Dodaj do ulubionych

Fenomen???

IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.03, 11:19
Dziewczyny pomozcie,bo juz nie wiem,co dalej.....Moje dziecko,syn chodzi do 2
klasy szkoly podstawowej.Uczy sie bardzo srednio,ale wiem, ze stac go na
wiecej.W domu wszystkie zadania robi poprawnie. W szkole to katastrofa!
Ostatnio mieli z jezyka kilka dyktand,do tego do przecwiczenia wczesniej w
domu. Cwiczylismy razem,bezstresowo,fajnie i wesolo. Przez dwa dni weekendu
moje dziecko bez problemu opanowywalo krotki tekst, niedzielnym popoludniem
pisalo bezblednie. Coz kiedy w szkole nie wyszlo mu nic! Zrobil bledy nawet w
wyrazach,ktore na pewno zna!!! Ja juz nic z tego nie rozumie! Jestem
skolowana! I tak sie po cichutku zastanawiam,co sie w tej szkole dzieje,ze
moje dziecko tak sie rozkojarza? Co moze byc powodem az tak duzego dysonansu?
Czy ktos ma podobne dziecko???
Obserwuj wątek
    • Gość: agatka_s Re: Fenomen??? IP: *.acn.pl 17.06.03, 13:44
      A rozmawiałaś o tym z synem ? A rozmawiałaś z nauczycielką ? Ja bym zaczęła
      od tego bo może przyczyna jest jakaś konkretna i łatwa do wyeliminowania. A
      jak z matematyką, też takie problemy ?

      pozdrawiam
      • Gość: Kaska Re: Fenomen??? IP: *.dip.t-dialin.net 17.06.03, 13:53
        Z matematyka niestety podobniesad((( Smuci mnie to i zarazem dziwi,bo w domu
        wszystko wydaje sie w granicach normy. Zadanie domowe robimy razem,albo syn
        odrabia a ja sprawdzam. Czasami trzeba go bardziej prowadzic,czasami daje sobie
        rade sam. W szkole,zwlaszcza na sprawdzianach,testach i kartkowkach zadko
        wypada powyzej przecietnej. Zauwazylam tez jedna rzecz,ze np piszac test z
        matematylki prawie nigdy nie udaje mi sie dobrnac do konca...W szkole ma opinie
        ucznia raczej miernego,co wydaje mi sie troche krzywdzace. Nie chce tu wynosic
        pod niebiosy wlasnego dziecka,ale ta roznica jest widoczna takze dla innych
        czlonkow rodziny: maz, babcia z dziadkiem....
    • Gość: Iza2 Re: Fenomen??? IP: *.k.mcnet.pl 17.06.03, 14:01
      Jesli nauczyciel nie potrafi nic z tym zrobic, to idz z
      nim do poradni pedagogicznej. Tam spokojnie przez
      godzine, dwie pedagog okresli wszelkie jego problemy i
      powie ci jak pomoc dziecku, bo na pewno trzeba i to jak
      najszybciej. Zanim sam nie zaliczy sie do dzieci slabych,
      ktorym i tak nie warto sie starac. Moze ma problemy z
      koncentracja, a przy okazji, jestescie pewni, ze ze
      sluchem i wzrokiem wszystko jest w porzadku?
    • tumoi Re: Fenomen??? 18.06.03, 13:39
      Wydaje mi się, ze Twoj synek należy do dzieci, które w warunkach szkolnych nie
      potrafią lub mają duze problemy z samodzielną pracą. Zwróć uwagę podczas nauki
      w domu na to:
      - ile czasu poświęca na wykonanie poszczególnych zadań, spytaj się nauczycielki
      ile czasu na to samo zadanie dzieci mają na lekcji,
      -przyjrzyj się na ile w domu pracuje samodzielnie a na ile mu pomagacie
      (zachęcacie, potwierdzacie, naprowadzacie itd.),
      - czy w domu pracuje w absolutnej ciszy (na lekcji takiej ciszy na ogół się nie
      osiąga)
      • Gość: Kaska Re: Fenomen??? IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.03, 15:39
        Tak wlasnie jest,ze synek jest bardzo powolny i latwo sie rozprasza. Ma lepsze
        i gorsze dni! Zazwyczaj jednak to ja jestem od tego aby mu przypominac,ze ma
        liczyc/ pisac dalejsmile))) Pomimo tego nie uwazam,zebym zadania domowe za niego
        robila,choc jestem blisko i ze tak powiem przywoluje na ziemie!Ingeruje
        konkretnie tyko gdy nie wie,co dalej.To dopiero druga klasa, oceny jak narazie
        jeszcze opisowe, ale troche sie martwie co bedzie pozniejsad((
        Czy macie moze jakies sposoby,by u dziecka poprawic koncentracje???
        • mam-darynka Re: Fenomen??? 18.06.03, 16:05
          To bardzo dobry pomysl zeby zapytac nauczycielke ile
          czasu dzieci maja na rozwiazywanie roznych zadan. Jesli
          bedziesz wiedziec jakie sa wymagania w klasie, latwiej Ci
          bedzie pomoc synkowi zeby sobie z tymi wymaganiami radzil.
          Koncentracje mozna cwiczyc malymi kroczkami - male
          zadanie do wykonania w krotkim czasie bez pomocy i
          podpowiadania. Daj Mu np. nieduze puzzles i nastaw
          minutnik do jajek na tyle czasu ile uwazasz, ze potrzeba
          na ulozenie puzzla. Zeby synek nie czul sie "krolikiem
          doswiadczalnym" powiedz Mu, ze ty w tym czasie musisz
          pozmywac naczynia czy poskladac suche pranie i wyjdz z
          pokoju. Jak zadzwoni minutnik przyjdz i zobacz, co sie
          dzieje. Jesli skonczyl - swietnie - musi byc nagroda
          chocby wielka pochwala albo jakis znaczek na kalendarzu
          czy cos w tym rodzaju. Jak nie skonczyl, nie przejmuj sie
          i nie daj Mu sie przejmowac - powiedz, ze Ty tez nie
          skonczylas swojej pracy wiec najpierw Ty Jemu pomozesz
          skonczyc ukladanke a potem On Ci musi pomoc z tym praniem
          czy naczyniami. Moduluj czas i poziom trudnosci zadan (to
          moga byc puzzles, ukladanki, kolorowanie, skladanie
          jakichs modeli czy nawet skladanie ubran w szafie - wcale
          niekoniecznie zadania szkolne - moze tez byc przepisanie
          adresu na kartke pocztowa czy uwazne i porzadne
          podlewanie kwiatow) - cwiczysz tym sposobem zarowno jego
          koncentracje jak i samodzielnosc (Ciebie nie ma w tym
          samym pokoju!) i odpowiedzialnosc - jesli nie podleje
          kwiatkow, uschna; jesli nie wyslemy kartki do babci,
          bedzie Jej przykro itd. Dopiero jak takie zabawowe
          zajecia beda wykonywane bez klopotow, zacznij z
          odrabianiem lekcji - czas masz dany przez nauczycielke,
          mozesz zawsze najpierw upewnic sie, ze Mlody wie co ma
          robic (rozumie polecenie i zadanie) i znow zostaw Go z
          tym samego, Ty masz swoja prace do zrobienia - jesli On
          nie da rady w wyznaczonym czasie, Ty Mu pomozesz a potem
          On Tobie.
          Tak mysle, ze wakacje to swietny czas na takie cwiczenia.
          Jak sie oboje do tego przylozycie, III klasa powinna Mu
          pojsc latwiej - staraj sie Mu pomagac coraz mniej i
          nagradzaj bardziej za samodzielnosc pracy niz za swietne
          efekty. I nie przesadzaj z nagrodami - zeszyt ze
          stickerami czy jakies usmiechy na kalendarzu widoczne dla
          wszystkich powinny wystarczac, nie chodzi o to zeby Go
          przekupywac tylko zeby Go motywowac.
          Powodzenia (mam juz takie wakacje za soba),
          Masza
    • Gość: Izq Re: Fenomen??? IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.03, 16:38
      Mialam podobny problem z moja corka od 1 do 4 klasy (okazalo sie ze problemem
      nie byla corka tylko nauczyciel)
      Na szczescie z pujsciem do nowej szkoly zmienily sie i oceny z byle jakiej
      uczennicy zrobila sie prawie najlepsza.
      Sprubuj zmienic nauczyciela od niego tez duzo zalezy moze dziecko sie go po
      prostu boi i wtedy nie moze sie skoncentrowac, a co do innych przedmiotow to
      sie wcale nie dziwie bo od 1 do 4 klasy wszystkie zajecia ma prawie z jednym
      nauczycielem.
      Radzilabym przeniesc go na probe do innej klasy, jezeli nie pomoze zmiana
      wychowawcy wtedy powinnas zaczac sie martwic
      • Gość: agatka_s Re: Fenomen??? IP: *.acn.pl 18.06.03, 17:25
        Jejku nie chcę się czepiać, ale radziłabym popracować trochę nad ortografią,
        mam nadzieję, że pisząc z córką uważasz trochę bardziej, bo naprawdę mogą być
        problemy....

        Pozdrawiam
        • Gość: Izq Re: Fenomen??? IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.03, 21:14
          Po kilkunastu latach za granica tez bys miala problemy z polska ortografiasmile))
      • Gość: Kaska Re: Fenomen??? IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.03, 17:46
        Zmiana nauczyciela rowna sie zmianie klasy,a tego nie chce mojemu dziecku
        robic. Ma przeciez kolegow, znajomych,swoje miejsce z krzeselkiem,wieszaczeksmile
        A i z tego co sie orientuje nauczycielke lubi i sie jej nie boi. Wydaje mi sie
        ocraz bardziej,ze to pewno jest problem z koncentracja.
        Mam-darynko zastosuje sie do Twoich rad i popracujemy zabawowo w wakacje!
        Dziekuje!
    • Gość: robroj Re: Fenomen??? IP: *.itpp.pl 19.06.03, 11:57
      Pamietam, że sam w tym wieku miałem dokładnie cos takiego. W domu wszystko mi
      wychodziło, było trywialnie proste, w szkole nastepowała katastrofa. I tak to
      trwało całymi latami i o mało co a skończyło by się zostaniem na drugi rok.
      Rodzice panikowali ale jedyna ich reakcja to bylo to, żebym więcej się uczył co
      było bezsensem, bo ja to umiałem. Padałem natomiast psychicznie, tzn kiedy
      przychodziłem na kolejna klasówke to miałem tak silna presję (ze strony
      rodziców, nauczycielki i swojej pokazania ze nie jestem tumanem, że spalałem
      sie psychicznie). Robiłem wszystkie najbardziej skomplikowane rzeczy, żeby na
      końcu strzelić parę naprawdę idiotycznych błedów (przechodziłem przez całe
      skomplikowane wzrory, równania, żeby w momencie kiedy pozostało proste
      dodawanie wszystko zepsuc).
      Po latach zrozumiałem, że nie chodziło o nauke, rodzice załatwiali mi
      korepetycje etc bo ja naprawde umiałem, ale o wytrzymałośc psychiczną.
      pamiętacie takiego łyżwiarza grzegorza Filowskiego? Otóz on zawsze wykonywał
      świetne skoki na treningach, a na Olimpiadzie czy Mistrzowstwach nie było siły.
      W decydującym momencie zawsze upadał.
      Przyczyna czegoś takiego może byc bardzo rózna. Dziecko może się źle czuć w
      szkole - tostrasznie ważne czy twój syn jest lubiany i poważany (rzeczy typu
      czy jest np. wybierany do gry w piłkę jako jeden z pierwszych czytaj
      najlepszych czy też jest ofiarą która gra tylko dlatego że wuefista każe).
      Rodzice z reguły w ogóle nie mają o tym pojęcia.
      Druga sprawa to nauczyciel. Moja matematyczka uwazała mnie za niezdolnego więc
      miałem dwóje i naprawdę oblewałem co się dało. W momencie kiedy przyszła inna
      matematyczka ja nagle zaczałem dostawac piątki - a przecież przez te kilka dni
      nagle nie zmadrzałem. smile))
      Trzecia sprawa to podejście rodziców. Moi obarczali mnie potwornie silna
      presją. Szedłem na kazda klasówke jak na jakąs wielka wojne która musze wygrac
      i spalałem sie psychicznie, nie wytrzymywałem pokładanych we mnie nadziei smile).
      To trzy rzeczy najwazniejsze. Spróbuj to przeanalizować.
      Czasami zmiana szkoły coś daje, ale nie jest to reguła. Ja sam zaządałem od
      rodziców w V klasie podstawowki że chcę się przeniesc. i wszystkie kłopoty
      znikneły a moja średnia skoczyła z 3.2 do 4.9 - po prostu w innym środowisku
      nie tylko sam uwierzyłem w siebie, ale i inni koledzy i nauczyciele wierzyli we
      mnie.
      Ale nie jest to żadna reguła. Znam przypadki znajomych, gdy zmiana szkoły
      okazała się zmianą na gorsze.
      • Gość: joannab-o Re: Fenomen??? IP: *.garbatka.sdi.tpnet.pl 19.06.03, 14:35

        Zgadzam sie z Robrojem, z tym, że te "trzy rzeczy najważniejsze" to faktycznie
        jedna rzecz. Jeżeli rodzic nie wywiera presji, to presja nauczyciela będzie
        mało męcząca , a i negatywny stosunek kolegów też jest znacznie mniejszym
        dramatem dla dziecka.
        Twoje dziecko jest powolne i to mu albo przejdzie z wiekiem albo nie. To trzeba
        po prostu przyjąć do wiadomości i zaakceptować. Oczywiście nie oznacza to
        bezczynności, bo lepiej, żeby przeszło, ale najważniejsze jest to, żeby Mały
        nie poczuł się oceniany. Ćwiczenia, takie jak radzi Mam-darynka na pewno
        pomogą, ale z nagrodami i pochwałami też trzeba bardzo uważać, bo są w gruncie
        rzeczy tym samym co kary i nagany - stawiają dziecko w roli PRZEDMIOTU oceny.
        Jeżeli ćwiczysz z dzieckiem gimnastycznie, to pewnie nie dalesz naklejek i
        gratulacji za kazdy skłon i pompkę.

        Presja na pewno nie przyniesie niczego dobrego i ze zwykłej powolności może się
        urodzić cały zespół kłopotów i urazów psychicznych w o wiele wiekszym stopniu
        upośledzających jakość życia i życiowe szanse dziecka. Myślę, że w szkole
        trzeba wytłumaczć nauczycielowi, że synek "tak ma", że Ty już działasz w tej
        sprawie i żeby Ci w tym nie przeszkadzała, że nie wolno na niego naciskać.
        joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka