Gość: M
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
09.10.02, 02:55
Poszedł sobie na piwko z kolegą. Ja zostałam z naszą dzidzią w domu. Dzwoni
do mnie o 2.30, że mam dzidzie samą w domu zostawić, wsiąść w samochód i
pojechac po niego. Ja bez dokumentów samochodu, nażarłam się wiśni z
wiśniówki, a on na to, że to nic, bo na pewno mnie nie zatrzymają. Mam
wsiadać i jechać. Qrna jestem wściekła. Co on sobie myśli. Nie wiem, czy te
wiśnie mi promili przysporzyły, czy nie. Stracić prawka nie mogę, bo to
jest "atut" w szukaniu pracy. I jeszcze ten kretyński pomysł - zostawić
niemowlaka samego w domu. Nic się nie stanie, a jakb się coś stało ...... to
co. Postawić na szali dobro związku, czy dobro dziecka. Pędzić na zawołanie
męża o wątpliwej trzeźwości. Pchać się w samochód i jechać. A jak będzie
wypadek, to co? Mieszkanie zamknięte, maleństwo samo... Boże, aż mi się włos
na głowie jeży, jak pomyślę czego ten kretyn ode mnie wymaga. Dlaczego takie
sytuacje się zdarzają. Czy Wasi faceci też są tacy? Czy Wy panowie wymagacie
takich poczynań od swoich kobiet?
Aż we mnie kipi to wszysto.