Gość: Rafis
IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.*
29.12.04, 15:29
Turystyka - wraca moda na Polskę
Wojciech Pelowski 29-12-2004 , ostatnia aktualizacja 29-12-2004 09:09
Wreszcie ruszyło. Po kilku chudych latach widać boom w polskiej turystyce.
Tego roku przyjechało do nas o 20 proc. więcej gości niż w ubiegłym. Pomogła
integracja z Unią i tanie linie.
Jesień i zima w krakowskich hotelach były zwykle sezonem martwym. Tymczasem w
listopadzie i grudniu w wielu z nich zajęte są wszystkie miejsca.
- Mamy 100-procentowe obłożenie. Przyjeżdżają głównie biznesmeni. Jednak są i
tacy, którzy chcą zobaczyć tylko "Targi Bożonarodzeniowe" na Rynku - zaznacza
szefowa sprzedaży krakowskiego Radissona Dorota Pilińska-Price. - Kiedy
jestem na zagranicznych imprezach i mówię "Polska", ludzie pytają o Kraków.
To miasto robi się modne.
Na szczęście wraca też moda na całą Polskę. Potwierdzają to najnowsze
statystyki.
Tanie linie, a bogatsi goście
Końcówka lat 90. była dla polskiej turystyki bardzo kiepska. - Wśród
zachodnich turystów minęła wtedy fascynacja Wschodem. Wpływy z tej branży
mocno u nas spadły - przypomina Andrzej Kozłowski, prezes Polskiej
Organizacji Turystycznej. - Pierwsze oznaki zatrzymania niekorzystnego trendu
mieliśmy już w ubiegłym roku, dopiero w tym jednak możemy się naprawdę
cieszyć - przyjeżdża do nas coraz więcej obcokrajowców i zostawiają coraz
więcej pieniędzy.
Z danych Instytutu Turystyki za pierwsze dziesięć miesięcy tego roku wynika,
że w tym czasie Polskę odwiedziło prawie 52 mln osób. To o 19,9 proc. więcej
niż w tym samym czasie przed rokiem.
A przyjeżdżają turyści z zasobniejszą kieszenią. Zostawiają średnio 160 dol.
dziennie - o 11 dol. więcej niż rok temu. W kraju przybywa więc ekskluzywnych
hoteli.
- Jeszcze półtora roku temu nie było u nas żadnego hotelu z pięcioma
gwiazdkami, dziś mamy trzy. Branża nastawia się na obsługę coraz bardziej
wymagającego turysty - podkreśla pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. turystyki
Grażyna Leja.
Zdaniem ekspertów do wzrostu przyjazdów do Polski przyczyniło się m.in.
otwarcie granic 1 maja. - Znikły kolejki na południowych i zachodnich
granicach. Zamiast paszportu dziś wystarczy dowód osobisty. Jak to jest ważne
widać, kiedy się przypomni, że tylko 20 proc. Włochów ma paszporty - zaznacza
Andrzej Kozłowski.
Turystów napędzają też tanie linie lotnicze. Prezes POT: - Wygrywają te
regiony, do których łatwo się dostać. Na tanie linie postawiły na przykład
władze Krakowa i miasto natychmiast znalazło się na mapach, które są
najczęściej oglądane w Europie Zachodniej - mapach tanich połączeń lotniczych.
Przedstawiciele branży podkreślają, że nie sprawdziły się ostrzeżenia, iż
tanimi liniami lecą tylko "tani turyści", którzy oszczędzają każdy grosz.
Więcej jest takich, którzy zaoszczędzone na przelocie pieniądze wydają na
miejscu.
Nowe trendy, a my na dacze
Obok Krakowa spore powodzenie mają Wrocław (konsekwentnie promowany jako
dynamiczne miasto biznesu) i Gdańsk. - Renesans przeżywają też polskie
uzdrowiska. Dla Niemców (przyjechało ich do Polski prawie 35 proc. więcej niż
przed rokiem) wciąż jesteśmy tani. A w ostatnich latach mocno poprawiliśmy
standard usług - twierdzi Andrzej Kozłowski.
Polska staje się powoli atrakcyjnym miejscem do uprawiania turystyki
alternatywnej. - Skandynawowie na przykład przyjeżdżają na nasze ciche
Podlasie. A niedawno była to jeszcze turystyczna pustynia - zaznacza
Kozłowski.
Zima w Tatrach od lat należy do Rosjan i Ukraińców, którzy spędzają tu swoje
święta Bożego Narodzenia i jeżdżą na nartach. Krupówki już dziś wypełnia
rosyjski gwar, ale - zaznaczmy - po zaostrzeniu przepisów na naszych
wschodnich granicach przyjechało do nas o 10 proc. mniej Rosjan, Ukraińców i
Białorusinów.
Z wygodniejszymi (i tańszymi) połączeniami lotniczymi dla Niemców, Holendrów
i Anglików stajemy się za to atrakcyjnym krajem na weekend. Przyjechało ich
do Polski odpowiednio o 34,9, 19,7 i 12,9 proc. więcej niż przed rokiem.
Dodajmy tu, że tylko do października 2004 roku liczba cudzoziemców w portach
lotniczych wzrosła o 27 proc (w ub.r. wzrosła o 5 proc.).
Wzrosło też zainteresowanie turystyką biznesową. - Szacujemy, że kongresy,
konferencje i targi to 30 proc. ruchu turystycznego do Polski. Nie mamy
wątpliwości, że przełomem był 1 maja. Już w kwietniu dostawaliśmy sporo
zapytań od zagranicznych partnerów - zaznacza prezes Stowarzyszenia
Konferencje i Kongresy w Polsce Irena Sokołowska.
Co niepokoi? Choć u siebie mamy więcej gości, sami jeździmy rzadziej. W
pierwszych ośmiu miesiącach 2004 r. Polacy wzięli udział w 28,05 mln
krajowych podróży turystycznych, a to o 18 proc. mniej niż w pierwszych ośmiu
miesiącach roku 2003. Mniej (o 10 proc.) jeździmy też za granicę.
Dlaczego? - Pojawia się interesujące zjawisko, które jeszcze nie jest
ujmowane w statystykach. Coraz częściej jeździmy ze znajomymi za miasto do
własnych domków. Daczę ma coraz więcej Polaków - ocenia Andrzej Kozłowski. -
A poza tym efekty wzrostu gospodarczego przeciętni konsumenci czują zwykle z
opóźnieniem.