Gość: Jazzek
IP: *.wro.volvo.net / 62.29.248.*
29.08.05, 12:29
Wybrałem się w piątek na Rynek na projekcję filmu Robotnicy '80. Klimat
fajny, bo dookoła atmosfera zabawy, a tu garstka nawiedzonych ogląda jakiś
stary film, i to jeszcze czarno-biały :)
Ciekawe było spojrzeć na te sceny po wielu latach. Wałęsa - nadęty swoją
ważnością jak zwykle, ale i dowcipny, co dziś u niego niestety zanikło.
Jagielski i Fiszbach - nowomowa do kwadratu, wzorcowy przykład jak mówić dużo
i nic nie powiedzieć. Walentynowicz - skupiona na swoich sprawach wyłącznie,
bez talentu do uogólniania. Bądkowski - okrągłe zdania, w tle słychać, że
sojusze i przewodnia rola jak najbardziej. Lis i Gwiazda najbardziej
konkretni z tego towarzystwa. I Pieńkowska jeszcze - cały czas walczy o
politycznych. Pojawiają się też na chwilę Mazowiecki i Geremek, którym
zależy, żeby strajk zakończyć jak najszybciej (hmmmm). Podobnie Jagielski -
na koniec zgadza się już na wszystko, byle tylko skończyć, i pogania "do
roboty". Ale ciągłe wieści o aresztowaniach pokazują już wtedy, gdzie władza
ma porozumienia.