Dodaj do ulubionych

Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.04.05, 21:25
Idea promowania Wrocławia przez orkiestrę której poziom po odejściu Marka Pijarowskiego ostro
pikuje w dół oraz prowadzonej przez dyrygenta który wsławił się jedynie żenującym poziomem
umiejętności jest wielce wątpliwa. Ta orkiestra zjechała już pół Europy na tych samych zasadach czyli
za diety, żyjąc na konserwach i będąc nieustannie w biegu i nic z tego nie wynikło. Wtedy miała za to
zwykle lepszych dyrygentów...Ponadto informacja że był jakiś wpływ prezydenta na komisję kultury
to dość poważny zarzut wobec uczciwości w rozpatrywaniu ofert w konkursach na dotację. Ile
jeszcze instytucji dostało pieniądze dlatego że ktoś z urzędników przyszedł i wskazał kto ma dostać
a kto nie...
I jeszcze w kwestii niedomykającego się budżetu filharmonii. Jakoś ten budżet za poprzedniej
dyrekcji zawsze się domykał natomiast za rządów LGdO, "wybitnego managera kultury" są z tym
problemy...
Obserwuj wątek
    • Gość: rk587 Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.provider.pl / *.provider.pl 18.04.05, 22:19
      WSTRĘTNE KŁAMSTWA P. DOMAGAŁY!!!
      Skrzeczący z zawiści dziennikarz w swojej długiej juz kampani podwazającej
      wszelkie działania filharmonii po raz kolejny posuwa sie do kłamstw i
      oszczerstw. Oprócz wielekrotnie zaprezentowanych braków wiedzy muzycznej, teraz
      ma klopoty z geografia (odległosci pomiędzy miastami tourne)- aby tylko
      przedtawic jak najbardziej czarny obraz wyjazdu. Kłamie takze na temat
      doangazowanych muzyków (bedzie 1 - slownie jeden)i wylewa swoja zawisc na kazdy
      mozliwy aspekt tego ambitnego przedsiewzięcia.
      A moze by tak napoisac coś o programie? A moze o prestizowych miejscach
      koncerów (Lincoln Center w Nowym Jorku, Katedra Sw. Patryka w Nowym Jorku)?
      A moze o zainteresowaniu amerykańskich mediów?
      NIE, na to zalanego żółcią pisarzynę nie stać. Takie stosunek to wstyd dla
      Gazety i wstyd dla miasta. Jako wieloletni muzyk filharmonii czuje się obrazony
      i domagam się od Gazety przynajmniej sprostowania FAŁSZYWYCH DANYCH!!
      • Gość: angelin Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.05, 23:41
        Gość portalu: rk587 napisał(a):
        > WSTRĘTNE KŁAMSTWA P. DOMAGAŁY!
        Gdzie?
        > ma klopoty z geografia (odległosci pomiędzy miastami tourne)
        No, między NY a Goshen jest raptem 700 mil (ponad 1100 km) do pokonania w jeden
        dzień, autokarem. Ponadto muzycy będą mieszkać w jednym hotelu, nie znajdującym
        się ani w NY, ani w Trenton, ani w Philadelphii. Codziennie rano wyjdą z hotelu
        z instrumentem i strojem koncertowym, żeby wrócić do niego około północy.
        Artyści dostaną diety i żadnego wynagrodzenia za koncerty - widzisz tu jakiś
        prestiż, czy raczej niewolnictwo?

        > wylewa swoja zawisc na kazdy
        > mozliwy aspekt tego ambitnego przedsiewzięcia.
        Jedyna ambicja o jakiej można tu mówić, to chora ambicja paru osób na górze
        filharmonii. Zazdrościć absolutnie nie ma czego.
        > A moze by tak napoisac coś o programie?
        A co można napisać o programie? Jest w nim coś wyjątkowego?
        > A moze o zainteresowaniu amerykańskich mediów?
        A jest jakieś? Oprócz tego za kilkadziesiąt tysięcy złotych?
        > Jako wieloletni muzyk filharmonii czuje się obrazony
        > i domagam się od Gazety przynajmniej sprostowania FAŁSZYWYCH DANYCH!!
        Ano p. Domagała o dziwo tym razem żadnych fałszywych danych nie podał, czy Ci
        się to podoba, czy nie. Natomiast Ty mam wrażenie i owszem - muzyk filharmonii
        zna szczegóły wyjazdu od podszewki i nie pisałby tego, co Ty piszesz :)
        • Gość: ray Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 11:14
          jedziemy ? - zapytała dyrektor Lidia Geringer d!Oedenberg z d. Ulatowska (
          uff, pełna nazwa z bilbordów unijnych ) swoją z-cę Zofię Ulatowską.
      • Gość: sylwia kruk Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 00:19
        Wieloletniego muzyka Filharmonii prosimy o przedstawienie się. Przecież się
        Pan/Pani nie wstydzi, mam rację? Imienia, kto wie, może nawet nazwiska! Choć
        emocje wzięły górę nad językiem... cóż wycieczka do USA nęci, w pełni rozumiem
    • Gość: rk587 Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.provider.pl / *.provider.pl 19.04.05, 15:34
      Szanowny Panie Domagała (piszący również na Forum pod pseudonimem ANGELIN):

      Jeszcze raz sprecyzuje panu pańskie KŁAMSTWA:
      1. Pisze pan o wynajeciu KILKUDZIESIĘCIU MUZYKÓW - wynajęty jest 1 (JEDEN)
      2. Pisze pan o wielusetkilometrowych przejazdach bezpośrednio przed koncertami -
      przejazd jest tylko tego typu 1 i konceertu w tym dniu nie ma.

      Jeżeli o nie są kłamstwam to co jest pana zdaniem kłamstwem?

      Powyższ informacje są wywieszone w gablocie dla wszystkich muzyków orkiestry (i
      nie tylko). Gdyby interesował pana prawda i rzetelność, to by pan też te dane
      znalazł. Pana niestety prawda i uczciwość dziennikarska i po prosu ludzka po
      prostu nie interesuje. Opluwanie innych, zawiść i złośliwość niestety najlepiej
      charakteryzują pana "pracę". Jest to szczególnie smutne w kontekście ostatnich
      dni, refleksji po śmierci papieża i nowego ducha w narodzie. Jeżeli to pana nie
      poruszyło i nie nawróciło do zwykłej przyzwoitośi to wiem czy kiedyś coś
      jeszcze panu pomoże.
      • Gość: angelin Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 19:33
        Gość portalu: rk587 napisał(a):
        > Szanowny Panie Domagała (piszący również na Forum pod pseudonimem
        > ANGELIN):
        Pudło, nie jestem p.Domagałą, bo choć on jest nieźle zorientowany, to ja jednak
        lepiej.
        >
        > Jeszcze raz sprecyzuje panu pańskie KŁAMSTWA:
        > 1. Pisze pan o wynajeciu KILKUDZIESIĘCIU MUZYKÓW - wynajęty jest 1
        > (JEDEN)

        Fakt, harfista lub harfistka. A wiesz, jaka jest różnica między słowem
        kilkadziesiąt i kilkanaście?



        > 2. Pisze pan o wielusetkilometrowych przejazdach bezpośrednio przed
        > koncertami
        > -
        > przejazd jest tylko tego typu 1 i konceertu w tym dniu nie ma.

        Nie, p. Domagała słusznie napisał, że będą pokonywać setki kilometrów. Z
        Rochelle Park do NY jest rzeczywiście niedaleko, czyli dwa przejazdy będą
        krótsze. Pozostałe z pewnością w sumie przekraczają 100 km, a więc
        określenie "setki" jest jak najbardziej adekwatne. Rzeczywiście, p. Domagała
        się trochę minął z prawdą - nie bezpośrednio przed koncertami, a bezpośrednio
        przed próbami, koncerty będą później. A muzycy przez cały dzień pozbawieni
        możliwości odpoczynku, jak już wcześniej pisałem



        > Jeżeli o nie są kłamstwam to co jest pana zdaniem kłamstwem?

        No, to są akurat tylko drobne nieścisłości, które mogły być wynikiem
        niedokładnego przekazania informacji.
        Natomiast wszystko inne jest prawdą, w dodatku całkiem uprzejmie zawoalowaną.
        Muzycy filharmonii zapewne mieliby znacznie więcej do powiedzenia.




        >Jest to szczególnie smutne w kontekście ostatnich
        > dni, refleksji po śmierci papieża i nowego ducha w narodzie. Jeżeli to
        >pana nie poruszyło i nie nawróciło do zwykłej przyzwoitośi to wiem czy
        >kiedyś coś jeszcze panu pomoże.

        Nie poruszyło to również dyrekcji filharmonii, która nie bacząc na zwykłą
        przyzwoitość wykorzystuje orkiestrę, narażając na trudy i niewygody tego jakże
        wątpliwego artystycznie przedsięwzięcia.
        Wstydziłbyś się w ogóle przywoływać Papieża w tym swoim jakże niekulturalnym i
        niezrównoważonym paszkwilu. To dopiero nieprzyzwoitość.
        • bolek5 Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA 19.04.05, 20:56
          Witam!

          Gość portalu: angelin napisał(a):

          > No, to są akurat tylko drobne nieścisłości, które mogły być wynikiem
          > niedokładnego przekazania informacji.

          Właściwie to, co byłeś łaskaw napisać o dziennikarstwie Pana Domagały też jest,
          by tak rzec, drobną nieścisłością ;) Tak naprawdę Pan Domagała zręcznie
          wykreował obraz przemęczonych i spoconych muzyków, jeżdżących godzinami od
          tancbudy do tancbudy tylko po to, by zaspokoić bezsensowne ambicje Królowej
          Śniegu. I te wszystkie bezeceństwa za Wasze, drodzy podatnicy, pieniądze! A że
          setki kilometrów okazały się tak naprawdę setką, koncert - próbą, kilkunastu
          Amerykanów - jedną Amerykanką? Że muzykom zapewniono całkiem znośne warunki? Że
          wkład własny Filharmonii, łącznie z dotacją miasta, stanowi tak naprawdę
          niewielką część kosztów całej imprezy? No to co? Przecież poza tym wszystko się
          zgadza, tyle że nie w Moskwie a w Leningradzie, nie rowery tylko samochody i
          nie rozdają a kradną ;D. Żeby powiedzieć prawdę o tekście Pana Domagały,
          należałoby użyć określenia "manipulacja" a nie "nieścisłość".

          > Nie poruszyło to również dyrekcji filharmonii, która nie bacząc na zwykłą
          > przyzwoitość wykorzystuje orkiestrę,

          No mówiłem: Królowa Śniegu ;DD A Pan Domagała to czysta Gerda walcząca o
          zniewolonych Kajów z orkiestry ;) Napisałeś to tak, jakby LGdO kazała muzykom
          rąbać las za miskę ryżu. Przecież oni tam pojechali do normalnej pracy. Jakie
          wykorzystywanie? Oprócz wynagrodzenia za pracę muzycy dostaną jeszcze diety.
          Pewnie - każdy chciałby zarabiać więcej, niż zarabia, ale bądźmy realistami.
          Pan Domagała uderza w tony, które byłyby właściwe, gdyby na tych warunkach na
          tourne udali się np. Wiedeńscy Filharmonicy. Bo bez wkładu własnego i za grube
          honoraria jeździ tylko pierwsza liga. Nasza filharmonia nigdy do niej nie
          należała, nawet w czasach Pijarowskiego, za którym niektórzy tak tęsknią. To
          nie Amerykanie chcą nas zobaczyć. To my chcemy się pokazać Amerykanom. Biorąc
          pod uwagę ten układ wypada stwierdzić, że i tak udało się dużo z nich
          wyciągnąć. A pokazywać się trzeba, bo jak nie będziesz się pokazywał to nie
          zostaniesz zauważony. Nie sposób zaistnieć w świecie, siedząc na dupie w domu.

          > narażając na trudy i niewygody tego jakże
          > wątpliwego artystycznie przedsięwzięcia.

          Nie mnie oceniać wartość artystyczną przedsięwzięcia, które jeszcze się nie
          rozpoczęło ;)
          • Gość: angelin Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 21:56
            bolek5 napisał:
            > Napisałeś to tak, jakby LGdO kazała muzykom
            > rąbać las za miskę ryżu. Przecież oni tam pojechali do normalnej pracy. Jakie
            > wykorzystywanie? Oprócz wynagrodzenia za pracę muzycy dostaną jeszcze diety.
            Problem w tym, że NIE dostaną wynagrodzenia za koncerty, które należy im się wg
            Regulaminu Płac Filharmonii Wrocławskiej.
            Muzyk za koncert powinien dostać honorarium. Albo od organizatora koncertu,
            wtedy jest to praca na zlecenie, albo od swojej dyrekcji. Regulamin określa
            normę koncertów do wykonania w każdym miesiącu, określa również stawkę za każdy
            koncert wykonany ponad normę. A amerykańskie koncerty nie zostały ani zaliczone
            do normy ani nie zostaną za nie zapłacone honoraria.
            Tak więc masz rację - jadą tam za miskę ryżu.

            To nie Amerykanie chcą nas zobaczyć. To my chcemy się pokazać Amerykanom.

            I tu też masz rację. Tylko jacy MY? I jakim kosztem?
            Skoro inne filharmonie (i nie mówię tu o Narodowej), nie posiadając
            tak "genialnych" menedżerów, jadą na ludzkich warunkach, to czemu nasza, mając
            wspaniałe kierownictwo, żebrze o parę koncertów?


            • bolek5 Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA 20.04.05, 07:18
              Witam!

              Gość portalu: angelin napisał(a):

              > (...) amerykańskie koncerty nie zostały ani zaliczone
              >
              > do normy ani nie zostaną za nie zapłacone honoraria.

              No to mamy dowód, że - wbrew któremuś z forumowiczów - Angelin to nie Pan
              Domagała. Bo Pan Domagała napisał, że muzycy jadą do USA w ramach
              swoich "codziennych" obowiązków. Nie znam harmonogramu koncertów i regulaminu
              Filharmonii, a Panu Domagale nie ufam, więc nie będę się wypowiadał. Ale dla
              Ciebie przecież Pan Domagała to wiarygodne źródło? ;)

              > Tak więc masz rację - jadą tam za miskę ryżu.

              Ja tam nie jestem populistą i nie zadam wrednego pytania o to, ile w liczbach
              bezwzględnych warte jest to, co byłeś łaskaw nazwać "miską ryżu" ;) (wiem,
              wiem - zgrzeszyłem odrobiną lepperyzmu, ale czasami naprrrawdę trudno się
              powstrzymać ;))

              >> To nie Amerykanie chcą nas zobaczyć. To my chcemy się pokazać Amerykanom.
              >
              > I tu też masz rację. Tylko jacy MY?

              Powtarzam: jak chcesz, coś ugrać w świecie turbokapitalizmu, to nie możesz
              siedzieć w domu i czekać, aż sukces sam przyjdzie. To dotyczy nie tylko
              Filharmonii ale i miasta. Dziś trudno znaleźć wydarzenie kulturalne, które
              miałoby wymiar wyłącznie artystyczny. Nawet undergroundowa sztuka wikła się w
              coś jeszcze, głównie w politykę, więc co tu mówić o takim hardcorze dla snobów
              jak muzyka klasyczna ;). Pan Prezydent Dutkiewicz, któremu promocja miasta
              zawsze leżała na sercu, doskonale to zrozumiał.

              > I jakim kosztem?

              Tobie - jak rozumiem - chodzi przede wszystkim o to, czyim kosztem? Uderzasz w
              taki ton, jakby chodziło o 10-letnie dzieci pracujące 12/24 w indonezyjskiej
              fabryce obuwia za wikt bez opierunku.

              > Skoro inne filharmonie (i nie mówię tu o Narodowej), nie posiadając
              > tak "genialnych" menedżerów, jadą na ludzkich warunkach, to czemu nasza,
              mając
              > wspaniałe kierownictwo, żebrze o parę koncertów?

              A czy ja wiem? Może tamci dostali ekstra-kasę od organów założycielskich? A
              LGdO z obecnymi władzami województwa jest na bakier.
              • skszypek Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA 20.04.05, 07:42
                bolek5 napisał:

                > Witam!
                >
                > Gość portalu: angelin napisał(a):
                >
                > > (...) amerykańskie koncerty nie zostały ani zaliczone
                > >
                > > do normy ani nie zostaną za nie zapłacone honoraria.
                >
                > No to mamy dowód, że - wbrew któremuś z forumowiczów - Angelin to nie Pan
                > Domagała. Bo Pan Domagała napisał, że muzycy jadą do USA w ramach
                > swoich "codziennych" obowiązków.

                No i dobrze napisał - z tego co mi wiadomo, nie jest to wyjazd dobrowolny.
                Muzycy dostali polecenie wyjazdu służbowego i chcą czy nie, muszą jechać, w
                ramach obowiązków służbowych.
          • Gość: Piotr Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 29.04.05, 22:10
            Wielkie Brawa Bolek za świetny tekst.
      • Gość: sylwia kruk Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 00:26
        Pan?Pani pewnie na altówce gra, mam rację? Marny język, marna polszczyzna,
        marnie marnie marnie... na skrzypce nie starczyło talentu (choćby na drugie)
      • Gość: maja dla ochlody recenzja z NY Timesa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.05, 17:58
        Przytaczam w oryginale, bo w tlumaczeniach moga sie znalezc przeklamania i
        pominiecia.
        Pozdro

        A Mass From a Polish Orchestra, Seeming Perfectly Timed
        By JAMES R. OESTREICH

        Published: April 26, 2005

        mid the annual parade of world-class orchestras passing through New York, a
        visit by the Wroclaw Philharmonic of Poland could easily have been overlooked -
        and to some extent it was, in a sparsely attended concert at Alice Tully Hall
        on Sunday afternoon. But on Saturday evening, partly through an accident of
        timing, the orchestra played to a nearly full house in St. Patrick's Cathedral.
        That concert consisted of a single hourlong work for vocal soloists, chorus and
        orchestra, the Missa pro Pace by the Polish composer Wojciech Kilar; Mr. Kilar,
        perhaps best known in the United States for his score for Roman Polanski's
        film "The Pianist," wrote the Mass for Peace in 2000, for the 100th anniversary
        of the Warsaw Philharmonic. And with its visit to New York, the Wroclaw
        Philharmonic was celebrating its own 50th anniversary, which occurred earlier
        in the season.
        But the Mass achieved its greatest fame in 2001, when, in the aftermath of
        Sept. 11, it was performed at the Vatican for Pope John Paul II. And the
        performance on Saturday, though scheduled before the pope's death, was
        dedicated to his memory.
        "It is a very beautiful Mass," the pope is reported to have said after hearing
        it. There will be no argument here.
        Mr. Kilar, after adventures in modernism and Minimalism, has settled into an
        idiom that is spare but eclectic and highly expressive. All three qualities
        come to the fore in the Credo, an extended a cappella movement alternating
        chorus with soloists. The choral passages offer exquisite evocations of both
        ancient chant and traditional chorale in distinctively modern terms.
        Any Mass for peace that confines itself to the standard liturgical text, as
        this one does, has its shape somewhat predetermined: it has to build toward the
        concluding Agnus Dei, and especially its final line, "grant us peace." Mr.
        Kilar begins the Agnus Dei emphatically, with martial punctuation from the
        timpani, but ends, after a hushed a cappella section, with hymnlike strings
        cradling the chorus.
        For the rest, Mr. Kilar counters expectations as often as he fulfills them. The
        opening Kyrie begins as a long-limbed instrumental threnody in the form of a
        passacaglia, which sets out the basic melodic material for the vocal soloists.
        When the voices finally enter, they rise only gradually from murky depths.
        The Gloria, heavily syncopated, is more fidgety than grand and triumphant,
        centering on an Orffian chorus with timpani. The Sanctus is even more subdued,
        seeming to express awe rather than the typical joy.
        Mariusz Smolij, the orchestra's music director, led a compelling performance
        despite a certain scrappiness in execution. Rehearsal time with the combined
        St. Patrick's Cathedral Choir and Paderewski Festival Singers must have been
        limited; last-minute adjustments were still being made at the scheduled
        starting time. The vocal soloists, Ewa Biegas, Jadwiga Rappe, Adam Zdunikowski
        and Piotr Nowacki, all had good moments.
        The Wroclaw Philharmonic, some 60 strong, is obviously a fine provincial
        orchestra. That provincialism showed a little more in the dry acoustics of
        Alice Tully Hall than it had in the cathedral's forgiving reverberance.
        The main point of interest on Sunday, in a program including
        Lutoslawski's "Little Suite" and Tchaikovsky's "Polish" Symphony, was a
        performance of Chopin's First Piano Concerto with the 17-year-old Stanislaw
        Drzewiecki as soloist. Mr. Drzewiecki proved remarkably assured and in complete
        command of the piece: its pensive and lyrical passages as well as its digital
        acrobatics.
        The Wroclaw Philharmonic performs the orchestral program again tonight at
        Goshen College in Indiana.
    • Gość: Ania Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.do.pl / *.generacja.pl 21.04.05, 21:49
      Muzycy są od wykonywania swojej pracy a nie dyskutowania na temat "polecenia
      służbowego". Ci zostali mają przerwę w graniu,a wynagrodzenie jest im płacone
      tak jakby wykonywali swoją pracę normalnie. Mają więc dodatkowo płatny urlop.
      Ci co wyjachali, jeżeli narzekają to tylko dlatego, że przepadły im inne
      dodatkowo płatne chałtury i są stratni finansowo. Kto z tych narzekających
      muzyków dba o promocję filharmonii i jej dobre imię? Jak sięgam pamięcią to
      zawsze narzekali na swoich szefów.A Pani LGdO wprowadziła dużo dobrych zmian w
      tej instytucji.
    • Gość: Abonamentowy Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.do.pl / *.generacja.pl 22.04.05, 23:45
      Nie zgadzam się z opinią ,że po odejsciu M. Pijarowskiego "orkiestra ostro
      pikuje w dół". M. Pijarowski jest niewątpliwie niezwykle uzdolnionym nuzycznie
      człowiekiem, ale swoją pracę z orkiestrą wykonywał bardzo niedbale, można
      powiedzieć,że wręcz w sposób dyletancki.Gdyby można było połączyć talent M.
      Pijarowskiego z pracowistością i talentami menedżerskimi M. Smolija byłoby
      MAKSYMALNIE i DOSKONALE! A M. Pijarowski tez przychylił się do upadku
      filharmonii...Są to fakty niezaprzeczalne - niestety.
      • Gość: , Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.04.05, 21:44
      • Gość: Janek Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.04.05, 21:46
        Jak zwykle w dyskusji o filharmonii pomieszane sa dwie sprawy:Budżet to jedno
        a poziom artystyczny to drugie. Nie może być byle jako dyrektor artystyczny,nie
        może tez tzw. dyrektor generalny wpływać na poziom bo nie jest artystą.
      • Gość: były abonamentowy Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.04.05, 18:13
        Gość portalu: Abonamentowy napisał(a):


        > Gdyby można było połączyć talent M.
        > Pijarowskiego z pracowistością i talentami menedżerskimi M. Smolija byłoby
        > MAKSYMALNIE i DOSKONALE! A M. Pijarowski tez przychylił się do upadku
        > filharmonii...Są to fakty niezaprzeczalne - niestety.

        O jakich talentach menedżerskich mówisz?
        Wystaczy choćby porównać ilość tournee organizowanych przez tandem Pijarowski -
        Nesterowicz, z ilością wyjazdów organizowanych przez ich następców. Od 2001 r.
        orkiestra była na 1 tournee po Niemczech i Holandii (przy czym współpracę z
        dyrygentem organizującym to tournee nawiązała poprzednia dyrekcja), jeden dzień
        w Czechach, dwa dni w Strasbourgu, no i jeszcze występ na przystanku Woodstock.
        No i teraz to tournee, o którym dyskutujemy.
        O pozostałych wyjazdach (do Niemiec) nie wspominam, bo owszem, było ich trochę,
        ale to również kontynuacja współpracy podjętej przez poprzedni dyrektorski
        tandem, czyli również dzięki zdolnościom menedżerskim poprzedniej dyrekcji.


        Zapowiadane koncerty w Warszawie, Brnie i Budapeszcie nie doszły do skutku.


        Od 1994 do połowy 2001 orkiestra odwiedziła Niemcy (kilkunastokrotnie),
        Francję, trzykrotnie Hiszpanię (kilkutygodniowe tournee z Jakowiczem), raz
        Holandię (tydzień, koncert m.in. w Concertgebouw), dwukrotnie z dużym sukcesem
        wystąpiła w Filharmonii Narodowej.

        Któryś z poprzedników mówił, że siedząc na tyłku nie da się właściwie
        zaprezentować światu. Święte słowa. Jednak widać wyraźnie, dzięki komu
        orkiestra miała szersze możliwości zaprezentowania się.

        Na miejscu też niespecjalnie odczuwamy talenty menedżerskie p.Smolija - ilość
        koncertów w ostatnich trzech sezonach może i była imponująca, niemniej nam,
        melomanom nie tyle na ilości zależy, co na jakości. A tu akurat ilość na jakość
        się nie przekładała, niestety.
        • Gość: Czytelnik forum Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA IP: *.neting.com.pl 24.04.05, 20:05
          jak mnie pamięć nie myli to do Hiszpanii Filharmonicy za czasów tandemu
          Pijarowski-Nestorowicz jechali 3 razy za każdym razem z Jakowiczem i na
          zdecydowanie dłużej niż wyjazd do USA
          • skszypek Re: Przed tournée Filharmonii Wrocławskiej w USA 24.04.05, 20:15
            Gość portalu: Czytelnik forum napisał(a):

            > jak mnie pamięć nie myli to do Hiszpanii Filharmonicy za czasów tandemu
            > Pijarowski-Nestorowicz jechali 3 razy za każdym razem z Jakowiczem i na
            > zdecydowanie dłużej niż wyjazd do USA

            Brałem udział we wszystkich trzech :)

            Pierwszy (1996) nie był z Jakowiczem, trwał dwa tygodnie (m.im. festiwal w
            Santander), drugi (1998) i trzeci (2000) z Jakowiczem, po trzy tygodnie każdy.
    • Gość: ryszard Tournee trwa IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 26.04.05, 21:36
      A "The New York Times" napisał po koncercie w katedrze św. Patryka:

      Mariusz Smolij, the orchestra's music director, led a compelling performance
      despite a certain scrappiness in execution. Rehearsal time with the combined
      St. Patrick's Cathedral Choir and Paderewski Festival Singers must have been
      limited; last-minute adjustments were still being made at the scheduled
      starting time. The vocal soloists, Ewa Biegas, Jadwiga Rappe, Adam Zdunikowski
      and Piotr Nowacki, all had good moments.

      The Wroclaw Philharmonic, some 60 strong, is obviously a fine provincial
      orchestra. That provincialism showed a little more in the dry acoustics of
      Alice Tully Hall than it had in the cathedral's forgiving reverberance."

      Dla tych, którzy z angielskiego mieli w szkole dwójkę, w skrócie:
      - Smolij poprowadził udany koncert, mimo pewnych wpadek (chaosu?) w wykonaniu.
      - Soliści mieli dobre momenty
      - Wrocławska orkiestra to, oczywiście, znakomita orkiestra z prowincji. Ten
      prowincjonalizm widać było zreszą wyraźniej w Alice Tully Hall (koncert odbył
      się dzień później autor recenzji zauważa zresztą, że mało kogo w Nowym Jorku
      ten koncert zainteresował, o czym mowa w niezacytowanym tu fragmencie, w
      przeciewieństwie do koncertu w św. Patryku, gdzie był prawie full) niż w
      katedrze, gdzie muzykom miłościwie z racji pogłosu wiele można wybaczyć.
      A więc sukces czy sukcesu brak? No bo właście określenie "prowincja" to taki
      eufemizm, żeby nie napisać "wiocha", co nie? A z drugiej strony - mógł
      recenzent NYT pójść w tę sobotę gdzie indziej, a poszedl słuchać wrocławian
      • bolek5 Re: Tournee trwa 27.04.05, 16:10
        Witam!

        Gość portalu: ryszard napisał(a):

        > A więc sukces czy sukcesu brak?

        Po sławnej premierze "Metra" nowojorscy recenzenci darli sobie łacha z polskich
        artystów, którym umknęło ostatnie dwadzieścia lat rozwoju musicalu. Wyszło więc
        w sumie obciachowo. Tu nie było plamy, recenzja w sumie przychylna. A że
        nazwali naszą ulubioną filharmonię "solidną, prowincjonalną orkiestrą"? :) No
        cóż - po pierwsze to chyba nikt nie liczył na to, że nasi muzycy rzucą na
        kolana zblazowanych nowojorskich snobów, którzy już wiele widzieli i słyszeli?
        A po drugie - trzeba trzymać proporcje. Gdyby tego określenia użyło Życie
        Warszawy, możnaby drzeć szaty. Ale to wydrukował NYT - najbardziej
        opiniotwórcza gazeta w najbardziej pretensjonalnej stolicy światowej kultury ;)
        W tym kontekście określenie "solidna, prowincjonalna orkiestra" brzmi całkiem
        nieźle. Jakoś przełkniemy tą nutkę pobłażliwej wyższości nowojorskiego
        bywalca ;).
        • Gość: f-sou Re: Tournee trwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 12:25
          Jestem zaskoczony przychylnoscia NYT wobec naszej orkiestry i ta recenzja stanowi chyba najlepszy dowod na to, ze dobrze sie stalo, ze wyjazd doszedl do skutku. Moze kosztowal sporo, moze nie wszyscy muzycy chcieli jechac, ale tego typu przedsiewziecia raczej nie wplywaja negatywnie na poziom orkiestry.
          • cello1 Re: Tournee trwa 29.04.05, 22:41
            Orkiestra jest juz we Wrocławiu miałam mozliwosc uczestniczenia w tourne. Mysle
            ze moj glos w dyskusji o trudach zwiazanych z wyjazdem i koncertami naszej
            orkiestry bedzie obiektywny. Tourne bylo bardzo trudne i meczace. Mielismy 5
            koncertow w wspanialych salach koncetowych miedzy innymi Lincoln Center, i w
            Katedrze Św Patryka, orkiestra grala bardzo dobrze o czym swiadcza recezje New
            York Times nierozumiem tylko dlaczego wszyscy zachwycamy sie publicznoscia
            amerykanska. Jak sie do ma do profesionalizmu kiedy po kazdej czesci Malej
            Suity Lutosławskiego, koncetru Chopina i po kazdej czesci Symfoni publicznosc
            bila brawo. Chociaz jestesmy prowincja na naszych koncertach klaszcze sie po
            calym utworze ( Symfoni itd ). Gralismy wszystkie bisy a owacje byly na stojaco
            na kazdym koncercie. Oprocz trudow codzinnego przemieszczania sie na koncerty
            mielismy mozliwosc zobaczenia na ile czas pozwalal miast min. Filadelfie, Nowy
            York, Chicago, Goshen gdzie zwiedzilismy wioske Amishow i widzielismy ich przy
            pracy w fabryce karawaningow. Jako muzyk i niewolnik jak bylo to napisane w
            niektorych wypowiedziach mimo wszystko wole trudy tourne naszej orkiestry niz 8
            godzinna prace w takiej fabryce w halasie i oparach kleju ludzie tam pracowali
            jak automaty z niewyobrazalna szybkoscia. Mysle ze byl to ciekawy wyjazd ze
            wzgledu tez na mozliwosc grania w pieknych salach ( okolo 2500 miejsc ), z
            bardzo dobrymi solistami spiewakami np Pania Rappe i pianista Stasiem
            Drzewieckim. Wracajac jeszcze do wczesniejszych naszych tourne np po Niemczech
            to czesto wystepujemy z mierymi dyrygentami i chorami i te wyjazdy maja wymiar
            bardzo mierny jesli chodzi o strone artystyczna. W przypadku tourne do USA sale
            byly wszystkie o wspanialej akustyce i bardzo duze. Jestem zadowolona ze moglam
            wziac udzial w tym trudnym dla wszystkich tourne. Praca byla bardzo ciezka ale
            przyniosla nam rowniez satysfakcje arytstyczna.
            • Gość: Abonamentowy Re: Tournee trwa IP: *.do.pl / *.generacja.pl 30.04.05, 22:50
              Duże dzięki za szczere i autentyczne w swej wymowie zrecenzowanie wyjazdu
              wrocławskiej orkiestry do USA. Gratulacje dla dyrekcji i filharmoników oraz
              życzenia realizacji kolejnych prestizowych wyjazdów. Tak na marginesie, to
              relacja ta w sposób naturalny zamknęła dyskusję na temat tournee orkiestry do
              USA.Pozdrowienia dla Cello 1 !
              • Gość: Jarząbek łu bu dubu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.05.05, 01:33
                łu bu dubu- niech żyje nam -prezes naszego klubu - niech żyje nam.
                to mówiłem ja - Jarząbek...
                • Gość: muzyk Re: łu bu dubu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.05.05, 22:54
                  Zanim przeczytałem Twój post pomyślałem to samo... ;) Owszem, sale na 2500
                  osób, ale przyszło 300. A marna to satysfakcja grać dla pustej sali. Jakoś nie
                  podniecają mnie też owacje na stojąco publiczności klaszczącej po każdej części
                  utworu. A co można zobaczyć w nowym Jorku czy w Filadelfii przez dwie godziny
                  (tyle mniej więcej mieliśmy wolnego czasu). A jakość koncertów granych o 2 w
                  nocy czasu polskiego (nie mieliśmy możliwości zaaklimatyzowania się do innej
                  strefy czasowej) nie może być zbyt wysoka. Ale są też sukcesy - nikt nie
                  zasnął!! A co do pracujących w fabryce robotników - zarabiają 20 dolarów na
                  godzinę, co po 2,5 dniach pracy stanowi zarobek muzyka po ośmiodniowym tournee
                  do USA a po 4 pensję otrzymywaną w kraju.
                  • bolek5 Re: łu bu dubu 02.05.05, 12:07
                    Witam!

                    Gość portalu: muzyk napisał(a):

                    (ciach!)

                    Chciałbym się upewnić, że dobrze Cię zrozumiałem. Obejrzałeś sobie kilka nowych
                    miejsc za friko, przychylnie napisał o Tobie NYT, bisowałeś i dostałeś owacje
                    na stojąco kilka razy a do tego wszystkiego w tydzień dorobiłeś sobie
                    miesięczną pensję i wciąż jesteś niezadowolony? Oczywiście szanuję Twoją
                    opinię, ale nie mogę oprzeć się przed uwagą, że chyba stawiasz sobie za wysokie
                    wymagania ;)
                    A co do Cello. Twoja i kolegi wyżej interpretacja jej postu jest bez sensu.
                    Kadencja Waszego "Prezesa" się kończy i wszystkie wróble we Wrocławiu
                    ćwierkają, że następnej nie będzie. Muzycy doskonale wiedzą, że "teraz już
                    można", czego dowodem jest np. Twój post. W tej sytuacji Cello musiałaby być
                    wyjątkową osobowością, aby działać jak niezapomniany Trener. O wiele bardziej
                    prawdopodobne jest, że po prostu napisała szczerze to, co myśli. Chyba
                    szanujesz prawo Twoich koleżanek i kolegów do ich własnych opinii?
                    • Gość: muzyk Re: łu bu dubu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.05, 23:20
                      Chyba niedokładnie przeliczyłeś kwoty o których pisałem... Na pewno nie
                      zarobiłem pensji w USA, a z pieniędzy (diet, nie honorariów) które otrzymałem
                      musiałem się utrzymać. Taki sobie wyjazd za jedzenie... Może stawiam sobie
                      wysokie wymagania, ale czy to źle? Czy mam się cieszyć że zagrałem dwa bisy po
                      beznadziejnym (nie tylko w moim odczuciu) koncercie? Że publicznośc wstaje do
                      oklasków, bo tak widziała w telewizji, a nie dlatego że ocenia naszą produkcję?
                      A może mam czuć satysfakcję ze współpracy z "maestro" którego sposób
                      prowadzenia orkiestry i totalny brak muzykalności nie pozwoliłby mu zaliczyć
                      pierwszego roku studiów dyrygenckich? A co do zobaczenia kilku nowych miejsc
                      (choć te "kilka" przy ogromie Nowego Jorku czy Filadelfii wygląda żałosnie) to
                      chyba jedyny pozytywny aspekt tego wyjazdu. Ale jakim kosztem przypłacony...
                      • bolek5 Re: łu bu dubu 07.05.05, 10:30
                        Witam!

                        Gość portalu: muzyk napisał(a):

                        > Chyba niedokładnie przeliczyłeś kwoty o których pisałem...

                        No, przyznaję - nieco je zaokrągliłem ;o) A co do reszty - myślę, że
                        przesadzasz w ocenach. To zrozumiałe u ludzi osobiście zaangażowanych
                        emocjonalnie w jakieś wydarzenia. Gdyby rzeczywiście było tak źle, gdybyście
                        okazali się marną kapelą koncertującą pod dyrekcją głuchego dyrygenta dla
                        prymitywnej publiki - to jaki interes miał krytyk NYT żeby o tym nie napisać?
                        Przecież gazety muszą się sprzedawać, muszą mieć temperaturę relacji
                        przyciągającą uwagę czytelnika. Nic nie może spełnić tego zadania lepiej, niż
                        dobrze napisana złośliwa recenzja, wyśmiewająca wysiłek jakiegoś nieudacznika.
                        Gdyby była okazja, aby po Was pojeździć, NYT na pewno by z niej skorzystał.
                        Jeżeli nie skorzystał, to znaczy, że takiej okazji nie było. Tu się strasznie
                        niektórzy uczepili tego określenia "solidna prowincjonalna orkiestra" ale
                        uzyskać taką ocenę w Nowym Jorku to naprawdę nie jest wstyd.
                        Ja mam zresztą jeszcze jeden, przekonujący mnie prywatnie dowód na to, że
                        wyjazd nie był nieudany: GW milczy. W sprawach LGdO Gazeta jest niezwykle
                        solidnym informatorem. Jeżeli jej coś _nie_ wyjdzie, GW na pewno o tym napisze
                        i wielokrotnie przypomni, jak choćby o nieudanych wyborach prezydenckich, czy
                        konkursie na Prezesa TVP. Jeżeli natomiast LGdO coś się uda, jak np. ostatnia
                        wizyta Komisji Europarlamentu, GW nabierze wody w usta i będzie udawać, że nic
                        się nie stało. Jest cisza - znak, że wszystko poszło dobrze ;) No - w każdym
                        razie za dobrze jak na potrzeby czarnego PR-u, który Gazeta stosuje wobec LGdO.
            • Gość: angelin Re: Tournee trwa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.05.05, 14:33
              cello1 napisała:
              > Orkiestra jest juz we Wrocławiu miałam mozliwosc uczestniczenia w tourne.
              Mysle
              >
              > ze moj glos w dyskusji o trudach zwiazanych z wyjazdem i koncertami naszej
              > orkiestry bedzie obiektywny.

              A nie sądzisz, że Twój głos to raczej subiektywny?

              > Tourne bylo bardzo trudne i meczace. Mielismy 5
              > koncertow w wspanialych salach koncetowych miedzy innymi Lincoln Center, i w
              > Katedrze Św Patryka,
              Szkoda tylko, że zapełnionych w kilkunastu procentach Katedra była pełna, bo
              biletów nie było.
              > orkiestra grala bardzo dobrze o czym swiadcza recezje New
              > York Times

              Tak jest, słusznie, bardzo dobrze na poziomie prowincjonalnym.

              > tylko dlaczego wszyscy zachwycamy sie publicznoscia
              > amerykanska. Jak sie do ma do profesionalizmu kiedy po kazdej czesci Malej
              > Suity Lutosławskiego, koncetru Chopina i po kazdej czesci Symfoni publicznosc
              > bila brawo. Chociaz jestesmy prowincja na naszych koncertach klaszcze sie po
              > calym utworze ( Symfoni itd ).

              Naprawdę? Od dłuższego czasu niestety rzadko kiedy we wrocławskiej filharmonii
              zdarzają się koncerty, na których publiczność nie klaszcze między częściami.

              > Wracajac jeszcze do wczesniejszych naszych tourne np po Niemczech
              > to czesto wystepujemy z mierymi dyrygentami i chorami i te wyjazdy maja wymiar
              > bardzo mierny jesli chodzi o strone artystyczna.

              Toteż te wyjazdy zostały potraktowane marginalnie przy wymienianiu ilości i
              jakości wyjazdów organizowanych przez poprzednią dyrekcję, nikt nie mówił tu
              zdaje się o ich walorach artystycznych.
              • Gość: Jarząbek Re: Tournee trwa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.05, 12:53
                A jakie to walory artystyczne orkiestra uzyskała pod batutą Smolija? Czy ten wyjazd oprócz szumnego
                stwierdzenia "jedziemy do USA" czymś się różnił od tych wyjazdów do Niemiec, Francji czy Holandii?
                Tam też niekiedy grało się w dobrych salach np. w Amsterdamie i co z tego. Prawdziwa promocja i
                zaszczyt dla jakiejkolwiek dużej orkiestry to występ na prestiżowym festiwalu. Tylko na to trzeba
                zapracować i zbudować sobie markę. Natomiast tego typu objazdówki to metoda działania
                preferowana głównie przez orkiestry prowincjonalne i traktowana jako okazja dorobienia paru groszy
                lub błyśnięcia przed własną publicznością- gdzie my to nie jeździmy..
              • Gość: zmęczony Re: Tournee trwa IP: *.wroclaw.mm.pl 05.05.05, 01:16
                >Tylko dlaczego wszyscy zachwycamy sie publicznoscia amerykanska. Jak sie do ma
                do profesionalizmu kiedy po kazdej czesci Malej
                >Suity Lutosławskiego, koncetru Chopina i po kazdej czesci Symfoni publicznosc
                >bila brawo. Chociaz jestesmy prowincja na naszych koncertach klaszcze sie po
                >calym utworze ( Symfoni itd ).
                >
                > >Naprawdę? Od dłuższego czasu niestety rzadko kiedy we wrocławskiej
                filharmonii zdarzają się koncerty, na których publiczność nie klaszcze między
                częściami.

                Ludzie!! Dajcie sobie juz spokoj z tym klaskaniem..Co to szkodzi, że ludzie
                chcą sobie poklaskać między częściami, jeśli spodobała im się akurat ta, czy
                inna część? Wiem, wiem, zaraz się oburzycie, że przecież takie są normy,
                zasady, zwyczaje..A ja mam w nosie normy. Może czas rozluźnić trochę sztywną
                atmosferę na widowni?
                A co do całej dyskusji o Filharmonii wrocławskiej..Poziom jest jaki jest..Nie
                jest chyba taki najgorszy..Wiem, że wszyscy chcieliby tu Wiedeńczyków,
                Berlińczyków, LOS, czy Chicagowskiej, tylko nie zapominajcie, że muzycy nie
                żyją samą sztuką i powinni odpowiednio zarabiać. Będą wyższe pensje-będzie
                można sprowadzać lepszych muzyków. A że nie będą wyższe, to cieszmy się tym co
                mamy. Chodźmy do filharmonii posłuchać "żywej" muzyki a nie czepiać się bez
                przerwy wszystkiego. Czasem mam wrażenie, że niektórzy przychodzą tylko po to,
                żeby narzekać i wszystko wszystkim wytykać. Na szczęście nie ma przymusu. Nikt
                wam nie każe chodzić na koncerty, skoro wszystko ciągle jest źle (może jedynie
                p.Domagała-ze wstrętem, ale musi,cóż..płacą mu później za te wypociny). Do
                Berlina jest bliżej niż do Warszawy. Kto chce-niech jeździ.
                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka