stir-somlo
28.02.03, 00:25
Powoli obserwujemy w mediach, jak Saddam zaczyna zajmować coraz to więcej
miejsca w przeróżnych newsach, podsumowaniach etc. Człowiek, który od wielu
lat włada niepodzielnie ludem Iraku nagle (pomijając pierwszą wojnę) staje w
centrum zainteresowania całego świata. Dzięki komu? Na pewno największe
zasługi ma tutaj Dżordż Dablju. Wydawać się może, że Saddam jest wcieleniem
szatana na ziemi, a jego eliminacja poprowadzi Ludzkość do bram Raju. Dziwne?
Zależy dla kogo. Z perspektywy polskich serwisów informacyjnych, sprawa Iraku
stanowi oś, wokół której obraca się całe życie polityczne Stanów
Zjednoczonych. Idąc dalej, jedynym obecnym celem Pana Prezydenta jest
usunięcie Saddama ze stołka. I koniec. Osama bin L. poszedł w zapomnienie -
nie udało się go złapać, więc sza, a przypomnimy sobie o nim, jak go
złapiemy, co nastąpi pewnie "na św. Dygdy, co go nima nigdy". Tymczasem Pan
Wąsaty jest jego znakomitym substytutem: też jest Arabem, ma wąsy, jest
wredny itd, itp, ale jego niewątpliwą przewagą jest to, że nie chowa się po
jaskiniach, czego nie można powiedzieć o ObL-u. Co za tym idzie, to jak się
chce, to szast-prast i nie ma Saddama, a Naród się cieszy. Tylko co potem?
Korea Północna? Afryka dzika? Kuba, wyspa jak wulkan gorąca? Gdy opadnie dym
pola walki, wrócimy do punktu wyjścia - znowu będzie nudno. Unia ma co robić,
ale Ameryka? Tego na razie nie wiemy. Na razie - dopóki Wujek Sam nie
rozmemla Wujka Saddama. Wtedy, gdy rozwieje się kolejna,
tytułowa "amerykańska legenda", Stany będą musiały pokazać, że wojna to nie
wszystko.
Temat wypracowania: "Walker, Strażnik Teksasu vs Papa Wąs: walka Tytanów, czy
sobotnia bójka w dyskotece? Wojna z miłości do ludu Ameryki, ludu Iraku czy
może do ropy naftowej? Szabelka jako remedium na problemy wewnętrzne?"
Powodzenia.