Dodaj do ulubionych

Codzienne sprawy:

09.07.05, 23:15
Chciałbym zapoczątkować wątek popularyzacji forum Oleśnica.
Tematem -wszystko -pogoda,radości,smutki,żart,humor,satyra....
Na dobry początek
Burza ,opady deszczu
PAMIĘTAJ!!!

DENERWOWAĆ SIĘ, TO ZNACZY MŚCIĆ SIĘ NA WŁASNYM ZDROWIU Z POWODU CUDZEJ
GŁUPOTY!
Obserwuj wątek
    • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 10.07.05, 17:26
      Ciepło,burzowo ,deszczowo.
      Do 15tej brak internetu-skandal!!!

      Adam Asnyk
      Gdybym był młodszy...
      Gdybym był młodszy, dziewczyno,
      Gdybym był młodszy!
      Piłbym, ach, wtenczas nie wino,
      Lecz spojrzeń twoich najsłodszy
      Nektar, dziewczyno!

      Ty byś mnie kochała,
      Jasny aniele...
      Na tę myśl pierś mi zadrżała,
      Bo widzę szczęścia za wiele,
      Gdybyś kochała!

      Gwiazd bym nie szukał na niebie
      Ani miesiąca,
      Ale bym patrzał na ciebie,
      Boś więcej promieniejąca
      Od gwiazd na niebie!

      Wzgardziłbym słońca jasnością
      I wiosny tchnieniem,
      A żyłbym twoją miłością,
      Boś ty jest moim natchnieniem
      I słońc jasnością.

      Ale już jestem ze stary,
      Bym mógł, dzieweczko,
      Zażądać serca ofiary,
      Więc bawię tylko piosneczką,
      Bom już za stary!

      Uciekam od ciebie z dala,
      Motylu złoty!
      Bo duma mi nie pozwala
      Cierpieć, więc pełen tęsknoty
      Uciekam z dala.

      Śmieję się i piję wino
      Mieszane z łzami,
      I patrzę, piękna dziewczyno,
      W swą przeszłość pokrytą mgłami,
      I pije wino...
      • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 11.07.05, 22:36
        Ciepło,acz pochmurno ,bez opadów.
        Również dzisiaj 2 długie awarie internetu(andrzej uspokój się)

        Konstanty Ildefons Gałczyński
        Rozmowa liryczna
        - Powiedz mi jak mnie kochasz.
        — Powiem.
        — Więc?
        — Kocham cię w słońcu. I przy blasku świec.
        Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
        W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
        W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
        I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
        I gdy jajko roztłukujesz ładnie —
        nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
        W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
        I na końcu ulicy. I na początku.
        I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
        W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
        W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
        Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
        I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
        — A latem jak mnie kochasz?
        — Jak treść lata.
        — A jesienią, gdy chmurki i humorki?
        — Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
        — A gdy zima posrebrzy ramy okien?
        — Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
        Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
        A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.
        • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 12.07.05, 20:27
          Dzień piękny ,samopoczucie wspaniale chce się żyć!

          Kazimierz Wierzyński
          Miłość
          Oto jest ziemia moja, oto niebo moje,
          Oto dni, co minęły, i dni, które miną,
          Z gwiazdami twoich imion pośród świata stoję,
          Niosę je, jak me szczęście i jak niepokoje, —
          Imiona twe pachnące i słodkie, jak wino.

          Oto jest wiedza wszystka, która mi wiadoma,
          Cała prawda z mądrości dobyta wszelakiej, —
          Powoli ją do góry podnoszę rękoma
          Tej ziemi, co zaległa mi świat nieruchoma,
          Temu niebu, co w jasne rozbłysło się znaki.

          Naprzeciw ciebie idę, święto zwiastowane,
          Które mi płoniesz groźnie w przestrzeni milczącej,
          Wszelkie szczęście mam w sercu otwarte, jak ranę,
          Usta mi ją zadały, usta ukochane,
          Otwierając w nim miłość, zakon wojujący.
          • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 13.07.05, 14:32
            Zdrowie ,zdrówko (andrzej nie narzekaj)

            Lepiej kochać bez wzajemności,niż
            nienawidzieć z wzajemnością.
            • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 14.07.05, 23:45
              Za 1,5 tygodnia będę w Oleśnicy -cieszę się bardzo!
              Jak miło powracać do miejsca urodzenia.


              Jarosław Borszewicz
              Rozmowa z nieobecną
              III

              wiesz Nieobecna
              ja
              musiałem odejść
              musiałem odejść
              po to
              by przekonać się że byłaś
              najmądrzejsza
              najpiękniejsza
              najpotrzebniejsza
              wybacz
              ale gdybym nie odszedł
              nigdy bym tego nie wiedział


              IV

              Nieobecna
              odezwij się czasem
              ciekawy jestem
              gdzie i z kim teraz
              umierasz
              • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 15.07.05, 23:52
                Piątek-wyczekiwanie na deszcz ,obiecany (przez synoptyków)
                Trzeba było podlewać obficie .


                Alceusz
                Upał
                Winem zwilżaj żar płuc:
                spieką i skwar
                zsyła nam gwiazda Pies.
                Ciężki, znojny to czas!
                Upał — i w krąg
                wszystko z pragnienia schnie.
                W ciszy skwaru, wśród drzew
                brzmi jeno wciąż
                cykad zgiełkliwy chór;
                Karczoch jeno wśród pól
                kwitnie w te dni...
                Biesi się niewiast ród...
                Męże chodzą bez sił:
                pali im mózg,
                lędźwie wysusza Pies...
                Przełożył Stefan Srebrny

                • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 16.07.05, 19:29
                  Sprawdziły się prognozy -zagrzmiało i popadało!!!
                  U nas zaczęło się około 2.40.




                  Noc letnia
                  Jastrun Mieczysław




                  Krótka letnia noc z tobą.
                  Błyskawica. Jak biegły godziny truchcikiem!
                  Nad twoją uśpioną głową
                  Okno otwarte na gwiazdy i na ogród dziki.

                  Oczy moje czuwały nad śpiącą do wschodu.
                  Coraz pełniej jaśniałaś w mroku,
                  Od stóp do włosów liliowa jak na dnie topieli,
                  Aż głuche okno
                  Świt światłem, śpiewem ptaków pobielił
                  Bijąc w szyby drzewami ogrodu.

                  I przeszła krótka letnia noc, miłość i młodość
                  • lokalny7 Re: Codzienne sprawy: 31.07.05, 00:04
                    Jestem pod wrażeniem ,te powalone dzrewa parku przy ul.W.Polskiego-Klonowa
                    Nie byłem na Wałach Jagielońskich ,ale może to i dobrze.
                    Przygnębienie -bezradność wobec natury i bezradność służb miejskich
                    w wyleczeniu tych ran.
                    Wkońcu to już prawie 2 miesiące minęły od tego kataklizmu.


                    Władysław Broniewski
                    Ze złości
                    Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
                    gdyby nie ta niepewność,
                    gdyby nie to, że serce zżera
                    złość, tęsknota i rzewność.

                    Byłbym wierny jak ten pies Burek,
                    chętnie sypiałbym na słomiance,
                    ale ty masz taką naturę,
                    że nie życzę żadnej kochance.

                    Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
                    kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
                    ale na mnie coś takiego spadło,
                    że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

                    z fotografią, jak kto głupi, się witam,
                    z fotografią (psiakrew!) się liczę,
                    pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
                    póki z grzechów się jej nie wyliczę,

                    a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
                    więc (cholera) złości się grzesznik:
                    że na przykład, wczoraj piłem wódkę
                    lub że pani Iks — niekoniecznie.

                    Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
                    taki, co to "ślady po stopach"?...
                    Moja miła, minął październik,
                    moja miła (psiakrew!), mija listopad.

                    Moja miła, całe życie mija...
                    Miła! Miła! — powtarzam ze szlochem...
                    To mi życie daje, to zabija,
                    że j ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka