Dodaj do ulubionych

Szukam kochanka - chyba...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.05, 12:42
Chyba przyszedł czas, abym poszukała sobie kochanka. Brak mi kogoś, kto
stanie się mi bliski, kto będzie miał czas, aby mnie wysłuchać. Z
doświadczenia wiem, że taka osoba, sprawia, że chce mi się żyć. Mój związek
ogarnęła stagnacja. Od czasu, kiedy mieszkamy razem, wszystko się zmieniło.
Ale to przecież takie normalne. Gdzieś po drodze zagubiła się tęsknota,
wyczekiwanie... I również w sprawach łóżkowych nie jest już tak, jak
wcześniej. Szalona namiętność została zabita przez szarość codziennego życia.
Chyba nie kochanka mi brak, ale powiernika, który może z czasem zdobędzie
moje serce... Sama nie wiem. Czy Was też ogarniają takie tęsknoty, uczucia
pustki w miłości?
Moj mężczyzna pilnuje mnie mocno, sprawdza mnie prawie na każdym kroku. Są
jednak chwile takie, jak ta, kiedy spokojnie mogę zająć sie "swoimi" sprawami.
Pewnie zaraz posypie się lawina krytyki. Nie boję się jej, jednak może wsród
czytelników znajdzie się ktoś, kto czuje się podobnie i zechce ze mna
porozmawiać.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Ktoś po... Re: Szukam kochanka - chyba... IP: .* / 212.185.43.* 02.11.05, 13:04
      Miałem to też kiedyś. Mało mi się małżeństwo nie rozpieprzyło przez chęć bycia
      kochanym,czułość i namiętność.
      Po pewnym czasie zauważyłem, że to czego szukam jest w domu.
      Sztuka polega na tym aby to znaleźć.
      Kochanek, kochanka to tylko pójście na łatwiznę. Dlatego ja mówię stanowcze nie.
      Nie odradzam, nie zachęcam. Każdy jest dorosły, a przynajmniej tak nam się
      wydaje... Trzeba umieć ponosić także konsekwencje takich przygód. Często w
      chwili poszukiwania kogoś bliskiego nawet o tym nie wiemy co robimy drugiej
      osobie...
      • nat.wroclaw Re: Szukam kochanka - chyba... 02.11.05, 13:18
        Bardzo, bardzo mądre słowa. Stokrotko, ja też jestem po .. drugiej stronie.
        I codziennie rano gdy wstaję, dziękuję Bogu za to, że miłość, ciepło, czułość i
        namiętność leżą zaspane obok i gdy będę zmęczona kładła się spać one tez tam
        będą, wiem, że zawsze.

        Bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Kochanek ze mnie byłby może kiepski
        ;)), ale jeśli chcesz - pisz maila.

        Nat
        • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:02
          Zgadzam się, jednak ja już nie mam siły na szukanie brakującego ciepła i
          namiętności. I choć ramiona tulące mnie do snu ogrzewają mnie swoim ciepłem, to
          nie jest to już, to ciepło, za którym tęsknię.
          • neti13 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:06
            stokrotka-73 napisała:

            > Zgadzam się, jednak ja już nie mam siły na szukanie brakującego ciepła i
            > namiętności. I choć ramiona tulące mnie do snu ogrzewają mnie swoim ciepłem,
            to
            >
            > nie jest to już, to ciepło, za którym tęsknię.


            Etaaam , bzdury ;) Tesknisz za czyms , co nie isnieje tak naprawde;)
            Ale powodzenia w poszukiwaniach . Daj znac jak Ci sie uda ;) pa
            • Gość: obserwator Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.05, 12:14
              Bój się Boga, neti! Co ty wygadujesz? Namiętności nie ma? Ciepła, które parzy i
              wysusza tak, że nie można wyksztusić słowa przez zaschnięte gardło - nie ma?
              Czy ja muszę zasze przywoływać Cię do porządku i przytomności?
              • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:25
                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                > Bój się Boga, neti! Co ty wygadujesz? Namiętności nie ma? Ciepła, które parzy
                i
                >
                > wysusza tak, że nie można wyksztusić słowa przez zaschnięte gardło - nie ma?
                > Czy ja muszę zasze przywoływać Cię do porządku i przytomności?

                Kiedyś było tak:
                Czekałam na niego, ubrana w króciutką sukienkę bez pleców. Otwierałam mu drzwi,
                on wchodził. Jeszcze dobrze nie przekroczył progu mojego domu, a już tonęliśmy
                w miłosnym uścisku... Gdy jego pożądanie rozlewało się po moim ciele, padały
                słowa "Dzień Dobry Kochanie". Czekłam na niego, a moje ciało płonęło. On gonił
                przez pół świata, niecierpliwie pokonując kolejne kilometry. Chwila spotkania
                była eksplozją, odejmującą nam zmysły... Za tym tęsknię, tego mi brak.
                Dzisiejsze spotkania nie mają już w sobie tego czegoś właśnie. Są jak drugi
                biegun tej samej kuli...
              • neti13 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:48
                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                > Bój się Boga, neti! Co ty wygadujesz? Namiętności nie ma? Ciepła, które parzy
                i
                >
                > wysusza tak, że nie można wyksztusić słowa przez zaschnięte gardło - nie ma?
                > Czy ja muszę zasze przywoływać Cię do porządku i przytomności?


                Ano nie ma , moj drogi przyjacielu :( To o czym marzy stokrotka jest "
                chwilowe". Chemia ! Taki stan " wariacji" trwa jakies 2 lata ;) A pozniej , to
                juz tylko rutyna , moze przyjazn i " inny" rodzaj uczucia. Moim zdaniem jest
                ono wazniejsze niz ten " stokrotkowy plomien" ;) Nic nie poradze , ktos mnie
                chyba skutecznie " wyleczyl z romantyzmu ;) A moze to wszystko przez te
                przedmioty scisle , za nic w nich romantyzmu , same konkrety :P

                Pozdrawiam :)
                • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:52
                  neti13 napisała:

                  > Ano nie ma , moj drogi przyjacielu :( To o czym marzy stokrotka jest "
                  > chwilowe". Chemia ! Taki stan " wariacji" trwa jakies 2 lata ;) A pozniej ,
                  to
                  > juz tylko rutyna , moze przyjazn i " inny" rodzaj uczucia. Moim zdaniem jest
                  > ono wazniejsze niz ten " stokrotkowy plomien" ;) Nic nie poradze , ktos mnie
                  > chyba skutecznie " wyleczyl z romantyzmu ;) A moze to wszystko przez te
                  > przedmioty scisle , za nic w nich romantyzmu , same konkrety :P
                  >
                  > Pozdrawiam :)
                  >

                  Ja nie chce się z tego leczyć, chce żyć w tym szaleństwie, i nie poddawać się
                  rutynie, która wdarła się w nasze życie. Życie szaleńców jest o wiele ciekawsze.
                  • wro73 Re: Szukam kochanka - chyba... 04.11.05, 11:29
                    stokrotka-73 napisała:

                    >
                    > Ja nie chce się z tego leczyć, chce żyć w tym szaleństwie, i nie poddawać się
                    > rutynie, która wdarła się w nasze życie. Życie szaleńców jest o wiele
                    ciekawsze
                    > .

                    To walcz z tą rutyną - umów się z Nim w motelu, wyskoczcie w góry ( oczywiście
                    jak będzie cieplej ) - miłość jest jak ognisko, cały czas trzeba dorzucać nowe
                    polana.
                    • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 04.11.05, 11:34
                      wro73 napisał:

                      > To walcz z tą rutyną - umów się z Nim w motelu, wyskoczcie w góry (
                      oczywiście
                      > jak będzie cieplej ) - miłość jest jak ognisko, cały czas trzeba dorzucać
                      nowe
                      > polana.
                      >

                      Nie raz miałam plan, może nie motel i wyjazd w góry, bo na to kasy brak, ale
                      kolacja, taka uroczysta. Tuż po moim powrocie z zakupów, działo się coś, co
                      zniechęcało mnie do moich planów. A potem niestety, to już nie mam ochoty.
                      • wro73 Re: Szukam kochanka - chyba... 04.11.05, 11:36
                        stokrotka-73 napisała:

                        >
                        > Nie raz miałam plan, może nie motel i wyjazd w góry, bo na to kasy brak, ale
                        > kolacja, taka uroczysta. Tuż po moim powrocie z zakupów, działo się coś, co
                        > zniechęcało mnie do moich planów. A potem niestety, to już nie mam ochoty.

                        Stąd właśnie musi to być obce miejsce - aby nic nie zdążyło zepsuć efektu.
      • jana2706 Re: Szukam kochanka - chyba... 02.11.05, 13:18
        uciekaj Stokrotko,poki czas!
      • Gość: Aga Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 16:19
        Zgadzam się, miałam fajny związek, trwał 6 lat.. zachciało mi się zabawy i
        odmiany...jak juz mi się znudziło wróciłam, on czekał, minęło kilka miesięcy, 3
        dni temu nagle mnie zostawił...nie potrafi wybaczyć, przestał kochać... a ja
        sobie nigdy tego nie wybacze...bo w międzyczasie zrozumiałam... za późno.
        • Gość: golirka Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 19:56
          A widzisz, ja znalazłam się w odwrotnej sytuacji,
          Po 27 latach zostawił mnie mój życiowy partner.
          Poszedł do laluni.Minęło już 13 miesięcy.Nawet
          nie wiesz, jaki to ból, cierpienie i tęsknota.
          Nie wiem, czy potrafiłabym przebaczyć, gdyby
          wrócił.Powiedział mi,że nie ma czego wspominać,
          tych 27 lat przez które byliśmy razem.A było
          tak pięknie.I o czym tu mówić.Nawet nie wiesz,
          jaki to ból to czekanie i myślenie o kimś kogo
          się kochało przez tyle lat.Chyba nie umiałabym
          jednak przebaczyć tak jak on Tobie.
          • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 19.11.05, 20:27
            Gość portalu: golirka napisał(a):

            > A widzisz, ja znalazłam się w odwrotnej sytuacji,
            > Po 27 latach zostawił mnie mój życiowy partner.
            > Poszedł do laluni.Minęło już 13 miesięcy.Nawet
            > nie wiesz, jaki to ból, cierpienie i tęsknota.
            > Nie wiem, czy potrafiłabym przebaczyć, gdyby
            > wrócił.Powiedział mi,że nie ma czego wspominać,
            > tych 27 lat przez które byliśmy razem.A było
            > tak pięknie.I o czym tu mówić.Nawet nie wiesz,
            > jaki to ból to czekanie i myślenie o kimś kogo
            > się kochało przez tyle lat.Chyba nie umiałabym
            > jednak przebaczyć tak jak on Tobie.


            27 lat to szmat czasu... i zawsze jest co wspominać...
            Mój na razie nie ma mi czego wybaczać, to on był niewierny, ale otwarcie się do
            tego przyznał... To ja wybaczyłam...
        • Gość: golirka Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 20:15
          A było tak pięknie, tak bardzo go kochałam,
          trzymaliśmy się za ręce,gdy szliśmy razem.
          Mieliśmy piękny samochód.
          Ale on wolał wozić nim lalunię.Ja też jestem
          atrakcyjną kobietą.Jak to odbija niektórym
          z dobrobytu i anderopauzy.Poczuł się niedopieszczony.
          Nie potrafiłabym przebaczyć tego cierpienia,które mnie
          spotkało.




          • wro73 Re: Szukam kochanka - chyba... 15.11.05, 09:42
            Gość portalu: golirka napisał(a):

            > Ja też jestem
            > atrakcyjną kobietą.

            To cały świat przed Tobą :)))


            > z dobrobytu i anderopauzy.

            andrenopauzy - tym z menopauzą też odbija

            > Poczuł się niedopieszczony.

            A może faktycznie był?

            > Nie potrafiłabym przebaczyć tego cierpienia,które mnie
            > spotkało.
            >
            >

            Bo wcale nie musisz...
            łącze pozdr.
          • Gość: bea Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.magma-net.pl 15.11.05, 23:24
            nie dramatyzuj...........weż się w garść i nie wiś na kimś..
    • Gość: browar Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.05, 13:20
      Ja spełnie TWoje wymogi tyl eże mam 16 lat ale jak ci to nie przeszkadza to
      bedzie mi miło :)
      • Gość: Buahahaha Re: Szukam kochanka - chyba... IP: .* / 212.185.43.* 02.11.05, 13:27
        Kolego, Ty szukasz dziury. Powiedzmy sobe szczerze.
        Na razie radzę jednak rączkę...
        • Gość: adonis Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.pwsz.legnica.edu.pl / *.pwsz.legnica.edu.pl 02.11.05, 15:39
          Stokrotko, polecam ci gumowe, dmuchane lale. Meskie, rzecz jasna.
          • Gość: obserwator Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.11.05, 16:18
            Szkoda, że takie wątki prędzej czy później zaśmiecą prymitywni dowcipnisie.
            • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:27
              Gość portalu: obserwator napisał(a):

              > Szkoda, że takie wątki prędzej czy później zaśmiecą prymitywni dowcipnisie

              Niestety, rozpoczynając ten wątek, byłam na to przygotowana i postaram się je
              zupełnie zignorować.
          • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:16
            Gość portalu: adonis napisał(a):

            > Stokrotko, polecam ci gumowe, dmuchane lale. Meskie, rzecz jasna


            Hmmm, nawet najlepsze gumowe nie zastąpią tego prawdziwego, a taki zasypia
            zawsze ze mną... I mogę sobie go używać, kiedy chce. Tęsknota do szalonej
            namiętności, jaka nas ogarniała na początku pozostaje nadal.
      • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 12:05
        Bardzo miła jest Twoja propozycja. Jednak z racji wieku nie mogę jej przyjąć.
        Dokładnie 16 lat temu, świętowałam 16 urodziny. Dzisiejszy świat źle patrzy na
        takie propozycje, sam powinieneś to zrozumieć. Pozdrawiam.
    • Gość: ano a jak pachniesz? jak smakujesz? IP: *.dhl.com / 165.72.200.* 02.11.05, 17:15
      napisz jak pachniesz, smakujesz...czym w oczy kłujesz, czy tylko uniesien
      chwila czy cos większego co zycie umila?
      • stokrotka-73 Re: a jak pachniesz? jak smakujesz? 03.11.05, 12:12
        Pachnę kobietą i tak też smakuję. Sama Ci nie powiem, czym w oczy kłuję, jednak
        użyją słów znajomych. A oni twierdzą, że mam to "COŚ". Moje niebieskie oczy,
        wygladające spod blond włosów, potrafią zahipnotyzować... Moja mama widząc mnie
        w obcisłych spodniach twierdzi, że jestem anorektyczką, a mój mężczyzna widząc
        mnie nago twierdzi, że jestem grubaskiem. Idąc ulicami przyciągam męskie
        spojrzenia...
        Piękon jednak płynie z wnętrza, a moje wnętrze to teraz ruina...
    • neti13 Re: Szukam kochanka - chyba... 02.11.05, 17:22
      Szukaj dalej . Powodzenia ;)
      • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 12:05
        Nie szukaj kochanka, a szukaj starego chleba ze mną, we wrocławskich kubłach.
        Rozkosz nieporównywalnie większa
        • Gość: advocatus diaboli Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 12:57
          dziwne wynurzenia kobiety. Coś w tym musi być. Czy to pożądanie podziwiania za
          wygląd, powodzenie u facetów? A, może to po prostu chęć znalezienia podobnych
          sobie ? Forum to nie to miejsce. Zbyt wiele prostactwa.
          • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 13:03
            Gość portalu: advocatus diaboli napisał(a):

            > dziwne wynurzenia kobiety. Coś w tym musi być. Czy to pożądanie podziwiania
            za
            > wygląd, powodzenie u facetów? A, może to po prostu chęć znalezienia podobnych
            > sobie ? Forum to nie to miejsce. Zbyt wiele prostactwa.

            Czy wg Ciebie kobieta nie ma prawa do pragnień?? Powinna być wyrobnicą w
            zaciszu domowym i nalożnicą spełniającą zachcianki swojego mężczyzny. Nie
            pragnę podziwu od strony meżczyzn, nie szukam podobnych do mnie. Tęsknię po
            prostu do czegoś, co w stałym związku zanika i buntuję się przed tym.

            Czy ma może ktoś sposób na uleczenie się z rutyny??
            • Gość: advocatus diaboli Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 13:07
              Mój staż w stadle, jest dłuższy od Twego wieku i mam iwęcej doświadczenia, niż
              większość wypowiadających się tutaj. To prawda, ze człowiek potrzebuje czegoś
              więcej, ale życie nie składa się z wiecznych westchnień i rozkoszy. Jest coś,
              co łączy bardziej kobietę i mężczyznę dojrzałych do prawdziwych uczuć. To się
              nazywa życie z jego drobnymi i dużymi problemami. Doceniamy to dopiero, gdy
              dowiadczamy chorób, nieszczęść.
              Witanie się w progu słowami : mój kochany, to tylko forma. Treść jest w życiu
              codziennym, gdy dostrzegamy małe i większe zalety naszych partnerów. I za to
              ich kochamy.
              • Gość: advocatus diaboli Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 13:11
                W uzupełnieniu poprzedniego wpisu:
                Ty nie potrzebujesz kochanka, Ty potrzebujesz dojrzałej rozmowy z Twoim
                mężczyzną, a to wymaga otwartości i wzajemnego poszanowania
                Kochanek, to "uzrądzenie" do wydawania dźwięków rozkoszy i podziwiania Cię na
                krótki czas.
                • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 13:27
                  Gość portalu: advocatus diaboli napisał(a):

                  > W uzupełnieniu poprzedniego wpisu:
                  > Ty nie potrzebujesz kochanka, Ty potrzebujesz dojrzałej rozmowy z Twoim
                  > mężczyzną, a to wymaga otwartości i wzajemnego poszanowania
                  > Kochanek, to "uzrądzenie" do wydawania dźwięków rozkoszy i podziwiania Cię na
                  > krótki czas.

                  Rozmowy, rozmowy... One są naszą codziennością. Nasz związek od początku
                  opierał się na rozmowach pełnych treści. Jest to element, który różni nasz
                  związek od tych poprzednich. Potrafimy rozmawiać otwarcie. Nie neguję
                  doświadczenia, jednak nie zawsze płynie ono z racji wieku. Człowiek młody może
                  być równie doświadczony. Życie, które nie oszczędzało mi cierpień, sprawia, iż
                  mogę powiedzieć, że mój bagaż doświadczeń jest wielki.
                  Czy mężczyzna będący obok mojego boku, nie powinien byc mi przyjacielem,
                  pomocną dłonią?? a zarazem kochankiem grającym najpiekniejszą melodię na moim
                  ciele?? Właśnie tego mi teraz brakuje. Brakuje mi również powiernika,
                  przyjaciela, nie koniecznie kochanka (stąd chyba w tytule), który mnie
                  wysłucha, przyjmie moje słowa goryczy, wysłucha i może oceni. A może podpowie,
                  co zrobić, aby wykrzesać nowy płomień w tlącym się już tylko ognisku...
                  W sumie szukam kogoś, komu będę mogła się wypłakać, że czasem jest mi źle.
                  • Gość: pp Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.umwd.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.05, 09:17
                    Stokrotko!
                    mam pytanie, ale najpierw cytat:
                    > Rozmowy, rozmowy... One są naszą codziennością. Nasz związek od początku
                    > opierał się na rozmowach pełnych treści. Jest to element, który różni nasz
                    > związek od tych poprzednich. Potrafimy rozmawiać otwarcie.

                    Czy mamy z powyższego wnioskować, że przedmiotem tych rozmów jest również
                    dylemat, którym dzielisz się z nami na forum? A może nawet Twój mąż wie o
                    wątku, który założyłaś na forum?
                    Pozdrawiam ciepło, pp
                    • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 04.11.05, 10:55
                      Gość portalu: pp napisał(a):

                      > Czy mamy z powyższego wnioskować, że przedmiotem tych rozmów jest również
                      > dylemat, którym dzielisz się z nami na forum? A może nawet Twój mąż wie o
                      > wątku, który założyłaś na forum?
                      > Pozdrawiam ciepło, pp

                      Tak, przedmiotem tych rozmów jest również mój problem. Może nie tak obszernie,
                      ale moje niezadowolenie z formy, jaka przyjął nasz związek niejednokrotnie
                      zostało wyrażone przeze mnie. W jego odpowiedzi dostaję, że nie ma siły, nie ma
                      ochoty, nie chce mu się, problemy go przytłaczają. Ale postara się to zmienić i
                      nie zmienia. Przez takie obietnice zmiany rozpadło się moje małżeństwo.

                      "Mój mąż" - nigdzie nie powiedziałam, ze jesteśmy małżeństwem. Żyjemy sobie w
                      wolnym związku, a dzieci, które wychowujemy - żadne z nich nie jest naszym
                      wspólnym.

                    • Gość: andreos Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 18:48
                      napisz chetnie zaprosze Cie na kawe i porozmawiam awoleto@wp.pl
              • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 13:29
                Gość portalu: advocatus diaboli napisał(a):

                > Mój staż w stadle, jest dłuższy od Twego wieku i mam iwęcej doświadczenia,
                niż
                > większość wypowiadających się tutaj. To prawda, ze człowiek potrzebuje czegoś
                > więcej, ale życie nie składa się z wiecznych westchnień i rozkoszy. Jest coś,
                > co łączy bardziej kobietę i mężczyznę dojrzałych do prawdziwych uczuć. To się
                > nazywa życie z jego drobnymi i dużymi problemami. Doceniamy to dopiero, gdy
                > dowiadczamy chorób, nieszczęść.
                > Witanie się w progu słowami : mój kochany, to tylko forma. Treść jest w życiu
                > codziennym, gdy dostrzegamy małe i większe zalety naszych partnerów. I za to
                > ich kochamy.

                Zgadza się "prawdzia miłość jest wyrażana w czynach a nie w słowach". Na czyny
                czasem sił mi brak. Życie z problemami nas mocno przytłoczyło.
                • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 13:37
                  Czym są Twe problemy w porównaniu, przykładowo z moimi? Brak pieniędzy ? Złe
                  dzieci? Choroby ? Nie, Ty twierezisz jedynie, ze niezrozumienie wzajemne, brak
                  czasu. Zmień to, zacznik od siebie
                  • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 13:46
                    Gość portalu: szambonurek napisał(a):

                    > Czym są Twe problemy w porównaniu, przykładowo z moimi? Brak pieniędzy ? Złe
                    > dzieci? Choroby ? Nie, Ty twierezisz jedynie, ze niezrozumienie wzajemne,
                    brak
                    > czasu. Zmień to, zacznik od siebie

                    Hmm, oboje pozostajemy bez pracy, a mamy do utrzymania trójkę dzieci. Więc nie
                    oceniaj, bo brak kasy też jest naszym problemem. Dzieci w wieku buntu i fazy na
                    nie. W tym wszystkim, próbuje odnaleźć nas. Moje oddanie domowi, dbanie o
                    rodzinę, jaką sobie stworzyliśmy, oddaliło od nas, nas samych. Nikt w domu nie
                    chodzi głodny, dzieci są ubrane i zadbane. Ale nie chce być tylko gosposią,
                    martwiącą się o to, co wsadzić do garnka i skąd wziąc zimowe ubrania dla
                    dzieci. Chce być również kobieta - tą kobietą, którą byłam na początku naszego
                    związku. Jak to zrobić, pomimo wszystkich trudności życiowych, aby płomień nie
                    przygasał??
                    • jlesiecki Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 13:52
                      piszesz o swoich obawach i dolach, a co mysli Twoj facet? moze nie rozmawialas z
                      nim o tym? Swoja droga zazdroszcze, ze bez pracy utrzymujecie trojke dzieci.
                      Moze wode w wino tez zmieniacie?
                      a moze Ty szukasz poprostu sponsora?
                      jesli tak, to uczciwie to przyznaj
                      • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 14:15
                        jlesiecki napisał:

                        > piszesz o swoich obawach i dolach, a co mysli Twoj facet? moze nie
                        rozmawialas
                        > z
                        > nim o tym? Swoja droga zazdroszcze, ze bez pracy utrzymujecie trojke dzieci.
                        > Moze wode w wino tez zmieniacie?
                        > a moze Ty szukasz poprostu sponsora?
                        > jesli tak, to uczciwie to przyznaj

                        Wiesz, ciągle rozmawiamy o tym, w jaki sposób poprawić nasze życie. Cały trud
                        utrzymania nas, leży na mnie. Mój mężczyzna dużo mówi i w sumie mało robi. To
                        ja dostaję od niego "prace zlecone". To moim zadaniem jest wysłać aplikacje na
                        ogłoszenia, które on znajduje. Wysłać zapytanie, smsa, po prostu, on wyszukuje
                        temat, a rozwinięcie tematu jest już moim zadaniem. Czasem czuję się, że
                        wychodowałam sobie wampira energetycznego.
                        Wody w wino nie zamieniam, tylko staram się jak mogę zarobić, wykombinować, coś
                        sprzedać, aby zapewnić nam jako taki byt.
                        Nie szukam sponsora. Szukam spokojnego portu, do którego mogę wpłynąć
                        zostawiając za soba szarą rzeczywistość. Tego mi potrzeba. Jeśli czasem w
                        porcie zagości sztorm namiętności też nie będę miała nic przeciwko temu.
                        • neti13 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 15:03
                          Ech , przejdzie Ci to bujanie w oblokach ;)
                          Sprobuj dostrzec jakies dobre strony swojego zwiazku , bo wszystko negujesz,
                          wszystko jest zle i nie tak.Tak przynajmiej opisujesz swoje zycie.
                          Nie nadaje sie chyba na pocieszyciela ;)


                          Pozdrawiam ;)
                    • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 13:55
                      Nie licytujmy się. To nie ma nic do rzeczy. Ty jestes Mądrością rodziny, więc
                      walcz o to wszystko. Chcesz zobaczyć większe problemy ? Zajdź do przychodni w
                      klinice hematologicznej. Ja tam zaglądam co miesiąc, nie z ciekawości. I, co
                      narzekam? A, moja renta nie starcza na opłaty ! I co ? narzekam ? Moi chłopcy
                      przeszli bunty wszelkiego rodzaju, i co narzekam? Ech, dziewczyno, dziewczyno!
                      • Gość: sanka ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 15:13
                        Myślisz, że kochanek rozwiąże twoje problemy?.
                        Nie łudź się. One staną się jeszcze większe, duuuuużo większe.

                        Nigdy nie ma tak, żeby było płomiennie od początku do końca związku/ chyba, że
                        związek krótko trwa/
                        Zacznij od początku Waszego związku.
                        Było jak było, a potem dodaliście do tego swoją wspólnotę, jakiś plan na życie,
                        obowiązki, dzieci. Nie wiem czy to wszystko oparte na jakimkolwiek małżeńskim
                        przyrzeczeniu. Jeśli zakłada sie rodzinę to trzeba przemyśleć konsekwencje
                        tego. Jeśli się decyduje rodzić dzieci to trzeba mieć świadomość jakie sie
                        będzie miało obowiązki, z czego dla siebie trzeba zrezygnować na rzecz rodziny,
                        dzieci.
                        Jeśli taki model życia wybrałaś, to musisz wiedzieć, że nie da się być motylem,
                        gwiazdą, ósmym cudem swiata.
                        A twój mężczyzna?
                        Czy ty wiesz czego on by chciał?
                        Co mu doskwiera i czego najbardziej mu żal z tamtych czasów.
                        A może jemu też chodzi po głowie myśl o kochance, skoro ciągle przebywa w
                        towarzystwie niezadowolonej, niezaspokojonej, zapatrzonej w siebie, chcącej
                        ciągle czegos innego niż to co jest?
                        Wg mnie występujesz tu w roli istoty unieszczęśliwionej przez zycie i
                        otaczający cie świat.
                        No ale ty taki model wybrałaś, dlaczego ktoś inny miałby być odpowiedzialny za
                        to, ze nie możesz żyć tak jak iles lat temu. Po prostu każdy etap życia jest
                        inny, w każdym co innego jest ważne, inne sprawy stawia się na pierwszym
                        miejscu.
                        W zasadezie mogłabyś żyć inaczej, nawet tak jak sobie wyobrażasz, że byłoby z
                        tym kochankiem. Musiałabyś sie jednak wykazać wielką bezdusznością, ogromnym
                        egoizmem i przeświadczeniem, że tylko tobie należy się stąpanie po drodze różmi
                        usłanej niezależnie od tego kogo przy tej okazji się podepce.
                        I jeszcze - czy potrafisz odpowiedziec na pytanie dla kogo byłoby to dobre
                        - dla ciebie? - na jak długo, ile czasu mogłabyś z dwoma mężczyznami, jak długo
                        mogłabyś spoglądać w lustro na twarz takiej oszustki w stodunku do swojego
                        mężczyzny i swoich dzieci?
                        - dla twoich dzieci? - przecież żaden kochanek nie potrzebuje przychówku swojej
                        kochanicy, rozwalenie rodziny, którego w konsekwencji takiego twojego
                        postępowania moznaby się nichybnie spodziewać, przecież też nic dobrego by im
                        nie przyniosło,
                        -dla twojego mężczyzny? - żaden nie byłby w stanie tego znieść, odpowiedz sobie
                        na pytanie dlaczego jesteś pilnowana przez niego - chyba nie bez powodu.
                        Co więc masz zrobić?
                        Przeanalizuj wszystko, zastanów się, zapytaj członków swojej rodziny czego oni
                        by chcieli, czego pragną, czego im potrzeba do szczęścia. Zobaczysz, że nawet
                        się nie spodziewasz jak bardzo to będzie odlegle od twojego przekonania i
                        twoich przypuszczeń na ten temat.
                        • Gość: obserwator Re: ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.05, 16:15
                          No i widzisz stokrotko, doigrałaś się. To nie jest świat trubadurów, ani
                          nawet "Dekamerona". Tu musisz być konsekwentna, pracowita, wytrwała,
                          wyzbyta "zachcianek", za wszystkich odpowiedzialna, wierna swoim błędom,
                          cierpiąca jak matce-Polce przystało. Masz przechlapane. Nie będziesz już dla
                          nikogo motylem ani gwiazdą, ani ósmym cudem świata. Musisz się poświęcić
                          stokrotko. Masz zobowiazania wobec otoczenia, dzieci, męża,ojczyzny, ludzkości,
                          wartości, ale świat nic nie jest ci winien. Musisz zapomnieć o tym jak serce
                          skacze ci do gardła, a ziemia pod tobą porusza jakby nagle ożyła i świat znowu -
                          razem z tobą - stał się młody. To chciałaś usłyszeć, stokrotko? A czego
                          spodziewałaś się na forum, jeśli nie przytomnych rad i pouczeń - z dobrego
                          serca zresztą i z głębi życiowych doświadczeń dawanych. Myślę, że wszyscy
                          jesteśmy już wypaleni (może od szkoły podstawowej) - więc nas gorszysz i
                          przerażasz.
                          • neti13 Re: ??? 03.11.05, 16:47
                            Gość portalu: obserwator napisał(a):

                            > No i widzisz stokrotko, doigrałaś się. To nie jest świat trubadurów, ani
                            > nawet "Dekamerona". Tu musisz być konsekwentna, pracowita, wytrwała,
                            > wyzbyta "zachcianek", za wszystkich odpowiedzialna, wierna swoim błędom,
                            > cierpiąca jak matce-Polce przystało. Masz przechlapane. Nie będziesz już dla
                            > nikogo motylem ani gwiazdą, ani ósmym cudem świata. Musisz się poświęcić
                            > stokrotko. Masz zobowiazania wobec otoczenia, dzieci, męża,ojczyzny,
                            ludzkości,
                            >
                            > wartości, ale świat nic nie jest ci winien. Musisz zapomnieć o tym jak serce
                            > skacze ci do gardła, a ziemia pod tobą porusza jakby nagle ożyła i świat
                            znowu
                            > -
                            > razem z tobą - stał się młody. To chciałaś usłyszeć, stokrotko? A czego
                            > spodziewałaś się na forum, jeśli nie przytomnych rad i pouczeń - z dobrego
                            > serca zresztą i z głębi życiowych doświadczeń dawanych. Myślę, że wszyscy
                            > jesteśmy już wypaleni (może od szkoły podstawowej) - więc nas gorszysz i
                            > przerażasz.



                            Nie dramatyzuj ;) Zycie jest przeciez piekne , choc ( kurcze) malo
                            romantyczne ;)
                            Jak sobie poscielisz , tak sie wyspisz ;) Stokrotka mogla o tym wczesniej
                            pomyslec , ze ciagle bedzie chciala byc " krolewna z bajki".Teraz to
                            przepadlo , ma gary , sprzatanie , dzieciaki ( male potworki) :) , choc pewnie
                            nie dla jednego to bardzo wiele , ona chce wiecej. Pomarzyc kazdy moze , tylko
                            zeby te marzenia nie staly sie dla nas obsesja ;)
                            • Gość: obserwator Re: ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.05, 17:54
                              No to w takim razie na czym polega uroda życia? Wal, neti!
                              • neti13 Re: ??? 03.11.05, 18:14
                                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                                > No to w takim razie na czym polega uroda życia? Wal, neti!


                                Mysle , ze nie nalezy robic czegos , czego napewno bedziemy zalowali.
                                Na przykladzie stokrotki, ona ma jakies " tesknoty " , czegos jej
                                brakuje.Chcialaby to zmienic , ale nie mowi wprost o konkretach. Chce miec
                                podwojne zycie ? Wymykac sie z domu od meza i dzieci do faceta , ktory rozpali
                                w niej ogien? Nie wiem , byc moze jest do tego zdolna , moze potrafilaby nawet
                                z tym zyc , ale co dalej ? Przeciez ten ksiaze z bajki tez jej sie w koncu
                                znudzi , albo ona jemu . I co wtedy ? Znow bedzie szukac nastepnego ? Dla mnie
                                to bez sensu. Trzeba umiec wybrac. To co ma w tej chwili , lub cos bardzo
                                niepewnego , cos co moze sprawic , ze straci nawet to co ja w tej chwili tak
                                bardzo przytlacza i ogranicza. Pokretne to troszke , co napisalam , ale sens
                                jest ten , ze nie ma na swiecie takiego uczucia , ktore wiecznie pali sie tym
                                samym plomieniem. Inaczej kochasz na poczatku , inaczej czujesz , gdy juz kilka
                                lat jestes z ta sama osoba. Zycie juz chyba takie jest , zmieniamy sie my
                                sami , zmieniaja sie nasze uczucia . Niesprawiedliwe to troche , bo ja zawsze
                                bylam fanka Kopciuszka;)( i zyli dlugo i szczesliwie ) Fairy tale ;)


                                Pozdrawiam ;)
                                • Gość: obserwator Re: ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.05, 14:15
                                  A skąd wiesz, neti, że robiąc cokolwiek nie będziesz tego później żałowała?
                                  Trzeba - powiadasz - umieć wybierać i podejmować jedynie słuszne decyzje. Ale
                                  do tych najważniejszych (wybór zawodu, wybór męża czy żony)zmusza nas życie
                                  wtedy, kiedy nie jesteśmy jeszcze przygotowani, bo zbyt młodzi, zbyt głupi i za
                                  mało doświadczeni. A później już tylko wybieramy pomiędzy bezpieczeństwem i
                                  stagnacją a ryzykiem i społecznym potępieniem. Bo przecież nie możemy narazić
                                  nikogo na jakikolwiek dyskomfort, bo mamy milion zobowiązań, bo liczą się
                                  czyjeś uczucia, ale nigdy nie nasze. Przecież nie potrafilibyśmy żyć realizując
                                  własne plany i ulegając własnym pasjom. Gdybyśmy byli dobrzy dla siebie samych -
                                  zżarłoby nas sumienie. A poza tym : lepszy wróbel w garści niż kochanek na
                                  sąsiedniej ulicy. Wygodniejsze to i bardziej bezpieczne. No, neti, obudź się.
                                  • Gość: miki Re: ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.05, 09:56
                                    Życie nas zmusza do wyboru zawodu i małżonka??? Skąd taki pomysł, to MY
                                    wybieramy i tylko MY jesteśmy odpowiedzialni za te wybory. A dlaczego wybieramy
                                    tak a nie inaczej, to już inna kwestia.
                                    • Gość: zgadzam sie Re: ??? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.05, 18:44
                                      zgadzam sie, to my dokonujemy wyborow. inna kwestia jest tez fakt, ze wiekszosc
                                      sunie przez zycie jak lunatycy. malo kto zastanawia sie nad swoim zyciem, jego
                                      jakoscia (i nie mam tu na mysli sfery materialnej), jest swiadomy swych
                                      wyborow/dokonuje swiadomych wyborow. ludzie boja sie zmian, wola diabla
                                      znanego. poczucie winy? obowiazki? zobowiazania? konformizm. obserwatorze - czy
                                      to na pewno takie zdrowe? samym bedac nieszczesliwym nie mozna dac szczescia
                                      drugiej osobie. czasami trzeba zburzyc ruine zeby zbudowac cos nowgo, lepszj
                                      jakosci. szczescie to nie stan, to droga. droga czasami trudnych decyzji, ktore
                                      jednak trzeba podjac zeby moc nia kroczyc dalej. do odwaznych swiat nalezy!
                                      • stokrotka-73 Re: ??? 19.11.05, 21:42
                                        Gość portalu: zgadzam sie napisał(a):

                                        > zgadzam sie, to my dokonujemy wyborow. inna kwestia jest tez fakt, ze
                                        wiekszosc
                                        >
                                        > sunie przez zycie jak lunatycy. malo kto zastanawia sie nad swoim zyciem,
                                        jego
                                        > jakoscia (i nie mam tu na mysli sfery materialnej), jest swiadomy swych
                                        > wyborow/dokonuje swiadomych wyborow. ludzie boja sie zmian, wola diabla
                                        > znanego. poczucie winy? obowiazki? zobowiazania? konformizm. obserwatorze -
                                        czy
                                        >
                                        > to na pewno takie zdrowe? samym bedac nieszczesliwym nie mozna dac szczescia
                                        > drugiej osobie. czasami trzeba zburzyc ruine zeby zbudowac cos nowgo, lepszj
                                        > jakosci. szczescie to nie stan, to droga. droga czasami trudnych decyzji,
                                        ktore
                                        >
                                        > jednak trzeba podjac zeby moc nia kroczyc dalej. do odwaznych swiat nalezy!


                                        Bardzo mądre słowa... Nie każdego stać na podjęcie decyzji, na zmianę... Lepsze
                                        czekanie niż działanie. Dlatego mam za sobą rozwód, i teraz (po upływie czasu,
                                        jaki upłynął od rozpoczęcia tego wątku) podjęliśmy następną próbę szukania
                                        wspólnego szczęścia. Jeśli się nie powiedzie, nikt nikogo nie trzyma.
                                        Nauczona życiem moich rodziców, którzy czekali przez prawie 15 lat do
                                        pełnoletności mojej młodszej siostry, nie zamierzam popełniać ich błędu. Będę
                                        szukać, aż znajdę...
                        • stokrotka-73 Re: ??? 04.11.05, 11:25
                          Gość portalu: sanka napisał(a):

                          > Myślisz, że kochanek rozwiąże twoje problemy?.
                          > Nie łudź się. One staną się jeszcze większe, duuuuużo większe.

                          - Kiedyś kochanek rozwiązał moje problemy. Stałam się na nowo piękna i kochana,
                          poprawiło to nawet stosunki z moim mężem - byłym, ale tamto małżeństwo i tak
                          nie miało prawa przetrwania.
                          >
                          > Nigdy nie ma tak, żeby było płomiennie od początku do końca związku/ chyba,
                          że
                          > związek krótko trwa/
                          > Zacznij od początku Waszego związku.
                          > Było jak było, a potem dodaliście do tego swoją wspólnotę, jakiś plan na
                          życie,
                          >
                          > obowiązki, dzieci. Nie wiem czy to wszystko oparte na jakimkolwiek małżeńskim
                          > przyrzeczeniu. Jeśli zakłada sie rodzinę to trzeba przemyśleć konsekwencje
                          > tego. Jeśli się decyduje rodzić dzieci to trzeba mieć świadomość jakie sie
                          > będzie miało obowiązki, z czego dla siebie trzeba zrezygnować na rzecz
                          rodziny, dzieci.
                          > Jeśli taki model życia wybrałaś, to musisz wiedzieć, że nie da się być
                          motylem,
                          >
                          > gwiazdą, ósmym cudem swiata.

                          - Związek luźny, nie oparty na żadnej przysiędze. Dzieci są nasze, ale nie
                          nasze wspólne. Obowiązki wobec swoich dzieci, a nawet cudzych są mi świadome i
                          staram się je wypełniać. Nie znaczy to, że każda kobieta z kochanki, tej
                          uwielbianej, musi stać się gosposią, matką, żoną. Dlaczego nie może całe życie
                          być kochanką swojego mężczyzny?? Może szukam kochanka - mojego kochanka z
                          tamtych lat, kochanka, który zasypia i budzi się ze mna, ale nie jest już tym
                          samym?? Albo kogos, z kim będę mogła porozmawiać. CHYBA Wybrałam taki model
                          życia - trochę pokręcony, ale podobny do tego, o którym piszesz. I dlaczego nie
                          mogę być przez całe życie motylem, cudem świata. Zabroni mi ktoś??

                          > A twój mężczyzna?
                          > Czy ty wiesz czego on by chciał?
                          > Co mu doskwiera i czego najbardziej mu żal z tamtych czasów.
                          > A może jemu też chodzi po głowie myśl o kochance, skoro ciągle przebywa w
                          > towarzystwie niezadowolonej, niezaspokojonej, zapatrzonej w siebie, chcącej
                          > ciągle czegos innego niż to co jest?

                          - Mój mężczyzna - rozmawiając o moim problemie nie raz wyraził czego mu brak.
                          Mój mężczyzna oczekuje ode mnie bezwarunkowego posłuszeństwa i oddania. Nie
                          znosi słowa sprzeciwu, a moja dusza jest zbuntowana i zawsze taka była. Na
                          początku nie mieszkaliśmy razem, a na spotkaniach nigdy nie odkryjesz drugiej
                          osoby do końca. Mój mężczyzna uważa, że z początku byłam mu posłuszna, bez
                          słowa sprzeciwu. Ale ja wiem, że tak nie było, a on tego nie widział. Teraz
                          widzi, i jest z tego powodu niezadowolony. Właściwie nie mam prawa głosu,
                          krytyki. Co innego jest kiedy rozmawiamy, jednak kiedy dochodzi do spornych
                          tematów, to ja musze zbastować. Jedyny temat, który można rozwijać bez obrazy,
                          to nasz związek.

                          Jeszcze do niedawna tęsknił do kobiety, która go zostawiła a później pragnęłą
                          powrotu. Był wtedy już ze mną. Teraz nie raz rozmwaiamy o tym. O zdradzie też a
                          może przede wszystkim - "nie zdradzam Cię, nie mam nawet możliwości i nie
                          nawet ochoty" - wolalabym inną kolejność. Od dawna moj mężczyzna twierdzi, że
                          nie potrzebuje zdrady. A ja potrzebuję jego z tamtych czasów. Zasypiam z nim i
                          tęsknię do niego.


                          > Wg mnie występujesz tu w roli istoty unieszczęśliwionej przez zycie i
                          > otaczający cie świat.
                          > No ale ty taki model wybrałaś, dlaczego ktoś inny miałby być odpowiedzialny
                          za
                          > to, ze nie możesz żyć tak jak iles lat temu. Po prostu każdy etap życia jest
                          > inny, w każdym co innego jest ważne, inne sprawy stawia się na pierwszym
                          > miejscu.
                          > W zasadezie mogłabyś żyć inaczej, nawet tak jak sobie wyobrażasz, że byłoby z
                          > tym kochankiem. Musiałabyś sie jednak wykazać wielką bezdusznością, ogromnym
                          > egoizmem i przeświadczeniem, że tylko tobie należy się stąpanie po drodze
                          różmi
                          >
                          > usłanej niezależnie od tego kogo przy tej okazji się podepce.
                          > I jeszcze - czy potrafisz odpowiedziec na pytanie dla kogo byłoby to dobre
                          > - dla ciebie? - na jak długo, ile czasu mogłabyś z dwoma mężczyznami, jak
                          długo
                          >
                          > mogłabyś spoglądać w lustro na twarz takiej oszustki w stodunku do swojego
                          > mężczyzny i swoich dzieci?

                          - a czy nie jestem oszustką oszukując wszystkich wokoło, że jestem szczęśliwa,
                          jeśli ciągle mi czegoś brak. Jak mam dawać szczęście swojemu dziecku, kiedy w
                          sercu mam cierń. Jak mam dawać szczęście jego dzieciom, kiedy nawet swojemu nie
                          potrafie tego dać.

                          > - dla twoich dzieci? - przecież żaden kochanek nie potrzebuje przychówku
                          swojej
                          >
                          > kochanicy, rozwalenie rodziny, którego w konsekwencji takiego twojego
                          > postępowania moznaby się nichybnie spodziewać, przecież też nic dobrego by im
                          > nie przyniosło,

                          - dzieci nasze, choć nie wspólne są naszymi dziećmi. Czyli jak to brzydko
                          określiłaś - są przychówkiem kochanicy i kochanka.


                          > -dla twojego mężczyzny? - żaden nie byłby w stanie tego znieść, odpowiedz
                          sobie
                          >
                          > na pytanie dlaczego jesteś pilnowana przez niego - chyba nie bez powodu.

                          - pilnuje mnie, ponieważ jestem atrakcyjną kobietą. Wszędzię gdzie się pojawię,
                          mam propozycje spotkania, pojawia się chętny do flirtu. A znając siebie, wiemy,
                          że nie wiele nam brakuje do zdrady. Była ona kiedyś naszą codziennością. Mój
                          mężczyzna posiadał kochanki, a ja kochanka. Nasze poprzednie życie nie stanowi
                          dla nas tajemnicy.

                          > Co więc masz zrobić?
                          > Przeanalizuj wszystko, zastanów się, zapytaj członków swojej rodziny czego
                          oni
                          > by chcieli, czego pragną, czego im potrzeba do szczęścia. Zobaczysz, że nawet
                          > się nie spodziewasz jak bardzo to będzie odlegle od twojego przekonania i
                          > twoich przypuszczeń na ten temat.
                  • timoszyk Re: Szukam kochanka - chyba... 15.11.05, 19:43
                    Gość portalu: szambonurek napisał(a):

                    > Czym są Twe problemy w porównaniu, przykładowo z moimi? Brak pieniędzy ? Złe
                    > dzieci? Choroby ? Nie, Ty twierezisz jedynie, ze niezrozumienie wzajemne,
                    brak
                    > czasu. Zmień to, zacznik od siebie

                    Trudno oceniac tak zlozona sytuacje na odleglosc i nie chcialbym byc zle
                    zrozumiany. Jednakze brak umiejetnosci cieszenia sie pomyslna codziennoscia
                    bywa czasem poczatkiem depresji, ktora domaga sie jakiegos racjonalnego
                    uzasadnienia. Przygody, szalone zycie, te depresje chwilowa gasza, ale
                    niezbedna do poprawy samopoczucia ich dawka rosnie.

                    Wac
    • Gość: JA Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 15:06
      Ja właśnie zmieniłam po wielu latach i nie narzekam.
      • Gość: sanka Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 15:17
        Pewnie, ze to możliwe i nawet może dać szczęście, pod warunkiem, że ma sie
        taką sytuację, w której taka zmiana jest zdarzeniem dotyczącym tylko ciebie i
        tego pozostawionego mężczyzny.
    • zbyszek.kwasnica Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 15:32
      To bes sęsu, isz poszukujesz rozrywki
      na Forum Wrocław. Przeciesz wiadomo, że
      najlepsze kochanki występują na Forum
      Szachista!
      • Gość: heniek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.05, 15:43
        Głupek i tyle. Zamknij się jak mądrzejsi od ciebie rozmawiają.
        • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 16:50
          Nieprawda, najlepsze kochanki rosną na placu Pigalle
          • neti13 Re: Szukam kochanka - chyba... 03.11.05, 17:01
            Gość portalu: szambonurek napisał(a):

            > Nieprawda, najlepsze kochanki rosną na placu Pigalle



            Klamiesz :P Tam rosna chyba kasztany ;)A zreszta tu nie ma mowy o kachance
            tylko o kochanku ( rodzaj raczej meski) :P
            • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 17:04
              A, ciotka Zuzanna, to kochanka, czy kochanek ? Już się pogubiłe/a/m, kto kogo,
              kto z kim. Ale wino marki Wino, jest ałmazją kochanków, i tylko to się liczy
              • Gość: heniek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.11.05, 17:59
                O w mordę, byłem niedawno na placu Pigalle, a tam ani kasztanów, ani kochanek.
                W ogóle nic nie rośnie i nie ma nic dobrego. Co się porobiło?
    • Gość: jam Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 18:05
      chętnie sie Tobą spotkam, porozmawiam i w ogóle ;-) jak tego potrzebujesz :-)
      w.20

      o_o_o@tenbit.pl
      • Gość: szambonurek Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.05, 18:17
        znalazł się spowiednik, o żesz Ty, mnie też "wyspowiadaj"
        • Gość: Mąż Stokrotki Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 10:12
          Musiałaś wynieść nasze słodkie tajemnice aż na Forum ? Nie dawałem Ci słodkości
          i namiętności. A Ty ciągle w papilotach, nieokrzesana i z papierosem w ustach.
          Masz, jak chciałaś ! Nie wracam do Ciebie.
          • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 04.11.05, 11:30
            Gość portalu: Mąż Stokrotki napisał(a):

            > Musiałaś wynieść nasze słodkie tajemnice aż na Forum ? Nie dawałem Ci
            słodkości
            >
            > i namiętności. A Ty ciągle w papilotach, nieokrzesana i z papierosem w
            ustach.
            > Masz, jak chciałaś ! Nie wracam do Ciebie.

            I dobrze Mężu Stokrotki - pozostań przy swojej nowej żonie i swoich nowych
            dzieciach, a mnie i nasze dziecko racz utrzymywać tak, jak się do tego
            zobowiązałeś - mężu Stokrotki przypominam o alimnentach.
            :)
            • no.logo Zaczynam się gubić... 04.11.05, 12:01
              stokrotka-73 napisała:

              > a mnie i nasze dziecko

              Hmmm... czy możesz zdecydować, czy macie "trójkę dzieci, z których żadne nie jest wspólne", czy też jakąś inną konfigurację rodzinną?
              • Gość: Mąż Stokrotki Jak to będzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 12:30
                Dlaczego tyranizujez mnie i ludzi na Forum ? Obiadów nie gotujesz, dziecko
                głodne i robi już za zbieracza datków na Świdnickiej. Proszę Cię, nie ośmieszaj
                nas więcej. Wybaczę Ci Twe lenistwo, niechlujstwo i Twe marzenia o Syrence.
                PS> dzisiaj jestem w domu normalnie.
                • stokrotka-73 Re: Jak to będzie? 04.11.05, 13:02
                  Gość portalu: Mąż Stokrotki napisał(a):

                  > Dlaczego tyranizujez mnie i ludzi na Forum ? Obiadów nie gotujesz, dziecko
                  > głodne i robi już za zbieracza datków na Świdnickiej. Proszę Cię, nie
                  ośmieszaj
                  >
                  > nas więcej. Wybaczę Ci Twe lenistwo, niechlujstwo i Twe marzenia o Syrence.
                  > PS> dzisiaj jestem w domu normalnie.

                  Gdybyś poczytał, wiedziałbyś, że moje i mojego mężczyzny dzieci nie chodzą
                  głodne. Moje obiady mój mężczyzna chwali sobie bardzo, co i jego waga wskazuje
                  coraz dobitniej. Więc daj sobie spokój z zaśmiecaniem tego wątku. Byłbyś może
                  wiarygodny, gdyby nie to, że mój mężczyzna dzisiaj jest cały czas w domu i
                  jeszcze nie dotknął sie komputera. Ale to wiem tylko ja. Poza tym, ostatnio
                  przebywamy ze sobą 24h na dobę. I może to powoduje stres i zmęczenie materiału.
              • stokrotka-73 Re: Zaczynam się gubić... 04.11.05, 12:58
                no.logo napisał:

                > stokrotka-73 napisała:
                >
                > > a mnie i nasze dziecko
                >
                > Hmmm... czy możesz zdecydować, czy macie "trójkę dzieci, z których żadne nie
                je
                > st wspólne", czy też jakąś inną konfigurację rodzinną?
                >
                >
                Dla zagubionego wyjaśnienie:
                - jestem rozwódką z dzieckiem
                - obecnie w związku z mężczyzną, który ma swoje dzieci, ale nie jesteśmy po
                ślubie - wolny związek nie uregulowany żadna umową, wspólnota jedynie na
                potrzebne bierzące wydatki i opłaty, reszta majątku oddzielna
                - ktoś, kto podaje się tutaj za Męża Stokrotki, jest "dowcipnisiem", albo
                elementem, jaki od dawien dawna zaśmieca forum, nie jest on ani moim mężem, ani
                moim mężczyzną
                - moj były mąż - jak to w Polsce normalnie - nie płaci mi alimentów, a sam
                dobrowolnie się do nich i ich wysokości zobowiązał

                Czy już jasne?? Jak jeszcze nie, to pytaj.
                • no.logo Re: Zaczynam się gubić... 04.11.05, 13:07
                  Dziękuję za wyjaśnienia.

                  A da się tego Twojego gamonia namówić na wiytę u psychologa zajmująccego się terapią małżeństw/związków? Skoro nie wychodzą poważne rozmowy inicjowane przez Ciebie, to spróbujcie ze specjalistą...
                • Gość: Dzieci Stokrotki Wracaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 13:08
                  Mamo, wracaj do nas. Nie rób jaj. Będzie dobrze, jeśli nie będziesz bić taty.
                  Jeszcze raz Ci zaufamy.
                  • Gość: mimima ... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 04.11.05, 18:59
                    Wpółczuje, aczkolwiek uważam, że sama pogrążasz się w tej rozpaczy, znajdź jakiś
                    plusy, bo one tez istnieją, tylko Ty i tak juz masz klapki na oczach i
                    podświadomie postanowiłaś...w dzisiejszych czasach bardzo wiele rodzin ma
                    problemy finansowe i jakoś sie trzymają, nie można wszystkiego zwalać na brak
                    kasy, nie skupiaj sie tak na tym, a na swoim mężczyźnie...Pozdrawiam i zycze
                    powodzenia !!!
                    • Gość: obserwator Re: ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.05, 22:17
                      Czy jeszcze nie masz dosyć, stokrotko, sprowadzania cię na właściwa drogę? Co
                      za urodzaj na moralistów i terapeutów.Niewielu jest takich, którzy poprzestają
                      na wyrażeniu swego poglądu - prawie wszyscy pouczają. Wiedzą lepiej niż ty, co
                      słuszne, a co niesłuszne. Wiedza lepiej niż ty, co jest dla ciebie dobre, co
                      jesteś winna innym i czego ci nie wolno. Masz znaleźć plusy i odrzucić klapki.
                      Masz się poświęcić i opamietać. A pieniądze - jak powszechnie wiadomo - wcale
                      sie nie liczą.
                      • stokrotka-73 Re: ... 05.11.05, 01:09
                        Gość portalu: obserwator napisał(a):

                        > Czy jeszcze nie masz dosyć, stokrotko, sprowadzania cię na właściwa drogę? Co
                        > za urodzaj na moralistów i terapeutów.Niewielu jest takich, którzy
                        poprzestają
                        > na wyrażeniu swego poglądu - prawie wszyscy pouczają. Wiedzą lepiej niż ty,
                        co
                        > słuszne, a co niesłuszne. Wiedza lepiej niż ty, co jest dla ciebie dobre, co
                        > jesteś winna innym i czego ci nie wolno. Masz znaleźć plusy i odrzucić
                        klapki.
                        > Masz się poświęcić i opamietać. A pieniądze - jak powszechnie wiadomo - wcale
                        > sie nie liczą.

                        Wiesz Obserwatorze, od zawsze sprowadzano mnie na "właściwą" drogę. I nie mam
                        dosyć. Ta właściwa droga dla mnie, to taka, na której będę szczęśliwa i będę
                        mogła dać szczęście mojemu potomstwu. Niestety nie znajduję jej, ale kto szuka
                        w końcu znajduje. Może i ja znajdę.
                        Pragnę szczęścia, czy to tak wiele. Nie jestem zobowiązana, nie jestem
                        związana. Mogę odejść, kiedy tylko zapragnę, a tego jestem już bliska. Mój
                        mężczyzna przedkłada własne dobro ponad wszystko inne. Nawet swoje własne
                        dzieci plasuje na entym miejscu. Nie jest dla niego ważne, jak się czują, co
                        czują. Więc nigdy też nie będzie dla niego ważne szczęście mojego dziecka.
                        Ostatnio najważniejsze jest dla niego to, aby było się czego napić. Nie
                        wspólnie, ale on musi mieć piwo. Jak nie ma kasy, to mogę iść nawet "Dupą pod
                        latarnią zarobić" potem mi robi wymówki, że mnie tak długo nie było. A ja tylko
                        szukałam, skąd mogę jeszcze pożyczyć. Ale to nie ważne. Stoję na rozdrożu i
                        zastanawiam się, czy wybrać wielką niewiadomą, czy pozostać w toksycznym
                        związku. W związku, w którym czasem dostaję zadowolenie, a przeważnie ból i
                        cierpienie. Lepsze to co znamy... Zgadza się. A;e może nieznane jest lepsze od
                        tego co mamy?? Problem kasy - od dłuższego czasu mój mężczyzna nie przyniósł
                        ani grosza do domu, a wymaga codziennego piwka - sztuk najlepiej od 6 w górę.
                        Wymusza na mnie wzięcie kredytu, choć nie mam zdolności kredytowej. Gdy tego
                        nie dostaje, słyszę słodkie "odpie.....rdol się ode mnie". Więc zastanawiam
                        się, czy warto kochać, co kocham bardzo i dlatego bardzo cierpię. Toksyczna to
                        miłość, zżerająca mnie od środka. Mam dziecko i jestem matką, czasem cierpi ono
                        przeze mnie, bo nie potrafie inaczej odreagować. Czy inni nie będąc materacem i
                        ścianami w moim domu mają prawo oceniać moje tęsknoty?? Wydaje mi się, że nie.
                        Ja pragnę tylko szczęścia, w biedzie może być. Ale starajmy się oboje podołać
                        trudom zdobycia pożywienia. Mogę przynosić kapcie, mogę latać po piwko, mogę
                        robić wszystko, ale niech moje starania i działania będą doceniane. Dokładnie
                        od dwóch miesięcy mój mężczyzna nie zrobił nic, a tylko wymaga, i ciągle jest
                        nie zadowolony, bo za malo się staram - czytaj nie przynoszę mu po 10 piwek
                        dziennie. To co mu daję, jest przez niego niedoceniane, przynajmniej w moim
                        odczyciu.

                        A po dzisiejszym wieczorze jestem pewna, że muszę to zmienić. Ale nie mam na
                        tyle odwagi, aby sama przez to przejść. Bo kocham, ale nie jestem szczęślowa. I
                        chyba potrzebuję kogoś, kto mi pomoże. Ja poprostu nie mogę, nie umię być sama
                        i potrzebuję kogoś u swojego boku. Będę próbować tak długo, aż znajdę!!!
                        • Gość: lele Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 01:22
                          Dokładnie
                          od dwóch miesięcy mój mężczyzna nie zrobił nic, a tylko wymaga, i ciągle jest
                          nie zadowolony, bo za malo się staram - czytaj nie przynoszę mu po 10 piwek
                          dziennie. To co mu daję, jest przez niego niedoceniane, przynajmniej w moim ..."



                          Rzuć śmierdziela
                          • stokrotka-73 Re: ... 05.11.05, 01:29
                            Gość portalu: lele napisał(a):


                            > Rzuć śmierdziela

                            Sęk w tym, że nie jest to takie proste i nie potrafię. Zawsze wymiękam i
                            proszę, żeby został, że będę już posłuszna, bez słowa sprzeciwu...
                            • Gość: obserwator Re: ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.05, 08:37
                              Trzeba to było napisać na poczatku, stokrotko. Wtedy nie byłoby tej dyskusji.
                              Bo oczym tu dyskutować, jeśli facet potrzebuje od ciebie 10 piwek dziennie, a
                              ty ciągle kochasz i nie możesz zdecydować sie na żaden ruch. Nie kochanka ci
                              trzeba, stokrotko, ale odwagi i zdrowego rozsądku.
                              • stokrotka-73 Re: ... 05.11.05, 09:54
                                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                                > Trzeba to było napisać na poczatku, stokrotko. Wtedy nie byłoby tej dyskusji.
                                > Bo oczym tu dyskutować, jeśli facet potrzebuje od ciebie 10 piwek dziennie, a
                                > ty ciągle kochasz i nie możesz zdecydować sie na żaden ruch. Nie kochanka ci
                                > trzeba, stokrotko, ale odwagi i zdrowego rozsądku.



                                Zdrowego rozsądku nigdy nie miałam, a odwagi chyba mi też brak. Chyba spakuje
                                mojego mężczyznę, bo on sam tego nie zrobi, zniose mu rzeczy do samochodu i
                                pożycze szczęśliwej drogi. Problem w tym, że w baku pusto i daleko nie
                                zajedzie. A po pewnej sytuacji z przeszłości obiecałam, że nigdy go nie wyrzuce
                                z domu. Więc nie mogę go tak wystawić, żeby to zrobić potrzebuję kasy na
                                paliwo, żeby miał za co wrócić do domu. Pokręcone to wszystko.
                                A potem będzie tak: cały dzień się nie będziemy odzywać, nie będzie całusków w
                                przejściu, nie będzie przytulania. W nocy, gdy spoczniemy pod jedną kołdrą,
                                powie mi, że mam mu zrobić dobrze, a ja to zrobie. Potem mnie nie przytuli, ale
                                pozwoli mi się do siebie przytulić i do rana mi przejdzie. Jutro rano będę
                                miała dawać mu buziaczki i tak dojdziemy do momentu, w którym już w miarę
                                będzie ok, ale przyjdzie wieczór i przyjdzie ochota na piwko...
                                • mimima Re: ... 05.11.05, 18:41
                                  Faktycznie, nie napisałaś odrazu o co chodzi i stąd te nieporozumienia. Może
                                  postaw mu ultimatum...zmiana, albo odejdziesz. Tylko może byc jeszcze tak, że on
                                  wie, że tego nie zrobisz, iż jesteś za słaba na to...pokaż, że tak nie jest.
                                  Jesteś młoda, po co marnować sobie życie u boku takiego darmozjada, który
                                  jeszcze ma o wszystko pretensje, nie dajac nic z siebie?
                                  • Gość: chlacz Re: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 21:06
                                    Daj sobie spokój, zajmując wielu ludzi tym prostym problemem. W jaskini
                                    pierwotengo ludu, byłabyś już na szarym końcyu w sztuce zapładniania. Tisze
                                    jed'esz, dalsze pobud'esz
                                    • Gość: hrabiaa Re: ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.05, 21:34
                                      Nie, nie mogiem Trzymajcie mnie. Kobieto, co Ty wyprawiasz! Pół Wrocka dba o
                                      Ciebie, a okazuje się, że nie masz problemu z nim, tylko ze sobą. Zwykłe
                                      lenistwo i strach przed zostaniem sam na sam ze swym jestestwem jest powodem,
                                      ze "musimy" Ci doradzać. Gdyby wszyscy tak podchodzili do sprawy, to nikt we
                                      Wrocku nie pracowałby, nie poruszał się samochopdami, nie chodził na zakupy - a
                                      utyskiwał na swe "nieszczęście". Ty jesteś swym "nieszczęśiem. Jesteś nie babą
                                      w dobrym znaczeniu, a kobitką llękliwą, bojącą się samotności, tej sztucznej -
                                      bo bez chopa.
                                      Nie marudź, masz dzieci i myśl o nich , a nie o sobie. Wykazujesz cechy
                                      neurasteniczne, a nawet szaleńcze. Czas myśleć realnie. Nie pasisz mu, to
                                      trudno.
                                  • stokrotka-73 Re: ... 19.11.05, 22:04
                                    mimima napisała:

                                    > Faktycznie, nie napisałaś odrazu o co chodzi i stąd te nieporozumienia. Może
                                    > postaw mu ultimatum...zmiana, albo odejdziesz. Tylko może byc jeszcze tak, że
                                    o
                                    > n
                                    > wie, że tego nie zrobisz, iż jesteś za słaba na to...pokaż, że tak nie jest.
                                    > Jesteś młoda, po co marnować sobie życie u boku takiego darmozjada, który
                                    > jeszcze ma o wszystko pretensje, nie dajac nic z siebie?


                                    Chyba jestem za słaba... A swoje postawienie się, i doprowadzenie do spakowania
                                    jego klamotów, opłaciłam bardzo boleśnie. Zresztą nie tylko ja. Oboje
                                    wyraziliśmy swoje uczucia w bardzo nietypowy sposób. Od dwóch tygodni jest ok,
                                    ale jak dlugo??? Jeszcze oboje nie wylizaliśmy ran, jakie sobie zadaliśmy.
                                    Padały okrutne słowa, już Cię nie kocham, już nie chce z Tobą być... Były to
                                    kłamstwa, które miały ułatwić rozstanie...
                                    Dwa dni po: "Wiesz ja Cię naprawdę kocham, nawet to, że czasami jesteś
                                    taka "pier....do...nieta", ale nie mów nikomu..."

                                    Nasz związek jest pokręcony, to wiemy oboje. Dochodzi do punktu wrzenia i
                                    wybucha. Potem jest ok.
                                    Ale mimo wszystko jestem za słaba, żeby się z nigo wyrwać. Uczucia, jakie nami
                                    rządzą, są zbyt silne. Z jednej i z drugiej strony.
                                • Gość: zgadzam sie Re: ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.05, 19:15
                                  wiesz jak sie nazywaja problemy twojego faceta: alkoholizm i depresja (lub w
                                  odwrotnej kolejnosci). znam to, raz jest dobrze, potem znowu zle. taka hustawka
                                  zachowan. toksyczny zwiazek to na pewno, dodatkowo "wspoluzaleznia" czlonkow
                                  rodziny. facet jest slaby psychicznie, a szanse aby chcial cos pozytywnego w
                                  tym kierunku zrobic male (jednak nie powiem, ze nie istnieja; ale z
                                  doswiadczenia wiem ze naprawde malutkie). cierpisz nie tylko ty, ale jak
                                  piszesz - cala rodzina. brak ci odwagi na zmiany? a moze juz podjelas decyzje i
                                  potrzebujesz wsparcia? zgadzam sie z obserwatorem, ze pelno tu wytycznych,
                                  pouczen jak zyc, ale... ja tez pozwole sobie dolozyc cegielke. rozstanie moze
                                  byc budujace i dla ciebie i dziecka (szkoda mi tylko dzieci twojego faceta).
                                  dasz sobie rade. z doswiadczenia wiem, ze zycie z takim czlowiekiem wyniszcza
                                  psychicznie. w sumie to wszystko co piszesz jest dobra analiza, ale jeszcze
                                  zdawac sobie z czegos sprawe nie jest wystarczajacym. czas wprowadzic w zycie
                                  decyzje jaka podjelas?
                              • neti13 Re: ...do ulubionego obserwatora ;) 15.11.05, 21:11
                                Gość portalu: obserwator napisał(a):

                                > Trzeba to było napisać na poczatku, stokrotko. Wtedy nie byłoby tej dyskusji.
                                > Bo oczym tu dyskutować, jeśli facet potrzebuje od ciebie 10 piwek dziennie, a
                                > ty ciągle kochasz i nie możesz zdecydować sie na żaden ruch. Nie kochanka ci
                                > trzeba, stokrotko, ale odwagi i zdrowego rozsądku.



                                Dawno nie czytalam tego watku , jakos czasu brakuje na pisanine o milosci ,
                                rozsadku i takich tam bzdetow ;)
                                Wlasnie drogi obserwatorze , " naszej stokrotce " brakuje odwagi i zdrowego
                                rozsadku ;) Zmienilam zdanie . Jesli stokrotce brakuje milosci , niech jej
                                szuka za wszelke cene . Moze naprawde istnieje takie uczucie , dla ktorego
                                warto jest zawalczyc . Jak na to wszystko spojrzec , to przeciez mamy tylko
                                jedno zycie , a ono jest tak bardzo krotkie , moze rzeczywiscie szkoda marnowac
                                je na noszenie mezusiowi browara....

                                Pozdrawiam cieplutko , a Tobie stokrotko mila zycze rozwiazania tego dylematu.
                                • stokrotka-73 Re: ...do ulubionego obserwatora ;) 19.11.05, 22:08
                                  neti13 napisała:

                                  > Gość portalu: obserwator napisał(a):
                                  >
                                  > > Trzeba to było napisać na poczatku, stokrotko. Wtedy nie byłoby tej dysku
                                  > sji.
                                  > > Bo oczym tu dyskutować, jeśli facet potrzebuje od ciebie 10 piwek dzienni
                                  > e, a
                                  > > ty ciągle kochasz i nie możesz zdecydować sie na żaden ruch. Nie kochanka
                                  > ci
                                  > > trzeba, stokrotko, ale odwagi i zdrowego rozsądku.
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > Dawno nie czytalam tego watku , jakos czasu brakuje na pisanine o milosci ,
                                  > rozsadku i takich tam bzdetow ;)
                                  > Wlasnie drogi obserwatorze , " naszej stokrotce " brakuje odwagi i zdrowego
                                  > rozsadku ;) Zmienilam zdanie . Jesli stokrotce brakuje milosci , niech jej
                                  > szuka za wszelke cene . Moze naprawde istnieje takie uczucie , dla ktorego
                                  > warto jest zawalczyc . Jak na to wszystko spojrzec , to przeciez mamy tylko
                                  > jedno zycie , a ono jest tak bardzo krotkie , moze rzeczywiscie szkoda
                                  marnowac
                                  >
                                  > je na noszenie mezusiowi browara....
                                  >
                                  > Pozdrawiam cieplutko , a Tobie stokrotko mila zycze rozwiazania tego
                                  dylematu.


                                  Neti dorastasz do mojego dylematu.
                                  Jest miłość, ta szalona, pokręcona, namiętna... ale, zawsze jest zawsze jakieś
                                  ale...
          • Gość: bea Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.magma-net.pl 15.11.05, 23:27
            nie róbcie tego publicznie.................porozmawiajcie bez publiki
    • Gość: swolanczyk@wp.pl Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.mm.pl 12.11.05, 08:53
      Stokrotko zgadzam sie/
    • jjasio Re: Szukam kochanka - chyba... 12.11.05, 11:24
      tak , tak ...monotonia jest obrzydliwa. polecam się . ja zaliczam się do
      tych "łotrów" którzy sobie z tym poradzili. i wcale nie mam dużego poroża ;-)
      wierze w przyjaźń damsko - męską . bo o to chyba chodzi , tak?
      • Gość: Roswita Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.11.05, 21:14
        A moj kochanek nic nie robi tylko lezy i czeka kiedy mu d..y dam,
        • Gość: jjasio Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.05, 09:14
          skoro uważasz ,że tak chcesz , że tak lubisz. twój wybór.
      • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 19.11.05, 20:21
        Ja nie posiadam przyjaciółek, od zawsze tylko przyjaciele... Przyjaźń damsko-
        męska jest trwalsza, chociaż znika kiedy pojawia sie seks... Przyjaźń damsko-
        damska znika, gdy pojawia się atrakcyjny mężczyzna, działający na obie
        przyjacióki... Czy istnieje w ogóle przyjaźń????
    • Gość: TAKI JEDEN. Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.pbpolsoft.com.pl / *.pbpolsoft.com.pl 14.11.05, 14:30
      Szczerze.......to Twój mąż jest katem ja CIĘ pilnuje.
      Albo w związku jest zaufanie albo to nie jest związek.
      Każdy jest wolny i to nie jest ok.

      Ja z moją dziewczyną wyznajemy inną zasadę .....ONA nie ma zakazu umawiania się
      z innymi facetami.....
      Często robi to nawet ze mną....lubimy porozmwaiać z innymi....

      Trzeba współpracować w związku i urozmaicać go a nie popadać w szarość.\

      Napisz do mnie mjakubie@o2.pl
      • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 19.11.05, 22:13
        Gość portalu: TAKI JEDEN. napisał(a):

        > Szczerze.......to Twój mąż jest katem ja CIĘ pilnuje.
        > Albo w związku jest zaufanie albo to nie jest związek.
        > Każdy jest wolny i to nie jest ok.
        >
        > Ja z moją dziewczyną wyznajemy inną zasadę .....ONA nie ma zakazu umawiania
        się
        >
        > z innymi facetami.....
        > Często robi to nawet ze mną....lubimy porozmwaiać z innymi....
        >
        > Trzeba współpracować w związku i urozmaicać go a nie popadać w szarość.\
        >
        > Napisz do mnie mjakubie@o2.pl


        Ja nawet nie moge otrzymywać smsów od starych "znajomych", a każdą rozmowę
        telefoniczną muszę relacjonować...
        Za dużo naszej przeszłości jest podobna do siebie... On stajnia kobiet, ja
        stado ogierów... Nigdy nikomu nie byliśmy wierni, i zawsze używaliśmy ile się
        dało... W naszym związku jest "wierność", od dawna jesteśmy tylko ze sobą, i
        pewnie to się nam daje we znaki...
    • Gość: ptyś Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.11.05, 18:41
      Smutne to Stokrotko. Mnie też niedawno stuknęły trzy lata w związku. Ludzie
      pytają mnie o ślub a ja zastanawiam się, co ja tu robię. I ciągle to w sobie
      duszę. A może faktycznie warto z kimś pogadać?
      • stokrotka-73 Re: Szukam kochanka - chyba... 19.11.05, 22:19
        Gość portalu: ptyś napisał(a):

        > Smutne to Stokrotko. Mnie też niedawno stuknęły trzy lata w związku. Ludzie
        > pytają mnie o ślub a ja zastanawiam się, co ja tu robię. I ciągle to w sobie
        > duszę. A może faktycznie warto z kimś pogadać?

        Jeśli już po paru latach dusisz w sobie pytanie tego typu, to uciekaj...
        Trudniej będzie, kiedy pojawi się potomek... Mója decyzja o rozwodzie miała
        miejsce, kiedy nasze dziecię skończyło 2 lata...
        O wiele za późno... Jenak Stokrotka-02 jest super dziecięciem i nie żałuję, że
        ją mam (opinia bardzo sugestywna - jak każdej Matki)
    • Gość: Renata MILOSC JEST JAK OGROD... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.11.05, 19:07
      Milosc jest jak ogrod. Trzeba go pielegnowac codziennie inaczej zarasta
      chwastem. Spojrz na siebie . Co robisz dla niego, aby sie dobrze czul? Czy
      wiesz o czym marzy twoj facet? Bieganie w krotkiej kiecce i szybki sex przy
      drzwiach wejsciowych moze sie szybko znudzic. Co robicie razem co sprawia wam
      przyjemnosc? Czy czesto smiejecie sie razem? Kochanek nie rozwiaze twoich
      problemow, wrecz przeciwnie. Szukaj rozwiazan miedzy wami. Okaz mu czulosc,
      sympatie i przyjazn nie oczekujac od razu sceny jak z pornosa.
      • Gość: Renata Re: MILOSC JEST JAK OGROD... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.11.05, 19:16
        Teraz dopiero przeczytalam o tych jego piwkach, wiec moj poprzedni post nie
        odnosi sie do tego Frania z ktorym jestes. Jedyne co moge ci powiedziec w
        takiej sytuacji to wykop go jesli tylko mozesz, bez wzgledu czy ma benzyne w
        baku czy tez nie. Przestan byc slaba bo tylko kreujesz sie w ten sposob na
        ofiare. Napewno znajdziesz faceta dla ktorego bedziesz cos warta. Ten tylko cie
        WYKORZYSTUJE.
      • stokrotka-73 Re: MILOSC JEST JAK OGROD... 19.11.05, 22:39
        Gość portalu: Renata napisał(a):

        > Milosc jest jak ogrod. Trzeba go pielegnowac codziennie inaczej zarasta
        > chwastem. Spojrz na siebie . Co robisz dla niego, aby sie dobrze czul? Czy
        > wiesz o czym marzy twoj facet? Bieganie w krotkiej kiecce i szybki sex przy
        > drzwiach wejsciowych moze sie szybko znudzic. Co robicie razem co sprawia wam
        > przyjemnosc? Czy czesto smiejecie sie razem? Kochanek nie rozwiaze twoich
        > problemow, wrecz przeciwnie. Szukaj rozwiazan miedzy wami. Okaz mu czulosc,
        > sympatie i przyjazn nie oczekujac od razu sceny jak z pornosa.

        Jak ta bezrozumna niewolnica spełniam wszystkie Jego zachcianki... Oczekuje ode
        mnie budzenia lodzikiem, ma to prawie każdego dnia... Oczekuje ode mnie
        bezgranicznego posłuszeństwa, a tego nie potrafie mu dać, chociaż jestem, w
        porównaniu do jego poprzednich partnerek, najposłuszniejszą kobietą, jaką miał.
        Jednak cykl miesięczny to zakłóca... I z tego rodzą się problemy.
        Jeśli chodzi o sceny z pornosów, to niektórym nawet się takie sceny w
        najskrytszych fantazjach nie objawiają... Jednak "zmęczenie materiału",
        problemy finansowe, znudzenie robią swoje... Czułość jest, na każdym kroku...
        Walczę tylko z buntem przeciwko bezgranicznemu posłuszeństwu... Ten bunt mój
        rodzi wiele sytuacji zapalnych...
    • e_eneida Re: Szukam kochanka - chyba... 15.11.05, 09:00
      przez moment zdawało mi się , że to ja napisałam... ale chyba nie mam aż takiej
      amnezji...
      • Gość: suska [...] IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.11.05, 20:20
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • stokrotka-73 ... 19.11.05, 22:42
          wiadomość skasowana, szkoda, że nie poznałam jej treści...

          Czyżby, aż tak kontrowersyjny wątek????
      • Gość: KOMUNISTA NAPRAWDĘ - dla mnie ten post to LIPA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.05, 16:48
        Za dużo w nim sprzeczności i skrajnośći oraz komplikacji kreowanych na potrzeby
        odbiorców serialu ....
    • Gość: Ciekawy Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.11.05, 23:47
      I co? Jakie efekty?
    • Gość: Hm.... Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 17:16
      Hm....
      • cezarea Re: Szukam kochanka - chyba... 19.11.05, 21:07
        Zostań mą kochanką. Razem przynajmniej weźmiemy udział w Paradzie
        • Gość: Ciekawy Re: Szukam kochanka - chyba... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.05, 20:55
          a gdie diengi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka