Gość: POSTAĆ BEZ DRESZCZY
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
25.01.03, 14:21
Wypada mi się tylko zgodzić ze zdaniem Krzysztofa Kucharskiego
(Gazeta Wrocławska), że jeśli ktoś chce zobaczyć muzyczno-
taneczny show na deskach wrocławskiego teatru to może bez
skrępowania oglądnąć "Gorączkę", która wysoko odbija od
spektakli Łazuki, ale daleko jej do gorączkowego zachwytu.
Widać siłę piosenek nakreślonych choreografią (niestety tancerze
(właściwie tylko tancerzo-aktorzy) drugich lin sprawdzają się
słabiej w nowoczesnym tańcu), które same nie mogą budzić
podziwu, poprzez nieprzenikające teksty i słabą akustykę sali.
Czasami same scenki przyćmiewały wykonanie piosenek, ale
temperatura zdecydowanie spadała bez nich.
Zresztą widać, że spektakl jest nerwowy i nie do końca
przemyślany i z każdą premierą nabiera sensu i jakości, o czym
może świadczyć nie tylko wyrzucenie jednej z piosenek
zapowiadanych i umieszczonych w programie, czy taż bluesmana.
Zawodzą światła, które przyciemnione niejasno prowadzą wzrok na
to, co się dzieję na scenie i nie widać w nich jakieś koncepcji
i konsekwencji, to, co jest dobre samo nie sprawdza się często,
gdy stoi w szeregu (groch z kapustą).
Niestety nie zachwyciła Katarzyna Groniec i Sambor Dudziński,
który jako tło muzyczne do piosenki Cezarego Studniaka nie jest
do końca trafionym pomysłem, gdyż nie buduje klimatu "Getta".
Czegoś w tej piosence brakuje, głos (niewyraźny) Cezarego
Studniaka, nie może być tutaj atutem, a w końcu to chyba jedna z
najbardziej wartościowych piosenek Elvisa.
Zachwyt budują za to scenki Kingi Preis i Mariusza Kiliana,
który rozbawia zniewieściałym dyktatorem nawet najtrwalsze
mizęgi, szkoda tylko, że nie zobaczymy ich na każdym spektaklu.
Zresztą jest to wielki problem, gdyż druga obsada nie radzi
sobie tak dobrze ze spektaklem, czego przykładem jest
postępujące osłabianie "Opery za trzy grosze", w której dobitnie
widać, kto w spektaklu jest z pierwszej, a kto z drugiej obsady
niezależnie czy jest aktorem, tancerzem, czy muzykiem.
W sumie mogę szczerze zachęcić do oglądania Gorączki. A dla osób
próbujących swoich sił na scenie odradzam próbowanie
akrobatycznych pozycji tancerzy, bez materaca, które
skomplikowaną strukturą choreograficzną zaskoczą nie jedno oko,
ale za to polecam poćwiczyć na harmonijce, która może zawsze
podbić piosenkę o trochę w górę (brawa dla Konrada Imieli, choć
pierwsza piosenka to jeszcze nie było to).
Takie jest moje zdanie może ktoś podzieli się swoim, ciekawi
mnie jak spektakl został odebrany.