Dodaj do ulubionych

Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław

IP: *.* 11.12.02, 18:09
Witajcie!Mam pytanie czy, któraś z Was rodziła na Klinikach na Chałbińskiego? Zasadniczo jestem zdecydowana tam rodzić najchętniej poród w wodzie ale chciałabym usłyszeć Wasze opinie.Ania i 32 tyg. brzusio
Obserwuj wątek
    • Gość: PETRA Re: Kliniki na Chałubińskiego- Wrocław IP: *.* 11.12.02, 18:35
      Hej Aniu,Ja rodziłam na Chałubińskiego, ale w grudniu 2001r - ale ten czas biegnie :DSzczerze mówiąć, jestem bardzo zadowolona. Na porodówce dobra opieka, podczas cesarskiego cięcia siostra była przemiła, cały czas ze mną rozmawiała - bardzo miło ją wspominam. Siedziała ze mną chyba około dwóch godzin po zabiegu, ale tak chyba jest zawsze. Co do lekarzy - ja miałam swojego, wcześniej uzgodnionego - prowadził mnie przez całą ciąże. Po zabiegu przychodził na salę każdego dnia sprawdzić jak się czujemy ( ja i synek).Siostry były super, pomagały przystawiać maluchy do piersi i bardzo do tego zachęcały. Sisotra oddziałowa osobiście dopilnowywała, czy maluchy są odpowiednio przystawiane i czy dobrze ssają pierś. W razie problemów - masowały piersi (przychodziły też rehabilitantki, które pokazywały jak dbać o piersi i co robić, aby było wszystko ok - łącznie z odpowiednim masażem). Miałam każdego dnia wymasowane piersi (brak pokarmu po cesarce), dostałam herbatkę Hippa na laktacje oraz maść na krwawiące sutki Szczerze tylko napiszę, że mogło być to spowodowane tym, że byłam pacjentką konkretnego lekarza.Był też pokaz jak dbać, przewijać i kąpać malucha.Byłam naprawdę bardzo zadowolona.Jest oczywiście i minus - jak ja tam przebywałam, sanitariaty były w koszmarnym stanie. Utrzymywane w czystości i czyste, ale po prostu baaaardzo stare Wiem, że teraz jest lepiej - wszystko jest po remoncie (mówił mi mój lekarz).To tyle, co mi się w tej chwili przypomina.Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, to napisz.Ja szczerze polecam Kliniki - pomimo, iż są podzielone opinie :) Byłam bardzo zadowolona.Pozdrawiam,Petra
      • Gość: aniazwrocławia Re: Kliniki na Chałubińskiego- Wrocław IP: *.* 11.12.02, 22:18
        Petra a mogę na Twój adres e-mail?Ania i 32 tyg. brzusio
        • Gość: PETRA Re: Kliniki na Chałubińskiego- Wrocław IP: *.* 11.12.02, 22:19
          Tak, oczywiście :D
    • Gość: EwaZ Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław IP: *.* 11.12.02, 22:51
      Ja tez rodzilam na Chalubnskiego w sierpniu 2001 roku i niestety nie bylam pacjentka zadnego tamtejszego lekarza... Bylo znosnie, ale: nikt nie uczyl jak przystawiac do piersi, nikt nie masowal piersi, polozna na izbie przyjec nakrzyczala na mnie, ze az sie rozplakalam, i pare tam innych rzeczy mi sie przytrafilo. Najgorszy byl poczatek, pozniej, po porodzie i w jego trakcie (mialam cesarke) bylo w miare milo.
      • Gość: Dorunia Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław IP: *.* 22.12.02, 18:26
        Nie wiem, czy jeszcze Cię to interesuje, Aniu, ale napiszę też swoją krótką opinię o tym szpitalu. Rodziłam tam stosunkowo niedawno, bo w maju 2002. Też byłam bardzo zadowolona. Od pierwszych chwil opieka barzdo dobra, sam poród (miałam c.c.) też wspominam dobrze. Po porodzie rzeczywiście czujesz się otoczona solidną opieką, do tego mój dzdziuś miał trochę problemów i mogę także z czystm sumieniem powiedzieć, że opieka na tamtejszym oddziale patologii noworodka też doskonała. I lekarze i pielęgniarki bardzo OK. Jedyny minus, że rzeczywiście sale nie są najładniejsze (łazienki były po remoncie - całkiem niezłe). Ale to chyba nie jest najważniejsze. PozdrawiamDorota
    • Gość: PIKUTKA Re: DO ANIZWROCŁAWIA(KLINIKI) IP: *.* 02.02.03, 19:02
      JA RODZIŁAM NA KLINIKACH.PROWADZIŁ MOJĄ CIĄŻĘ DR.JANUSZ ŚLIŻ LEKARZ Z TEGO SZPITALA.JEŻELI CHCESZ JAKIEŚ SZCZEGÓŁY DAJ ZNAĆ NA MÓJ eMAIL.
    • Gość: Annnia Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław IP: *.* 05.02.03, 16:25
      Ja rodziłam na Chałbińskiego w czerwcu 2001. Sam poród wspominam bardzo dobrze, mogłam cały czas chodzić, wejść pod prysznic, mąż był przy mnie cały czas, nawet na izbie przyjęć. Ale miałam umówioną położną, więc nie wiem, jak to wygląda jak się przyjdzie "z ulicy".Natomiast pobyt w szpitalu był koszmarem. Nikt nie uczył jak karmić, jak przebrać maluszka (nawet dostałam ochrzan za to, że dziecko przy przebieraniu obsikało kocyk i trzeba dać nam nowy, a przecież mogłam uważać). Nie mówiąc o tym, że dokarmiano małą, mimo moich próśb, aby tego nie robić.Mimo to, tym razem też będę tam rodzić, ale właśnie ze względu na położną, do której mam pełne zaufanie. A poród jest chyba ważniejszy, niż późniejsza opieka na oddziale?Pozdrawiam, Ania
      • gawliki Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 18.12.03, 13:38
        Gość edziecko: Annnia napisał:
        WITAJ!TO JUZ DAWNY WATEK,ALE MASZ MOZE NAMIARY NA TA POLOZNA?BEDE BARDZO
        WDZIECZNA!DZIEKUJE
        > Ja rodziłam na Chałbińskiego w czerwcu 2001. Sam poród wspominam bardzo
        dobrze,
        > mogłam cały czas chodzić, wejść pod prysznic, mąż był przy mnie cały czas,
        naw
        > et na izbie przyjęć. Ale miałam umówioną położną, więc nie wiem, jak to
        wygląda
        > jak się przyjdzie "z ulicy".
        > Natomiast pobyt w szpitalu był koszmarem. Nikt nie uczył jak karmić, jak
        przebr
        > ać maluszka (nawet dostałam ochrzan za to, że dziecko przy przebieraniu
        obsikał
        > o kocyk i trzeba dać nam nowy, a przecież mogłam uważać). Nie mówiąc o tym,
        że
        > dokarmiano małą, mimo moich próśb, aby tego nie robić.
        > Mimo to, tym razem też będę tam rodzić, ale właśnie ze względu na położną, do
        k
        > tórej mam pełne zaufanie. A poród jest chyba ważniejszy, niż późniejsza
        opieka
        > na oddziale?
        > Pozdrawiam, Ania
    • edki16 Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 19.12.03, 19:58
      Cześć Rodziłam w październiku 2003 sam poród wspominam dobrze ale pobyt na
      oddziale to był koszmar i serdecznie odradzam
      • betty_julcia Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 20.12.03, 23:17
        Hej. Ja rodziłam w czerwcu tego roku i w wodzie. Wydaje mi się że poród w
        wodzie to nie najlepszy pomysł. Ja drugi raz nie zdecydowałabym się, choć
        przyznam że za niewielkie pieniądze kupiłam sobie odrobinę luksusu.
        Najładniejszy w porównaniu z innymi szpitalami pokój do rodzenia w wannie. Na
        początku do rozwarcia na 4-5 cm jest się na sali ogólnej, bo nie wiadomo czy
        zakwalifikujesz się do porodu w wodzie. Później idzie się do wanny. Mój poród
        w wannie trwał dłużej niż by trwał normalnie, straciłam bardzo dużo krwi bo
        wiadomo gorąca woda, a ja grzałam sie w niej ponad 4 godziny z przerwami. Nie
        można było mi dac kroplówki, bo by mnie rozsadziło.
        Poza tym baaardzo nieprzyjemne widoki dla męża. Mój oczywiścdie nic nie mówił
        i do dziś nie mówi i nic w naszych kontaktach damsko-męskich sie nie zmieniło
        jak to niektórzy przeciwnicy wspólnych porodów argumentują. Ale przyznam, że
        trzeba dużo zimnej krwi żeby to oglądać. Nie będę sie wdawać publicznie w
        szczegóły.
        Jeśli chodzi o oddział to ni byłam niezadowolona, siostry raczej nie były
        niemiłe, fakt dokarmiały małą ale musiały żeby jak najwięcej czsu spędziła pod
        lampami (bo miała żółtaczkę) a cycusia nie chciała. Dzieci były traktowane
        trochę hurtowo, ale nie ma co się spodziewać czegoś lepszego po innych
        szpitalach.
        Prawdą tez jest że mało kto potrafił nauczyć mnie przystawiania do piersi mała
        mimo, że prosiłam o pomoc bo mała nijak nie chciała ciągnąć. W końcu nauczyla
        mnie pani sprzątająca.
        Ale nie wspominam szpitala źle.
        Pare miesięcy wczesniej leżałam w szpitalu wojskowym i to był naprawdę luksus.
        Na ginekologii miałam podtrzymywaną ciąże. rewelacja. Porządek, siostry miłe,
        rozrywkowe, kameralnie i jedzenie rewelacyjne. Ale tam już niestety nie ma
        porodówki.
        Pozdrawiam, życze powodzenia.
        • majku Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 05.01.04, 18:21
          Witam serdecznie wszystkie dyskutujące.
          Może to nietypowo, że facet się odzywa, ale tak się składa, że moja żona nie ma
          dostępu do internetu.

          Przechodząc jednak do sedna sprawy: z kilku powodów, moja żona zdecydowała się
          na poród w kliniece na Chałbińskiego. Po przeczytaniu Waszej dyskusji
          zastanawiam się, czy po pewnym czasie (i nabraniu dystansu) możecie doradzić
          nam co powinnismy zrobic, aby te niedogodności zniwelować.
          Nie pytam oczywiscie o stan łazienek, ale o to co zrobić, aby położne czy
          siostry pomogły w pierwszysch dniach (jest to nasze pierwsze dziecko) żonie
          przy karmieniu, wymasowały piersi etc.

          Przy okazji jeśli mogłybyście przekażać mi namiar na wspomniną w dyskusji
          położną i może podac jakieś namiary na szkołę rodzenia, w której "wykładają"
          pracownice z Chałbińskiego będę ogromnie wdzięczny.

          Mój e-mail: mariusz@fijalkowski.net.pl

          pozdrawiam,
          majku
          • fra_mauro Re: Kliniki na Chałbińskiego- horror 08.01.04, 21:51
            Bylam tam 2 razy w odstepie 8 lat (drugi raz w kwietniu ub.r) i, niestety,
            gdyby nie to,ze mialam "ustawione" cc noga moja by tam drugi raz na pewno nie
            postala. Nedza z bieda, jeden wielki kolchoz, odwiedzajacym pozwala sie krecic
            od bladego rana do poznego wieczora, zero intymnosci i prywatnosci, codziennie
            rano o 7:00 wymarsz z sali na zimny korytarz bo jasnie panie sprzataja i maja
            gdzies, ze 2 doby temu pacjentka miala rozplatany brzuch. O glodowym jedzeniu
            nie bede juz nudzic, bo przeciez wiadomo, iz czlowiek w szpitalu nie jest po
            to, aby sie opychac frykasami, w kiblach brak papieru i mydla... aha ! jest tam
            jeszcze ciekawy wynalazek pt: platne sale o tzw. podwyzszonym standardzie.
            Radze omijac szerokim lukiem !
        • ela2222 Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 22.01.04, 18:14
          A jak obecnie jest z dzieciaczkami? Czy mogą być możliwie często z mamą, co z
          ubrankami i pieluchami, szpitalne czy własne? Ja rodziłam w 2000r. wtedy
          wszystko było szpitalne.
          • fra_mauro Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 22.01.04, 19:37
            Dzieciaczki z mamami ? Alez oczywiscie, praktycznie przez caly czas, czy
            zyczysz sobie tego, czy nie. Oczywiscie codziennie rano maluchy wracaja na ok 1
            h do pielegniarek bo jest kapiel i obchod, a pozniej szanowne panie niewiele
            interesuja sie ich losem. Zasada rooming-in w tym szpitalu przybiera
            karykaturalna forme- niewazne czy mloda mama czuje sie na silach zajmowac sie
            malenstwem przez caly czas czy nie-wywiera sie na nia presje, aby sprawowala
            opieke praktycznie cala dobe. Dzieci zawiniete sa w "firmowe" kocyki i
            kaftaniki ale nie robi sie problemu, gdy mama chce przebrac malenstwo.
            Podobniez rzecz sie ma z "kreacjami" dla pan-mozna korzystac ze szpitalnych
            seksi-koszul z rozpruciem do pepka lub wlozyc cos wlasnego.
    • reda77 Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 09.02.04, 22:12
      Ja rodzilam na Chalubinskiego we wrzesniu 2003. Spedzilam tam miesiac,
      poniewaz trafilam na oddzial patologii ciazy (pat. ciazy A-bo jest tez B) z
      zatruciem ciazowym. Oto moje spostrzezenia z pobytu na tym oddziale: spedzilam
      na tym oddziale 3 tygodnie, podczas ktorych ufalam lekarzom, ktorzy wydawali
      sie wiedziec co robia, choc dziwilo mnie ze tak dlugo zwlekaja z ukonczeniem
      ciazy. W koncu na 3 dni przed terminem zdecydowali sie wywolac porod naturalny
      (!), mimo ze w przypadku zatrucia ciazowego wskazane jest cc, i to najlepiej
      juz po 38 tyg. nAdal jednak wierzylam, ze lekarze robia wszystko tak, by bylo
      najlepiej dla mnie i mojego dziecka. Po ok. 3-4 godzinach skurczow
      (wywolanych) porodowych zmierzono mi cisnienie i dzieki Bogu podjecto decyzje
      o cc, gdyz cisnienie bylo b. wysokie. Dziecko urodzilo sie niemal martwe (w
      zamartwicy), z gestych zielonych wod plodowych, dostalo 3 pkt Apgar - a
      wszystko to dlatego, ze lozysko bylo juz od dawna niewydolne i dziecko sie po
      prostu trulo :( Moj synek trafil na oddzial patologii noworodka, gdzie zajely
      sie nim dobre lekarki, pielegniarki w wiekszosci byly bardzo mile (oprocz
      jednej czy dwoch). Jako ciekawostke dodam tylko, ze po moim przypadku zaczeto
      wszystkim ciezarnym na pat. ciazy sprawdzac stan od plodowych. Z mojego pobytu
      w szpitalu mam jeszcze jedno istotne spostrzezenie: jesli nie da sie 'w lape'
      lekarzom, nie ma co liczyc na jakies wielkie zaangazowanie we wlasna sprawe,
      jest sie traktowanym jak jedna z wielu, "co bedzie to bedzie, nie ma sie co
      martwic, jakos z tego wybrniemy". To bardzo smutne, ze mimo placenia skladek
      na ubezp. zdrowotne nie ma szansy otrzymac opieki lekarskiej na wysokim
      poziomie, nawet jesli w gre wchodzi zycie nienarodzonego malenstwa :(
    • aaakkk1 Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 10.02.04, 11:59
      Ja rodziłam w wodzie, ale na Kamińskiego.
      Tam opieka była genialna a i sam poród wspominam bardzo miło (choć nikomu nie
      dawałam w łapę). Zarówno lekarz jaki położna byli bardzo mili i jeśli miałabym
      rodzić jeszcze raz to tylko tam i tylko w wodzie.
      • reda77 Re: Kliniki na Chałbińskiego- Wrocław 10.02.04, 13:37
        Ja takze mialam zamiar rodzic w wodzie na Kamienskiego, ale niestety plan nie
        wypalil, bo akurat gdy dostalam skierowanie do szpitala to na kamienskiego
        zamykali patologie ciazy. Lekarz dyzurujacy na Kamienskiego usilowal ode mnei
        wydebic jakas lapowke chyba, bo zamiast od razu mnie odeslac do innego
        szpitala, skoro sami niemieli miejsca, wpierw wyprosil mojego meza z izby
        przyjec, a potem przez 20 minut trzymal mnie tam gledzac, jak to on chetnie by
        mnie przyjal ale nie ma akurat miejsca (maz zapewne moglby mu przeszkodzic w
        tym jakze "delikatnym" wyludzaniu lapowki). Ponadto chce powiedziec, ze moja
        ciaze prowadzila lekarka, ktora tam pracuje - chodzilam do przychodni (na
        NFZ), przeciez mogla wykonac jeden telefon i na pewno miejscy by sie
        znalazlo... ale chyba tylko wtedy gdybym do niej chodzila prywatnie:( Do
        takich pzemyslen sklonilo mnie to, co powiedziala mi, gdy przyszlam pare tyg.
        po porodzie do niej na kontrole i opowiedzialam jak skonczyla sie moja ciaza i
        jak ucierpialo na tym dziecko: "Gdybym ja byla na tym dyzurze, n pewno bym
        pania przyjela, najwyzej spedzilaby pani jedna noc na sali porodowej az
        zwolniloby sie miejsce na patologii".
        Oczywiscie teraz to juz jest tylko takie rozpamietywanie, ale uraz do szpitala
        mipozostal.... ogromny smutek takze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka