Pytanie do ematek, które to przeżyły

po 15 latach robimy większy remont.
1 lipca wchodzi ekipa (termin umówiony, wiadomo jak jest, ale zakładam, że do 1 sierpnia przyjdą). Do Bożego Narodzenia mają się wyrobić. Do roboty jest cały dół domu, kuchnia, łazienka, salon, drzwi, podłogi, trochę się zmieni układ pomieszczeń, dwa okna do powiekszenia. Na górze łazienki, podłogi, bez wyburzania.
Opcja zamieszkiwania przez czas remontu raczej nie wchodzi w grę. W październiku często już odpalamy piec a mogą się nie wyrobić z grzejnikami.
Musimy gdzieś się podziać.
Mamy do wyboru opcje:
1. Przeprowadzić się na ten czas do mieszkania 50 metrów, salon z kuchnią i sypialnia. My możemy spać w "salonie", dziewczyny w jednym pokoju. Problem w tym, że akurat to mieszkanie, które będzie wolne, jest w Warszawie a mieszkamy pod Warszawą, dziewczyny tu chodzą do szkoły (starsza do liceum, młodsza do podstawowej). Musielibyśmy je codziennie dowozić, bo czas samochodem w tę odwrotną stronę to 15 minut a komunikacją około 50. Wszystkie zajęcia dodatkowe mają na miejscu, więc musiałyby zostawiać i wracać późnym popołudniem lub wieczorem (teraz mają wszędzie bardzo blisko, po szkole ida do domu, potem na zajecia, do koleżanek). Ale i tak "na budowie" będziemy musieli bywać.
2. Przeprowadzić się do mamusi

mama ma dom pod miastem, jest przestrzeń, mama jest bezkonfliktowa. Tutaj już nie ma żadnej opcji komunikacji (tzn.komunikacja jest, ale zbyt rzadko). Trzeba będzie wozić nastolatki w tę i z powrotem
3. Wynajem większego mieszkania lub segmentu na czas remontu w bliskiej okolicy naszego domu. W teorii jest to możliwe. Jeśli chodzi o koszty to przy całym tym remoncie będzie to kropla.... więc można zamknąć oczy i to przeżyć, ale niekoniecznie wynajmujący chcą wynajac dom na tak krotki okres. Plusy: jesteśmy blisko domu, dziewczyny nadal chodzą na pieszo wszędzie, mamy normalny metraż. Minusy: ofert mało, jeśli już to średnie warunki.
4. Przeprowadzki do teściów- na miejscu, mieszkają blisko. Odrzucona na początku, mąż z teściem średnio się dogaduje, tesc mocno zaangazowany politycznie. Remont będzie stresujacy, nie potrzeba mi jeszcze tych awantur. Plusy: blisko domu, dobre warunki mieszkaniowe.
Co byście zrobiły? Jakie macie rady? Może jeszcze jakaś opcja, żeby to przeżyć I nie zwariować?