Dodaj do ulubionych

Siła czarowania

09.12.05, 10:10
Siła czarowania
09 grudnia 2005
Jacek Konikowski

Wrocław kusi inwestorów „otwarciem na biznes”. Ale co to znaczy? Banał,
etykietka? Ano zobaczmy.
Na początek przewrotnie: Wrocław i okolice to nie najszczęśliwsze miejsce do
inwestycji. Teoretycznie. Wiecznie rozkopana „autostrada” do furii doprowadzi
nawet opanowanego Niemca. Lotnisko — owszem, jest. Ale peryferyjne: dostać
się z niego do Paryża czy Brukseli to koszmar przesiadek. Nawet zdobycie
miejsca w samolocie do Warszawy wymaga uroku osobistego i dyplomacji
(zwłaszcza na wieczorne loty). Można samochodem — ale to z sześć godzin.
Wrocław nie ma nawet obwodnicy. Pociąg? Nie widziałem w nim tłumu
biznesmenów...

Szukanie dziury w całym? Kiedy rozglądamy się za biurem we Wrocławiu lub
okolicach, to lepiej od razu uświadommy sobie, że przypomina to pisanie
scenariusza III części „Mission Impossible”. Jest ich jak na lekarstwo!
Apartamenty? Będą. Za rok. Cóż, może chociaż ulgi podatkowe? Wrocław nimi nie
rozpieszcza: takie są wszędzie. Również bliskość wielkiego i bogatego
niemieckiego rynku też nie ma już decydującego znaczenia.

Dlaczego więc, do licha, w samym mieście i okolicach działa już ponad setka
dużych i kilka tysięcy mniejszych firm, a do prezydenta Wrocławia ustawia się
kolejka nowych inwestorów z całego świata? Jakim cudem tylko w ciągu
ostatnich 18 miesięcy firmy zainwestowały tu ponad miliard euro i zatrudniły
50 tys. osób? Odpowiedź nie spodoba się księgowym: bo to magiczne miejsce.
Niemal dosłownie.

— Wrocław ma kilka wad, ale ich się nie dostrzega dzięki panującemu u nas
klimatowi, podejściu urzędników do biznesu i tego „czegoś” w samych ludziach,
powiedziałbym: ich otwartości — mówi Krzysztof Razik, dyrektor ds.
organizacji i współpracy międzynarodowej we Wrozamecie.

Wyznanie nietypowe jak na biznesmena.

Otwartość — to słowo pojawia się w rozmowach jak lejtmotyw. Ma podkreślać
wyjątkowość wrocławian. W tym wrocławskich urzędników.

Stereotypy
Wrocławski Rynek, nieopodal knajpka. Dziwna, bo w środku można wypić kawę i…
wyprać koszule. Czyli połączenie kawiarni z pralnią. Pomysłowo.

Z Marcinem decydujemy się na kawę. Rozmawiamy o stereotypach. Jacy są
wrocławianie? O poznaniakach zwykło się mówić — pracusie, o krakowiakach —
konserwatyści... I znów to słychać:

— Otwarci na świat i ludzi. Kiedyś przeprowadzono badania socjologiczne — i
okazało się, że wrocławianie są najbardziej otwartymi mieszkańcami Polski.
Tak, zdecydowanie ludzie są tu cool! — twierdzi Marcin Garcarz, rzecznik
prezydenta Wrocławia.

Zgoda. Są cool — choćby dlatego że piją kawę w pralniach. I tylko dlatego?

Wrocław to polska Ameryka, gdzie tuż po wojnie z całego kraju zjechali tu
przesiedleńcy i wszyscy zaczynali od zera.

— O Wrocławiu mówi się albo że to poniemieckie miasto, albo że tu „każdy
kamień mówi po polsku”. Fakt, mieszkańcy mają płytkie korzenie i z samym
miastem byli luźno związani. Z punktu widzenia rozwoju gospodarczego — wada.
Ale udało nam się ją przekuć w zaletę, powtarzam: w otwartość na świat i
ludzi. Także dzięki wielkiej powodzi, która nas zalała, ale też zintegrowała.
Ratowaliśmy już nie „poniemieckie” czy inne, lecz nasze miasto — dodaje
Bogdan Zdrojewski, były prezydent Wrocławia, który pierwszy zaczął na dużą
skalę przyciągać zachodnich inwestorów.

Owa otwartość miasta jest niewątpliwie także zasługą młodego pokolenia. Dolny
Śląsk należy do najmłodszych regionów w Europie (idzie o stosunek liczby
rencistów i emerytów do aktywnych zawodowo). Tłum młodych i wykształconych
osób: 27 uczelni... Młodych widać na ulicy, miasto przypomina studencki
campus.

— Pewnie na pierwszy rzut oka są lepsze miejsca do inwestowania. Wrocław ma
jednak dwa magnesy: wykształceni ludzie i klimat przedsiębiorczości. Ten
klimat czuje się tu na każdym kroku. Miasto jest zarządzane jak
przedsiębiorstwo. Urzędnicy działają niby menedżerowie realizujący
biznesplan. To się rzadko spotyka nawet w miastach pozornie ciekawszych
inwestycyjnie. I to nie tylko w Polsce... Z urzędnikami rozmawiamy jak z
biznesmenami. Pomaga — twierdzi Małgorzata Stachowicz, global business centre
manager HP.

Ktoś, kto nie zna wrocławskich realiów, z trudem trafi do siedziby HP. Kilka
razy minie dom towarowy, zanim do niego wejdzie i wjedzie na VI piętro.
Nietypowo.

— To przez ten brak lokali biurowych w mieście — tłumaczy Małgorzata
Stachowicz.

Wielu już choćby to odstraszyło.

— Na początku miasto nas kusiło, było mnóstwo obietnic — byle nas tu
ściągnąć. Nawet się zastanawiałam, ile z nich okaże się bez pokrycia. I wie
pan, co? Byłam zaskoczona. Nie dość że spełnili wszystkie, to jeszcze dają
więcej, niż obiecywali. Nie tylko nas kusili, wabili, ale i rozpieszczają —
sumuje Małgorzata Stachowicz.

Ot, drobny przykład: chodziło o szkołę dla dzieci pracowników HP. Prośba
trafiła do ratusza. Nazajutrz na biurku Małgorzaty Stachowicz leżała lista
wytypowanych szkół.

— Tu się walczy o inwestorów. Gdy Dutkiewicz dowiedział się, że Fagor myśli o
inwestowaniu na Wschodzie, pojechał do Hiszpanii z teczką projektów i
przekonał prezesów, by wybrali Wrocław. Hiszpanie nie mogli uwierzyć, że
zjawił się u nich prezydent miasta, a do tego rozmawiał z nimi nie jak
urzędnik, ale prezes korporacji — przypomina Krzysztof Razik z Wrozametu.

— Ci ludzie wiedzą, czego chcą, mają plany i realizują je z żelazną
konsekwencją, bez względu na zmiany personalne w urzędzie. Jeżeli tutejszy
urzędnik mówi, że coś zrobi, to wiemy, że tak będzie. Trudno to znaleźć w
innych miastach — dodaje Andrzej Styliński, dyrektor ds. public relations w
Siemensie.

Laurka? Ale inwestorzy nie mają potrzeby komplementowania władz, bo to oni
przynoszą pieniądze. A jednak komplementują.

Sprzężenie zwrotne.

— Rzadko się zdarza, by inwestorzy czuli się częścią lokalnej społeczności,
wręcz identyfikowali się z miastem. W Warszawie nikt nawet o tym nie myśli —
uważa Andrzej Styliński.

W ratuszu
Z pralni do ratusza są dwa kroki — przez wielki rynek. To na nim śpiewał
Placido Domingo, całe pół godziny pod gołym niebem. Wcześniej tylko raz dał
się namówić na podobny występ (przy okazji otwarcia mistrzostw świata w piłce
nożnej).

Pośrodku placu stoi okazały ratusz — symbol „urzędniczej władzy”.
Teoretycznie.

— Rafał Dutkiewicz — zanim został prezydentem — 10 lat prowadził własną
firmę, niedużą agencję doradztwa personalnego. Typ pracusia, zajęty po 14
godzin dziennie — mówi Marcin Garcarz, prowadząc do prezydenckiego gabinetu
przez ratuszowe korytarze.

Fakt, wcisnąć się do jego grafiku, choćby na kwadrans, to jak na krakowskim
rynku szukać klientów na poznańskie rogale marcińskie. W wielkim holu,
służącym za sekretariat, wciąż brzęczą telefony, sekretarka rozmawia raz po
niemiecku, raz po angielsku. Wreszcie otwierają się drzwi gabinetu i wychodzą
z niego skośnoocy biznesmeni.

Mamy kwadrans.

— Wrocław i okolice to nie eldorado, więc dlaczego kapitał tak pana lubi.
Nęci pan utajonymi ulgami, wakacjami podatkowymi?

— Nęcę, ale nie ulgami. Jestem ich drastycznym przeciwnikiem. Gdyby świat był
idealny, to takie przywileje w ogóle nie powinny byłyby istnieć. Pomogą
niskie i proste podatki. Ulgi mamy, ale takie jak wszyscy: takie, jakie
zaakceptowała Bruksela. Musimy nimi nęcić inwestorów, bo to samo robią inni.
Nie można zakładać na haczyk małej rybki, żeby złowić dużą — opowiada
Dutkiewicz.

A ta zanęta to...

— Klimat i podejście do inwestorów. Sztuką jest inwestora zdobyć, ale jeszcze
większą —
Obserwuj wątek
    • Gość: B. Re: Siła czarowania IP: *.amsnet.pl / *.amsnet.pl 09.12.05, 10:38
      skad ten artykul? mozesz podac linka? i czy mis ie wydaje, czy powinno być cos
      dalej? pozdrawiam!
      • Gość: jxp Re: Siła czarowania IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 09.12.05, 10:45
        Jest w Pulsie Biznesu i jest w archiwum - niestety niedostępnym dla
        niezarejestrowanych. Ja również proszę o dalszą część :)
    • tg Re: Siła czarowania 09.12.05, 12:00
      A ta zanęta to...

      — Klimat i podejście do inwestorów. Sztuką jest inwestora zdobyć, ale jeszcze
      większą — uświadomić mu, że dobrze zrobił, wydając pieniądze właśnie u nas. W
      biznesie najważniejsze są referencje; upraszczając: to, co ktoś komuś powie
      podczas lunchu czy przy piwie. Dzięki referencjom w biznesie można załatwić
      najwięcej — wyjaśnia Dutkiewicz.

      Banalne? Gdy w zakładach Volvo wydarzyła się katastrofa i groziło odcięcie
      prądu, osobiście dzwonił do szefa elektrowni. Niby nic, ale dla potencjalnych
      inwestorów znaczyło więcej niż reklamy i foldery.

      — W regionie panuje zgoda, nie ma polskiego piekiełka (Dutkiewicz jest
      bezpartyjny — przyp. red.). Wójt, prezydent, wojewoda, marszałek — wszyscy
      gramy do jednej bramki. Jeżeli coś załatwiamy — to wspólnie. Raz w miesiącu, o
      tu, piętro wyżej, rozmawiamy z każdym większym inwestorem. Takie
      robocze „spotkanie bez krawatów”. Mówimy o postępach inwestycji. Inwestor, ja,
      ale też gazownicy, drogowcy, starosta, wojewoda. I sprawdzamy: co już zrobiono,
      a do czego trzeba się przyłożyć. Brakuje zezwolenia czy decyzji? Załatwiamy jej
      przyspieszenie we własnym gronie. Oczywiście w granicach prawa, nic pod
      stołem! — tłumaczy Dutkiewicz, spoglądając na zegarek.

      Czas kończyć. Za drzwiami Holendrzy.

      Brygady Tygrysa
      Wrocławscy urzędnicy myślą niekonwencjonalnie. Od 3 lat działa w urzędzie
      miasta Dział Wspierania Inwestorów Zagranicznych. Wrocławianie mówią o
      nim „brygada tygrysa”. To zespół młodych, wykształconych ludzi, z których każdy
      na stałe opiekuje się 2-3 dużymi inwestorami.

      — Świetna sprawa! Nie wiem, jak dalibyśmy sobie radę z urzędniczymi meandrami,
      gdyby nie nasz „tygrys”. Dzięki niemu nie musimy tułać się po urzędach, bo on
      wie lepiej, do kogo pójść, do których drzwi zapukać, by szybko załatwić sprawę.
      Dla zagranicznych biznesmenów, nie znających mentalności polskich urzędników,
      to naprawdę wielka pomoc — mówi dyrektor Razik.

      — O nie, to są raczej misie koala niż tygrysy: zawsze mili i uczynni — nawet
      gdy zadzwonię w środku nocy z drobnostką — żartuje Małgorzata Stachowicz.

      Samym tygrysom nie zawsze jednak bywa do śmiechu.

      — Zdarza się, że ktoś z firmy, którą się opiekuję, dzwoni do mnie w środku nocy
      i mówi, że przed południem potrzebuje to czy tamto. I ja muszę to załatwić. No
      i załatwiam! — mówi Paweł Panczyi, opiekun LG, HP i Wrozametu.

      Prośby bywają nietypowe.

      — Kiedyś wieczorem dostałem telefon z lotniska, że do firmy, którą się
      opiekuję, przyleciał menedżer — tyle że zapomniał paszportu i straż graniczna
      nie chce go wypuścić z samolotu. Po godzinie wiozłem już tymczasowy dokument —
      wspomina Panczyi.

      Księgowa z billboardu
      W dziewięciu największych miastach Polski pojawiły się billboardy z
      hasłem „Wrocław — Twoje Klimaty”. Na jednych chłopak z kafarem przy wykutej w
      ścianie dziurze, przez którą widać wrocławski rynek, na innych grupa młodych
      biznesmenów z laptopami moczy nogi w fontannie. Dowcipne przesłanie: Wrocław to
      miejsce dobre do życia i pracy. U nas możliwe to, co niemożliwe gdzie indziej.

      — Pierwsi w Polsce reklamujemy się nie pod kątem turystów, lecz pracowników.
      Chcemy ściągnąć więcej studentów i nowych pracowników, dlatego akcję adresujemy
      do młodych ludzi w całej Polsce — zaznacza Artur Kman z biura prezydenta.

      Elementem kampanii „Twoje Klimaty” jest „road show”.

      — Kilku największych inwestorów jeździ po miastach, spotyka się ze studentami i
      zachęca do budowania kariery we Wrocławiu — tłumaczy Stachowicz.

      Dziwne: w regionie prawie 20- -procentowe bezrobocie, a miasto zachęca młodych,
      żeby tu żyli i pracowali?

      — Bezrobocie nie dotyczy wykwalifikowanych pracowników, zwłaszcza informatyków
      czy księgowych. Tych wkrótce może zabraknąć, choć praca czeka — cierpliwie
      tłumaczy Garcarz.

      Pies ogrodnika
      Ktoś powie, że Wrocław wysysa inwestycje z regionu, a prezydent jest niby pies
      ogrodnika: sam nie może, innym nie da. Błąd. Dolny Śląsk to dziwna kraina, w
      której wielu udziela się zdrowe myślenie.

      — Mam zasadę: inwestorzy? Absolutnie do Polski! Jak się da, to — na Dolny
      Śląsk! A jeśli to tylko możliwe — do Wrocławia! — stopniuje Dutkiewicz.

      O dowody nietrudno. Choćby Kąty Wrocławskie, 17 km od metropolii. Z pozoru nie
      ma tu nic, co mogłoby przyciągnąć kapitał większy niż ten, co starcza na
      przydrożny bar.

      — Prawda, nie mamy strefy ekonomicznej, nie oferujemy szczególnych wakacji
      podatkowych — zgadza się burmistrz Bogusław Kopeć.

      Słowem, pustynia, która… wręcz ugina się od inwestycji, głównie motoryzacyjno-
      logistycznych. Scania, Renault, DAF, Mercedes, firmy spedycyjne, logistyczne,
      centra zaopatrzeniowe zmieniły okoliczny krajobraz, ale i mentalność
      urzędników.

      — Inwestor chce szybko zbudować i zarabiać. Co mu tam po ulgach, skoro budowa
      ślimaczy się latami. Czas to pieniądz. U nas z budową uwinie się w mig. Mamy
      obszary jak mieszkania „pod klucz” — tylko wchodzić i budować. Może gdzie
      indziej działki są lepsze logistycznie, ale co z tego, skoro biznesmeni ze
      wszystkim mają problem: od energii po odprowadzenie ścieków — tłumaczy Kopeć.

      Burmistrzem jest już od dekady. Jego poprzednicy zmieniali się jak w
      kalejdoskopie. Polityczne piekiełko.. A dziś — zgoda!

      — Bo u nas liczy się nie kto, lecz co mówi — dodaje bezpartyjny burmistrz.

      Kilkanaście kilometrów dalej, po drugiej stronie autostrady, leżą Kobierzyce. W
      tej okolicy na przykład więcej hipermarketów niż w samym Wrocławiu. Ta sama
      mentalność — i te same efekty. Takich miejsc jest tu wiele.

      Kraina zdrowego myślenia.

      Źródło:
      Archiwum Puls Biznesu
      wyd. 1989 str. 24



      • tg Re: Siła czarowania 09.12.05, 12:01
        Sorry, nie wiedzialem ze to tak obcina.
      • Gość: coco jumbo zapomniec paszportu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 14:45
        "Kiedyś wieczorem dostałem telefon z lotniska, że do firmy, którą się
        opiekuję, przyleciał menedżer — tyle że zapomniał paszportu i straż graniczna
        nie chce go wypuścić z samolotu. Po godzinie wiozłem już tymczasowy dokument —
        wspomina Panczyi."


        TO JAK ON DO SAMOLOTU WSZEDL ?
        • Gość: wro2015 Re: zapomniec paszportu ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.12.05, 18:23
          hehe - dobre pytanie coco... Ale legendy maja inne reguly :)

          ach - tg, dzieki za wyszukanie takiego przyjemnego artykolo!
    • Gość: artek Mein Gott! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 09.12.05, 12:58
      > — O Wrocławiu mówi się albo że to poniemieckie miasto, albo że tu „
      > każdy kamień mówi po polsku”.

      może by się przydało zacytować całe powiedzonko:

      "tu każdy kamień mówi po polsku: 'Mein Gott!'"
      • Gość: RP Re: Mein Gott! IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 09.12.05, 15:51
        Arytkul pisany dziwntm stylem graficznym, na dziwny temat, o dziwnym miescie i w
        ogole wszystko tu dziwne...
        I zeby taka pozytywna dziwnosc zostala nam na dlugie lata :)
        Bravo!!!
        • Gość: wro2015 Re: Mein Gott! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.12.05, 16:57
          richtig RP
          • preslaw Re: Uwagi na temat artykułu 09.12.05, 18:08
            Oczywiście dobrze się czyta peany na cześć własnego miasta i serce człowiekowi rośnie. Nasunęła mi się tylko taka uwaga, że tak jak są dobrze traktowani zagraniczni inwestorzy, i chwała za to władzom miasta, tak z różnych źródeł docierają do mnie informacje, że kuleje za to obsługa zwykłych mieszkańców - obywateli miasta. Niech więc w następnej kadencji Dutkiewicz postara się ten aspekt rządów poprawić, bo to jest równie ważne, a czasem i ważniejsze niż profesjonalna obsługa zagarnicznych inwestorów. O ile, rzecz jasna zechce kandydować w wyborach. Ostatnio przeczytałem, że jeśli Dutkiewicz nie zdecyduje się na kolejną kadencję, to PO zaproponuje... Leona Kieresa! A jak ten się nie zgodzi, to kandydatem będzie Jacek Protasiewicz. Niech więc Rafał Dutkiewicz podejmie dla Wrocławia pozytywną decyzję i niech zostanie prezydentem jeszcze na cztery lata.

            Druga uwaga, która przyszła mi go głowy to taka, że nie rozumiem, dlaczego autor artykułu wyraża wątpliwość co do położenia Wrocławia i narzeka na autostradę, bo choć jest rozkopna, ale i tak powstanie i będzie łączyła Wrocław z Niemcami, a poza tym Wrocław już położenie obok A4 skutecznie wykorzystuje budując centra logistyczne w Bielanach i Kątach Wrocławskich i jak się prognozuje może zostać pod tym względem liderem w Europie Środkowo - Wschodniej. Pod względem położenia tylko Szczecin ma nad stolicą Dolnego Śląska przewagę, której zresztą nie wykorzystuje. Jedyny problem to brak powierzchni biurowej wysokiej klasy, ale ta kwestia za kilka lat będzie rozwiązana, bo nie jest tylko w planach, ale realizowane są już konkretne projekty, o których ciągle na forum się pisze.
            • Gość: rabuch101 Re: Uwagi na temat artykułu IP: *.brynow.net / *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.05, 21:28
              Cóż, obsługa zwykłych mieszkańców kuleje i zapewne długo będzie kulała. Ale i
              to się zmienia. Ostatnio rejestrowałem samochód i zajęło mi to 20 minut.
        • Gość: kotbehemot Re: Mein Gott! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 18:59
          > Arytkul pisany dziwntm stylem graficznym,

          nie wiem co masz na myśli- ten artykuł technicznie, formalnie jest napisany wręcz perfekcyjnie. O wiele lepiej niz większosc tych,ktore sa tu zwykle wklejane.

          Mnie ten artykuł baardzo się podoba, z różnych względów. Po pierwsze, dlatego że _formalnie_ jest bardzo dobrze napisany (dlatego też wkleiłem go na sky). A po drugie dlatego, ze jest to pierwszy chyba artykuł o wrocławiu, ktory stara się zobaczyć różne strony medalu. Jest oczywiste, że autor chciał uchwycic to genius loci, coś, co wszyscy doskonale znamy, a co sprawia, ze we Wrocławiu czujemy się dobrze. I to się troszkę udało. Z drugiej strony - troszke zaluje, ze ta krytyka Wrocławia (a więc krytyka połączen komunikacyjnych) pojawiła się na początku, tylko po to, zeby być dobrym punktem wyjscia do pisania peanów. Bardzo chętnie przeczytałbym artykuł, który by pokazywał plusy i minusy miasta, zestawiał je ze sobą - a zarazem był napisany przez kogoś "z zewnątrz", jak ten powyższy.

          Zdecydowanie najlepszy art. o Wrocławiu dotychczas!
          • Gość: wow Re: Mein Gott! IP: *.kom / *.kom-net.pl 09.12.05, 19:25
            tak na marginesie gdzie na sky wkleiles bo nie moge znalezc?
            • Gość: kotbehemot Re: Mein Gott! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 19:26
              w dziale "na zdrowie":)
              • Gość: wow Re: Mein Gott! IP: *.kom / *.kom-net.pl 09.12.05, 19:33
                a gdzie to jest? pierwsze slysze.
                • Gość: kotb ups! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 19:42
                  zapomnialem,z e teraz to forum sie nazywa "po godzinach":) Nazwa zostala zmieniona przez poznańskich imperialistów;)

                  www.skyscrapercity.com/forumdisplay.php?f=50
                  • Gość: Łoś_bimbacz Re: ups! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 20:13
                    >Otwartość — to słowo pojawia się w rozmowach jak lejtmotyw. Ma podkreślać
                    >wyjątkowość wrocławian. W tym wrocławskich urzędników.

                    muszę kupić wersję papierową, jak będę zdobywał kolejne pozwolenie na
                    budowę, to na koniec walki rozjusze tym urzędników.
                    Jestem wielbicielem Harrego Pottera, w tomie 6 mój idol zginie, ale jak
                    widać w tomie 9 dostąpi reinkarnacji i wróci jako nasz Dobrodziej z MAgicznego
                    Grodu. Kto zamówił ten artykuł sposorowany: Dobrodziej czy wydawca
                    Pottera??:)))
    • Gość: zaklinacz deszczu [...] IP: *.lr.centurytel.net 09.12.05, 19:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • preslaw Uwagi na temat artykułu 09.12.05, 20:16
        Gość portalu: kotbehemot napisał(a):

        < Bardzo chętnie przeczytałbym artykuł, który by pokazywał plusy i minusy miasta, zestawiał je ze sobą - a zarazem był napisany przez kogoś "z zewnątrz", jak ten powyższy.
        Zdecydowanie najlepszy art. o Wrocławiu dotychczas!>

        ************************************************************

        Jednym słowem przydałby się taki Norman Davies, tyle że piszący o współczesności Wrocławia. Zgadzam się - to dobry pomysł. A mi przyszeł do głowy jeszcze inny pomysł: może któryś z formowiczów, tych obecnych na forum GW lub Sky, taki tekst by napisał; byłby on takim podsumowaniem tego, co wydarzyło się w ostatnich latach w inwestcyjach szeroko rozumianych we Wrocławiu, a później można by taki tekst zamieścić gdzieś w sieci, np. na stronach reklamowych "teraz wrocław".
        • preslaw Re: Uwagi na temat artykułu 09.12.05, 20:18
          Gość portalu: Łoś_bimbacz napisał(a):

          > >Otwartość — to słowo pojawia się w rozmowach jak lejtmotyw. Ma podkr
          > eślać
          > >wyjątkowość wrocławian. W tym wrocławskich urzędników.
          >
          > muszę kupić wersję papierową, jak będę zdobywał kolejne pozwolenie na
          > budowę, to na koniec walki rozjusze tym urzędników.
          > Jestem wielbicielem Harrego Pottera, w tomie 6 mój idol zginie, ale jak
          > widać w tomie 9 dostąpi reinkarnacji i wróci jako nasz Dobrodziej z MAgicznego
          > Grodu. Kto zamówił ten artykuł sposorowany: Dobrodziej czy wydawca
          > Pottera??:)))

          ********************************************************

          A co ma otwartość na i n w e s t o r ó w z a g r a n i c z n y c h do trudności w zdobywaniu pozwoleń na budowę?
        • Gość: kotbehemot Re: Uwagi na temat artykułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 20:21
          Presławie,
          pomysł przedni, sam się nad tym wielokrotnie zastanawialem, a nawet przymierzałem.
          Pytanie tylko, do czego chcemy dążyc. Mnei się marzy, aby ktoś napisał naprawde wielowątkową, ciekawą rozprawę na temat obecnego wrocławia, gdzie punktem ciężkości byłoby przedstawienie obecnych wrocławian, ze wszystkimi ich wadami i zaletami (moim zdaniem ten stosunek wygląda na około 30:70 na korzyść zalet:) ).
          Inną sprawą byłoby napisanie tekstu stricte propagandowego - takiego, jak ten słynny już z newsweeka czy Ozonu ostatnio. To wydaje się o wiele prostsze- w końcu pozytywy wszyscy widzimy od razu.
          Ale czy nie ciekawsze byłoby zestawienie plusów i minusów?:)
          • preslaw Re: Uwagi na temat artykułu 09.12.05, 20:40
            Popieram tę ideę w całej rozciągłości. O sronach reklamowych wspomnaiełm tylko dla podania przykładu. Wcale bym nie chciał by był to tekst propagandowy, ale taki jak mówisz, kocie, rzetelny jednym słowem, pokazujący plusy i minusy.
    • yellowsubmarine1 Re: Siła czarowania 13.12.05, 20:13
      Czytam artykuł o prawdopodobnym nowym wojewodzie i oczom nie wierze. Tak
      zaczynam myslec, ze moze rzeczywiscie my jestesmy "Krainą zdrowego myślenia"

      poseł LPR opowiada co przedwszystkim powinien robic wojewoda:

      "... zaangażować się w walkę z bezrobociem poprzez współpracę przy ściąganiu
      inwestorów – uważa Piotr Ślusarczyk, poseł LPR."

      cały artykuł
      wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/546936.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka