Dodaj do ulubionych

Przekleci studenci na Dyrekcyjnej

22.10.06, 11:32
Czy któras z kobiet rodziła ostatnio na Dyrekcyjnej?Jesli tak to czy nadal
mozna spodziewac sie tam towarzystwa studentow podczas porodu?10 lat temu
rodziłam tam synka i wtedy cudem udało mi sie uniknac zgromadzenia podczas
porodu.To jest zbyt stresujace gdy kobieta rodzi i czuje sie jak królik
doswiadczalny pod wzrokiem kilkunastuosobowej grupy młodocianych.
Obserwuj wątek
    • kklement To jest klinika Akademii Medycznej. 22.10.06, 12:09
      A skoro tak, to jej PODSTAWOWĄ funkcją jest szkolenie studentów medycyny,
      funkcje lecznicze muszą temu podstawowemu celowi być podporządkowane. Jeśli
      ktoś nie chce mieć do czynienia ze studentami, to po co do licha kładzie się na
      Akademii Medycznej ???

      Inna sprawa, że udział kilkunastu - z reguły mało zainteresowanych - studentów
      w porodzie nie jest miły ani dla rodzącej, ani dla samych studentów. Niestety,
      ktoś kiedyś wymyślił tzw. bloki z ginekologii, czyli pięciodniowe skoszarowanie
      w klinice ginekologii i położnictwa na piątym i szóstym roku studiów. W
      praktyce jest to zazwyczaj wesołe ochlej-party, przerywane wezwaniami na salę
      porodową. I wtedy chce się czy się nie chce, trzeba w porodzie uczestniczyć,
      nawet jeżeli student ma poczucie niestosowności swojej obecności.
      • arvenka29 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 22.10.06, 17:24
        Nie pomyslała głowa ze czasami nie ma wyboru pod wzgledem kliniki i nie kłada
        nas tam gdzie chcemy a tam gdzie musimy?Ponadto skoro samo stwierdzenie ochlej-
        party to kto madry dopuszcza potem takich na porodówke?Podobno człowiek to
        ssak???Wiec moze by tak pocwiczyli na innych np z rzedu :człekokształtnych sa
        tez małpy.
        • kklement Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 22.10.06, 18:52
          Zaciekawiłaś mnie z tym brakiem wyboru. Ja byłem przekonany, że reforma służby
          zdrowia rządu Buzka zniosła rejonizację. Tak przynajmniej jest z innymi
          specjalnościami. Czyżby ginekologia i położnictwo kierowało się innymi
          prawami ? No chyba że na porodówkę trafia się przywiezioną przez pogotowie
          ratunkowe, z porodem już w trakcie.

          Hmmm, a być może to jest tak, że wybierając lekarza prowadzącego ciążę i
          uczęszczając do jego gabinetu dostaje się w pakiecie od razu miejsce na
          oddziale, na którym pracuje taki doktor ? Cóż, w porządku, ale skoro decydujemy
          się na prowadzenie ciąży przez klinicystę, to można mieć pretensję tylko do
          siebie ( albo do niego, że w ramach "pakietu" nie zamyka drzwi porodówki przed
          studentami - ale to już byłoby olbrzymie nadużycie, nieprawdaż ? ).

          Ja osobiście jestem przeciwnikiem internatów z ginekologii, tym bardziej że
          gildia ginekologów ( może lepszym słowem byłaby "kasta" - ten zawód często jest
          dziedziczony ) niespecjalnie chętnie dzieli się swoją wiedzą z potencjalną
          młodą konkurencją. Obcując w tym towarzystwie człowiek uczy się przede
          wszystkim jak na zęby i pazury toczyć się może walka pomiędzy konkurującymi ze
          sobą "kolegami", a to nie jest zbyt budująca edukacja. Skoro już jednak się
          studentów koszaruje, to doprawdy trzeba niezwykłej naiwności, żeby oczekiwać,
          że będą żyć niczym mnisi przez te kilka dni. I układ jest jasny: pracownicy
          kliniki nie pilnują trzeźwości i moralności studentów, studenci zaś dbają o to,
          żeby jednak ktoś z nich pojawiał się na sali porodowej - "żeby nie było", jak
          się mówi. Myślę, że negatywne zdanie na temat takiej formy kształcenia ma
          zarówno większość studentów, jak i większość pracowników klinik. Ale dura lex,
          sed lex ...

          Natomiast propozycji nauki położnictwa na małpach komentować nawet nie będę, bo
          musiałbym Cię obrazić.
          • arvenka29 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 22.10.06, 22:22
            Cóz....przy twoim wywodzie pozostaje mi sadzic iz uwarzasz sie ze pochodnego
            od...?No własne...my ludzie podobno wywodzimy sie od małpy...
            • kklement Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 23.10.06, 10:03
              Rzecz jasna wywodzimy się od małp, ale odeszliśmy od nich na tyle, że pewne
              aspekty naszej biologii różnią się zdecydowanie. No, przynajmniej dotyczy to
              większości. Ty możesz siebie postrzegać nadal jako małpę - pewnie znasz siebie
              samą lepiej i może masz rację :)

              Ponieważ odnoszę wrażenie ( sądząc m.in. po Twojej ortografii ), że pewne
              rzeczy oczywiste dla innych dla Ciebie mogą być mało jasne, to wyjaśnię Ci w
              paru słowach, dlaczego studenci nie mogą się uczyć położnictwa na małpach.

              Małpy mają małe mózgi i ich młode rodzą się o wiele lepiej rozwinięte niż
              ludzkie nnoworodki, a poród przebiega lżej, bo mała małpka nie ma wielkiej
              głowy, która z trudem przeciska się przez kanał rodny.

              Po drugie zaś porody u małp człekoksztatnych nie zdarzają się co drugi dzień (
              ile szympansów jest we Wrocławiu ? ).

              Czy ta łopatologia trafiła do Ciebie ?

              • arvenka29 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 24.10.06, 08:07
                Jak mniemam po twych wywodach jestes albo studentem medycyny a dokładnie
                kierunku który w tej chwili omawiasz albo kims kto chciał studiowac lecz ze
                wzgledów sobie tylko znanych nie załapał sie do kadry młodocianych konowałów?:)
                I tak pozdrawiam serdecznie:)
                ps-chyba ze blizsza tobie weterynaria bo ja akurat nic nie wiem na temat porodu
                u małp:)
      • ela124 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 24.10.06, 00:23
        "W praktyce jest to zazwyczaj wesołe ochlej-party, przerywane wezwaniami na
        salę
        porodową. I wtedy chce się czy się nie chce, trzeba w porodzie uczestniczyć,
        nawet jeżeli student ma poczucie niestosowności swojej obecności".
        Ps. Mnie to najbardziej zbulwersowało w wypowiedzi lekarz, picie alkoholu w
        godzinach pracy, a potem pewnie spanie i wielkie niezadowolenie jak ktoś
        ośmiela się obudzić!
        • kklement Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 24.10.06, 08:06
          Gdybyś nie miała problemów z czytaniem wyczytałabyś, że pisałem o STUDENTACH, a
          nie o lekarzach.

          Co zaś się tyczy wielkiego niezadowolenia, gdy ktoś ośmiela się obudzić, to jak
          wynika z innych postów w tym wątku, najbardziej niezadowolone są same rodzące,
          że się ściąga studentów do ich porodu.
          • arvenka29 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 24.10.06, 08:11
            A z czego byc zadowolonym skoro ma sie przy sobie studentów a nie kogos
            kompetentnego?Jak sie płaci składki ubezpieczeniowe( znasz li te pojecie?;) )to
            chce sie miec kogos ze stazem i doswiadczeniem przy sobie a nie gołowasa
            któremu rodzice nakazali medycyne bo dzieki temu moze bedzie szansa by sie w
            przyszłosci usamodzielnił finansowo?
      • Gość: ja Re: To jest klinika Akademii Medycznej. IP: 217.8.190.* 25.10.06, 09:51
        Niestety coraz więcej szpitali, aby uzyskać pieniądze staje się placówkami
        szkoleniowymi i studentów można już spotkać nie tylko na AM. Rodziłam na
        Brochowie w towarzystwie znudzonych studentów, którzy gdyby tylko mogli to
        jedliby śniadanie patrząc jednocześnie mi między nogi. Myślę, że powinno się to
        trochę inaczej odbywać, tak, aby rodząca (bo to ona jest chyba ważniejsza) miała
        większy komfort.
        • arvenka29 Re: To jest klinika Akademii Medycznej. 25.10.06, 10:17
          Wszyscy studenci którzy maja sie za expertów w dziedzinie rodzenia to przede
          wszystkim męzczyzni.Wiadomo tylko gdzie zaczyna sie rola męzczyznya gdzie
          kobiety jesli chodzi o rozmnazanie.Nie neguje wszystkich studentów ani lekarzy
          bo w koncu ktos normalny musi byc lecz szlag mnie trafia jak 20 -paroletni
          chłopaczyna ma nikłe pojecie o porodzie a wywyzsza sie niczym sam profesor.Nie
          stac mnie by dawac komus w łape ,nie chce by ktos obchodził sie ze mna jak z
          jajkiem bo poród to rzecz naturalna u kobiet.Ja chce tylko odrobiny prywatnosci
          i osoby które nie wnosza nic w to jak rodze niech trzymaja sie z dala.Gdybym
          chciała miec z tego widowisko to zapewne wystosowałabym odpowiednia prosbe do
          TV o TRANSMISJE NA BIEZACO.!!!!
    • Gość: L Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.06, 22:19
      Skoro AM pełni przede wszystkim funkcje dydaktyczne i jej pracownicy mają
      gdzieś prawa pacjenta, to najwyższa pora by przestała zawierać kontrakt z nfz
      albo nfz z nią. Wiele osób nie ma ochoty na leczenie w klinikach, ale ktoś tam
      trafić musi, bo zakontraktowano tam usługi w ramach nfz. Ci co trafiają tam
      za "swoim" lekarzem zwykle problemów z obecnością studentów nie mają. Darmowe
      leczenie bez kolejki wzamian za bycie królikiem, chetni pewnie się znajdą.
      • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 23.10.06, 08:22
        Płace za kazda wizyte u gina plus badania.Nie jestem osoba zamozna wiec choc
        rodzic chce po ludzku .Pamietam ze podczas pierwszego porodu gdy wezwałam
        karetke sanitariusze kazali mi samej zejsc z 4 pietra starej kamienicy mimo ze
        ledwo stałam na nogach po tym jak mi wody odeszły.Potem dodatkowo uraczyli mnie
        inwektywami ze zachciało mi sie rodzic o 2 w nocy a trzecim aspektem było to
        jak zatrzymali sie na pl.rozjezdnym i zaczeli sie naradzac gdzie mnie maja
        zawiezc.(najlepiej w krzaki bo tylko tam chyba rodzi sie po ludzku).Koncem
        konców wylądowałam na Dyrekcyjnej i nikt nie zadał sobie trudu by spytac mnnie
        o zdanie czy tam czy moze do szpitala gdzie jest moj lekarz prowadzacy.Na
        dowidzenia od sanitariuszy usłyszałam"obok jest postój taxi a pani wzywa
        karetke"..Cóz ..to było 10 lat temu ale z tego co czytam na forum niewiele sie
        zmieniło.Jestem pewna ze wiekszosc kobiet nie boi sie bolu zwiazanego z porodem
        bo on szybko ulatnia sie z pamieci lecz tego w jaki sposób jestesmy traktowane
        od poczatku az do wyjscia ze szpitala.Poczucie ze ktos nam wyswiadcza łaske i
        zajmie sie nami podczas porodu jest długotrwałe.Ja w badz razie tym razem nie
        dam sie stłamsic do roli kobiety która osmiela sie rodzic w nocy.Kazdy ma swe
        praw i nie ma sensu bac sie o nie upominac.W koncu zalezy nam tylko na zdrowiu
        naszych dzieci.
        • katka-71 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 23.10.06, 10:58
          Nawiązując do ostatniej części wypowiedzi to w zupełności podzielam Twoje lęki,
          choć do porodu mam jeszcze 3 miesiące a będę rodziła 3 dziecko. Od samej
          lektury opisów wrażeń rodzących włos jeży mi się na głowie. Z coraz większą
          paniką przeczesuję wszystkie teksty o szpitalach położniczych we Wrocławiu i w
          okolicach. I wciąż wniosek jest jeden - trzeba mieć ogromne szczęście żeby
          urodzić po ludzku. To proszę Państwa wstyd w XXI wieku. I niech tylko nikt nie
          zaczyna znowu wywodów na temat warunków ekonomicznych naszej służby zdrowia bo
          po ostatnich swoich doświadczeniach z Panienkami w Czarnych Podkoszulkach
          biesiadujących przy bożonarodzeniowym stole nie dałabym im złamanego grosza a w
          nagrodę tylko zwolniła dyscyplinarnie bez prawa wykonywania zawodu z
          uzasadnieniem "brak człowieczeństwa i jakiegokolwiek powołania". Wszystkim
          rodzącym życzę - cóż - po prostu szczęścia!!!!!
          • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 24.10.06, 08:17
            Katka...Szczescie to rzecz współmierna do czynnika inteligencji co poniektórych
            połoznikow.Kobieta chce byc traktowana po ludzku podczas porodu a najczesciej
            rodzi w przeswiadczeniu jaka to im łaske wyswiadcza połoznik lub lekarz ze chce
            mu sie odebrac porod.Ja nie narzekam gdyz za pierwszym razem dzieki pani
            Obratiuk z Dyrekcyjnej poród przebiegł w atmosferze luzu i zartów.Mnie tylko
            zalewa jak widze ze poród jest traktowany jako lekcja podgladowa dla
            studentow.Meżowi nie wolno przebywac z rodzaca bo rzekomo przeszkadza.Wg nich
            nie przeszkadza jednak grupa studentów włazaca na kark połoznikowi i
            komentujaca głosno zaistniała sytuacje.Moze w ramach promocji beda im rozdawane
            miniaturowe kamerki i dyktafony.?:)
    • Gość: nana_ Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: 82.160.92.* 23.10.06, 21:50
      Jezeli rodzilas o 2 w nocy to skad tam studenci? Tez nocki ciagna? Pierwszy
      raz z tym sie spotykam. Pacjent ma prawo poprosic zeby studenci nie
      uczestniczyli podczas badania czy innych zabiegow.
      • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 24.10.06, 08:12
        Nana...mnie zabrali o 2 w nocy a rodziłam 10:20.Niestety w teori mozesz odmowic
        ale w praktyce musiałabys sama ich wywalac za drzwi...masz tyle siły rodzac?
        • Gość: student_medycyny będę postronny IP: 194.187.183.* 24.10.06, 22:50
          ale absturd twoich wypocin sięga zenitu, idziesz na AM - są studenci, jeśli ci się nie podoba - mówisz o tym asystentowi z którym mają oni zajęcia, jeśli nadal ci się nie podoba - IDŹ PRYWATNIE, szpitale nie są hotelem 5cio gwiazdkowym, byś cały podporządkowywała pod siebie, zresztą nie wiem czy należy on się komuś, kto radzi by lekarz się uczył na małpach, może jeszcze polecisz psy, koty, krowy? w końcu też ssaki ...
          • arvenka29 Re: będę postronny 25.10.06, 09:34
            Jestes postronny?Porozmawiajmy gdy załozysz rodzine a twoja kobieta bedzie
            rodzic.Miej wtedy nadzieje ze słuzba zdrowia stanie na nogi.Nie licze na hotel
            5-gwiazdkowy bo poród jest dla mnie czyms naturalnym.Nie jest tylko naturalne
            gdy wokół rodzacej kłebi sie tłum osób postronnych.I nie radz mi dziecko komu i
            gdzie mam zapłacic bo wy studenci medycyny liczycie ze po studiach dochrapiecie
            sie prywatnego gabineciku w którym byle jaka decyzja bedzie kosztowac wiecej
            niz powinna.Dawno mineły czasy gdy eskulap był powołaniem a nie checia
            zarobkowania.
            • Gość: gość Re: będę postronny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 09:46
              Avenka29, brawo, brawo,brawo, a Ty studencie, musisz wiedzieć, że kobieta to nie
              tylko ciało.Połóż się kiedyś na fotelu z rozłożonymi nogami i pozwól się oglądać
              obcym ludziom, po czymś takim na pewno zrozumiesz kobiety.
            • Gość: student_medycyny Re: będę postronny IP: 194.187.183.* 25.10.06, 20:06
              czy tobie się wydaje, że przyglądanie się porodowi to szczyt marzeń studenta? gwarantuję, że mamy ciekawsze pomysły na życie, nie mówiąc już o MASIE NAUKI
              co do kolejnego argumentu o kasie - przysięga Hipokratesa brzmi jasno i klarownie - "Jeżeli przysięgi tej dotrzymam w świętości i w niczym jej nie naruszę, oby mi wolno było w szczęśliwości i poważaniu wszystkich ludzi wieść życie po wsze czasy i błogich owoców sztuki mojej używać w obfitości; jeżeli naruszę przysięgę tę i stanę się wiarołomny, przeciwnej niech doznam doli." - medycyna NIGDY NIE BYŁA wolontariatem, jak to sobie Homo sovieticus wbił do łba
              tym optymistycznym akcentem kończę użeranie się z tobą - muszę się uczyć, by potem wysłuchiwać od takich jak ty, jaki to jestem zły, niedobry, pazerny i w ogóle lepiej by mnie zastąpił koreańczyk za pół ceny, POZDRAWIAM
              • kklement He he he, kolega dobrze to wyraził 25.10.06, 20:09
                Radzisz sobie :) Niestety, co któraś osoba na naszej zawodowej drodze to taki
                właśnie roszczeniowy, marudny i oporny na argumenty babsztyl :)
                • Gość: gość Re: He he he, kolega dobrze to wyraził IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 21:31
                  Jeśli masz być takim lekarzem na jakiego się zapowiadasz, to ja osobiście wole
                  koreańczyka.
                  • kklement Re: He he he, kolega dobrze to wyraził 25.10.06, 21:33
                    Bo ?
                • arvenka29 Re: He he he, kolega dobrze to wyraził 26.10.06, 08:03
                  Porozmawiajmy jak dorosniesz chłopczyku i twego babsztyla trza bedzie zawieżc
                  na porodówke.Zycze wtedy grona a nawet skupiska takich madrali jak ty przy
                  niej.Moze ona doceni role królika doswiadczalnego?
                  • kklement W przeciwieństwie do Ciebie 26.10.06, 11:11
                    moja żona nie planuje porodu w żadnej z dwóch klinik ginekologiczno -
                    położniczych, nie będzie też zapewne prowadzić ciąży u żadnego z klinicystów.
                    Tak więc nie będzie musiała robić z siebie idiotki na forum skomląc
                    o "przeklętych studentach". Dla normalnych ludzi obecność studentów w klinice
                    Akademii Medycznej jest oczywista i skoro nie chcą mieć z nimi kontaktu, to
                    unikają kontaktu z Akademią. Tylko Tobie trudno jakoś załapać, że świat nie
                    został stworzony jako poduszka pod Twój tyłek.

                    Ufff, żenujący wątek ...
                    • arvenka29 Re: W przeciwieństwie do Ciebie 26.10.06, 13:13
                      Wiec opcja jaka wybrala twa zona to poród w krzakach?Jeśli twa zona bedzie
                      rodzic nie "skomląc"to tylko moje gratulacje lub wyrazy szczerego zalu ze ciaza
                      okazała sie urojona...
              • arvenka29 Re: będę postronny 26.10.06, 08:02
                Jak to trafnie ujełes"...ma mase innych rzeczy do roboty i nauki"Cóz....ochlej
                party to naturalna kolej rzeczy u studenta.I nie mów ze jest inaczej bo nie
                słyszy sie ze pija licealisci tylko studenci.rawda jest ze wszystko dla kasy
                ale Hipokrates nie to miał na mysli.Czasami warto jest siegnąc do historii lub
                encyklopedii a nie tylko wnikliwie studiowac metki na butelkach w monopolowym.A
                skoro praktyki sa dla was takie fuuuj...takie bleeee to macie prawo
                odmowic.Czyz nie to mi sugerowałes sam?
                • Gość: gość Re: będę postronny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 09:31
                  Jak to powiedziałeś<muszę się uczyć, żeby póżniej użerać się z takimi jak Ty>,
                  to może nie ma sensu żebyś się uczył, skoro Twoja praca z ludzmi ma tak
                  wyglądać.Potem zostanie taki lekarzem i będzie wycinał co się da, chwaląc się
                  kolegom ile on to nie przeprowadził operacji.
                  • arvenka29 Re: będę postronny 26.10.06, 10:46
                    Nie rozumie tych wszystkich pewnych siebie studenciaków.Pisza ze dla nich to
                    tez jest obrzydliwe tak sie przygladac,uczestniczyc w porodzie.To po cholere
                    taki sie pcha na medycyne skoro taki wrazliwy jest?Ze obrzydza go cos co jest
                    najpiekniejszym dziełem w zyciu człowieka-poczęcie.
                    • kklement Re: będę postronny 26.10.06, 11:24
                      Chirurg operujący hemoroidy nie będzie wmawiał sobie i innym, że jego praca
                      dostarcza estetycznych wrażeń i romantycznych uniesień. Jest ... taka sobie,
                      ale pacjent cierpi i ktoś musi mu pomóc, a lekarz od tego właśnie jest. Tak
                      samo jest z porodem. Jest z estetycznego punktu OBRZYDLIWY, również krzyki
                      rodzącej nie dostarczają przyjemności. Ale nikt tego do cholery nie oczekuje.
                      Nasza praca nie polega na cieszeniu oka i duszy, ale na udzielaniu wysoce
                      wykwalifikowanej pomocy ludziom, dla satysfakcji i pieniędzy.

                      Rzecz w tym, że 95% studentów medycyny przyjmuje z bliskim pewności
                      prawdopodobieństwem, że nie będzie w przyszłości ginekologami, nie będzie
                      odbierać porodów, a ich uczestnictwo w porodzie nie wnosi zbyt wiele do ich
                      przyszłej pracy zawodowej, jest natomiast wysoce krępujące dla rodzącej. I
                      większość z nas - co pewnie Cię zdziwi - się tym dyskomfortem rodzącej
                      przejmuje. Ale to nie od nas zależy, że musimy zbiorowo, w kilka osób naraz,
                      być kibicami porodu. Ktoś tak ułożył plan studiów i się nas z tego rozlicza. Ja
                      osobiście uważam, że miejsce na uczestnictwo w porodzie jest ew. na stażu
                      podyplomowym, gdy jest się już lekarzem, nie studentem, a i stażuje się w mniej
                      licznych zespołach.

                      Post powyższy pisałem bez większej nadzieji, że cokolwiek z niego do Ciebie
                      dotrze - Ty nic poza koniec swojego zadartego nosa nie dostrzegasz, pusta
                      kobieto - ale celem wyjaśnienia ew. czytelnikom tego wątku.

                      P.S. Jakoś nie załapałaś, że już nie jestem studentem.
                      • kklement Errata 26.10.06, 11:26
                        "Nadziei", rzecz jasna
                      • arvenka29 Re: będę postronny 26.10.06, 13:15
                        Byc moze jestem pusta ale nie robie z siebie takiego experta jak ty.Z tego co
                        wiem z ksiazek( a w porównaniu do ciebie czytam)nawet najwieksze głowy
                        potrafiły sie mylic.Pozostaje mi tylko wyrazic nadzieje ze twa kariera zawodowa
                        jest tak samo bez przyszlosci jak i ty.
                    • kklement Aha, jeszcze jedno - całkiem zabawne 26.10.06, 11:54
                      arvenka29 napisała:

                      >Ze obrzydza go cos co jest
                      > najpiekniejszym dziełem w zyciu człowieka-poczęcie.

                      BUHAHAHAHAHAHAHA :)))))) Akurat POCZĘCIE to chyba mało kogo obrzydza :)))
                      Ale dla Ciebie poczęcie i poród to to samo ? ROTFL
                      Rany, skąd się biorą takie pustaki ? ..
                      • arvenka29 Re: Aha, jeszcze jedno - całkiem zabawne 26.10.06, 13:18
                        Dzieki takim pustakom jak ja( skoro tak uwazasz to postaw swa kobiete przed
                        lustrem)masz nabijana kabze domorosły konowale.Całe szczescie ze wszystko sie
                        zmienia i kobiety maja coraz wiekszy wybór jesli chodzi o lekarzy i
                        szpitale.Moze jak ruszysz mózgownica to przekonasz sie ze wiecej jest chetnych
                        na poród w domu gdzie pod opieka dobrej połoznej mozna rodzic po ludzku nie
                        narazajac sie na kogos twego pokroju przy porodzie.
                        • Gość: student_medycyny Re: Aha, jeszcze jedno - całkiem zabawne IP: 194.187.183.* 26.10.06, 18:46
                          możesz rodzić w domu - masz prawo do takiego wyboru, tylko ciekawe co zrobisz w przypadku złego ułożenia płodu, nieodklejenia się całego łożyska, komplikacji podczas porodu oraz jeśli dzieciak po urodzeniu nie będzie chciał oddychać; no ale przecież ty wiesz wszystko, gdyż jesteś kobietą świadomą swych praw (bo obowiązków pacjent NIE MA)- na pewno coś zaradzisz ty i twoja położna ;)
                          mimo wszystko życzę udanego porodu dla ciebie i dziecka, pozdrawiam
                      • arvenka29 Re: Aha, jeszcze jedno - całkiem zabawne 26.10.06, 15:03
                        Swoja droga...skoro twierdzisz ze nie jestes studentem (ani jak wychodze z
                        załozenia kobieta w ciazy) to po cholere krzyczysz na forum?Moze miast byc
                        lekarzem powinnes zostac prawnikiem?A jezeli z gruntu rzeczy lubisz krzyczec to
                        prosze...rób to gdzie indziej bo twe wrzaski szkodza na system nerwowy mego
                        dziecka i nawet kwas foliowy nie zapewni mu prawidłowego rozwoju nerwowego.
                        • justinka2 a może tak bez emocji.... 26.10.06, 19:09
                          ....bo obie strony mają rację, tylko nie potrafia sie dogadać.

                          kliniki am są z założenia placówkami DYDAKTYCZNO-NAUKOWYMI
                          • justinka2 Re: a może tak bez emocji.... 26.10.06, 19:10

                            • justinka2 Re: a może tak bez emocji.... 26.10.06, 19:23
                              (przepraszam-mój komputer fiksuje czasami)

                              kliniki są placówkami dydaktyczno-naukowymi wykonującymi działalność usługową.
                              obecność studentów w klinikce jest zatem rzeczą dośc naturalną i nikogo nie
                              powinna dziwić. skoro klinika jest miejscem dydaktyki to właśnie tam młodzi
                              adepci powinni/muszą zdobywać swoją wiedzę i teoretyczną i praktyczną, gdyż
                              medycyna siłąrzeczy łaczy teorię z praktyką. ta kwestia nie podlega dyskusji.

                              jeśli ciężarnej nie odpowiada obecność studentów musi, niestety, wybrać inne
                              miejsce - np. szpital wojewódzki. tam studentów nie bedzie z pewnością.

                              nie dziwi mnie specjalnie fakt, że większość kobiet nie jest zacwycona
                              obecnośćią studentów na sali porodowej. to raczej zrozumiałe. z drugiej jednak
                              strony studenci gdzieś uczyć się muszą, a z doświadczenia wiem, że obecność
                              przy porodzie wnośi o wiele, wiele więcej niż czytanie madrości jedynie w
                              książkach.

                              natomiast zachowanie studentów na blokach z gin to druga kwestia. nie zawsze
                              wszystko wygląda tak jak wyglądać powinno, niestety. i nikogo bronić nie
                              zamierzam.
                              mogę jedynie stwierdzić, że podczas mojego bloku (a było to już parę lat temu)
                              NIKT nie był pijany i ZAWSZE przed porodem pytaliśmy panią rodzącą, czy możemy
                              być przy jej porodzie. nie zdarzyło nam się, żeby ktoś odmówił................
                              więc uogólnianie jakiekolwiek nie ma sensu. student też człowiek - jeden ma w
                              sobie poczucie taktu i odpowiedni poziom kultury osobistej, drugi nie.

                              na marginesie dodam może tylko, że owe bloki z ginekologii nie są wymyślone
                              przez studentów. zostają narzucone z góry. nie można w nich nie uczestniczyć,
                              niezależnie od faktu czy dana osoba jest ginekologią zainteresowana czy nie.

                              po studiach już sama rodziłam w klinice. studenci byli.
                              nie mam złych wspomnień związanych akurat ze studentami :)
                              • arvenka29 Re: a może tak bez emocji.... 26.10.06, 19:55
                                Justinko...zgadzam sie z toba lecz chce miec wybór tego w jaki sposób przebiega
                                mój poród.Dawno mineły czasy ze rodzac dziecko buzie mozna było otworzyc tylko
                                do krzyku.Program Rodzic po ludzku zakłada ze kobieta na porodówce ma
                                prawa.Jesli czuje dyskomfort rodzac przy studentach niech ktos to uszanuje.Nie
                                jestem ksiezniczka ale dla mnie komfort porodu stanowi dyskrecja i
                                prywatnosc.Wiem ze połozna i lekarz to osoby niezbedne przy porodzie.Lecz jesli
                                nie zycze sobie studentow to czemu nikt tego nie szanuje?...Co do szpitali
                                wojewódzkich to chyba sama rozumiesz ze wiekszosc z nich przestała byc takowymi
                                placówkami.Likwidacja szpitala im.Babinskiego jako oddziału połozniczego
                                skłoniła mnie do tego by szukac dobrego miejsca na poród.W koncu ssaki maja to
                                do siebie ze od chwili poczecia dbaja o potomstwo zapewniajac im jak najlepsze
                                warunki:)
                                Pozdrawiam..
                                • Gość: justinka2 Re: a może tak bez emocji.... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.10.06, 21:01
                                  oczywiście, że kobieta rodząca powinna mieć (bo nie zawsze ma) swoje prawa, jak
                                  każdy pacjent, człowiek.
                                  to jest jednak trudna kwestia.... zaproponuj miejsce, gdzie mają uczyć się
                                  studenci/specjalizanci? jak mają się nauczyć fizjologii i patologii porodu??
                                  każdy może wyjść z założenia, że "niech uczą się, byle nie na mnie!!!", ale to
                                  nie jest wyjście.... myślę, że zgodzisz się ze mną.
                                  tak jak wcześniej pisałam, PODSTAWOWĄ funkcją KLINIKI jest dydaktyka. każdy,
                                  kto zamierza leczyć się w szpitalu klinicznym musi zdawać sobie z tego sprawę.
                                  [jeśli klinika jest jedynym ośrodkiem leczącym dane schorzenie i pacjent nie ma
                                  wyboru - musi akurat tam, rozumiem gdy nie godzi się na obecnośc studentów.
                                  jeśli natomiast chodzi o oddziały położnicze, to tego akurat nie rozumiem.] we
                                  wrocławiu są 4 oddziały położnicze, z czego 2 kliniczne, 2 wojewódzkie i
                                  wszystkie rodzące MAJĄ wybór (no, chyba, że karetka dowozi je z dzieckiem w
                                  drodze:)). klinika nie jest 100% gwarantem, że wszystko będzie ok i wybór
                                  innego szpitala wcale nie swiadczy o tym, że jakiś "ssak" :) nie chce zapewnić
                                  potomstwu dobrego "startu".

                                  ja do mojego porodu wybrałąm klinikę. zrobiłam to z pełną świadomością idących
                                  za tym konsekwencji. przed porodem leżałam na oddz patologii ciąży dość długo i
                                  wielu studentów nauczyło się czegoś na mnie :). żyję, mam się dobrze, moje
                                  dzieci też.
                                  gdybym jednak nie godziła się na studentów, wybrałabym szpital na brochowie,
                                  albo na kamieńskiego - co też polecam tobie - jeśli wiesz, że obecność
                                  studentów będzie ci przeszkadzać (co jestem w stanie bez problemu zrozumieć).


                                  tak na marginesie, to w wielu krajach lekarz nie jest niezbędny przy porodzie
                                  (np. holandia).

                                  życzę dużo zdrowia i pogody ducha :D!!!
                                  • Gość: ja Re: a może tak bez emocji.... IP: 217.8.190.* 27.10.06, 10:53
                                    Na Brochowie "niestety" też już są studenci (jak pisałam wcześniej jest to dla
                                    szpitala jedna z form pozyskiwania funduszy - stać się placówką szkoleniową),
                                    więc wybór miejsca wolnego od "gapiów" już nie jest taki prosty.Kamieńskiego nie
                                    obsłuży wszystkich. Jedynymi pomocnymi istotami (uczącymi się) przy porodzie są
                                    położne, ponieważ to one są obecne przy porodzie.
                                    • arvenka29 Re: a może tak bez emocji.... 27.10.06, 16:16
                                      Czyli zostaje pobozne zyczenie by rodzic w nocy mimo niecheci
                                      połoznych.....Studenci wtedy (wychodzac z załozenia..spia; ) )a to ze połozna
                                      ma muchy w nosie ze o tej porze odbierze poród?Cóz...cos za cos:)
                                      • kklement Re: a może tak bez emocji.... 27.10.06, 19:23
                                        Personel porodówki ma przykazane dzwonić do studentów rezydujących w części
                                        hotelowej o każdej porze dnia i nocy, wzywając ich do porodu. Jeśli nikt nie
                                        odbierze telefonu, albo nikt się stawi na wezwanie, całą grupę spotykają
                                        represje ze strony lekarzy prowadzących internat. Tak więc nie łudź się.
                                        • Gość: arvenka29 Re: a może tak bez emocji.... IP: *.os1.kn.pl 27.10.06, 21:34
                                          Powiedzmy tak...wierze swemu lekarzowi prowadzacemu który notabene pracuje na
                                          Dyrekcyjnej.Po dzisiejszej rozmowie z nim stwierdził krótko ze jestes kims w
                                          rodzaju wrzoda który nie dosc ze wcina sie to jeszcze sieje zamet a twoje
                                          stwierdzenia czy tez epitety jakimi okreslasz kobiety nie klasyfikuja cie jako
                                          dobrego lekarza czy tez sanitariusza...
                                          • kklement Re: a może tak bez emocji.... 29.10.06, 18:22
                                            Niesamowite, po prostu niesamowite. Zakładasz wątek, w którym wyrażasz
                                            oburzenie z tego powodu, że na Akademii Medycznej są "przeklęci studenci". Na
                                            rzeczową argumentację odpowiadasz zadzieraniem nosa, fochami i robieniem z
                                            siebie z postu na post coraz większego pustaka, głupiego, nadętego i obrażonego
                                            na cały świat. A na samym końcu idziesz się poskarżyć swojemu położnikowi ???
                                            Ha ha ha, tarzam się ze śmiechu po podłodze. Skąd się biorą takie jednostki jak
                                            ty ???

                                            Lekarz odpowiedział ci, co odpowiedział, bo co miał odpowiedzieć komuś, kto mu
                                            daje zarobić ? Co sobie natomiast o tobie pomyślał, to się tylko mogę domyślić.
                                            Cóż, jak już powyżej powiedziałem - taki urok tej pracy, że pomiędzy normalnymi
                                            ludźmi i ktoś taki jako pacjent się trafi. Rzecz jasna gdybyś trafiła do mnie,
                                            potraktowałbym Cię jak każdego innego z moich pacjentów. Ale że tutaj ani ja
                                            nie występuję jako lekarz, ale jako zwykły forumowicz, ani ty nie jesteś -
                                            chwała Bogu ! - moją pacjentką, to mogłem sobie pozwolić na wyrażenie opinii na
                                            twój temat.

                                            Kończę tę żałosną dyskusję, bo pyskówka z kimś na twoim poziomie jest dla mnie
                                            czymś uwłaczającym. Do ciebie i tak nic nie dotrze, a ja tylko się zbrukam
                                            rzucając publicznie epitetami, co faktycznie mi nie do końca przystoi.

                                            Na koniec tylko złośliwie zapytam: a co powiedział ci ten twój doktor - będą
                                            ci "przeklęci studenci" przy twoim porodzie, czy nie ? A ile będzie kosztować
                                            ich "niebycie" ? ;)

                                            Życzę Twojemu dziecku szybkiego porodu bez powikłań. Niech przynajmniej
                                            narodziny będzie miało bezpieczne. Bo następne lata życia, z taką mamusią, na
                                            pewno nie będą dla jego wychowania i rozwoju zbyt dobre ...
                                            • arvenka29 Re: a może tak bez emocji.... 29.10.06, 19:02
                                              Jestes niczym wiecej jak tylko kims kto zakłada ze studia uczynia z niego
                                              madrzejszego.Przykro mi stwierdzic ale rodzice i srodowisko ciezko cie okłamalo.
                                              • kklement Re: a może tak bez emocji.... 29.10.06, 19:36
                                                arvenka29 napisała:

                                                > Jestes niczym wiecej jak tylko kims kto zakłada ze studia uczynia z niego
                                                > madrzejszego.Przykro mi stwierdzic ale rodzice i srodowisko ciezko cie
                                                okłamalo

                                                OOOOOOO, a więc TU Cię boli :) No to ja już rozumiem, dlaczego "przeklęci
                                                studenci". Nie mam więcej pytań.
                                                • arvenka29 Re: a może tak bez emocji.... 04.11.06, 12:51
                                                  Nic mnie drogie dziecie nie boli ale dzieki za troske.Kiedy ja byłam na
                                                  pierwszym roku uniwersytetu Ty dopiero konczyłes zapewne podstawówke.To ze
                                                  zdobyłam zawód inny niz Ty a który pozwala mi zarabiac pieniadze nie oszukujac
                                                  ludzi lewymi opiniami pozwala mi utrzymac sie na dobrym poziomie dzieki
                                                  fachowosci a nie przeswiadczeniu ze wszystko mi sie nalezy....Swoja droga gdy
                                                  czytam wypowiedzi mezczyzn na forum ze kobieta po porodzie nie ma prawa do
                                                  wolnego to mopzg sie lansuje.Wiekszosc chciałabym od samego porodu miec dalej
                                                  usługiwane.Całe szczescie ze moj maz wyznaje zasade ze kobieta tak i w ciazy
                                                  jak i podczas porodu powinna sama decydowac co jest dobre dla niej i dla
                                                  dziecka.W koncu to nasze ciała i instynkty sa tym czego wam mezczyznom brak.
                                    • justinka2 Re: a może tak bez emocji.... 29.10.06, 16:38
                                      hmm... może coś się zmieniło - za moich czasów studenci mieli zajęcia jedynie
                                      na klinikach. na brochowie natomiast można było robić staż podyplomowy z
                                      ginekologii. może więc ci "gapie" to byli już lekarze na stażu, a nie jeszcze
                                      studenci?

                                      owszem położne są pomocne przy porodzie, lekarz czasem też - głownie jak coś
                                      idzie nie tak jak powinno, bo po to ten personel tam jest.

                                      jeśli chodzi o studentów/stażystów to nie po to są przy porodzie, żeby komuś
                                      pomóc (bo niby jak?), tylko po to by się nauczyć fizjologii i patologii porodu.
                                      jestem w stanie zrozumieć, że rodzących nie napawa zachwytem fakt obecności
                                      tychże na sali, ale ci właśnie "gapie" - jak już wcześniej psałam, gdzieś muszą
                                      się nauczyć ginekologii i koniec dyskusji. robią to w szpitalach położniczych
                                      na porodówkach, bo gdzie indziej się nie da i tyle.
                                      zapewniam też wszystkie rodzące, że nie wyszycsy studenci są chamscy, wulgarni
                                      i pijani. duża część z nich naprawdę chce się czegoś na tym bloku nauczyć.
                                      zapewniam też, po raz kolejny, ze obowiązek uczestnictwa w porodach jest
                                      studiującym narzucony z góry - czym ww wcale zachwyceni często nie są :( i to
                                      nie do nich skierowane powinny być pretensje. koniec, kropka.

                                      życzę wszystkim "ciężarówkom" ;) udanego porodu!
            • Gość: student 6 roku Re: będę postronny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:49
              Moja droga Pani! Uczymy się po to żeby dobrze zarabiać a nie uszcęśliwiać
              każdego na siłę. W dzisiejszych czasach wszystko kosztuje, nawet moja wiedza. I
              ja za moją wiedzę żądam należytej zapłaty. Żeby ją zdobyć nie wystarczy
              skończyć studiów ale należy jeszcze wyłożyć dziesiątki tysięcy w szkolenia i
              ciągłe dokształcanie. Poświęcić swój prywatny czas żeby coś zobaczyć i się
              czegoś nauczyć. Za to często nikt nam nie płaci. Jak tego nie rozumiesz to
              bardzo mi przykro.
    • Gość: lekarz Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.06, 15:47
      Tylko dwie opinie do dyskusji:
      1. Ja też miałem internat z ginekologii na ul. Dyrekcyjnej. Uważam, że jest to
      niestosowny pomysł, zły zarówno dla rodzącej jak i przyszłych lekarzy, z których
      większość nie będzie miała nic wspólnego z ginekologią (chociaż każdy lekarz
      powinien umieć odbierać poród). Oczywiście mogłoby się to odbywać w bardziej
      intymny sposób, z poszanowaniem dla pacjenta, ale niestety brakuje woli. Szkoda!
      Uwaga, jeśli chcesz rodzić bez studentów wyjście jest takie: poród rodzinny
      (osobna sala) i powiedzenie, że nie życzysz sobie studentów. Na takie porody nie
      byliśmy wpuszczani i dobrze.
      2. Na szczęście nie wszyscy lekarze są jak kklement - mały człowiek i słaby
      (prawie)psychiatra, za to mocny w gębie i na forum, gdzie obrzuca innych
      inwektywami. Pozdrowienia dla Pana żony Panie Krzysztofie.....
      • kklement Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 04.11.06, 20:31
        Czy szanowny kolega znajdzie w sobie odrobinę odwagi cywilnej i się podpisze
        pod recenzją moich kwalifikacji zawodowych ?

        No i wtedy byłoby łatwiej przekazać pozdrowienia :}
        • kklement Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 05.11.06, 16:51
          Aha, dokładnie tak, jak myślałem. Kolega nie posiada odwagi cywilnej.

          W swoim poście raczył o mnie napisać: "mały człowiek i słaby [...], za to mocny
          w gębie i na forum, gdzie obrzuca innych inwektywami".

          Forumowiczom pozostawiam ocenę, do którego z nas bardziej ten opis pasuje.
          Zdarza mi się różne rzeczy napisać na Forum, niekiedy z góry wiedząc, że zbiorę
          gromy krytyki, ale ja przynajmniej nie jestem na Forum anonimowy. I wszystko,
          co piszę, podpisuję swoim nickiem, przez większość wrocławskich Forumowiczów
          identfikowany z moim imieniem i nazwiskiem. Niestety, ci którzy podejmują
          wycieczki osobiste, z reguły robią to jak tchórzliwe szzczury, kryjąc się za
          anonimowością, jaką im oferuje internet.
          • tekla12 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 05.11.06, 17:24
            Szkoda, że nie posiada bo i diagnoza właściwa i terapia doskonale zaordynowana.
            Mądry doktor to być musi.
            • lillalu Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 05.11.06, 17:52
              Nie stresujcie Krzyśka!
            • Gość: student_medycyny Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: 194.187.183.* 05.11.06, 23:41
              mądry doktor? raczej kolejny stwór z internetu który walnął w podpis "doktor" by prawić morały jakże miłe dla reszty gawiedzi...
          • hania37 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 06.11.06, 08:39
            Ośmielę się stwierdzić,że jako lekarza dyskwalifikuje cie zdolność utrzymania
            emocji na wodzy.Nawiązując do jednego z poprzednich twoich postów przypominam
            ci,że lekarzem jest się ZAWSZE,a nie tylko w godzinach pracy.Tym bardziej,że
            przedstawiłeś się wcześniej jako lekarz,nie możesz potem twierdzić,że piszesz
            jako zwykły forumowicz.Śledzę twoje wypowiedzi z rosnącym niesmakiem i poczuciem
            zażenowania.Domyślam się,że jesteś lekarzem z kilkuletnim (zaledwie) stażem i
            jedynym pocieszeniem jest myśl,że może zdążysz cokolwiek zrozumieć,zanim zrobisz
            komuś krzywdę.
      • Gość: arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.os1.kn.pl 06.11.06, 09:01
        Poród rodzinny byc moze jest rozwiazaniem lecz nie ma chyba co ukrywac ze z
        chwila gdy rodzaca trafia na oddział jej jedynym prawem jest urodzic i to tak
        by nie sprawiac nikomu problemu czy nie czynic halasu.Ja nie mam zamiaru
        krzyczec bo i pierwszy poród przebiegł spokojnie,cicho a i nawet w trakcie
        rodzenia pzowalałam sobie na zarty z lekarzami i pielegniarkami.Problem w tym
        ze zle sie czuje w obecnosci studentow gapiów.Pamietam jak po porodzie musialam
        chwile polezec na ogolnej sali gdzie przy rodzacej kobiecie zebrał sie tlum
        studentów.Pamietam jak dzis jej krzyk ze ona nie chce juz rodzic,by sobie
        poszli.Nikt nie uszanował tego a jedynie uslyszala od
        studentki:phi...histeryczka nie powinna zachodzic w ciaze...Tak wiec...Co
        innego praktyka a co innego teoretyka.
        • hania37 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 06.11.06, 09:16
          Teoretycznie (niestety,to znowu tylko teoria) masz prawo odmówić zgody na
          obecność studentów przy porodzie.Bo (tu znowu czysta teoria) ktoś po drodze o tą
          zgodę powinien cię zapytać.Niestety,warunki jakie są na Dyrekcyjnej takie są i
          nawet gdyby ktoś o tym chciał pamiętać,to technicznie nie da się tego
          zrobić.Wiele lat temu sama miałam tzw. blok z ginekologii właśnie na
          Dyrekcyjnej.Do tej poty pamiętam swoje mieszane uczucia.Z jednej strony
          oczywista konieczność nauczenia się,a z drugiej głęboki sprzeciw przeciw formie
          w jakiej to jest realizowane.Jeśli masz odwagę,protestuj.Głośno i wyraźnie.Masz
          takie prawo.Może ktoś cię usłyszy,może do kogoś w końcu dotrze.Zwalanie
          wszystkiego na warunki techniczne i konieczność dydaktyki to daleko idące
          uproszczenie.Z jednej strony (masz całkowitą rację) nie zawsze jest możliwość
          wyboru placówki,z drugiej zawsze znajdą się kobiety,które zgodzą się na udział
          studentów w porodzie. Można znaleźć jakiś kompromis,tylko jakoś nikomu nie chce
          się chcieć;-)Walcz dziewczyno:-)
          • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 06.11.06, 19:26
            Walka ze słuzba zdrowia przypomina walke z wiatrakami.Najczesciej rodzaca woli
            przemilczec kosztem własnego bólu czy dyskrecji niz narazic sie pózniej na
            traktowanie niczym zbedny kapec na oddziale.Lekarz który prowadzi mi ciaze a
            pracuje przy Dyrekcyjnej stwierdził ze jesli mamtaka potrzebe i nie chce karmic
            piersia powinnam to zgłosic pielegniarce.Swoja droga jestem ciekawa jak to sie
            ma do praktyki skoro juz czytalam na temat odmowy przez matke karmienia dziecka
            piersia z przyczyn fizycznych.Uslyszala ze jest pseudo-matka.To ze dziecko
            ssace pokarm matki jest inteligentniejsze niz te karmione sztucznym to tez
            przesada.Synka karmiłam mieszanka i jakos objawy głupoty nie stwierdzono a
            wrecz przeciwnie.Moj apel to tytlko jedno:POZWÓLCIE RODZIC PO LUDZKU KOBIETOM I
            NIE ODBIERAJCIE NAM TEGO PRZYWILEJU POPRZEZ GŁUPIE USTAWY.
            • Gość: student_medycyny Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: 194.187.183.* 07.11.06, 00:06
              dlatego właśnie to studenci są przeklęci? sama sobie zaprzeczasz kobieto, jak już wcześniej kklement zauważył
              powiedzmy sobie szczerze i jasno - w strukturze szpitala student jest PONIŻEJ pielęgniarki, nie ma wpływu absolutnie na nic, chcesz się kogoś czepiać to czepiaj się osób które ustawiają nam takie przepisy lub asystentów którzy mają z nami zajęcia - a od studentom łaskawie daj święty spokój - nie każdy ma ochotę tam być - zapewniam cię
              • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 07.11.06, 08:29
                Skoro nie kazdy ma chec tam byc to w istocie rzeczy po co sie pcha na medycyne?
                Tylko dla kasy?Cóz...sa twardziele którzy na widok krwi wymiekaja lecz na wiesc
                o tzw."zielonych"kolorek na twarz powraca:)Swoja droga obrzydza cie
                epitet"przekleci"a z tego co mi wiadomo to jeszcze nie raz usłyszysz gorszy
                który bedzie godził w twoja studencka dume.
                • aminofenazon Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 07.11.06, 12:11
                  I. Na formularzu, ktory dostaja pacjenci widnieje takie zdanie:
                  "Wyrazam/Nie wyrazam zgode/y na udzial w zajeciach dydaktycznych prowadzonych
                  ze studentami, badanie,... itp. itd." (*niepotrzebne skreslic)
                  Wiec nie rozumiem, po co to cale zamieszanie...

                  II. Pozwole sobie zacytowac:
                  arvenka29 napisała:

                  > Skoro nie kazdy ma chec tam byc to w istocie rzeczy po co sie pcha na
                  medycyne? Tylko dla kasy?Cóz...sa twardziele którzy na widok krwi wymiekaja
                  lecz na wiesc o tzw."zielonych"kolorek na twarz powraca:)

                  Co to znaczy "zieloni"...? Prawisz o niestosownosci zachowania, zazenowaniu,
                  moralizujesz, oceniasz sposob postepowania innych, pouczasz, a sama uzywasz w
                  stosunku do niezyjacego czlowieka jakze niskiego okreslenia -"zielony".
                  Wymagasz od innych poszanowania wlasnej godnosci osobistej, a postepujesz
                  dokladnie odwrotnie. Ciekawe, ile halasu i wrzawy narobilabys, gdyby ktos z
                  wypowiadajacych sie lekarzy pozwolil sobie na podobne sformulowanie...

                  > Swoja droga obrzydza cie epitet"przekleci"a z tego co mi wiadomo to jeszcze
                  nie raz usłyszysz gorszy który bedzie godził w twoja studencka dume.

                  Skad wiesz, ze uslyszy? Jestes pewna? Moze obraca sie wsrod ludzi obytych,
                  rezprezentujacych pewien poziom kultury osobistej, ktorzy nie rzucaja 'na dzien
                  dobry' miesem w innych i nie oceniaja ich, nie znajac. Twoje zachowanie nie
                  jest normatywne - nie kazdy jest taki jak Ty...:)

                  • lillalu Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 07.11.06, 13:48
                    Ja myślę że arvenka pisząc o zielonych nie miała na myśli trupów,tylko
                    forsę,dolary. Dziwne- przecież dolar na terenie UE nie ma takiej wartości jak
                    np. 15lat temu,teraz wszyscy ślinimy się na myśl o euro,no nie?
                    Arvenkę chyba poniosły emocje i dlatego gubi się w sojej argumentacji, jednak
                    nie mam jej tego za złe,bo poród to potworny stres dla każdej kobiety i
                    faktycznie ciężko mi sobie wyobrazić obecność kilku studentów (tymbardziej
                    facetów) w momencie gdy potworny ból rozrywa mi krocze i najgorsze bluzgi cisną
                    się na usta, i mam świadomość że wyglądam tragicznie. Wolałabym wtedy,żeby nikt
                    mnie nie oglądał,ale z drugiej strony jest to bardzo wskazane,aby studenci mieli
                    styczność z takimi sytuacjami,bo tylko dzięki aktywnemu uczestnictwu w akcjach
                    medycznych mają szansę na zdobycie doświadczenia. Tak więc pojawia się tutaj
                    pewnego rodzaju sprzeczność interesów:spokojny poród czy doświadczeni lekarze.
                    Swoją drogą-myśl o ciąży i porodzie przeraża mnie bardziej niż koszmar z Ulicy
                    wiązów i dlatego poczekam jescze z 7 lat,zanim wydam na ten okropny ziemski
                    padół swojego pierwszego potomka;)pozdro.
                  • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 08.11.06, 09:56
                    Swoja wypowiedzia dałes swiadectwo tego ze nawet czytac porzadnie nie
                    potrafisz.Piszac o zielonych mialam na mysli przysłowiowe "dolary" a nie
                    nieboszczyków.Choc w pewnym sensie masz racje...dolary zastepiło euro...
                    Jesli twierdzisz ze bedziesz obracał sie w kregu ludzi tylko kulturalnych to
                    propozycja moja jest taka:kup sobie wyspe i na niej zamelduj tych
                    kulturalnych...ewentualnie nie wychodz z domu by sie nie otrzec czasami o
                    chamstwo.
                    • lillalu Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 08.11.06, 10:37
                      Hehehe,Arvenka,sama czytać nie umiesz-Amino pisał o trupach,ale o euro napisałam
                      ja!
                      • Gość: jasq Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 21:44
                        może zakłada, że nie ma szns na obracanie się w kulturalniejszym środowisku niż
                        ona sama...?:)
                        po 2 - nic dziwnego, że u jej dziecka nie wykryto cech ubytk intelektu - takie
                        cechy ocenia się w odniesieniu do rodziców...
                        po 3 - uni naprawde KAŻDY dał by rade skończyć, może nie każdy kierunek, ale
                        wartość "mgr" drastycznie spadła w obcnych czasach.
                • justinka2 do arvenka29 07.11.06, 20:08
                  arvenka29 napisała:

                  > Skoro nie kazdy ma chec tam byc to w istocie rzeczy po co sie pcha na
                  medycyne?
                  > Tylko dla kasy?

                  nie, nie tylko dla kasy :).
                  tylko po prostu nie każdy chce zostać ginekologiem. natomiast każdy musi blok z
                  ginekologii zaliczyć. niezależnie od tego czy to się komuś podoba czy nie (o
                  czym już wcześniej pisałam). i nie ma tu znaczenia czy po studiach ktoś
                  zamierza się specjalizować w med rodzinnej, sądowej czy psychiatrii. taki jest
                  program studiów narzucany z góry.
                  a co do kasy.... nie zaprzeczam, są lekarze którzy zarabiają dużo - w sposób
                  etyczny i mniej etyczny. jest jednak także cała rzesza młodych - w trakcie
                  specjalizacji, którzy zarabiają grosze przez długie lata. zapewniam cię więc,
                  że sporo z nas lekarzy "poszła na medycynę" nie dla kasy, ale (może to komuś
                  wydać się śmieszne w dzisiejszych czasach) z powołania.


                  Cóz...sa twardziele którzy na widok krwi wymiekaja lecz na wiesc
                  > o tzw."zielonych"kolorek na twarz powraca:)


                  ehhh.......

                  Swoja droga obrzydza cie
                  > epitet"przekleci"a z tego co mi wiadomo to jeszcze nie raz usłyszysz gorszy
                  > który bedzie godził w twoja studencka dume.

                  pewnie masz rację. pacjenci są różni i róznymi epitetami obrzucają lekarzy (i
                  nie tylko), ale to nie jest powód żeby nie czuć się urażonym.
                  wiem, że nie jesteś zachwycona obecnością studentów na porodówce, ale to nie
                  uprawnia cię do faktu, żeby określać ich takim mianem. tym bardziej, że jak już
                  wielokrotnie próbowano ci ten fakt uświadomić - obecność studentów w tym
                  miejscu nie jest ich wyborem.


                  kończąc dyskusję na ten temat: zawsze możesz nie wyrazić zgody na obecnośc
                  studentów na bloku. po prostu poinformuj lekarza odbierającego poród o tym
                  fakcie. koniec, kropka. w świetle prawa nikt nie może wpuścić ich tam bez
                  twojej zgody.

                  pozdrawiam!
                • Gość: student_medycyny Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: 194.187.183.* 08.11.06, 20:22
                  znasz babo taką dziedzinę jak chirurgia? bo jesli dane nam będzie się kiedyś spotkać - TO WŁAŚNIE TAM
                  mam już nawet pomysł co zrobić w pierszej kolejności - wyrwę ci te twoje zęby jadowe i napisać prośbę do POZ o skierowanie do psychiatry... ehh - co za ludzie...
                  • Gość: student_medycyny suplement IP: 194.187.183.* 08.11.06, 20:32
                    zresztą... wykazałaś się kobieto już dostateczną odpornością na jakiekolwiek argumenty (kklement + inni forumowicze) dlatego "oficjalnie" kończę "dyskusję" z tobą - mów sobie co chcesz... pisz sobie co chcesz... myśl sobie co chcesz (o ile to robisz, co nie jest pewne jeśli około 4 ludzi tłumaczy ci że student nie ma wyboru i na poród iść musi a ty dalej NIC)
                    i na koniec pamiętaj, że to ty przychodzisz do lekarza, nie ja do ciebie
                    co się zaś tyczy rzucania epitetami - gwarantuję ci, że pacjenci z którymi miałem do tej pory styczność choć stali nad grobem (onkologia) byli na o wiele wyższym poziomie niż ty kiedykolwiek będziesz sobą reprezentować - NIESTETY
                    pozdrawiam oschle
                  • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 09.11.06, 15:41
                    Ja mam przynajmniej zeby jadowe do wyrwania a tobie bym nawet mózgu nie usuneła
                    bo byloby to strata czasu szukac czegos czego sie nie ma.Swoja
                    droga...podpisujecie sie jako lekarze ale zero odpornosci.Ciekawe co robicie z
                    80 letnimi pacjentami lub hipohondrykami?Trujecie?Wywalacie za drzwi czy
                    obdarzacie epitetami?...Ponadto zaden z was nie zauwarzył ze pytanie kierowałam
                    do kobiet które rodziły przy Dyrekcyjnej a nie do studentów czy lekarzy.Tak sie
                    złozyło ze dopusciliscie do głosu tylko jedna kobiete a sami
                    utworzyliscie "ruch oporu".I z kim tutaj dyskutowac?Z kims kto sie wcina miedzy
                    drzwi a framuge???Ale wy studenci nie znacie pojecia takt i kultura skoro
                    zyjecie w przeswiadczeniu ze wszystko wam sie nalezy.
                    • Gość: jasq Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:00
                      nie zauważyłem, żeby jakakolwiek kobieta CHCIAŁA z Tobą rozmawiać, widać inne
                      reprezentantki płci pięknej stwiedziły, że z TOBĄ nie ma wogóle sensu
                      dyskutować. Argumentów nie będę wypisywał, bo ty i tak ich nie czytasz lub nie
                      rozumiesz, Ja miałem ginesy na Chałbińskiego i zapamiętam do końca życia
                      wdzięczność kobiety, którą jako przeklęty student trzymałem za rękę, gdy poród
                      jej pierworodnego się komplikował. Z tego co ja wiem nie wszystkie kobiety
                      sprzeiwiają się studentom na porodówkach.
                  • hania37 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 09.11.06, 20:43
                    Szanowny p.doktorze (in spe),zwracam panu uwagę, że cokolwiek nieeleganckie i
                    nielicujące z godnością lekarza jest nadużywanie pozycji i swojego rodzaju
                    władzy nad innymi (bo w sumie daje je zawód, który wybrałeś). Powinno się ich
                    używać ostrożnie i ze szczególną delikatnością.Odgrażanie się w stylu "ja ci
                    jeszcze pokażę,bo mogę" jest zwyczajnie obrzydliwe. Ludzie,którzy przychodzą do
                    gabinetu lekarskiego, są zazwyczaj wystarczająco źle potraktowani przez los,
                    przychodzą obdarzając lekarza zaufaniem,powierzają mu siebie. Dopóki tego nie
                    zrozumiesz,będziesz ludziom szkodził, a nie pomagał.
                    • Gość: dr Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.06, 00:51
                      do Arvenki - o ile Twój pierwszy post był jeszcze dla mnie zrozumiały, to
                      następne pozbawiły mnie jakiegokolwiek współczucia dla Twojej sytuacji. Można
                      nie wiedzieć, że kliniki są miejscami przeznaczonymi dla pracy dydaktycznej,
                      ale kiedy już wiele osób na tym forum próbowało Ci to wytłumaczyć i uzasadnić
                      obecność studentów przy porodach i wielu innych zabiegach(nie zawsze w
                      kulturalny sposób, ale to już inna sprawa)- Twoją jedyną odpowiedzią na ich
                      tłumaczenia są inwektywy w rodzaju " kasa za lewe opinie, emocje jedynie na
                      widok zielonych itp..". Kto dał Ci prawo, aby obrażać wielu uczciwych i ciężko
                      pracujących za psie pieniądze lekarzy? A studenci uczą się między innymi po to,
                      aby w przyszłości umieć odebrać poród Twój, Twojej córki, synowej...Czy
                      chciałabyś aby w takim momencie dysponowali jedynie wiedzą zdobytą na małpie
                      lub innym ssaku? Gdyby ktoś wobec Ciebie popełnił błąd spowodowany brakiem
                      praktyki, zdobywanej m.in. na tych internatach, to pewnie zaraz krzyczałabyś na
                      forum o niedouczonych lekarzach. A poza tym gubisz się w swoich postach - raz
                      piszesz, że do kliniki trafiłaś przypadkiem, drugi raz, że Twój lekarz
                      prowadzący pracuje na klinice?! Poza tym piszesz, że traktujesz swój poród
                      normalnie, jako "fizjologię" - ja także rodziłam (tak, tak lekarkom też się to
                      zdarza)i pamiętam parę innych elementów porodu znacznie bardziej krępujących
                      mnie niż obecność postronnych osób (nie będę wdawać się w szczegóły bo studenci
                      i lekarze i tak wiedzą o co chodzi, a innych nie chcę zniesmaczać); było mi
                      totalnie wszystko jedno kto i gdzie mnie ogląda, zależało mi tylko na dziecku i
                      pomyślnym zakończeniu porodu. A ze swego internatu pamiętam te niezwykłe
                      przeżycia, kiedy oglądaliśmy kolejne rodzące się dziecko, trzymanie rodzących
                      za rękę, głaskanie po głowie, mimowolne parcie (nawet koledzy się do tego
                      przyznawali), gdy one to robiły i radość gdy dzidziuś lądował na brzuchu mamy.
                      A głupie i niekulturalne komentarze są często po prostu przykrywką zażenowania
                      i niepewności w stresującej sytuacji, czego dowodem jest część Twoich postów.
                      • arvenka29 Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej 27.11.06, 16:18
                        Ciekawe opinie Pani wydaje na mój temat.Mnie nie jest obojetne gdzie i kto mi
                        zaglada ale to juz chyba bardziej kwestia wychowania wyniesionego z domu.Jeżeli
                        wiec mam zaufanie do swego lekarza i wystarcza mi jego obecnośc lub samej
                        połoznej to chyba z góry wiadomo że nie przywitam z entuzjazmem studenta.Swoja
                        droga..ilu z nich konczy te studia?Prosze mi tez glupot nie opowiadac jaki to
                        ciezki zawód lekarz.Cięzki pod wzgledem wydawania trafnych opini.Skoro lekarze
                        pracuja za tzw.psie pieniadze jak to Pani okresliła to do kogo kierowac
                        pretensje.?Albo lubi sie swoja prace i wkłada w nie serce albo pracuje tylko
                        dla zysku?Chyba nie musze wypowiadac sie na temat kierunku który Pani obrała?
                        Ponadto proponuje uwazniej czytac me posty gdyz ja do kliniki nie trafiłam
                        przypadkiem.Przypadek jest tylko ten ze lekarz prowadzacy pracuje na
                        klinikach.Swoja droga miedzy jednym a drugim porodem minie 10 lat wiec pod
                        pewnymi wzgledami jak widac nic sie nie zmieniło.Pani zycze wiekszego dystansu
                        do pacjentów gdyz dobra psychika to jeden z wazniejszych elementów jakie
                        powinien w sobie posiadac dobry lekarz czy lekarka.
                        • justinka2 apel! 27.11.06, 18:27
                          apeluję do wszystkich o niekomentowanie już postów arvenki29!
                          nie docierają do niej żadne argumenty: ani te delikatne i rzeczowe, ani te
                          mniej wyszukane. po prostu beton, więc....... sensu nie ma ciągnąć dalej tego
                          wątku.

                          widocznie założycielka lubuje się w "sprzeczkach" z lekarzami /lub podającymi
                          się za takowych/.każdy z lekarzy to wg autorki niedouczony konował co to tylko
                          na kasę patrzy, wyzuty z sumienia i etyki zawodowej. a student to
                          najgorsza "rzecz" pod słoncem, marzący jedynie o tym, żeby zaglądać rodzącym
                          między nogi i mieć z tego uciechę.

                          ehhh!!!
                          • arvenka29 Re: apel! 01.12.06, 10:27
                            Taaaaak..Justinka ma racje.Nie mam co robic bo akurat odwidziało mi sie
                            rodzic.Swoja droga znam lekarzy którzy sa do rany przyłóz( i nie tylko ze
                            specjalizacji-ginekolog-połoznik).Niestety..ze wzgledu na to że rodze a nie
                            choruje na tarczyce nie moge skorzystac w chwili obecnej z ich
                            usłóg.Cóz...Droga Justinko...skoro tobie odpwoiada publika przy
                            rodzeniu..proponuje zalozyc show w TV.Ty jako rodzaca na wizji z pewnościa
                            zaspokoiłabys w 100% czyjąs ciekawosc jesli sie tyczy porodu.
                            • justinka2 Re: apel! 01.12.06, 21:56
                              arvenka29 napisała:

                              >Droga Justinko...skoro tobie odpwoiada publika przy
                              > rodzeniu..proponuje zalozyc show w TV.Ty jako rodzaca na wizji z pewnościa
                              > zaspokoiłabys w 100% czyjąs ciekawosc jesli sie tyczy porodu.


                              jak pisałam wcześniej: bez komentarza.......

                              twoje wypowiedzi "mówią" same za siebie.
                            • Gość: yool Re: apel! IP: *.generacja.pl 08.12.06, 19:00
                              ja nie wiem skad arvenka u ciebie przekonanie ze chodzi nam ---studentom-tylko
                              o czysta ciekawosc?bardzo mnie obraza to cale twoje chore gadanie bo ja np duzo
                              dzieki temu sie dowiedzialam!i wcale nie jest tak ze robilam za jakiegos
                              niezainteresowanego gapia bo niektorym paniom bardzo pomagalysmy!!!!!!!to jest
                              nasza nauka. Tak to wyglada ale ani razu nie spotkalam sie tam z rownie
                              zgorzkniala przesiaknieta jakimis chorymi pretensjami niezrownowazona
                              emocjonalnie baba jak ty!!!!w dodatku z jakimis kompleksami...bije od nich po
                              twoich postach na kilometr?a moze ty arvenka nam zazdroscisz co?moze ty tez
                              bardzo chcialas byc lekarzem ale sie nie nadawalas i teraz sciska ci.....:-o
                              ojoj!a tak poza szczerze wspolczuje glupoty
                              • Gość: mali Re: apel! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:45
                                jestem na VI roku i po dwóch blokach z ginekologii na Chałubińskiego. Nie
                                pojmuję nienawiści, jaką arvenka zieje do studentów medycyny ! Na porodówce
                                nie "gapiliśmy się z lubością w krocze rodzącej",a trzymaliśmy ją za rękę,
                                pomagaliśmy położnej stosować tak zwaną "dźwignię", aby pomóc rodzącej w
                                skurczu, między skurczami nawet masowaliśmy plecy, ramiona ! I teraz jakaś
                                naładowana zgorzknieniem kobieta wrzuca wszystkich do jednego wora ! Cieszę
                                się, że nie spotkałam na bloku z ginekologii takiej osoby jaką ty jesteś.
                                • Gość: Tomasz Re: apel! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 23:18
                                  Hej , też jestem studentem VI. Chciałem tylko zaznaczyć dla szerszej opinii (
                                  nie konieczie dla arvenki 29 ) , że studenci wcale nie są
                                  niepotrzebnymi "gapiami" podczas takich zajęć . Mianowicie , do naszych
                                  obowiązków należy również : asystowanie ( np. trzymanie haków , narzędzi a
                                  nawet szycie )przy zabiegach ginekolgicznych , przy cięciach cesarskich oraz
                                  wypełnianie dokumentacji medycznej . Nie jest to łatwe i lekkie zajęcie.Wiąże
                                  sie to również z dużą odpowiedzialnością jaka na nas spada. Mówiąc krótko można
                                  się przy tym nieźle napocić i przy okazji narobić w gacie. Dodam jeszcze, że
                                  mimo iż chciałbym zostać okulistą , to nie uważam zajęc na internacie
                                  ginekologicznym za stracone , bo wiedza przyszłego lekarza powinna być
                                  interdyscyplinarna.
                                  • Gość: yool Re: apel! IP: *.generacja.pl 09.12.06, 11:22
                                    dokladnie!!!!!!o tym wlasnie mowilam na dyrekcyjnej wszystkie kobiety byly
                                    zadowolone ze bylismy "pod reka" gdy czegos potrzebowaly...
                                    Ciesze sie ze bede wykonywac ten zawod nawet ze swiadomoscia ze co drugi
                                    pacjent bedzie "arvenka":-<<<<<< pozdrawiam
                        • Gość: zbulwersowana Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.core.lanet.net.pl 09.12.06, 12:18
                          ty jestes kretynka do kwadratu nie moge juz czytac tych kretynizmów bo oczy wychodza z orbit ,nie wiem babsztylu gdzie ty sie wychowałas i jakim jestes człowiekiem ale naprawde potrzebujesz pomocy specjalisty ,ale napewno nie ginekologa tylko psychiatry ,dzieki Bogu ,ze jeszcze sa normalniuludzie którzy jednak wiedza na czym praca lekarza polega i doceniaja nas za trud ,nieprzespane noce i nerwy ,bo decyduje sie o zdrowiu ,a i wiele razy o zyciu pacjenta.jestes skonczona ,prymitywna i głupia nie masz prawa do wypowiadania sie na tematy o ktorych pojecia bladego nie masz .zal mi ciebie bardzo ,a jeszcze bardziej twoich dzieci ze maja tak beznadziejnie głupia matke straszne...
    • Gość: matka Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.core.lanet.net.pl 09.12.06, 12:06
      tak ja rodziłam ostatnio i gdyby nie własnie studentka która cały czas trzymała mnie za reke własnie na Dyrekcyjnej to nie wiem jak bym to wytrzymała ciesze sie ze tam była i zawsze bede jej wdzieczna ,a ty głupia babo przestan wypisywac te oszczerstwa to obrzydliwe i kłamliwe .
      • Gość: yool Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.generacja.pl 09.12.06, 12:47
        ;-))) i wlasnie dla takich rzeczy chce mi sie uczyc i jeszce raz uczyc
        Pozdrawiam
    • Gość: zaga Re: Przekleci studenci na Dyrekcyjnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.07, 22:20
      Witam! JAkiś czas temu leżałam na Dyrekcyjnej, nie rodziłam, a miałam operację. Po operacji, po dwóch dniach, lekarz przyszedł i się spytał, czy wyrażam zgodę na odwiedziny studentów i przedstawienie im mojego przypadku. Zgodziłam się, bo może nie była to komfortowa sytuacja dla mnie, no ale w końcu muszą się oni na kimś uczyć... Lekarz był przesympatyczny, opowiadał co i jak, pokazywał, część studenetów przejawiała nawet zainteresowanie tym o czym mówił. Powiem szczerze, że dla mnie też był to ciekawy wykład bo dowiedziałam się od początku do końca o mojej przypadłości i przeprowadzanej operacji - jak przebiegała, co robili, itd...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka