Nie, nie zgadza się! Czy te karłowate, przycupniete domki mogą konkurować z
          którąkolwiek staromiejską ulicą Wrocławia? Moim zdaniem nie!
          > We Wrocławiu macie super kamienice - i nie mam tu na myśli samego Starego
          > Miasta, czy jak to się u Was nazywa (w każdym razie okolic Rynku). Tylko te
          > Wasze perełki strasznie zapuszczone jakieś,
          Mój wujek w czasie ostatniej wojny (obecnie mieszka w Łodzi) był partyzantem
          AK. Do dziś nie przyjmuje ode mnie zaoproszenia w obawie, że w każdej chwili
          mogą przyjść Niemcy i upomną się o swoje. Niestety, taki sposób myślenia
          pokutuje do dziś w całej tzw. "centralnej Polsce". Dlatego w czasach
          centralnego rozdzielnictwa większość środków szła na renowację "zabytków"
          Łodzi,Poznania, Krakowa, czy Warszawy. A we Wrocławiu - "jak Niemiec zrobił, to
          jeszcze długo wytrzyma, poza tym to niemieckie miasto" - niestety, taki sposób
          myślenia pokutuje i dziś wśród wielu decydentów. Nie jestem entuzjastą
          exprezydenta Zdrojewskiego, ale to dzięki jego działaniom Wrocław obudził sie z
          letargu i stał sie obiektem zazdrości mieszkańców innych miast,czego niniejsza
          dyskusja dowodem.
          zieleń tez jest (wybacz nie znam
          > całego Wrocławia), ale ogół jakiś taki za bardzo rozgrzebany, jak na moje
          > pyrlandzkie przyzwyczajenia. (Bez urazy).
          To efekt tego, że do 1989 roku w tym mieście zrobiono niewiele dla przywrócenia
          go życiu i ludziom. Obecny stan rzeczy jest dla wrocławian uciążliwy, ale jest
          zapowiedzią nadejścia "lepszego", dlatego cierpliwe to znosimy.

          A te kościoły! I zbyt duże, i zbyt
          > gotyckie! To miałam na myśli pisząc, że Polak z zewnątrz może się tam poczuć
          > przytłoczony. To jest po prostu trochę inna estetyka. No, jesli juz nie
          Poznań,
          >
          > to weź sobie np. taki Kraków. Owszem też jest i kosciół Mariacki, i sw.
          > Katarzyny i Bożego Ciała, a jednak to jakieś inne.(Może to kwestia tych
          > niesamowitych polichromii w Mariackim). Kościoły krakowskie są takie "bujne",
          > powiedziałabym, że panuje w nich niemalże biznatyjski przepych, wibruje
          życie.
          > A we Wrocławiu - pustka.(Wybacz). Wrocławskie kościoły są jakby okaleczone,
          > czegoś im brak.

          Masz rację są okaleczone i to podwójnie: raz przez wojnę, a dwa przez rabunkową
          dzialalność władz w Warszawie. Czy wiesz, że zabytkowe pawęże straży miejskiej
          z Wrocławia, są eksponowane w Muzeum Wojska Polskiego jako tarcze piechoty
          polskiej z wojny trzydziestoletniej? Natomiast ołtarz z katedry, autorstwa
          Durera jest przechowywany w Muzeum Narodowym w Warszawie w magazynie, z braku
          powierzchni wystawienniczej. Top tylko najbardziej znane przykłady dzialania
          władz w Warszawie w stosunku do innego miasta w Polsce!
          Co do rozmachu budowli, to nie wydaje mi sie słusznym posunięciem zburzenie
          naszych wspaniałych kościołów i zbudowanie czegoś na podobieństwo kościołów w
          Krakowie, czy Poznaniu, aby przyjezdni się nie peszyli...

          (Jedną z piękniejszych rzeczy natomiast, które tam zobaczyłam,
          > to śliczny tryptyk z kolorowych szkiełek wspólczesnej artystki w bocznej
          > kaplicy u Sw. Elżbiety;
          Mnie on się akurat nie podoba, ale "de gustibus..."

          > A że Dolny Śląsk jest śliczny, to kazdy i tak wie, nawet jeżeli sam nie
          > widział. A, że Wielkopolska jest bardzo ładna to już nie każdemu jest
          wiadome,
          > i w to dopiero mozna uwierzyć, kiedy się samemu zobaczy. To jest kwestia
          > wizerunku mianowicie. I przesądów. Śląsk zatem ma być turystycznie ciekawy, a
          > Wielkopolska ma być zaradna. I kto sam nie doświadczy, ten taki ma obraz. A
          > obraz może być złudny, zwłaszcza, kiedy odbity w lustrze cudzego,
          subiektywnego
          >
          > oka.
          No i wreszcie piszesz z sensem!
          Pozdrawiam!
          • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 13:46
            Czyżbyś twierdził, że wielkość domów w mieście świadczy o wartości tego domu,
            jakim jest miasto? Z pewnością uraziłbyś tym wiele innych miejsc w Polsce, a
            także tych pozostawionych już niestety za jej wschodnią granicą. Nie wielkość
            domu świadczy o tym, że uważamy go za dom, ale to, że nasz. Wiadomo, jest nawet
            polskie powiedzenie : Ciasne, ale własne. W zasadzie nie ma z czego kpić, bo
            tym samym naśmiewasz się z polskiej tradycji budownictwa, broniąc niemieckiej!
            My też mamy w Poznaniu barrrdzo (!) pokaźnych rozmiarów zamek tzw. cesarski (po
            ostatnim cesarzu niemieckim Wilhelmie II - dla poznaniaków po
            prostu "Wilusiu"), ale tak naprawdę to on jest tylko królewski. No, i z nim
            historia była taka ze po 45 roku jego całe wyposażenie zostało wywiezione
            (oczywiście wiadomo dokąd...), ale kiedy po upadku komuny w 1989 zaczęło
            obowiązywać prawo do stowarzyszania się (na mocy ustawy o stowarzyszeniach) to
            my (znaczy się w Poznaniu) zaczęlismy sobie po kolei wszystko sami załatwiać,
            nie czekając na tzw.lepsze czasy (i na dobre nam to wyszło). Nawet z budynku
            SEJMU III RP (!) zarządaliśmy zwrotu części wyposażenia naszego pocesarskiego
            zamku, i wyobraźcie sobie, po wielu bojach przeprowadzonych przez grupe
            poznanskich posłow zrzeszonych ponad podziałami paryjnymi udało się! Okazało
            się, że ustawa faktycznie mam moc. No, ale to wymagało troche zachodu, czasu,
            chęci... W każdym razie komplet zabytkowych krzeseł wrócił, a ostatnio znalazł
            sie nawet tron po Wilusiu. Poza tym (powiem to tylko na dowód, że dla
            Poznaniaka nic trudnego) wydostaliśmy z Ermitażu (tej galerii w St.Petersburgu)
            komplet szesnastowiecznych płyt nagrobnych z naszej katedry (dodam, że o
            wielkiej wartości artystycznej), które przywłaszczyła sobie pobratymcza Armia
            Czerwona (to płyty wykonane dla poznanskich dostojników koscielnych w
            Norymberdze w XVI w.).
            Co do strachu w tzw. "centralnej Polsce", to nie moja działka, niech oni się
            tak nie boja, jakby co, to Niemcy i tak do nas (czyli Wrocławia i Poznania)
            mają bliżej, gorzej, że ja ten strach czułam we Wrocławiu, tzn. może to nie był
            sam strach, ale były jego objawy, a ja nie wiem, czy objawy moga sam strach
            poprzedzać, kiedy go nie ma. Więc to chyba jednak był strach.

            A waszych kościołow gotyckich bym oczywiście nie burzyła (bo są piękne), tylko
            bym je oswoiła.
            (I jeszcze tak na marginesie, to przy Głogowskiej w Poznaniu nie stoją małe
            przycupnięte domki, lecz akurat bardzo pokaźne eklektyczne kamienice, w niczym
            nie ustępujące wrocławskim).
            • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 14:16
              Gość portalu: Kiepska Szwaczka napisał(a):

              > Czyżbyś twierdził, że wielkość domów w mieście świadczy o wartości tego domu,
              > jakim jest miasto? Z pewnością uraziłbyś tym wiele innych miejsc w Polsce, a
              > także tych pozostawionych już niestety za jej wschodnią granicą. Nie wielkość
              > domu świadczy o tym, że uważamy go za dom, ale to, że nasz. Wiadomo, jest nawet
              >
              > polskie powiedzenie : Ciasne, ale własne. W zasadzie nie ma z czego kpić, bo
              > tym samym naśmiewasz się z polskiej tradycji budownictwa, broniąc niemieckiej!

              NIby slusznie ale nie na temat. Ulice, chocby trojkata bermudzkiego, sa ladniejsze niz glogowska. Maja ladniejsza architekture. Niemiecka? Trudno. Dla mnei moglaby byc nawet Zimbabwejska. Wazne, ze ladna :)

              Polskie typowo to jest takie myslenie: dobre bo polskie. To, ze cos jest Polskie nei oznacza opd razu automatycznie ze jest dobre. Bo idac tym tropem wszyscy powinnismy jezdzic polonezami a nie oplami, zeby nie wspierac niemieckiej motoryzacji. jednak polonez to jest do kitu samochod. I mozna miec do niego sentyment ( ja np. 3 lata jerzdzilem duzym fiatem i bardzo lubie to auto) ale nie mozna zaperzeczac ze to jest przedpotopowa konstrukcja. Czy mowiac tak nasmiewam sie z polskich inzynierow? Nie, mowie po prostu prawde. I tak samo jest z architekrtura.

              Inna kwestia jest wazna w tym, co napisala. przez to, ze mamy taka ladna poniemiecka architekture i rozwazania urbanmistyczne czesc ludi czuje sie urazona niepolskoscia. A czesc zazdrosci. Niektorzy potem gadaja rozne zeczy na w-w. I tak to jakos sie dzieje...

              Co do odzyskiwania zabytkow - pogratulowac ;)

              > sam strach, ale były jego objawy, a ja nie wiem, czy objawy moga sam strach
              > poprzedzać, kiedy go nie ma. Więc to chyba jednak był strach.

              Hmm. A jakie to objawy strachu przed niemcami widzialas spacerujac po wroclawiu? Przerazeni staruszkowie czajacy sie w bramach i sciskajacy w dloniach granaty? Masowa panika na widok auta na niemieckich blachach? Szlochajace kobiety z dziecmi? :)
              (I jeszcze tak na marginesie, to przy Głogowskiej w Poznaniu nie stoją małe
              > przycupnięte domki, lecz akurat bardzo pokaźne eklektyczne kamienice, w niczym
              > nie ustępujące wrocławskim).

              Po za tym, ze Wroclawskie sa bardziej pokazne i bardziej eklektyczne ;)
              • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 16:28
                Kiepska Szwaczczko, polecam ci sławną książkę Norman Davisa "Mikrokosmos",
                następnie przeczytaj książkę Beaty Maciejewskiej pt. "Wrocław. Dzieje Miasta",
                a póżniej sięgnij do "Odry" z września 2004r. i tam przeczytaj wywiad z prof.
                Wrzesińskim - on tam odnosi się w kilku zdaniach do książki Davisa. Jak w
                każdym miejscu na ziemi, żeby cokolwiek o nim powiedzieć, o ludziach je
                zamieszkujących, o jego tożsamości, trzeba w tym miejscu trochę pożyć. Inaczej
                mówisz tylko o impresjach, o wrażeniach, opisujesz migawki. Moje zdania o
                Poznaniu, nieważne jakie jest, jest też tylko taką migawką. Co nie znaczy, że
                pisać i dyskutować nie warto.
                • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 18:33
                  dorzucę do tej listy literatury "Przechadzki po dziewiętnastowiecznym
                  Wrocławiu" profesora Bogdana Zakrzewskiego - tu widać, jak na dłoni, kto
                  dziewiętnastowiecznym wrocławskim Polakom pomagał przetrwać ciężkie czasy
                  germanizacji - POZNANIACY; można to na pewno kupić w antykwiariacie im.
                  Żupańskiego(to gdzieś jak się idzie na Ostrów Tumski). Tak na marginesie -
                  Żupański tez Poznaniak, XIX - wieczny wydawca polskich dzieł na obszar całej
                  dawnej Rzeczpospolitej (no, może prawie całej - ale zasłuzony dla
                  dziewiętnastowicznych Polaków wrocławskich);
                  a "Odrę" to ja czytam regularnie i Daviesa też przekartkowałam;
              • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 19:10
                Polskie typowo to jest takie myslenie: dobre bo polskie. To, ze cos jest Polski
                > e nei oznacza opd razu automatycznie ze jest dobre. Bo idac tym tropem
                wszyscy
                > powinnismy jezdzic polonezami a nie oplami, zeby nie wspierac niemieckiej
                motor
                > yzacji. jednak polonez to jest do kitu samochod. I mozna miec do niego
                sentymen
                > t ( ja np. 3 lata jerzdzilem duzym fiatem i bardzo lubie to auto) ale nie
                mozna
                > zaperzeczac ze to jest przedpotopowa konstrukcja. Czy mowiac tak nasmiewam sie
                > z polskich inzynierow? Nie, mowie po prostu prawde. I tak samo jest z architek
                > rtura.

                No nie wiem, na technice to ja szczerze mówiąc nie za bardzo się znam, ale
                wiem, że konstruktorów to my też mamy dobrych - zdarza się, zdarza. A poza tym
                liczy się też tradycja produkcji. W każdym razie myslę, że polskie zakłady
                przemysłowe, które mają za sobą jakieś kilkadziesiąt, czy chociaż kilkanascie
                lat doświadczeń w konstrukcji i produkcji też sa dzisiaj w stanie wyprodukować
                konkurencyjny wysokoprzetworzony produkt (To się wiąże z tym, że w takim
                miejscu jest środowisko konstruktorów z tradycjami). Przecież mamy tego dowody,
                oczywiście ze ścisłym rachunkiem ekonomicznym w ręku. Ale nie byłabym taka
                malkontentką jak Ty, bo przeciez dzisiaj polskie produkty sprzedaje się nawet
                za granicę. No więc to polskie chyba też może być dobre.. Ja w każdym razie
                przez 3 lata jeździłam polskim samochodem i nie narzekam, ale niestety musiałam
                go potem szybko upchnąć, bo nawalił doszczętnie japoński silnik. A we Wrocławiu
                się coś produkuje obecnie? Bo kiedyś chyba robiliście tramwaje, czy coś..?

                A wracając do Głogowskiej w Poznaniu to się z Tobą nie mogę niestety zgodzić -
                kiedy byłeś ostatnio w Poznaniu? widać że dawno, bo na Głogowskiej się w końcu
                rusza i juz niedługo będzie wylotówką-wizytówką; a jak jeszcze położą ten
                śliczny ażurowy chełm na wieże koscioła Matki Boskiej Bolesnej to juz będzie w
                ogóle pięknie (i ma być iluminacja kościoła, nareszcie); acha, przypomniało mi
                się, bo my tak sobie tutaj gadu-gadu o Poznaniu, ale tego żaden kosciół -choćby
                najpiekniejszy we Wrocławiu - nie przebije, naszej przepięknej Piety wg Michała
                Anioła - w tymże kościele, tak, tak; byłam tam ostatnio - wystrój tego kościoła
                jest po prostu zachwycający, oprócz tej boskiej Piety w ołtarzu głownym, rzeźby
                w bocznych nawach, i w ogóle cały wystrój koscioła bardzo wysokiej klasy
                artystycznej, niby prawie współczesny a piękny, no i nasz, oczywiście, to się
                od razu czuje;
                no po prostu przepiękny, uwielbiam takie koscioły!
                • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 19:31
                  No nie wiem, na technice to ja szczerze mówiąc nie za bardzo się znam, ale
                  > wiem, że konstruktorów to my też mamy dobrych - zdarza się, zdarza. A poza tym
                  > liczy się też tradycja produkcji

                  To jeździj sobie polonezem. Będziesz miała duzo okazji do pogadania o długich tradycjach z mechanikiem, który od 30 lat naprawia te same usterki :)

                  się coś produkuje obecnie? Bo kiedyś chyba robiliście tramwaje, czy coś..?

                  Co sie produkuje we W-wiu.

                  Lokomotywy ( choć ledwo, ledwo, jeżeli jeszcze wogóle ) w dawnym PaFaWagu.
                  Autobusy Volvo

                  ojej nie bede wszystkiego wymianial. Mnostwo wszystkiego sie produkuje ;)

                  Hmmm... Glogowska, zeby nie sklamac, bo nie pamietam jak tam bylo w wakacje, przemeirzalem ostatnio w czerwcu. Nie wiem, czy to dawno :)

                  A przemeirzalem ja notorycznie - raz, ze to wlot z wrocka, a dwa ze moja panna na Gorzynie mieszkala. Wiec sie naogladalem az nadto :)

                  Co dfo kosciolow to o gustach sie nie dyskutuje ;) A tymbardziej jak ja sie nie znam na kosciolach :)

                  Ale Ostrow Tumski to my mamy ladniejszy. I bardziej tetniacy zyciem - zakochani, koncerty, dorozki, turysci... A u was tylko Paetz :P
            • Gość: Rafis Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.199.196.* 11.10.04, 16:23
              Gość portalu: Kiepska Szwaczka napisał(a):

              > Czyżbyś twierdził, że wielkość domów w mieście świadczy o wartości tego domu,
              > jakim jest miasto? Z pewnością uraziłbyś tym wiele innych miejsc w Polsce, a
              > także tych pozostawionych już niestety za jej wschodnią granicą. Nie wielkość
              > domu świadczy o tym, że uważamy go za dom, ale to, że nasz. Wiadomo, jest
              nawet
              >
              > polskie powiedzenie : Ciasne, ale własne. W zasadzie nie ma z czego kpić, bo
              > tym samym naśmiewasz się z polskiej tradycji budownictwa, broniąc
              niemieckiej!

              Chciałem Ci tylko wytłumaczyc dlaczego czujesz sie obco we Wrocławiu. Po prostu
              jak ktos sie wychował w "małych" polskich miastach to widząc Wrocław z jego
              wielowiekowa historyczną potezna zabudową może czuc sie obco.

              > My też mamy w Poznaniu barrrdzo (!) pokaźnych rozmiarów zamek tzw. cesarski
              (po
              >
              > ostatnim cesarzu niemieckim Wilhelmie II - dla poznaniaków po
              > prostu "Wilusiu"), ale tak naprawdę to on jest tylko królewski.

              Nawet go oczyszczają :)

              No, i z nim
              > historia była taka ze po 45 roku jego całe wyposażenie zostało wywiezione
              > (oczywiście wiadomo dokąd...), ale kiedy po upadku komuny w 1989 zaczęło
              > obowiązywać prawo do stowarzyszania się (na mocy ustawy o stowarzyszeniach)
              to
              > my (znaczy się w Poznaniu) zaczęlismy sobie po kolei wszystko sami załatwiać,
              > nie czekając na tzw.lepsze czasy (i na dobre nam to wyszło). Nawet z budynku
              > SEJMU III RP (!) zarządaliśmy zwrotu części wyposażenia naszego pocesarskiego
              > zamku, i wyobraźcie sobie, po wielu bojach przeprowadzonych przez grupe
              > poznanskich posłow zrzeszonych ponad podziałami paryjnymi udało się! Okazało
              > się, że ustawa faktycznie mam moc. No, ale to wymagało troche zachodu, czasu,
              > chęci... W każdym razie komplet zabytkowych krzeseł wrócił, a ostatnio
              znalazł
              > sie nawet tron po Wilusiu.

              Rzeczywiscie strasznie duzo komplet krzeseł i tron :) Takie pierdołki tez
              wróciły do Wrocławia m.in. dzięki staraniom GW i wspólnej z mieszkancami
              akcji "Oddajcie co nasze" polegającej na bombardowaniu odpowiednich instytucji
              kuponami z upomnieniem sie o nasze. Jednak w Warszawie obowiązuje Twój sposób
              myslenia. Dla nich te setki cięzarówek dzieł sztuki to reparacje wojenne a tak
              wogóle to sa niemieckie więc mówią ze nam nie potrzebne. Tam w Wsiawce tez nie
              potrafią zrozumieć, że one nie sa niemieckie tylko wrocławskie :)


              Poza tym (powiem to tylko na dowód, że dla
              > Poznaniaka nic trudnego) wydostaliśmy z Ermitażu (tej galerii w
              St.Petersburgu)
              >
              > komplet szesnastowiecznych płyt nagrobnych z naszej katedry (dodam, że o
              > wielkiej wartości artystycznej), które przywłaszczyła sobie pobratymcza Armia
              > Czerwona (to płyty wykonane dla poznanskich dostojników koscielnych w
              > Norymberdze w XVI w.).

              Znowu wielkie mi mecyje. Do Wrocławia wraca reszta Ossolineum ze Lwowa.
              Jednak tu nikt sie nie podnieca z tego powodu, że odzyskamy jakąs jedną
              rzecz.Chcemy wszystkiego.Teraz te wrocławskie eksponaty leza w muzeum Narodowym
              i stanowią cześć dziedzictwa Narodowego Polski. Zabawne, nieprawdaż?

              > Co do strachu w tzw. "centralnej Polsce", to nie moja działka, niech oni się
              > tak nie boja, jakby co, to Niemcy i tak do nas (czyli Wrocławia i Poznania)
              > mają bliżej, gorzej, że ja ten strach czułam we Wrocławiu, tzn. może to nie
              był
              >
              > sam strach, ale były jego objawy, a ja nie wiem, czy objawy moga sam strach
              > poprzedzać, kiedy go nie ma. Więc to chyba jednak był strach.

              Zabawne.Ja zauważyłem z kolei że czym dalej na wschód tym więcej osób sie boi
              Niemców. We Wrocku jakoś strachu nie widziałem. Nikt o tym nie rozmawia.Nie
              jest to tematem lokalnej prasy.
              Jedynie PiS w Warszawie widzi zagrożenie :)

              >
              > A waszych kościołow gotyckich bym oczywiście nie burzyła (bo są piękne)

              Och cóz za zbytek łaski, naprawde nie bedziesz ich burzyła? Dziekujemy.

              , tylko
              > bym je oswoiła.

              Lepiej sama sie oswój.Dla każdego wrocławianina te kościoły to najnormalniejsza
              rzecz na świecie i bardzo bliska.Wrocław miasto stu wiez i stu mostów! :)

              > (I jeszcze tak na marginesie, to przy Głogowskiej w Poznaniu nie stoją małe
              > przycupnięte domki, lecz akurat bardzo pokaźne eklektyczne kamienice, w
              niczym
              > nie ustępujące wrocławskim).

              wątpie ale sprawdze to niedługo. :)

              pzdr.
              • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 18:01
                jak ktos sie wychował w "małych" polskich miastach to widząc Wrocław z jego
                > wielowiekowa historyczną potezna zabudową może czuc sie obco.

                male ale własne - powtarzam; poza tym z nienajgorszym rodowodem - w końcu to
                NASI PIASTOWIE okazali sie bardziej dalekowzroczni i dzięki temu w ogóle
                jesteśmy! No, a cóż rzec o Waszych? nie dosyć, ze zaprzepaścili wszelkie
                szanse, to jeszcze nawet nie wiadomo, czy oni w ogóle tacy Wasi? Więc nie ma co
                za bardzo mierzyć się na metry sześcienne w koncu tylko budowli, i to
                niemieckich?

                Jednak w Warszawie obowiązuje Twój sposób
                > myslenia. Dla nich te setki cięzarówek dzieł sztuki to reparacje wojenne a
                tak
                > wogóle to sa niemieckie więc mówią ze nam nie potrzebne. Tam w Wsiawce tez
                nie
                > potrafią zrozumieć, że one nie sa niemieckie tylko wrocławskie :)

                Bo do władzy trzeba mieć odpowiedni stosunek! po prostu ją brać!-tak jak robimy
                to my w Poznaniu. Dlatego nam wychodzi! A Wam pozostaje tylko załamywanie rąk i
                sympatyczna fizjonomia.

                Znowu wielkie mi mecyje. Do Wrocławia wraca reszta Ossolineum ze Lwowa.
                > Jednak tu nikt sie nie podnieca z tego powodu, że odzyskamy jakąs jedną
                > rzecz.Chcemy wszystkiego.Teraz te wrocławskie eksponaty leza w muzeum
                Narodowym
                >
                > i stanowią cześć dziedzictwa Narodowego Polski. Zabawne, nieprawdaż?
                >
                No właśnie ! A co mówiłam przed chwilą - rozkosz i zabawa, miasto otwarte i
                sympatyczne, dwa miliony turystów do Was przyjeżdżają, a zbiory Ossolineum
                sobie po prostu leżą i czekają nie wiadomo na co. Pewnie, jak inni będą to
                musieli za Was załatwić (pewnie jak zwykle).

                Zabawne.Ja zauważyłem z kolei że czym dalej na wschód tym więcej osób sie boi
                > Niemców. We Wrocku jakoś strachu nie widziałem. Nikt o tym nie rozmawia.Nie
                > jest to tematem lokalnej prasy.
                > Jedynie PiS w Warszawie widzi zagrożenie :)
                >
                Bardzo ciekawe - moje spostrzeżenia były zupełnie inne, powiedziałabym nawet
                na modłe Masłowskiej : WOJNA POLSKO-SZWABSKA WISI W POWIETRZU

                > Lepiej sama sie oswój.Dla każdego wrocławianina te kościoły to
                najnormalniejsza
                >
                > rzecz na świecie i bardzo bliska.Wrocław miasto stu wiez i stu mostów! :)

                Znowu bardzo ciekawa uwaga - to dlaczego w katedrze są kraty, za które wchodza
                tylko niemieckie wycieczki i zaciemnione kaplice z płytami nagrobnymi -
                wszyściutkimi po niemiecku!!!
                I czemu Ci Niemcy sie w katedrze smieja z modlących sie Polaków, a jak ksiądz
                wystawia Najswiętszy Sakrament do adoracji to szydzą na głos?

                To mi sie wydaje?
                Dobrze - to dlaczego we Wrocławiu nikt nie rozmawia po niemiecku i wszyscy
                udaja, że w ogóle nie widzą turystów i jawnie ich ignorują. Nawet ze mną nikt
                nie chciał gadać, bo miałam przewodnik turystyczny w ręce i pewnie mysleli, ze
                przyjechałam po swoje. Nikt mi nie chciał wskazać drogi do uniwersytetu.
                A tak swoja drogą to ja się naprawdę dziwię - tyle lat we Wrocławiu i nic!
                • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 11.10.04, 18:48
                  > Znowu bardzo ciekawa uwaga - to dlaczego w katedrze są kraty, za które wchodza
                  >
                  > tylko niemieckie wycieczki i zaciemnione kaplice z płytami nagrobnymi -
                  > wszyściutkimi po niemiecku!!!

                  Po pierwsze nei niemieckie wycieczki tylko zorganizowane wycieczki. Polskie tak samo mogą tam wejść jak niemieckie, czeskie, duńskie czy boliwijskie

                  > I czemu Ci Niemcy sie w katedrze smieja z modlących sie Polaków, a jak ksiądz
                  > wystawia Najswiętszy Sakrament do adoracji to szydzą na głos?
                  >
                  > To mi sie wydaje?

                  Chyba tak :)J nigdy niczego takiego nie widziałem. Również moja mama, przewodnik miejski od lat, niczego takiego niezaobserwowała :)
                  Co więcej nei powinno zwiedzać się obiektów sakralnych w czasie nabożeństw chyba... Wię jeżeli ci Niemcy tam weszli, to możliwe, że się tak zachowywali, bo to były jakieś chamy.

                  Mam nadzieję, że Ty adorowałaś tam NS w tym czasie :)

                  > Dobrze - to dlaczego we Wrocławiu nikt nie rozmawia po niemiecku i wszyscy
                  > udaja, że w ogóle nie widzą turystów i jawnie ich ignorują. Nawet ze mną nikt
                  > nie chciał gadać, bo miałam przewodnik turystyczny w ręce i pewnie mysleli, ze
                  > przyjechałam po swoje. Nikt mi nie chciał wskazać drogi do uniwersytetu.

                  Och, szwaczko! Nie odbieraj mi uniwersytytu! Gdzie ja będę studiował!!! :D

                  Wiesz, powiem Ci pewną ciekawostkę. Byłem ostatnio w Tybindze, Lozannie, Perpignon, Savonie, Pontalier i Pradze i wyobraź sobie nikt tam nie chciał rozmawiać po polsku :) tylko po niemiecku, francusku, włosku czy czesku. Oczywiście można się zawsze było dogadać po angielsku.

                  Nawet moi ponańscy przyjaciele mówią do mnie o jakichś bimbach, pyrach i co drugie zdanie mówią "tej". A przecież mogli by mówić po Polsku jak gość z W-wia przyjeżdża :)

                  Owszem, były tu niemcy. Ale teraz jest Polska i mieszkają polacy. A ja nie widzę koniecznośći rozmawiania po niemiecku tylko dlatego, że 60 lat temu były tu Niemcy...

                  Co do wskazania drogi, to nie wiem. NIgdy nie musiałem pytać o drogę we wrocławiu. Ale jak ktoś mnie pyta, to chętnie poradzę ;)

                  Swoją drogą mając przewodnik nie mogłaś trafić? Musisz mieć albo kiepską orientację przestrzenną albo kiepski przewodnik :)

                  > A tak swoja drogą to ja się naprawdę dziwię - tyle lat we Wrocławiu i nic!

                  i nic co?
                  • Gość: obcy moja piękna szwaczko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:07
                    nic nie poradzę,choć poznań piękny czysty bogaty,serce od zawsze we
                    wrocławiu,tak już zostanie,życzę ci piękna szwaczko tego samego dla twojego
                    miasta, pozdrawiam
                  • Gość: Alek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 19:31
                    Nikt nie chciał pokazać drogi do Uniwersytetu? Może szwaczka trafiała nie na
                    wrocławian? Może trafiała na wycieczkę ludzi z Poznania, a ci do zbyt uczynnych
                    nie należą...
                  • Gość: Alek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 19:33
                    PS. A co do zdziwienia, że napisy na płytach nagrobnych w katedrze są po
                    niemiecku to wg. szwaczki powinniśmy je wymienic na polskie?
                    • Gość: Adas Re Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:42
                      Szwaczka najwyrazniej nie odróżnia łaciny od języka niemieckiego... :)))))))
                      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Re Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 21:34
                        To Wy znacie łacinę?
                        My w Poznianiu już to przerabialiśmy - w średniowieczu...
                        • tomek854 Re: Re Wrocławiu 12.10.04, 00:35
                          Ech, a tak ladnie sie z Toba dyskutowalo... A tu nagle taki poziom... Wstyd :P
                          • Gość: zembik na temat poziomu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:45
                            Kiepska Szwaczka stara się trzymać wysoki poziom i pisze o swoich uczuciach, a
                            to sprawy raczej nie do zmierzenia. Chwilami wstydzę się za poziom, który mają
                            niektóre wypowiedzi z Wrocławia, demagogii i populizmu mam dość w TV. Mam też
                            problem z określeniem, czym różnią się ludzie w Poznaniu od tych lepiej mi
                            znanych, z Wrocławia, wcale nie łatwo jest to ująć w słowach. Na pewno się
                            różnimy, ale to nie znaczy, że nie możemy żyć obok siebie, ktoś tu już pisał o
                            tolerancji jako o wyróżniku wrocławian. To prawda, jesteśmy tolerancyjni, ale
                            nie wszyscy. Sprawdź, Koleżanko, co piszą Twoi interluktorzy:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=16457005 lub w kilku innych
                            miejscach na forum Wrocław. Ja niektórych po prostu nie traktuję poważnie,
                            aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, iż oni siebie traktuja bardzo serio. Hej!
                    • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 19:46
                      Szwaczko, po tym jak piszesz i co piszesz poznać, że jesteś osobą wykształconą
                      i inteligentną (to bez ironii), ale niepotrzebnie idziesz w zwarcie, choćby z
                      Rafisem czy tomkiem 854. Tak jak napisałem wcześniej, jeśli się gdzieś nie
                      mieszka przez dłuższy czas nie sposób coś sensownego o tym miejscu powiedzieć.
                      Wrocław należy do tych miast, których historia jest pogamatwana,
                      niejdzoznaczna, wielowarstwowa. Przez wieki mieszkało tu wiele nacji i one
                      odcisnęły swoje piętno na kształcie miasta. Zapewne Niemcy chceliby
                      przywłaszczyć sobie jego historię, lecz to już obecnie jest niemożliwe, bo
                      urodziło się nowe pokolenie, które mocno się z Wrocławiem a nie z Breslau
                      identyfikuje, ja też. Moim zdaniem grubo przesadziłaś z tą trawestacją
                      Masłowskiej: wojna polsko - szwabska. To pokazuje, że nie mieszkasz we
                      Wrocławiu i nie oddychsz atmosferą tego miasta, teraźnieszją atmosfera. Nigdy
                      zapachu tej rzekomej wojny polsko - szwabskiej nie wyczuwałem. Natomiast dało
                      się to wyczuć w Szczecinie. Pojedź do Szczecina, choć pewnie też to miasto
                      znasz, i sama się przekonaj.
                      • Gość: Adas Re: Kompleksy poznanskiej szwaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:50
                        Szwaczka po ogladnieciu Wrocławia nabyla takich kompleksow ze az musiala to z
                        siebie wyrzucic.
                        • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Kompleksy poznanskiej szwaczki IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 21:29
                          Otóż nie! Kompleksy to rzecz ostatnia. Po prostu zafrapował mnie Wrocław - tak
                          się dziwicie jakbyście byli już pewną swojej siły i równocześnie dekadencką
                          światową metropolią. A to własnie nie żadne kompleksy mnie do tego skłoniły,
                          tylko pragnienie poznania, weryfikacji, wejścia w głąb Waszych głów. To się
                          nazywa ciekawość, a nie kompleksy. I jest to cecha pozytywna, a nie negatywna.
                          Czyli zupełnie na odwrót niż sądzisz.
                          pozdr.
                          • Gość: Olaf Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.04, 23:17
                            Przyznam szczerze, ze z pewnym zaciekawieniem przeczytałem kilka towich psotów i
                            ponownie zupełnie szczerze przyznam, ze jawisz mi sie jako osoba niespełna
                            rozumu. Poza oczywistym kompleksem szwaczki poznanskiej, czyli typowego dla
                            Ciebie krytycznego spogladania na każde inne miejsce w polsce niż Twoje żałosne
                            miasteczko (tylko prosze nie zaczynaj kolejnego pretensjonalnego wątku o tym, ze
                            lubisz paryż itp), jest równiez to, po prostu tak naprawde każdy ma was i wasze
                            miasto w dupie. Co ty za brenie wypisujesz o wchodzeniu w nasze głowy? ludzie są
                            wszyscy tacy sami, cała historia polski jest pogmatwana, a my sobie żyjemy i nie
                            dorabiamy do tego ideologii psychologa amatora.
                            Moja rada dla ciebie, wyluzuj, albo zacznij regulowac swoje stany farmakologicznie.
                            PAPA -
                            p.s.
                            Diagnoza odnosi sie do Ciebie konkretnie, nie obejmuj ja wszytkich z Twojego
                            miasteczka (pewnie nie jest to poznań, tylko kościan, a moze leszno?)
                            • tomek854 Re: Konieczna interwencja farmakologiczna 12.10.04, 00:37
                              Skad wiesz co ja mam w dupie, Olafie?

                              Ja lubie Poznan ( choc nie tak jak W-w czy Krakow)
                            • Gość: Ksiąze Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: 195.20.110.* 12.10.04, 07:46
                              Bardzo ładnie! Szwaczki do szwalni!
                            • maja371 Re: Konieczna interwencja farmakologiczna 13.10.04, 02:47
                              > Przyznam szczerze, ze z pewnym zaciekawieniem przeczytałem kilka towich
                              psotów
                              > i
                              > ponownie zupełnie szczerze przyznam, ze jawisz mi sie jako osoba niespełna
                              > rozumu. Poza oczywistym kompleksem szwaczki poznanskiej, czyli typowego dla
                              > Ciebie krytycznego spogladania na każde inne miejsce w polsce niż Twoje
                              żałosne
                              > miasteczko (tylko prosze nie zaczynaj kolejnego pretensjonalnego wątku o tym,
                              z
                              > e
                              > lubisz paryż itp), jest równiez to, po prostu tak naprawde każdy ma was i
                              wasze
                              > miasto w dupie. Co ty za brenie wypisujesz o wchodzeniu w nasze głowy? ludzie
                              s
                              > ą
                              > wszyscy tacy sami, cała historia polski jest pogmatwana, a my sobie żyjemy i
                              ni
                              > e
                              > dorabiamy do tego ideologii psychologa amatora.
                              > Moja rada dla ciebie, wyluzuj, albo zacznij regulowac swoje stany
                              farmakologicz
                              > nie.
                              > PAPA -
                              > p.s.
                              > Diagnoza odnosi sie do Ciebie konkretnie, nie obejmuj ja wszytkich z Twojego
                              > miasteczka (pewnie nie jest to poznań, tylko kościan, a moze leszno?)

                              hej, o co chodzi? nie podoba Ci się, jak ludzie rozmawiają?
                              • Gość: Jacek Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 11:20
                                fajnie jest jak ludzie rozmawiaja na tematy, o których maja pojęcie. "Kiepska
                                Szwaczka" o Wrocławiu pojęcia nie ma. Sama to zresztą przyznaje pisząc w jwdnym
                                z postów o swojej w tym temacie niekompetencji. Nie zna się też na
                                architekturze i historii, o czym można się przekonać czytając jej wypowiedzi w
                                tych kwestiach (za duże gotyckie kościoły przytłaczające polską duszę swą
                                niemczyzną; buhahaha). Uparcie jednak przkonuje nas Wrocławian, że powinniśmy
                                czuć się obco w naszym! mieście, uparcie zabiera głos o Wrocławiu, choć pewnie
                                napisanie pierwszego postu zajęło jejwięcej czasu niż wszystkie pobyty we
                                Wrocławiu. Takie dyskusje mi się nie podobają i nie dziwie się, że komuś nerwy
                                puściły.
                                • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 17:28
                                  Gość portalu: Jacek napisał(a):

                                  > fajnie jest jak ludzie rozmawiaja na tematy, o których maja pojęcie. "Kiepska
                                  > Szwaczka" o Wrocławiu pojęcia nie ma. Sama to zresztą przyznaje pisząc w
                                  jwdnym
                                  >
                                  > z postów o swojej w tym temacie niekompetencji. Nie zna się też na
                                  > architekturze i historii, o czym można się przekonać czytając jej wypowiedzi
                                  w
                                  > tych kwestiach (za duże gotyckie kościoły przytłaczające polską duszę swą
                                  > niemczyzną; buhahaha). Uparcie jednak przkonuje nas Wrocławian, że powinniśmy
                                  > czuć się obco w naszym! mieście, uparcie zabiera głos o Wrocławiu, choć
                                  pewnie
                                  > napisanie pierwszego postu zajęło jejwięcej czasu niż wszystkie pobyty we
                                  > Wrocławiu. Takie dyskusje mi się nie podobają i nie dziwie się, że komuś
                                  nerwy
                                  > puściły.

                                  może więc najwyższy czas się poznać? I Wrocław i Poznań mają - nazwać to można
                                  językiem WOJENNYM, albo MENEDŻERSKIM <znaczy się zarządczym, gospodarczym>
                                  (możesz wybrać opcje, która Ci bardziej dzisiaj odpowiada) - położenie
                                  strategiczne w Polsce Zachodniej (+ Szczecin)<poczytaj o tym na forum
                                  poznanskim>, a takie położenie, jeżeli je wykorzystać odpowiednio może
                                  przynieść tylko korzyści; no, ale Tobie najwyraźniej przeszkadza, że ktoś OBCY
                                  interesuje się Twoim Miastem; (wrocławska gościnność...)
                                  • Gość: Jacek Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 17:45
                                    poznaj historię Wrocławia, poczytaj o gotyku śląskim, o ludziach , którzy
                                    tworzyli to miasto i o tych, którzy do niego przybyli - o ich wzajemnych
                                    stosunkach, pełnych szacunku i zainteresowania przy przypadkowych spotkaniach
                                    byłych i obecnych Wrocławian, gdzieś w świecie. Poznaj ludzi ich
                                    przyzwyczajenia i pasje tak mocno związane z tym miejscem. Wtedy będę się
                                    cieszył Twoim zainteresowaniem Wrocławiem - tymczasem nie ma się z czego
                                    cieszyć, jak sama napisałaś "dopałaś do klawiatury" i poniosła Cię ta
                                    klawiatura w obszary wyimaginowanej rzeczywistaści. piszesz o sprawach, na
                                    których się nie znasz, ale to pół biedy, piszesz w sposób, który dla wielu jest
                                    obrazliwy.
                                    P.S. byłbym zapomniał, zbierasz znaczki?:-)
                                    • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 20:35
                                      > poznaj historię Wrocławia, poczytaj o gotyku śląskim, o ludziach , którzy
                                      > tworzyli to miasto i o tych, którzy do niego przybyli - o ich wzajemnych
                                      > stosunkach, pełnych szacunku i zainteresowania przy przypadkowych spotkaniach
                                      > byłych i obecnych Wrocławian, gdzieś w świecie. Poznaj ludzi ich
                                      > przyzwyczajenia i pasje tak mocno związane z tym miejscem. Wtedy będę się
                                      > cieszył Twoim zainteresowaniem Wrocławiem - tymczasem nie ma się z czego
                                      > cieszyć, jak sama napisałaś "dopałaś do klawiatury" i poniosła Cię ta
                                      > klawiatura w obszary wyimaginowanej rzeczywistaści. piszesz o sprawach, na
                                      > których się nie znasz, ale to pół biedy, piszesz w sposób, który dla wielu
                                      jest
                                      >
                                      > obrazliwy.
                                      > P.S. byłbym zapomniał, zbierasz znaczki?:-)


                                      Bardzo szanuję Wrocławian i gotyk śląski (poza szacunkiem podoba mi sie on
                                      niezmiernie), oprócz tego lubie tez śląski barok - cenie doniosłą rolę historii
                                      i sztuki Śląska dla Europy Środkowej <nawet troche zazdroszczę, ale bez
                                      zawiści>. Uważam, że wielokulturowa spuścizna Wrocławia i całego regionu
                                      znajduje się w dobrych rekach. <bez ironii> Poza tym postaram się uzupełnic
                                      moje braki w wiedzy, bo cały czas sie jeszcze uczę. Oczywiste jest, że
                                      Mieszkańcy Wrocławia sa osobami sto razy bardziej kompetentnymi w zakresie
                                      Miasta, jego historii i współczesności. Znaczków nie zbieram, ani nie
                                      zbierałam. Pozdrawiam Wrocław.
                                      • Gość: Jacek Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.04, 10:23
                                        duży plus za śląski barok i coś mi się zdaje, że choć szwaczka z Ciebie
                                        kiepska, to prowokator całkiem niezły:)
                              • Gość: Olaf Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 20:24
                                Podoba, tylko nie ejstem zwolennikiem protekcjonalego i pretensjonalnego tonu
                                autorki tego bełkotu pseudointelekualizowanego. Co za grafomania! Proponuje
                                skałdac artykuły do gazetek szkolnych.
                            • Gość: zbyszek Re: Konieczna interwencja farmakologiczna IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 17:58
                              Szanowna poznanianko, jeśli masz wątpliwości co do tożsamości i korzeni
                              wrocławiaków to polecam, przeglądnij materiału filmowe i prasę z
                              okresu "powodzi stulecia", zapytaj tych, którzy w tym czasie byli na Ostrowie
                              Tumskim. Spytaj za ile pracowali przy układaniu worków z piaskiem...
                      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 21:11
                        a jak myslicie, dlaczego jestem kiepską szwaczką, może własnie tylko umiem
                        fastrygować, a potem się pruje?
                        ale naprawdę było mi miło i cieszę się, że nie powiedzieliście mi, że jestem
                        naiwna (łagodnie mówiąc), bo może i jestem, ale Wrocławia to ja naprawdę nie
                        rozumiem (kosmos - a właściwie mikrokosmos - cos w tym jest); w Was jest taki,
                        jakby to ująć, beztroski stoicyzm, a przynajmniej jego wrażenie; to chyba
                        oznaka pewności, a to dobrze, bardzo dobrze;
                        pozdrawiam i zapraszm do poznania

                  • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 20:51
                    > Po pierwsze nei niemieckie wycieczki tylko zorganizowane wycieczki. Polskie
                    tak
                    > samo mogą tam wejść jak niemieckie, czeskie, duńskie czy boliwijskie

                    to co tam właściwie jest, że mnie nie wolno było?

                    Co więcej nei powinno zwiedzać się obiektów sakralnych w czasie nabożeństw chyb
                    > a... Wię jeżeli ci Niemcy tam weszli, to możliwe, że się tak zachowywali, bo
                    to
                    > były jakieś chamy.

                    Ale to właśnie było nabożeńtwo! przyszła wycieczka, więc wtedy przybiegł ksiądz
                    i wystawił Najświętszy Sakrament i z siostrami zakonnymi adorowali, potem
                    dołaczyło parę osób, no i jak to w czasie nabożeństwa odprawiali modły i
                    śpiewali pieśni; a w tym czasie ta niemiecka wycieczka, przeszła przez kościół,
                    weszła za kratę, obeszła prezbiterium, a nastepnie Niemcy stali z drugiej
                    strony kraty i śmiali się z modlących ludzi w głos.. Boże, to to jest
                    normalne? To tylko mnie sie wydaje,że to cos nie tak? To u Was tak się robi? Ja
                    tego nie mogę do dziś zapomnieć...? Ja tego nie rozumiem!
                    Przecież oni sie z Was śmieją, ich to smieszy, Wy jesteście dla nich śmieszni;

                    Owszem, były tu niemcy. Ale teraz jest Polska i mieszkają polacy. A ja nie widz
                    > ę koniecznośći rozmawiania po niemiecku tylko dlatego, że 60 lat temu były tu
                    N
                    > iemcy...

                    naturalnie! Wszyscy jesteśmy Polakami! I to jest Polska!
                    Ale to są turyści! na nich się ZARABIA!
                    To tylko nam w Poznaniu zależy na pieniądzach?
                    Przecież wszyscy Polacy muszą zarobić! Każdy u siebie, w swoim mieście, my u
                    nas, a Wy u Was! To ja muszę takie rzeczy Tobie tłumaczyć?
                    Dzisiaj się zwycięża pieniądzem! A nie strojeniem obrażonych min i śmiesznymi
                    demonstracjami!
                    Trzeba brać co swoje!

                    Oczywiście można
                    > się zawsze było dogadać po angielsku.

                    No tak, ale wtedy się mniej zarobi. A turystyka to potęga! Światowy przemysł
                    turystyczny przynosi krocie. A we Wrocławiu jest co oglądać! I to jest nasze! I
                    my możemy na tym zarabiać! (o sorrki, Wy, a my w Poznaniu robimy to od dawna...)


                    A tak swoja drogą to ja się naprawdę dziwię - tyle lat we Wrocławiu i nic
                    > !
                    >
                    > i nic co?
                    >

                    I Wy jeszcze nie wzięliście tego miasta, jak swojego... Dziwię się. Zamiast sie
                    organizować, zrzeszać, Żądać od władzy uregulowania spraw własnościowych, tak
                    jak żądają ziomkostwa poparcia od swojego rządu. Oni to umieją robić, wiadomo -
                    wolny świat, wolni ludzie, a tu się marnuje taki kapitał;
                    Ale to Wasza wola
                    • tomek854 Re: Poznanianka o Wrocławiu 12.10.04, 00:56
                      > to co tam właściwie jest, że mnie nie wolno było?

                      Ladne, male kaplice nie udostepnione do zwiedzania indywidualnego na co dzien

                      > tego nie mogę do dziś zapomnieć...? Ja tego nie rozumiem!
                      > Przecież oni sie z Was śmieją, ich to smieszy, Wy jesteście dla nich śmieszni;

                      ja tez dalej nie rozumiem. Byla wycieczka, ksiadz odstawil szpoke specjalnie dla wycieczki, bo na codzien w katedrze sie nie dzieje, a ty dalej zwiedzalas sobie katedre, bo wiedzialas, ze to nie jest prawdziwa adoracja, tylko szpoka dla turystow i dlatego uznalas, ze mozna przeszkadzac. Tak?

                      Tyle razy bylem w Katedrze i nigdy nic takiego nie widzialem. ja to mam pecha :)

                      > Ale to są turyści! na nich się ZARABIA!

                      Owszem. Dlatego np. na rynku jest Centrum Informacji Turystycznej :)
                      Poza tym nie wmowisz mi, ze stalas godzinami, zaczepialas wszystkich i nikt nie chcial Ci pomoc ;)

                      > To tylko nam w Poznaniu zależy na pieniądzach?

                      O tak. tam swietnie zarabia sie na turystach. Poczawszy od tego, ze zawsze sie musza nalazic jak glupki zeby kupic bilet ;)

                      (we wroclawiu automaty na kazdym rogu)

                      > Przecież wszyscy Polacy muszą zarobić! Każdy u siebie, w swoim mieście, my u
                      > nas, a Wy u Was! To ja muszę takie rzeczy Tobie tłumaczyć?

                      Nie musisz. Radzimy sobie doskonale z turystami, o czym swiadczy z roku na rok wieksza ich liczba, ktora spotykam na miescie. A jezeli nawet ty, jedna z 357 000 czy ile tam chlopaki wyliczyli (nie liczac wycieczerk szkolnych :P )mialas pecha, to Cie to nie upowaznia do wyciagania wnioskow ogolnych :)
                      Zreszta jakos nie bardzo ci wierze... Ty stoisz na srodku ulicy i rozpaczliwie machajac przewodnikiem probujesz zagadac cos po Niemiecku, a masy Wroclawian tylko sie z ciebie nabijaja? Chyba sie nie dziwie ;)

                      > my możemy na tym zarabiać! (o sorrki, Wy, a my w Poznaniu robimy to od dawna.

                      O, a jak na tym zarabiacie?
                      Czy np. tym, ze jeszcze nie udalo mi sie trafic na otwarta katedre na Ostrowie? Czy moze tym, ze w muzeum na zamku polowa wystaw jest zamknieta, ale Pani mowi o tym dopiero, kiedy kupi sie bilet? A moze tym, ze masa ciekawych instrumentow stoi w muzeum instrumentow zupelnie bez opisu ( ze juz o postawieniu magnetofonu, na ktorym mozna by bylo uslyszec ich dzwiek nie wspomne)...

                      Mozemy sobie wytykac wzajemnie braki w organizacji. Ale czemu to mialoby sluzyc?

                      > I Wy jeszcze nie wzięliście tego miasta, jak swojego...

                      o tak. Caly czAs dziekuje kazdemu napotkanemu NIemcowi za pozyczenie mi tego miasta :) Wladze nic nie robia w kwesti przeksztalcania uzytkowania wieczystego na wlasnosc...

                      A w co mielibysmy sie organizowac? Jest Towarzystwo Milosnikow Wroclawia i chyba wystarczy. Nie wymagaj od nas, zebysmy stwarzali orgaznizacje broniace nas przed zagrozeniami istniejacymi jedynie w Twojej wyobrazni!

                      Taki jest nasz wybor -jest nam dobrze, to nasze, i nie potrzebnujemy tego nikomu udowadniac robiac halas w mediach jak "wypedzeni". Oni niech sobie halasuja - im juz nic nie zostaje :)
                      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 18:16
                        > O, a jak na tym zarabiacie?
                        > Czy np. tym, ze jeszcze nie udalo mi sie trafic na otwarta katedre na
                        Ostrowie?
                        > Czy moze tym, ze w muzeum na zamku polowa wystaw jest zamknieta, ale Pani mowi
                        > o tym dopiero, kiedy kupi sie bilet? A moze tym, ze masa ciekawych instrumento
                        > w stoi w muzeum instrumentow zupelnie bez opisu ( ze juz o postawieniu
                        magnetof
                        > onu, na ktorym mozna by bylo uslyszec ich dzwiek nie wspomne)...
                        >
                        > Mozemy sobie wytykac wzajemnie braki w organizacji. Ale czemu to mialoby
                        sluzyc
                        > ?

                        To powinno służyc wzajemnej nauce i wymianie doświadczeń.
                        Mnie się nie zdarzyło jeszcze nie wejść do katedry w Poznaniu - tam się wchodzi
                        najczęściej nie głownym wejściem tylko nawą boczną (ale może czasem jest
                        zamknieta).
                        Ale oczywiście dostęp do muzeów i poziom obsługi trzeba poprawić. Zgoda.


                        > I Wy jeszcze nie wzięliście tego miasta, jak swojego...
                        >
                        > o tak. Caly czAs dziekuje kazdemu napotkanemu NIemcowi za pozyczenie mi tego
                        mi
                        > asta :) Wladze nic nie robia w kwesti przeksztalcania uzytkowania wieczystego
                        n
                        > a wlasnosc...

                        To ci, którzy są tym żywotnie zainteresowani powinni wywierać nacisk. Traktaty
                        międzynarodowe traktatami międzynarodowymi, a swoje trzeba mieć na własność, a
                        nie "pożyczone od Niemców", jak sam to ująłeś. Teraz to właściwie żadna
                        własność - a nasze państwo jest zobowiązane do wprowadzania dyrektyw Unii
                        Europejskiej, a własciwie to one obowiązują bezpośrednio w naszym porządku
                        prawnym i wszystko zależy od tego, jaka będzie JAKOŚĆ sprawowania władzy przez
                        naszą tzw. "górę". Dlatego mówiłam o naciskach (czyli lobbingu) "oddolnych".
                        No, chyba, że sobie przez swoich przedstawicieli w Brukseli załatwicie
                        przekształcenie wieczystej dzierżawy na własność (w drodze dyrektywy nadającej
                        prawa podmiotom w konkretnych krajach członkowskich) ponad głowami polskich
                        władz państwowych...? Ciekawe by to było..
                        Ja mówię tylko od siebie (mogę się mylić), ale ja bym nie mogła spać tak
                        spokojnie, jak Wy.
                        pzdr.
                        • Gość: Jacek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 19:15
                          A dlaczego w takim razie śpisz spokojnie? Tak bardzo różna jest sytuacja
                          Wrocławia i Poznania? Wrocław znalazł sie w Prusach tylko 50 lat przed
                          Poznaniem, a i do dziś w niektórych kręgach na zachód od Odry o Wielkopolsce
                          mówi się Großherzogtum Posen. Na Twoim miejscu już bym sie za "wozem Drzymały
                          rozglądał".
                          A na poważnie: sztuczne zmartwienia, sztuczne problemy - większość dawnych
                          dzierżaw wieczystych została już zamieniona na własność notarialną, ale
                          praktycznym gwarantem obecnego status quo jest układ z Poczdamu nadający
                          polskiej administracji kompetencje stanowienia prawa na tzw. ziemiach
                          odzyskanych, a co za tym idzie prawną podstawe do wywłaszczenia dawnych
                          właścicieli.
                • Gość: Bogee Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.direcpc.com 19.10.04, 18:25
                  No nie tego już za wiele. Z całym szacunkiem dla pani pyry z pyrlandi ale
                  zaczynam wątpić że kiedykolwiek pani wogóle była we Wrocłąwiu. Bo na własne
                  oczy widziałem i na własne uszy słyszałem jak całkiem starsza kobiecina
                  usiłowała wskazać droge niemieckiej parze i to nie w rynku a na biskupinie. A
                  jeśli chodzi o twoje doświadzczenia i odczucia to powiem tylko jedno jesteś
                  naprawde wielkim wyjątkiem i nie spotkałem nikogo choć by o zbliżonych
                  odczuciach związanych z Wrocławiem. Co do historii Wrocław od zawsze był
                  wielonarodościowy i taki pozostanie, to tutaj po wielu latach tułaczki albo
                  emigracji ludzie postanawiają zapuścić korzenie na wieki a nie na chwile. Z
                  drugiej strony rodzą się tu ludzie zwariowani dynamiczni ciekawi świata chcący
                  poprubować świata na własnej skurze. I to sprawia że jesteśmy wszędzie ale
                  prędzej czy później wracamy ni przywoźimy do NASZEGO MIASTA ułamki różnych
                  kultur i to właśnie dzięki temu każdy kto tu przyjeżdża czuje się jak w domu bo
                  to dzięki temu co przeszliśmy i dzięki temu co wnosimy do tego miasta jest ono
                  wpaniałe i otwarte bo nie ograniczone tak jak inne miasta. Ma swoje wady pewnie
                  ale nie te o których ty wspominasz. Mam nadzieje że na chwile uda ci się
                  otworzyć rozum na to co napisałem i zrozumiesz KIEPSKA SZWACZKO że Wrocław jest
                  piękny i wspaniały tylko trzeba się otworzyć a on na pewno odpłaci tym samym.
        • Gość: wiadomosci Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 19.10.04, 20:10
          Wiesz, tak jakby piszesz po polsku, a jednak Cie nie rozumiem. Jestes taka jakas
          obca dla mnie. Nie wiem skad mam to wrazenie... chyba dlatego, bo tak bardzo
          podkreslasz podzialy. We Wroclawiu, gdzie sie urodzilem bylaby to ostatnia mysl
          jaka przyszlaby mi do glowy. Pyry, Wroclawianie, Warszawiacy, Slazacy, Kaszubi,
          Krakowiacy... I te podzialy, i te podkreslanie, ciagle podkreslanie, ze Wy tacy,
          a my inni. I w zyciu nie przypominam sobie, zebym we Wroclawiu spotkal sie z
          kims kto by zapoczatkowal taka "dyskusje". Rozumiem Twoje impresje na temat
          architektury, ale absolutnie nie mam pojecia o czym mowisz, kiedy zaczynasz
          pisac o ludziach. Jestesmy Polakami i moze faktycznie w tym Wroclawiu, miejscu,
          w ktorym moge pokazac okno w budynku, w ktorym sie urodzilem, w ktorym pamietam
          drzewa i ulice, moze faktycznie ludzie sa doswiadczeni o to bolesne
          doswiadczenie swoich dziadkow i rodzicow, ktorzy musieli opuscic swoje domy, ale
          chcialbym tu podkreslic, ze sa o te doswiadczenie bogatsi, nawet jesli bylo
          bolesne. I moze stad bierze sie ta niezwykla tolerancja i, jak ktos wczesniej
          zauwazyl, "latwosc wtopienia sie w miasto i ludzi tego miasta", z ktorej Wroclaw
          zaczyna slynac poza granicami Polski.

          Zycze Ci, zebys pozbyla sie swoich fobii i skoncentrowala sie na estetycznych
          stronach swoich architektonicznych impresji. Psycho-socjolog z Ciebie, za
          przeproszeniem, zaden.
    • Gość: erni Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 21:24
      Ty niesforna prowokatorko :)))
    • Gość: erni Re: i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 21:31
      Tutaj nie ma ludzi przypadkowych. Nikt nikogo tutaj po wojnie nie zsyłał.
      Ludzie przyjeżdzali tu w konkretnym celu. Chcieli rozpocząć nowe lepsze życie.
      Tak jak w stanach zjednoczonych.
      Pozatym wielu wrocławiaków pochodzenia niemieckiego zostało tu mimo zmian
      granic. Znam pare takich rodzin.
      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: i jeszcze jedno IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 21:39
        jeżeli nie ma tu ludzi przypadkowych, to Co decydowało, że wybierali Wrocław,
        może to jest własnie ta wspólna cecha, to kryterium tozsamości, to
        niematerialne spoiwo? bardzo ciekawe... a więc?
        • tomek854 Re: i jeszcze jedno 12.10.04, 01:01
          Bardzo roznie.

          ludziom sie podobalo np. to, ze zamiast kurnej chaty maja murowane gospodarstwo z wodociagiem :) I wredni zdrajcy zamiast zyc gdzies na kieleczcyznie w staropolskiej chalupinie optykanej staropolskim zwyczajem mchem i krytej tradycyjna strzecha woleli wybrac szkopski dom z czerwonej cegly :)

          Ile ludzi, tyle przyczyn. Niektorzy osiedlaja sie tez w Poznaniu, bo im sie tam podoba, maja lepsze perspektywy itd

          To chyba normalne?
          • Gość: yyyyyyyyy Re: i jeszcze jedno IP: 195.116.199.* 12.10.04, 01:51
            ?
            • Gość: fredrus My Wroclawianie IP: *.239.150.123.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 12.10.04, 05:04
              Droga Kiepska Szwaczko z Poznania, wydaje mi sie, ze jestes takze kiepskim
              psychologiem. Jakie ty widzialas objawy strachu przed Niemcami u mieszkancow
              Wroclawia? Piszesz, ze jestesmy ludzmi bez korzeni. Hmm...nasze korzenie, to
              cala Polska lacznie z kresami i nawet - Poznaniem. Prucz tego - jestesmy takze
              spadkobiercami wszystkich nacii, ktore to miasto budowaly, nie tylko Niemcow
              Pozatym, Wroclaw nalezal do Niemcow tylko przez 200 lat swojej 1000 letniej
              historji, a wiec te gotyckie wielkie koscioly, o ktorych wspominasz nie byly
              budowane przez Niemcow, ale przez Polakow, tak samo zreszta, jak i Piekny
              Wroclawski Ratusz. A jesli chodzi o cudowne, zaniedbane wroclawskie kamienice
              secesyjne, no coz, powojenna polityka komunistycznych wladz byla taka aby nie
              remontowac ocalalych "obcych architektonicznie" kamienic i pozwolic im sie z
              czasem zawalic, a na ich miejscu postawic "nasza rodzima architekture"
              Naszczescie ta obca architektura okazala sie byc trwalsza niz komuna. W tej
              chwili jest realizowany program rechabilitacji wroclawskiej secesji, ale
              poniewaz jest tego sporo, to ten proces potrwa ladnych pare lat.
              Na zakonczenie zacytuje Ci zwrotke jednej piosenki, ukazujacej ducha ludzi "bez
              korzeni" :

              Ktos spyta: Ktoz wy?
              Coz za pytanie?

              My Wroclawianie,
              Drogi panie, Wroclawianie.

              Weseli chlopcy i dziewczeta, maja fason i swoj gest,
              My Wroclawianie - tak jest!

              • Gość: erni Re: Frustraci z Poznania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 08:16
                Pojawia sie jakis blazen na forum. Rzuca sie z agresywnymi zaczepnymi postami,
                a potem ma jeszcze pretensje do wszystkich dookola. Mysle ze na takie
                infantylne zagrania nikt nawet nie powinien odpowiadac.
                • Gość: Zembik Re: Frustraci z Poznania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:54
                  Erni, napisz, o kim myślisz, nie łam się, bo ja i tak biorę wszystko do siebie.
                  PZDR.
              • Gość: shy o nie,nie IP: *.icpnet.pl 12.10.04, 20:47
                Gość portalu: fredrus napisał(a):

                > Droga Kiepska Szwaczko z Poznania, wydaje mi sie, ze jestes takze kiepskim
                > psychologiem.

                psychologiem to ona jest dobrym:)
          • maja371 Re: i jeszcze jedno 13.10.04, 02:36
            > Bardzo roznie.
            >
            > ludziom sie podobalo np. to, ze zamiast kurnej chaty maja murowane
            gospodarstwo
            > z wodociagiem :) I wredni zdrajcy zamiast zyc gdzies na kieleczcyznie w starop
            > olskiej chalupinie optykanej staropolskim zwyczajem mchem i krytej tradycyjna
            s
            > trzecha woleli wybrac szkopski dom z czerwonej cegly :)
            >> Ile ludzi, tyle przyczyn. Niektorzy osiedlaja sie tez w Poznaniu, bo im sie
            tam
            > podoba, maja lepsze perspektywy itd
            >
            > To chyba normalne?

            jasne, każde miejsce jest dobre i wszedzie mozna byc szczęśliwym; każde miejsce
            może należeć do mnie
        • Gość: RAUBER Re: i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 10:31
          Weź już skończ do jasnej cholery...
          :[
        • Gość: im Re: i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 19:35
          nie wiem skad tyle w Tobie agresji???? pamietam natomiast doskonale lata 50
          kiedy ogolnie mowiac poznaniacy wrecz z wynaturzeniem tepili dolnioslazakow. O
          Matkooooooo czyzby to powracalo??????? Zastanow sie i przemysl
        • Gość: Zembik Re: i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:52
          Pociąg, w którym jechali moi dziadkowie, nie chciał już dalej jechać na zachód,
          maszynista powiedział, że jutro zawraca. :-)))
      • Gość: Pawe1 Re: i jeszcze jedno IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.10.04, 18:50
        Niestety nie mogę się z tym zgodzić, pomimo, że jestem z Wrocławia. Wielu
        obecnych Wrocławian zostało nimi z przymusu, tak jak moi dziadkowie i rodzice,
        których wyproszono ze Lwowa i przewieziono jako "repatryjantów" najpierw na
        Górny Śląsk, a następnie do Wrocka. Prawda jest taka, że obecnny Wrocek
        miejsce "zszyłki" dla wielu "niechcianych". Jest to miejsce i przesiedlenia
        dawnych kresów, miejsce wyboru "nowego jutra" dla ludzi z zapyziałych miejsc,
        których w Polsec nigdy nie brakowało (bez względu czy była to Polska zachodnia
        czy Wschodnia}, miejsce wyboru dla tych co to "tramwaj pierwszy raz na oczy
        widzieli", jak również dla tych co chcieli zrobić szybką karierę etc. Wielka
        zbieranina z całej Polski. PAmięajmy jednak, że największy odsetek ludności
        obecnego Wrocka, to nie dawne kresy, ale ludzie z Wielkopolski i najbliższych
        ziem polskich, m.in. z Ziemi Sieradzkiej, Wieluńskiej etc.
        P.S. Ten zlepek przypomina w swej istocie miasto iście kresowe.
        Pozdrawiam
        • Gość: ert21 Re: i jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:35
          >miejsce "zszyłki" dla wielu "niechcianych". Jest to miejsce i przesiedlenia
          >dawnych kresów, miejsce wyboru "nowego jutra" dla ludzi z zapyziałych miejsc,
          >których w Polsec nigdy nie brakowało

          Takich jak Lwów? I tacy ludzie jak twoi dziadkowie?
    • Gość: RAUBER Poznaniak z Dziada-Pradziada o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 10:29
      Nie cytujcie skrajnych opinii, bo psują obraz ogólnych relacji. Dla mnie Wrocław
      to piękne miasto, fakt wymaga odświeżenia i jakiegoś uporządkowania transportu,
      ale które z dzisiejszych polskich miast tego nei wymaga? My również tego
      potrzebujemy.
      Wrocław to zagłębie informatyki i jeden ze wzorców nowoczesności. Wrocław to
      miasto z charakterem i tradycjami. Tylko nie przekona się o tym nikt kto
      Wrocławia nie odwiedził.

      Wrocław jest naszym naturalnym partnerem, tak to miasto postrzegam i wyrażam
      przekonanie że zacieśniając współpracę osiągniemy razem jeszcze więcej.

      Musimy razem powalczyć o nową, szybszą i bezpieczniejszą drogę
      Poznań-Leszno-Wrocław, o poprawę połączeń kolejowych żeby mozna było
      przemieszczać się pociągiem równie szybko. A do tego powinniśmy dbać o klimat
      wzajemnych relacji i rozwijać współpracę. Z czasem powinniśmy też zacieśnić
      współpracę ze Szczecinem, który ma potencjał na rozwinięcie się w potężne
      centrum logistyczne z którego będziemy mogli korzystać.
      • Gość: Preslaw Re: Poznaniak z Dziada-Pradziada o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:21
        W pełni się z tobą zgadzam. Należy zakończyć te wszytskie mniejsze lub większe
        waśnie, bo one do niczego nie prowadzą. Wrocław i Poznań to dwa najbardziej
        rozwinięte miasta na zachodzie Polski i powinny ze sobą współpracować i uczyć
        się od siebie tego co dobre w Poznaniu i we Wrocławiu. Mieszkańcy tych miast
        powinni na serio zająć się lobbowaniem na rzecz jak najszybszego zbudowania
        autostrady lub co najmniej drogi szybkiego ruchu pomiędzy Wrocławiem i
        Poznaniem. Bardzo też bym chciał, żeby dołączył do tej rozwojowej linii
        Szczecin, bo ma wielki, lecz w tej chwili słabo wykorzystany potencjał.
        • Gość: fogel Re: Poznaniak z Dziada-Pradziada o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:45
          Droga taka jest juz w planach i do 2013 ma powstać nowo-wytyczona droga
          ekspresowa...
        • Gość: wroclawianka Re: Poznaniak z Dziada-Pradziada o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 13:28
          heheheheeheheheeheheheheheehehehehe
          heheheeheheheeheheheeheheheheheheeh
          heheheheeheheheheehehehehehehehehe
          przeczyalam wsyzstko i padlam ze smiechu. toczylam sie pod krzeslem.
          co wlroclaw sie nie lerzy? no i co z tego.
          mi poznan tez nie lerzy. i co z tego?!
          mi to zwiasa.
          mam rodizne z poznaniu i pod.
          wszyscy maja wspolna ceche sa zimni. nie emamuja cieplem.
          to smutne.
          a wiesz kogo to cecha?
          niemcow. niemcy sa zimni.
          wrocalw jest cieply i przyjazny.
          mam kumpla co wyprowadzil sie z poznania do wroclawia. to miasto mu lerzy i to
          jak cholera. heheheeheheeheheheeh.
          ja wiem, ze tu zyje i nie tylko jakos istota. ale jak czlowiek. ktroy ma swoj
          swiat. dla kadego cos milego. kazdy znajdzie swoj kat. kazdy.
          olal pies twoje wywody. mozna sie usmiac.
          juz ci ludzie odpowiadli a ty fajnie probowalas byc kulturalna. heheheeheh
          fajnie. gratuluje.
          powodzena w zwiedzaniu innych miast i misteczek i wiseczek.
          zreszta czy ty umiesz zwidzac....
          na wschodzi musisz po rusku gadac bo tu musialas po niemiecku....
          hehehehehehehehehe
          jasny gwint ale ubaw.
          co do szczecina to szczecin jest git!! super. polecam. fajne inne miasto.
          ciekawe. szczeinanie tez sa fajni.
          pozdrawiam dolny slask i zachodnio-pomorskie!!!!
      • tomek854 Re: Poznaniak z Dziada-Pradziada o Wrocławiu 12.10.04, 17:25
        > Poznań-Leszno-Wrocław, o poprawę połączeń kolejowych żeby mozna było
        > przemieszczać się pociągiem równie szybko. A do tego powinniśmy dbać o klimat

        polaczenia kolejowe akurat mamy git.
        140 km/h mozna jechac do Poznania ;)
    • Gość: ewcik ale tam gadacie po próżnicy. IP: *.epsa.pl 12.10.04, 11:41
      waśnie nie waśnie, wyzszosć nie wyższość. najważniejsze są stosunki
      miedzyludzkie (czytaj damsko-męskie). jestem rodowitą Poznanianką i muszę
      przyznać, ze chłopaki z Dolnego Śląska,a szczególnie z Wrocławia są
      niezrównani! :) Pozdrawiam Was chłopaki!
      • Gość: Preslaw Re: ale tam gadacie po próżnicy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:58
        Wiadomo, że najważniejsze są stosunki międzyludzkie, wszak już Gombrowicz
        twierdził, że jedyna dostępna nam boskość to międzyludzkość, a stosunki damsko -
        męskie są szczególnie ważne, no i szczególnie boskie.
        • Gość: ewcik no właśnie IP: *.epsa.pl 12.10.04, 12:05
          co tu dużo gadać - są boskie :)
      • Gość: zembik Re: ale tam gadacie po próżnicy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 21:59
        Ewciu, nie powinnaś o tym tak otwarcie pisać, może ja przyjeżdżam co tydzień
        nie tylko dla Ciebie? ;-)
        Chłopak z Wrocławia
        • Gość: ewcik hehe IP: *.epsa.pl 13.10.04, 10:39
          no dobre dobre. ale ja nie mówiłam, żektoś do mnie przyjeżdża, hehe. po prostu
          znam paru chłopaków z Wrocławia, ale poznałam ich jeszcze gdzi indziej, bo
          w ... Warszawie! Pozdrawiam
    • Gość: hanys Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.pec.bytom.pl 13.10.04, 09:58
      Co TY wiesz ? Poznań to dopiero wiocha z kozłami na ryneczku araczej jakimś
      małym placu nazwanym przez bufoniastych rynkiem to nie macie co się równac do
      Wrocławia.Wrocław obok Szczecina to najbardziej Europejskie miasta w
      Polsce.Poznań to dopiero jest zgermanizowany bo gdzie siedzą te wszystkie
      szwabskie firmy?Odpowiec Poznan to wy macie kompleks!!!A tak nawiasem mówiąc to
      przeczytajcie dokładnie historie Polski.
      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 14:01
        Drogi Hanysie, nasze "koziołki" to Nasza Tradycja! Szesnastowieczna ! Więc nie
        ma się z czego śmiać. Wykonał je sam Bartłomiej z Gubina, więc nie widzę akurat
        powodu, żeby je usuwać z wieży naszego pięknego ratusza. A rynek akurat
        wytyczono zgodnie z prawem magdeburskim (tzw. prawem niemieckim) w XIII wieku
        (chyba tak samo jak Wrocław?..) i również nie sądzę, żeby jego powiększenie
        miało jakiś sens, zwłaszcza, że jest trzecim pod wzgledem wielkości rynkiem
        średniowiecznym w Polsce (oczywiscie, musze przyznać, ustępuje wielkościa nieco
        wrocławskiemu, ale niewiele), no i tym bardziej z powodu "kwasów" niektórych
        Wrocławian. Poza tym dzięki temu Rynkowi wartość naszego miasta jest większa ze
        względu na jego walory turystyczne. A z tzw. "szwabskimi firmami", to my sobie
        doskonale potrafimy poradzić, i oni u nas inwestują, bo my się ich nie boimy. A
        Niemcy, co by tu o nich nie mówić, bardzo szanują tych, którzy sami mają
        głebokie poczucie własnej wartości. My nie mamy powodu do kompleksów. (Poza tym
        bardzo cenią, kiedy się z nimi rozmawia po niemiecku i sami się uczą z chęcią
        polskiego).
        Pzdr.
    • Gość: Realistka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neurosoft.pl 13.10.04, 10:19
      Jestem mieszanką wybuchową. Od czwartego roku życia mieszkam we Wrocławiu. Tato
      pochodzi ze wschodnich rubieży, mama - z poznańskiego (sic!). Różne kultury,
      różne obyczaje, różne priorytety wreszcie. I co???
      Jestem wrocławianką. Nietypową chyba, wnioskując z większości zamieszczonych tu
      komentarzy. Nie tęsknię za Lwowem, nie żartuję z poznaniaków (może czasami, ale
      z subtelną nutką dumy - stamtąd wszak „w połowie” pochodzę...).
      Wrocław to jedyne miasto, w którym mogę żyć i być szczęśliwa. Dlaczego?
      Bo tu tkwi moje dzieciństwo. Bo dorastałam razem z powiększającymi się przez 40
      lat zaciekami na historycznych murach kościołów i kamieniczek. Bo teraz rośnie
      mój entuzjazm i duma wraz z remontami starówki, dróg i mostów, jakkolwiek
      powoli by "się" one nie remontowały. Bo to tak, jakby miasto regenerowało się
      na moich oczach, wprost pod moimi dłońmi. Bo tu jest mnóstwo ludzkich korzeni o
      różnych barwach, które można poznać, rozróżnić, przestudiować ("jeśliś
      ciekawy..."). Bo w przeciwieństwie do zapyziałego Krakowa czy strrrrasznie
      polskiego Poznania i, w szczególności, do niesympatycznej Warszawy, mój Wrocław
      nie ma obciążenia: wspomnień chwały i upadku jednej tylko nacji. Bo ma szansę
      na nowoczesność - nie tylko w infrastrukturze, ale przede wszystkim w myśleniu.
      Bo tu na sprawy patrzy się równocześnie z różnych punktów widzenia. Bo to
      miasto będzie Europejskie przez duże "E", jakkolwiek trywialnie by to nie
      brzmiało.
      I dlatego lubię mój Wrocław.
      • Gość: Łoś_bimbacz przydatne na akademię w gimnazjum IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 10:45
        piękny tekst,uczysz polskiego w gimnazjum?, bo dla licealistów byłoby
        dłuższe, właśnie przejechałem wrota do wielomiejskiego centrum klecińską i
        strzegomską i zadziwiłem się europejską ofertą gastronomiczną na pl.
        świebodzkim, którą restaurację preferujesz tą w wagonie czy jedną z tych w
        przyczepach? te w przyczepach ożywiają wspomnienia z kolonii w podstawówce,
        miasto pełne klimatów..
        • Gość: Realistka Re: przydatne na akademię w gimnazjum IP: *.neurosoft.pl 13.10.04, 11:13
          Wymień nazwę miasta, w którym takich "restauracji" nie ma... może Gdańsk? Albo
          NY? Bangkok? Już wiem: Warszawa? Znów nie... Może Paryż? To tam, gdzie korki są
          już przysłowiowe.
          P.S. geografii nie uczę... ale za to też codziennie przebijam się do centrum
          miasta. Mozolnie.
          I wtedy tez tracę humor. Jak ty teraz.
          Co jednak w niczym nie zmienia wymowy mojego poprzedniego tekstu.
          ;-)
          • Gość: Preslaw Re: przydatne na akademię w gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:27
            Łoś ci nie odpowie na takie pytania. Ja proszę go o to już od dłuższego czasu.
            I nie przynosi to efektu. Domyślaam się, że bierze się to z tego, że nie ma na
            to odpowiedzi takiej jak by chciał udzielić, czyli, że Wrocław jest jedynym
            syficznym i zakorkowanym miastem w Polsce, które jest na dodatek prowincjonale
            i nie da się w nim żyć.
            • Gość: Łoś_bimbacz Re: przydatne na akademię w gimnazjum IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 11:35
              a czytałeś opis wiaduktu drogowego na Strzegomskiej,rewelacja: naprawiony
              drewnianymi płytami, wrocław miastem stu mostów i drewnianego wiaduktu, dobre
              jest jeszcze, że miasto (tubulcy) wytrzymają bez tego wiaduktu 6 lat, jak
              to zmierzono?, czy to ekwiwalentne do głodzenia chomika przez 6 dni?, forum
              komunikacyjne jest zabawniejsze, czemu Ciebie tam nie ma?
        • Gość: Jacek Re: przydatne na akademię w gimnazjum IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 12:13
          jak wierzdzasz do mista przez klecinska i strzegomska to sam jestes sonie
          winien - wiedz jak Pan Bóg przykazał przez powstancow i wpadnij chocby do
          spendido
      • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.04, 22:46
        Bo tu jest mnóstwo ludzkich korzeni o
        >
        > różnych barwach, które można poznać, rozróżnić, przestudiować ("jeśliś
        > ciekawy..."). Bo w przeciwieństwie do zapyziałego Krakowa czy strrrrasznie
        > polskiego Poznania i, w szczególności, do niesympatycznej Warszawy, mój
        Wrocław
        >
        > nie ma obciążenia: wspomnień chwały i upadku jednej tylko nacji. Bo ma szansę
        > na nowoczesność - nie tylko w infrastrukturze, ale przede wszystkim w
        myśleniu.
        >
        > Bo tu na sprawy patrzy się równocześnie z różnych punktów widzenia. Bo to
        > miasto będzie Europejskie przez duże "E", jakkolwiek trywialnie by to nie
        > brzmiało.
        > I dlatego lubię mój Wrocław.



        No właśnie !
    • Gość: XXX Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 213.94.211.* 13.10.04, 11:24
      JESTES GLUPIA PIZDA
      WROCLAW JEST SWIETNY
    • Gość: Bruinon Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:26
      To była kropla przepełniająca czarę. To już postanowione, przenosze się do
      Poznania. Tam ludzie mają tyle energii, siły i kultywują swoją tradycję. Nie to
      co we Wrocławiu - sami wykorzenieni, zdezorientowani, pozbawieni tożsamości,
      niewiedzący co z sobą począć biedni mentalnie ludzie. Odrewani, obdarci,
      zrezygnowani, wciąż bezradnie oglądającvy się za siebie. Nic ich nie łączy,
      ledwo mogą się za sobą porozumieć. Koniec! Mój czas we wrocławiu dobiegł końca.
      WITAJ POZNANIU!
      • Gość: Preslaw Re: Do Łosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 11:48
        Jakoś nie przyszło mi do głowy by przejść na forum o komunikacji. Ale nie
        musisz mnie przekonywać, że komunikacja we Wrocławiu to słaby punkt, choć
        myślę, że w ciągu kilku najbliższych lat to się zmieni. Pamiętaj o tym, że
        Wrocław nie miał inwestycji drogowych istotnych w czasach PRL. Poznań był wtedy
        w innej sytaucji, z pewnością miała na to wpływ tradycyjna gospodarność
        mieszkańców tego miasta. Nie zmienia to w niczym faktu, że oceniając Wrocław
        jesteś nieobiektywny, bo piszesz o nim tak jakby nie było w Posce gorszego
        miasta, a inne kwitły. Już to tyle razy napisałem.
        • Gość: Realistka Re: Do Łosia IP: *.neurosoft.pl 13.10.04, 11:59
          Popieram :-)

          List był co prawda do Łosia, ale ...
          • smutas3 ..................... 13.10.04, 13:23
            A ja Poznaniaków,po prostu,nie lubię...
        • Gość: Łoś_bimbacz insynuacje IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 18:22
          przecież napisałem, ze najbardziej stresujący jest gorzów wlkp., kielce i
          łodź, ale poznań daje więcej szans na przeżycie, a poza tym w poznaniu nie
          kręcili plenerów do filmu o Hiroszimie, wrocław bardziej się do tego
          nadaje, jestem z tego dumny, mogli przyjechać później to wywaliby w
          powietrze ten drewniany wiadukt na strzegomskiej, jest zakład w
          fabryce,który ze 100 mostów padnie jako następny, ja obstawiam szczytnicki
          lub wiadukt nad opolską, zdradź swoje typy....
          • wedzonka Re: insynuacje 13.10.04, 18:30
            Gość portalu: Łoś_bimbacz napisał(a):

            > przecież napisałem, ze najbardziej stresujący jest gorzów wlkp., kielce i
            > łodź, ale poznań daje więcej szans na przeżycie, a poza tym w poznaniu nie
            > kręcili plenerów do filmu o Hiroszimie, wrocław bardziej się do tego
            > nadaje, jestem z tego dumny, mogli przyjechać później to wywaliby w
            > powietrze ten drewniany wiadukt na strzegomskiej, jest zakład w
            > fabryce,który ze 100 mostów padnie jako następny, ja obstawiam szczytnicki
            > lub wiadukt nad opolską, zdradź swoje typy....

            Moim skromnym zdaniem nastepny bedzie autostradowy lub wschodnioobwodniczy,
            tyle ze nie padnie a powstanie...

            Pozdrawiam
            • Gość: night Re: insynuacje IP: *.icpnet.pl 13.10.04, 19:20

              > Moim skromnym zdaniem nastepny bedzie autostradowy lub wschodnioobwodniczy,
              > tyle ze nie padnie a powstanie...

              "Moim skromnym zdaniem"...
              jednak Wędzonka jest uroczy
              nie ma go latami,pojawia się w TAKIM wątku i... wypowiada tylko jedno
              zdanie,skromnie zresztą;-)

              Pozdrowienia dla Wędzonki!
              • Gość: Rafis Re: insynuacje IP: 213.199.196.* 13.10.04, 19:39
                > jednak Wędzonka jest uroczy
                > nie ma go latami,

                wędzonka jest zawsze :)

                pojawia się w TAKIM wątku i...

                patrz wyżej, wie kiedy ma sie pojawić.

                wypowiada tylko jedno
                > zdanie,skromnie zresztą;-)

                Ja pamiętam jak wypowiadał setki zdań w setkach wątków :)

                >
                > Pozdrowienia dla Wędzonki!

                Jak najbardziej :)
                • Gość: night Re: insynuacje IP: *.icpnet.pl 13.10.04, 19:57

                  Gość portalu: Rafis napisał(a):

                  > > jednak Wędzonka jest uroczy
                  > > nie ma go latami,
                  >
                  > wędzonka jest zawsze :)
                  >
                  > pojawia się w TAKIM wątku i...
                  >
                  > patrz wyżej, wie kiedy ma sie pojawić.
                  >
                  > wypowiada tylko jedno
                  > > zdanie,skromnie zresztą;-)
                  >
                  > Ja pamiętam jak wypowiadał setki zdań w setkach wątków :)
                  >
                  > >
                  > > Pozdrowienia dla Wędzonki!
                  >
                  > Jak najbardziej :)

                  Rafis
                  to dla Ciebie też pozdrowienia!
                  :)
          • Gość: Adam Re: insynuacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 18:48
            Jak bys chcial wiedziec pijany przygłupie bo tylko tak mozna odczytywac twoje
            posty to we Wrocławiu kręcono tez plenery Londynu.
            • Gość: Gocha Re: insynuacje IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 19:10
              i Paryża (bulwary nad Odrą)
            • Gość: Łoś_bimbacz Londyn? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 22:50
              a ty grałeś w tym filmie psa rasy wrocławczyk?, po stylistyce wnioskuje,
              że byłbyś też dobry u Herzoga (bez charakteryzacji!), jaki jest tytuł filmu
              podróbki Londynu?, lubie historie katastroficzne i niskobudżetowe, dlatego tu
              często przyjeżdżam...
      • Gość: Olaf Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.04, 22:35
        Nie mogę sie doczekać kiedy już wyjedziesz!!!!!!!!!!!!!!1
        • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 23:28
          Łoś, ty lubisz się po prostu wkręcać w zwarcia z ludźmi. Do czegoś ci to służy.
          Nie ma to jednak nic wspólnego z rzetelnością.
          • Gość: Łoś_bimbacz zła diagnoza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 23:34
            ja podaję tylko fakty,niekeidy reaguję na slogany i bełkocik, na dobranoc:
            ogród botaniczny jest pozytywny i piękny, coś z innej planety w naturalnych
            dekoracjach do filmu katastroficznego, nie wiesz nic otym filmie z podróbką
            Londynu?
            • Gość: Preslaw Re: zła diagnoza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 09:26
              Coś mi się wydaje, że podajesz tylko wybrane fakty, te które mają uzasadnić z
              góry założoną tezę. Poza tym, nie tylko o fakty chodzi, ale o to w jaki sposób
              o tym piszesz.
            • Gość: Realistka Re: zła diagnoza IP: *.neurosoft.pl 14.10.04, 10:14
              Sorry, obstawianie przyszłości typu: "który most zawali się pierwszy" to fakt?
              Chyba raczej spekulacja. Ostatnio prawie zawalił się wiadukt kolejowy w Gdańsku
              bodajże, jeżeli tam mieszka taki Łoś_bimbacz, to dopiero ma używanie... Ale ten
              FAKT właśnie dowodzi, że w pięknej naszej Polsce całej są też inne piękne
              miejsca z walącymi się wiaduktami i tu szczególna wrogość wobec Wrocławia jest
              chyba przesadzona.
              Na marginesie - sugeruję (bez obrazy) rozejrzenie się za innym miastem, odnoszę
              mgliste wrażenie, że nie czujesz się tu szczęśliwy...
              • Gość: Preslaw Re: Wrocław bez łosia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 11:16
                Ale łoś musi tu mieszkać, co byśmy bez niego zrobili. On naprawdę ma swój urok.
                Poza tym myślę sobie, że w jego przypoadku to jest w dużej mierze jakaś poza.
                Prowokacja? Co nie znaczy, że czasami nie ma racji.
                • Gość: Realistka Re: Wrocław bez łosia? IP: *.neurosoft.pl 14.10.04, 12:01
                  Cóż, jeżeli każde miasto musi mieć swego Łosia, to Wrocław pewnie też. Malum
                  necessarium.

                  Co do racji: nie będę zaprzeczać oczywistym faktom - negatywnym stronom życia w
                  naszym mieście, eksponowanym przez Łosia (np. zamknięcie wiaduktu na
                  Strzegomskiej), martwi mnie tylko to, że nie dostrzega tych dobrych.

                  "Ale Łosie tak mają".
                  • Gość: Łoś_bimbacz Portret psychologiczny Łosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 23:46
                    moje ple-ple jest nieszkodliwe i nie ma co tworzyć portretu psychologicznego
                    Łosia, wiadukt na strzegomskiej (traktowany jako symbol upadku miasta) jest
                    bardziej trujący. kolega z nowego dworu mówił, że sm rozwiesiła juz
                    ostrzeżenia o tym kolejnym ulatwieniu, biedacy z zachodniej peryferii będą
                    teraz odbywać surviwal w celu spotkania duchowego z rynkiem i ostrowem
                    tumskim, ale na pewno podejmą ten trud pielgrzymki do najpiękniejszego rynku na
                    świecie. na koniec zadanie rachunkowe: kwitnę w samochodzie 2,5 godz
                    dziennie, prędkość 7-10 km/h, ile tygodni spędzam rocznie na klecińkiej i ...
                    (tu wpisz swój tor przeszkód)?
    • Gość: wlod Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.bremultibank.com.pl 14.10.04, 11:48
      Takich bzdur to dawno nie czytałem.
      A ponieważ jestem Poznaniakiem, który od ponad 30-lat mieszka we Wrocławiu to
      mogę to powiedzieć:
      NIE MA PIĘKNIEJSZEGO MIASTA W POLSCE NIŻ W R O C Ł A W
    • Gość: Damian Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.238.98.189.adsl.inetia.pl 14.10.04, 14:49
      Hmmm
      zastanawiam na jakiej podstawie zostal napisany ten tekst
      Czy autor wogle byl w tym pieknym miescie jakim jest Wrocław.
      Czy rozmawial z ludzmi, czy wie jakie jest ich przywiazanie do ojczyzny do tej
      ziemi??

      Po pirwsze pochodze z Wrocławia, ale id niedawna mieszkam w Poznaniu.
      I czegos takiego jak tu to nie spotkalem jeszcze nigdzie w Polsce.
      Tu nie mowi sie omiescie jako Poznan, bo to jest Posen
      czy to jest tozsamosc z Polska, czy to jest patriotyzm??
      Czesc tych Polakow chce aby Posen stak sie częscia Niemiec
      O zgroza, to ja wole tych Polakow mieszkajacych we Wrocławiu

      A co do zabytkow i ulic
      To fakt ulice - nawierzchnie sa lepsze
      ale nastroj, kameralnosc i sam rynek
      to Poznan do tego sie nie umywa
      Ja wiem w poznaiu liczy sie kasa i samochod
      to jest tu najwazniejsze
      nowe budowle i to wszytko
      ale to wroclaw ma swoj limat swoja starowke i Ostrow Tumski z gazowymi lampami
      a poznan???
      Wiec sie zastanow i pomysl troche

      A co do dworca, to ten poznanski dworzec to u nas jest taki sam na
      przedmiesciach- Dworzec Nadodrze
      A Dworzec Głowny- brak porownania z waszym
      nie mowiac juz o waszym brudnym dworcu PKS
      Pozdrawiam
      • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:55
        Ale Łosiowi to się chyba tylko podoba ogród botaniczny. Łosiu, jak lubisz takie
        klimaty przyrodnicze, to co sądzisz o Ogrodzioe Japońskim i Parku Szczytnickim?
      • Gość: hihi Niemce pobudowali IP: 217.168.136.* 14.10.04, 17:55

        a Huny z jurt się chwalą:-)
        • Gość: roland Re: Niemce pobudowali IP: *.wroclaw.mm.pl 14.10.04, 22:22
          Trudno się ustosunkować do tekstu Poznanianki, bo jest mieszanką ciekawych, nawet jeśli kontrowersyjnych impresji, z kompleksem niżswzości i ignorancji. Swoją drogą, wczesnośredniowieczny Kraków też Niemce pobudowali, dopiero Łokietek ich wymordował po buncie niemieckiego wójta Alberta.

          Nie włazimy we Wrocławiu w niemieckie buty, a w obieg naszej swiadomości małej ojczyzny włączamy duchy i kulturę naszym poprzedników, wszystkich narodów i wyznań. Tego nie zrozumieją w tradycyjnie homogenicznym, endeckim, antyniemieckim, ksenofobicznym, antysemickim, podofi... - no zapędzam się - Poznaniu, cudem oszczędzonym od wojny, gdzie kultura muzyczna, chóry, itp. wynikają z przejęcia tradycji niemieckiej, podczas gdy Wrocław, choć z mozołem, tworzy własną. Howgh !!!
          • Gość: paulos z poznania Wielkie metropolie...żenada! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.04, 12:06
            Po przeczytaniu co po niektórych opinii wyrażonych przez pewnych forumowiczów,
            nasuwa się jedno wrażenie: żenada!
            Oto dwie "wielkie metropolie" prężą swoje muskuły by pokazać, która z nich jest
            lepsza, bardziej europejska! Przedstawiciele miast na forum prześcigają się w
            wymyślaniu coraz to nowych argumentów, aby pokazać, które miasto jest bardziej
            gospodarne, otwarte, tolerancyjne, itd.
            Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, kiedy ktoś z Wrocławia wypisuje na siłę
            wszystkie nacje i panowania jakie w tym mieście były, dochodząc do wniosku, iż
            Wrocław był również węgierski; rozkoszując się iż był też czeski, habsburski,
            itd. Owszem to bardzo ciekawe, ale tak naprawdę to zarówno Poznań jak i Wrocław
            charakteryzowało współżycie 3 kultur:polskiej, niemieckiej i żydowskiej z
            domieszką innych przybyszów: Włochów, Greków, Szkotów, itd. Poznań też był
            miastem wielokulturowym i wydaje się, iż kwestia pod jakim panowaniem miasto
            było jest mniej istotna. Tak więc nie piszmy, że Wrocław był wielkokulturowy a
            Poznań tylko polski, to brednia!
            Włos się jeży na głowie gdy jakiś poznaniak pisze o wrocławskich bezdomnych
            albo o brudnych ulicach, tak jakby w Poznaniu było wszędzie czysto i bogato (i
            jakby wszyscy po swoich srających psach sprzątali). Bzdura!
            Nie obwiniajmy o wszystko wojny (swoją drogą ona też zniszczyła Poznań,
            Rolandzie, tylko że o jakieś 20% mniej niż Wrocław), PRL-u (w Poznaniu też
            zaniedbano wiele rzeczy), no i Warszawy.
            Czy nasze dzisiejsze bolączki to tylko wina centralistycznej polityki rządu?
            Dlaczego lokalne władze tak mało robią aby nadać odpowiednią rangę pozycji
            zarówno Poznania jak i Wrocławia w dzisiejszej Polsce? Dlaczego nie
            współpracują? Zamiast się kłócić należałoby zrobić coś razem. Nie
            obserwowalibyśmy pewnie stagnacji naszych lotnisk, gdyby nasi przedstawiciele
            umieli razem walczyć o swoje (nasze).
            Poznań i Wrocław - dwie wielkie metropolie, do których dostać można się
            zaledwie z paru lotnisk w Europie, witające swoich przybyszów cuchnącymi
            dworcami, budami z różnej maści hamburgerami, stojącymi na skwerkach - widmach
            zieleni.
            Trzeba nam więcej pokory i samokrytyki!
            Poznaniacy - oto nasza gospodarność: budka tego idioty z kurczakami stojąca na
            rogu Kupca Poznańskiego(o tak symbol harmonii i ładu przestrzennego!), kolejny
            debil ma nielegalny parking na zieleńcu na pl. Wiosny Ludów(a to jest symbolem
            ekologii i zrównoważonego rozwoju)! albo okolice pływalni na Wronieckiej czy
            stare koryto Warty, przykłady mogę mnożyć!
            Wrocławiacy - trasa kolejowa z Poznania w okolicach ul. Legnickiej i
            zlikwidowanej linii na dw. Świebodzki dostarcza tyle widoków metropolitarności,
            że aż strach! albo piękny hotel Tumski a obok niego ruiny i śmieci, po prostu
            ekstra!i sami dodajcie swoje przykłady bo pewnie na tym się nie kończy;
            Albo nasza radość i podniecenie, bo gdzieś przybędzie 30 nowych miejsc pracy!co
            za liczba!
            Obydwa miasta: archaizm turystyczny: kretyńskie godziny otwarcia
            najważniejszych budynków: ratuszy. Nie mogę pojąć dlaczego tak często są
            zamnknięte - poznański 2 dni w tygodniu, wrocławski podobnie (chyba,że się coś
            zmieniło)- byłem już z 10 razy we Wrocławiu i nigdy nie miałem szczęścia
            natrafić na otwarty ratusz(bo oczywiście po co było go otwierać w weekend
            majowy i niedziele, przecież wtedy żadni turyści nie przyjeżdzają, bo mają
            przecież dni wolne!).
            Tak to czasami nas emocje porywają i myślimy, ze jesteśmy nie wiadomo kim!
            A potrzeba zejść na ziemię i wziąć się do roboty!
            Razem, ponieważ tylko razem PŃ+WR+ weźmy jeszcze Szczecin możemy coś wskórać w
            polityce rozwojowej naszego kraju, bo nie koncentruje się ona na zachodnich
            rubieżach, na których zyjemy!

            P.S. Mam bzika na punkcie obu miast, fascynują mnie, każde na swój sposób,
            także często odwiedzam wrocławskie forum. Szkoda tylko, że część wypowiedzi
            zarówno z Poznania jak i Wrocławia jest taka..żenująca
            • szalony_kucharz Mądrze prawi! n/txt 15.10.04, 12:29
          • Gość: Szalony Kucharz Też ciekawie Rolek zlepia... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 12:23
            I tak samo, jak Szwaczka kontrowersyjne, ignoranckie i zakompleksione (nie, to
            nieprawda - Wrocław jest przecież miastem otwartym i przyjaznym, o kompleksach
            nie ma tu mowy! Chyba, że chodzi o pierwsze w Europie kompleksowe oświetlenie
            rzeki) opinie wyraża.

            roland raczył napisać:

            > Swoją drogą, wczesnośredniowieczny Kraków też Niemce pobudowali

            Swoją drogą to Kraków w zamierzchłych czasach celtycką osadą był.

            Taką już mamy szlachecką historię Polski, że mieszczański żywioł we wszystkich
            chyba polskich miastach aż po XIX wiek i nawet dłużej był w przeważającej
            mierze etnicznie obcy. Owszem, praca organiczna w XIX-wiecznym Poznaniu i
            założona tam w 1838 bodajże spółka "Bazar", skupiająca wpływowe osoby polskiego
            pochodzenia (Marcinkowscy, Raczyńscy, Działyńscy) i wspierająca polskie
            inicjatywy gospodarcze, społeczne, czy kulturowe na ziemiach pruskiego zaboru
            (do rangi symbolu urasta postać Hipolita Cegielskiego i jego zakłady przemysłu
            maszynowego) wyróżniała to miejsce na tle innych ważnych dla polskiego narodu
            miast, gdzie kapitał skupiał się raczej w obcych rękach, a polska arystokracja
            biernie się temu przyglądała, jakby wciąż tkwiąc w feudalnej przeszłości, by w
            końcu podupaść, tak jak to w warszawskiej "Lalce" ukazywał B. Prus. Ale czy to
            jest powód do wielkopolskiego wstydu i do zarzucania Poznaniakom
            antyniemieckości, ksenofobii, antysemityzmu i "podofi..." (tu się zapędziłeś,
            koleś), jak to lekką rączką czynisz? Ciekaw jestem, jak wyglądałoby gospodarcze
            życie międzywojennej (i obecnej także) Polski bez Poznania. Wkład w kulturę też
            jakiś mamy, wiesz? I nie skradliśmy go Miemcom, nie martw się.

            Tak w ogóle, to zastawia mnie ten zarzut o poznańską ksenofobię bez żadnego
            zastanowienia łączony z uleganiem niemieckim wpływom. Jakiś hanys pisze, że
            Wrocław i Szczecin to najbardziej europejskie miasta w kraju, a potem zaraz
            dodaje, że w Poznaniu same chacharskie banki i nawet Posen o sobie mówią. O co,
            kurnia, chodzi?

            > Poznaniu, cudem oszczędzonym od wojny

            Przyjedź kiedyś do Poznania, o ile się czających w każdym fyrtlu pedofilów nie
            brzydzisz, pójdź na Cytadelę, obejrzyj tamtejsze cmentarze wojenne i inne
            pomniki bohaterów, porozmawiaj ze starszymi ludźmi, którzy jeszcze pamiętają
            lata 1939-45 i dopiero potem pleć bzdury o cudownym ocaleniu, oki? To, że
            Poznań nie robi z siebie hitlerowskiej ofiary, tak jak z wielkim wdziękiem
            czyni to Warszawa i (jak widzę) Wrocław nie znaczy, że 45% tkanki miasta nie
            uległo zniszczeniu w toku wojennych działań. Swoją drogą nieźle musiało
            niektórym z was we łbach się poprzestawiać, że za własne bohaterstwo przypisują
            sobie to, że Adolf H. uczynił z Breslau ostatni bunkier swej Tysiącletniej
            Rzeszy. Tego w "ksenofobicznym, antyniemieckim, antysemickim" ale Poznaniu nie
            zrozumiemy.

            Zaraz pewnie przeczytam głupi dowcip o tym, dlaczego w Poznaniu nie było ruchu
            oporu. A wyobraźcie sobie, że był! Niesamowite!

            A propos, bodajże Realistka w swoich zapędach z wyrzutem pytała się, co Poznań-
            łamistrajk robił, kiedy w 80-tym roku cały kraj ogarnęła solidarnosciowa fala
            protestu. A co cały kraj robił, kiedy 28 czerwca 1956 zawrzało w Poznaniu?
            Nieuświadomionych w powojennej historii Polski uświadamiam, że tamtego dnia
            aparat komunistycznej władzy nie znał jeszcze wyrafinowanych metod tłumienia
            społecznego niezadowolenia, typu pałowanie, zimne prysznice, suki, lodówy,
            ścieżki zdrowia, itp. Po prostu na ulice miasta wjechały wojskowe czołgi i
            położyły trupem ponad 70 osób, raniąc kilkaset następnych. Zaraz po tym w
            wielkopolskiej stolicy zjawił się premier Cyrankiewicz i groził odrąbywaniem
            rąk tym, którzy ośmielą się je podnieść na ludową władzę. Nie wydaje mi się,
            aby kiedykolwiek potem w jakimkolwiek z oficjalnych oświadczeń którykolwiek z
            włodarzy PRL posunął się do katowskich metafor. Daje do myślenia, co?

            A swoją drogą, to była ostatnia wizyta Cyrankiewicza na poznańskiej ziemi...

            > gdzie kultura muzyczna, chóry, itp. wynikają z przejęcia tradycji
            niemieckiej, podczas gdy
            > Wrocław, choć z mozołem, tworzy własną. Howgh !!!

            Hahahahahahahahahaha!!! Następny przykład pokręconego postrzegania Wielkopolan
            i dobrego samopoczucia Dolnoślązaków. Pyry-ksenofoby podstępem (jakimż znowu
            podsępem, przecież to kapralskie prostaki!) przejęły pruski dorobek kulturowy,
            a biedny, skromny Wrocław w pocie czoła, na surowym korzeniu, wznosi własną,
            otwartą, przyjazną, iście europejską tradycję, jakże odmienną od tej
            zapyziałej, pedofilskiej, żydożerczej, kolaborującej przy tym z niemiaszkiem
            anty-tradycji poznańskiej.
            • Gość: Realistka Re: Też ciekawie Rolek zlepia... IP: *.neurosoft.pl 15.10.04, 14:28
              >A propos, bodajże Realistka w swoich zapędach z wyrzutem pytała się, co Poznań-
              >łamistrajk robił, kiedy w 80-tym roku cały kraj ogarnęła solidarnosciowa fala
              >protestu.

              Wypraszam sobie, w ogóle nie poruszałam tego tematu, bo jest poniżej pasa.
              Pisałam, dlaczego lubię Wrocław. Zamiast używać "bodajże", lepiej sprawdzić -
              teksty są dość blisko...
              • szalony_kucharz A to najmocniej przepraszam 15.10.04, 15:57
                i proszę Realistkę o wybaczenie. Tyle głosów w tej dyskusji było, że nie
                sprawdziłem dokładnie - moja wina. To Gocha napisała, że u nas nie było wtedy
                strajków, bo zakazane były prawem.
            • Gość: Gocha Re: Też ciekawie Rolek zlepia... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.10.04, 23:58
              To ja, a nie realistka napisalam, ze w latach 80. byliscie bierni. Cztasz mnie
              jednak nieuwaznie. O 1956 napisalam z podziwem i głeboką zadumą: czapki z głow!
              Wiec sie nie czepiaj. Jest faktem, ze zachowaliscie sie wspaniale i bohatersko
              w 1956 i jest faktem, ze byliscie najspokojnieszym regionem w latach 80.


          • Gość: Bolek Piasecki popieram IP: 212.127.77.* 15.10.04, 16:53
            Swoją
            > drogą, wczesnośredniowieczny Kraków też Niemce pobudowali, dopiero Łokietek ic
            > h wymordował po buncie niemieckiego wójta Alberta.
            >

            późniejsze budowle (barokowe,secesyjne,inne) są jednak polskie
            we Wrocławiu wszystko jest niemieckie ale to my wygraliśmy wojnę i Niemcy
            musieli zapłacić cenę za holocaust i zbrodnie wojenne
            poza tym wszelkie pretensje Niemcy mogą kierować do Stalina
            to on w swej genialności wyrysował nową mapę Europy na chusteczce od nosa,na
            polskich ziemiach zachodnich już stacjonowały wojska radzieckie i alianci
            musieli się pogodzić z faktem dokonanym(choć Anglicy optowali za granicą na
            Nysie Kłodzkiej nie Łużyckiej)
            i jeszcze jedno-Niemców nikt nie wypędzał-sami uciekali przed frontem;-)
            • Gość: KIEPSKA SZWACZKA kwestionuję IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 20:31
              Gość portalu: Bolek Piasecki napisał(a):
              > we Wrocławiu wszystko jest niemieckie

              no, drogi Bolku Piasecki, wprawdzie Wrocławianie bedą mieli na ten temat sto
              razy więcej do powiedzenia, niż ja, ale gdzie sie podziali wrocławscy
              Piastowie? A kościół Sw. Krzyża? on tez jest taki "wszystki" niemiecki?
              • Gość: Bolek ja również IP: 213.199.201.* 22.10.04, 17:02

                Gość portalu: KIEPSKA SZWACZKA napisał(a):

                > Gość portalu: Bolek Piasecki napisał(a):
                > > we Wrocławiu wszystko jest niemieckie
                >
                > no, drogi Bolku Piasecki, wprawdzie Wrocławianie bedą mieli na ten temat sto
                > razy więcej do powiedzenia, niż ja, ale gdzie sie podziali wrocławscy
                > Piastowie? A kościół Sw. Krzyża? on tez jest taki "wszystki" niemiecki?

                jak widzisz Wrocławianie nie mają na ten temat sto razy wiecej do powiedzenia
                chyba,że zapytałabyś TAMTYCH Wrocławian;-)
                ale musialabyś się wybrać do Bawarii...choc giną,wymierają biedaki;-)
    • janek.p Poznanski patriotyzm lokalny 15.10.04, 19:30
      Chyba tylko osoba w depresji lub zaslepiona moze w ten sposob odebrac moje
      ukochane miasto.

      Choc z drugiej strony, jesli przyjezdza sie z Poznania do Wroclawia na
      zwiedzanie (i do tego ma sie uksztaltowana opinie o tym miescie ZANIM sie je
      zobaczylo) to kazda napotkana dziura w chodniku i kazdy zebrak na dworcu tylko
      potwierdza to wczesniejsze przeswiadczenie. Ta pani chyba zaczela pisac swoj
      reportaz w Rawiczu i kontynuowala go patrzac przez okno pociagu na Obroniki Sl,
      Pegow, Szewce itd.

      Z trzeciej strony, podobne do tej pani doswiadczenia mozna nowet zebrac chodzac
      po Paryzu przez kilka dni (sam mieszkalem w Paryzu 6 miesiecy).

      Reasumujac, patriotyzm lokalny (poznanski) sprawil ze wydzwiek tego artykulu
      jest taki jaki jest. Nie ma co sie na nia obrazac. Te "kotwice" i inne
      intelektualne wycieczki mozna jej wybaczyc.
      • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: Poznanski patriotyzm lokalny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.04, 20:58
        Pan janek.p GLOBETROTTER napisał:
        Chyba tylko osoba w depresji lub zaslepiona moze w ten sposob odebrac moje
        > ukochane miasto.

        Pańskie wycieczki osobiste nie mają żadnych realnych podstaw. Bo Pan zapewne w
        Poznaniu nigdy nie był, czego dowodzi Pańska uwaga o poznańskim patriotyzmie
        lokalnym. Inaczej wiedziałby Pan, że on się wyraża zupełnie w czym innym, niż
        Pan sądzi.
        • Gość: Łoś_bimbacz zapytaj Szwaczkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 11:07
          świadomość tego, co zdobyczne niemieckie, czeskie, lwowskie itp., ma znikomy
          wpływ na codzienne funkcjonowanie,dobrze, że te starocie jeszcze działają,
          prosze zatem o informacje: ile nowych mostów zbudowano w Poznaniu, centrum
          kongresowe?, obwodnice?, szybki tramwaj, aquaparki? itp., moje wizyty w
          Poznaniu to krótkie wypady na targi lub do firm pod miastem, ogólnie
          widzać nowe obiekty, na pewno jest jeden nowy most Sw. Rocha
          • Gość: KIEPSKA SZWACZKA Re: zapytaj Szwaczkę IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.04, 12:40
            Gość portalu: Łoś_bimbacz napisał(a):

            > świadomość tego, co zdobyczne niemieckie, czeskie, lwowskie itp., ma znikomy
            > wpływ na codzienne funkcjonowanie,dobrze, że te starocie jeszcze działają,
            > prosze zatem o informacje: ile nowych mostów zbudowano w Poznaniu, centrum
            > kongresowe?, obwodnice?, szybki tramwaj, aquaparki? itp., moje wizyty w
            > Poznaniu to krótkie wypady na targi lub do firm pod miastem, ogólnie
            > widzać nowe obiekty, na pewno jest jeden nowy most Sw. Rocha

            Naprawdę nie mam zamiaru licytować się z nikim, które miasto ma więcej
            inwestycji. Potrzebuja ich zarówno Poznań, jak i Wrocław i jeszcze inne miejsca
            w kraju. W zasadzie jest mi to obojętne, czy Poznań bedzie miał więcej, czy
            mniej nowych obiektów w mieście, niż Wrocław, bo nie o ich liczbę chodzi, lecz
            o to, w jakim stopniu zaspokajają potrzeby mieszkańców. Jesli wziąć pod uwagę
            proporcje, to Wrocław powinien mieć ich oczywiście więcej, bo jest większym
            miastem i więcej ludzi w nim mieszka. Po prostu. Oczywiście, na codzień
            świadomość pochodzenia użytkowanych "staroci" niby nie ma znaczenia, ale ważne
            jest, aby czuć się wśród niech dobrze. Bo to miasto jest dla ludzi, a nie
            ludzie dla miasta. Dlatego Łosiu_bimbaczu tutaj masz rację.
            • Gość: Łoś_bimbacz Re: zapytaj Szwaczkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 16:53
              nie wyzywam Cię na licytację, chcę być tylkoi świadomy czego mogę wymagać
              od miasta (ale w granicach rozsądku), miejscowa propaganda wmawia jak tu
              cudownie itp.,codzienne uczucia są inne, jeśli wydarzeniem jest zbudowanie
              pierwsego mostu przez Odrę od wojny ( nie liczę kładki dla pieszych),to może
              jest normalne, że powstaje jeden most na 60 lat, kto chce więcej to
              malkontet, można podobne przykłady powielać.
              • Gość: Kiepska Szwaczka Re: zapytaj Szwaczkę IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.04, 18:08
                Gość portalu: Łoś_bimbacz napisał(a):

                > nie wyzywam Cię na licytację, chcę być tylkoi świadomy czego mogę wymagać
                > od miasta (ale w granicach rozsądku), miejscowa propaganda wmawia jak tu
                > cudownie itp.,codzienne uczucia są inne, jeśli wydarzeniem jest zbudowanie
                > pierwsego mostu przez Odrę od wojny ( nie liczę kładki dla pieszych),to może
                > jest normalne, że powstaje jeden most na 60 lat, kto chce więcej to
                > malkontet, można podobne przykłady powielać.


                ja Ci tego niestety nie jestem w stanie uswiadomić, ponieważ nie jestem
                wszechwiedząca (a już szczególnie mało wiem o zyciu codziennym we Wroclawiu -
                nadaje się na tytuł książki ze znanego cyklu :"Życie codzienne
                we ...współczesnym Wrocławiu") ; Myslę, że jeżeli po całych 60-ciu latach
                powstaje cały nowy most, to może byc to zarówno zwiastun nadejścia "nowego i
                lepszego" (wtedy trzeba iśc za ciosem), jak i zwykły znak statystyczny (a to
                oznaczać może, że następny most powstanie za nastepne 60lat); u nas (znaczy
                się: w Poznaniu) nowego mostu też pewnie jeszcze długo nie bedzie (chociaż jego
                powstanie zapisano w planie rozwoju Poznania), bo jak się okazuje zabrakło
                pieniędzy nawet na trakcje tramwajową prowadzącą przez nowy most sw.Rocha; jak
                sie też wczoraj dowiedziałam, aby rewitalizować wrocławskie dzielnice
                zabytkowe,czyli to co już istnieje (nie mam na mysli nowych inwestycji), trzeba
                byłoby przeznaczyc na to całoroczny budżet miasta przez nastepne 10 lat(?..).
                Pozostają więc chyba tylko fundusze europejskie i dobra strategia rozwoju
                miasta (także jako miasta turystycznego! a tu muszą się tym przejąć wszyscy
                Wrocławianie, albo prawie wszyscy). (Sorry, aż mi głupio, że sie tak wymądrzam,
                bo to przecież oczywiste; ale ja tylko napisałam post o potencjale tkwiącym w
                ludziach, nic więcej, ja po prostu wierze, że ludzie razem są w stanie
                wyemanować niesamowita energię i pomysłowość; chciałam tylko powiedzieć, że ja
                wierze w ludzi i dobrze, żeby oni uwierzyli w siebie i w swoje miejsce).

                > kto chce więcej to
                > malkontet,

                Nieeee! czasami trzeba chcieć więcej, a czasami mniej, pewnie każdy ma inne
                potrzeby i tak już jest (najczęściej diabeł tkwi w proporcjach)
                No, juz spadam, że tak powiem...
                pzdr.
                • Gość: Jacek Re: zapytaj Szwaczkę IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.10.04, 18:59
                  nie wystarczy chcieć, nie wystarczą postulaty i dobra wola, zaangarzowanie
                  wrocławian, poznańczyków, pcimian czy mosinian, trzeba zreformować nasze
                  państwo. zreformować w taki sposób aby podatki zostawały na "miejscu" i żeby
                  samorząd mial do wydania nie tylko podatek od trzymania psów.trzeba skończyć z
                  centralizacją wtedy będzie można porównać kto jest gospodarniejszy.
                  W tej chwiliwyglada to tak jak remont opery dolnośląskiej. Pieniądze na ten cel
                  zapisane są w kontrakcie wojewódzkim i powinne być przekazane z bdżetu
                  centralnego. i są przekazywane, ale nie w styczniu czy lutym tylko końcem roku
                  tak że nawet przetargów nie da sie zorganizować... a w styczniu niewykorzystane
                  środki trzeba zwrócić.
                  Jak sie takie rzeczy weżmie pod uwage to cudem jest wybudowanie choćby
                  czegokolwiek.
                  • Gość: KIEPSKA SZWACZKA zapytaj siebie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.04, 20:17
                    faktyczna decentralizacja i reforma państwa brzmi bardzo powaznie i niestety
                    równoczesnie bardzo ogólnikowo, bo mozna sobie zadać pytanie, kto to ma zrobić,
                    jak to zrobić, czy zagłosować w nastepnych wyborach na kolejną partię, czy
                    wymienic ludzi w tychże partiach, czy tez może sama funkcja partii uległa juz
                    wyczerpaniu? trudno sobie oczywiście wyobrazic cos innego niż demokracja
                    przedstawicielska, tylko, kto ma być tym przedstawicielem?

                    pozwole sobie w odpowiedzi wkleić taki wątek z forum poznanskiego:

                    "• KAPITAŁ SPOŁECZNY * SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE IP: *.icpnet.pl
                    Gość: J.B. 10.10.2004 11:28 + odpowiedz

                    I tak doszliśmy do istoty sprawy - poziom samoświadomości społeczeństwa
                    przekłada sie na decyzje
                    dotyczące MIASTA (można tu wstawić również słowo: PAŃSTWO - dop.mój -K.Sz.)- a
                    to związane jest z pojęciem kapitału społecznego i społeczeństwa
                    obywatelskiego.
                    Jak podaje Francis Fukuyama: ?kapitał społeczny można najprościej zdefiniować
                    jako zestaw
                    nieformalnych wartości i norm etycznych wspólnych dla członków określonej grupy
                    i umożliwiających
                    im współdziałanie. Jeżeli przedstawiciele danej grupy mają podstawy sądzić, że
                    inni członkowie będą
                    postępować w stosunku do nich w sposób uczciwy i rzetelny, to zaczną się darzyć
                    wzajemnym
                    zaufaniem.(...) jest on czynnikiem niezbędnym do powstawania zdrowego
                    społeczeństwa
                    obywatelskiego, czyli grup i STOWARZYSZEŃ stojących miedzy rodziną a państwem.?

                    Jeżeli dodać do tego prawo zabierania głosu w sprawach publicznych, które
                    STOWARZYSZENIOM
                    gwarantuje ustawa o stowarzyszeniach z 1989 r., a także ustawa o organizacjach
                    pożytku publicznego
                    z r. 2003, to można powiedzieć, że MOŻLIWOŚCI WPŁYWU na kształt tego co nas
                    otacza, są PRAWNIE
                    ZABEZPIECZONE.

                    W CZASACH POWSTAWANIA MIASTA ISTOTNĄ ROLĘ ODGRYWAŁY CECHY RZEMIOSŁ. Dziś
                    członków
                    >Cechów< kształcą Wyższe Uczelnie. Absolwenci >Cechów< gromadzą się w IZBY
                    REGIONALNE I
                    KRAJOWE ORAZ STOWARZYSZENIA. DLACZEGO NA CODZIEŃ NIE WIDAĆ WPŁYWU ICH WIEDZY NA
                    DECYZJE PRZEDSTAWICIELSKICH CIAŁ SAMORZĄDOWYCH?" (albo władzy centralnej? -
                    dop. mój).
                    • Gość: Jacek Re: zapytaj siebie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.04, 09:57
                      no wiesz bardzo łatwo zarzucić ogólnikowość w dyskusji internetowej. ja
                      opisałem tylko pewien mechanizm, który działa w Polsce i ogranicza możliwości
                      swobodnego działania. zmienić można to tylko przez wybory i świadome glosowanie
                      na tych, którzy chcą Polskę reformować. niestety co cztery lata wybieramy tych
                      którzy reformy blokują i nic nie robią lub tych co niby chcą ale nie do końca
                      • Gość: maja371 Re: zapytaj siebie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.04, 02:56
                        Gość portalu: Jacek napisał(a):

                        > no wiesz bardzo łatwo zarzucić ogólnikowość w dyskusji internetowej. ja
                        > opisałem tylko pewien mechanizm, który działa w Polsce i ogranicza możliwości
                        > swobodnego działania. zmienić można to tylko przez wybory i świadome
                        glosowanie
                        >
                        > na tych, którzy chcą Polskę reformować. niestety co cztery lata wybieramy
                        tych
                        > którzy reformy blokują i nic nie robią lub tych co niby chcą ale nie do końca


                        tak, więc jedynym wyjściem dzisiaj jest swiadome głosowanie; w zasadzie nie
                        mozna zrobic nic innego - hipotetycznie można sobie jedynie wyobrazić taki
                        scenariusz, ze partie obecnie zasiadające w sejmie w przebłysku wyższej
                        swiadomości uchwalaja nowa ordynację wyborczą i podnosza progi wyborcze, tak
                        aby w przyszłym sejmie mogły zasiąśc dwie, góra - trzy partie; wtedy będzie
                        mozna mówić o tym, że partie będą faktycznie odpowiedzialne za swoje decyzje
                        przed swoim elektoratem, bo będą tworzyły rząd większościowy i "wiekszościową",
                        ze tak powiem, opozycję; w takiej sytuacji mozna będzie egzekwować od nich
                        wywiązywanie sie z umowy, którą stanowi akt wyborczy; taka partia rzadząca, z
                        wiekszościowym zapleczem w sejmie będzie miała swobode we wprowadzaniu reform,
                        nie będzie sie musiała wiecznie wikłać w koalicje, kompromisy, układy...

                        a swoja droga, społeczenstwo nie może tylko wisiec "u klamek" partii, lecz samo
                        sie organizować i dbac o swoje interesy, bo wybory sa raz na cztery lata, a
                        życie codzienne jest na codzien;
          • Gość: Szalony Kucharz Służę Łosiowi informacją IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.04, 11:44
            Łoś Bimbacz napisał:

            "prosze zatem o informacje: ile nowych mostów zbudowano w Poznaniu, centrum
            kongresowe?, obwodnice?, szybki tramwaj, aquaparki? itp., moje wizyty w
            Poznaniu to krótkie wypady na targi lub do firm pod miastem, ogólnie
            widzać nowe obiekty, na pewno jest jeden nowy most Sw. Rocha."

            Nie zamierzam się tu wcale przechwalać, bo przecież to nie ja wykonałem te
            wszystkie roboty. ;o) Licytować się też nie ma za bardzo po co. Po prostu
            czysta informacja.

            Tylko co Łoś ma na myśli pisząc "nowe"? Inwestycje z ostatnich 10 lat? Po 89?
            Wcześniejsze?

            Mosty:

            1. remont kapitalny mostu Teatralnego (gdyby nie bazgroły debilów z pisakami i
            sprejami, byłby najpiękniejszym mostem w mieście)
            2. druga nitka mostu Lecha;
            3. remont kapitalny nitki mostu Dworcowego;
            4. most na poznańskim odcinku A2;
            5. nowy wiadukt w Suchym Lesie;
            6. nowy most Rocha.

            Można oczywiście zapierać się, że to co nie rozpięte nad rzeką, a nad torami
            kolejowymi mostem nie jest, ale z inżynieryjnego punktu widzenia wiadukt mostem
            jak najbardziej jest.

            Centrum kongresowe: coś na terenach targowych tam skrobią, Polibuda się
            rozbudowuje o między innymi konferencyjne centrum, Wydział Stomatologii AM już
            się czegoś takiego dorobił [przeurocza tandeta w stylu malla - szkło, beton,
            stal, plexiglas, płyta gipsowo-kartonowa, wykładziny z gumolitu, przezroczyste
            windy, blaszane kładki i kaskadowa fontanienka ;o)] ale to na razie nic.

            Obwodnice:

            1. jest 13 km poznańskiego odcinka A2 (zbudowanego nie przez dr. Jana, a za
            pieniądze ze skarbca miasta + zapomoga z UE);
            2. Druga rama komunikacyjna zamknięta nowopołożoną ul. prym. Hlonda.

            Szybki tramwaj: jest Pestka.

            Aquaparki: Malta od biedy ujdzie?

            Jest rzeczą oczywistą, że to stanowczo za mało i Poznań ma już skonkretyzowane
            plany inwestycyjne na najbliższych kilkadziesiąt lat, z których najbardziej
            aktualne to w tej chwili linia tramwajowa na Rataje i Franowo, remont ul.
            Głogowskiej oraz trzecia rama komunikacyjna (w tym dwie nowe przeprawy przez
            Wartę). Jednak po tym skandalicznym zawłaszczeniu przez dyrekcję
            Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich unijnych dotacji, do którego doszło w
            mijającym tygodniu zaczynam wątpić w sens jakichkolwiek marzeń o mieście jutra.
            Ten nasz miejski architekt od siedmiu boleści może sobie nawet kosmodrom w
            miejscu dworca kolejowego stawiać na makiecie, for all I care...

            Poziom korupcji w państwie przekracza wszelką miarę. Dawno białe rękawiczki
            ściągnięto. Czy wiecie, że Ministerstwo Gospodarki i podręcznik Regionalnego
            Komitetu Sterującego ZALECAJĄ zachowanie poufności i tajności obrad oraz ich
            wyników? Członkowie Komitetu lojalki podpisywali, że nikomu ani mrumru, ja cię
            pierniczę! Co to, kurnia, jest?! Masońska loża? Latające uniwersytety? Al
            Kaida? Gdzie tu samorządność i demokracja?
    • Gość: Qla Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.04, 20:44
      Wydaje mi sie ze ta cala jakas dyskusja ma na celu tylko pokazanie jak róznia sie dwa jedne z najwiekszych polskich miast.
      nie jestem ani wroclawiakiem ani poznaniakiem. jednakze mieszkalem rok we wroclawiu oraz rok w poznaniu. (akademicki - studia - program MOST) jakie sa moje wrazenia?
      otóz, co nie da sie ukryc: w poznaniu widac iz ludziom powodzi sie lepiej. bezrobocie na granicy 4-5% jest do pozadroszczenia. we wroclawiu jest gorzej! ale to juz specyfika dolnego slaska i rejonow walbrzycha skad wielu przyjezdza i zabiera prace wroclawiakom.
      ale... co nie da sie ukryc! wroclaw jest piekniejszy! te wspaniale 100 iles mosów - wliczajac kladki - ten piekny rynek, chyba najpiekniejszy wielkomiejski dworzec kolejowy w kraju oraz napewno najpiekniejszy w kraju gmach uniwerystetu wroclawskiego. park szczytnicki, pergola, hala ludowa, ogrod japonski, wydzial architektury politechniki wroclawskiej i park nowowiejski naprzeciwko.... i te kilkanascie knajp pod jednym dachem w pasażu niepolda- przypominajace kultowa ulice Stodolni w Ostrawie... wiele mozna by wymieniac.
      poznanski rynek jest prowincjonalny tudziez marny... ale sa i plusy - malta, cytadela, piekny, choc rozczarowuje w porownaniu z wroclawskim - ostrow tumski.
      szwaczka pisze iz wroclaw (ro)zbudowali pewnie krakowiacy. co za gafa. nieuk nie wie ze to wlasnie krakowski rynek powstal na wzor wroclawskiego (to tu wlasnie znajduje sie najstarsza na swiecie restauracja)... powinnas wiecej czytac...
      nie chce za bardzo brac udzialu w tej walce poznania z wroclawiem, ktore jest ladniejsze czy bardziej odwiedzane przez turystow - zreszta znacie moje zdanie!
      ale kilka aspektów trzeba zaznaczyc - gdyby odwolac MTP to poznan zostaje w tyle jezeli chodzi o turystow, gdyby we wroclawiu mieszkal Kulczyk - miasto pewnie by zostalo dofinansowane bardziej...
      Pozostaje tylko podsumowac.
      Wrocław - miasto spotkań!
      Poznań - Kulczykowo!
      ps. I te poznanskie afery pedofilskie o ktorych miasto wiedzialo od lat - to sie nazywa związek wspolnotowy, to dopiero atmosfera!
      pozdrawiam
      • Gość: Preslaw Re: Znowu do Łosia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.04, 21:02
        łosiu, to ja już wiem, dlaczegi jesteś takim malkontentem. Naprawdę cię
        rozumiem. Bo gdybym miał codziennie stać po ileś czasu (dużo) w korku na
        Klecińskiej też by mnie szlag trafił. Ale życie we Wrocławiu, nawet to
        traumatyzującym spotakaniu z Klecińską ma też swoje pozytywne strony. To są
        między innymi właśnie te duchowe miejsca, o których tak z ironią pisałeś. I
        parę jeszcze innych.
      • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.04, 01:24
        Gość portalu: Qla napisał(a):
        > poznanski rynek jest prowincjonalny tudziez marny... ale sa i plusy - malta,
        cy
        > tadela, piekny, choc rozczarowuje w porownaniu z wroclawskim - ostrow tumski.
        > szwaczka pisze iz wroclaw (ro)zbudowali pewnie krakowiacy. co za gafa. nieuk
        ni
        > e wie ze to wlasnie krakowski rynek powstal na wzor wroclawskiego (to tu
        wlasni
        > e znajduje sie najstarsza na swiecie restauracja)... powinnas wiecej czytac...
        > nie chce za bardzo brac udzialu w tej walce poznania z wroclawiem, ktore jest
        l
        > adniejsze czy bardziej odwiedzane przez turystow - zreszta znacie moje zdanie!
        > ale kilka aspektów trzeba zaznaczyc - gdyby odwolac MTP to poznan zostaje w
        tyl
        > e jezeli chodzi o turystow, gdyby we wroclawiu mieszkal Kulczyk - miasto
        pewnie
        > by zostalo dofinansowane bardziej...
        > Pozostaje tylko podsumowac.
        > Wrocław - miasto spotkań!
        > Poznań - Kulczykowo!
        > ps. I te poznanskie afery pedofilskie o ktorych miasto wiedzialo od lat - to
        si
        > e nazywa związek wspolnotowy, to dopiero atmosfera!


        - Owszem, Wrocław jest pieknym miastem, ale najpiekniejsze to są w nim parki i
        ogrody oraz przestrzeń, dzięki której mozna zaczerpnąć głęboki oddech; jeżeli w
        Poznaniu architekt miejski zabuduje nam stumetrowymi wieżowcami tory kolejowe w
        miejscu reprezentacyjnej panoramy miasta (co jest w planach), to na szeroką
        perspektywę widokową miejsca w centrum się nie znajdzie i pozostanie faktycznie
        wrażenie ciasnoty (ale nie najbrzydszej! na szczęście);(aha, i macie ładniejsze
        ławki na Świdnickiej, niż my na Półwiejskiej);

        - w żadnym miejscu nie pisałam o tym, iż Wrocław (roz)budowali Krakowiacy -
        nawet mi to do głowy nie przyszło - to nadużycie; jesli mnie pamięć nie myli,
        to prawdopodobnie Wrocław był wczesniej lokowany, niz Kraków (Kraków - 1257r.)
        <Poznań - 1253r.>; prawdą jest natomiast, ze zarówno we Wrocławiu, jak i w
        Krakowie (i Poznaniu) mieszczaństwo był to żywioł niemiecki, co nie ma jednak
        najmniejszego związku z identyfikacją i przynaleznością państwową, a samo
        pojęcie narodu jest stosunkowo świeżnej daty (w znanym nam kształcie powstało w
        XIX wieku);

        - poznański rynek nie jest prowincjonalny, tylko bardzo przytulny
        ("gemuetlich", jakby ktos mnie pytał o opinię)i takich "gemuetlich" rynków na
        naszym kontynencie jest sporo, co wcale nie odbiera im europejskości
        i "turystyczności" - taka jest własnie nasza Europa; można tylko dodać, że na
        poznańskim rynku stoją ładne budynki i budyneczki (oczywiście wraz z
        niepowtarzalnym, renesansowym ratuszem), jedyne co mi się tutaj nie podoba to
        okropieństwo jakim jest budynek Arsenału (trzeba go koniecznie usunąć), a także
        zbyt duża, jak na mój gust liczba ogródków piwnych w sezonie letnim;

        - ponadto, mnie poznański Ostrów Tumski nie rozczarowuje (nawet w porównaniu z
        wrocławskim)- jest on miejscem magicznym, pewnie także przez to, że nie
        nawiedzanym przez tłumy turystów - katedra, stojąca na miejscu poprzedniej
        świątyni, z której pozostałości można ogladac w podziemiach, wraz z misą
        chrzcielną z okolic 966r. i prawdopodobnymi grobami Mieszka I i Bolesława
        Chrobrego jest kościołem robiącym wrażenie; również na górze jest co oglądać -
        na szczeście - zapraszam; późnogotycki kościól Najświetszej Marii Panny -
        przesliczny, piekne, subtelne, smukłe wnetrze (niestety- ostrzegam- non stop
        zamknięty <nie rozumiem, dlaczego>); ładna psałteria; renesansowa Akademia
        Lubranskiego, uczelnia humanistyczna z XVI wieku, pretendujaca wówczas do
        honoru wyższej uczelni, odmówionego jej przez monopolistyczny Uniwersytet
        Jagiellonski, mimo, że wielu jego absolwentów przybywało tutaj, aby uzupełnić
        swoje humanistyczne wykształcenie w wieku Odrodzenia; Ostrów Tumski w Poznaniu
        pozostaje wciąż miejscem do odkrycia, i jest miejscem pięknym; wkrótce -miejmy
        nadzieję - przywrócona zostanie mu należna pozycja wśród pamiątek historycznych
        narodu;

        - o żadnych aferach pedofilskich nikt w Poznaniu nie wiedział, w kazdym razie
        ja na pewno nigdy wcześniej niczego nie słyszałam - ta rzekoma "tajemnica
        poliszynela" - to arcybzdura;

        > gdyby we wroclawiu mieszkal Kulczyk - miasto pewnie
        > by zostalo dofinansowane bardziej...

        (pozostaje żałować, że Kulczyk nie mieszka we Wrocławiu...jaka szkoda !)
        Poza tym, kilka słów wyjasnienia - na razie nasz stan wiedzy wskazuje na to, że
        to raczej miasto dofinansowało pana Kulczyka - czyli jest wręcz odwrotnie;

        Odnoszę wrażnie, że krytyka opiera się na świadomej selekcji niejasnych danych;

        No, i niestety:

        > otóz, co nie da sie ukryc: w poznaniu widac iz ludziom powodzi sie lepiej.
        bezr
        > obocie na granicy 4-5% jest do pozadroszczenia. we wroclawiu jest gorzej!>


        i znów nalezy żałować, że nie jest odwrotnie!

        - Nie widzę tez powodu, żeby zbyt pospiesznie odwoływać MTP, bo Nasze Targi, to
        nasze poznańskie dzieło, dlatego moga byc jedynie przyczynkiem do chluby
        miasta, ale na pewno nie powodem do przetargów akurat z Wrocławiem(i może
        jeszcze zarzutów o nadmierną inicjatywę!);

        Sadze, że ten niedorzeczny głos wynika z tego, że Qla mieszkał w Poznaniu tylko
        przez rok, ale jego staż wrocławski jest równie krótki, dlatego przyjmuje całą
        jego ocenę jako zbyt pochopną i niepełną;
        • Gość: Szalony Kucharz Tu muszę Szwaczkę zasmucić IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.04, 21:33
          Szwaczka napisała:

          > - o żadnych aferach pedofilskich nikt w Poznaniu nie wiedział, w kazdym razie
          > ja na pewno nigdy wcześniej niczego nie słyszałam - ta rzekoma "tajemnica
          > poliszynela" - to arcybzdura;

          Ja natomiast słyszałem, jak wróbelki na dachu ćwierkały zarówno o dyrektorze
          chóru, jak i o molestującym seminarzystów arcybiskupie na jakiś miesiąc przed
          rozpętaniem tych afer w prasie. Może to dlatego, że dzięki pracującej w
          akademickim szpitalu dziewczynie mam łatwiejszy dostęp do plotek z życia
          poznańskich elit...

          Fakt faktem, że zachowanie się naszych osobistości w fałszywie pojętym poczuciu
          solidarności stających murem za oskarżonymi było haniebne. Jakby to powiedział
          Chirac, nie skorzystali z prawa do zachowania milczenia. Jeżeli tego typu
          postawę każdy Poznaniak wysysa z mlekiem matki, to rzeczywiście jesteśmy
          dziwnymi ludźmi, którzy nie potrafią odnależć się w tym kraju, jak to napisał
          był Greg, który najwyraźniej problemów z trafieniem do tego domu, w którym
          mieszka - Polski - nie ma. Tylko... Dlaczego mentalności żarliwie broniących
          prałata Jankowskiego wiernych św. Brygidy nie uogólnia się na charakter
          Gdańszczan? A może się uogólnia? Już sam nie wiem. Może sztama z noszącym się
          po wielkopańsku duchownym w ocenie co poniektórych badaczy charakteru "mało-
          ojczyźnianego" (ciekawe, czy istnieje takie pojęcie w naukach o kulturze?)
          stanowi śpik moralnego kośćca trójmiejskiego człowieka?

          A ty, Greg, który już wiesz zdaje się wszystko: powiedz nam wszystkim
          mieszkańcom Wielkopolski, w jakim kraju się mamy odnaleźć, skoro masz takie
          uczucie, że trochę w tym nie możemy?

          Greg napisał poza tym:

          > 3. Kultura, polityka i sztuka współczesna - brak wrazistości i oryginalności
          > (jedyne co dobre w tej materii z Poznania to Teatr Tańca)

          Festiwal teatralny "Malta" bez jaj??? "Poznańskie Słowiki" nieznane???
          Giertychowie mało wyraziści???
          A tak w ogóle, to co stanowi twój punkt odniesienia? Berlin? Paryż? Moskwa? Bo
          jakoś wśród polskich miast dnia dzisiejszego nie widzę oślepiających oznak
          złotego okresu.
          • Gość: Łoś_bimbacz vivat Malta, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 23:42
            jakieś zgredy piszą, że zapyziałe miasto, chaciłabym, żeby wrocław był
            tka zapyziały i miał tak zamaszysty festiwal, z Leningrad Cowboys,
            Bregowicem ( pierwsze koncerty w kraju), co roku wypatruję w telewizorni,
            a stary browar kluczyków, ma styl, któremu nie sięga żadna bunkrowa ani
            blaszana galeria, nie wiem czy można się do Malty równać bombastyczną
            operą ( kiedyś wysiedziałem 4 godz. na Aidzie) na nocnikowo-plastikowym
            krzesełku w hali ludowej i no more, a gawiedż najbardziej cieszyła się
            jak przydreptały wielbłady i konie, po drugiej stronie ulicy jest
            wspaniałe zoo z wyleniałymi lwami i słoniem chorym na chorobę sieroca (
            tak się biedak buja jak dzieiaki w bidulu), może pomylili adres. dzieki
            dla Kucharza za listę inwestycji:-)
    • Gość: erni KWASNIEWSKI + KULCZYK = AŁGANOW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 20:51
    • Gość: piotrek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.cdm.com 18.10.04, 14:42
      zygac mi sie chce jak sie czyta te wszzystkie odpowiedzi - ludzie - troche
      optymizmu - mamy to co mamy i cieszmy sie z tego - czy wroclaw czy poznan to
      niewazne - wlasnie wracam do kraju (wroclawia) po 5 latach "wygnania" i jestem
      bardzo podekscytowany - jedyne co mnie martwi to nasza polska mentalnosc -
      potrafimy sie obrzucac blotem o byle glowno (ze tu sprzataja po psach
      profesjonalisci a tam nie itp itp), zamiast zebrac sie do kupy. Ludzie - zyjemy
      w Polsce i do kazdej dziury/miasta mozna sie przypieprzyc - tylko po co ? Do
      roboty - za 20 lat bedzie lepiej ....
      • Gość: Preslaw Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 15:52
        Wracając do kraju musisz pogodzić się z polską mentalnością, a zwłaszcza z
        bardzo polskim zwyczajem narzekania na wszytsko na co tylko da się narzekać, a
        nawet na to co się nie da. To mentalność przede wszytskim trzeba zmieniać a
        później instytucje, a właściwie powinno się zmieniać i jedo i drugie. Zgadzam
        się tobą, że za 20 lat będzie lepiej, bo tyle się w ciągu ostatnich 15 lat
        zmieniło, pod warunkiem, że żadne dziejowe katastrofy nie nastąpią.
      • Gość: Łoś_bimbacz_ wolność słowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 18:11
        wg różnych statystyk Polacy pracują więcej niż inne zacne narody: niemce,
        francuzy itp., jeśli masz na myśli czas pracy to pudło, jeśli chodzi o
        wydajność to globalnie jest żle (przez rolników), ale miastowi wiosłują równo,a
        to ple-ple jest potrzebne, nawet jeśli to pozorne malkontenctwo, itp., chcemy
        wiedzieć czego można wymagać od władzy za nasze podatki.
      • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.04, 19:20
        i Piotr Siemion, autor świetnych "Niskich łąk" też wraca do Wrocławia
    • Gość: gosc Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 217.153.88.* 18.10.04, 16:27
      no coz... to tylko prywatne zdanie autorki ktora byla tu przez chwile wiec
      przez sam fakt nie mogla poznac tego miasta i nie jest wroclawianka...
      jej opis jest bardzo subiektywny... a sam Wroclaw to miasto europejskie czego
      dowodzi jego bogata historia i chyba to jest najwazniejsze... owszem jest tu
      jeszcze bardzo duzo do zrobienia... ale od paru lat jest coraz fajniejszy...
    • Gość: w drodze Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: 193.151.52.* 18.10.04, 19:48
      Jest świetne pismo w Poznaniu w Drodze,ale kto je redaguje-to przede wszystkim
      ludzie z poza Poznania.A dlaczego?
      Miasto jest super jeśli jest otwarte na nowych ludzi,gotowe do zmian,nie
      krytykuje na starcie nowych pomysłów,jest różnorodne.
      Mieszkałem we Wrocławiu 8 lat,ostatnio pracowałem w Poznaniu,teraz jestem w
      Lodzi.Zapyziałość,kompleksy,brak polotu są na porządku dziennym w Poznaniu.
      Sądzę,z Wrocław jest bardzeiej otwarty na zmiany.To jest moja opinia
      • Gość: Greg Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.04, 20:53
        Dobrze to ująłeś.
        Ja też nie znam bardziej zakompleksionych ludzi w Polsce niż w Poznaniu.
        Kompleksy i fałsz. Bardzo dziwni ludzie. Ale zostawmy to, bo my to wszyscy
        wiemy.
        Mam inne pytanie, nurtujące mnie od jakiegoś czasu:co Poznań daje Polsce, a
        może inaczej, co poznaniacy dają Polsce?
        Poproszę Szwaczkę oby mi to objasniła. Chwalicie się wszystkim, uczelniami (o
        których chyba nikt nie słyszał poza naszym krajem), Targami, które wg wyników i
        znaczenia oscylują gdzieś pod 30 miejsce w Europie i Bóg wie jeszcze czym.
        Więc co dajecie? Co niezwykłego? Co, czym mozna pochwalić się przed światem?
        Wspaniałych kompozytorów...., pisarzy..., poetów..., noblistów....No dobra, a
        chwaląc się tylko przed nami? Fabryka Volkswagena? czekoladki z Goplany...?
        tylko proszę nie pisac mi jak ktoś w pewnym poście, że Poznań to super
        lokalizacja bo mieszka tam listonosz kabareciarz. I to jest osoba najbardziej
        znana w tym miescie....Choć jeśli nic innego już nie ma, to może pozostają na
        osłode poznaniakom jego smutne i trywialne żarty....

        • Gość: P.B moja opinia IP: 213.17.226.* 19.10.04, 00:49
          Najbardziej zakompleksionymi ludźmi w Polsce są forumowicze, ci tutaj, biorący
          udział w tej pozbawionej sensu dyskusji.
          Najwiecej krzykaczy pochodzi z Wro, ciekawe o czym to świadczy, hmmm ... czarne
          owce w stado się zebrały, becząc na lewo i brawo, wylewając przy tym swoje
          żale.
          Nie mam ochoty umacniać silnej gospodarczej rangi Poznania aby zaraz banda
          populistów robiła wykłady o ponadprzeciętnym, najładniejszym, najpiękniejszym,
          najfajniejszym i najskromniejszym w Polsce mieście "W", fuj, czcze gadanie.
          Ale spoko, rozumiem, trzeba się jakoś podnieść na duchu;
          Dla mnie osobiście najpiękniejszym miejscem może być szara, zabita dechami
          ulica, gdzie koty i psy bezpańsko biegają, i żaden lolek nie wypersfaduje mi
          braku uniaktowości takiego miejsca. Lukrowane kamienice, i samouwielbienie
          mieszkańców, na życie materialne obywateli się nie przekłada, no chyba, że
          architektonicznych onanistów.

          Szczytem zarozumiałości, a być może niewiedzy (w co wątpię), jest powyższy
          wywód autora przelany na forumową stronę.
          A żyj sobie mysiu pysiu w takim przeświadczeniu, w ogóle mnie to nie obchodzi.
          Twoja świadomość pewnych faktów, moich dzieci nie wykarmi.
          Prostować wielu bzdetów nie będę, po prostu mi się nie chcę. Jak to powiedział
          czcigodny Cyceron, argumentów nie należy liczyć, lecz ważyć, albo jak św.
          Augustyn słusznie zauważył, błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne
          trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską.

          Powinno się niektórych z was nazywać lalusiami, dla których liczy się tylko
          własny wizerunek.

          Koniec,
          szkoda tracić wiecej czasu na te konwersacje.
          • Gość: ! Re: moja opinia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.10.04, 00:39
            PB co słychać w Czerwonaku? Mieszkając w nim musisz mieć straszne kompleksy :)
            Na twoim miejscu nawet nie próbowałbym się tu wypowiadać.
            • Gość: P.B Re: moja opinia IP: 213.17.226.* 20.10.04, 12:16
              heh, a dlaczego miałbym mieć kompleksy mieszkając na przemieściach?
              czy populacja Bilelan Wrocławskich bądź Kobierzyc również takowe ma?
              jeżeli tak to pełen respekt i współczucie ...

              Coraz bardziej umacniasz mnie w przekonaniu, że moja osoba zainicjowała w
              twojej główce tzw. "kompleksus pospolitus"
              :D
              miłej pracy mój drogi zazdroścniku :)
        • maja371 Re: Poznanianka o Wrocławiu 19.10.04, 02:20
          Magalomania, megalomania, megalomania! wielokulturowy Duch Festung Breslau
          zafascynowany sobą samym, przemawiający tysiącznymi usty zasiedlającymi brzegi
          spięte stu mostami, i stu wieżami celujące w obłoki samozachwytu... Ale, żeby
          tylko to! Mało tego! To prześmiewcze skrzywienie ust, chmurny wzrok bojara i
          szeroki oddech zdobywcy niedosięgłych przestrzeni... Oto Wrocławianin
          wyzywający na pojedynek przyziemnego Poznańczyka.
          Cóż my Poznańczycy, zapobiegliwi bidule, tępogłowi, nieźle radzący sobie
          wyłącznie w rachunkach, skrzętnie przebierający rekami w kieszeniach, gdzie
          wyłącznie książeczki czekowe i zużyta chustka do nosa, błyskający złotymi
          rolexami i łańcuszkami od markowych okularów, patrzący wyłącznie pod nogi, na
          wypadek odnalezienia zgubionych dwóch złotych, a jeżeli kierujący wzrok przed
          siebie to po to tylko, aby dobrnąć bezpiecznie na drugą stronę ulicy - i to
          obowiązkowo na zielonym świetle. Cóż za brak fantazji! Po cóż nam, Poznańczykom
          prężyć marne płaty mózgowe, napinać myśl swoją w wysiłku kreacji. Toż my
          wyłącznie muły w kieracie, z którego woda na płytkie połacie naszego jałowego
          żywota.
          Co Poznaniak może dać dzisiaj światu? Opływowy kształt głowy? Krótkopalce
          przebieracze banknotów? Obrzydliwe dla wyższego świata hasło FURA I KOMÓRA!?
          Otóż nie!
          Nie, nie, nie - powtarzam! Nic bardziej mylnego!
          Buntuje się we mnie dusza dziecka grodu nad Wartą. Rozszerzają się zielenią jej
          lekko skośne oczy, trzepoczą się w niej skrzydła motyla i frunie gdzieś nad
          łęgi dębińskie, nad starorzecza warciańskie, ponad jeziora jak pawie oka,
          zapyla polne kwiaty, złoci się do kłosów zboż i wyśpiewuje godzinki pod chmurką.
          Oto, czym jest dusza poznańska - zapachem fortuny, deszczem manny z nieba,
          smakiem powodzenia ... świadomością dobrego zakończenia trudnego początku.
          A teraz trochę niegodnej wymienianki - to Ci, którzy tworzyli lub tworzą tutaj:
          Nobliści? - Proszę bardzo, nikt nie zaprzeczy, że W.Szymborska właściwie jest
          nasza;
          Naczelny chirurg polskiej poezji i wybitny translator - S. Barańczak;
          Twórca roty - F. Nowowiejski; kompozytor T. Szeligowski;
          Wrażliwy poetycki świadek Poznańskiego Czerwca -K. Iłłakowiczówna
          Nasz kronikarz Najświętszego Żywota - R. Brandstaetter
          Inspirator młodzieńczych marzeń o dalekich lądach - A. Fiedler
          Koicielka dusz steranych - M. Musierowicz;
          Recepcja naszego wspaniałego poznańskiego pisma "W drodze", namiętnie czytanego
          przez mężów i niewiasty dowodzi raczej otwartości miasta, niż jego
          zaściankowości i ciasnoty.
          Ponadto mamy wpaniałe chóry, świetną operę, znakomitą filharmonię, znane teatry
          i ciągłą rotację gwiazd goszczących na naszych scenach; (acha, zapomniałabym o
          Konkursie Wieniawskiego);
          a gdyby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości, to dorzucę parę głów
          koronowanych: Bolesława Chrobrego, Mieszka II i Przemysła II ( że nie wspomnę o
          Mieszku I i chrzcie Polski, no i Kazimierzu Odnowicielu).
          I nie omieszkam napomknąć o naszym skromnym udziale w PKB...
          Nam Poznaniakom to wystarcza, aby tu żyć, bo jest tu miło i ładnie - ludzie
          chodzą po ulicach, światło załamuje się na szybach i w lusterkach samochodów,
          można kupić kwiaty na ulicy, słońce tak rano wschodzi, że niektórzy dostają
          pomieszania ze szczęścia i rodzą się dzieci...

          Poza tymi - przyznaję skromnie - drobiazgami, dajemy Polsce możliwość
          wyładowywania na nas jej kompleksów.
          pzdr.
          • Gość: Łoś_bimbacz trafiony, zatopiony IP: 156.17.76.* 19.10.04, 09:34
            dzięki,wstęp rewelacyjny, rozwinięcie i teza, dużo poezji, sugeruję wzmocnienie
            tezy liczbami, np. bezrobocie: Poznan stabilne 7 %, Wrocław 7 % ( w 2000 r.) i
            13,5 % obecnie, czyli też dynamiczny rozwój (inaczej), dziękujemy za
            zasiłki, którymi nas z pewnością zasilacie.
          • Gość: Realistka Re: Cenzurka IP: *.neurosoft.pl 19.10.04, 10:14
            Za elokwencję - szóstka,
            za płynność pióra - szóstka,
            za wiedzę o swoim mieście - szóstka,
            za rozmiar wrogości do ludzi spoza poznańskiego - szóstka,
            za rozmiar własnych kompleksów - szóstka,
            za zgrabne chwalenie się cudzymi osiągnięciami (np. noblistów...) - szóstka.

            I jeszcze dobra rada dot. pierwszej części tekstu - nigdy o sobie (tu:
            Poznańczykach!) nie mów źle, bo inni mogą to zapamiętać i wykorzystać - mnie do
            głowy by nie przyszło tak myśleć o Poznaniakach, ale gdy sama mi to zgrabnie
            podsunęłaś, zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem czegoś w tym nie ma ...

            O! A może to jednak prowokacja?

            P.S. Do Łosia_bimbacza - cenzurka cenzurką, ale nie uczę w szkole... :-)
          • Gość: Greg Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.04, 10:27
            No cóż....powaliłaś mnie tymi nazwiskami....
            Który to sort? Trzeci garnitur?
            No cóż, Królowie Polscy..., każde miasto może się na nich powoływać, jedno ma
            Jagiełłę drugie Łokietka a trzecie Batorego.
            No ale skończmy z tym, bo byc może, jak pisali poprzednicy za bardzo sie
            stroszymy i sami może odreagowujemy jakieś kompleksy.
            Co do Poznania, kończąc opinie na temat tego miasta
            1.Ludzie dziwni, nie wiem, mam takie uczucie, że troche nie odnajdują się w tym
            kraju.
            2. Miasto średnie pod względem urody,
            3. Kultura, polityka i sztuka współczesna - brak wrazistości i oryginalności
            (jedyne co dobre w tej materii z Poznania to Teatr Tańca)
            4. Plus, to to że Poznań wytwarza dużo PKB.
            Czyli pieniądz, miasto pracy i pieniądza.
            A takie najcześciej bywają najnudniejsze.


            • Gość: Jacek Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.10.04, 18:28
              Batorego ma Psków!
          • Gość: student z Poznania Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.04, 21:58
            Studiuje w Poznaniu od niedawna, ale juz mnie bolą opinie, które tutaj
            przeczytałem na temat tego miasta. Uważam, że poznaniacy sa bardzo otwarci i
            życzliwi, a tutaj spotykają sie tylko z wrogością. Mam w tym miescie juz kilku
            znajomych i dwóch przyjaciół. Ludzie z tego miasta są powazni i skromni. Myślę,
            że to wynika z tradycji tego regionu, który musiał zawsze uporem i sumiennością
            pokonywać trudności. I dodam jeszcze, że wprawdzie nie wiem, jak było dawniej
            ale dzisiaj jest to miasto otwarte,np. połowa ludzi u mnie na roku pochodzi
            spoza Poznania i zazwyczaj podoba im sie tutaj. Mam nadzieję, że po studiach
            uda mi sie tu pozostać.
          • Gość: Jacek nie przeczytam ale wam powiem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.10.04, 18:24
            Przeczytaj najpierw wpisy w porządku chronologicznym, zastanów sie przez moment
            nawet tylko nad geneza dyskusji, w której zabierasz głos. Nie pomijaj
            milczeniem prowokacyjnych tez głoszonych tu na tym forum przez inne mieszkanki
            Grodu Przemysława. To niestety ich głosy odmawiające Wrocławianom prawa czucie
            się "u siebie" w swoim mieście, obawy o nasza toższamość czy też jej brak i
            inne takie różne wesołe i mniej wesołe opinie o Wrocławiu i jego mieszkańcach
            stały się zaczynem tej dyskusji.
            "Tymczasem, czy wrocławianie na pewno czują się we Wrocławiu u siebie?
            Poznanianka - w mojej osobie, która odwiedziła niedawno Wrocław zastała
            miasto i ludzi, którzy nie pasują do tego miasta. Miasto brudne i obce, ludzie
            zupełnie spoza kontekstu"
            "Tożsamość wrocławska jest trudną rzeczywistością dzisiejszych wrocławian.
            I, o paradoksie, może właśnie tam, właśnie dlatego, właśnie Polakowi we
            Wrocławiu łatwiej zrozumieć, co to jest tożsamość, łatwiej znaleźć prawdziwą
            tożsamość. Tożsamość, która nie zapuszcza korzeni w głąb, tożsamość, która
            płoży. Tożsamość, która nie spuszcza kotwicy, tylko zarzuca sieci i zagarnia
            do nich to, co pozwoli jej się wzbogacić, rozwinąć. Istnieje w każdym razie
            taka szansa. Szansa na ekspoloatację dziedzictwa mikrokosmosu i włożenie w jego
            zimne konstelacje własnego żywego serca! Bo czy jest jakaś alternatywa?
            Czym jest tożsamość bez korzeni, tożsamość bez kotwicy?
            Los to z pewnością niepewny, a w każdym razie jawiący się jako taki tym,
            którzy nie zrozumieli, że tak naprawdę żadne ciepełko przytulnego swojskiego
            Krakowa też ich nie uratuje przed pojawiającymi się wokół najeźdźcami. I
            krakowski trębacz z mariackiej wieży musiał zginąć, chociaż to z pewnością jego
            ziomkowie budowali to miasto.
            Niedopasowanie i wynikające z tego zadanie - zbudowanie NOWEJ tożsamości.
            Sądzę, ze wrocławianie (i nie tylko oni w naszym pieknym kraju) znajdują się
            w
            tym momencie w tej właśnie fazie i z tego też wynikają ich problemy z
            objęciem
            w końcu tego miasta w POSIADANIE. POSIĄŚĆ MIASTO ! Wchłonąć je w siebie i
            wyemanować energię twórczą, życiodajną. (Może wtedy polepszy się los tego
            miasta i znikną straszne widoki z dworca centralnego, który zamieszkuje
            prawdziwa "nędza ludzka"."
            "W świetle tego co napisałam myślę, że Poznań jawić się może jako Eldorado
            ludzkich mocy. NO, ALE TO TYLKO PRZEZ CELOWO DOBRANY OBIEKT PORÓWNAWCZY"
            No to tylko trzy cytaty z jednego postu, jak to sobie Poznanianka wyobraża
            Wrocław. A ty pisdzesz jeszcze jakieś bzdury o wrocławskiej megalomanii. Czytaj
            uważnie a potem dopiero "daj sie ponosić klawiaturze" (też cytat z twojej
            krajanki z tego forum)
            • Gość: Kiepska Szwaczka Re: nie przeczytam ale wam powiem IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.04, 22:59
              przepraszam, nie wiem do kogo mówisz? cytujesz w każdym razie mnie. W żadnym
              miejscu nie powiedziałam, że nie szanuję Wrocławian. Moje tezy określone przez
              Ciebie jako prowokacyjne nie są przede wszystkim zadnymi tezami i nie mam
              zamiaru się przy nich upierać ani bronic jak niepodległości, bo takie
              udowadnianie na siłę przyjętych założeń nie należy do moich metod. Raczej
              staram się wyciagać wnioski z posiadanych informacji. Napisałam, co napisałam,
              bo takie były moje wrażenia, i już. Nie miałam zamiaru nikogo obrazić, najwyżej
              zapytać. Nie wiem, czy to było potrzebne. Może dla kogoś okazało się przydatne,
              a kogoś zdenerwowało. Inni może się śmiali.
              W ostatnim swoim wejściu wspomniałam o Piotrze Siemionie, który wraca do
              Wrocławia i w swoim wywiadzie, który przeczytałam w portalu księgarskim
              stwierdził, że jego wrażenia z pobytu w Waszym mieście są takie, iż obecne
              młode pokolenie Wrocławian identyfikuje się juz z miastem całkowicie, co w jego
              roczniku nie było jeszcze takie oczywiste. Potwierdził więc to, co wynika z
              Waszych wypowiedzi - obecne pokolenie Wrocławian nie czuje się w tym miejscu
              obco. Związki z miastem sa bardzo silne. Pozostaje się cieszyć.
              Pzdr.
              • Gość: Realistka Kostrukcje Pani Szwaczki IP: *.neurosoft.pl 22.10.04, 11:48
                Jeden z Twoich rozmówców na Waszym forum napisał, że nieźle "szyjesz" zdania.
                Zgadzam się.
                Mam jednak wrażenie, że nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego, CO piszesz. A
                dokładniej - z konsekwencji tego, co piszesz.
                A piszesz dziwne rzeczy.

                >"...Ale człowiek i społeczność z pokręconym losem (czyli z tym, co jest
                udziałem wrocławian)
                > mają uzasadnione problemy z tożsamością..."

                > "Tymczasem, czy wrocławianie na pewno czują się we Wrocławiu u siebie?
                > Poznanianka - w mojej osobie, która odwiedziła niedawno Wrocław zastała
                > miasto i ludzi, którzy nie pasują do tego miasta. Miasto brudne i obce,
                ludzie
                > zupełnie spoza kontekstu..."

                > "...atmosfera tego miasta przygnębia. Trudno tam bowiem znaleźć punkt
                zaczepienia,
                > jakąś autentyczną kotwicę, coś, za co mogłyby dzisiaj zginąć (w przenośni,
                naturalnie)
                > po raz drugi Orlęta..."

                > "...Może wtedy polepszy się los tego miasta i znikną straszne widoki z dworca
                centralnego,
                > który zamieszkuje prawdziwa "nędza ludzka"...."

                > "...W świetle tego co napisałam myślę, że Poznań jawić się może jako Eldorado
                > ludzkich mocy. NO, ALE TO TYLKO PRZEZ CELOWO DOBRANY OBIEKT
                > PORÓWNAWCZY. ..."

                Reasumując:
                wrocławianie mają pokręcony los, nie czują się u siebie, mieszkają w brudnym i
                obcym mieście, którego atmosfera jest przygnębiająca a na dworcu "centralnym"
                (?) królują straszne widoki, mieszkańcy nie pasują do tego miasta, są spoza
                kontekstu. Miasto jako OBIEKT PORÓWNAWCZY (odpowiednio dobrany) służy do tego,
                aby porównywać go z innymi miastami, które zawsze w takim porównaniu wypadną
                lepiej (ex. Poznań).

                Tyle Twoja pierwsza wypowiedź. Ciekawa konstrukcja – zabieg mający chyba coś na
                celu. Ponoć to tylko Twoje wrażenia i nie chcesz nikogo obrazić:

                > "...Napisałam, co napisałam, bo takie były moje wrażenia, i już.
                > Nie miałam zamiaru nikogo obrazić, najwyżej zapytać"

                to po co w takim razie tyle ostrych, dosadnych, prowokacyjnych zdań w jednym
                tekście?
                W odpowiedzi na inne teksty napisałaś:

                > "...A Niemcy, co by tu o nich nie mówić, bardzo szanują tych, którzy sami
                mają
                > głebokie poczucie własnej wartości. My nie mamy powodu do kompleksów..."

                Wy, to znaczy, jak rozumiem, Poznaniacy?

                >"Zapewniam Cie, ze to nie żaden spisek - jestem na to zbyt prostolinijna i
                > szczera. To jedna z cech Poznańczyków, typowa dla tożsamości mieszkańców
                > Grodu Przemysła"


                I na koniec:

                > "...Jeśli chodzi o Wrocław to jestem osoba rzeczywiście raczej
                niekompetentną..."

                Uff! Nareszcie.

                PYTANIE:
                Czy ktoś potrafi zlepić osobowość KIEPSKIEJ_SZWACZKI w jakąś sensowną całość?
                To prowokacyjne pytanie, droga pani szwaczko, jest TYLKO EFEKTEM MOICH WRAŻEŃ
                PO LEKTURZE TWOICH TEKSTÓW I, OCZYWIŚCIE, TAK JAK TY NIE CHCĘ NIKOGO OBRAZIĆ,
                NAJWYŻEJ CIĘ ZAPYTAĆ:

                o co tak naprawdę Ci chodziło?????
              • Gość: Jacek teraz mówie do ciebie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.10.04, 13:16
                dla Twojej informacji: poprzedni wpis był odpowiedzią na post innej poznanianki
                zarzucającej megalomanie wrocławianom wpisujacym sie w tym wątku. Cytaty z
                Twoich wpisów posłużyły mi do zobrazowania genezy tej toczącej sie do dzisiaj
                dyskusji, ale rozumiem Twoja irytacje. Sam tez bym sie takich wpisów wstydził.
                Teraz pare słów co do Siemiona: mój dziadek przyjechał do Wrocławia w czerwcu
                1945 roku i on na pewno aż do swojej śmierci 1960 nie uważał tego miejsca za
                swoje, moja mama miała wtedy 12 lat i dla niej Wrocław stał sie rodzinnym
                miastem widziała jak podnosiło sie z ruin, jak ruszały pierwsze tramwaje, tu
                dorosła, założyła rodzine, wychowała dzieci i czasami mówiła swoim dzieciom
                jadąc tramwajem przez miasto jak choziła tą samą ulicą pieszo, bo komunikacji
                żadnej nie było, a ulice biegły w wąwozach ruin i gruzu. Wrocław to też jej
                miasto.
                Ja we Wrocławiu się urodziłem, jestem rówiśnikiem Piotra Simiona, we Wrocławiu
                sie wychowałem i podobnie jak Siemion opuściłem i Wrocław i Polskę. Całe
                szczęście wróciłem i nigdzie nie czuje się tak jak we Wrocławiu, bo tylko tu
                jestem u siebie.
                Śmiem więc twierdzić, że się mylisz i myli się i Siemion mówiąc o niepełnej
                identyfikacji z tym miastem wcześniejszych pokoleń (przypuszczam też, że to
                tylko pewna doza ostrażności cechująca emigrantów).
                Nasza wrocławska tożsamość jest bezwątpienia inna niż poznańska i moż być
                nierozumiana. Ale ona istnieje i dobrze nam z nią.
                • Gość: Kiepska Szwaczka Re: teraz mówie do ciebie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 14:54
                  Bardzo dobrze, ale zrozum, że Wasza tożsamość - nawet taka jaką opisałes, czyli
                  silna (na szczęście) - pozostaje w zasadzie nieznana. Miasto podnoszone z
                  gruzów po 45 roku, o czym piszesz, miasto mozolnie odbudowywane i miasto
                  ograbione, miasto i region, w którym rozbierano koscioły i starówki, aby
                  odbudowywac zmiecioną z powierzchni ziemi stolicę - własnie o to chodzi, ze w
                  swiadomości przecietnego "niewrocławianina" ta prawda nie istnieje. (A przeciez
                  jest to dramat - dramat ludzi, którzy zasiedlili Wrocław <ale może co do tego
                  się mylę, to możecie wiedzieć tylko Wy>). Oczywiście, słyszałam o tym parę
                  razy, ale w zasadzie ta karta historii Polski, czy właściwie historii Polaków
                  nadal jest przemilczana. A przecież we Wrocławiu zyja ludzie, tacy jak my
                  wszyscy, dlaczego więc ich historia nie istnieje w społecznej swiadomości?
                  (Gdańsk jest pod tym względem w sytuacji komfortowej). Realistka sie zastanawia
                  nad moją osobowością, a moja osobowość, jaka jest, taka jest, ale właściwie
                  wszystko co napisałam miało mnie naprowadzić na odpowiedź - jak właściwie w tym
                  Wrocławiu jest? To było jakby śledztwo (przyznaję, po omacku, więc nie wstydzę
                  się moich wpisów <chociaż Ciebie może to zniesmaczyć>, bo to było podążanie po
                  tropach), ale to pewnie dlatego, że mnie (i całego mojego pokolenia i
                  wcześniejszych roczników) w szkole nie uczyli na lekcjach historii dziejów
                  wszystkich Polaków, ale program był zdominowany przez, jak juz gdzieś
                  napisałam, historię tzw. umownie Kongresówki. Stad wzięło się moje pytanie: Kim
                  właściwie oni są? Nigdy nie mieszkałam we Wrocławiu, dlatego mogłam pisać tylko
                  o swoich wrażeniach, co jest chyba oczywiste. Nie jestem na tyle bezczelna,
                  żeby pisząc ten tekścik rościć sobie prawo do jego rzetelności faktograficznej
                  i twierdzić, że jest wynikiem moich długich doswiadczeń i gruntownych badań
                  socjologicznych przeprowadzonych w tym mieście. Mogłam sie opierac na swoich
                  wrażeniach i na tym, co Wy sami o sobie mówicie. I sporo powiedzieliście. A
                  chyba mi nie odmówicie prawa do moich wrażeń. Ma je każdy, kto się zetknie z
                  czymś, co jest inne, niz to co zna. Nie chcę przez to powiedzieć, że nigdy
                  wcześniej nie widziałam Wrocławia. Ale przyznaję, z pewnych powodów dawno tam
                  nie byłam, może też stąd ta ostrość i wyrazistość z jaką ponownie "zobaczyłam"
                  to miejsce - tym razem odkryłam go jakby na nowo, prawdopodobnie dlatego, że to
                  i Wrocław się zmienił i ja się zmieniłam (to ostatnie to częściowo odpowiedź na
                  pytanie Realistki o moją osobowość, ale nie sądzę, żeby była ona na tyle
                  interesująca i wazna, aby ją tu omawiać).
                  I jeszcze jedno, to nie jest kwestia rozumienia lub nie Waszej tożsamości, bo w
                  zasadzie dlaczego miałabym jej nie zrozumieć, w koncu jestesmy takimi samymi
                  ludźmi i nie jesteście (sorry) żadnymi kosmitami, tylko rzecz polega na jej
                  zapoznaniu i sprawieniu, aby może pojawiła sie w społecznej świadomości (jeżeli
                  Wy tego chcecie, a jesli nie chcecie, to nie, Wasza wola). <Ktos gdzieś napisał
                  coś o PR, ja bym powiedziała raczej o wizerunku>.
                  Nie napisałam tego, aby sie tłumaczyc ze swojego postu, bo nie mam zamiaru tego
                  robić, ale żeby pokazać jakie pytania moga sie pojawić u
                  przeciętnego "niewrocławianina", który zagości w Waszym mieście.
                  • Gość: Jacek Re: teraz mówie do ciebie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.10.04, 16:21
                    Nie jest to pierwsza nasza wymiana zdań w tym wątku, a że mimo lat, pamięć mam
                    dobrą, to muszę przyznać rację Realistce co do tego, że na podstawie Twoich
                    wpisów trudno sobie o Tobie wyrobić jednoznaczną opinię. Zbyt wiele
                    sprzeczności w głoszonych opiniach, wiedza przeplatana z ignorancja, refleksja
                    z powielaniem wyświechtanych stereotypów. To że prawda o Wrocławiu i jego
                    mieszkańcach nie jest powszechnie w Polsce znana, nie jest winą Wrocławian. Nie
                    ponosimy też winy za to, że ktoś nie chce sie kształcić i obciąża swoją
                    niewiedzą jakichś mitycznych "onych", co to podobno historię przemilczają.
                    Wytłumacz mi też prosze czemu Gdańsk ma być w sytuacji komfortowej "żaluzju nie
                    poniał". Nikt nie kwestionuje też Twojego prawa do wygłaszania opini musisz
                    jednak innym przyznać to samo prawo.
                    Wydaje sie jednak, że to tylko mętne tłumaczenie. Istotą Twojego postu,
                    skopiowanego tu z forum poznańskiego, było wykazanie jak świetny jest Poznań na
                    przykładzie beznadziejności Wrocławia. Nie opowiadaj więc naprędce wymyślonych
                    historii o szukaniu "swojego Wrocławia".
                    Mimo to, sadzę, że całkiem przypadkiem możesz go odkryc o ile Twoje
                    zainteresowanie tym tematem nie zniknie wraz z wygaśnięciem tego wątka na
                    forum.
                    Pozdrawiam i ponownie zachęcam do poznawania Wrocławia - warto!
                    • Gość: Kiepska Szwaczka Re: teraz mówie do ciebie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 18:32
                      Gość portalu: Jacek napisał(a):
                      Nie opowiadaj więc naprędce wymyślonych
                      > historii o szukaniu "swojego Wrocławia".

                      Ja nie opowiadam naprędce wymyslnych historii o szukaniu "swojego Wrocławia".
                      Po prostu nie jest mi wszystko jedno.
                      Szwaczka
                      • Gość: Jacek Re: teraz mówie do ciebie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.10.04, 19:36
                        Ależ "szukanie Wrocławia " to tylko odpowiedz na krytykę za denne wpisy, tak na
                        prawdę chwaliłaś Poznań i tu pozwolę sobie na cytat z Twojego tekstu:

                        "...Poznań jawić się może jako Eldorado ludzkich mocy. NO, ALE TO TYLKO PRZEZ
                        CELOWO DOBRANY OBIEKT PORÓWNAWCZY (tzn. Wrocław mój dodatek)..."
                        o jakim szukaniu i czego może tu być mowa?
                        Mimo to uważam, że niechcący być może rozpoczęłaś ważną dosyć dyskusję.
                        • Gość: Kiepska Szwaczka Re: teraz mówie do ciebie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.04, 02:42
                          Gość portalu: Jacek napisał(a):

                          > Ależ "szukanie Wrocławia " to tylko odpowiedz na krytykę za denne wpisy, tak
                          na
                          >
                          > prawdę chwaliłaś Poznań i tu pozwolę sobie na cytat z Twojego tekstu:
                          >
                          > "...Poznań jawić się może jako Eldorado ludzkich mocy. NO, ALE TO TYLKO PRZEZ
                          > CELOWO DOBRANY OBIEKT PORÓWNAWCZY (tzn. Wrocław mój dodatek)..."
                          > o jakim szukaniu i czego może tu być mowa?
                          > Mimo to uważam, że niechcący być może rozpoczęłaś ważną dosyć dyskusję.

                          Porównanie z Poznaniem wzieło się stąd, że naprawdę nie znam innych miast i nie
                          bywam w nich na codzień - przezyłam tu całe moje dotychczasowe zycie. To jest
                          moje miasto. Moja miłość do Poznania nie jest jednak bezkrytyczna i bezbolesna.
                          Dlatego tez nie mam zamiaru wykazywać, ze jest on lepszym miejscem niz inne.
                          Sformułowanie "NO, ALE TO TYLKO PRZEZ
                          > CELOWO DOBRANY OBIEKT PORÓWNAWCZY " miało na celu sprowokowanie odzewu. Nigdy
                          nie uważałam, że ludzie żyjący w Poznaniu są lepsi od innych. Może się
                          pomyliłam i zbyt drastycznie opisałam Wrocław, ale takie było moje wrażenie,
                          wrażenie osoby, która przyjechała akurat z Poznania, a nie np. z Rzeszowa, czy
                          Lublina. Kiedy pisałam o Gdańsku miałam na mysli to, że Gdańsk w widoczny
                          sposób stara sie oswajać swoją przeszłość. W sposób widoczny dla ludzi spoza
                          Gdańska, tych, którzy nie zyja w Gdańsku. Tak, że my, mieszkający w innych
                          częściach Polski jesteśmy jakby bardziej świadomi tego, czym Gdańsk żyje, czym
                          jest - on nam to przynajmniej sygnalizuje. W każdym razie mnie. Oczywiście, nie
                          znaczy to, ze tam, w miejscu, o którym nic albo mało wiadomo nie toczy sie
                          życie. Naturalnie, takie twierdzenie to byłby absurd - zycie jest wszędzie,
                          niezaleznie od tego, czy mówi sie o tym np. w telewizji, albo pisze w prasie.
                          Zycie toczy sie wszędzie i w zasadzie nie ma takiego obowiązku, żeby informować
                          o tym innych. Ale miejsce takie jakim jest Wrocław wydaje sie predestynowane do
                          tego, żeby w wiekszym stopniu zaistniało w powszechnej swiadomości. Tak mi sie
                          wydaje.
                          Bardzo przeżyłam moja wizytę we Wrocławiu. Nie mogłam o tym zapomnieć. W
                          pociągu, którym wracałam do Poznania spotkałam kobietę, która mieszka w Lesznie
                          i codziennie dojeżdża pociągiem do Wrocławia, bo tam pracuje, chyba w urzędzie
                          wojewódzkim, albo miejskim. Ona powiedziała, że ona pracuje dla Wrocławia.
                          Kiedy jej zaproponowano pracę dla tego miasta rzuciła wszystko, porzuciła
                          pracę, zrezygnowała z zycia prywatnego, i w Lesznie tylko nocuje. Pracuje w
                          zespole, który opracowuje projekty w celu uzyskania środków z funduszy
                          europejskich na oczyszczanie pól ze ścieków ( nie pamiętam dokładnie). Miałam
                          świadomość, że przez ten wyjazd dotknęłam czegoś bardzo istotnego. Czegoś
                          innego, czego w Poznaniu nie znałam. Czegoś jak ... rana...
                          Dlatego to napisałam. Te słowa zrodziły sie we mnie duzo wczesniej, niz w
                          momencie, kiedy przelałam je na papier, a raczej na ekran monitora.
                          Może mi sie tylko wydawało. Ale nadal jestem przekonana co do tego, że mi się
                          nie wydawało. Nic na to nie poradzę.
                          Uważam, że Wrocław jest wspaniałym miastem do odkrycia.
                  • Gość: alien Re: teraz mówie do ciebie IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 22.10.04, 21:34
                    Cytuje:

                    "zasadzie dlaczego miałabym jej nie zrozumieć, w koncu jestesmy takimi samymi
                    ludźmi i nie jesteście (sorry) żadnymi kosmitami..."

                    Teraz szwaczka przegielas juz do konca. Jestesmy kosmitami z Wolnego Miasta
                    Wroclaw! Nasze separatystyczne sklonnosci znane sa od wiekow. Miasto emanuje
                    wiazka fal extra-deta naprowadzajaca kosmitow X-delta7 na szerokosc geograficzna
                    domu handlowego PeDeTe, na ktorego dachu miesci sie nadajnik... Szwaczka - Twoje
                    minuty sa policzone - lada chwila przejmiemy kontrole nad Twoim mozgiem.
                    Poczatkowa faza moze przypominac paranoje, ale pozniej bedzie Ci juz tylko lepiej...

                    Hars findu bangala!!!
        • Gość: Bladyrunner Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.gazeta / *.edica.pl 20.10.04, 00:43
          > Dobrze to ująłeś.
          > Ja też nie znam bardziej zakompleksionych ludzi w Polsce niż w Poznaniu.
          > Kompleksy i fałsz. Bardzo dziwni ludzie. Ale zostawmy to, bo my to wszyscy
          > wiemy.

          To co napisałeś jest poprostu poniżej krytyki zważywszy, że z Poznaniem i
          poznaniakami nie masz nic wspólnego a widziałeś ich pewnie tylko w telewizji.

          > Mam inne pytanie, nurtujące mnie od jakiegoś czasu:co Poznań daje Polsce, a
          > może inaczej, co poznaniacy dają Polsce?
          > Poproszę Szwaczkę oby mi to objasniła. Chwalicie się wszystkim, uczelniami (o
          > których chyba nikt nie słyszał poza naszym krajem), Targami, które wg wyników
          i
          >
          > znaczenia oscylują gdzieś pod 30 miejsce w Europie i Bóg wie jeszcze czym.

          5-6 miejsce pod kazdym względem imbecylu.
          Co do uczelni to oczywiście odstajemy o całe lata świetlne od średniej krajowej
          więc nic Polsce Poznań nie daje.
          Gdyby nie to miasto, ostoja Polskości, być może Polski wogóle by dziś nie było.
          Niejednokrotnie Poznaniacy ratowali tyłek temu biednemu i stale potrzebującemu
          krajowi ale nie będe Ci się odwdzięczał edukacją za ignorancję.
          Może gdybyś słyszał hymn tego miasta zrozumiałbyś swoją głupotę.
          Twoja ingnorancja jest tylko wyznacznikiem wiedzy o własnym kraju dlatego pora
          zadać pytanie samemu sobie. Co Ty dajesz Polsce w swoim marnym gniciu?

          > Więc co dajecie? Co niezwykłego? Co, czym mozna pochwalić się przed światem?
          > Wspaniałych kompozytorów...., pisarzy..., poetów..., noblistów....No dobra, a
          > chwaląc się tylko przed nami? Fabryka Volkswagena? czekoladki z Goplany...?
          > tylko proszę nie pisac mi jak ktoś w pewnym poście, że Poznań to super
          > lokalizacja bo mieszka tam listonosz kabareciarz. I to jest osoba najbardziej
          > znana w tym miescie....Choć jeśli nic innego już nie ma, to może pozostają na
          > osłode poznaniakom jego smutne i trywialne żarty....

          Ja rozumiem, że można zazdrościć wspaniałej wielkopolskiej kuchni, tradycji,
          imprez, historii, symboli, etosu zwycięstwa i sukcesu ale ten Twój post jest
          najgłupszym dziełem zakompleksionego forumowicza jakie w życiu widziałem.
          Naprawdę jeszcze tak głupiego i pustego ataku Wrocławianina na Poznań nie
          widziałem na tym ani żadnym innym forum.
    • Gość: roland Do Kucharza IP: *.wroclaw.mm.pl 18.10.04, 23:12
      Poniosło mnie zbytnio po lekturze Poznanianki, wyszła głupio-emocjonalna wypowiedź,w forumowym stylu, jakiego trzeba unikać. Przepraszam za inwektywy i niewybredne aluzje.
      Od 15 lat dopiero możemy we Wrocławiu tworzyć jakąś świadomość małej ojczyzny, stąd może ta "dziecięca choroba autofascynacji". Wiele tu mieszka duchów, wielojęzycznych, wieloreligijnych, jakoś je trzeba oswajać. Od nas zależy czy będzie to twórczy, czy też tylko rekonstrukcyjny proces. Poznanianka przyłożyła do nas ramy polskości jednak zbyt - jeśli nie ciasne - to za małowymiarowe.

      Cieszmy się więc, że jesteśmy inni, w Polsce za mało się od siebie różniący, a inność niech nie oznacza obcości.

      Pozdrowienia dla Poznaniaków i ich Kucharza.
    • Gość: florcz Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.komuny.ibrokers.pl / *.ibrokers.pl 19.10.04, 09:06
      może nie pochodzę z wro,ale kocham to miasto bardzo mocno! poznaje je od 7 lat
      i wciąż nie mogę powiedzieć że je znam. Prowadzę czasami wycieczki po wro i
      wiem że to miasto może sie tylko szczycić że jest takim jakim jest.Nie ma
      drugiego takiego!!! Jedynym dyschonorem dla mnie osobiście jest rejestracja
      mojego auta służbowego, która zaczyna sie od PO :-( smutek nastał w dolinie
      radości. Czuję sie ponadto być gościem ze zdolnego śląska, którego stlicą jest
      WROCŁAW. Nie lubie poznaniaków...
      • Gość: paulos co daje Pń i Wr Polsce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 14:48
        Ajaj! a wy ciągle swoje!
        co daje Poznań Polsce? co daje Wrocław Polsce?
        ano bardzo dużo!
        obydwa miasta są ważnymi ośrodkami gospodarczymi! to przecież miasta wytwarzają
        więcej PKB niż wsie albo prowincja!
        co dalej? obydwa oferują kształcenie - i to niezależnie od wszelkich rankingów -
        na wysokim poziomie: nie wątpię w to, że obydwa miasta mają uczelnie wysokiej
        rangi, tej najlepszej w Polsce, a nie np. klasy szkół w Łomży czy Kielcach (bez
        obrazy) - po prostu mają i tradycję, i kadry i warunki dla studentów!
        Obydwa miasta wniosły dużo do kultury polskiej, trudno powiedzieć, które
        więcej. Co więcej nadal proponują ciekawe rzeczy: to przecież w tych miastach
        odbywają sie wysokiej klasy koncerty, wystawy, itp. a nie np. koncerty "Bayer
        Fulla" czy "Boys"'ów!
        Bez wątpienia odegrały też doniosłą rolę w historii. Dziś są jednymi z
        polskich "okien na świat".

        Nie rozumiem więc wogóle pytania w stylu: co Poznań oferuje Polsce! Tak
        naprawdę to nawet zabita dechami wiocha coś tej Polsce oferuje, bo chociaż
        mieszkałoby tam 10 osób, to one są tego kraju cząstką!

        Co do mentalności mieszkańców na pewno jest ona inna i w znacznej mierze
        ukształtowana przez historię. Trudno mi powiedzieć, jako poznaniakowi, czy
        Wrocław jest miastem bardziej otwartym. Wydaje mi się, że tak jest, ale nie
        jestem tego pewien. Spotkałem w życiu ludzi z Wrocławia, którzy wogóle nie
        przystawali do tej postawy "otwartości" jaką co niektórzy na forum opiewają.
        Spotkałem też wrocławskich cwaniaków, a mówi się, że tacy są tylko w Poznaniu.
        Oczywiście znam też godnych pożałowania ludzi z Poznaia, jak również bardzo
        miłe, pogodne, otwarte i tolerancyjne osoby, chętne pomóc (nawet
        bezinteresownie). Więc to chyba trudno określić, że jedni to wielokulturowi, a
        drudzy zapyziali. Swoją drogą chciałbym kiedyś mieć możliwość pomieszkania
        trochę we Wro, żeby samemu doświadczyć atmosfery tego miasta i ocenić na ile
        jest inna od poznańskiej i jakie cechy posiada, bowiem krótkie wizyty w tym
        mieście dostarczają mi mieszanych wrażeń, zarówno pozytywnych jak i negatywnych
        (co umacnia moją tezę, że w gruncie rzeczy oba miasta są do siebie b. podobne).

        Kontynuując temat - w obu miastach ponad połowa studiujących (wedle danych w
        Poz i Wro mamy po około 130tys. studentów) pochodzi z zewnątrz, z innych miast,
        ze wsi, miasteczek. Tak więc nasze miasta stają się otwartymi na osoby z
        zewnątrz, które przecież reprezentują swoje własne poglądy, styl bycia i
        zachowania. One wnoszą coś nowego, co po jakimś czasie staje się elementem
        pejzażu tych miast. Czy ktoś chce tego czy nie oba miasta przeżywają zmianę
        swojej kulturowej tożsamości. Moi znajomi spoza Poznania, którzy tu studiowali
        nie narzekali na zapyziałość, zamknięcie, nudę i tego typu podobne rzeczy,
        wręcz przeciwnie wielu z nich che się jakoś z tym miastem związać i uważa je za
        ciekawe i fajne. I myślę, że część tych co studiowali we Wrocławiu, też tam
        zostanie.

        Pora przestać więc pisać bzdety i porzucić tę "sarmacką butę" jaka przejawia
        się w forumowych wypowiedziach.
        • Gość: Musaszi Re: co daje Pń i Wr Polsce? IP: 5.6.1D* / *.whirlpool.com 20.10.04, 12:13
          Czytajac powyzsze komentarze, poza nielicznymi wyjatkami, widac pewne
          przelamanie stereotypow wyrosle na kanwie rywalizacji klubow pilkarskich
          odnoszace sie do wzajemnych relacji miedzy Wroclawianami i Poznaniakami.
          Znalazlem tutaj wiele ciekawych spostrzezen i chyba prawda jest, ze najpierw
          musimy nauczyc sie szacunku dla siebie, aby mogli nas szanowac inni. Podzialy i
          roznice beda istnialy, poniewaz taka jest nasza natura i nawet blizniaki z
          czasem maja ze soba coraz mniej wspolnego. Na pewno zmiany zaistaniale w
          ostatniej dekadzie sa lepiej widoczne we Wroclawiu, ale jest to raczej kwestia
          odkrycia potencjalu miasta niz stworzenia jakiejs nowej zupelnie jakosci. Kiedy
          bylem maly Poznan wydawal mi sie zawsze bardziej kolorowy i jako dziecko zawsze
          bardziej mi sie podobalo wlasnie w Poznaniu. W pozniejszym okresie szarosc dnia
          codziennego Wroclawia zaczela przybierac kolory i dzisiaj, jako doroslego
          faceta ciekawi mnie kazdy kat tego miasta i moze dlatego chce tutaj mieszkac.
          Nie jest jednak tak, ze Wroclaw postrzegam jako centrum wszystkiego, ale z
          drugiej strony nie ukrywam zadowolenia z tego, ze to miasto jest jakie jest.
          Najlepsza wizytowka miasta sa wrazenia osob, ktore wracaja do Wroclawia po
          latach... Mysle, ze wyraze pragnienia wielu osob piszac, ze chcialbym aby
          Wroclaw byl miastem nowoczesnym i szybko rozwijajacym sie, ale nie uwazam ze
          musi to sie stac kosztem innych miast. Niestety takie wrazenie pozostaje
          czytajac wiele wypowiedzi forumowych (niekoniecznie forow poznanskich czy
          wroclawskich).
    • Gość: Bumba Re: Poznanianka o Wrocławiu IP: *.nucleus.com 19.10.04, 17:03
      Jestem wroclawianinem, przynajmniej za takiego sie uwazam, choc od kilkunastu
      lat mieszkam za granica. Ostatnio po dwunastu latach odwiedzilem moje miasto.
      Jestem pelen podziwu dla tego czego w miescie w okresie mojej nieobecnosci
      dokonano. Bez watpienia jest jeszcze wiele do zrobienia ale to co sie robi
      idzie w zdecydowanie dobrym kierunku. Ograniczenie dokonan do Starowki nie jest
      prawda. Wiele dzielnic peryferyjnych rowniez pieknieje. Wielu wlascicieli
      zaniedbanych niegdys posesji podejmuje trud ich odnowienia. Tzw. plomby w
      zdecydowanej wiekszosci upiekszaja miasto. Poza tym ten klimat tworzony przez
      sympatycznych w wiekszosci mlodych ludzi.
      Mysle, ze niebawem przyjdzie czas na usuwanie zaniedban szczegolnie tam gdzie
      raza najbardziej czyli przede wszystkim na Dworcu Glownym. Komus musi sie to w
      koncu zaczac oplacac.
      W Poznaniu bylem tym razem tylko na Dworcu zmieniajac pociagi. Niestety tez nie
      robil wrazenia najczystszego. Na krotko odwiedzilem Leszno i maly Smigiel. Tam
      tez widac zmiany na lepsze choc nie tak duze jak we Wroclawiu.
      Niestety bardzo nieciekawe wrazenia mam po krotkiej wizycie w Warszawie.
      Szczegolnie zle wygladaja tam przedmiescia i miasta satelitarne. Centrum nie
      jest z kolei spojne. Jeden wielki architektoniczny misz-masz. Blizej temu
      wszystkiemu jednak do Ulan-Bator niz do Paryza.
      Oczywiscie chcialbym by cala Polska piekniala w rownym stopniu. Byc moze jak
      mowia mi niektorzy moje postrzeganie tego co zmienilo sie we Wroclawiu jest
      zbyt optymistyczne. Ja jednak pozostaje przy swoim. Dziekuje Wroclawianom
      mieszkajacym w miescie za to czego dokonali i zycze kontynuacji dziela.
    • Gość: Realistka Droga Szwaczko, to nie Twoja krew... IP: *.neurosoft.pl 22.10.04, 17:17
      Poczułam się dotknięta dosadnymi sformułowaniami typu: "brudne i
      obce", "atmosfera tego miasta przygnębia", "straszne widoki", "mieszkańcy nie
      pasują do tego miasta". To jest moje wrażenie i nie bezzasadne. Stąd analiza
      Twojej osobowości. Ale zostawmy to.


      Jeżeli ktoś chce zrozumieć, co czują Wrocławianie do swojego miasta, to
      powinien sobie uświadomić kilka rzeczy, np:

      - po wojnie przyjechali tutaj ludzie zdeterminowani, zdecydowani rozpocząć nowe
      życie, ludzie zmuszeni do opuszczenia swoich dotychczasowych domów i okolic,
      które kochali. To tragiczne doświadczenie, ale i wzmacniające („co nas nie
      zabije, to nas wzmocni”). Ludzie zmuszeni do rozpoczynania od nowa, na
      zgliszczach kamienic, w których doprawdy nie było nic pięknego. I wcale nie
      byli to ludzie tylko ze wschodu, zjeżdżali tu również ci, którzy np. w
      Warszawie po powstaniu nie mieli już do czego wracać, ludzie ze zniszczonych
      doszczętnie miast, miasteczek i wsi z całego kraju, ludzie zmęczeni walką,
      okupacją, tułaczką, ludzie różnych obyczajów i kultur. To na takim podłożu
      utworzyła się społeczność dzisiejszego Wrocławia. Jak myślisz, jak kształtuje
      się charakter ludzi w tak trudnych warunkach? Jak kształtuje się charakter ich
      dzieci?

      - ojcowie i dziadkowie obecnego pokolenia odbudowywali to miasto własnymi
      rękami, mimo powszechnej w Polsce propagandy ustalającej większą ważność w tym
      względzie takich miast, jak np. Warszawa. Wrocław to nie Kraków o niemal
      nietkniętych po wojnie zabytkach. Jeżeli coś budujesz prawie od początku (ponad
      70 % zniszczeń, różne źródła podają nawet więcej) to związek emocjonalny jest
      nie do przecenienia! Jak z dzieckiem, które sama uratowałaś albo cudownie
      wyleczyłaś po śmiertelnej chorobie. I NIE WAŻNE, CZY DZIECKO JEST WŁASNE, CZY
      ADOPTOWANE – MNIEJ LICZY SIĘ PLEMNIK I JAJO NIŻ TO, KTO DZIECKO KOCHA I
      WYCHOWUJE.

      - zaraz po wojnie kadra naukowa z mozołem, mimo przeciwności, reanimowała
      szeroko pojętą edukację wyższą i naukę w tym mieście, niemal od razu tworząc
      podwaliny naszego silnego ośrodka naukowego i akademickiego, z którego ja
      również jestem dumna.

      - obecny wygląd miasto zawdzięcza również swoim mieszkańcom – mam tu na myśli
      głównie cudowne parki i całą miejską zieleń. Jakkolwiek sami większości parków
      nie tworzyliśmy, to jednak tuż po wojnie i w czasie odbudowy ratowaliśmy te,
      które się dało i sadziliśmy nowe, ile i gdzie się dało. To dzięki naszej
      zapobiegliwości i poczuciu estetyki dzisiejszy Wrocław zasłużył na
      opinię „zielonego miasta”.

      Twierdzisz, że mamy pokręcony los i kłopoty z tożsamością. Ja twierdzę, że
      naszą tożsamość zbudowaliśmy sami, bez niczyjego wsparcia. To tożsamość ludzi
      mających satysfakcję z tego, że odbudowali i mieszkają w mieście, które warto
      było odbudowywać i warto jest w nim żyć, mieszkać i kształcić się. Warto tu
      przyjechać i postudiować, zarazić się wspaniałą akademicką atmosferą,
      połączeniem przeszłości wspaniałych zabytków i świeżego, bez zgnuśnienia,
      spojrzenia młodych ludzi pozostających tu po studiach. Dodawać swoją cegiełkę
      do specyficznej atmosfery tego miasta. WROCŁAW NIE BOI SIĘ TAKICH CEGIEŁEK !!
      NIE POUCZA NOWYCH WROCŁAWIAN, JAK ICH CEGIEŁKA POWINNA WYGLĄDAĆ !! Nikt nikogo
      nie poucza o polskości, o tradycji, bo nasi przodkowie w XVIII wieku to...
      tamto..., bo tu zawsze... , bo tu nigdy... itp. itp.
      Pisałam wcześniej, że mój Wrocław nie ma obciążenia: wspomnień chwały i upadku
      JEDNEJ TYLKO nacji. Że ma szansę na nowoczesność przede wszystkim w myśleniu.
      Że miasto będzie, jeżeli już nie jest, Europejskie przez duże "E". Te słowa
      później zacytowałaś z intencją – no właśnie – jaką? Poparłaś mnie, czy wręcz
      przeciwnie?

      Mam wrażenie, że to, co Ty uważasz za przyczyny zachwianej tożsamości (brak
      korzeni z dziada pradziada na tej ziemi), ja uważam za doskonałe podłoże do
      tworzenia nowej, niepowtarzalnej siły tego miasta. Ty jako Poznanianka martwisz
      się o nas i żałujesz nas, ja uważam, że tu jest szansa na pozbycie się
      gnuśności i zaściankowości.
      Przecież tu różni ludzie musieli ze sobą żyć. Współistnieć z innymi kulturami,
      obyczajami. Tolerować je, akceptować wreszcie. PRZECIEŻ TO ROZWIJA. NIE
      POZWALA ZASKLEPIĆ SIĘ WE WŁASNYM TYLKO POJMOWANIU ŚWIATA – ROZSZERZA HORYZONTY.

      Sama napisałaś: „Potencjał! Najważniejszy potencjał - ludzie.”

      Wrocław ma tego potencjału wystarczająco dużo, abyśmy czuli się tu u siebie.

      Gdy teraz przyjeżdża się do Wrocławia, widać ludzi, którzy z dumą prowadzą
      swoich gości i znajomych na naszą starówkę do jednej z mnóstwa knajpek
      ogródkowych i piwiarni, na spacer nad odbudowane nabrzeże odrzańskie, do
      ogrodów na Ostrowiu Tumskim albo na wieżę odbudowanego (po raz kolejny)
      kościoła Św. Elżbiety by zobaczyć Wrocław „z lotu ptaka” (przy dobrej
      widoczności zobaczysz Ślężę na południu i wzgórza trzebnickie na północy).
      Wieczorem – na rynek posłuchać muzyki, wziąć udział w happeningu czy pooglądać
      sztukę nowoczesną pod gołym niebem. Gdy jest ciepło (wiosna, lato, jesień),
      wieczór zaczyna się wieczorem właśnie, a kończy nad ranem. Przyjedź, pooglądaj,
      zabaw się, posłuchaj jazzu, „przeżyj to sama”.


      W słynnym „Kochaj albo rzuć” Pawlak mówi, że gdzie krew i pot nasz na tej ziemi
      i gdzie groby nasze, to już ona nie obca, ale nasza.

      Pomyśl o nas w ten właśnie sposób. Powodzenia.
      • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Droga Szwaczko, to nie Twoja krew... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.04, 18:42
        Gość portalu: Realistka napisał(a):
        Ty jako Poznanianka martwisz
        >
        > się o nas i żałujesz nas, ja uważam, że tu jest szansa na pozbycie się
        > gnuśności i zaściankowości.
        > Przecież tu różni ludzie musieli ze sobą żyć. Współistnieć z innymi
        kulturami,
        > obyczajami. Tolerować je, akceptować wreszcie. PRZECIEŻ TO ROZWIJA. NIE
        > POZWALA ZASKLEPIĆ SIĘ WE WŁASNYM TYLKO POJMOWANIU ŚWIATA – ROZSZERZA HORY
        > ZONTY.

        Ja napisałam:
        ...może właśnie tam, właśnie dlatego, właśnie Polakowi we
        Wrocławiu łatwiej zrozumieć, co to jest tożsamość, łatwiej znaleźć prawdziwą
        tożsamość. Tożsamość, która nie zapuszcza korzeni w głąb, tożsamość, która
        płoży. Tożsamość, która nie spuszcza kotwicy, tylko zarzuca sieci i zagarnia
        do
        nich to, co pozwoli jej się wzbogacić, rozwinąć. Istnieje w każdym razie taka
        szansa. Szansa na ekspoloatację dziedzictwa mikrokosmosu i włożenie w jego
        zimne konstelacje własnego żywego serca!

        Nie zmieniłam zdania. I nie kłóci się to z tym, co Ty napisałaś.

        Przepraszam wszystkich Wrocławian za słowa, które mogły ich urazić.
        Szwaczka
      • Gość: szwaczek kilka powielanych błędów IP: 212.127.77.* 22.10.04, 20:18
        Gość portalu: Realistka napisał(a):


        >- po wojnie przyjechali tutaj ludzie zdeterminowani, zdecydowani rozpocząć
        >nowe
        >życie, ludzie zmuszeni do opuszczenia swoich dotychczasowych domów i okolic,
        >które kochali.

        zdecydowana większość Dolnoślązaków to emigranci nie zza Buga lecz z terenów
        należących przed i po wojnie do Polski zatem w swej większości nie
        byli "zmuszeni" wybrali po prostu lepiej zagospodarowane ziemie niemieckie

        Jeżeli coś budujesz prawie od początku (ponad
        >
        > 70 % zniszczeń, różne źródła podają nawet więcej) to związek emocjonalny jest
        > nie do przecenienia!

        pamiętaj,że 70 % budynków było w różnym stopniu uszkodzonych a nie że Wrocław
        opadł do 30% swojej wysokości

        > wyleczyłaś po śmiertelnej chorobie. I NIE WAŻNE, CZY DZIECKO JEST WŁASNE, CZY
        > ADOPTOWANE – MNIEJ LICZY SIĘ PLEMNIK I JAJO NIŻ TO, KTO DZIECKO KOCHA I
        > WYCHOWUJE.

        A co z tymi którzy utracili swoje najukochańsze dzieci?wiesz o kim mowa.
        moim zdaniem bardziej liczy się plemnik, może dlatego żem facet;-)

        > Pisałam wcześniej, że mój Wrocław nie ma obciążenia: wspomnień chwały i
        upadku
        > JEDNEJ TYLKO nacji

        ta JEDNA nacja została stłamszona i wciąż nie może zaisnieć w poprawnej
        politycznie Europie i socjaldemokratycznych Niemczech
        i zapewniam Cię to była JEDNA nacja-nie Czesi,Prusacy (he,he kto to
        Prusacy?),Austriacy(nie słyszałem o żadnym wrocławskim Austriaku,co dopiero
        mówić tu o nacji) lecz niemieckojęzyczni mieszkańcy Wrocławia utożsamiający się
        bardziej z Rzeszą niż Rzeczpospolitą

        > Gdy teraz przyjeżdża się do Wrocławia, widać ludzi, którzy z dumą prowadzą
        > swoich gości i znajomych na naszą starówkę do jednej z mnóstwa knajpek

        NASZĄ!
        normalnie Wy nigdy tego nie zrozumiecie.Nigdy.


        podziwiam Wrocław,podziwiam stare niemieckie miasto,w którym obecnie mieszkają
        Polacy
        tak jak podziwiam inne dolnośląskie miasta
        ale mogę powiedzieć MOJE tylko w kontekście emocjonalnym,nigdy historycznym

        pozdro.
        • Gość: Rafis Re: kilka powielanych błędów IP: 213.199.196.* 22.10.04, 21:25
          Gość portalu: szwaczek napisał(a):

          > zdecydowana większość Dolnoślązaków to emigranci nie zza Buga lecz z terenów
          > należących przed i po wojnie do Polski zatem w swej większości nie
          > byli "zmuszeni" wybrali po prostu lepiej zagospodarowane ziemie niemieckie

          Ciekaqwe rzeczy opowiadasz.Bo wg mnie zdecydowana większośc Dolnoślązaków
          pochodzi z Dolnego Śląska.Człowieku obudż się, wojna skonczyła sie 60 lat temu,
          zycie toczy sie dalej. Wyjdz z lasu zobacz to i zrozum to :)

          > pamiętaj,że 70 % budynków było w różnym stopniu uszkodzonych a nie że Wrocław
          > opadł do 30% swojej wysokości

          No i? W Warszawie tez tak było ale tam zamiast odbudowy zdecydowano sie na
          budowe nowego betonowego miasta.

          > ta JEDNA nacja została stłamszona i wciąż nie może zaisnieć w poprawnej
          > politycznie Europie i socjaldemokratycznych Niemczech
          > i zapewniam Cię to była JEDNA nacja-nie Czesi,Prusacy (he,he kto to
          > Prusacy?),Austriacy(nie słyszałem o żadnym wrocławskim Austriaku,co dopiero
          > mówić tu o nacji) lecz niemieckojęzyczni mieszkańcy Wrocławia utożsamiający
          się
          > > bardziej z Rzeszą niż Rzeczpospolitą

          Człowieku nie kompromituj sie więcej takimi wypowiedziami. To dobra
          rada.Poczytaj choc troche.

          > podziwiam Wrocław,podziwiam stare niemieckie miasto,w którym obecnie
          mieszkają
          > Polacy
          > tak jak podziwiam inne dolnośląskie miasta
          > ale mogę powiedzieć MOJE tylko w kontekście emocjonalnym,nigdy historycznym
          >
          > pozdro.

          Jak mozna mówić o czyms "Moje" w kontekscie historycznym? :)

          Nie próbuj uczyc ojca dzieci robic bo kiepsko Ci to wychodzi.

          pa :)
          • Gość: Preslaw Re: kilka powielanych błędów IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.04, 11:29
            Ostro, Rafis, ale masz rację.
          • Gość: tomkos Re: kilka powielanych błędów IP: *.spox.org / *.org 23.10.04, 11:49
            ja czuje sie wroclawianinem choc mieszkam tu dopiero 8 lat ... ale zastanawiam
            sie wlasnie dlaczego, co sprawia ze tak bardzo jestem zwiazany z tym miastem
            emocjonalnie. napewno nie sa to budynki, architektura tego miasta. One maja
            drugorzedne znaczenie.

            to co pokochalem w tym miescie to atmosfera, relacje miedzyludzkie (jednak inne
            od tych w Poznaniu, Krakowie i w Warszawie), to chec czynienia tego miasta
            piekniejszym, to ambicja tutejszych ludzi. dla mnie Wroclaw jest miastem
            swiezym i najbardziej europejskim sposrod polskich miast. i nie przeszkadza mi
            w takiej ocenie, nielad jego pewnych czesci.

            Prosze spojzcie na liste postow na forum inwestycyjnym na tle Poznania czy
            innych miast - ta roznica wskazuje jak wielkie jest zainteresowanie wroclawian
            wlasnym miastem wlasnie na tle innych miast.

            to wszystko sprawia, ze jestem zwiazany z tym miastem. i nie rozwazam czy jest
            to miasto polskie czy niemieckie. bo to dla mnie ma drugorzedne znaczenie.
            • Gość: Rafis Re: kilka powielanych błędów IP: 213.199.196.* 23.10.04, 12:20
              Pieknie Tomkos :)
              Mnie zastanawia tylko jedno. Dlaczego co jakis czas ktos próbuje udowodnić, że
              to miasto jest be, że my jestesmy tu obcy, że tu nie ma Polski itp.Czyżby
              Wrocław był powodem powstawania kompleksów u co poniektórych osobników?
              • Gość: Tomkos Re: kilka powielanych błędów IP: *.spox.org / *.org 23.10.04, 15:47
                Rafis, trudno mi powiedziec dlaczego coniektore osoby tak patrza na Wroclaw.
                Przede wszystkim wydaje mi sie, ze jednak duza wiekszosc odwiedzajacych Wroclaw
                nie podziela zdania Wielkopolanki.
                Sam sie urodzielem w Wlkp., rodzice moi nadal tam zyja...i bardzo dobrze znam
                klimat tam panujacy. Przede wszystkim dla wszystkich tzw. wlkopolan Poznan to
                pepek swiata. w wiekszosci z nich panuje przekonanie, ze to wlkp. utrzymuje
                reszte kraju.. i to jest ten nurt myslenia. A dotyczy on nie tylko gospodarki
                ale takze nauki, kultury itp.
                Mysle jednak, ze te zadufanie ich samych gubi... a same miasto naprawde
                przezywa stagnacje. Ja czuje sie wroclawianinem, chce czerpac z tego miasta
                pozytywna energie i razem z nim rozwijac sie. Szanuje zdanie Wielkopolanki -
                ale nie chce mi sie, nie mam czasu rozwodzic sie czy Wroclaw jest polski czy
                nie. Mnie nie intersuje historia w takim wydaniu - wole skupic sie na
                przyszlosci.

                • Gość: Preslaw Re: kilka powielanych błędów IP: *.milicz.jarsat.pl 24.10.04, 14:02
                  I słusznie.
                  • Gość: erni Re: JEST NA TO ODPOWIEDZ : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 18:47
                    >Dlaczego co jakis czas ktos próbuje udowodnić, że
                    >to miasto jest be, że my jestesmy tu obcy, że tu nie ma Polski itp.Czyżby
                    >Wrocław był powodem powstawania kompleksów u co poniektórych osobników


                    Ksenofobia (gr. ksenós - obcy, phóbos - strach) - lęk, niechęć, wrogość w
                    stosunku do obcych lub innych. Ksenofobia może być przyczyną agresji przeciwko
                    obcym i wszystkiemu, co z nimi związane.
          • Gość: szwaczek jeszcze dwa zdania IP: 212.127.77.* 25.10.04, 08:54
            Gość portalu: Rafis napisał(a):


            > ta JEDNA nacja została stłamszona i wciąż nie może zaisnieć w poprawnej
            > > politycznie Europie i socjaldemokratycznych Niemczech
            > > i zapewniam Cię to była JEDNA nacja-nie Czesi,Prusacy (he,he kto to
            > > Prusacy?),Austriacy(nie słyszałem o żadnym wrocławskim Austriaku,co dopie
            > ro
            > > mówić tu o nacji) lecz niemieckojęzyczni mieszkańcy Wrocławia utożsamiają
            > cy
            > się
            > > > bardziej z Rzeszą niż Rzeczpospolitą

            > Człowieku nie kompromituj sie więcej takimi wypowiedziami. To dobra
            > rada.Poczytaj choc troche.
            >

            Rafis to Ty się nie kompromituj tekstami o mieście Austriaków,Prusaków i Czechów
            (dobre,Prusacy).
            Śmiechu warte.
            Wygląda na to,że Twoja wiedza historyczna ogranicza się do przeczytania kilku
            biuletynów promocyjnych miasta.Może Ty je piszesz?

            > Jak mozna mówić o czyms "Moje" w kontekscie historycznym? :)
            >
            > Nie próbuj uczyc ojca dzieci robic bo kiepsko Ci to wychodzi

            Poznaniacy,Warszawiacy i Krakusi mogą tak powiedzieć
            Ty i Twoi potomkowie nigdy.

            ostatni raz spróbuję...
            gdyby,powiedzmy,siedem pokoleń moich przodków budowało MÓJ
            dom,pałac,zameczek,kamienice,cokolwiek i następnie w wyniku wojny zostałem
            zmuszony do opuszczenia ojcowizny na rzecz Wizygotów,powiedzmy
            gdyby podobny los spotkał moich przyjaciół,dalszą rodzinę,
            gdyby na dodatek owi Wizygoci po latach mówili mi,że MÓJ dom przez stulecia
            był "wielokulturowy",nie MÓJ lecz wielokulturowy
            gdyby oni chwalili się swoim znajomym MOIM domem
            gdybym nie mógł upominać się o swoje
            to czułbym co najmniej dyskomfort.
            Nie zrozumiesz tego Rafis.

            I żadnych więcej komentarzy z mojej strony.
            • Gość: Rafis Re: jeszcze dwa zdania IP: 213.199.196.* 25.10.04, 10:26
              Gość portalu: szwaczek napisał(a):

              > > Człowieku nie kompromituj sie więcej takimi wypowiedziami. To dobra
              > > rada.Poczytaj choc troche.
              > >
              >
              > Rafis to Ty się nie kompromituj tekstami o mieście Austriaków,Prusaków i
              Czechó
              > w
              > (dobre,Prusacy).
              > Śmiechu warte.
              > Wygląda na to,że Twoja wiedza historyczna ogranicza się do przeczytania kilku
              > biuletynów promocyjnych miasta.Może Ty je piszesz?
              >
              > > Jak mozna mówić o czyms "Moje" w kontekscie historycznym? :)
              > >
              > > Nie próbuj uczyc ojca dzieci robic bo kiepsko Ci to wychodzi
              >
              > Poznaniacy,Warszawiacy i Krakusi mogą tak powiedzieć
              > Ty i Twoi potomkowie nigdy.
              >
              > ostatni raz spróbuję...
              > gdyby,powiedzmy,siedem pokoleń moich przodków budowało MÓJ
              > dom,pałac,zameczek,kamienice,cokolwiek i następnie w wyniku wojny zostałem
              > zmuszony do opuszczenia ojcowizny na rzecz Wizygotów,powiedzmy
              > gdyby podobny los spotkał moich przyjaciół,dalszą rodzinę,
              > gdyby na dodatek owi Wizygoci po latach mówili mi,że MÓJ dom przez stulecia
              > był "wielokulturowy",nie MÓJ lecz wielokulturowy
              > gdyby oni chwalili się swoim znajomym MOIM domem
              > gdybym nie mógł upominać się o swoje
              > to czułbym co najmniej dyskomfort.
              > Nie zrozumiesz tego Rafis.
              >
              > I żadnych więcej komentarzy z mojej strony.

              Powtarzam po raz kolejny, nie ucz ojca dzieci robic :) Naprawde brak wiedzy nie
              jest powodem do dumy.Masz może jeszcze jakies kompleksy? Chętnie je wyleczymy w
              wielokulturowym Wrocławiu, najbardziej europejskim polskim mieście! :)
              • Gość: Łoś_bimbacz dzięki za wpis IP: 156.17.76.* 25.10.04, 10:47
                nie pisz swoich tradycyjnych tekstów o poranku, bo ludzie tarzają się ze
                śmiechu i wydajność spada, na shledanou ( wielokulturowe pożegnanie).
                ps. fajnie rozwijasz czasami ten wątek o kompleksach, możemy prosić na bis
                jutro??
        • Gość: Realistka Odpowiedź na "kilka powielanych błędów" IP: *.neurosoft.pl 25.10.04, 14:05
          Piszesz, Szwaczku, że:

          > gdyby,powiedzmy,siedem pokoleń moich przodków budowało MÓJ
          > dom,pałac,zameczek,kamienice,cokolwiek i następnie w wyniku wojny zostałem
          > zmuszony do opuszczenia ojcowizny na rzecz Wizygotów,powiedzmy
          > gdyby podobny los spotkał moich przyjaciół,dalszą rodzinę,
          > gdyby na dodatek owi Wizygoci po latach mówili mi,że MÓJ dom przez stulecia
          > był "wielokulturowy",nie MÓJ lecz wielokulturowy
          > gdyby oni chwalili się swoim znajomym MOIM domem
          > gdybym nie mógł upominać się o swoje
          > to czułbym co najmniej dyskomfort.

          Pijesz do roku 45 czy 39?

          Tragiczny jest los ludzi, którzy byli zmuszeni pozostawić to, co kochali, wiem
          i rozumiem, pisałam już o tym. Ale pretensje o to trzeba cofnąć niemal o 60 lat
          i kierować je pod inny adres.
          Tak się złożyło, że ktoś rozpętał 65 lat temu wojnę, w wyniku której nastąpiły
          takie przetasowania na mapie Europy, zginęły miliony ludzi i w wyniku której
          kolejne miliony były zmuszone opuścić swe domy.
          Równolegle zaś twierdzę, że konkretny obywatel narodowości np. niemieckiej,
          tęskniący do swojego miasta i pragnący odzyskać utracone dobra, również nie
          jest tej wojnie winien i ma swoje racje.
          MA !
          Tyle tytułem komentarza do Twojego tekstu.


          A teraz pytam: co to, o czym piszesz i czego Ci żal, ma do rzeczy?
          Jeżeli oczekujesz, że każdy Wrocławianin będzie czuł się winien z powodu
          zawieruchy historycznej, która kilka dziesiątków lat temu rzuciła jego
          rodziców/dziadków do Wrocławia i na Dolny Śląsk, lub dodatkowo czuł się winien,
          że pokochał odbudowane przez rodziców/dziadków miasto, że "za karę" nie
          powinien nigdy czuć się tu u siebie - to się nie doczekasz, niestety.

          Mam prawo mówić, że to MOJE miasto, bo tu mieszkam od dzieciństwa i tu się
          wychowałam. I nikt nie może mi odebrać mojego przywiązania do tego miasta.

          Co do historii miasta: staram się (!) poznawać i akceptuję jego historię, którą
          w większości tworzyli tu Niemcy tak, jak akceptuję jego historię tworzoną tu
          przez Żydów czy Czechów, czy Polaków właśnie (chociażby polskie harcerstwo
          przed wojną).

          Skoro napisałeś, że więcej komentarzy z Twojej strony nie będzie, to nie mogę
          się oprzeć pokusie zacytowania kilku Twoich poprzednich.

          Napisałam:
          >- po wojnie przyjechali tutaj ludzie zdeterminowani, zdecydowani rozpocząć
          >nowe
          >życie, ludzie zmuszeni do opuszczenia swoich dotychczasowych domów i okolic,
          >które kochali.

          Ty na to odpowiedziałeś:

          >”zdecydowana większość Dolnoślązaków to emigranci nie zza Buga lecz z terenów
          >należących przed i po wojnie do Polski zatem w swej większości nie
          >byli "zmuszeni" wybrali po prostu lepiej zagospodarowane ziemie niemieckie „

          No nie, a gdzie mówiłam, że tylko zza Buga? Pisałam już o tym wcześniej, w
          wyniku wojny zrujnowany był cały kraj, przyjeżdżali tu ludzie, którzy nie mieli
          już do czego wracać (spalone wsie, zniszczone miasteczka), albo z ich powrotem
          na swoją ziemię wiązał się zbyt silny ból po utracie bliskich.
          Twierdzisz ponadto, że Dolny Śląsk był lepiej zagospodarowany? Przed wojną na
          pewno. Tylko że nie po wojnie, po przejściu ruskiego frontu i po cofaniu się
          Niemców, którzy zostawiali za sobą zniszczoną infrastrukturę. Rozkazy
          niemieckie dotyczące Wrocławia są dziś powszechnie znane, kamień na kamieniu
          miał się nie ostać (prawie się udało), a radzieckie wojska też sobie nie
          żałowały. Ty tę ruinę nazywasz „lepszym zagospodarowaniem”? Kto chciał szybko
          wrócić do normalnego życia i dobrze się orientował, jechał po wojnie do
          Warszawy, gdzie dość prędko okazało się, że „cały kraj wspiera odbudowę
          stolicy” – i faktycznie, wspierał.

          Dalej ja piszę a Ty komentujesz:

          > >Jeżeli coś budujesz prawie od początku (ponad
          > > 70 % zniszczeń, różne źródła podają nawet więcej) to związek emocjonalny
          jest
          > > nie do przecenienia!
          >
          >pamiętaj,że 70 % budynków było w różnym stopniu uszkodzonych a nie że Wrocław
          >opadł do 30% swojej wysokości

          ”opadł do 30% swojej wysokości”??? Argumentum ad absurdum
          Przy okazji pooglądaj sobie zdjęcia (dziś już historyczne) zgliszcz po wojnie,
          np. na starówce. A prawie całe Krzyki były zrównane z ziemią. Z gruzów usypano
          klika potężnych kopców na terenie miasta.


          > > wyleczyłaś po śmiertelnej chorobie. I NIE WAŻNE, CZY DZIECKO JEST WŁASNE,
          CZY
          > > ADOPTOWANE – MNIEJ LICZY SIĘ PLEMNIK I JAJO NIŻ TO, KTO DZIECKO KOCHA I
          > > WYCHOWUJE.
          >
          >A co z tymi którzy utracili swoje najukochańsze dzieci?wiesz o kim mowa.
          >moim zdaniem bardziej liczy się plemnik, może dlatego żem facet;-)

          :-) !

          Wybacz, pomimo całego współczucia, jakie mimo wszystko żywię dla Ciebie, muszę
          powiedzieć, że w większości Twoje komentarze są albo nie na temat, albo pisane
          naprędce w wyniku niezrozumienia treści, względnie wszystko naginasz po to, aby
          wyprowadzić jeden tylko wniosek:

          > ta JEDNA nacja została stłamszona i wciąż nie może zaisnieć w poprawnej
          > politycznie Europie i socjaldemokratycznych Niemczech
          > i zapewniam Cię to była JEDNA nacja-nie Czesi,Prusacy (he,he kto to
          > Prusacy?),Austriacy(nie słyszałem o żadnym wrocławskim Austriaku,co dopiero
          > mówić tu o nacji) lecz niemieckojęzyczni mieszkańcy Wrocławia utożsamiający
          się
          > bardziej z Rzeszą niż Rzeczpospolitą

          Niemieckojęzyczni – zgoda. Taki właśnie, i nie bez powodu, obowiązywał tu
          kiedyś język.
          Ale że wszyscy mieszkańcy Wrocławia – z Rzeszą? To chyba lekkie nadużycie. Bo
          choćby Żydzi - oni też? A przecież było ich niemało (wystarczy obejrzeć sobie
          albumy ze starymi fotografiami miasta i kamieniczek, przedwojenne szyldy i
          ogłoszenia).

          I bardzo się cieszę, że właśnie Ty używasz słowa „niemieckojęzyczni”, słusznie
          zresztą. Mówienie językiem niemieckim - zwłaszcza na przedwojennym Dolnym
          Śląsku - nie przesądza o przynależności narodowej. Wiesz o tym równie dobrze
          jak ja.

          Pzdr.

          P.S. Lepiej sie przyznaj, że chcesz wyłącznie rozpętać jakąś małą burzę na tym
          forum ;-)

          • Gość: Preslaw Re:Obiektywizm i europejskość. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 15:29
            Twój obiektywizm i naturalna skłnność do rozważania wszechstonnie każdego
            argumentu nadal promieniuje, łosiu. W niczym tego faktu nie zmiania, że Rafis
            nadużywa sfomułowania, o Wrocławiu jako mieście najbardziej w Polsce
            europejskim.
            • Gość: Jacek Re:Obiektywizm i europejskość. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.04, 16:27
              ludzie nauczcie sie dopisywać komentarz do postu, na który odpowiadacie. tak
              będzie o wiele wygodniej, a uciążliwośc przecie żadna.
              a co do tematu, to Wrocław jest najbardziej europejskim miastem w Polsce, więc
              o nadużyciu nie może być mowy.
              • Gość: Preslaw Re:Obiektywizm i europejskość. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 18:14
                Wbrew pozorom kolejność postów czyni czytanie wygodniejszym, choć nie zawsze.
                Stwierdzenie, że Wrocław jest najbardziej europejskim miastem w Polsce jest
                kwestią wysoce ocenną i każdy może mieć w tym względzie swoje zupełnie osobiste
                zdanie zależnie od kryteriów jakie przyjąć przy definiowaniu najbardziej
                eurpejskiego miasta. Ale manifestowanie tego pachnie, niestety jakimiś
                kompelkasami i trochę jest żenujące. Ja nie mam żadnych wątplwiości, że
                Wrocławj est miastem na wskorś europejskim, ale apeluję o trochę więcej
                skromności w ocenach.
            • Gość: Łos_bimbacz o promieniowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 18:11
              świetnie zlepiacie, jeszcze nie było o metropolii!, niedopatrzenie? jakieś
              100 wpisów wcześniej Wielki Kucharz wymienił na moje zapytanie inwestycje
              poznańskie powojenne, do dzisiaj mam kłopot z ripostą,Kucharz pisze o trzech
              pełnych pierścieniach obwodnic, aquaparkach i innych cudach, prowokator
              zapewne. Ale poznaniacy chwilowo dyskusyjnie wymiękli, czyżby odurzył ich
              zapach "Breslau-night-strong" z Hauptbahnhofu?
              • Gość: Preslaw Re: O obiektywizmie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 18:21
                Oj, łosiu, łosiu, już mnie znudziło wyrzucanie ci brku obiektywizmu. Z twoich
                wywodów wywnioskować można, co powtorzę jednak uporacie po razy kolejny, że
                Wrocław to jedna wielka katastrofa. To stwierdzenie jest tak samo nieuczciwe
                merytorycznie jak stwierdzenie, że Wrocław jest miastem bez błędów i wszytsko
                przebiega fanatstycznie. Ustawiasz się tylko na jednym, skrajnym biegunie, i
                przez to od nipoprawnych entuzjastów niczym się nie różnisz, ale dlaczego to
                nie wiem.
              • Gość: Szalony Kucharz Do Łosia wyjaśnienie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 23:02
                Łoś niepotrzebnie się na Wrocław krzywi i martwi brakiem inwestycji w jego
                mieście. Żeby się tak na Poznań nie zapatrzył i go sobie za wzór boomu nie
                obrał muszę parę spraw wyklarować.
                Zacznijmy może od porównania powojennego potencjału rozwojowego obu miast, bo
                to wielce pouczające. Czego by nie powiedzieć o dzisiejszych wspaniałych
                wrocławianach i ich bezproblemowej tożsamości, to z czysto makroekonmicznego
                punktu widzenia w 1945 miasto to przeszło poważną operację trasplantacji. Z
                jednego organizmu państwowego przeszczepione zostało w drugi. Mimo
                ponadtysiącletniej historii spotkań wielu kultur, mimo piastowskiej
                przeszłości, czeskiej przygody i innych tam jeszcze austro-węgrów (hihi) do
                roku 1945 Breslau było jednym z ważniejszych ośrodków życia gospodarczego
                (kult. i społ. też) III Rzeszy, a wcześniej Republiki Weimarskiej, Cesarstwa
                Niemieckiego i Królestwa Prus. Rekonwalescencja przebiegała baaardzo długo,
                temu nikt nie zaprzeczy. Ci z Was, którzy się zachwycają wrocławską metropolią
                Anno Domini 2004 niech sobie przypomną jak wyglądała ona trupioblado za komuny.
                Wrocław zamiast rozwijać się, dochodził do siebie po prostu, o czym dobitnie
                świadczy fakt, że liczba mieszkańców z 1939 roku niewiele różni się od
                dzisiejszej. Powojenny rozkwit, który miał miejsce nawet w siermiężnej komunie,
                Wrocław tak jakby ominął.

                Trochę inaczej było w Poznaniu. Miasto (i cały prawie region zaboru pruskiego)
                operację scalania w organizm polskiego państwa przeszło w latach dwudziestych i
                był to zabieg zdecydowanie łatwiejszy. Bez większych zgrzytów, mimo dwóch
                wojen, kontynuowało bieg ku przyszłości zapoczątkowany jeszcze w latach '70 XIX
                wieku, by w końcu z biednego kilkudziesięciotysięcznego grodu nad Wartą
                zapatrzonego w breslauerską metropolię wyrosnąć pod koniec XX-wieku w
                równorzędnego prawie sąsiada. W ciągu tylko 60 ostatnich lat ludność Poznania
                wzrosła o prawie 2/5! Moja babcia pamięta jeszcze jak na Ratajach, tam gdzie
                dziś potężne blokowiska, tylko rozpościerały się tylko sady i szklarnie
                Bułgarów. Maltańskie jezioro w latach sześćdziesiątych istniało jedynie w
                głowach planistów, a Warta płynęła trochę innym korytem.

                Więc z jednej strony mamy Wrocław - ponadpółmilionowe miasto, które jak na
                standardy lat trzydziestych XX wieku było miastem kompletnym, lecz na dzień
                dzisiejszy paru rzeczy mu brakuje, a z drugiej Poznań - miasto, które jak na
                swoje nabyte świeżuchno ponad pół miliona mieszkańców musi jeszcze szlifu
                nabrać. Chodzi tu o dekoracje i inne takie umilacze pobytu, a nie o
                infrastukturę, bo o to najłatwiej. I niestety nie będzie to szlif w stylu
                retro - historii się nie da przekonująco zafałszować, więc Poznań nigdy nie
                dogoni Wrocławia z jego przebogatą przeszłością, ale do wyścigu w przyszłość
                możemy chyba stanąć na tej samej bieżni.

                Nie jest więc łatwym zestawienie rozwiniętego miasta, lecz dopiero niedawno
                doszłego do siebie, z miastem rozwijającym się. Już pobieżny spacer po ulicach
                obu miast uzmysławia nam swego rodzaju przepaść, a w zasadzie rozmijanie się.
                Mimo 70% wojennych zniszczeń (w co nie za bardzo chce mi się wierzyć -
                dorastałem w zniszczonej w podobnym stopniu Pile i wiem, jak wygląda miasto,
                które tak ucierpiało - poza trzema budynkami sprzed 45 same bloki, bloki,
                bloki, bloki i mnóstwo zdziczałej zieleni; podobnie brzydko prezentuje się
                zrównana prawie z ziemią Warszawa, ale mniejsza o to) wrocławska przestrzeń
                miejska oszałamia "polaczków z pyrlandii" zwartością, spójnością, akuratnością,
                strzelistymi wieżami kościołów, nadrzecznymi bulwarami - takim nic dodać nic
                ująć. Poznań w miarę zwarty jest w okolicach Starego Rynku, Jeżyc i Wildy, lecz
                i tak jest to zabudowa niedokończona, przerwany projekt. A Warta, której prawy
                brzeg Poznań oswoił dopiero po wojnie, wciąż stanowi granicę dzielącą miasto na
                Stare - kamieniczno-ratuszowo-zamkowe i Nowe - blokowo-przemysłowo-wiejskie,
                chociaż nie jest to tak wyrazisty i wstrząsający podział na dwa miasta, jak ma
                to miejsce w stolicy. Niech więc się Łosiu nie denerwuje tym, że tyle u nas
                mostów pobudowano. We Wrocku przed wojną było ich ponad sto, w Poznaniu trzy
                wąziutkie (kolejowych i wiaduktów nie liczę), z czego dwa zniszczone zostały
                bezpowrotnie. Dziś jest siedem. Dużo? Mało? Patrząc na Warszawę, Kraków, Toruń
                aż nadto! Patrząc na Wrocław...

                Wiesz, Łosiu, najlepiej buduje się na surowym korzeniu, dlatego też
                najgwałtowniej rozwijają się miasta nowe, albo "zresetowane" wojną, czy innym
                dopustem bożym. Wspaniała tradycja może być dużym obciążeniem, bo nie jest
                lekko zburzyć zabytkowy kwartał dzielnicy, aby machnąć w jego miejsce centrum
                kongresowe czy jakiś inny "mod con", a przecież miasto nie może rozrastać się w
                nieskończoność. Urbanistycznym perełkom i perłom pozostaje czasem tylko
                odkurzanie eksponatów i uwodzenie turystów. Taka Bruggia - przecudowne, jakby
                nienaruszone przez czas średniowieczne miasto, ale chyba po miesiącu łażenia
                dzień w dzień po takim zastygłym grodzie bym chyba umarł z nudów. Albo
                Zamość... Wrocławiowi to chyba nie grozi, mimo, że wygląda na miasto skończone,
                choć oczywiście o rozwoju miasta nie decyduje wyłącznie wola ich mieszkańców i
                promocyjne akcje. Myślę, że wiele jeszcze przed Wami, tak samo jak i przed
                Poznaniem. Pozostaje sobie życzyć powodzenia.

                A wracając do tych komunikacyjnych ram. Nie jest w Poznaniu tak, że mamy 3
                pierścienie obwodnic. Skończone są dwie ramy komunikacyjne, jednak nie są to
                bezkolizyjne trasy szybkiego ruchu, czy superszerokie aleje z zsynchronizowaną
                sygnalizacją. Na dzień dzisiejszy bywa, że miasto się dławi w porannych
                korkach, nie wiem czy tak samo jak Wrocław. W każdym bądź razie dzięki paru
                inwestycjom z ostatnich lat jest lżej. Mieszkam przy Bałtyckiej i ulga jest
                niebywała dzięki poszerzeniu jezdni, drugiej nitce mostu Lecha i Nowym Zawadom.
                Ale do ronda Śródka można by poszerzyć Podwale i Zawady, a przelotówka DK2 z
                Warszawy na Świecko woła o pomstę do nieba! Od Lechickiej do końca Lutyckiej
                bez kilku odcinków jeden tylko pas ruchu, dzień i noc zawalony TIR-ami, i po
                drodze parę jeszcze przejazdów kolejowych z zaporami tak rozjeżdżonych, że
                nawet z najwytrzymalszym zawieszeniem nie próbuj przekraczać 20 km/h. Obawiam
                się, że otwierany w środę odcinek A2 do Nowego Tomyśla niewiele w tej materii
                zmieni. Cena za tę przyjemność narzucona tak horrendalna, że ciężarówki będą
                wolały toczyć się 92-ką przez północ Poznania, bo im to pod względem szybkości
                i wygody rybcia. O wylocie na Wrocław nie ma co mówić. Rozwiązaniem będzie
                trzecia rama, tylko ona dopiero musi powstać. Tym niemniej stan dróg i
                rozwiązania komunikacyjne w Poznaniu na tle kraju przedstawiają się całkiem
                całkiem, choć do warszawskiego rozmachu trochę nam brakuje. ;o)

                Aquapark wciąż na Malcie powstać nie może i z pływalniami w mieście jest
                cieniutko. Basen na Chwiałkowskiego pęka w szwach, więc jak ktoś chce się
                wykapać, to musi brykać do Swarzędza (10 km), Oborników Wlkp. (25 km), Leszna
                (80 km) a nawet Piły (96 km), czy do ośrodka przygotowań olimpijskich w Wałczu
                (125 km).

                Za to jako jedyne miasto w Polsce mamy szybką trasę tramwajową - takie metro
                dla skąpców! ;o)

                Niech się Łoś nie boczy na swoje miasto, bo jest fajne. Chociaż rozumiem, że
                denerwuje Cię ten powszechny zachwyt nad jego niebywałą urodą, podczas gdy Ty w
                korku sterczysz codziennie po półtorej godziny.
                • Gość: Rafis Re: Do Łosia wyjaśnienie IP: 213.199.196.* 25.10.04, 23:18
                  Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

                  Łos nawet nie wie ile wynosi budżet Wrocławia więc wdawanie sie z nim w
                  dyskusje to tylko i wyłącznie forma rekreacji, zawsze mozna sie czegos
                  ciekawego "dowiedziec" :)
                  • Gość: Łoś_bimbacz budżet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 00:56
                    ciekawostka: ile kosztuje m3 wody i ścieków w gminie kobierzyce? trzy!!! razy
                    taniej niż płaciłem w spółdzielni we wrocławiu, budżet już wyjaśniałem, chcesz
                    manipulować wypowiedziami - wybaczam, twoje posty to prawdziwa rekreacja po
                    porannym mińska-stanisławowska-trophy, zasługujesz na nagrodę, liczymy na
                    jutro!
                • Gość: Łoś_bimbacz Re: Do Łosia wyjaśnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 00:01
                  moje poglądy na miasto wynikają z codziennych przeżyć i marnotrastwa czasu
                  tubylców. Starsi dziś członkowie hitlerjugend, którzy podróżują klimatyzowanym
                  autokarem po wytyczonej ścieżce turystycznej mogą być zadowoleni, mają swoje
                  latarnie gazowe, błąkają się po różnych trójkątach bermudzkich i są
                  zachwyceni. Kościoły są zacne, ale w każdym francuskim powiatowym mieście są
                  większe, to skansen dla turystów. Wspomniałeś Piłę, byłem tam w wojsku i gdyby
                  nie zapachy Stokłosy, to komfort życia byłby całkiem znośny. Wrocław wywoływał
                  zachwyt przed wojną - tradycja i nowoczesne pionierskie budowle, ale w latach
                  dwudziestych, hala ludowa to wybitny obiekt żelbetowy, ale z żałosną akustyką.
                  Główne założenia komunikacyjne, mosty niemieckie, a miasto od 60 lat w
                  granicach. Dałeś się nabrać na te 100 mostów, to chyba z kładkami w parkach.
                  Baseny dla publiczności są, ale wymagana jest zawziętość w zdobywaniu
                  karnetów. Widać zjawisko suburbanizacji, bogatsi ewakukują się za miasto,
                  gdzie jest taniej pod względem podatków i opłat za media. Dopóki codzienne
                  korzystanie z centrum miasta jest tramautyczne, to niewielu wróci tam w czasie
                  wolnym. Różne wskaźniki ekonomiczne są korzystniejsze dla Poznania, może
                  bardziej lubicie pracować, albo urzędy mniej przeszkadzają, załatwiam
                  pozwolenia na budowę..., pamiętam czas, gdy większe inwestycje wykonywał tu
                  POZBUILDING, w urząd poznański pożyczał im pieniądze na milionowe wadium
                  przetargowe, a nasi mędrcy wymyślili pośmiewisko-expo...
                  Mozna mnożyć różne kwiatki, ale naprawdę chodzi o uświadomienie władzy, że
                  muszą działać efektywniej i nie mogą się migać zaklęciem pieniędzy unijnych,
                  my też płacimy podatki.
                  Liczne tu są samochody z rejestracją PO, to też wasze firmy leasingowe. Może
                  inni dyskutanci wymienia inwestycje miejskie, moje wrażenie to nieustanne
                  ratowanie niemieckiego spadku. pozytwne zakończenie: za chwilę otwarcie
                  pierwszego mostu po wojnie ( chwilowo do nikąd).
                • Gość: Jacek kilka sprostowań IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.04, 22:02
                  no teraz to juz nie mogę. jak piszesz dużo to posatraj się tez o odrobinę
                  rzetelności.
                  "do roku 1945 Breslau (po polsku Wrocław - zawsze! breslau to niemiecka nazwa
                  tego miasta)było jednym z ważniejszych ośrodków życia gospodarczego(kult. i
                  społ. też) III Rzeszy, a wcześniej Republiki Weimarskiej" - III rzesza 1933 -
                  1945; 12 lat, republika weimarska 1918 - 1933; 15 lat to według ciebie
                  najważniejszy okres w historii miasta - prawie cztery stulecia to "piastowska
                  przeszłość", stulecia to wg. ciebie "czeska przygoda", a wyśmiewane austro-
                  węgry to okres między bitwą pod Mohaczem a końcem III wojny saskiej (w tym
                  okresie Wrocław był pod władaniem Habsburgów).
                  Podobnie z innymi argumentami. trupio blady Wrocław, za komuny, hi,hi tylko sie
                  uśmiać. Prawda nie było tego sztucznego blichtru jakiego poznaniowi dawały w
                  tamtych czasach targi, ale miasto kipiało życiem, pomarańczowa alternatywa nie
                  wzięła się sama z siebie.
                  powojenny rozkwit - sam fakt odbudowy centrum, to cud, szczególnie jak się
                  widziało fotografie gruzów.
                  mieszkańcy - to nie te same tysiące, Wrocław stracił swoich mieszkańców i
                  zyskał nowych, to nie jest proste. to nie matematyka.
                  Ratajami nie ma sie co chwalić, każde miasto ma swoje, we Wrocławiu nazywają
                  się kozanów, różanka, osiedle kosmonautów, nowy dwór.
          • Gość: szwaczek Re: Odpowiedź na "kilka powielanych błędów" IP: 217.168.136.* 27.10.04, 17:15

            właściwie to chciałem powiedzieć,ze jak się coś straci to
            potem żal i się tęskni..

            dlatego rozumiem wypędzonych
            ja nie mam siły wszystkiego Wam tłumaczyć,uczyć ojców dzieci robić itd.
            (Rafisa to ocenialem tak na 25 lat a to już dorosly tatko z niego;-)

            Wiesz dobrze,że przez siedem stuleci mieszkali tam "niemieckojęzyczni"
            Wrocławianie,niezaleznie od swego genetycznego,nie zawsze aryjskiego
            pochodzenia;-)i niezależnie od faktu iż o narodowościach w naszym
            rozumieniu,nie można było mówić przed XIX stuleciem
            (ale już ok.1900 roku wg spisu w rejencji wrocławskiej mieszkalo 95 % Niemców)

            Co do innych narodów-jak sądzę wypędzeni wrocławscy Czesi,Austriacy,Prusacy
            trafili odpowiednio do Czech Austrii i Prus;-)

            Jest też pewne;-),że wśród wypędzonych byli sami zwolennicy Hitlera,wszyscy ci
            spośród 15 mln. kórzy popierali go gdy dochodził do władzy na ogólną liczbę 80
            mln. Niemców
            (bo po dojściu do władzy miał już 100 % poparcie-wiadomo,dyktatura)

            -Władze Wroclawia powinny wystawić Niemcom rachunek za "spaloną ziemię" gdy
            cofali się przed bolszewikami;-)
            a propos z powojennych zdjęć akurat Starówka nie wygląda na doszczętnie
            zniszczoną

            Dla mnie zawsze bedzie to niemieckie miasto zamieszkiwane przez Polaków.
            Gdybym był Wroclawianinem to by mnie strasznie bolało,że nie mam korzeni nawet
            w mieście,z którego teoretycznie pochodzę.
            I pewnie to było tłem moich chaotycznych wypowiedzi.
            A jeżeli Wy nie macie z tym problemów to tylko pozazdrościć.

            Fakt,momentami było jakby nie na temat ale warto było...choćby ze względu na
            informację o współczuciu jakie mimo wszystko dla mnie żywisz
            dzięki;-)


            ps.
            no,wiecej się nie kompromituję,nie lubię sie sprzeczać.pa.
            A Rafis pierwszy raz (:D) mi zaimponował.Nie wdał się w pyskówkę.
            pozdr.
    • Gość: Szalony Kucharz Hmmm... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 19:50
      Podobają mi się te szaty miasta spotkań, które obecny Wrocław przywdziewa.
      Odrobinka retuszu, ździebełko przekłamań, troszku przemilczeń i już mamy
      europejskie miasto, jak się patrzy - Wenecję Północy i Brukselę Wschodu w
      jednym. Tak trzymać, Wrocławianie! Ja myślę, że to jest słuszna koncepcja.

      W naszym zapyziałym Poznaniu musimy poważnie zastanowić się nad zmianą imażu -
      coraz bardziej ciąży nam opinia pozbawionych wyobraźni, chciwych zaściankowców.
      Przypomnimy wszystkim o gościnie, której tyle lat udzielaliśmy Bambrom
      (potoczne rozumienie słowa "bamber" się zmieni) i innym takim Szkotom, Włochom,
      Grekom, Bułgarom no i najważniejsze, Żydom. Się peruwiańskich fletniarzy Pana
      na Ryneczek sprowadzi, postawi między dońskim Kozakiem z gitarą a warsiawskim
      kataryniarzem i będzie coolturowa integracja. Turystów będziemy oprowadzać po
      cygańskich rezydencjach, co by pokazać, jak bardzo tolerancyjni i kulturowo
      zróżnicowani jesteśmy, a zainteresowanym antagonizmem polsko-niemieckim na
      ziemiach zaboru pruskiego tłumaczyć będziemy, że Kulturkampf to były tylko
      takie braterskie przekomarzanki, co potwierdzi niezbicie fakt, że w tej samej
      kamienicy, w której mieszkał Marcinkowski urodził się późniejszy prezydent
      Republiki Weimarskiej, a w niemieckiej armii czasów Wilekiej Wojny aż się roiło
      od "Kaczmarkowych" regimentów. Pacyfistycznych militarystów z Wrocławia
      zawstydzimy niesamowitymi legendami o naszej najwspanialszej, najpotężniejszej
      Festung Posen najeżonej dziesięcioma fortami, w których w lutym 1945 dzielnie
      bronili się przed czerwoną zarazą ze Wschodu podchorążowie Szkoły Oficerskiej
      Wehrmachtu. Dorzucimy jeszcze do tego odbywane co niedziele parady wojskowe na
      odnowionym za rok pl. Wolności, dokładnie takie same jak 100 lat temu na
      Wilhelmsplatzu: połyskujące w słońcu srebrne iglice pikielhaub, sumiaste wąsy i
      marsowa acz dobrotliwa mina kapelmistrza. Wasze bajki o podziemnej autostradzie
      do Berlina się schowają, o! ;o) A z naszego Ostrowa Tumskiego się nie macie co
      śmiać, bo sami macie co najwyżej półostrów, o! ;o)) Dorzuci się tam ze trzy
      meczety, cztery bóżnice, świątynię Zen, parę obelisków ze Stonehenge i
      zobaczymy, kto jest bardziej ekumeniczny! ;o)))))) Srające psy odda się pod
      opiekę chińskim kucharzom, latarnie się wyprostuje, nowy bruk trzaśnie w całym
      centrum i na peryferiach też, tynki odmaluje, nieczynne fontanny wyremontuje,
      napuści wodę (z muzyczką, koniecznie z muzyczką!), wieżę zegarową cysorskiego
      Zamku dolepi, Stary Browar rozbuduje... i będzie chique, że hej! Pierwsza
      trójka wśród najśliczniejszych, najotwarciejszych, najskromniejszych,
      najprzyjaźniejszych i najeuropejściejszych miast w Polsce! O!!! ;o)))))))))

      Gdybyście jeszcze się, dolnośląscy przyjaciele, ciut mniej denerwowali, kiedy
      głupiec jakowy ośmieli się pod Waszym maquillagem dostrzec to, czego przecież
      nie ma (prawda?) i nie wyjeżdżali od razu z diagnozami kompleksów, jak na
      światowców przystało. Psychologowie postawę defensywną nie od wczoraj przecież
      przypisują poczuciu zagrożenia, o czym zapewne wie szrink obrońcy wrocławskiej
      twierdzy Rafisa, który "na każdy atak odpowiada ogniem". ;o) Dziewczyna
      najwyraźniej wysiadła nie na tym co trzeba peronie najpiękniejszego w Polsce
      Dworca Głównego (zaraz po Gdańsku i Elblągu), potknęła się o jakiegoś pijaczka
      i w konsekwencji zepsuła sobie nastrój całej wycieczki. Napisała o tym na
      poznańskim forum, zdradzając przy tym objawy grafomanii (na szczęście lekkiej
      odmiany) i proszę, jaka afera! Ponad 200 postów, w tym jeden z "głupią pizdą" w
      środku. ;o) Trochę luzu, luzacy!

      Swoją drogą (nadużywam tego wyrażenia, muszę nad tym popracować) to ciekawe,
      jak łatwo potwierdzają się negatywne opinie, a ile się trzeba nagimnastykować,
      żeby uwierzyli, że naprawdę jesteś tak dobry, jak wieść gminna niesie.
      Wystarczy, że ochroniarz nie wpuści na Targi wejściem przeznaczonym wyłącznie
      dla wystawców osoby zwiedzające przybyłe z samego hen Krakowa, żeby usłyszeć od
      nich kąśliwą uwagę na temat poznańskiej (nie)gościnności. Wystarczy, że darmowy
      autobus do Auchan darmowy jest dopiero po zakupach na co najmniej 70 zeta, albo
      że parking przed Kinepolis jest płatny, aby Wrocławianin i Warszawianka dobrze
      wiedzieli, że to tylko w skąpskiej Pyrlandii zdarzyć się może. Za to
      gospodarności się nie widzi, bo chodniki obsrane. Zamożność? Jaka tam
      zamożność?! To chełpienie się bogactwem - fura, skóra i komóra! Kulturalny
      dorobek? Dzieee tam! Z trzecim sortem nazwisk i pedrylami na świeczniku?

      Warto abyście we Wrocku o tym pamiętali stawiając sobie tak wysoko
      tę "europejską" poprzeczkę.

      ;o)
      • fredrus Re: Hmmm... 25.10.04, 22:19
        Swietny tekst Szalony kucharzu. Gratuluje poczucia humoru i luzactwa :)

        Ale z drugiej strony, to czyz mozna sie dziwic reakcji na stwiwrdzenia typu:
        ludzie bez korzeni, obce miasto, niemieckie miasto.
        Jacy ludzie bez korzeni? Tu dorasta juz trzecie pokolenie Polakow
        Jakie obce miasto? To jest nasze miasto, mysmy sie tu urodzili i dorastali
        Jakie niemieckie miasto? Niemieckie to ono bylo przed wojna, choc nie w closci
        bo wszyskie gotyckie koscioly pamietaja czasy tych ktorzy je budowali - Polakow.
        Przez Polakow takze zostaly odbudowane jak zreszta i miasto. Ile czasu musi
        uplynac, aby miasto stalo sie Polskie? Przeciez zanim stalo sie niemieckie po
        Wojnie Austryjacko-Pruskiej 1742 roku, bylo Austryjackie. Dzis znajduje sie w
        Polsce - wiec jest Polskie. Ale z wypowiedzi niektorych Poznaniakow wynika, ze
        gdyby Niemcy sie o nie upomnieli, To oni by to miasto wraz z Dolnym Slaskiem,
        bez walki by oddali. Natomiast jestam pewien, ze Wroclawianie staneliby w
        obronie Poznania jesli by zaszla potrzeba. My niemamy watpliwosci ze, Dolny
        Slask jast tak samo czescia Polski jak i Wielkopolska.

        • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Hmmm... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.04, 23:22
          fredrus napisał:

          Dzis znajduje sie w
          > Polsce - wiec jest Polskie. Ale z wypowiedzi niektorych Poznaniakow wynika,
          ze
          > gdyby Niemcy sie o nie upomnieli, To oni by to miasto wraz z Dolnym Slaskiem,
          > bez walki by oddali. Natomiast jestam pewien, ze Wroclawianie staneliby w
          > obronie Poznania jesli by zaszla potrzeba. My niemamy watpliwosci ze, Dolny
          > Slask jast tak samo czescia Polski jak i Wielkopolska.

          To już jest poniżej pasa. Mój dziadek - Wielkopolanin z dziada pradziada
          walczył w dwóch powstaniach sląskich, więc wypraszam sobie.
          Sama na tym forum poddałam pod dyskusję wątek przeciwdziałania niemeickim
          roszczeniom!! Nikt nie odpowiedział! Wszyscy nabrali wode w usta! (A nie jest
          to zagrożenie wydumane! Nic nie stoi na drodze prywatnym roszczeniom, z
          powództwa cywilnego! Taka jest prawda i o tym co bedzie może zadecydować
          praktyka sadowa).
          Czy tak też będziesz nas bronił przed obcymi zakusami?
          • fredrus Re: Hmmm... 25.10.04, 23:46
            >Gość portalu: Kiepska Szwaczka napisał(a):


            >To już jest poniżej pasa. Mój dziadek - Wielkopolanin z dziada pradziada
            > walczył w dwóch powstaniach sląskich, więc wypraszam sobie.
            > Sama na tym forum poddałam pod dyskusję wątek przeciwdziałania niemeickim
            > roszczeniom!! Nikt nie odpowiedział! Wszyscy nabrali wode w usta! (A nie jest
            > to zagrożenie wydumane! Nic nie stoi na drodze prywatnym roszczeniom, z
            > powództwa cywilnego! Taka jest prawda i o tym co bedzie może zadecydować
            > praktyka sadowa).
            > Czy tak też będziesz nas bronił przed obcymi zakusami?


            Przykro mi, ze Cie urazily moje slowa, ale naprawde gdy sie slyszy przymiotniki
            typu: obce, niemieckie odnoszace sie do dzisiejszego Wroclawia, to nabiera sie
            przekonania, ze mowca nie mialby ochoty nadstawiac karku za niego
        • Gość: Szalony Kucharz Re-re: Hmmm... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.04, 01:01
          fredrus napisał:

          > Swietny tekst Szalony kucharzu. Gratuluje poczucia humoru i luzactwa :)

          Nie przymilaj się - i tak ci nie powiem, co przypalam. ;o)))

          > Czyz mozna sie dziwic reakcji na stwiwrdzenia typu:
          > ludzie bez korzeni, obce miasto, niemieckie miasto.

          No tak, autorka trochę przesadziła, ale myślę, że nie chciała nikogo we
          Wrocławiu obrazić. Zresztą przeprosiła...

          > Jakie niemieckie miasto? Niemieckie to ono bylo przed wojna, choc nie w
          closci
          > bo wszyskie gotyckie koscioly pamietaja czasy tych ktorzy je budowali -
          Polakow

          Pssst... Jedna uwaga, a nawet dwie.

          Po pierwsze, w czasach kiedy te gotyckie kościoły powstawały nie istniało w
          zasadzie poczucie tożsamości narodowej, z jakim mamy do czynienia dziś. Naród,
          to obok pary i elektryczności, dopiero XIX-wieczny wynalazek. Więc mówienie o
          budowniczych Polakach jest trochię naciągane.

          Po drugie, to że w miejscu dzisiejszego Stambułu była kiedyś kolonia grecka, a
          potem stolica chrześcijańskiego imperium nie znaczy, że to miasto nie jest w
          całości tureckie. A budynki pamięci tak naprawdę nie mają...

          Oczywiście nie śmiem tu podważać Waszego poczucia przynależności do Wrocławia,
          ani tym bardziej jego dzisiejszej polskości. Jednak uczciwość i wiedza
          historyczna nie pozwalają mi czynić tego kosztem jego przedwojennej
          niemieckości.

          > Ile czasu musi
          > uplynac, aby miasto stalo sie Polskie?

          No to jest arcyciekawe zagadnienie i powojenna historia Wrocławia, Szczecina,
          Gdańska, Olsztyna, Elbląga, Koszalina, Gorzowa, Zielonej Góry, Piły, Słubic i
          setek innych miejscowości Ziem Odzyskanych dostarcza nam odpowiedzi na to
          pytanie. To stanowi zresztą pivot zainteresowań stacjonującego w Poznaniu
          Instytutu Zachodniego PAN.

          Wrocek przecież nie jest jedynym miastem zmieniającym przynależność narodową.
          Jednakże w ostatnim wieku jest, obok chyba Królewca (znaczy się Konigsbergu,
          znaczy się Kaliningradu) jednym z jaskrawszych przykładów narodowościowych
          przetasowań na wielką skalę, które w tym wypadku nie polegały na formalnej
          zmianie właściciela (pruski król za cesarza rzymskiego), żmudnej asymilacji
          miejscowych, czy powolnej kolonizacji, a na dokonanym w przeciągu kilku-
          kilkunastu miesięcy masowym przesiedleniu. To nie jest żadna tam wrocławska
          bułka z masłem. ;o) To nie było przyjazne spotkanie dwóch (trzech, czterech,
          jak to lubią we Wrocławiu przesadzać) kultur i kulturalne przekazanie sobie
          kluczy do miejskich bram.

          To delikatny i kontrowersyjny temat budzący wiele skrajnych emocji, o czym
          świadczy tocząca się tutaj dyskusja. Gdyby tekst Szwaczki ukazał się jakieś 50
          lat temu, na pewno nie oburzałby tak bardzo.

          Świetnie, że Wrocław otrząsnął się z wojennego koszmaru, w zasadzie tak jakby
          go nie pamięta, i buduje uparcie swój wizerunek otwartego miasta spotkań, które
          przybysza oczarowuje swym niekłamanym wdziękiem. Podoba mi się to tysiąckroć
          bardziej niż, dajmy na to, stołeczne zadręczanie się Powstaniem. Osobowość
          buduje się na pozytywnych przeświadczeniach o samym sobie, nawet jeśli
          rzeczywistość jest nieco inna. Troszkę swobodniejsze wejście w rolę i stanie
          się Wrocław polskim bon vivantem, dopełniając tym samym galerii naszych
          narodowych charakterów. :o)

          > Ale z wypowiedzi niektorych Poznaniakow wynika, ze
          > gdyby Niemcy sie o nie upomnieli, To oni by to miasto wraz z Dolnym Slaskiem,
          > bez walki by oddali.

          Gdzie tam! Ode mnie nawet tych murzynków przy placu Solnym nie dostaną! ;o))) O
          moim Gdańsku też mogą zapomnieć!

          Nic nie bój, Armia Poznań firmą solidną - nie raz i nie dwa stawała murem za
          Ojczyzną.
          • fredrus Re: Re-re: Hmmm... 26.10.04, 02:54
            Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

            > Nie przymilaj się - i tak ci nie powiem, co przypalam. ;o)))
            Skoro "szalony", to musi cos przypalac. A moze tu chodzi o kreatywnosc? :)

            > No tak, autorka trochę przesadziła, ale myślę, że nie chciała nikogo we
            > Wrocławiu obrazić. Zresztą przeprosiła...
            Wiem, czytalem wszyskie jej posty.

            > Po pierwsze, w czasach kiedy te gotyckie kościoły powstawały nie istniało w
            > zasadzie poczucie tożsamości narodowej, z jakim mamy do czynienia dziś.
            >Naród, to obok pary i elektryczności, dopiero XIX-wieczny wynalazek.
            >Więc mówienie o budowniczych Polakach jest trochię naciągane.
            To dziala w dwie strony, Prusacy tez nie byli narodem gdy przejmowali Wroclaw w
            1772 r.

            > Oczywiście nie śmiem tu podważać Waszego poczucia przynależności do
            Wrocławia,
            > ani tym bardziej jego dzisiejszej polskości. Jednak uczciwość i wiedza
            > historyczna nie pozwalają mi czynić tego kosztem jego przedwojennej
            > niemieckości
            Przeciez nikt we Wroclawiu nie zaprzecza Niemcom wkladu w jego rozwoj i piekno.
            Powiem wiecej, Wroclawianie maja wielki podziw dla Niemcow, za architekture,
            ktora po nich zostala. Tutaj odsylam Cie do stronki prawdziwych fanatykow
            Breslau/Wroclawia:

            hydral.com.pl/neo/test.php?content=frame
            > No to jest arcyciekawe zagadnienie i powojenna historia Wrocławia, Szczecina,
            > Gdańska, Olsztyna, Elbląga, Koszalina, Gorzowa, Zielonej Góry, Piły, Słubic i
            > setek innych miejscowości Ziem Odzyskanych dostarcza nam odpowiedzi na to
            > pytanie. To stanowi zresztą pivot zainteresowań stacjonującego w Poznaniu
            > Instytutu Zachodniego PAN.
            Ja jednak tej odpowiedzi nie uzyskalem, choc nie mam watpliwosci, ze dzisiejszy
            Wroclaw jest Polski

            > Wrocek przecież nie jest jedynym miastem zmieniającym przynależność narodową.
            > Jednakże w ostatnim wieku jest, obok chyba Królewca (znaczy się Konigsbergu,
            > znaczy się Kaliningradu) jednym z jaskrawszych przykładów narodowościowych
            > przetasowań na wielką skalę, które w tym wypadku nie polegały na formalnej
            > zmianie właściciela (pruski król za cesarza rzymskiego), żmudnej asymilacji
            > miejscowych, czy powolnej kolonizacji, a na dokonanym w przeciągu kilku-
            > kilkunastu miesięcy masowym przesiedleniu. To nie jest żadna tam wrocławska
            > bułka z masłem. ;o) To nie było przyjazne spotkanie dwóch (trzech, czterech,
            > jak to lubią we Wrocławiu przesadzać) kultur i kulturalne przekazanie sobie
            > kluczy do miejskich bram
            Nie nas winic za obrot wydarzen, ktore sprawily, ze poprzedni jego mieszkancy
            musieli sie z niego wyniesc. Nie zamierzamy tez ich za to przepraszac. Ludzie
            ktorzy zjechali tu po wojnie, sami byli ofiarami przesiedlen i utraty majatku,
            ktore to byly spowodowane polityka wladz panstwa w granicach, ktorego sie to
            miasto znajdowalo. Wroclaw na mocy ukladow miedzynarodowych prawnie przynalezy
            do Polski, jak i inne tzw. ziemie odzyskane

            > To delikatny i kontrowersyjny temat budzący wiele skrajnych emocji, o czym
            > świadczy tocząca się tutaj dyskusja. Gdyby tekst Szwaczki ukazał się jakieś
            >50 lat temu, na pewno nie oburzałby tak bardzo.
            Nie dla nas Wroclawiakow, my mamy pewnosc, ze mieszkajac we Wroclawiu,
            jednoczesnie mieszkamy w Polsce. 50 lat temu to byly inne czasy. Dzis we
            Wroclawiu dorasta juz trzecie pokolenie w nim urodzone.

            > Świetnie, że Wrocław otrząsnął się z wojennego koszmaru, w zasadzie tak jakby
            > go nie pamięta, i buduje uparcie swój wizerunek otwartego miasta spotkań,
            które
            >
            > przybysza oczarowuje swym niekłamanym wdziękiem. Podoba mi się to tysiąckroć
            > bardziej niż, dajmy na to, stołeczne zadręczanie się Powstaniem. Osobowość
            > buduje się na pozytywnych przeświadczeniach o samym sobie, nawet jeśli
            > rzeczywistość jest nieco inna. Troszkę swobodniejsze wejście w rolę i stanie
            > się Wrocław polskim bon vivantem, dopełniając tym samym galerii naszych
            > narodowych charakterów. :o)

            Cieszy mnie Twoja opinia o nim

            > Gdzie tam! Ode mnie nawet tych murzynków przy placu Solnym nie dostaną! ;o)))
            O
            >
            > moim Gdańsku też mogą zapomnieć!
            >
            > Nic nie bój, Armia Poznań firmą solidną - nie raz i nie dwa stawała murem za
            > Ojczyzną.

            Dzieki za krzepiace slowa zapewnienia o gotowosci Wielkopolan do obrony
            polskiego Wroclawia i innych polskich miast. Wlasnie na to czekalem. My ze swej
            strony tez nie damy Niemcom tknac naszego polskiego Poznania.


            • Gość: Rafis Re: Re-re: Hmmm... IP: 213.199.196.* 26.10.04, 07:25
              fredrus napisał:
              > Dzieki za krzepiace slowa zapewnienia o gotowosci Wielkopolan do obrony
              > polskiego Wroclawia i innych polskich miast. Wlasnie na to czekalem. My ze
              swej
              >
              > strony tez nie damy Niemcom tknac naszego polskiego Poznania.
              >
              >

              no no jak narodowo sie zrobiło :)
              Takie dyskusje to kolejny przykład niezrozumienia tematu przez niewrocławian.
              Tak więc po pierwsze Ci wrocławscy pionierzy doskonale wiedza co to znaczy
              stracic dawny dom i przeniesc sie w nieznane tak więc ich sytuacja jest
              identyczna jak dawnych Breslauerów, którzy teraz mieszkają gdzies w Niemczech.
              Natomiast potomkowie tych ludzi nie maja juz kompletnie żadnego kontaktu z
              dawnymi ojczyznami przodków.Dla młodych Niemców Wrocław jest tak samo obcy jak
              dla mnie Lwów.
              Po drugie nikt nie broni ludziom wracać do Wrocławia(w koncu jestesmy w UE i
              obowiązuje swobodny przepływ ludzi i osiedlania się)czy Lwowa.Po trzecie sprawa
              zwrotu majątków to kiełbasa a raczej straszak wyborczy skrajnie prawicowych
              partii.Prawo jest takie, że każdy z nas tez moze złożyc jakis wniosek w
              dowolnym sądzie na swiecie i zarządac czegokolwiek-a to czy to będzie zasadne
              to inna sprawa :)Jak na razie sytuacja jest taka ze wpłyneło chyba z 5 wniosków
              o zwrot mienia i żaden we Wrocku.Wygrały tylko osoby, które wyjechały za Gierka
              i ówczesna administracja nie dopełniła formalnosci przy zrzeczeniu sie przez
              nich majątków.Reszta przegrywa i będzie przegrywała w sądach tak jak Ci z
              opolskiego, którzy teraz jako koszty sądowe musza zapłacić 20 tys zł-nagle
              pruskie powiernictwo nie jest juz takie chętne do oferowania pomocy materialnej
              i proponuje pomoc moralną hehe :)
              Podsumowując-we Wrocku nikt nawet nie mysli o tym wydumanym przez prase
              problemie. Jak widac bardziej przejmuja sie mieszkancy Warszawy czy Poznania,
              którzy szybko zapomnieli że ich miasto ma także bogata historie prusko-
              niemiecką.
              • Gość: Preslaw Re: Znowu do łosia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 08:54
                Łosiu, jako że uważasz Wrocław za miasto tarumatyczne a Poznań ma lepsze władze
                i łatwiej w nim przeżyć w przeciwieństwie do stlocyu Wielkopolski, to polecam
                ci artykuł na temat gospodarowania pieniedzmi w Poznaniu i zadłużania się tego
                miasta opublikowanym w ostatnim numerze "Najwyższego czasu". Tekst, moim
                zdaniem rzetelny, nawet dla tych, którzy nie wyznają światopoglądu Korwina -
                Mikkego. Artykuł dowodzi między innymi tej prostej tezy, że każdy ma problemy.
                • Gość: Łoś_bimbacz przetestuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 22:55
                  przetestuje i jeszcze sprawdzę jak u konkurencji z deficytem budżetowym.
      • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Hmmm... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.04, 12:20
        jedna poprawka Kucharzu:

        Dziewczyna
        > najwyraźniej wysiadła nie na tym co trzeba peronie najpiękniejszego w Polsce
        > Dworca Głównego (zaraz po Gdańsku i Elblągu), potknęła się o jakiegoś
        pijaczka
        > i w konsekwencji zepsuła sobie nastrój całej wycieczki.

        Nie posądzaj mnie o taką aż trywialność, pijaczków to ja i w Poznaniu widuję, a
        Dworzec Wrocławski jest piekny i tak, nie zapsułam sobie nastroju, bo nie
        ulegam aż tak łatwo emocjom. I mało co może mnie szybko zgorszyć (chociaż są
        takie rzeczy), nie jestem głupiutką paniusią i słodką idiotką, chociaż tak może
        sie co niektórym wydawać. Co jak co, ale Wrocławianie zarobili na mnie wrażenie
        bardzo (!) sympatycznych ludzi, a pisałam o zupełnie czym innym. Szlachetni
        młodzieńcy, nobliwe starsze panie na Rynku, wesoła młodzież, serdeczni ludzie.
        Wszystko to bardzo piękne, tylko nie o tym. Ale więcej nie będę tłumaczyła. (A
        za "grafomanię" dziękuję. Myślałby kto, że człowiek pisząc post na forum mysli
        od razu o laurach literackich. Sama przyznam, Tobie kroku nie dotrzymam.
        Zresztą ja niekształcona - wybaczcie Panie). Oczywiście pozdrawiam.
      • Gość: Realistka Re: Hmmm... IP: *.neurosoft.pl 26.10.04, 13:32
        > Podobają mi się te szaty miasta spotkań, które obecny Wrocław przywdziewa.
        > Odrobinka retuszu, ździebełko przekłamań, troszku przemilczeń i już mamy
        > europejskie miasto, jak się patrzy - Wenecję Północy i Brukselę Wschodu w
        > jednym. Tak trzymać, Wrocławianie! Ja myślę, że to jest słuszna koncepcja.
        >
        > W naszym zapyziałym Poznaniu musimy poważnie zastanowić się nad zmianą imażu -
        > coraz bardziej ciąży nam opinia pozbawionych wyobraźni, chciwych
        zaściankowców.


        Rzekłeś, Panie!


        > Gdybyście jeszcze się, dolnośląscy przyjaciele, ciut mniej denerwowali, kiedy
        > głupiec jakowy ośmieli się pod Waszym maquillagem dostrzec to, czego przecież
        > nie ma (prawda?) i nie wyjeżdżali od razu z diagnozami kompleksów, jak na
        > światowców przystało. Psychologowie postawę defensywną nie od wczoraj
        przecież
        > przypisują poczuciu zagrożenia,


        No i kto tu sie zdenerwował???

        Zaperzyłeś się, a nawet Kiepskiej_Szwaczce Twój ton się nie spodobał.

        Pzrd.
        • Gość: wroclawianka Re: Hmmm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 20:22
          heheheheeheheheeheheheheheehehehehe
          heheheeheheheeheheheeheheheheheheeh
          heheheheeheheheheehehehehehehehehe
          przeczyalam wsyzstko i padlam ze smiechu. toczylam sie pod krzeslem.
          co wlroclaw ci nie lerzy? no i co z tego.
          mi poznan tez nie lerzy. i co z tego?!
          mi to zwiasa.
          mam rodizne z poznaniu i pod.
          wszyscy maja wspolna ceche sa zimni. nie emamuja cieplem.
          to smutne.
          a wiesz kogo to cecha?
          niemcow. niemcy sa zimni.
          wrocalw jest cieply i przyjazny.
          mam kumpla co wyprowadzil sie z poznania do wroclawia. to miasto mu lerzy i to
          jak cholera. heheheeheheeheheheeh.
          ja wiem, ze tu zyje i nie tylko jakos istota. ale jak czlowiek. ktroy ma swoj
          swiat. dla kadego cos milego. kazdy znajdzie swoj kat. kazdy.
          olal pies twoje wywody. mozna sie usmiac.
          juz ci ludzie odpowiadli a ty fajnie probowalas byc kulturalna. heheheeheh
          fajnie. gratuluje.
          powodzena w zwiedzaniu innych miast i misteczek i wiseczek.
          zreszta czy ty umiesz zwidzac....
          na wschodzi musisz po rusku gadac bo tu musialas po niemiecku....
          hehehehehehehehehe
          jasny gwint ale ubaw.
          co do szczecina to szczecin jest git!! super. polecam. fajne inne miasto.
          ciekawe. szczeinanie tez sa fajni.
          pozdrawiam dolny slask i zachodnio-pomorskie!!!!

          ps. zle mi sie to wtedy ulokowalo teraz bedzie dobrze.
          • Gość: 5454 a matura jest ? IP: *.icpnet.pl 26.10.04, 21:10
            mieszkanko najlepszego miasta na swiecie? Zycze nizszej stopy bezrobocia i
            zrownania gospodarczych szans a nie bazowaniu na SSE...Tacy zaradni jestescie..
        • szalony_kucharz Drogie Panie! 26.10.04, 21:11
          Azaliż nie widać, że sobie facecje urządzam? Jeśli czujecie, Serdeńka, że się
          to Waszym kosztem dzieje, to do stóp padam, dorsum nudum i błagam o wybaczenie.

          --
          Coito ergo sum! ;o)
          • kiepska_szwaczka o jejku 27.10.04, 00:59
            nie wiem, o co tej wrocławiance chodzi
            ja jestem z Poznania
            i jestem i ciepła i przyjazna
            • Gość: fredrus Re: o jejku IP: *.239.204.254.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 27.10.04, 01:26
              > nie wiem, o co tej wrocławiance chodzi
              > ja jestem z Poznania
              > i jestem i ciepła i przyjazna

              To sie nazywa streotyp.

              definicja wedlug Encyklopwdji Internautyki:
              s. myślowy - funkcjonujący w świadomości społecznej zespół przekonań,
              charakteryzujący się względną trwałością i sztywnością.

              a oto inna definicja:

              stereotyp (gr. stereós - stanowiący bryłę, stężały + typos - odbicie, obraz)
              funkcjonujący w świadomości społ. uproszczony, skrótowy i zabarwiony
              wartościująco obraz rzeczywistości, odnoszący się do grup społecznych, osób,
              sytuacji, instytucji, utrwalony wielokrotnym powtarzaniem. Pojęcie to
              wprowadził do socjologii W. Lippmann. Wg niego s. to cząstkowy, jednostkowy i
              przede wszystkim schematyczny obraz, który powstaje w umyśle człowieka,
              odnoszący się do jakiegoś faktu lub zjawiska społ. S. jako wytwory kulturowe
              zostają jednostce narzucone i z góry podsuwają mu sposób widzenia określonych
              faktów i zjawisk społ. Najczęściej s. budowane są w odniesieniu do grup
              etnicznych (np. s. pracowitych Niemców, spokojnych Anglików), zawodowych (np.
              mądrego profesora, zorganizowanego menadżera), klasowego (np. s. ciemnego
              chłopa, miękkiego inteligenta) lub związanych z określoną płcią (np. s.
              delikatnej kobiety). S. powstaje
              w rezultacie bezrefleksyjnego przyjmowania opinii rozpowszechnionych w danym
              środowisku; ponieważ przekazywane treści są zawsze zabarwione ocenami i
              emocjami, powoduje to, że s. jest przekaźnikiem zarówno społ. sympatii i
              aprobaty, jak i uprzedzeń, dezaprobaty lub antypatii. S. najczęściej
              przyswajany jest w dzieciństwie, z tego względu jest b. trwały
              i odporny na zmianę nawet nawet rzeczowej argumentacji oraz sprzecznych z nim
              doświadczeń. S. pełni ważną funkcję
              w praktyce polit., pozwala bowiem na dokonanie podziału: "my" - "oni", który
              kształtuje poczucie identyfikacji polit. powstałej w wyniku funkcjonowania
              opozycji grupy własnej ("my") i grupy obcej ("oni"). Również w propagandzie
              stosowane są s., zamazujące rzeczywistość poprzez stosowanie etykiet i
              schematów, np. Unia Wolności określa się w prasie jako partia wolności.


              Źródło: Słownik Encyklopedyczny. EDUKACJA OBYWATELSKA Wydawnictwo Europa





          • Gość: Realistka Re: Drogie Panie! IP: *.neurosoft.pl 27.10.04, 11:52
            Nie wiem, czemu waćpan tak dworujesz sobie z białogłów, ale nihil fit sine
            causa, więc zapewne i to ma jakąś.
            Przebaczenie pewnikiem uzyskasz, ale pamiętaj, że verba volant, scripta manet.

            Ze średniowiecznym pozdrowieniem
            Howq.
            ;-)
            • Gość: wroclawianka Re: Drogie Panie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 12:26
              o co mi chodzi??? wlasnie o co mi chodzi!!!
              a tobie o co??? w czym masz problem??? wlasciwie???
              co do tej matury czy to bylo do mnie?????
              ups marury nie posiadam bom tak stara, ze wtedy nie bylo matur.... strasznie
              nad tym ubolewam. ale piszcie dalej bo dobrze sie czyta.
              pozdrawiam.
              • Gość: Realistka Re: Drogie Panie! IP: *.neurosoft.pl 27.10.04, 13:10
                Gościowi 5454 chodziło pewnie o to, że słowo "leży" nie pisze się przez "rz".

                Pzdr.
              • Gość: 5454 Re: Drogie Panie! Stara i glupia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 16:09
                Smiej sie smiej z tego ale pamietaj o swojej glupocie.
          • kiepska_szwaczka Re: Drogie Panie! 27.10.04, 18:53
            ach, te wasze stereotypy, najwiekszym waszym stereotypem jest to, że wszystkich
            chcecie mierzyć podług jednego szablonu i ogłaszać wszem i wobec, że w zasadzie
            wszyscy sa spod jednej sztancy (tak, tak, mamy wspólny prototyp itd.), a jak
            człowiek o coś zapyta, bo myśli, więc wątpi, to go za głupiego mają, tak, że aż
            zwątpi w siebie samego... ale co tam bede dłuzej gadać, nie bedę sie
            przekrzykiwać z wrocławianką, bo sie kobieta za bardzo zaperza i jest szczera
            do bólu; jak na mój gust - w ogóle nie szanuje uczuc innych;
            a Tobie szalony_kucharzu oczywiście wybaczam, bardzo sprawnie sie posługujesz
            tym instrumentem, co go masz w głowie; a niektórzy to i starzy i głupi
            pozostają, taki los; przynajmniej jest z czego rechotać;
            oczywiście pozdrawiam
            • Gość: Kiepska Szwaczka Re: Drogie Panie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.04, 02:39
              ale oczywistym jest, że mimo róznic w tzw. poglądach (najczęściej rzadko
              weryfikowanych - stąd sie biora własnie stereotypy) wszyscy jesteśmy w zasadzie
              z tej samej gliny, dlatego dobrze jest sie porozumiewać i w koncu dogadywać
              serdecznie pozdrawiam Wrocławian i Poznaniaków
              Szwaczka
          • Gość: Realistka Re: Drogie Panie! IP: *.neurosoft.pl 28.10.04, 13:06
            To fajna stronka ze zdjęciami i "panoramami" Wrocławia.
            Nowego i starego.

            W przerwie między facecjami ;-) zajrzyj - polecam.
            Choć znajdziesz zdjęcia, będące pewnie wodą na Twój młyn, to inne może pozwolą
            zrozumieć, dlaczego to takie fascynujące miasto...

            Pzdr.
            • fredrus Re: Drogie Panie! 28.10.04, 14:33

              Gość portalu: Realistka napisał(a):

              > To fajna stronka ze zdjęciami i "panoramami" Wrocławia.
              > Nowego i starego.
              >
              > W przerwie między facecjami ;-) zajrzyj - polecam.
              > Choć znajdziesz zdjęcia, będące pewnie wodą na Twój młyn, to inne może
              pozwolą
              > zrozumieć, dlaczego to takie fascynujące miasto...
              >
              > Pzdr.

              Masz na mysli ta stronke, prawda?

              hydral.com.pl/neo/test.php?content=frame
              • Gość: Rafis a co powiecie na to? IP: 213.199.196.* 28.10.04, 15:07
                "- Są w Polsce cztery miasta, które warto odwiedzić: Warszawa, Kraków, Gdańsk i
                Poznań. W tym ostatnim warto też inwestować - przekonywał wczoraj prezydent
                Ryszard Grobelny na konferencji dostawców Volkswagena"

                Słowa prezydenta Poznania.Brak Wrocławia w gronie wymienionych miast jest
                symptomatyczny i wiele mówiący o mówcy :)

                • Gość: Jacek Re: a co powiecie na to? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.10.04, 18:01
                  gdzie nam sie pchać do tak szacownego towarzystwa. jak nas wielokrotnie w tej
                  dyskusji pouczano to megalomania wyrosła z wyrwanych korzeni.
                  My mamy korki, brud, pijaków, dworzec główny a nie centralny, niemieckie
                  miasto, w którym czujemy sie obco i każdy Polak z zewnątrz też czuje się obco.
                  nawet niemcy co powinni sie czuć u siebie wolą Posen jak słusznie prezydent
                  grobelny zauważył. gdzie nam do tego towarzystwa, gdzie nam do poznania. nie
                  mamy takiego kardynała i takiego dyrygenta, ani nawet najbogatszego co zna się
                  z pierwszym. klimatu też nie mamy do inwestycji, poznań ma i taki przyjazny, że
                  park w samym centrum sprzedają za bezcen żeby tego klimatu nie zakłucić. albo
                  taki gdańsk - największy port Rzeczpospolitej, gdzie nam się pchać - co prawda
                  nie ma jak do tego portu dojechać, ale na tej niewybudowanej autostradzie już
                  nie jeden koleś zarobił, to jest klimat dla inwestycji, grobelny wie co mówi.
                  troche mnie tylko dziwi, co tam robi Kraków w tym grobelnego zestawieniu -
                  chyba tam jeszcze nie był, ale wiedział, że królewskiemu miastu coś sie należy.
                  warszawski klimat dla inwestycji odczułem i odczuwam na własnej skórze -
                  prezydent miasta wydał bezprawną, odmowną decyzje w sprawie pozwolenia na
                  budowę objektu handlowego. do tego przejazd z bemowa do janek zajął prawie trzy
                  godziny. prawie tyle co z janek do Wrocławia. to ci dopiero klimat.
                  • Gość: Łoś_bimbacz kiepski styl:-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 22:56
                    miało być zabawne??, daj zmiennika, bo z Wlk. Kucharzem czy Mają371 nie masz
                    się co ścigać, widać poznaniacy mają dwa razy mniejsze bezrobocie i lepszą
                    reprezentację szyderców. Ps. za dużo agresji, za mało finezji i żartu, czyżby
                    uroki życia w stresującym mieście psuły też styl literacki?. Grobelny nie
                    wspomniał o wrocławiu bo drży przed konkurencją w zgarnianiu inwestrów:)))
                    • Gość: Jacek Re: kiepski styl:-((( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 08:54
                      to nie konkurs literacki i nie mam zamiaru sie z nikim ścigać. ani w stylu
                      literackim, ani też w agresji (tu nie masz sobie równych:(). śmieszne nie miało
                      być, bo ta materia jest raczej przerażajaca.
                      mnie Wrocław nie stresuje, nie mam obsesji, żeby każdemu kto coś pozytywnego o
                      tym mieście napisze zaraz "dowalić", u ciebi to już chyba stadium kliniczne.
                      • Gość: Łoś_bimbacz Re: kiepski styl:-((( IP: 156.17.76.* 29.10.04, 09:37
                        czyżby twój tekst o poznaniu był ekumeniczny inaczej?, a jego zródła z
                        festiwalu czterech kultur?, jeśli nazywanie faktów i cytowanie statystyk to
                        forma agresji, to GUS należy zamknąć w dziale drapieżniki, najlepiej w tej
                        klatce dla lwa o wymiarach 2x2, jakie proponuje nasze europejskie zoo.
                        Poważnie to wiem, czemu Grobleny nie wymienił mińska zachodu i wenecji północy
                        w swoim wystąpieniu, drży przed konkurencją i ucieczką inwestotrów, żeby się
                        tylko wszyscy inwestorzy na klecińskiej i karmelkowej pomieścili!
                        • Gość: Realistka Re: kiepski styl:-((( IP: *.neurosoft.pl 29.10.04, 13:23
                          Gość portalu: Łoś_bimbacz napisał(a):

                          > czyżby twój tekst o poznaniu był ekumeniczny inaczej?, a jego zródła z
                          > festiwalu czterech kultur?, jeśli nazywanie faktów i cytowanie statystyk to
                          > forma agresji, to GUS należy zamknąć w dziale drapieżniki, najlepiej w tej
                          > klatce dla lwa o wymiarach 2x2, jakie proponuje nasze europejskie zoo.
                          > Poważnie to wiem, czemu Grobleny nie wymienił mińska zachodu i wenecji
                          północy
                          > w swoim wystąpieniu, drży przed konkurencją i ucieczką inwestotrów, żeby się
                          > tylko wszyscy inwestorzy na klecińskiej i karmelkowej pomieścili!

                          No niezłe, niezłe, naprawdę. Uśmiałam się (z aprobatą!) szczególnie przy
                          ostatnim zdaniu.
                          Pal jednak licho tekst Grobelnego.

                          Ktoś napisał (chyba Preslaw), że bez Ciebie nie poradzilibyśmy sobie we
                          Wocławiu. Mam nadzieję, że pomimo korków - a będzie z nimi coraz gorzej :-( -
                          nie opuścisz nas i nie pozbawisz nas tej resztki uroku, jaka jeszcze w naszym
                          mieście, za Twoją sprawą, pozostała.

                          :-0 Ale co będzie, jeżeli Klecińską i Karmelkową zrobią? A do tego, nie daj
                          Boże, obwodnicę? Albo, co gorsza, pobliskie autostrady? Czas szybko płynie, te
                          kilka lat przeleci jak z bicza trzasł, i potem CO???

                          Już teraz pomyśl nad zmianą tematu do narzekania.


                          Z malkontenckim pozdrowieniem ;-)
                          Howq
                        • Gość: Jacek bez stylu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.04, 22:31
                          który mój tekst o Poznaniu? nie ma tu mojego wpisu o Poznaniu, więc pozwolę
                          sobie nie komentować, twoich zjadliwych uwag.
                          w ulubionym sporcie wielu Wrocławian, koszykówce, mawia się, że statystyki nie
                          mówia wszystkiego - do tego dobór tych , które cytujesz i faktów,
                          które "nazywasz", przypomina szukanie przysłowiowego kija na psa. a to już
                          działanie agresywne.
                          p.s. do Wrocławia można też inaczej wjechać jak przez karmelkową i klecińską,
                          spróbuj kiedyś, może ci się uda kawałek miasta zobaczyć?
              • Gość: Realistka Re: Drogie Panie! IP: *.neurosoft.pl 29.10.04, 12:45
                O, kuchenka, sorry :-0
                Tak, właśnie tę.

                Pzdr.
          • Gość: Realistka Re: Drogie Panie! IP: *.neurosoft.pl 29.10.04, 12:47
            Sorry, nie podałam adresu.... :-0

            hydral.com.pl/neo/test.php?content=frame

            To z pośpiechu. A stronka naprawdę niczego...

            Pzdr.
            • Gość: wroclawianka Re: Drogie Panie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 20:38
              fajnie jest jak na prowokacje reaguja inni.
              ten blad byl taki sam glupi jak wiekszosc tych dyskusji.
              tu i tak nikt nie przekona nikogo.
              a ja tym bardziej bo nie mam takiego zamiaru.
              bzdura.
              tak szwaczko jestem szczera az do bolu.
              czy glupia... to juz twoja opinia.
              czy nie zwracam uwagi na czyjes "refleksyjki"? watpie...
              nawet mnie nie znasz.
              i guzik o mnie wiesz.
              wiem jedno, ze smieszy mnie ta gadka i nadaje sie na niezly kawal.
              dosc dlugi ale smeiszny.
              pozdrawiam ciebie droga poznanianko. zyj sobie w swoim swiecie.
              ze swoimi idealami.
              swoimi przekonaniami.
              powodzenia zycze na szczesliwej dordze zycia.
              pozdrawiam takze reszta piszacych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka