Dodaj do ulubionych

CENTRUM NAUKI

07.12.05, 16:16
We Wrocławiu ma powstać Centrum Nauki

aa 06-12-2005 , ostatnia aktualizacja 06-12-2005 21:24
GAZETA WYBORCZA


Multimedialne planetarium, tańczące fontanny, rower sterowany satelitą... Za
dwa lata być może ruszy we Wrocławiu budowa Centrum Nauki

Aneta Augustyn: Wchodzę do Centrum i...

Prof. Kazimiera A. Wilk, szefowa Dolnośląskiego Festiwalu Nauki i koordynator
Centrum Nauki: ...mija pani tańcząca fontannę, ogląda oszałamiające grafiki
hologramowe, jeździ na rowerze z nawigacją satelitarną, sama robi
eksperymenty w laboratoriach chemicznych i fizycznych, sama tworzy programy w
studiu radiowo-telewizyjno-ineternetowym. Odbywa pani podróż w głąb ludzkiego
ciała albo kładzie się pod kopułą w multimedialnym planetarium i leżąc,
ogląda trójwymiarową Drogę Mleczną, narodziny gwiazd, aktywność sejsmiczną
Ziemi. Zobaczy pani, jak powstają instalacje świetlno-dźwiękowe dla Opery
Wrocławskiej i jak działają zjawiska optyczne w architekturze. W przyległym
ogrodzie może pani uprawiać pod okiem wykwalifikowanego personelu własne
poletko, na przykład wiesiołka, i pobrać lekcje botaniki. A w sklepie - kupić
dziecku zabawkę naukową, choćby małego elektronika.

Mogę przyjść z dzieckiem?

- Dzieciom stworzymy salę, w której nie będzie napisów "Nie dotykać". Same
bezpieczne zabawki, symulatory, łamigłówki, zadania. I nagrody. Na przykład
czterolatek, który prawidłowo rozwiąże zagadkę, będzie mógł sobie wyświetlić
bajkę.

Baśniowa wizja. Kiedy wrocławianie wejdą do tej świątynia nauki?

- Liczę, że za dwa lata ruszy budowa. Potrzebujemy około 7 tys. metrów
kwadratowych parterowej powierzchni. Może będziemy budować od nowa, a może
uda się zaadaptować któryś z przemysłowych obiektów, np. Browar Piastowski.

Prezydent Wrocławia jest nam bardzo życzliwy, ale za wcześnie na szczegóły.

Na Dolnośląski Festiwal Nauki, któremu Pani szefuje, przychodzą tłumy: 400
tys. osób w ciągu ostatnich siedmiu lat. Czy ten olbrzymi głód wiedzy
Dolnoślązaków, zwłaszcza nastolatków, zdecydował o pomyśle na stworzenie
całorocznego centrum?

- Niezwykła popularność festiwalu zmobilizowała nas do takiego myślenia.
Presja "Gazety Wyborczej" też zrobiła swoje: Wanda Dybalska nieraz mówiła mi,
że szkoda zaprzepaścić cały ten dorobek, te wykłady, pokazy, dyskusje,
warsztaty, które pojawiały się tylko raz do roku. Poza tym nauki ścisłe w
Europie, także w Polsce są od kilkunastu lat w odwrocie i należy je promować,
żeby przyciągnąć młodzież na studia. Robi tak wiele krajów. Pomysł stworzenia
Centrum wysunął prof. Tadeusz Luty, rektor Politechniki Wrocławskiej, a ja
wymyślam, jak miałoby wyglądać.

Wzoruje się Pani na którymś z europejskich miasteczek nauki?

- Byłam w takim miasteczku pod Paryżem, ale stworzono je z takim rozmachem,
że dla nas to wzór raczej niedościgniony.

Bardziej realne jest duńskie Experimentatorium. To, co łączy wszystkie te
miejsca, to fakt, że są przeznaczone dla całych rodzin oraz że są
interaktywne. We Wrocławiu też będą interaktywne stanowiska do samodzielnych
eksperymentów, będą symulatory nowoczesnych osiągnięć technologicznych.
Wrocław to metropolis i trzeba sięgać po inicjatywy z najwyższej półki. Dość
łatwo jest mi tworzyć ten projekt, bo takie centrum to moje wielkie marzenie
od lat. A marzenia napędzają pomysły i energię.

Czy kiedy powstanie centrum, zniknie Festiwal Nauki?

- Nie, ale pewnie zmieni się, będzie bardziej kameralny i komercyjny, z
biletami, z honorariami dla wykładowców. Teraz wszyscy robią to za darmo, z
pasji.

Uwerturą do Centrum ma być wystawa "Wrocław, miasto nauki i sztuki" jesienią
przyszłego roku. Co Pani na niej wymarzyła?

- Kilkanaście tematycznych stanowisk, m.in. centrum astronomiczne. Taki
poligon naukowy, gdzie można samemu się zabawić. Na przykład laboratorium
kryminalistyki, gdzie każdy stworzy portret albo zdejmie odciski, tak jak to
robią fachowcy.

Co dalej z marzeniami?

- Pod koniec grudnia pokażę rektorom moją koncepcję Centrum. Potem Kolegium
Rektorów, w którym mam silne oparcie, powoła zespół naukowców z Wrocławia i
regionu, z Opola i Zielonej Góry. Trzeba będzie poszukać pieniędzy, przede
wszystkim unijnych. Musimy się spieszyć, bo depczą nam po piętach. Plotki
mówią, że Poznań i Kraków też chcą mieć takie centra.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka