Gość: wm
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
25.05.02, 01:03
NA WARCIE W POZNANIU...
Wojciech Bartkowiak (23-05-02 17:38)
... czyli na Bugu we Włodawie - felieton Wojciecha Bartkowiaka
Od dziecka prześladowało mnie pytanie: dlaczego to Warta wpada do Odry w
Kostrzynie, a nie odwrotnie. W końcu Odra do Kostrzyna jest krótsza niż cała
Warta. - To nie długość decyduje, ale historyczna ranga szlaku wodnego i
leżących nad nim ośrodków - tłumaczyli mi dorośli tę jawną niesprawiedliwość. -
Bug też byłby dłuższy od Wisły, ale gdzie Włodawie do Krakowa?
Tę podejrzaną argumentację przypomniałem sobie, czytając "Mikrokosmos" Normana
Daviesa. Dla poznaniaka to lektura przygnębiająca. Alois Alzheimer, Max Born,
Gerhart Hauptmann, Gustav R. Kirchhof, Robert Koch - co łączy te nazwiska?
Nadoodrzański Wrocław, czyli - jak pisze naprzemiennie Davies - Wrotizla,
Presslaw albo Breslau. Jego "portret miasta środkowoeuropejskiego" uświadamia
nam, jaka przepaść w niektórych dziedzinach dzieliła Poznań od miasta, z którym
tak chętnie się porównujemy. "Mikrokosmos" obnaża zwłaszcza nasze największe
upośledzenie - brak aż do 1918 r. wyższej uczelni. Nad Odrą wychowało się aż
dziesięciu noblistów, a inteligencja znad Warty - i polska, i niemiecka -
musiała kształcić się w Berlinie, albo właśnie w Breslau. Nawet Wieżę
Górnośląską, pierwszy symbol poznańskich targów, zaprojektował Hans Poelzig,
dyrektor Akademii Sztuk Pięknych w Breslau, a najbardziej znanym na świecie
poznaniakiem jest do dziś Paul von Hindenburg.
Na pociechę zostają nam słowa Daviesa i... "Kolejorz". Profesor twierdzi, że
dziś mamy równe szanse, a nasi kopacze z Lecha pokazali, jak je wykorzystywać:
oni awansowali do ekstraklasy, a piłkarze Śląska Wrocław z niej spadli.
Felieton z poznańskiej "Wyborczej".
orginał: wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=848755&dzial=pop010100