albajulia
19.11.06, 15:28
poznałam w necie faceta. niemca z frankfurtu. przyjechał w ubiegłym tygodniu
do mnie po 2 miesiacach wspolnych spotkan na skype. banalne co? rzeczywistosc
przerosla moje marzenia. oszalałam i pierwszy raz w zyciu trace nad soba
kontrole. przestaje normalnie funkcjonowac. pojechal w piatek a juz dzisiaj w
sobote w nocy "wymusilam" na nim kolejny przyjazd do polski, bedzie juz
29.11." zawsze komplikowalam swoje zycie.prosze powiedzie mi ze to nic
wyjatkowego,zeby poddac sie temu, zeby sprobowac, zeby sie nie bac, isc na
calosc.po raz pierwszy w zyciu czuje bol z tesknoty.i co gorsza, nigdy nie
umialam do tego sie przyznac ze mi zalezy na kims. teraz pisze/mowie
otwarcie -
potrzebuje cie,tesknie. zwariowalam jak nic. i wiem ze odleglosc moze
zniszczyc wszystko. ale na razie nie chce o tym myslec. to jakas desperacja z
mojej strony. zachowje sie jak nastolatka, a jestem duza panna i w tej
desperacji zatraciłam sie tak,ze ja pracoholik, szefowa zaczynammiec
towszystko w dupie.wreszcie chce myslec o sobie. przeciez ie maw tym nic
dziwnego, prawda? potrzebuje waszego wsaprcia