wozalek
28.02.07, 23:14
Nie trafiłem na komentarz do wypowiedzi niedoszłej prezydent Wrocławia Lidii
Geringer de Oedenberg więc mam nadzieję, że nie będę niepotrzebnie mnożył wątków.
Przyznaję, że wypowiedź europosłanki wprawiła mnie w lekkie osłupienie. Nie
wiem czy była poproszona o wypowiedź, czy sama z potrzeby serca napisała do
Gazety, ale o ile jestem w stanie się zgodzić z pierwszą bajką, to druga jest
dla mnie dość zaskakująca.
Jeśli jest prawdą, to co napisała, to znaczy, że Dudi i jego ekipa ale także
Rektor PWr robią mieszkańców Wrocka w bambuko: "Zgłosiliśmy swój akces do EIT
jako pierwsi" itd., itp. Tymczasem pani europoseł pisze, że projekt już ruszył
i że nie ma w nim ŻADNEGO miasta z Polski.
Pytanie: o co chodzi? czy władze miasta kłamią, nie wiedzą jak biegną sprawy?
ale jest druga strona medalu: skoro pani europoseł przygotowywała opinie na
ten temat i była wybrana przez mieszkańców Wrocławia, to dlaczego mając wiedzę
na ten temat, nie podzieliła się z nią wcześniej? na co czekała? czy
kontaktowała się z władzami Wrocławia, żeby sprawy przyjęły inny obrót? co
zrobiła, żeby jednak Wrocław liczył się w tej rozgrywce?
A co do Breslau na lotniskach. Może w takim razie razem z innymi europosłami
pani Geringer postarałaby się przeforsować w Parlamencie Europejskim stosowny
przepis prawny, żeby jeśli w danym języku nie ma odpowiednika nazwy danej
miejscowości ani nie ma odpowiednika tej nazwy w jęz. angielskim, to stosować
powinno się zapis oryginalny. Nikt oczywiście nie będzie zmuszał Niemców do
pisania Wrocław ale nie rozumiem dlaczego np. Francuzi, Hiszpanie czy Grecy
mieliby posługiwać się nazwą niemiecką. Tu jest także pole do popisu odnośnie
stosowania właściwych nazw w wydawnictwach kartograficznych i historycznych.