Gość: Marcin
IP: 212.160.183.*
29.10.01, 11:30
W środę w ubiegłym tygodniu wybrałem się w towarzystwie do kina w
multipleksie Ster Century Korona. Zaryzykowalem, ponieważ wcześniej nie udało
mi się dodzwonić pod wskazane numery, pod którymi podobno, dokonywane są
rezerwacje. Przepraszam - dodzowniłem się, nawet 3 razy, jednak Głos, nakazał
mi wcisnąć "1" lub "2" i czekać na połączenie z operatorem. Oczekiwania te
okazały się bezskuteczne. Po utracie 3 impulsów telefonicznych skapitulowałem i
postanowiłem jechać "w ciemno", ufając jednej z gazet, ze seans "Quo Vadis"
jest o 21:30.
Podchodząc do kasy zmroził mnie widok ekranu o godzinach projekcji filmu "Quo
Vadis", z którego wynikało, że ostatni seans w dniu dzisiejszym był o godzinie
20:00. W panice zacząłem rozglądać się za kolorowymi ulotkami (jakie zawsze
były do wzięcia), zawierającymi aktualny repertuar. Niestety takowych nie
znalazłem. Ich miejsce zajęła obskurna, czarno-biała kartka przylepiona taśmą
klejącą do blatu stołu z kasami. Po zapoznaniu się z nieczytelnym wydrukiem -
kamień spadł mi z serca: Jest seans o 21:30!
Podchodzę do kasy i proszę o dwa bilety ulgowe (studenckie).
Pani w kasie informuje mnie, ze na "Quo Vadis" biletów ulgowych nie ma...
Jednocześnie dowiedziałem, się, że "system im się zacina" i dlatego nie można
telefonicznie rezerwować biletów i zasięgać informacji o repertuarze (tak na
marginesie, gdybym się dodzwonił i dowiedział o braku biletów ulgowych -
wybrałbym inne kino).
Kolejna niespodzianka czekała mnie przy wejściu. Nie wolno wnosić "zakupów" i
należy oddać wszystko do depozytu. Zakupami nazwała Pani sprawdzająca bilety:
termos z ciepłą herbatą, 2 kanapki, paczkę gum do żucia i marchwiowo - bananowy
sok "Kubuś". Okazuje się, że wolno wnosić wyłącznie artykuły zakupione u nich w
barze. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie można u nich w barze kupić kanapek
ani herbaty, że ktoś musi popić lekarstwa, że nie pijamy soczków z ich skąpej
oferty barowej, nie jadamy popcornów. Pani stwierdziła, że "taki jest
regulamin".
Zaczął się film i byłem pewien, że nic już nieprzewidzianego się nie wydarzy.
Błąd! Po godzinie seansu zgasł obraz. Przez kilka minut próbowano włączać i
wyłączać oświetlenie sali, włączać i wyłączać dźwięk. Miałem pierwszy raz w
życiu okazję przeżyć w kinie słuchowisko, bez obrazu (w całkowitych
ciemnościach jak i przy oświetleniu - na przemian). Po 5 minutach zaprzestano
wszelkich prób.
Jako, że widzowie zaczęli się delikatnie niepokoić i nikt z nich nie zaczął
wychodzić pojawił się Pan z obsługi, zapowiadając naprawę lampy "za 5 minut".
Ostatecznie po 15 minutach mogłem oglądać film dalej. Niestety nikt nie wpadł
na pomysł cofnięcia filmu o 5-10 minut wstecz. Emitowano film dalej, nie
pokazując fragmentów podczas których próbowano usuwać awarię.
Po filmie, przy wyjściu, zajęta rozmową z koleżanką, Pani z obługi
poproszona o wydanie oddanej do depozytu własności, najwyraźniej skruszona
wpadką podczas projekcji powiedziała mi:
"Proszę sobie wziąć, jest w szafce". Po krótkich poszukiwaniach znalazłem i
wziąłem.
Więcej do kina w Ster Century Korona nie przyjdę. Możliwe, że już wkrótce nie
będę nawet miał okazji, bo taki traktowanie klientów może wkrótce skończyć się
bankructwem. Wygodne siedzenia i w miarę "nowy" repertuar to nie wszystko. Co
do jakości dźwięku i obrazu... wolę obejrzeć film w całości niż w częściach, za
to w cyfrowym 3D Sound.
Polecam swoje spostrzeżenia przemyśleniom grupowiczów.
Pozdrawiam,
Marcin