Dodaj do ulubionych

A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze?

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 20:04
Mówię te słowa ze smutkiem, ale to prawda - rzecz dotyczy akcji edukacyjnej
pt. "Szkoła z klasą" i wątpliwie szczerego w niej udziału redaktrów z
Dolnośląskiej. A było to tak, posłuchajcie...
Wiosną przez Wrocław przetoczyła się wielka batalia o przetrwanie Liceum Nr26,
które istniało tylko 5 lat, ale wsławiło się już UDOKUMENTOWANĄ świetną
współpracą z poradniami, psychologami a nawet psychiatrami. Szkoła ta zyskała
pozytywne opinie kuratorium, metodyków Uniwersytetu Wrocł. i starała się o zgodę
Urzędu Miasta na przekształcenie w placówkę integracyjną, mając opracowany
skrupulatny, poważny projekt liceum integracyjnego ( w tym dla uczniów ze
schorzeniami psychosomatycznymi, co z reguły w ogóle nie istnieje w polskim
szkolnictwie, bo wszelkie zaburzenia natury emocjonalnej albo są przez szkoły
pomijane albo odsyłane do szkół specjalnych...). Po wielu skandalach - typu
fałszowania niemal jednogłośnie przyjętego poparcia Komisji Edukacji Urzędu
Miasta, zaginięcia protokołu z tego głosowania, wreszcie usunięcia w ogóle tych
wyników i ukrywania protokołu - liceum to przeznaczono do likwidacji, zaś
pozostać w tam miało jedynie gimnazjum, a pan dyr. Słoka z sąsiedniego
Gimnazjum Nr5 publicznie mówił, że to on jest szykowany na dyr. Zespołu Szkół
Nr6(gdzie dotąd było LO XXVI)i zaprowadzi tam porządek, bo poziom tam jest za
niski ( trudno żeby był szczególnie wysoki, skoro nauczyciele pracują z dziećmi
naprawdę ciężko doświadczonymi przez los i
odnoszą tam "małe" zwycięstwa, przywracając te dzieci życiu między
rówieśnikami...). Poza tym dyrektorka Liceum XXVI już w marcu usłyszała
nieoficjalnie, że ta szkoła nie przetrwa, bo - jak się wyraził p. Aniszczyk,
odpowiedzialny za oświatę wrocławską - nowy dyrektor "nie życzy sobie tu
placówki integracyjnej". To był marzec, a konkurs na nowego dyrektora odbył się
dopiero z początkiem maja...Jak myślicie - kto wygrał? - oczywiście pan Słoka,
mimo że nie było absolutnie żadnych zarzutów wobec aktualnej dyrektorki - co
można bez problemu sprawdzić... Poza paroma szkalującymi i lekceważącymi
wypowiedziami pana Słoki o LO XXVI, świadczącymi o jego kompletnej
nieznajomości problemów związanych z uczeniem tzw. "dzieci z dysfunkcjami", pan
Słoka minął się z prawdą mówiąc, że w jego szkole jest poradnia psychologiczno-
pedagogiczna, a na dodatek jego gimnazjum wręcz słynie z odsiewania słabych
uczniów! I CO PAN NA TO< PANIE REDAKTORZE PENDEL? Czy aby zechciał Pan
sprawdzić choćby istnienie tej poradni w Gimnazjum Nr5? I czy w ogóle, zanim
Pan zacytował na drugiej stronie ogólnopolskiej Wyborczej pana dyr. Słokę,
sprawdził Pan, jakie wcześniejsze wypowiedzi tego pana - świadczące wymownie o
stylu pedagogiki uprawianej w Gimnazjum Nr5 - zamieszczaliście w dolnośląskim
dodatku Wyborczej?
Czyżby ewidentnie było tu widać próbę promowania człowieka, który powszechnie
się chwalił, że "posprząta" w byłym LO XXVI? I dlaczego wiosną, (kiedy LO XXVI
wielokrotnie próbowało wywołać na Waszych łamach rzetelną dyskusję n/t edukacji
we Wrocławiu i zamknięcia placówki, która może się poszczycić naprawdę
świetnymi opiniami niezależnych ekspertów) Wasi redaktorzy mówili, że ten temat
jest "mało medialny"? Teraz nagle edukacja stała się medialna ? Szkoda, że tak
łatwo Wyborcza Dolnośląska dała się uwikłać w jakieś miejscowe uzależnienie od
władz i udawała, że nic ciekawego w mieście się nie dzieje...A były sygnały, że
np. szefowa odpowiedzialna za protokoły z obrad w Urzędzie Miasta trzymała
zafałszowany protokół ... NA GŁOWIE, byle tylko nie dać go do rąk
przedstawicielom szkoły, za której istnieniem niemal jednogłośnie opowiedzieli
się członkowie Komisji Edukacji!
I nieważne dla Wyborczej było, że przestanie istnieć placówka, za
pozostawieniem której głosowało 28 członków Rady Miasta(przeciw 34., z których
wielu mówiło, że gdyby nie dyscyplina klubowa, byliby za...)Nie interesowało
Was też, że zanim doszło do owego głosowania, radny p.Piechota posłużył się
opiniami "biegłych", z których jedna opinia ma datę późniejszą niż...to
głosowanie, druga zaś jest opinią pani Gorący, prowadzącej PRYWATNĄ praktykę
pomocy dzieciom niepełnosprawnym, więc w jej interesie leżało, by publiczna
placówka tego typu nie zaistniała!!!
To takie drobiazgi
świadczące o jakże rzetelnym informowaniu przez Dolnośląską Wyborczą
mieszkańców miasta o tym, jakie skandale mają miejsce podczas podejmowania
decyzji o edukacji we Wrocławiu.
A co powiecie na to, że Dolnośląska nigdy nie odważyła się skomentować
niekompetencji Pana Aniszczyka, odpowiedzialnego za
edukację, którego mottem, kiedy obejmował stanowisko, było - jak sam
powiedział "co ty wiesz o zabijaniu" ( a którego kolegą jest - czym się chwali -
dyr. Gimnazjum NR5 p. Słoka, który "nie życzył sobie żadnej integracji"). Te
wymowne słowa padły właśnie w Wyborczej, podczas pierwszego wywiadu z
Aniszczykiem.
Dlaczego w dyskusji na temat dobra dzieci nigdy nie opisaliście, kto i jak we
Wrocławiu podejmował decyzje o likwidacji szkoły, której nauczyciele chcieli
być placówką integracyjną i to dla dzieci najbardziej pokrzywdzonych, zwykle
pomijanych, np. mających zaburzenia psychiczne, a mimo to normalnych, tyle, że
trzeba im stworzyć poczucie bezpieczeństwa i poświęcić więcej czasu...
Uważam, że to skandal, kiedy cytujecie jako autorytet człowieka, który wiele
razy lekceważył potrzeby słabszych dzieci i szczycił się tym, że jego placówka
jest elitarna, choć obowiązuje rejonizacja! Jak myślicie, jakim będzie
dyrektorem w szkole, która dotąd starała się zaopiekować nie "elitami", ale
właśnie dziećmi z rejonu, często bardzo zaniedbanymi...
Spytajcie może Radnych, którzy rzetelnie poświęcali czas, by wniknąć w projekt
XXVI LO i starali się zapobiec likwidacji tej szkoły, co sądzą o edukacji we
Wrocławiu - np. pana Skoczylasa czy pana Chmielewskiego... Ale może radni nie
związani z jedyną słuszną linią są niewygodni?
W życiu nie sądziłam, że Wyborcza może kryć machloje i promować
ludzi niekompetentnych, cóż - czasy się zmieniają, ale cóż to za obłuda, ten
Wasz pomysł dyskusji o edukacji!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ROB-35 WIEMY IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 04.06.02, 20:52
      Niektórzy wiedzą od dawna...
      Inni od niedawna...

      Opisane przez Ciebie Joasiu sprawy aż proszą się
      o rzetelną ODPOWIEDŹ redaktorów
      NA ŁAMACH GAZETY DOLNOŚLĄSKIEJ !!!

      Powinni ODPYTAĆ PO KOLEI WSZYSTKIE INKRYMINOWANE
      (wymienione z nazwiska) OSOBY o każdy z opisanych
      faktów oraz o każdą z cytowanych wypowiedzi...

      Wiesz Joasiu, dawno temu, jeszcze przed powstaniem
      Wyborczej, kolega Paweł Smoleński przeprowadzał
      taki sobie wywiadzik ze mną do "Powściągliwości i Pracy",
      zwanej w ówczesnych kręgach opozycyjnych "Pipą".

      Tekst ukazał się w innej gazetce (PWA - Przeglądzie Wiadomości
      Agencyjnych) i okazał się być rozmową z inną osobą... w której
      usta redaktor włożył moje wypowiedzi...

      Od tej pory zawsze będę pamiętał, że...
      ...powściągliwością i pracą...
      ...redaktory się bogacą...

      Jeszcze sporo nazwisk dorzuciłbym do tego kociołka.
      Nasz wrocławski matecznik dopiero się uczy...

      ...ale chyba się starają?

      11 lat później rozmawiał ze mną młody i wielce aktywny
      redaktor Dolnośląskiej, który dla odmiany włożył w me
      usta kompletnie nie moje słowa... jakże pozytywne
      dla dzisiejszych kolegów posłów, Jacka Protasiewicza
      i Grzesia Schetyny. Drobnostka.

      Będę sprawiedliwy i powiem, że nie potrafię się
      przyczepić do tekstów koleżanek Saraczyńskiej,
      Czajkowskiej i Maciejewskiej oraz szanownego kolegi
      Rybaka (lista oczywiście otwarta...)

      Pozdr
      ROB-35
      • Gość: acho Do Roba IP: *.wroc.gazeta.pl 05.06.02, 16:17
        > Będę sprawiedliwy i powiem, że nie potrafię się
        > przyczepić do tekstów koleżanek Saraczyńskiej,
        > Czajkowskiej i Maciejewskiej oraz szanownego kolegi
        > Rybaka (lista oczywiście otwarta...)

        No nie - Rob! Nie pamiętasz już naszej wymiany poglądów na forum, gdy zaciekle
        broniłem Marcina R. przed Twoimi zarzutami o... powiedzmy niestaranność
        dziennikarską? :-)

        Pozdrawiam i do częstszego widzenia na forum
        a.
        • Gość: Rob-35 Re: Do Acho IP: *.116.86.84.unregistered.k.pl 05.06.02, 18:23
          Gość portalu: acho napisał(a):

          > No nie - Rob! Nie pamiętasz już naszej wymiany poglądów na forum,
          > gdy zaciekle broniłem Marcina R. przed Twoimi zarzutami o... powiedzmy
          > niestaranność dziennikarską? :-)

          O ile dobrze pamiętam to nie miałem żadnych pretensji osobiście
          do Marcina, a jedynie uwagi pod adresem polityki Gazety wobec
          poruszonego parokrotnie przez autora tematu.

          Gdyby porównać skalę i rozmach wyczynów oraz rozległość
          i wagę "dobrych kontaktów" pana posła Zenona Michalaka
          z... powiedzmy takim drobnym urzędniczyną Darkiem Stankiem
          (cholera, obu miałem nieprzyjemność poznać w swoim życiu)
          to każdy by zauważył, że drugiemu poświęcomno na łamach
          znacznie więcej miejsca, zaś pierwszy nie doczekał się
          tak wielkiej medialnej sławy (a szkoda, bo przecież to za
          jego BRUDNE pieniądze zrobiono CAŁĄ KAMPANIĘ WYBORCZĄ
          wrocławskiego Kongresu Liberalno-Demokratycznego)...

          > Pozdrawiam i do częstszego widzenia na forum
          > a.

          Jak będzie co czytać
          to będzie co pisać

          R.
      • Gość: Joasia Re: i co na to redaktorzy ? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.02, 12:49
        Cześć, fajnie że w ogóle kogoś ta sprawa zainteresowała. Ja też marzę o
        rzetelnej ODPOWIEDZI Redaktorów i sprawdzeniu faktów, ale zaczynam myśleć, że
        nic z tego nie będzie - jedna z redaktorek Telewizji Dolnośląskiej na drugi
        dzień po nakręceniu reportażu o likwidowanym Zespole Szkół Nr6 "poszła na długi
        urlop", a po jej materiale słuch zaginął...
        A wiadomości, które mam są naprawdę z pierwszej ręki i poświadczone wieloma
        dokumentami...
        Nawiasem mówiąc to właśnie p. Czajkowska bywała w tej szkole na różnych
        spotkaniach a potem szybko i pobieżnie je relacjonowała w taki sposób, żeby nie
        cytować skandalicznie niekompetentnych (i prymitywnych częstokroć) wypowiedzi
        Aniszczyka.
        Nie zazdroszczę roboty w takiej redakcji - chyba ciężko wstawać rano i myśleć
        o sobie, że się uczciwie pracuje i że jest się O.K.
        Ale tak mnie rączka świerzbi- jakby te materiały i dokumenty, do których mam
        dostęp upublicznić np. w konkurencyjnej Rzeczpospolitej czy w tygodnikach typu
        Polityka? może mieliby tam ochotę troszkę podważyć zaufanie ludzi do Wyborczej?
        jak myślicie?
        • Gość: red Re: i co na to redaktorzy ? IP: *.wroc.gazeta.pl 06.06.02, 16:56
          Biegałam i owszem do szkoły i relacjonowałam spotkania nauczycieli z władzami ww liceum. Dodam jedynie, że
          nie było tam
          pana Aniszczyka - ani razu podczas moich wizyt ! Co więc miałam cytować panno/ pani Joanno? Proponuję,
          żebys spróbowała zawodu dziennikarza i wtedy wypowiadała się na temat kompetencji, zaradnosci, rzetelnosci
          tego zawodu. Może spróbuj w Rzeczpospolitej, która wymieniasz. Powodzenia. Agnieszka Czajkowska
          • Gość: Joasia Re: i co na to redaktorzy ? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 10:49
            Dzień dobry, cieszę się, że w ogóle Pani chociaż zareagowała - szkoda, że
            niezbyt merytorycznie. Pan Aniszczyk - jeśli akurat nie bywał równocześnie z
            Panią - wysyłał koogoś za siebie i z pewnością zauważyła Pani, że trudno było
            uzyskać jakiekolwiek sprawdzone i wiarygodne informacje, np. na temat ile jest
            dzieci dyslektycznych na terenie Wrocławia, ile jest dzieci z zaburzeniami
            emocjonalnymi,ile jest szkół średnich specjalizujących się w pracy z takimi
            dziećmi itd, itd... Nie zauważyłam, żeby ośmieliła się Pani skomentować
            nieprzygotowanie pracowników państwowej instytucji do tych rozmów, jak również
            odpuściła sobie Pani komentarze dotyczące tego, że pan Aniszczyk ignorował
            próby podjęcia z nim poważnej dyskusji (oczywiście, nawet będąc zaproszonym
            miesiąc wcześniej, był niezwykle zajęty - w sumie po co miałby być na spotkaniu
            dotyczącym debaty n/t jak pracować z dziećmi nazywanymi "dysfunkcyjnymi",
            mającymi zaburzenia emocjonalne, narządu ruchu, niedowidzącymi itd). Jak
            rozumiem, temat ten jeszcze wtedy nie był interesujący, bo nie było Waszej
            głośnej akcji "Szkoła z klasą"...
            Projekt tej placówki integracyjnej był fachowo przygotowany, ma liczne
            pozytywne opinie szanowanych instytucji, zyskał poparcie niemal połowy radnych
            i ...padł, bo np. podczas sesji Rady Miasta radny pan Piechota zacytował
            fragmenty NIEISTNIEJĄCEJ jeszcze opinii,według niego negatywnej (oczywiście
            cytował wybiórczo, omijając niewygodne dla niego fragmenty). Piszę, że
            nieistniejącej, bo na opinii tej widnieje data późniejsza niż dzień, kiedy p.
            Piechota ją wygłosił...
            Jak rozumiem, to że padł projekt liceum integracyjnego, położonego w niskim,
            łatwym do przystosowania budynku, leżącym w centrum miasta, przestało Was
            interesować i już. Ma Pani prawo dać sobie spokój, ale proszę brać pod uwagę,
            że wiele osób niezwiązanych z tą szkołą śledziło jej losy - w tym pozytywnie
            opiniujące ją kuratorium, wielu radnych i rodziców. Wszyscy ci ludzie czytali
            notatki prasowe i znają fakty, które pomijaliście. Napisałam o tym, bo
            straciłam zaufanie do Dolnośląskiej Wyborczej, szkoda - czytanej niemal od
            początku jej istnienia.
            Zamiast atakować, moglibyście odpowiedzieć rzeczowo i konkretnie i prześledzić
            przy okazji akcji "Szkoła z klasą", co się stało z tym pomysłem - skądinąd
            dobrym, a przecież nigdy bliżej niezaprezentowanym czytelnikom, którzy w
            większości pewnie nawet nie wiedzą, o co chodzi z "integracją". Pan Aniszczyk
            został - o ile wiem - zobowiązany przez radnych podczas tej decydującej sesji
            Rady Miasta, by wykorzystał zaangażowanie nauczycieli, którzy chcieli pracować
            w liceum integracyjnym, jak Pani myśli, wykorzystał?...
            I jeszcze jedno - jeśli rzeczywiście fałszowano wyniki obrad Komisji
            Edukacji,wycofano jakiekolwiek ślady po tym głosowaniu, jeśli wreszcie radny
            może cytować nieistniejące opinie i powoływać się na nie publicznie, to chyba w
            ogóle coś nie gra przy podejmowaniu decyzji w naszym mieście, nie uważa Pani?
            Nie zauważyłam, żeby biegając na spotkania do tamtej szkoły wspomniała Pani o
            tym cokolwiek dziwnym trybie decydowania o losach szkoły.
            Ale może dajmy juz temu spokój, bo nie spodziewam się, żeby chciało sie
            Wyborczej bliżej wniknąć w tę sprawę, zdecydowanie łatwiej się pisze o tym, że
            szkoła ma szanować ucznia,wychodzić mu naprzeciw, niż o tym, że w 34-osobowych
            klasach dzieci z różnego rodzaju problemami zdrowotnymi raczej nie mają
            wielkich szans na to, by nauczyciele - nawet bardzo zaangażowani - mogli
            pośwęcać im wystarczająco dużo czasu ani na to, by czuć sie bezpiecznie w
            szkołach liczących około 800 dzieci.
    • Gość: tyrysek Re: A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 22:20
      a co na to redakcja?
      dziwne, ale dla wielu dziennikarzy kazde zrodlo informacji jest wiarygodne
      jeszcze dziwniejsze, ze czesto dziennikarze wiedza lepiej i wiecej niz by
      wynikalo z rozmowy
      a czytelnik uwierzy we wszystko ;-(


    • nionio Re: A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze? 06.06.02, 20:08
      To,że w Wyborczej kwitnie partacwo i stronniczość to chyba wiedzą wszyscy.
      dotyczy to nie tylko powyżeszej sprawy, ale chociażby opisywanej dzisiaj
      (06.06.02) sparwy zaliczeń na Politechnice. Tak się skałda,że własnie niedługo
      zdaje egzamin, o którym była mowa w tym artykule. Chciałem nawet założyć nowy
      wątek na forum, ale na szczeście ktoś już mnie wyprzedził i wyjaśnił sprawę,
      więc poczytajcie jak sprawa wygląda naprawdę. Rzezczywistośc:artykuł=1:10:))))
      A tak swoją drogą to ciekawe ile "dostał w łapę" autor artykułu, tj. Artur
      Chodziński od "specjalistów od naciągania ludzi" czyli kolesi z wrocławskiego
      MPEC za ten stek bzdur???!!!
      • ludkaa Re: A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze? 07.06.02, 11:11
        te wasze teorie spiskowe na temat brania w lape przez dziennikarzy sa wstretne.
        Jak mozna kogos tak pomawiac? Niektorzy maja pretensje, ze brak dziennikarzom
        rzetelnosci, a sami co? Rzetelnie pomawiaja. Tak najlatwiej - bez nazwiska, na
        jakims tam forum. Czytam i czytam i widze tlum smutnych ludzi, ktorym wiecznie
        sie cos nie podoba i cala wine za sytuacje, w ktorej sie znajduja przypisuja
        gazecie. Dziennikarze pisza, ale strona nie sa i nie powinni. A Joanna zamiast
        sie madrzyc na forum mogla zadzwonic do Agnieszki Czajkowskiej i powiedziec, ze
        chce sie z nia spotkac, bo uwaza, ze rodzice nie mieli szansy przedstawic
        swojego projektu. Teraz, gdy nie przeszdl na sesji to kto winny? Oczywiscie
        Czajkowska.
        Jakos nie chce mi sie wierzyc w ten spisek globalny, ktory przedstawia sie w
        tym watku. Najczesciej na spotkaniach z wladzami w sprawie oswiaty nigdy nie
        zapada zadne ustalenie (wiem z doswiadczenia, bo tez kiedys bylam protestujacym
        rodzicem). Rodzicom sie wydaje, ze merytorycznie sa przygotowani i swietnie
        bronia swoich argumentow - ale najczesciej takie spotkanie to przerzucanie sie
        nimi bez wnioskow. I co taki dziennikarz robi? Przedstawia obydwie strony.
        Komentowac nie powinien. A rodzice sa obrazeni (sama bylam), ze zle sie
        przedstawia ich racje. Okazuje sie, ze tylko rodzice sa zorientowani w
        problemie danej szkoly, ale nie przychodzi im do glowy, ze trzeba o tym, co
        wiedza powiedziec, a nie rzucac hasla. Bo dziennikarz jak ma napisac relacje ze
        spotkania to pisze relacje, a nie esej o kondycji, czy planach danej szkoly.
        A tak na marginesie to slyszalam od jednej znajomej dyrektorki, ze akurat w
        tamtej szkole byla walka o etaty, bo idzie niz demograficzny i szkoly zamykaja.
        Pewnie to bzura i plotka, ale na jej przykladzie widac jaki sens maja takie
        wlasnie merytoryczne argumenty jak w tym watku.

        • Gość: Joasia Re: A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 11:41
          Cześć, ja nie mówię o teorii spiskowej tylko o konkretach, a kto jeśli nie
          dziennikarze mogą informowac opinię społ. o przekrętach na obradach? Skąd
          możesz wiedzieć o cytowaniu nieistniejących opinii? Zechce Ci sie w to wnikać?
          od tego są dziennikarze - zwłaszcza jeśli mieli cynk, że coś nie gra. I nie
          mówię że "Czajkowska winna", bo czemu - ja mówię o tym, że akcja Wyborczej jest
          naiwna i obłudna, bo nie sięga np. tam, gdzie przez rok próbowno obronić
          placówkę, której statut - swego czasu - cytowano jako wzorcowy...
          I nie bądź naiwna dziewczyno - myslisz że Wyborcza robi użytek z tego, co wie?
          Robi użytek tylko z tego, co nie zadrze zbytnio z władzami - myślisz że Pani
          Czajkowska nie mogła mieć dostępu do tych pozytywnych opinii, gdyby chciała?
          Poza tym mi naprawdę chodziło o to, żeby podczas tej akcji dyskutować np. o
          problemach dzieci w jakiś sposób "dysfunkyjnych", a nie tylko tych zdrowych,
          które z reguły w dowolnej szkole dadzą sobie radę.
          A co do spiskowych teorii - jeśli dalej bedziesz wierzyć relacjom prasowym, to
          będzie Ci się miło żyło - w praworządnym mieście itd., czyli fajnie, więc po co
          wnikać w jakieś ewntualne machloje (nawiasem sprawa tej szkoły to jeszcze nie
          machloja - po prostu realizowanie własnej wizji szkolnictwa pana Aniszczyka, po
          trupach, w końcu kiedyś miał motto " co Ty wiesz o zabijaniu"- z tego co
          słyszałam, cytowała je dawno temu właśnie Wyborcza).
          • ludkaa Re: A wiecie, że w Wyborczej też pracują partacze? 07.06.02, 15:24
            a moze zadnego cynku nie mieli. To wszystko zalezy od punktu siedzenia. Ty jako
            zainteresowany rodzic wiesz o przekretach i zywo reagujesz. A taki dziennikarz
            moze rzadko zainteresowany jest (takie odnioslam wrazenie czytajac relacje)
            sprawa kolejnych protestujacych rodzicow i ich dysfunkcyjnych dzieci.
            Zrealcjonuje, ale zajmie sie bardziej efektownym i ciekawszym tematem niz
            oswiata. I co tu sie dziwic!! Oswiata jest do kitu. A ta akcja troche naiwna,
            ale moze wlasnie cos ruszy i uda sie dotrzec do takich problemow jak sprawa
            szkoly przy Pawlowa. Bo czas juz, zeby przecietni dyrektorzy nie blokowali i
            nie utrudniali pracy wybitnym nauczycielom, ktorych uczniowie uwielbiaja
            (spotkalam sie z takim przypadkiem), zeby panie w kuratorium nie myslaly o
            wygrzewaniu stolkow, ale zabraly sie za prace i tzw. nadzor merytoryczny z
            prawdziwego zdarzenia. Niestety system i zaleznosci w szkolnictwie sa takie, ze
            uczen - czyli najawzniejsza osoba jest na koncu. Najpierw pokazuje sie
            minister - odwoluje, miesza i psuje matury, pozniej kolejni wazni urzednicy,
            kurator, dyrektorka OKE, ktora wiecznie ma jakies afery na sumieniu (jak nie
            likwidacje domu dziecka, to blad na maturach pare lat temu...) a teraz nie chce
            ujawnic, w jakiej szkole komisja pozwolila uczniom sciagac, pozniej w kolejce
            dyrektorzy, nauczyciele i na szarym koncu uczen. A powienn byc na pierwszym!! I
            moze cos ta akcja zmieni... A przekrety urzednikow i radnych miejskich to inna
            sprawa. Wydaje mi sie, ze gazecie chodzi o jakosc nauczania. A miasto szkolami
            zarzadza finansowo, a nie merytorycznie. Gdyby kuratorium twardo stalo na
            stanowisku, ze taka szkola jak integracyjna jest potrzebna, to zamiast kryc sie
            za opiniami, ktore nic nie wnosza, wywarloby wplyw na decyzje miasta. Ale
            urzednicy w kuratorium powiedza, ze nic nie moga, bo sa od... opiniowania. I
            kolko sie zamyka!! A tak naprawde to sie boja!! A zaden dziennikarz nie
            napisze, ze pani X bala sie zabrac glos w tej sprawie, bo to insynuacja a nie
            fakt i bedzie miec murowany proces z powodztwa cywilnego. To Ty jestes naiwna.
            Czasy silaczek i judymow dawno minely. A ta akcja - no coz zobaczymy. Nie mozna
            czegos, co dopiero sie zaczyna skazac z gory na porazke.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka