Dodaj do ulubionych

Vietnamskie BARY mięsko dobre mięsko pycha

IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 13:53
Niewinne pytanie do właściciela lokalu na głos przy innych klijętach: Czy to
prawda że serwujecie tu potrawy z nieludzkiego mięska ???
Obserwuj wątek
    • szoppracz1 Drogi KLIJĘCIE barów orientalnych... 21.01.03, 14:23
      Serwujemy mięsko kocie i mięsko psie, okazyjnie chomicze, kanarcze i szopie.
      Wystarczy? A teraz jazda uczyć się ortografii, nieuku nieludzki.
      • Gość: clin Re: Drogi KLIJĘCIE barów orientalnych... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 14:37
        Tak się składa ,że wiele razy jadłem chińskie żarcie.Nigdy nie miałem żadnej
        rewolucji żołądkowej.Niestety nie mogę tego samego powiedzieć o naszych
        lokalach.Wielokrotnie miałem problemy z żołądkiem.A co do psów i kotów..,są
        one serwowane na wyraźne zamówienie klienta.Po prostu to mięso jest o wiele
        drożze od zwykłej wieprzowiny czy cielęciny.Pomimo że obsługa jednej z
        restauracji we Wrocku dobrze mnie zna ,nigdy nie mogłem się doprosić odrobiny
        psiny.Chciałem po prostu zobaczyć jek to smakuje.Rewelacje serwowane przez TVN
        miały zasugerować ,że psina i kocina podawana jest nieświadomym niczego
        klientom.A to g.... prawda.Po prostu półprodukt jest zbyt drogi,żeby cały
        proceder mógł sie opłacać b.oszczędnym żółtkom.Co do gołębi.. Z jednego gołębia
        jest maks5-10 dag mięsa.Kg kurczaka w Tesco kosztuje 3.59.I niech ktoś mi
        powie ,ze jakiś chińczyk łapie gołębie ,skubie je ,patroszy za tak śmieszna
        kwotę , i serwuje nieświadomym niczego gościom.
        • Gość: bonczek zmiana każda zmiana IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 21.01.03, 14:54
          "zmiana, każda zmiana podnieca mnie, o nich często myślę i do nich lgnę" - tak śpiewał Janerka i w myśł słów tych
          zaryzykowałem i skosztowałem.Owszem jadłem mięso psa na wyraźńe zyczenie, jadłem także dżdżownice bodajże
          kalifornijskie. Co do psa to różnicy ni cholery wiekszej nie czułem choć z pierwszym gryzem było cięzko /przełamać
          obiekcje/,a glisty smakowały jak ..hmm chyba taka galaretkowata fasolka.
          Generalnie urozmaicenie choc wracając do normy kulinarnej zostałem przy POLSKICH ŚWINIACH.
          Pozdrawiam
          bonk

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka