mia_mia
31.05.24, 17:55
Na mamusie się psioczy, na maluchy, a taka scenka z dziś. Jestem w instytucji finansowej, niewielka sala, cisza, bo osób w pomieszczeniu bardzo mało, załatwiane są poważne sprawy, tatuś bombelki jest obsługiwany (długo), a ona lat ok. 9 na środku tej sali robi gwiazdy, szpagaty, całe układy gimnastyczne. Z racji na panującą ciszę każdy ruch niesie się jakby stepowała, tatuś niewzruszony nawet nie próbował jej zastopować, przywołać do porządku. Obserwowałam jak się sytuacja rozwinie, zareagować miałam jak przyjdzie moja kolej, bo niekomfortowo byłoby mi rozmawiać gdyby za plecami ktoś robił fikołki. Zastanawiam się co się z tymi rodzicami i dziećmi (mówimy o dużym dziecku, które już raczej powinno panować nad ciałem) dzieje? Czy ze strony taty to zwykłe olewanie czy może książkowy przykład bezstresowego wychowania i nie chciał hamować potrzeby ruchu/ekspresji artystycznej? Czy obsługa powinna zareagować, nie ma szans, żeby ich to nie rozpraszało?