Gość: junior
IP: *.ii.uni.wroc.pl
29.09.01, 16:40
Czesc
Juz sie z nim pozegnalem, ale tak na wszelki wypadek
napisze, a moze ktos widzial. No i ostrzezenie dla
innych. A bylo to tak:
Czas: czwartek (27.09.2001) miedzy 18:15 a 18:45
Miejsce: DH Astra
Byl przypiety na tych gornych tarasach (od strony
przystanku tramwajowego). Jak przyszedlem, to zastalem
tylko przeciete zapiecie.
Opis roweru: goral, Giant, GSR 100, turkusowy.
Osprzet: pelen (lusterko, blotniki (srebrny metalik),
bagaznik (czarny), koszyk na bagaznik (bialy), lampki
diodowe tylna i przednia))
Byl przypiety linka (te takie co mozna rozciagac).
Oczywiscie nie najtansza. Splot metalu mial grubosc
okolo 8 mm. Z ogledzin wynika, ze zostala przecieta
jednym cieciem. Czyli nie zaden brzeszczot, a nozyce do
metalu. Tak wiec to nie jest zabezpieczenie. W takim
razie nozycami mozna to rozbroic w pare chwil.
Cale szczescie, ze byl mocno wyeksplatowany (5 lat,
10000 km przebiegu, jedyne co w nim wymienialem, to
przy 5000 km szprychy i zebatki z lancuchem), tak wiec
za bardzo sie nie wkurzam.
Zastanawialem sie nad jakims bezpieczniejszym zapieciem
(do nastepnego roweru). Znalazlem dwa typy: zapiecie z
pretu metalowego wygietego w ksztalcie podkowy badz
lancuch odpowiedzniej grubosci z klodka. Czy ktos z was
mial jakies doswiadczenia z tymi zapieciami (mimo
wszystko rozwalili, usilowali i nie udalo sie)?
Pozdrawiam.
junior@ii.uni.wroc.pl