Dodaj do ulubionych

Kupisz książkę, zdasz egzamin

06.03.07, 22:34
Po co sie w ogole meczyl z egzaminem.....
Zaliczac pominien na podstawie wyciagu sprzedazy np. z Amazon.com.......
Obserwuj wątek
    • Gość: lee Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.as.kn.pl 06.03.07, 23:32
      czym tu sie podniecac, tak jest cały czas, na zaliczeniach bywają jeszcze
      większe przekręty i nikt afery nie robi... ot, studia...
      • Gość: były W tym Instytucie są inne takie profesorki"perełki" IP: *.ein.unterdrueckter.codesklave.de 07.03.07, 00:55
        Kiedyś trzeba było kupić książkę pewnej Pani też związanej z Panią Prof Styś.
        Wszyscy wiedzieli-nikt nie działał. Ba Pani składała podpis na
        książeczce-autograf żeby drugi raz nikt nie skorzystał. :)
        ...
      • Gość: OLGA Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 16:22
        Ja osobiście byłam na egzaminie u Prof.Knecht i uważam że ktoś niesprawiedliwie
        go ocenił bo książke bardzo przyjemnie się czyta i dużo wiadomości się wynosi i
        NAPRAWDE WARTO JĄ KUPIĆ- jestem przekonana że to pewnie natrętny student
        dzienny zrobił niepotrzebną afere.
    • Gość: były student z JL Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: 195.33.129.* 07.03.07, 02:04
      Ten procek uczy rowniez w WSZ Edukacja i te praktyke stosuje tam od kilku lat.
      notabene przez dluzszy czas byl tam rektorem wiec pewnie ze swojej strony
      ocenil "swoje" moralne zachowanie w oodpowiedni sposób. Co do stysiowej to
      bardzo dobry z niej profesor nie mniej jednak ona rowniez tam uczyla i na 100%
      wiedziala ze taka praktyka ma miejsce. Dopiero teraz gdy doszlo to do mediow
      zareagowala... coz 4 wladza tropi afery!!! zenada!!!
      • pan.marcin co????? 07.03.07, 08:15
        o rany, jestem w szoku. Otoz okazuje sie, ze nie wszyscy studenci studiuja po
        to, aby zdac. Sa tez tacy, ktorzy studiuja, aby cos wyniesc. Gratuluje postawy.

        Tylko, ze nie chce mi sie wierzyc, aby studenci podlozyli sobie taka mine.

        Mieli jeden podrecznik, egzamin w kieszeni. Teraz pan profesor wymagac bedzie 5
        podrecznikow i zobaczymy.

        Moze i jego zachowanie nie jest zbyt etyczne, ale teraz zobaczymy jak bedzie.
        Pewnie pojawia sie skargi, ze jest ,,sadysta" , ,,rzeznikiem" itd.

        Swoja droga, jak durny musial byc student, ktory nie zdal tego egzaminu? Bo cos
        mi sie wydaje, ze ten co nakablowal, to wlasnie oblal. Zenada.
        • Gość: Roman Re: co????? IP: *.dint.wroc.pl 07.03.07, 09:54
          Po prostu mówili, że luzak, Tak jak w kawale.
          • Gość: Paul Re: co????? IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.03.07, 14:17
            Oj cos nie wierze zeby studenci doniesli na profesorka. Bo czy ktos chce tylko
            zdac czy cos wyniesc, to przeciez na studiach jest duzo ciezkich przedmiotow i
            mysl ze chociaz jeden bedzie na pewno z glowy to duze pocieszenie, wiec warto
            kupic te glupia ksiaze i miec spokoj. Chyba ze naprawde jakies tepaki to
            zglosili... to teraz wszyscy beda mieli. Najpierw maja 5 ksiazek obowiazkowych,
            potem zmiany zasad egzaminow (jak sie profesorek wkurzy to zamiast wszystkich
            przepuscic to kazdego udupi - jak czasem slawny Pieraszko lubil robic na
            Polibudzie)
            • Gość: kia Re: co????? IP: *.ds.ae.wroc.pl 07.03.07, 15:20
              z tego co wiem to wszyscy u p.Knechta zaliczyli. Nie uwazam, żeby "wymuszanie"
              kupienia ksiązki bylo fair, ale jesli to ma ulatwic zdanie egzaminu (na dobra
              ocene) i ksiazka jest niedroga- to mozna sie poswiecic. Swoja droga, jezeli ktos
              poleca swoja ksiazke, jako zasadnicza do nauki i taka, ktora warto kupic, to
              wypadaloby ja dopracowac. Ja mialam przyjemnosc przeczytac cala ksiazke prof.
              Knechta i bylam w szoku, że ksiazka w takim stanie mogla wyjsc do druku. Nie mam
              tu na mysli bledow merytorycznych. Ksiazka obfituje w "literowki" i tego typu
              bledy, ktore sprawiaja, że niektore zdania sa totalnie niezrozumiale, ma sie
              wrazenie, ze byla pisana metoda "kopiuj-wklej". Panie profesorze! Taktyka nie
              jest zla, ale na przyszlosc prosze chociaz wybrac bardziej wartosciowa ksiazke
              do nauki (5 to przesada, a nawet zlosliwosc)
              • Gość: jmr Re: co????? IP: *.magma-net.pl 07.03.07, 18:21
                literowki sie trafialy
                ale co roku prof. Knecht przed egzaminem mowil, ze jak ktos znajdzie jakis blad
                w skrypcie to ma wyzsza ocene
                wiele osob w ten sposob czytalo ksiazke tylko po to, by te bledy wychwycic
                niektorym sie udawalo
              • Gość: Blanka Re: co????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.07, 10:29
                Studiowałam WSZ "Edukacja" i miałam egzamin u Knechta. Do wyboru kupić książkę
                za 30 zeta lub szykować się na ezgamin poprawkowy za 50 z nerwami i bez
                gwarancji zdania. Knecht wpisyłał 3 do indeksu za samo wejście na egzamin z
                jego książką, większość ocen to 4 i 5 bo pytania były ogólnikowe i banalne.
                Egzamin zdawałam 5 lat temu, więc to u niego nie nowość.
    • Gość: paweł Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 08:27
      Profesorek dobrze sobie to wymarketingował. Tacy nauczyciele akademiccy to
      tragedia pokomunistyczna - nauczone dzieci chłopów z zadupia które powinny
      sprzątać sale wykładowe a nie w nich uczyć.
      PS. nie mam nic przeciwko wsi Zadupie i jej mieszkańcom
    • Gość: dart Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.chello.pl 07.03.07, 08:34
      ja tez zdawalem egz u profesora. Bez jego ksiazki. Uczylem sie z ogolnie
      dostepnych podrecznikow. Egzamin zdalem. Ci wielce oburzeni studenci mogli
      zrobic to samo. Ale pewnie woleli na skroty i sie nie powiodlo.
    • Gość: borowik Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 09:11
      nie wiedziałem, że na AE jest Wydział Nauk Ekonomicznych. ciekawe czy autor
      artykułu sam go wymyślił, czy ktoś mu tekst pisał?
      • Gość: kaja Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.cec.eu.int 07.03.07, 09:13
        wydział Nau Ekonomicznych to dawny Wydział Gospodarki Narodowej - i autor
        artykułu go sobie nie wymyslił, tylko uczelnia, niedouku
        a prof. Knecht (za co on ma profesure) te praktyki stosuje od zawsze....odkąd
        po raz pierwszy wydał tę książkę - i chocby nie wiem jak by się człowiek
        starał: "Nie ma książki, nie ma zaliczenia".
      • Gość: Kropka Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.lanet.net.pl 07.03.07, 17:46
        zalecam zasięgnąć informacji zanim napiszesz nstępny głupi komentarz!! owszem od
        tego roku Wydział Gospodarki Narodowej zmienił swoją nazwę na Wydział Nauk
        Ekonomicznych.. A przeciez nie trudno takie rzeczy sprawdzić zanim się człowiek
        wygłupi. Pozdrawiam
    • Gość: yuss Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.ifd.uni.wroc.pl 07.03.07, 09:26
      Sa lepsi. Sami prowadza wydawnictwo i sprzedaja swoje ksiazki. Na Uniwersytecie
      to znana sprawa.
      • Gość: studentka Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 09:43
        Tak zgadzam się, na UWr tez waruniem zaliczenia jednych z ćwiczeń było oddanie
        testu-lub kilku testów, które znajdowały się na ostatnich stronach książki.
        Trzeba było kupic ksiażke, wyrwać te 2-3 strony i oddać. Cwiczeniowiec uparł
        sie że tak postanowił nasz wykladowca. Obydwaj panowie(ćwiczeniowiec i
        wykładowca) są autorami tej ksiażki. żeby było śmieszniej owa ksiażka to nie
        zbiór "przemysleń" ciekawych wniosków oparacowań itd. tylko przedruki/wyciągi/
        z ustaw, rozpożądzeń itd, które są powszechnie dostepne....
        • Gość: bimbam Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.mofnet.gov.pl 07.03.07, 15:18
          no nich zgdanę. administracja "materialna" na WPAiE?
        • Gość: gość Radia ZET Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.as.kn.pl 07.03.07, 23:55
          Gość portalu: studentka napisał(a):

          żeby było śmieszniej owa ksiażka to nie
          > zbiór "przemysleń" ciekawych wniosków oparacowań itd. tylko
          przedruki/wyciągi/
          > z ustaw, rozpożądzeń itd, które są powszechnie dostepne.

          Widać, że na tym Uniwersytecie kiepsko kształcą, skoro studenci uczelni
          humanistycznej nie znają ortografii (r o z p o ż ą d z e ń)!!!
          • Gość: Valana Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.generacja.pl 02.02.08, 10:45
            Jeśli idzie o ścisłość, to prawo nie jest nauką humanistyczną. Co nie zmienia
            faktu, że rzeczownik "rozporządzenie" istotnie pisze się inaczej.
    • Gość: gep Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 09:33
      TO POWSZECHNIE STOSOWANA PRAKTYKA!!!!!!!!
      • Gość: Statom Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 09:49
        Jakby tak sie przyjrzeli wekszosci egzaminow na uczelniach to by drastycznie
        spadla zdawalnosc. Duza ich czesc to jedna wielka farsa. No ale w koncu to sa
        profesorowie, na szczycie lancucha wiedzy i moga wszystko.
      • Gość: robb Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.prokom.pl 07.03.07, 10:13
        Oczywiście, acz na AE celują w niej właśnie ludzie od zarządzania i marketingu.
        Ot, taka profesja :)
    • Gość: dr Studenci to Nieroby! IP: 213.77.33.* 07.03.07, 09:57
      ciekawy ile osob teraz obleje pan prof.?
      Ja bym oblal wszystkich!
    • Gość: aniawroclaw Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.binet.com.pl 07.03.07, 10:31
      jestem byla studentka prof. Knechta, nie widze problemu.... ksiazka kosztowala
      jakies grosze, sami studenci ja kupowali, zeby ja miec, a nie dlatego ze prof.
      kazal.
      • Gość: Basia Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.52-88-b.business.telecomitalia.it 07.03.07, 11:01
        Zgadzam się z Tobą, ksiażka kosztuje niewiele, sama też ją zakupiłam, żeby ja miec bo nawet nie oplacalo sie robic ksera...a co do tych pytan to za moich czasow nie wystarczylo zaznaczyc jednego pytania tylko znacznie więcej... i rzeczywiscie sie tego nauczyc, gratuluje pomyslowym studentom, ktorzy rozdmuchali afere...teraz wasi nastepcy beda miec przewalone...
      • Gość: nieAE Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.magma-net.pl 07.03.07, 11:16
        Śmieszna szkółka ta AE. Mam tam kilku znajomych i nie są zachwyceni rządami
        J.M. B. Fiedora. Z tego, co słyszałem, to za jego kadencji zmniejszono liczbę
        godzin języków obcych i matematyki a podokładano studentom jakieś tam
        zarządzanie tym i owym. Jak można nauczyć się nowoczesnych finansów bez
        gruntownej znajomości matematyki (z naciskiem na rachunek prawdopod. i
        statystykę)?? Albo jak można być na stosunkach międzynarodowych nie znając
        przynajmniej jednego języka obcego?? Dla mnie to jest niezrozumiałe. Może ktoś
        mi to wytłumaczy?? Może jakby rektorem został prof. Miszczak, to zrobiłby z tym
        towarzystwem porządek i AE nie byłaby tylko szkołą sekretarek.
    • Gość: Antonio Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.nat.tvk.wroc.pl 07.03.07, 11:02
      W WSZ Edukacja jest podobnie i to od kilku lat!! Tam również na wykładach
      opowiadał o wszystkim i o niczym a na pytania studentów o egzamin mówił żeby
      się nie przejmować egzaminem bo, aby go zdać wystarczy "posiadać jego -
      podpisaną swoim imieniem i nazwiskiem - książkę..." z zaznaczonymi fragmentami
      których to rzekomo się nauczyiśmy. A sam egzamin to po prostu jedna wielka
      ściema!
      • Gość: jmr Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.magma-net.pl 07.03.07, 19:35
        pare lat temu na WSZ Edukacja aby zdac nie tylko trzeba bylo posiadac ksiazke,
        ale i posiadac jakas wiedze
        powszechny byl widok jak czesc studentow w nowych ksiazkach zaginalo pewne
        rozdzialy [prof. Knecht otwieral na egzaminie ksiazke na chybil-trafil, kazdemu
        zalezalo aby sie otworzyla na tym co mieli opanowane]
        przypadki poprawek mimo posiadanej ksiazki tez byly
        ale to bylo pewien czas temu
    • Gość: gabi Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 12:03
      nalezy dodac ze obena na ustnym nie zalezalo od wiedzy ale od humoru
      Profesora,nawet poprwanie udzielona odpowiedz,slowo w slowo z jego ksiazki
      dawala tylko 4.Podobnie bylo z ocena z cwiczen,ktora takze byla wystawiana
      niesprawiedliwie,i student dopiero po dostaniu od profesora indeksu dowiadywal
      sie co ma.
    • Gość: dfg Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.amsnet.pl 07.03.07, 13:05
      Przez całe moje studia na AE było takich przypadków kilka. Jeden do tego
      podpisywał sie na którejs stronie zeby daną ksążkę można było użyc tylko jeden raz.
      • bolek5 Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin 07.03.07, 14:15
        Witam!

        Gość portalu: dfg napisał(a):

        > (...) Jeden do tego
        > podpisywał sie na którejs stronie zeby daną ksążkę można było użyc tylko
        jeden
        > raz.

        To i tak cywilizowana metoda. W latach 80-tych słyszałem opowieść o profesorze
        z Politechniki, który przy egzaminie "kasował" podręcznik za pomocą młotka i
        dwunastocalowego gwoździa.
    • Gość: były student Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 14:07
      to niestety prawda
      kiedys zdawałem egzamin u tego pana i tez numer z książką wtedy obowiązywał
    • Gość: Studentka AE A ja nie widze problemu!!! IP: *.ds.ae.wroc.pl 07.03.07, 14:59
      Szczerze powiem,że bardzo mnie to dziwi ze jest taki rozgłos wokół tej sprawy.
      Przecież jak ktoś nie chciał - albo nie było go stać na kupienie tej książki to
      nie musiał jej kupować.I myślę ze nie miałoby to wpływu na ocenę. To miało być
      po prostu ułatwienie dla nas - studentów.
      Bo chyba lepiej jest nauczyć się wybranych przez siebie fragmentów książki niż
      czytać cała stertę innych. Wydaje mi sie ze i tak na AE mamy sporo nauki ..wiec
      z jednego "lajcikowego" egzaminu powinniśmy sie cieszyć a nie krytykować
      wykładowce za taki sposób przeprowadzenia egzaminu.
      Współczuje teraz młodszym rocznikom- obawiam sie ze w następnym roku nie będzie
      już tak "łatwo". Podziękujcie tej "inteligentnej" osóbce która zrobiła wokół
      tego rozgłos!
    • Gość: studentAE Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.generacja.pl 07.03.07, 15:38
      Witam!
      Jestem studentem AE i mialem egzamin z Knechtem.
      Moim zdaniem to dobrze, ze ktos dal cynk. Czemu? W imie zasad!
      Ludzie co wy za glupoty wypisujecie "inni beda mieli przesrane", "ksiazka byla tania". NIE O TO TU CHODZI!
      Chodzby ksiazka kosztowala 5 zl. Chodzi o zasade. Mozna polecac wlasne wydawnictwo, ale nie robic z tego warunku zdania egzaminu.
      To jest żenada, zeby cos takiego dzialo sie na wyzszej uczelni.

      Z tego co wiem wszyscy zdali, wiec nie byl to donos jakiegos goscia, ktory nie zdal tak, jak piszecie.
      Skoro ktos o tym poinformowal to znak, ze jeszcze sa ludzie, ktorzy nie zatracili wiary w zasady i reguly gry fair.
    • bielefeld11 Kupisz książkę, zdasz egzamin 07.03.07, 16:08
      Uwazam za wielki skandal ,podwazanie opini co do kupna ksiazki prof.Knechta
      najwieksza przyjemnosc to moc korzystac z wydawnictw tak zacnego prof.jakim jest
      prof.Knecht .Gdyby bylo wiecej prof.tego pokroju to bysmy byli bardziej
      oswieceni,zarazem ja jak i moi znajomi jestesmy bardzo oburzeni tymi zarzutami
      skierowanymi w kierunku najleprzego prof.jakiego mnielismy kiedys godnosc poznac
      we Wroclawiu.Uwazam ze tylko analfabeta nie doszczerze tych wartosci jakie
      posiada prof.Knecht.Jest mi bardzo przykro ze znalazla sie grupa ludzi ktorzy
      probuja to podwarzyc.Panie prof. zyczymy panu wszystkiego najlepszego,duzo
      zdrowia i prosimy dalej tak godnie reprezentowac kadre naukowa jak do tej
      pory.Jest Pan wielki.
    • Gość: anonim Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.gprspla.plusgsm.pl 07.03.07, 16:12
      to jeszcze nic. aby bezproblemowo zaliczyć egzamin u jednego z profesorów na
      akademii ekonomicznej (nie powiem u jakiego, ani z jakiego przedmiotu...
      wtajemniczeni będą wiedzieli o kogo chodzi), należy kupić jedną z dość
      wartościowych rzeczy, umieszczonych na liście, będącej do wglądu w
      sekretariacie. może to być laptop, mapa z któregoś tam wieku warta kilka tysięcy
      złotych, itp. na taki prezent składa się cała grupa i egzamin ma z głowy...
      • Gość: gość Radia ZET Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.as.kn.pl 08.03.07, 00:05
        Gość portalu: anonim napisał(a):

        > to jeszcze nic. aby bezproblemowo zaliczyć egzamin u jednego z profesorów na
        > akademii ekonomicznej (nie powiem u jakiego, ani z jakiego przedmiotu...
        > wtajemniczeni będą wiedzieli o kogo chodzi), należy kupić jedną z dość
        > wartościowych rzeczy, umieszczonych na liście, będącej do wglądu w
        > sekretariacie. może to być laptop, mapa z któregoś tam wieku warta kilka
        tysięc
        > y
        > złotych, itp. na taki prezent składa się cała grupa i egzamin ma z głowy...

        Jesli to prawda, to zainteresować się tym powinno CBA
    • Gość: znajomy Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 17:39
      Na akademii rolniczej (teraz Uniwersytet przyrodniczy) jego syn Damian Knecht
      robi dokładnie to samo. Należy kupić książkę podpisaną na pierwszej stronie by
      nikt inny nie mógł skorzystać, to się ma 5, jeśli się nie kupi, to po nauczeniu
      wszystkiego góra 4 można dostać. Dziwi jednak fakt, że prowadzący sprzedaje
      książkę za 40 zł sprzed 2 lat, gdy kosztuje ona w księgarni 25 zł i gdzie tu
      uczciwość. do tego należy dodać, że książka jest żenująca i niczego nowego nie
      wnosi do marketingu. Jaki ojciec taki syn, chociaż skoro do profesora się
      dobrali, może do zwykłej habilitacji też dadzą radę.
      Walczmy z nieuczciwością i nabijaniem kieszeni przez prowadzących!!!
      • Gość: Gall Anonim Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.lanet.net.pl 07.03.07, 17:50
        Chcecie mieć prze..e, walczcie dalej...Skoro nie macie znajomych na
        młodszych rocznikach bo to o nich tu najbardziej chodzi. Poza tym pocztą
        pantoflową takie informacje rozchodzą się bardzo szybko. Teraz i Wasz rocznik
        będzie miał pomniejszoną zdawalność:] na roku z innych przedmiotów przeciez to
        PROFESOR w KATEDRZE:)) i ma jeszcze mgr,inż i doktorantów pod sobą:D:D heheheh.
        KRZYŻ NA DROGE!!!!:)))
    • Gość: trala a posłuchajcie tego... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 18:46
      cieszę się, że powstał taki wątek bo moge opowiedzieć Wam swoją historię z
      Instytutu Politologii UWr.
      Na II roku jest przedmiot Komunikowanie Społeczne, które kończy się egzaminem w
      sesji zimowej, egzamin jest ustny.
      Pani Doktor na początku semestru podała literaturę i zagadnienia (a własciwie
      pytania bo było ich chyba z 200). Literatura były to głównie pozycje napisane
      przez Panią Doktor, ewentualnie przez nią współredagowane.
      Na dwa tygodnie przed egzaminem wyszła nowa ksiązka Pani Doktor. I Pani Doktor
      ogłosiła, że ksiązka ta obowiązuje do egzaminu. Powtarzała wiadomość o wydaniu
      książki kilkakrotnie. Ponadto krążą legendy, że powiedziała, że gdy zobaczy
      kogoś kserującego ksiązkę bądź jej fragmenty to delikwent od razu ma egzamin
      niezdany.
      Na samym egzaminie okazało się, pytania, które losowaliśmy, były to te, które
      znajdowały się w nowej książce na końcu każdego rozdziału. Pani widząc, że
      student nie bardzo wie jak na nie odpowiedzieć, potrafiła powiedzieć: "a to jest
      w mojej nowej książce..."
      Egzamin dało się zdać bez tej książki (czego ja jestem przykładem) ale zadanie
      to było jednak dość utrudnione.
      Widać, że proceder ten jest dość powszechnie stosowany w światku akademickim. Ja
      oceniam go wybitnie negatywnie.

      pozdr.
      • Gość: jużnieStudentAE A jest cała rzesza młodych.. IP: *.wro.vectranet.pl 07.03.07, 19:27
        ...doktorów czy nawet habilitowanych na AE którzy swoje wykłady zamieszczają w
        necie i ani gronia za to nie biorą. Fakt - taki wykład to nie książka, tylko
        skrót najważniejszych rzeczy ale i tak mogłyby być wydane w formie skryptu
        (cieniutkiego za 20 zyla).
        Ot profesory przyzwyczaiły się i tyle.
        co do "pewnej pani" to nie wiem czy nie jest to ktoś mający w nazwisku Ś na
        początku...,
    • Gość: jj co to za profesor IP: *.ds.ae.wroc.pl 07.03.07, 20:15
      Jezeli nie potrafi przekazac wiedzy i chce oblac wszystkich studentow to
      powinien zniknac z tej uczelni.
    • Gość: Edek Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 20:23
      Skoro samodzielny pracownik ma dożywotni etat to po co ma się wysilać, a w
      końcu ekonomista uczy jak najmniejszym kosztem osiagnąć jak największe efekty.
    • Gość: Aga z AE Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 21:00
      Podczas sesji nie spotkałam osoby, która żle wyrazałaby się o prof.Knechcie wiec
      teraz już po zdanym egzaminie tego nie róbcie bo jest to żenujące.Kazdy z nas
      uwazał Pana Knechta za bardzo sympatyczną osobę, która nastawiona jest na
      studenta a nie przeciwko niemu jak np. Pani Klimczak!!Niestety artykuł nie mówi,
      że pytań należało zaznaczyć 40 a Pan Knecht wybierał z tego 3. No i co z tego że
      polecał swoją książkę?? A inni tego nie robią? A np. Pan Dittman nie poleca
      swojej???Wszyscy polecają swoje książki!!
    • Gość: Adrian z Akademii Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.07, 21:26
      Ja zaliczyłem egzamin u Knechta bez kupowania książki.Więc nie bardzo was
      rozumiem -jak ktoś nie chciał kupować mógł zrobić jak ja a nie teraz wylewać
      swoje żale.Podczas sesji nie mieliście jaj żeby się odezwać albo jak ja zrobić
      według własnego sumienia to teraz bądźcie cicho! Bo facetowi niepotrzebnych
      problemów narobicie a to całkiem porządny facet.
      Jeden idiota sie poskarżył a teraz jak lawina wszystkim się zebrało na opowieści.
      Panie Profesorze niech Pan się trzyma wielu studentów jest Panu wdzięcznych!!
    • Gość: gość Radia ZET Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.as.kn.pl 08.03.07, 00:29
      Najgorsze jest to, że autor artykułu wyraźnie sugeruje, że Prof. Knecht odnosi
      z tego jakieś korzyści materialne. I w takich kategoriach ocenia go większość
      dyskutantów na tym Forum. To jest kompletna bzdura. Wydawnictwa uczelniane nie
      płacą żadnych honorariów autorom książek. Sam jestem autorem książki wydanej
      przez Wydawnictwo Politechniki Wrocławskiej. Żeby ją wydać, musiałem najpierw
      pozyskać fundusze z grantu i to dopiero umożliwiło mi jej wydanie. Może ktoś
      powiedzieć: jesteś w takim razie frajer, że się narobisz jak osioł i nic z tego
      nie masz. Ale takie są niestety realia, zarabiają na tym wyłącznie wydawnictwa.
      Skoro więc włożyłem tyle wysiłku, żeby książkę napisać i wydać, dlaczego nie
      miałbym polecać jej studentom. Na temat sposobu egzaminowania przez Prof.
      Knechta nie wypowiadam się, bo sprawy nie znam, a na podstawie jednego,
      tendencyjnie napisanego artykułu nie można wyciągać absolutnie żadnych
      wniosków. Jednak uważam, że tym artykułem Profesora skrzywdzono, sugerując, że
      wyciąga z tego korzyści materialne. Ja bym autorowi artykułu wytoczył sprawę
      sądową o zniesławienie.
      • Gość: jaca Re: Kupisz książkę, zdasz egzamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 13:49
        To nie jest książka wydana przez wydawnictwo uczelniane, tylko
        prywatną firmę... ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka