16.03.06, 09:37
rok temu zdradziłam swojego męża,jak mogę przekonać go że liczy się tylko on
(mąż),nie wiem co robić życie nam sie nie układa on ma tylko pretensje do
mnie, wiem że źle zrobiłam ale to sie nie odstanie,jestem załamana
psychicznie i mam myśli samobójcze,przez ten rok psychicznej udręki
próbowałam się zabić dwa razy ale strach jest silniejszy.nie umoralniajcie
mnie że gdzie miałam głowę jak go zdradzałam, wiem że źle zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • anyzrata Re: zdrada 16.03.06, 13:06
      to już było w podobnym wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=37835094&a=37835094
      • olgasss Re: zdrada 16.03.06, 14:39
        czy to że temat o podobnym wątku wystapił już na tej stronie skreśla mój
        problem z którym nie wiem jak sobie poradzić?szukam pomocy
        • kielczow2003 Re: zdrada 19.03.06, 18:56
          Jeżeli zdradziłaś i wiesz że zrobiłaś źle to już bardzo dużo. Z dugiej strony
          musisz pamiętać o jednym. Są ludzie którzy mają tak silne poczucie
          nienaruszalności i niezbywalności własnego ego że, wybaczyć jest strasznie
          ciężko.Ja też kiwdyś zdradziłem i potem juz nigdy nie było tak samo. Po jakimś
          czasie rozstaliśmy się i jak się okazało to było najlepsze rozwiazanie. Jeżeli
          kochasz swojego męża to pokazuj mu to każdego dnia. Może też okazać sie tak że
          on nie potrafi zapomnieć i taka zadra bedzie w nim siedzieć. Wtedy spróbuj z nim
          porozmawiać być może jakiś specjalista pomoże wam uporać się z tym problemem. Z
          całą pewnością nie targaj się na swoje życie. W ten sposób nie rozwiążesz
          żadnych problemów a narobisz bigosu wszystkim bliskim.
          Może byc i tak że wasze życie nigdy nie wróci do stanu poprzedzającego cała tą
          sytuację, wtedy zdobądź się na odwagę i pokieruj swoim życiem tak by być szczęśliwa.
          • olgasss Re: zdrada 20.03.06, 07:51
            dzięki ci wielkie
            • Gość: wierna Re: zdrada IP: *.kom / *.os1.kn.pl 22.03.06, 10:38
              Żałuję,że nie "zdradziłam" męża:((
              Zdradziłam za to swoje własne potrzeby.
              Gdybym to zrobiła,wcześniej spadły by mi z nosa różowe okulary i poprostu mniej
              bym cierpiała.
              Nie zaznałam szczerej,oddanej miłości,którą sama męża obdażyłam:(:(:(
              Prawdopodobnie już jej nie zaznam i bardzo mi przykro z tego powodu(ciężko zyć
              bez miłości i prawdziwej bliskości).
              Po latach dopiero dostrzegam jego egoizm i zwykły brak zdolności do obdarowania
              drugiego człowieka głębokim uczuciem.
              Nie interesuje mnie czy zdradził,bo PRAWDZIWA MIŁOŚC POTRAFI WYBACZAC...
              Nie ma skutku bez przyczyny...niestety.
              Uważam,że zdrada fizyczna jest poszukiwaniem niespełnionych pragnień.
              Zdradzony/a też powinien "popracowac nad tym",jeżeli naprawde KOCHA i zależy mu
              na małżeństwie-czego tej drugiej stonie nie potrafił dać.Nie będe prowadzic
              podwójnego życia,ale jak spotkam czlowieka,któremu zaufam-odejde.


        • szczur_78 Re: zdrada 08.05.06, 15:40
          J uwazam ze powinnas mu powiedziec .Kochanie minol rok widzisz ze cie bardzo
          kocham,i mam poczucie winy,ale musisz sie zastanowic czy mi jeszcze kiedys
          zaufasz i przebaczysz. Bo to mnie zabija...
    • 79radek Re: zdrada 22.03.06, 19:41
      To napewno nic miłego takie uczucie że się popełniło błąd ,ale cos nas do tego
      sklonilo ,gdzieś trzeba szukac poczatkow tej decyzji ,dlaczego tak sie
      postapilo ,,ale nie warto ,powtażam nie warto z tego powodu konczyc ze sobą ,bo
      zycie mozna ulozyc na nowo ,choć nie bedie juz tak samo jak było ,ale mozna
      zyć ,no ale trza się pilnowac aby nie popelnić tego samego błedu ,
    • 79radek Re: zdrada 22.03.06, 20:04
      Poprzednie słowa napisalem kurde zbyt filozoficznie ,no i tez na początku muszę
      przyznać rację mojej poprzedniczce że tródno się zyje kiedy odczówa sie brak
      milości zainteresowania swoja osobą ,aż tu nagle pojawi się ktoś kogo
      obchodzimy ,więc jak tu nie zmienic zycia nie podążyć za mażeniami o byciu
      kochanym ,a niestety my faceci często i gęsto nie umiemy okazywac uczucia ,nam
      się wydaje ze nasz obowiazek to sprawic aby zona czuła się dobrze tylko w łuzku
      i tyle ,a reszta to koledzy piwo itd, a gdzie mijesce na
      romowy ,kwiaty ,pieszczoty ,całowanka ,bo tak chyba jest tylko kiedy jest się
      zakochanym na poczatku a kidy już ma sie tą Niewiastę za zone ,no to konczą się
      czułości izaczyna się zycie zwykłe ,i szare ,a przecież nasza Niewiasta się nie
      zmienia ,jej potrzeby na milośc i czulośc sie nie zmniejsza ,i nie mozna
      wszystkiego ograniczyc tylko do łuzka od czasu do czasu ,Faceci słuchajcie ,nie
      myślcie tylko małym ,ale także sercem ,i dbajcie o swoje kobiety jesli wam na
      nich zalezy !!!!!!!!!
      • herbata_sypana Re: zdrada 24.03.06, 00:15
        pewnie zabrzmi to lakonicznie, ale jeśli twój mąż cie kocha to sprawa rozwiąże
        sie sama... jeśli natomiast już mu miłość przeszła, to sprawa juz jest
        rozwiązana ... w każdym razie zycze powodzenia
        • tadeuszx Re: zdrada 08.04.06, 22:14
          Ha, zdrada (małżeńska) nie jest czymś wyjątkowym. Jeśli wszyscy mężczyźni i
          wszystkie kobiety, (ci co zdradzili partnera) popełniali by samobójstwa, to
          pewnie ludność Polski zmnieszyła by się o połowę. Fakt się stał i trzeba jakoś
          to załatwić. Myślę, że, jak ktoś juz wyżej napisał trzeba by się najpiew
          zorientować, kim tak właściwie jest Twój mąż. Jak Cię odbiera, traktuje. Czy dla
          niego jesteś partnerem, własnością, służącą. Jeśli partnerem i widzi w Tobie
          zwykłego człowieka, to musi uznać prawo do pomyłki, błędu. I kwestia pogodzenia
          się z faktem, oraz uznania, że przecież on tu też nie jest bez winy, powinna być
          rozwiązana.
          Natomiast jeśli uważa, że jesteś jego własnością i ma robudowane ego, sprawa
          jest przegrana. Nie zapomni i do końca życia będzie Cię tym prześladował. Jedyne
          wyjście w takiej sytuacji to rozwód. I to jak najszybciej. Bo będzie stosował
          presję psychiczną, co zresztą już po Twoim wpisie widać, i rzeczywiście może
          dojść do tego, że się skutecznie targniesz na swoje życie. Pomyśl czy warto? I
          rozwiązuj sprawę i nie rozczulaj się nad sobą. Przecież jest szereg różnych
          możliwości!? I możesz jeszcze tak sobie ułożyć, że po latach powiesz: dobrze że
          zdradziłam i się rozstałam z tym osobnikiem, bo teraz wiem że żyję:) I udowodnij
          Ty jemu co traci, skoro nie umie (nie może) wybaczyć, gdy wyraziłaś skruchę i
          swój błąd uznałaś. Do tego też trzeba mieć dużo odwagi. Głowa do góry, rozejrzyj
          się i sprawdź najpierw w jakiej jesteś sytuacji.
          I działaj, a myśl o samobójstwie, jest tym najgłupszym sposobem na problem.
    • finlandia07 Re: zdrada 09.04.06, 23:58
      powtórzę poprzednika że jeśli naprawdę kocha to powinno sie ułożyć,opczywiście
      pod warunkiem że nie dasz mu powodów do podejrzeń że znów coś nie tak.ja miałem
      podobną sytuację,byłem tym zdradzającym ale dzięki wielkiej miłości mojej żony
      oraz CZASOWI mamy na szczęście ten problem za soba czego i tobie życzę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka