Dodaj do ulubionych

Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak..

25.08.05, 21:47
Tragicznie?Poczytajcie prosze te wypowiedzi i napiszcie co o tym
sadzicie.jestem przerazona,bo zamierzam tam rodzic,a tam takie rzeczy sie
dzieja?Wklejam link
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=27696781
Buzka slodka!
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 25.08.05, 22:18
      Wiesz, myślę, że w każdym szpitalu są mili i okropni ludzie.
      W każdym zdarzają się lekkie i przyjemne porody oraz tragedie o jakich trudno
      słuchać, czy czytać bez gniewu i płaczu.
      Rodziłam tam dwa razy, nikomu nie zapłaciłam ani grosza, pierwszy poród był z
      vacuum, drugi zwykły. Nie podobała mi się tylko mina lekarki, którą obudziłam
      przed piątą rano :), reszta nie budziła moich zastrzeżeń. Również jeśli chodzi
      o opiekę, pomoc w przystawianiu do piersi. Jedynie to zmuszanie do dokarmiania
      mnie zdegustowało, ale o tym już Ci pisałam.
      A znam ten szpital nie tylko z radosnych sytuacji - leżałam tak w sumie około 8
      razy, w tym dwa straszne, ale nie ze względu na opiekę, tylko na powód pobytu
      (jeśli chcesz znać szczegóły to na priv).
      Nie przeczytałam dokładnie całego wątku, którego link podałaś, ale wiem, że
      czasem ludzie próbują znaleźć winnego, chociaż go wcale nie ma - ich żal i ból
      powoduje, że łatwo się oskarża, choć nie zawsze wszystko jest czarne i białe.
      Gdybym rodziła jeszcze kiedyś - również tam.
      • kozaczek25 dzieki ;)))) 26.08.05, 09:59
        Dzieki za podniesienie na duchu. tak to jest jak sie czlowiek
        naczyta,naslucha,sam nie sprawdzi,a potem sie wkreca.Duza buzka!
        • zona_mi Re: dzieki ;)))) 26.08.05, 13:26
          :)))
          Nie ma za co. Rozumiem Twoje pytania i obawy - też kiedyś byłam pierwszy raz w
          ciąży :)))
    • kacha43 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 26.08.05, 14:29
      Cześć! Ponad tydzień temu , we wtorek , dostałam skierowanie do szptala na
      Kamieńskiego, na patologię ciązy. Przeczytałam wątek "szpital 40 lecia-horror"
      i juz mi się odechciało tam iść. Poszłam oczywiściw spanikowana, źle nastawiona
      i w ogóle na nie. Okazało się, ze Kagorek miała chyba strasznego pecha, albo
      przesadza, bo wcale nie było źle. Owszem, kilku lekarzy pozosrawia wiele do
      życzenia, na izbie przyjęć potraktowano mnie beznadziejnie, ale mówiąć coś
      złego mam na myśli jedną osobę, dr. Malinowskiego. Nie ukrywam, ze o niego
      chodzi, choć może powinnam bez nazwisk. Cham i świnia, zero rozmowy z
      pacjentkami. Tez wolałabym nie mieć skierowania do szpitala i tam nie leżeć,
      więc nie musi mi mówić, że guza sobie szukam. Leżałam w końcu na ginekologii
      septycznej. Bardzo miłe położne, opieka że nie mogę narzekać. Zresztą nie tylko
      ja, tak mi się wydaje.NIkomu nic nie płaciłam. NIestety rozmowa z większością
      lekarzy zostawia wiele do życzenia. Jak nie "przydusisz" żadnej informacji nie
      otrzymasz, wizyta trwa 30 sekund. W sumie moja ginekolog z jakiegos powodu
      położyła mnie w szpitalu a potem mi powiedzieł jeden lekarz, ze to normalne w
      ciąży. Dobrze ze swojej pani gin. ufam, więc jakoś się nie przejęłam tym co
      lekarz mówił, choć byłoby dla mnie lepiej. Na porodówce byłam, wrażenie
      pozytywne, z fajną położną rozmawiałam. Jak mój synuś nie postanowi przyjść
      wcześniej na świat i do brze się ułoży to myślę o porodzie wodnym a na pewno
      rodzinnym. O obydwa zapytała, pani mi wszystko wyjaśniła, i wrażenie pozytywne.
      Najpierw myślałam o porodzie na klinikach na chałubińskiego ( tam miałam
      lekarza), ale zmieniłam na dr Winiarską z Kamieńskiego i chyba przy tym
      szpitalu zostanę z porodem. Pomimo tego wątku z horrorem, który mnie
      przestraszył.Bo można mieć DUZE wątpliwości czy chce się iść do tego szpitala
      po przeczytaniu super wiadomości. Zaznaczę także ze jak leżałam to było
      przepełnienie w szpitalu, a pomimo to dało się przeżyć. Jedzenie też ujdzie,
      ale sól i musztardę weź. CZy dobrze pamiętam,że Kozaczek pisałaś ze pracujesz w
      Creatorze? Jak tak to jesteś koleżanką po fachu a ja tez tam nie dawno
      pracowałam, wiec może nawet się znamy. Moje gg 7237235, gdyby ktoś coś jeszcze
      chciał na spokojnie. pozdrawiam. Kaśka
      • kozaczek25 Do kacha43 ;) 28.08.05, 11:58
        No to moze sie faktycznie znamy?Ja od prawie 2 lat tam pracuje.odezwe sie na
        gg.papa!
      • kat251 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 15.09.05, 10:27
        Czy możesz coś więcej napisac o dr Winiarskie, właśnie się do niej wybieram na
        1 wizytę?
      • ama.mama Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 26.09.05, 00:24
        ach, jeszcze napiszę, ze tak jak Kacha uważam, że dr Malinowski to cham i
        świnia, nawet nie chce mi się opisywać dlaczego
    • tommylee77 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 26.08.05, 20:11
      Ale Ty sie Kozaczek w ogole wyluzuj, stres w ciazy jest niewskazany.Ja rodzilam
      na Kamienskiego ok 3 lata temu, bylam abrzdoz adowolona, w tamtej ciazy lezalam
      3 razy w szpitalu i tez nie mam sie do czego przyczepic. Polozne niektore
      fantastyczne , inne neutralne. Teraz czekam na drugie dziecko i od arzu
      wiedzialam,z e zaden inny szpital nie wchdozi w gre.Tak wiec nie wyczytuje tych
      wszystkic opinii, ktore sa bardzo subiektywne, tylko lepiej sie odstresuj, pusc
      sobie jakas muzyke, poczytaj i wizualizuj sobie swoj bezproblemowy porod i
      pobyt w szpitalu!
      • kozaczek25 spox 28.08.05, 11:57
        Nie stresuje sie tylko to byla taka reakcja na ten watek o szpitalu.Jest ok i
        bede tam rodzic:)Juz sie lekko uodpornilam na te negatywne emocje zwiazane z
        porodem;)Dzieki za porady.Buuziak!
    • ewkr Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 31.08.05, 13:21
      Hej ja rodziłam rok temu na Kamieńskiego i złego słowa nie mogę powiedzieć.
      Synek miał infekcję więc musieliśmy poleżeć na patologii a tam to było juz super
      jeśli chodzi o opiekę a nie o warunki. Zapłaciłam za poród więc miałam swoją
      położna al einna jej pomagała. Poród trudny ale udało sie dzięki niej. Inne
      rodziły bez pieniędzy i też były zadowolone. Co do położnych to podziwiam je bo
      sa 3 na 30 pacjentek więc nie wiem czego można od nich oczekiwac robią co mogą.
      Ale widziałm mamy kóre oczekiwały skupienia uwagi na sobie i swoim dziecku. No
      niestety takie są realia w Polskiej służbie zdrowia.
      Na patologi widziałam dzieci z innych szpitali które wypuszczano chore a potem
      trafiały na K. No niestety zawsze mona trafić na skur... i nie każd położna ma
      powołanie. A co do lekarzy to prawda ekspresowe obchody były ale jak coś było
      nie tak to zajmowali się pacjentką. Podczas 10 dni widziałam jeden trudny
      przypadek który wiem że wynikał z winy lekarzy ale zawsze można trafić na
      bezdusznego konowała. A wśród znajomych mam kilka osób które przeżyły trudne
      chwile w innych szpitalach i sama miałam mętlik.
      Pozdrawiam
      • kozaczek25 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 31.08.05, 21:07
        A moge spytac,o ile to nie tajemnica,ile kaski musieliscie wylozyc na porod i
        polozna?Bo slyszalam ze porod rodzinny to 150zl,ale polozna to nie mam
        pojecia.Moglabys mi podac jej namiary?jak cos to pisz na priv
        kozaczek25@op.pl
        • aga1972 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 02.09.05, 19:35
          Witaj
          Rodziłam tam córkę prawie 4 lata temu. Zapłaciłam za położną wówczas 400 zł.
          ale nie żałuję. Jedyne zastrzeżenie do pielęgniarek na noworodkach ale i z nimi
          można sobie poradzić, tylko tzreba wszędzie zajrzeć i mieć dużą buzię -
          bynajmniej wtedy tak było.
          Życze powodzenia i pozdrawiam
          Aga
    • askag2 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 06.09.05, 21:43
      nie wiem czy jest źle, słyszałam natomiast, że w połowie minionego tygodnia
      skończył się limit miejsc na ten rok i że odsyłają pacjentki do innych szpitali
      (tzn. te, które nie maja wejść) - to może okazać się plotką, ale zanim się tam
      wybierzesz, to proponuję, abyś tam zadzwoniła, szczęśliwego rozwiązania
      • zona_mi Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 06.09.05, 21:59
        Limit na porodówce???
        Och, najwyżej któraś urodzi w styczniu zamiast w listopadzie...
        • askag2 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 07.09.05, 17:36
          uwierz, że mam nadzieję, że to tylko plotki - mam termin na połowę grudnia i
          słabo mi się robi, gdy pomyślę, że bedę musiała szukać jakiegoś szpitala, który
          mnie przyjmie, albo wydam oszczędności na poród "prywatny" w szpitalu państwowym
          • zona_mi Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 07.09.05, 23:42
            W takim razie sprawdź, zanim napiszesz, bo ktoś może to potraktować jako pewnik.
            I sama się niepotrzebnie denerwujesz, zamiast zwyczajnie zapytać u źródeł.
            • askag2 Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 08.09.05, 09:47
              o tym, że mogą cię na porodówkę nie przyjąć z powodu limitu miejsc - wiem na
              pewno (przyjmują wtedy tylko osoby u których rozwarcie jest na min.5cm); a
              czemu nie dzwoniłam? osoba, która mi tą informację przekazała jest dla mnie
              bardzo wiarygodna, ale zakładam margines błędu, to po pierwsze, a po drugie, ja
              nie chcę rodzić na kaminskiego, a swój szpital obdzwonię pod koniec listopada -
              uprzedzam jedynie, aby nie stresować się szukaiem szpitala, pozd
          • dydak Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 29.09.05, 11:46
            ja też mam termin na połowe grudnia, zastanawiam się nad dwoma szpitalami - na
            kamieńskiego i dyrekcyjnej. jak dotąd o kamieńskiego słyszałam jak najlepsze
            opinie. napiszcie, proszę jak jest na dyrekcyjnej, czy jest możliwość rodzenia
            z "osobą towarzyszącą" - i ile to kosztuje....
    • ama.mama Re: Czy naprawde na Kamienskiego jest az tak.. 26.09.05, 00:22
      kozaczku, rodziłam na Kamieńskiego w lutym tego roku. Ponieważ miałam ciążę
      przenoszoną, leżałam najpierw na patologii ciąży (4dni przed porodem). Moje
      wrazenia:
      1.patologia ciąży: byłam zadowolona z tego oddziału; czysto, sale 3-os,
      położnych wystarczająco dużo i troskliwe, zawsze można było przyjść z
      wątpliwościami i prośbą; u lekarzy ciężko z informacją - gadać im się nie chce,
      trzeba łazić i pytać, pytac i pytać; zimno było, zwłaszcza w toalecie,
      skarżyłyśmy się, to pielęgniarki załatwiły gdzieś grzejnik i nam grzały;
      2. porodówka: dla mnie dramat, miałam okropnie trudny poród, lekarki zwlekały z
      cesarką, aż mała zaczęła się podduszać, tętno spadło i trzy lekarki
      przyleciały, jedna z nich wypchnęła mi córcię bez wystarczającego rozwarcia;
      potem jedna nie potrafiła mnie sama zszyć tak byłam poharatana (leczę się do
      dziś), zawołała drugą i dwie szyły, z wziernikami; ogromny minus tej porodówki,
      to to, że nie maja swojego anestezjologa, wołają go w razie potrzeby (jak jest
      właśnie zajęty, to problem); lekarze mają problemy z komunikacją między sobą -
      rodziłam 16godzin - czterech lekarzy mnie badało i musiałam całą historię od
      początku powtarzać za każdym razem; położna sympatyczna i ciepła, ale gdy
      rozwarcie nie postępowało, nie spróbowała mi nawet pomasować krocza, poza tym
      gdy obok w sali rodziła dziewczyna przez godzinę - przez cały ten czas kazała
      mi powstrzymywać skurcze parte (brak słów jaki ból); poza tym pięknie - piłka,
      worek sako, materac, wanna (do której nie pozwolono mi wejść, bo miałam
      kroplówkę- ja tak w ogóle miałam rodzić w wodzie, miałam zrobione potrzebne
      badania); tyle;
      3. położnictwo aseptyczne, czyli sala poporodowa: milutka; są same 2-osobowe,
      jedna jedynka super lux płatna; czysto i jeszcze raz czysto; rewelacyjne, nowe
      łazienki; co chwila wymieniane kosze i myte toalety; jedyny problem, to brak
      opieki i zainteresowania pielęgniarek; miałam wrazenie, że cały oddział szykuje
      się do strajku - niezadowolone, z pretensjami, brrr.. Lekarka rutynowo przy
      wypisie przypisuje ergotaminę (na obkurczenie macicy) - uwaga mamy karmiące
      piersią!! - ginekolog dwa dni po wypisie kazał mi odstawic ten lek, a macica
      pięknie się obkurczyła od karmienia; za to cudowne salowe, bardzo pomocne,
      wesołe, pomagały nawet w tym, co nalezało do pielęgniarek; zero wspierania
      karmienia piersią! ciężko o fachową pomoc; najgorsza była kąpiel noworodków -
      nazywałysmy to Obchodem SS - wpadały, szarpały malucha pod kran, swoim mydłem,
      nie bacząc na upodobania mam i alergie, wszystko trwało 1 min może, na drugi
      dzień nie pozwoliłam im kąpać mojej córki, sama się tym zajęłam.
      Oj, najmocniej przepraszam za rozmiar tego postu. Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka