Gość: ja25
IP: *.telsat.wroc.pl
14.01.07, 16:13
W czwartek 11 stycznia robilam zakupy w supermarkecie A... . Kase nr 38
obslugiwala mocno zakatarzona pani. Ciagle musiala wycierac nos, a potem
kazda sztuke towaru brala w reke, zeby skasowac. Najobrzydliwsze bylo
kasowanie produktow spozywczych. Dobrze, ze sie zorientowalam i zabralam z
tasmy swoje zakupy przenoszac sie do innej kasy. Zwrocilam uwage i kasjerce,
ze jest zakatarzona i w punkcie obslugi klienta, gdzie obiecano sprawdzic co
sie dzieje w kasie 38, ale po godzinie przechodzac ponownie po pasazu
zauwazylam ,ze pani z katarem nadal pracuje i zaraza klientow.