Gość: Biedna
IP: *.akron.wroc.pl / *.18.akron.wroc.pl
07.08.05, 15:27
W 2001 w marcu straciłam firmę- splajtowałm bo nasi notable i władze wciąż żądali od nas więcej i więcej za czynsze , podatki, sklepy, vat, kasy fiskalne itd.Po 14 latach piekła bez urlopu poddałam się.Liczyłam,ze znajdę tańszy lokal albo inną pracę, ale guzik z tego.O zasiłku musiałam zapomnieć bo mnie U.Pracy wprowadził w błąd,w dodatku zabrali matkom alimenty, umarła moja mama i wszystkie możliwości pomocy rozpłynęły się we mgle.Zaczęłam zalegać z czynszem, córka studiując pracowała po nocach i za 390 zł utrzymywała cały dom.Pisałam do Urzędu Miasta z prośbą o pomoc w znalezieniu lokalu lub odpracowania długu, ale napisano mi odmowę.A dług rósł. Przez ponad trzy lata miasto nie potrafi zakonczyć sprawy i odpowiedzieć nam czy uznają nam umorzenie długów, niby czekają na decyzje, ustawy itd, ale to w ich interesie bo odsetki są bardzo wysokie i wyjdą na swoje.Nawet Komuniści nie traktowali nas w ten sposób-kto był biedny, miał umorzenie, a Nowy rząd wymyślił ,ze jak ktoś ma duze mieszkanie to mu sie umorzenie nie nalezy.Draństwo.To gdzie mamy mieszkać? W budzie psiej? 12 lat remontowałam to mieszkanie żeby na stare lata mieć ładnie, a oni chcą zebym sie wyniosła.W dodatku prawo mówi,że dług powyżej 3 lat przepada, ze nie mogą nas za to ścigać, ale nie.Oni mają swoje sposoby zeby nam wydrzec kase chociaż prawnicy mówią,że nie mają prawa.My nie wydebimy swoich naleznosci od nich,ale oni od nas tak.Oszukiwali mnie na metrażu 12 lat, dostałam kasę tylko za trzy lata bez odsetek, ich odsetki to rozbój.
Jak długo bedą zwlekać z decyzjami o umorzeniach?