kwiaaatek1
19.12.08, 18:51
Czuję smutek, przygnębienie, wyrzuty sumienia, ponieważ w pracy mam kontakt z
ludźmi, a nie bardzo sobie radzę w sytuacjach towarzyskich. Dzisiaj miałam
spotkanie opłatkowe, na którą było zaproszonych wiele osób, taki tłum mnie
przeraża, niestety nie mogłam uciec, bo... byłam tam gospodynią.
Jedna osoba usiadła koło mnie i dużo ze mną rozmawiała, dużo opowiadała, więc
nie miałam czasu poświęcić się innym gościom, nie śmiałam też przerwać gadule.
Najpierw goście podzielili się ze mną opłatkiem, sami do mnie podchodzili,
potem usiedli do stołu, a ja podawałam krzesła, komu brakowało, rozdawałam
ciasto, potem usiadłam i zagadała mnie ta kobieta, o której mówiłam wcześniej,
nadawała chyba pół godziny, w tym czasie goście wychodzili. Martwię się, że
nie wywiązałam się z roli gospodyni, jak trzeba, nie pomyślałam, aby wstać,
gdy goście się żegnali, nie porozmawiałam z każdym.
Nie bardzo umiem zagadywać innych, moje kontakty towarzyskie w pracy są
średnie. Chciałabym to zmienić, ale jak to zrobić, nie mam pojęcia.
Moje umiejętności towarzyskie są niewyrobione, zachowuję się przy ludziach,
jak nieśmiała 16-latka, przez co dużo tracę, a lat mam o 20 więcej. Ale
zamiast ćwiczyć konwersacje, siedzę w domu, więc jestem kaleką towarzyską.
Czy Wy też macie ten problem?