sueellen
23.11.24, 00:37
Dostałam nowa pracę, najpierw euforia, niedowierzanie, radość, opijanie sukcesu. Minęło trochę czasu i zaczynają przychodzić wątpliwości. A co z tym, a co z tamtym, czy sobie poradzę, nie mogę spać , ciągle chodzę nakręcona jakby w oczekiwaniu na katastrofę. A tu jeszcze ponad dwa miesiące zanim zacznę. Miejsca sobie nie mogę znaleźć, chłopa zanudzam i mecze bo myśli krążą wokół tematu niemal non stop. W ramionach napięcie, boli mnie kark. Momentami mam ochotę zrezygnować i zostać tu gdzie jestem, na starych śmieciach. Chyba zwariuję. Nie jestem w stanie myśleć o świętach, jestem zmęczona i niewyspana. Chce żeby już ten czas oczekiwania się skończył. Nawet na jodze podczas relaksacji myślę o tym co mnie czeka w nowym roku.
Już sama nie wiem co mam ze sobą zrobić. Iść do lekarza po jakieś piguły by się zamulić?