isis!
06.02.03, 19:14
Miałam dziś jazdę. Tramwajem. Cały wagon opanowany był przez dzieciarnię w
wieku wczesnopodstawówkowym. Każde młode okupowało jedno siedzenie. 2 panie
zarządzające tą trzodą stały z boku, plotkowały o fryzurach i nie
interesowały się tym co robią młode. Właściwie pierwsze przystanki były OK.
Potem młode zaczęły się niecierpliwić - "a ile jeszcze stacji do końca?" -
też chchciałam wiedzieć, bo kręgosłup mi dokuczał (plus zakupy z EPI). Ale
panie nic. Na placu Grunwaldzkim wsiadło kilka starszych osób (płci obojga) z
zakupami z targu. Jedno młode chciało ustąpić miejsca, ale szybko zareagowała
pani wychowawczyni: "nie wstawaj, bo upadniesz!". I tak wszystkie młode
siedziały sobie wygodnie (jeden gówniarz na jednym siedzeniu) aż do pętli
(wiem, bo wysiadłam przystanek przed), a nad nimi wisieli inni pasażerowie.
Komentarz? Tak pewnie będą te młode siedzieć już zawsze...
Druga miła sprawa:
Przystanek przed pl. Grunwaldzkim weszła parka w wieku studenckim. Dziewczyna
z niezłą figura, ruda, z dużym nosem. Chłopak wysoki, z baardzo krzywymi
nogami i twarzą... łagodnie mówiąc pokrytą trądzikiem. Stanął schodek niżej
od niej, wzrosty się wyrównały, i wtedy... przytknał usta do jej ust.
Myślicie - romantyczne? Nic bardziej mylnego! Wessał się jak wampir, język
pracował tak, że gołym okiem widoczne były jego obrotowo-posuwiste ruchy, a
po odessaniu się dwóch gąb, na około ust dziewczyny pozostał ślad jak po
przejściu ślimaka. Apel do młodych zakochanych: liżcie się w mniej
ostentacyjny sposób!
Trzecia przyjemność:
Na placu Grunwaldzkim wsiadła dziewuszka, ostatnia klasa liceum, może już
studia. Śliczna. Stanęła bardzo blisko mnie i... wionęła czosnkiem. Z cebulą.
Albo i jeszcze czymś. Qrcze, ja chyba zacznę być zwolenniczką gum do żucia!!!
Buee.