anga1976
04.04.06, 14:40
Kiedy czytałam jakis czas temu, że w Warszawie weszła moda na selekcję przy
drzwiach w pubach to wydawało mi się, że tylko Warszawka może cos takiego
wymyslic. Cieszyło mnie to, że jeszcze jestesmy normalni i nie musze
uwidaczniac metek moich ciuchów, żeby sie przypodobac selekcjonerowi. Jestem
oczywiście za ograniczona selekcją wobec zwolenników "strojów sportowych".
Ale to było od zawsze i chyba nikogo nie dziwiło. Niestety ostatnio czytając
o jakiejś imprezie w pubie X dowiedziałam się, że door selection zawitało i u
nas. Nie rozumiem tego, wprowadzcie karty klubowe i koniec. To pewnie
żenujące dla człowieka tak stac i czekać czy się spodobam, czy mam
wystrczająco dobre ciuchy i pachnę własciwymi perfumami. A potem pewnie duma,
że sie udało. Oczywiście jest wolność w gospodarce i właściciele moga robic
co chcą, wiec te moje marne 100 zł. które moge wydac u nich nic dla nich nie
znaczy w porównaniu z kwotami wydawanymi przez wydselekcjonowanych.
Ale ja tego nie rozumiem i będę ten pub omijać, chociaz moja pensja do
najniższych nie należy.