elmumio
20.01.07, 17:47
Taka mala scenka z zycia codziennego pasazera MPK.
Dzisiaj,godzina 7.47.Przychodze na petle Litewska.Stoi N,nr boczny 7026.Drzwi
zamkniete,kierowcy nie ma.Ludzi ok.7 osob.Pada deszcz.Godz.7.57,pora jechac.Z
domu starcow wychodzi kierowiec.Krzywi sie ,bo pada.Zapala peta.Podchodzi na
przystanek, z nieukrywanym obrzydzeniem spoglada na pasazerow,ktorych jest
juz okolo 20 .Mamy juz 2 minuty po czasie odjazdu.Pan kierowca raczy drzwi
otworzyc.Ktos chce bilet kupic.NIE MAM BILETOW!.Odpowiedz szofera,oczywiscie
z petem w pysku.Nie chcialem psuc sobie poranka jadac do pracy i nie mowilem
nic.Ale w tym wszystkim najbardziej dobija mnie palenie petow przez
szofera.TOtalne olewanie ludzi przy tym,odjazd po czasie,zamkniete drzwi mimo
deszczu.Osobna kwestia jest to,ze byl to autobus solo,i juz na Psim Polu byl
klopot z wejsciem.Jesli ten szofer tak sie meczy powinien zmienic robote.
Widzę,to,co widzę i w ogóle się nie wstydzę,
niech się wstydzi ten co robi,nie ten co widzi!
K.S.