Gość: marianb
IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl
08.05.01, 10:53
jestem wroclawianinem z urodzenia i z sympatią co pewien czas odwiedzam rodzinę
i miasto. Jest sobota (05 maja) ok. 18.00, pod galerią słyszę śpiew kobiety -
przed nią kapelusz... Na rynku nic sie nie dzieje poza gwarem piwoszy. Pojawia
sie para strazników miejskich (pewno antymelomani, legitymuja, spisują i po
co !!! Pani odchodzi, robi sie smutno w pochmurny wieczor. Ludzie!!! Na całym
swiecie ta forma prezentacji jest przyjeta i tolerowana z sympatią. To nie było
natretne żebractwo ze strony cygańskich dzieci. Może zatem straż miejska
zastapi artystów amatorów - grając, wyśpiewując, malując i co tam jeszcze
potrafią. N arynku być moze bedzie wtedy wesoło - mi zrobiło sie smutno